przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 17 listopada 2016

Start-up Polska

Artykuł Prezydenta Rzeczypospolitej Andrzeja Dudy ukazał się 17 listopada w dzienniku "Rzeczpospolita".

 

Tydzień temu, z okazji Dnia Niepodległości spytano mnie w jednym z wywiadów, z kogo i z czego jestem dziś dumny jako Polak. Pomyślałem wówczas m.in. o moich młodych rodakach, którzy zakładają firmy i podbijają świat swoimi wynalazkami, oryginalnymi pomysłami, nietuzinkowym intelektem.

 
Nie tylko szklane wieżowce
 

Pełni odwagi i wigoru, pozbawieni kompleksów, opowiadają o swoich wizjach – tak jak czynili to niegdyś Steve Jobs i Bill Gates, tak jak czyni to dziś Elon Musk. Szukają inwestorów, nowych rynków, nowych wyzwań. Dla nich to nie tylko biznes, to nie tylko tabelka z przychodami i wydatkami. To również, a może przede wszystkim, wielka pasja, której są gotowi poświęcić całą swoją energię, całe życie. To z nich jestem dumny jako Prezydent RP. Tacy właśnie ludzie napełniają mnie optymizmem. To dzięki nim sformułowanie „made in Poland” nabiera zupełnie nowego znaczenia.

 

Wyobraźmy sobie taką oto scenę: nowoczesny polski traktor przemierza ogromne połacie pól uprawnych. Nad nim krąży polski dron, dostarczający informacji o jakości gleby, nawodnieniu czy o chorobach roślin. Wykorzystując przy tym, rzecz jasna, polskie oprogramowanie. A to wszystko dzieje się nie na Lubelszczyźnie czy na Mazurach, lecz w Danii, Etiopii czy Wietnamie.

 

Taka przyszłość jest już właściwie za progiem, na wyciągnięcie ręki. Jeszcze niedawno zamartwialiśmy się, że Polska nie może się pochwalić „swoją Nokią”, że nie posiada – tak jak choćby Finlandia – własnego symbolu nowoczesnej gospodarki, jednoznacznie kojarzącego się z naszym krajem. Dzisiaj mamy szansę na przełom także w tej dziedzinie. Jestem przekonany, że już wkrótce będziemy mogli oznajmić wszem wobec, iż mamy nie jedną, lecz wiele „Nokii”. Począwszy od elektrycznych autobusów, a skończywszy na grach komputerowych.

 

Dziś w nowym imponującym centrum konferencyjnym na przedmieściach Rzeszowa, rozpoczyna się Kongres 590. Pod patronatem głowy państwa, z udziałem setek przedsiębiorców z Polski i zagranicy. Będę miał przyjemność wręczyć na nim Nagrody Gospodarcze Prezydenta RP, które także będą wyrazem mojego zaangażowania we wsparcie dla małych i średnich polskich firm. Dynamicznych, innowacyjnych, o obiecujących perspektywach. Oraz – co nie powinno umknąć naszej uwadze – tworzących nowe miejsca pracy. Również w tych regionach Polski, które na dobrodziejstwach transformacji po 1989 roku skorzystały w mniejszym stopniu niż największe metropolie.

 

Dlatego też spotykamy się na Podkarpaciu, aby pokazać, iż nowoczesny biznes nie musi kojarzyć się wyłącznie ze szklanymi wieżowcami w Warszawie, Poznaniu czy Wrocławiu. Wręcz przeciwnie – jeśli chcemy Polski silnej gospodarczo, powinniśmy szczególnie dbać o małych i średnich przedsiębiorców, w małych i średnich miastach, którzy będą w stanie zatrudniać młodych ludzi, zapewniając im przyzwoite wynagrodzenia. Dzięki temu uda się w Polsce zahamować wypływ młodych, utalentowanych ludzi, szukających swoich szans za granicą. To ogromne zadanie dla nas wszystkich – zniwelować różnice społeczne w Polsce, poprzez umiejętną politykę państwa (np. na polu rozbudowy infrastruktury), ale też poprzez uwolnienie potencjału prywatnej przedsiębiorczości w uboższych regionach.

 
Wzmocnić uczelnie
 

Kongres 590 będzie także szansą na konsolidację i lepszą współpracę między dużym biznesem a start-upami. Bez odpowiedniego zastrzyku kapitału najlepsze nawet pomysły pozostają w szufladach, na deskach kreślarskich i na twardych dyskach komputerów.

 

Każdy nowy biznes to ryzyko, ale dajmy młodym szansę, by zaryzykowali! Start-upy powinny mieć możliwość korzystania z jak najszerszej palety możliwości: fundusze inwestycyjne, fundusze joint venture, rynek giełdowy, wsparcie ze strony dużych spółek Skarbu Państwa. Chciałbym, aby Kongres 590 stał się platformą nawiązywania kontaktów między firmami, które oferują nowatorskie rozwiązania, ale potrzebują kapitału, a firmami, które mają kapitał, ale łakną nowatorskich rozwiązań.

 

Musimy także wzmocnić więzi między biznesem a środowiskami naukowymi. Podczas mojej niedawnej wizyty w Szwajcarii odwiedziłem m.in. politechnikę EPFL w Lozannie, jedną z najlepszych uczelni technicznych w świecie. Jej kampus to właściwie jeden, wielki inkubator start-upów. Zaś wykładowcy mają nie tylko imponujący dorobek naukowy, lecz także doświadczenie w wykorzystywaniu swojej wiedzy w celach komercyjnych.

 

Po raz pierwszy w historii Prezydentowi RP towarzyszyli w podróży zagranicznej przedstawiciele polskich start-upów. Mieli oni okazję zaprezentowania swoich pomysłów gigantom szwajcarskiego przemysłu. Ufam, że ta krótka, choć intensywna wizyta przyniesie w przyszłości dobre owoce dla młodych polskich biznesmenów. Zobacz także: Start-upy po raz pierwszy na prezydenckiej misji gospodarczej Start-upy w Pałacu

 

Powinniśmy czerpać całymi garściami ze szwajcarskich wzorów. To właśnie dzięki ścisłej współpracy między biznesem a szkołami wyższymi Szwajcaria jest globalnym potentatem w biotechnologii czy farmaceutyce. Niemniej, jeżeli chcemy osiągnąć podobne efekty, musimy przede wszystkim wzmocnić finansowo polskie uczelnie. Cieszę się, że wicepremier Jarosław Gowin dostrzega ten problem i doskonale rozumie, że we współczesnym świecie, tak zdominowanym przez wysokie technologie, symbioza nauki i biznesu jest niezbędnym warunkiem rozwoju każdej gospodarki. Rywalizacja jest tutaj niezwykle zacięta – między uniwersytetami, laboratoriami i koncernami wyłuskującymi najbardziej obiecujących młodych fizyków, chemików czy biologów. Akurat w tej dziedzinie nie mamy się czego wstydzić. Polscy naukowcy budzą podziw i uznanie na całym świecie. Ważne, by z ich potencjału w większej mierze korzystały polskie uczelnie i polski biznes. Niechaj wykuwają swoją wiedzę na uczelniach w Szwajcarii i w USA, niech zdobywają doświadczenie w spółkach francuskich czy niemieckich. Stwórzmy im jednak takie warunki nad Wisłą, by zechcieli tutaj wrócić. Żeby rozwijali się twórczo współpracując z rodzimymi firmami, i żeby kształcili kolejne pokolenia naukowców.

 

Patriotyzm bynajmniej nie partyjny

 

To jednak nie wszystko. Polscy przedsiębiorcy, zwłaszcza ci, którzy zaczynają swoją działalność, muszą być pewni, że państwo będzie ich wspierać na każdym kroku. Że każdy bez wyjątku urzędnik państwowy będzie ich sojusznikiem, a nie prześladowcą. Że będą mogli liczyć na trwałe, stabilne prawo, na sprawiedliwy i prosty system podatkowy. Że będą traktowani tak samo jak koncerny zagraniczne, inwestujące w Polsce.

 

Dlatego pilnie potrzebujemy konstytucji dla biznesu, nad którą intensywnie pracuje wicepremier Mateusz Morawiecki i jego zespół. Musimy dać polskim firmom poczucie bezpieczeństwa oraz zredukować do minimum biurokratyczne obciążenia związane z prowadzeniem działalności gospodarczej. Polski przedsiębiorca nie może codziennie zaprzątać sobie głowy, jakiż to nowy przepis zostanie za chwilę wprowadzony i ile będzie musiał wydać pieniędzy na dostosowanie się do kolejnej zmiany prawa.

 

Jestem gorącym zwolennikiem „gospodarczego patriotyzmu”. Uważam, że państwo powinno pomagać firmom w ich rozwoju i ekspansji na zagranicznych rynkach. Młodzi polscy biznesmeni muszą mieć pewność, że stoi za nimi administracja, że stoją za nimi ministrowie, że stoi za nimi prezydent. Niezależnie od tego, która z opcji politycznych w danym momencie trzyma ster władzy. Albowiem polskie traktory, drony i autobusy nie mają barw partyjnych.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.