przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Środa, 16 listopada 2016

Prezydent: Polska to aktywny rzecznik jedności europejskiej

Wystąpienie Prezydenta RP przed Komitetem Delegatów Ministrów Rady Europy (fot. Krzysztof Sitkowski / KPRP)

Panie Sekretarzu Generalny,

Pani Przewodnicząca Komitetu Ministrów,
Ekscelencje,
Szanowni Państwo,
 

Stoję przed Państwem w momencie szczególnym. Mój kraj obchodzi bowiem w tym roku ćwierćwiecze swojego członkostwa w Radzie Europy. Rzeczpospolita wstąpiła do tej europejskiej organizacji dokładnie 25 lat temu, w listopadzie 1991 roku, kiedy kończyły się te największe, a w zasadzie można powiedzieć – gwałtowne zmiany w Europie i kiedy unosił się jeszcze cały czas pył po upadku żelaznej kurtyny.

 

 

Tym, co ostatecznie otworzyło drogę do naszego członkostwa, było przeprowadzenie prawdziwie wolnych, demokratycznych wyborów parlamentarnych w październiku 1991 roku. Stawiając wówczas taki warunek, Rada Europy słusznie potwierdziła, że fundamentem i siłą demokracji jest możliwość wyrażenia przez społeczeństwo swojej woli w nieskrępowanym akcie wyborczym. W Polsce już wcześniej funkcjonował parlament wybrany, ale tylko w częściowo wolnych wyborach, był prezydent pochodzący z powszechnego wyboru, był także Trybunał Konstytucyjny ustanowiony jeszcze przez komunistów w 1986 roku, który miał tworzyć niby-fasadę demokracji. To jednak nie te instytucje dały nam przepustkę do członkostwa w Radzie Europy. Były nią dopiero wolne wybory parlamentarne, w których ludzie powierzyli rządy tym, których obdarzyli zaufaniem. To był niezwykle ważny moment.

 

Także ta decyzja Rady Europy, która wówczas została podjęta – pokazała ona bowiem, że o demokracji decyduje przede wszystkim akt wyboru, którego siła leży w możliwości zmiany przez społeczeństwo władzy. Dlatego taką demokratycznie wybraną władzę należy szanować. Ma ona swoje źródło w woli obywateli – jedynego suwerena w ustroju demokratycznym.

 
Szanowni Państwo,
 

Okoliczność 25-lecia członkostwa Polski w Radzie Europy przywodzi na myśl przełom, jaki wtedy dokonał się na naszym kontynencie na początku lat 90. ubiegłego stulecia. Pod koniec 1991 roku nastąpiło rozwiązanie ZSRR, co można uznać za koniec świata opartego na podziale dwubiegunowym. Zmieniła się także mapa Europy – rok wcześniej doszło do zjednoczenia Niemiec, na skutek rozpadu bloku sowieckiego powstały nowe niepodległe państwa – Litwa, Gruzja, Estonia, Łotwa, Ukraina, Białoruś, Mołdawia. Niedługo później nastąpił także podział Czechosłowacji na dwa niepodległe i suwerenne kraje.

 

O skali tego przełomu świadczy także fakt, że w ciągu kilku lat Polska zmieniła wszystkich swoich sąsiadów. Wokół nas dokonywał się proces pokojowej zmiany europejskich granic. Polska nigdy nie była temu przeciwna. Wręcz odwrotnie – konsekwentnie wspieraliśmy dążenia innych narodów do uzyskania samodzielnego bytu politycznego. Byliśmy pierwszym krajem na świecie, który uznał niepodległość Ukrainy. Przeprowadzając wolne wybory, ugruntowaliśmy swoją rolę czynnika stabilności w tej części świata. Uzyskanie członkostwa w Radzie Europy stało się formalnym potwierdzeniem naszej demokratycznej tożsamości.

 

Tożsamości tej nie tworzył jednak żaden jednorazowy akt. Nie powstała ona również na podstawie żadnego orzeczenia wydanego przez jakiś nadrzędny organ. Nasza demokratyczna tożsamość kształtowała się bowiem przez wieki i była efektem wielusetletniego dorobku.

 

Jakże symboliczny jest fakt, że wejście Polski do Rady Europy splotło się z 200. rocznicą uchwalenia Konstytucji 3 maja w 1791 roku. Była to pierwsza w Europie, zaś druga na świecie, po konstytucji amerykańskiej, spisana konstytucja i zapewne właśnie dlatego jej specjalne wydanie można dzisiaj zobaczyć w holu Rady. Konstytucja 3 maja to jednak przede wszystkim bezprecedensowy przykład reformy politycznej przeprowadzonej przez parlament, który wyrażał wolę wszystkich posiadających wówczas prawa polityczne Polaków. To właśnie polski naród – działając poprzez Sejm, organ swojej politycznej reprezentacji – rozpoczął historyczny proces zrównywania mieszkańców Rzeczypospolitej w ich prawach, zgodnie z ideami powszechnej wolności i równości cywilnej.

 
Szanowni Państwo,
 

Początek lat 90. ubiegłego stulecia to czas wielkiej nadziei na nowy świat. Na świat, którego kształt dobrze opisuje tytuł pierwszej części Paryskiej Karty Nowej Europy uchwalonej w 1990 roku podczas szczytu państw Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie. Brzmi on: „Nowa era demokracji, pokoju i jedności”. Niektórzy wprost mówili o końcu historii rozumianej jako rywalizacja pomiędzy przeciwstawnymi potęgami forsującymi odmienne koncepcje porządku społeczno-politycznego. Inni głosili tezę, że świat stanie się płaski, gdyż globalizacja wyrówna dysproporcje rozwojowe pomiędzy społeczeństwami. Te przeświadczenia wzmacniała idea świata jako globalnej wioski, w której wszyscy możemy być bliskimi sobie sąsiadami, niezależnie od naszego położenia geograficznego, doświadczeń i historii. My, Polacy, postrzegaliśmy Radę Europy jako jeden z istotnych elementów tej nowej nadziei – nadziei na zamknięcie ery imperializmu, dominacji i konfrontacji.

 

Niestety – dzisiaj, 25 lat później, musimy powiedzieć sobie jasno, że historia bynajmniej się nie skończyła. Jej koło toczy się dalej, a współczesny świat, w tym także nasz kontynent, nie jest wolny od poważnych zagrożeń. Wszyscy dobrze znamy najważniejsze z nich. To: TERRORYZM, IMPERIALIZM, WYZYSK i NIHILIZM.

 

Zagrożenie imperializmemtowarzyszy nam od zarania dziejów. Wiąże się z dążeniem do dominacji i podporządkowania sobie słabszych podmiotów politycznych za pomocą sposobów militarnych albo ekonomicznych. Imperializm opiera rzeczywistość międzynarodową na konflikcie ‒ wbrew prawu, wbrew obyczajom bądź przynajmniej tym najbardziej rudymentarnym normom pokojowego współżycia.

 

Współczesny świat zmaga się dziś jednak także z nową formą konfliktu, wygenerowaną przez międzynarodowy terroryzm. Cechuje go asymetria w doborze środków – przeciwnik realizuje swe cele polityczne przede wszystkim poprzez zabijanie bądź zastraszanie niewinnych ludzi. Dodatkowo terroryzm sprawnie wykorzystuje wszystkie instrumenty zrodzone w procesie globalizacji, a także szczególną dziś sytuację międzynarodową związaną z masowymi migracjami.

 

Równolegle nasz świat nieustannie zmaga się ze zjawiskiem wyzysku, który przybiera coraz nowe formy. Nieuprawnione pozbawienie możliwości uzyskania sprawiedliwej zapłaty bądź korzystania z owoców własnej pracy dotyczy dziś przecież nie tylko jednostek, ale można powiedzieć śmiało, że całych społeczeństw. Stan ten podważa elementarne poczucie sprawiedliwości, niszczy godność ludzką, często utrwalając ubóstwo i cierpienie. Co gorsza, współczesne społeczeństwa coraz dotkliwiej odczuwają także efekty kryzysu aksjologicznego – erozji norm i wartości. Tych wartości, na których ufundowane były dotychczas relacje społeczne. Niepewność i dezorientacja – to słowa, które trafnie opisują uczucia wielu ludzi. Odnoszę wrażenie, że kryzys nihilizmu w szczególnym stopniu dotyka dziś właśnie Europę.

 
Szanowni Państwo,
 

Istnieje wspólny mianownik, który łączy powyższe zjawiska. Jest nim brak szacunku dla życia, pogarda dla drugiego człowieka oraz przekonanie, że siłą można rozwiązać różnicę zdań bądź interesów.

 

Wszystkie te zagrożenia wynikają z partykularyzmu i egoizmu polegającego na przedkładaniu własnych celów ponad empatię wobec innych ludzi, bez zrozumienia dla świata w jego złożoności i różnorodności. Taka postawa prowadzi do rzeczywistości pozbawionej zasad, w której język staje się narzędziem manipulacji. Rzeczywistości opartej nacałkowitym relatywizmie, gdzie ci, którzy niszczą wartości, przedstawiają się jako ich obrońcy, zaś agresorzy próbują występować w roli ofiar.

 

W sensie politycznym jest to świat, w którym – także w Europie – dokonuje się zmian granic za pomocą siły. Niektórzy wprost dążą do powrotu systemu podziału stref wpływów i hierarchii dominacji jednych nad drugimi. Systemu opartego na układach między najsilniejszymi, których koszty zawsze ponoszą słabsi. W takiej rzeczywistości nie ma miejsca na prawo narodów do decydowania o własnym losie. Nie ma też miejsca na dialog i porozumienie, nie mówiąc już o pokoju, demokracji czy jedności.

 
Szanowni Państwo,
 

Nie możemy się zgodzić na rzeczywistość opanowaną przez przemoc i pogardę. Żaden odpowiedzialny polityk, którego przywództwo opiera się na demokratycznym mandacie, nie może przystać na świat, w którym terroryzm, imperializm, wyzysk i nihilizm niszczą ludzką godność i odbierają życie.

 

Musimy zatem budować trzy kardynalne wartości będące podstawą wolnego świata. Te wartości to POKÓJ, SZACUNEK i WSPÓLNOTA. Na tych trzech filarach należy oprzeć zarówno stosunki społeczno-gospodarcze wewnątrz państw, jak i zasady współpracy na arenie międzynarodowej.

 

Podstawowym warunkiem pokoju jest bezwzględny prymat prawa międzynarodowego w relacjach pomiędzy państwami. Wszystkie kraje, niezależnie od ich siły i wpływu, muszą być zobligowane do równego przestrzegania norm prawa międzynarodowego. Dotyczy to zwłaszcza zasady suwerenności politycznej i integralności terytorialnej. Nie możemy pozwolić na zwycięstwo tych, którzy poprzez politykę siły i agresji dążą do powrotu systemu opartego na strefach wpływu.

 

Idea pokoju przez prawo, o której mówiłem przed rokiem, na 70. sesji Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych, jest głęboko wpisana w polską tradycję. Moi rodacy wielokrotnie dawali wyraz swojego przywiązania do pokojowych reguł współżycia między narodami, w oparciu o prawo, swobodę i tolerancję. Już na początku XV wieku formułowano w Polsce zasady, zgodnie z którymi działania zbrojne prowadzić można jedynie dla zapewnienia pokoju bądź w obronie przed napaścią.

 

W tamtym okresie rozwijano też w moim kraju ideę tolerancji głoszącą, że wszystkie narody – bez względu na wyznawaną przez siebie religię – mają prawo do pokojowej koegzystencji, zaś ci, którzy chcą szerzyć prawdy swej wiary, powinni robić to słowem, a nie mieczem. Polska stanowiła wówczas oazę swobody i pokoju dla tych wszystkich, których pozbawiono prawa do wolności wyznania w ich własnej ojczyźnie.

 

Wolność i suwerenność – te dwie wartości były zawsze w centrum polskiego myślenia politycznego. Absolutyzm, tyrania, dyktatura – wszystkie te formy dominacji są Polakom obce.

 
Szanowni Państwo,
 

Nawet pokój oparty na prawie międzynarodowym i wolnościach obywatelskich może się okazać niedostatecznie trwały, jeżeli nie będzie za nim szedł szacunek jako uniwersalny filar wszystkich relacji międzyludzkich. Ten szacunek bierze się ze świadomości, że każdy człowiek, niezależnie od swej sytuacji materialnej czy pozycji społecznej, zasługuje na godne życie i godne traktowanie. Szczególnym wyrazem tego szacunku jest zasada solidarności tak bliska nam, Polakom.

 

Już za chwilę, po tym spotkaniu, po posiedzeniu Komitetu, będę miał przyjemność przekazać Państwu w imieniu wszystkich moich rodaków replikę tablic z postulatami Solidarności –ruchuspołecznego, który doprowadził do upadku komunizmu w Polsce. Ruch ten zrodziła wrażliwość na ludzką krzywdę i niesprawiedliwość narzuconego z zewnątrz reżimu politycznego. Każdy, kto choć trochę poznał mój kraj, dobrze wie, jak żywe jest w nim wciąż dziedzictwo Solidarności. Jest ono politycznym drogowskazem zarówno dla obecnego rządu Rzeczypospolitej, jak i także dla mnie osobiście.

 

Szacunek i solidarność są podstawą zrównoważonego rozwoju państw, a także społeczeństw ‒ tak w perspektywie wewnątrzkrajowej, jak i w perspektywie globalnej. Polityka solidarna opiera się na odpowiedzialności i trosce o wszystkich obywateli, zwłaszcza zaś tych, zepchniętych w sferę społecznego wykluczenia. Trwałość i stabilność demokracji zależy bowiem w dużej mierze od tego, czy jest ona w stanie efektywnie realizować zasadę równości szans. Poczucie, że można odnieść sukces; że można wieść życie wolne od niedostatku i upokorzenia, niezależnie od swego pochodzenia czy sytuacji materialnej – to podstawowa legitymacja systemu demokratycznego.

 

Mogę dziś z dumą powiedzieć, że koncepcja solidarnego rozwoju, rozwoju opartego na głębokim szacunku wobec każdej osoby ludzkiej, leży u podstaw polityki polskich władz. Ograniczając sferę ubóstwa i wykluczenia, staramy się budować szeroką podstawę społeczną dla procesów rozwojowych w naszym kraju. Jesteśmy przekonani, że ich beneficjentami powinni być wszyscy obywatele. Jednocześnie zapewniamy pomoc humanitarną i rozwojową w tych obszarach, które ogarnięte są kryzysami i konfliktami. Konsekwentnie realizujemy Agendę 2030, którą przyjęliśmy wspólnie w zeszłym roku na forum Organizacji Narodów Zjednoczonych.

 
Szanowni Państwo,
 

Trzecią wartością, którą musimy urzeczywistnić, jest WSPÓLNOTA.

 

Szczególnie mam tu na myśli naszą europejską wspólnotę, która zmaga się dziś z rosnącym zagrożeniem podziałami. Chcę z całą mocą podkreślić, że mój kraj był i pozostanie aktywnym rzecznikiem europejskiej jedności. Czasy, gdy Europa pogrążała się w wewnętrznej rywalizacji, nie przyniosły nam nic dobrego. Jesteśmy beneficjentem europejskiej jedności. Właśnie dlatego nie wyobrażamy sobie Europy bez Polski ani Polski bez Europy.

 

W tym kontekście bardzo istotne znaczenie ma efektywne współdziałanie wszystkich organizacji zrzeszających europejskie państwa, szczególnie zaś Rady Europy i Unii Europejskiej. Jednym z najważniejszych efektów Trzeciego Szczytu Rady Europy w Warszawie w 2005 roku było zainicjowanie procesu pogłębienia jej współpracy z Unią. W rezultacie, w 2007 roku, na sesji Komitetu Ministrów podpisano Memorandum o Porozumieniu między tymi organizacjami, które stanowi dziś podstawę ich wzmocnionego dialogu i współpracy. Bez wątpienia jest to ważny czynnik budowania Europy bez podziałów i wzmacniania jedności europejskiej.

 

Podstawowe znaczenie zachowuje jednak zaangażowanie wszystkich państw zrzeszonych w Radzie na rzecz realizacji zobowiązań wynikających z członkostwa. Poczucie równych praw i obowiązków to bowiem podstawowy warunek każdej wspólnoty. Niestety, w niektórych państwach należących do Organizacji prawa polskiej mniejszości narodowej, które słusznie się jej należą, nie są zapewnione. Zmiana tego stanu rzeczy powinna być naszą wspólną troską ‒ zarówno na forum Rady, jak i w dialogu pomiędzy państwami.

 
Szanowni Państwo,
 

Pokój, szacunek i wspólnota – te trzy wartości określają kształt polskiej polityki nie tylko w wymiarze wewnętrznym, lecz również na arenie międzynarodowej.

 

Jesteśmy konsekwentnym rzecznikiem koncepcji pokoju przez prawo. Z determinacjąpodkreślamy, że podstawą międzynarodowego ładu musi być respektowanie zasady integralności terytorialnej każdego państwa. W sytuacji, gdy zasada ta nie jest przestrzegana, sankcje pozostają jedynym prawnym instrumentem przywrócenia pokoju.

 

Opowiadamy się za takim kształtem polityki wobec migrantów i uchodźców, który szanuje prawa człowieka, w tym ‒ prawo do swobody osiedlania się. Właśnie dlatego sprzeciwiamy się koncepcji przymusowych relokacji, przeciwstawiając jej koncepcję „elastycznej solidarności”. Uwzględnia ona zarówno wolę przybyszów, jak i społeczno-ekonomiczne uwarunkowania panujące w poszczególnych krajach. Jesteśmy głęboko przekonani, że ostatecznym celem i ambicją polityki wobec uchodźców powinna być odbudowa ich wspólnot zniszczonych przez wojenny kataklizm. Z szacunku dla ich godności należy przywrócić im prawo do życia we własnej ojczyźnie.

 

Aktywnie działamy na rzecz jedności europejskiej wspólnoty i wzrostu zaufania narodów do tego wielkiego projektu. Polska od lat pozostaje konsekwentnym adwokatem polityki otwartych drzwi Unii Europejskiej, tak aby wszystkie państwa spełniające stosowne warunki mogły się cieszyć owocami procesu integracji. Kluczowe znaczenie zachowują jednak spójność i zrównoważenie tego procesu, gdyż właśnie od nich zależy społeczne zaufanie do instytucji wspólnotowych. Dlatego tak istotną rolę pełni współpraca tych państw, które łączy zarówno położenie geograficzne, jak i historia. Mam tu na myśli zwłaszcza formułę wyszehradzką, jak i szerszą inicjatywę Trójmorza, której Polska jest aktywnym rzecznikiem. Poprzez współpracę w tych regionalnych formatach chcemy umacniać i pogłębiać Europejską Wspólnotę.

 
Szanowni Państwo,
 

Europa stoi dziś w obliczu coraz poważniejszych wyzwań. Głęboko wierzę, że jeżeli będziemy skupiać się na realnych problemach i – szanując się nawzajem – współpracować, niegdysiejsze słowa nadziei o narodzinach ery demokracji, pokoju i jedności staną się rzeczywistością.

 
Szanowni Państwo,
 

Reprezentuję kraj, który dał Europie i światu Mikołaja Kopernika. Ten słynny astronom w XVI wieku dokonał jednego z największych przewrotów w nauce. Jak mawiamy w Polsce, Kopernik wstrzymał Słońce, a poruszył Ziemię.

 

Jeżeli czegoś takiego mógł dokonać indywidualnie jeden z nas, to działając razem – dla nas, Europejczyków, nie ma rzeczy niemożliwych.

 

 

Dziękuję za uwagę.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.