przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 29 września 2017

Wystąpienie prezydenta podczas inauguracji roku akademickiego w Kolegium Europejskim w Natolinie

Czy wspólna historia Europy – intelektualna, społeczna, a także polityczna ‒ nie jest wciąż uboższa o dorobek naszego regionu? - pytał prezydent Andrzej Duda

Magnificencjo, Pani Rektor,

Szanowni Państwo Ministrowie,

Szanowni Państwo Profesorowie,

Drodzy Studenci,

Drodzy Przyjaciele,

Wszyscy Dostojni Goście!

 

Serdecznie dziękuję kierownictwu Centrum Europejskiego w Natolinie za zaproszenie na tę jubileuszową inaugurację roku akademickiego. Cieszę się, że mogę być w ośrodku akademickim, w którym różne perspektywy i doświadczenia zbiegają się we wspólnym europejskim punkcie. To tutaj pochodzący z różnych krajów młodzi ludzie odbywają interdyscyplinarne studia, dla których wspólnym mianownikiem jest problematyka europejska, a szczególnie zagadnienie europejskiej integracji.

 

Centrum w Natolinie to szczególne miejsce dla Europy, ponieważ kształci, a w szerszym sensie można nawet powiedzieć, że kształtuje przyszłe kadry administracyjne Unii Europejskiej. Dlatego z satysfakcją przyjmuję fakt, że program edukacyjny przewiduje także wiele wydarzeń, które przybliżają Państwu polską kulturę, wrażliwość historyczną, a nawet kuchnię. Mam wielką nadzieję, że połączeni dobrymi wspomnieniami zasilą Państwo w przyszłości grono nieformalnych ambasadorów Polski w Europie i na świecie.

 

Szanowni Państwo, Drodzy Przyjaciele, przygotowując się do dzisiejszego spotkania, przeczytałem krótkie wspomnienie poświęcone powstaniu Kampusu autorstwa ambasadora Jerzego Łukaszewskiego, długoletniego rektora Kolegium Europejskiego w Brugii, a także pomysłodawcy Centrum Europejskiego w Natolinie. Moją uwagę przykuł opis zderzenia entuzjazmu Łukaszewskiego dla pomysłu utworzenia drugiego Kampusu Kolegium w jednym z krajów Europy Środkowo-Wschodniej z początkową rezerwą wobec jego propozycji. Wyrażano obawy dotyczące praktycznej możliwości realizacji tej idei, jednak ‒ zdaniem Łukaszewskiego – przeszkodę stanowiły przede wszystkim brak wiedzy i empatii w stosunku do tej części Europy, która skutecznie na kilka dekad została oddzielona żelazną kurtyną.

 

W maju mięło 13 lat od momentu przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Było to wydarzenie absolutnie przełomowe. Jego historyczny charakter bierze się z faktu, że to właśnie w 2004 roku nastąpiło realne zjednoczenie Europy. Polegało ono na likwidacji trwającego od zakończenia II wojny światowej podziału Starego Kontynentu na część zachodnią i wschodnią. Podział ten został Europie narzucony siłą i doprowadził do tego, że przez blisko pół wieku funkcjonowała ona w ramach zimnowojennego układu geopolitycznego. Traciliśmy na tym wszyscy po obu stronach tej kurtyny, ponieważ Stary Kontynent nie mógł się rozwijać równomiernie i harmonijnie, nie mogliśmy w pełni wykorzystać naszego ogromnego wspólnego potencjału.

 

Ponieważ znajdujemy się w ośrodku akademickim, pozwolę sobie postawić tezę, która – mam nadzieję – zachęci Państwa do przemyśleń i dalszej ożywionej dyskusji. Brzmi ona następująco: prawdziwe zjednoczenie Europy w strukturach Unii Europejskiej jest jeszcze wciąż przed nami.

 

Po pierwsze, nie cała Europa Środkowo-Wschodnia stanowi część europejskiej wspólnoty. Warto mówić o tym głośno, wspierając jednocześnie politykę otwartych drzwi do Unii Europejskiej ‒ wspierając aspiracje tych krajów, które chciałyby jeszcze do nas dołączyć.

 

Po drugie, mam poważne wątpliwości, czy cień zimnowojennego podziału, o którym mówił ambasador Łukaszewski, został rzeczywiście całkowicie przezwyciężony w sferze świadomości oraz w sferze historyczno-społecznej wrażliwości wszystkich europejskich społeczeństw i narodów.

 

Czy wspólna historia Europy – intelektualna, społeczna, a także polityczna ‒ nie jest wciąż uboższa o dorobek naszego regionu? Czy zjednoczona Europa nie powinna w większym stopniu wykorzystać inicjatyw, energii oraz optymizmu obywateli Europy Środkowej? Niestety, wciąż funkcjonuje wiele stereotypów i fałszywych wyobrażeń wobec krajów tego regionu. Są one bardzo trudne do przezwyciężenia, a najczęściej ujawniają się w momentach kryzysowych.

 

Szanowni Państwo, Polska ma niezwykle bogatą i fascynującą historię, która potrafi porwać każdego, kto tylko będzie chciał się w nią zagłębić. Mam nadzieję, że podczas swojego pobytu i studiów w Natolinie poznają Państwo opowieść o wzajemnym splataniu się dziejów Polski i Europy.

 

W zeszłym roku obchodziliśmy 1050-lecie chrztu Polski. Było to nie tylko ważne wydarzenie religijne i symboliczna data powstania państwa polskiego. Przyjmując chrzest, książę Polan, Mieszko I, podjął decyzję, która dla Polski miała charakter wyboru cywilizacyjnego – wybrał Rzym, włączył tym samym Polskę w zachodni krąg kultury europejskiej, której źródłem są antyczna Grecja, starożytny Rzym oraz właśnie chrześcijaństwo.

 

Przez następne wieki budowaliśmy tę kulturę, rozwijając idee, które dziś są uznawane za fundamenty europejskiego ładu społeczno-politycznego. Myślę tu o idei pokoju między narodami w oparciu o sprawiedliwość, o zasadzie równości i godności każdej osoby bez względu na wyznawaną religię, a także o zupełnie wyjątkowym na tle innych krajów Europy umiłowaniu wolności. Może stąd, że my, Polacy, tak długo na przestrzeni wieków byliśmy zniewoleni, nie mieliśmy swojego państwa, nie mieliśmy niepodległej Rzeczypospolitej, nie mieliśmy suwerenności – ta wolność jest tak głęboko, tak mocno zaszczepiona w naszych sercach.

 

I może właśnie dlatego w stosunkach międzynarodowych Polacy zawsze bronili tych podstawowych zasad życia społecznego. Zamiast realizowania ekspansywnej polityki Polska proponowała rozwiązywanie konfliktów, odwołując się do pojęcia sprawiedliwości. Stanisław ze Skalbmierza na soborze w Konstancji na początku XV wieku sformułował doktrynę wojny sprawiedliwej. Pisał, że sprawiedliwa wojna to wyłącznie ta, która jest toczona w obronie kraju i w celu odzyskania utraconych ziem. Do jego dorobku sięgał m.in. Franciszek de Vitoria, klasyk prawa międzynarodowego, który rozwinął myśl polskiego uczonego. Pisma Stanisława były również inspiracją dla Grocjusza, nazywanego często ojcem prawa międzynarodowego.

 

Jesteśmy dumni, że gdy nad Europą zapadł mrok nietolerancji, którego symbolem jest krwawa noc św. Bartłomieja, a Stary Kontynent pustoszyły wojny religijne, sejm konwokacyjny w Warszawie zapewnił szlachcie swobodę wyznania. Dziś tamta konfederacja warszawska uchwalona w 1573 roku uznawana jest za początek gwarantowanej prawnie wolności religijnej, a jej treść została wpisana na listę UNESCO Pamięć Świata. Jednak tradycja religijnej tolerancji sięga w Polsce znacznie dalej w przeszłość. Już w XIII wieku książę kaliski Bolesław Pobożny znalazł skuteczny sposób na zastosowanie jej zasad w praktyce społecznej: przyjął Żydów i nadał im przywileje. Z kolei król Polski Kazimierz Wielki nie tylko je potwierdził, ale dodatkowo jeszcze rozszerzył.

 

Dzięki temu mieszkający na ziemiach polskich Żydzi posiadali własne sądownictwo oraz samorząd, a także szeroko rozbudowane szkolnictwo. Mogli handlować wszystkimi towarami i czerpać zyski z dzierżaw. Co więcej – od wieków ziemie te zamieszkiwali również Niemcy, Rusini, Czesi, Tatarzy, Ormianie i inne narodowości. Dzięki przyjętym rozwiązaniom prawno-politycznym ci ludzie mieli możliwość swobodnego rozwoju w ramach wieloetnicznego, choć monokulturowego ładu Rzeczypospolitej. Wszystkie te narodowości łączyła bowiem polska kultura, którą uznawały za szczególnie atrakcyjną.

 

Gdy odwiedzą Państwo polskie cmentarze wojenne, zobaczycie tam nagrobki żołnierzy różnych wyznań – katolików, żydów, prawosławnych czy muzułmanów. Ich wspólną ojczyzną była Rzeczpospolita Obojga Narodów utworzona w 1569 roku, połączona osobą monarchy unia dwóch państw – Polski i Litwy – mająca wspólną politykę zagraniczną, ale osobny skarb czy wojsko.

 

W Polsce od średniowiecza pielęgnowana była także etyka heroizmu. Jej najdoskonalszym przejawem jest odważna walka w obronie wyznawanych wartości. Spośród najważniejszych bitew w obronie Europy dwie były naszym dziełem. Najpierw polski król Jan III Sobieski, broniąc dorobku cywilizacyjnego Europy, zatrzymał w bitwie pod Wiedniem napierające siły imperium osmańskiego – tym samym oddalił śmiertelne zagrożenie dla chrześcijańskiej Europy. Z kolei polskie zwycięstwo nad bolszewikami w 1920 roku przekreśliło plany rozprzestrzenienia rewolucji komunistycznej na Europę Zachodnią. O tym, jak ważne były tamto wydarzenie i tamto zwycięstwo, świadczy fakt, że jeszcze w tym samym roku bitwa warszawska została nazwana 18. przełomową bitwą w dziejach świata.

 

W czasie II wojny światowej polscy żołnierze walczyli o wolną Europę i wolny świat na wszystkich frontach. Nasi lotnicy wykazali się wielką odwagą w bitwie o Anglię, 1 Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka brała czynny udział w wyzwalaniu Belgii i Holandii. A z kolei we Włoszech znajdują się groby polskich żołnierzy, którzy szli od południa, zdobywając Monte Cassino.

 

Szanowni Państwo, jako Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, jestem dumny, że swoimi czynami, etosem oraz wkładem w europejski dorobek cywilizacyjny udowodniliśmy, że chcemy budować Europę równych narodów i wolnych państw. Nigdy nie mieliśmy też wątpliwości, że naszym celem jest jej jedność. Również dla nas wszystkie okresy historii, gdy Europa pogrążała się w wewnętrznej rywalizacji, oznaczały brak stabilizacji, konflikty, wojny i bardzo często niewolę. Dlatego rok 2004 był wielkim krokiem ku jedności Europy i jej bezpieczeństwu – momentem zjednoczenia Europy Zachodniej z Europą Wschodnią i Środkową.

 

Szanowni Państwo, historia Polski oraz całej Europy Środkowo-Wschodniej wymusiła specjalizację naszej polityki zagranicznej w trzech zasadniczych obszarach.

 

Przede wszystkim chodzi o wymiar regionalny. Zakłada on ambitny program zacieśnienia współpracy pomiędzy krajami Europy Środkowej i Południowej będącymi członkami Unii Europejskiej, w celu nadrobienia zapóźnień rozwojowych wywołanych właśnie tym, że przez wiele lat znajdowaliśmy się za żelazną kurtyną, w obszarze gospodarki, która nie miała nic wspólnego z gospodarką rynkową, była fatalną gospodarką planową, co doprowadziło do tego, że cały czas znajdujemy się jeszcze – choć minęło prawie 30 lat – w tyle za Europą Zachodnią, jeżeli chodzi o rozwój infrastruktury i poziom życia.

 

Taki jest właśnie cel inicjatywy Trójmorza ‒ aby te zapóźnienia rozwojowe nadrobić – której drugi szczyt odbył się w tym roku w Warszawie. Nie chcemy być wyłącznie beneficjentami europejskiej jedności. Chcemy ją twórczo rozwijać i wzmacniać z korzyścią dla całej Unii Europejskiej. Chcemy integracji na wszystkich kierunkach geograficznych. Aby sprostać temu zadaniu, musimy rozbudować połączenia na osi Północ-Południe i w ten sposób uzupełnić już istniejącą bardzo dobrą sieć połączeń z Zachodu na Wschód.

 

Ponadto chcemy umacniać silne więzi transatlantyckie. Wiemy, że zwłaszcza dziś, gdy niektóre kraje coraz śmielej manifestują imperialny charakter swojej polityki zagranicznej, bezpieczeństwo zachodniego świata oraz trwałość porządku opartego na prawie międzynarodowym wymagają solidarności po obu stronach Atlantyku. Dlatego jesteśmy adwokatami bliskiej partnerskiej współpracy, a jeśli pojawią się różnice zdań – szczerego dialogu. Zwyciężamy, gdy potrafimy zachować jedność, tracimy w chwilach podziałów. Dlatego silna i dynamiczna współpraca transatlantycka jest naszym wielkim współczesnym osiągnięciem, którego nie możemy zaprzepaścić. Naszym zadaniem powinno być zachowanie euroatlantyckiej wspólnoty wartości.

 

W końcu – ze względu na położenie geograficzne wschodni wymiar polityki europejskiej ma dla naszego bezpieczeństwa znaczenie priorytetowe. Wojna w Gruzji i na Ukrainie oraz aneksja Krymu, a także zamrożone konflikty w Naddniestrzu przypomniały nam, jak nietrwałą wartością jest pokój. Rozpad Związku Radzieckiego był dla krajów naszego regionu momentem odzyskania wolności. Znów możemy samodzielnie decydować o rozwoju naszych państw, zawieranych sojuszach czy ustrojach gospodarczych.

 

Jednak nie wszyscy w Europie podzielają ten punkt widzenia. W rezultacie zagrożone są stabilność i bezpieczeństwo całego kontynentu, a także powodzenie projektu, którego ważny etap 13 lat temu objął państwa naszej części Europy. Historia nauczyła nas realistycznie ‒ a więc bez fałszywej nadziei – oceniać procesy polityczne, które toczą się na Wschodzie. Widzimy więcej i wyraźniej niż inni, bo od tego zależy bezpieczeństwo nas samych, ale też całej Europy – nie mam co do tego złudzeń.

 

Szanowni Państwo, na przestrzeni ostatnich lat Stary Kontynent przestał być jednym z najbardziej stabilnych i przewidywalnych regionów na świecie. Brexit oraz sytuacja w południowym i wschodnim sąsiedztwie sprawiły, że wspólnota europejska stoi dziś w obliczu największych wyzwań wewnętrznych i zewnętrznych od czasu jej powstania. W efekcie historyczny projekt integracji europejskiej, który przyniósł bezprecedensową stabilność i dobrobyt na kontynencie jest dziś – można spokojnie powiedzieć – niestety realnie zagrożony. Szukając rozwiązań dla wspomnianych wyżej wyzwań, nie możemy rozbijać i tak już kruchej europejskiej jedności.

 

Nie mam wątpliwości, że zgoda na utrzymany w modelu hierarchicznym projekt Europy dwóch prędkości spowoduje wewnętrzne i zewnętrzne osłabienie wspólnoty, wzmocni tendencje dezintegracyjne, podważając najważniejsze osiągnięcia integracji europejskiej: strefę Schengen oraz cztery swobody jednolitego rynku ‒ przepływu osób, towarów, usług i kapitału. Europa niezbędnie potrzebuje tych czterech swobód, tak jak potrzebuje zachowania czterech jedności: instytucji, prawa, rynku i budżetu. Tylko wówczas będzie w stanie nadal skutecznie się rozwijać.

 

Szanowni Państwo, wspólnota europejska musi ponownie stać się źródłem wolności i jedności, a nie ograniczeń i podziałów. Obywatele państw członkowskich muszą odzyskać przekonanie, że ich głos dotyczący procesów politycznych jest słyszalny. Unia Europejska potrzebuje więcej demokracji i szacunku dla demokratycznych wyborów europejskich narodów. Aby to osiągnąć, Unia musi powrócić do swoich korzeni – do modelu wspólnoty wolnych narodów i równych państw. Tak aby ‒ używając słów jednego z ojców integracji europejskiej Roberta Schumana ‒ wartością Europy była Europa wartości.

 

Swoje szczególne miejsce w historii świata Europa zawdzięcza przede wszystkim swoim mieszkańcom – ich woli działania, odwadze, przedsiębiorczości. Siła Europy tkwi w jej narodach, jest zapisana w DNA jej obywateli. Dlatego Unia Europejska musi uwolnić inicjatywę i optymizm swoich mieszkańców. Musi znów stać się wspólnotą wolności, krótko mówiąc – wspólnotą szans.

 

Jestem przekonany, że studia tutaj, w Polsce, w Natolinie, w Kolegium Europejskim, pozwolą Państwu w przyszłości, w swojej pracy zrealizować to wielkie europejskie powołanie.

 

Dziękuję bardzo.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.