przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 16 lutego 2016

Wystąpienie prezydenta na debacie NRR dot. polityki historycznej

Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie,
Szanowni Państwo Profesorowie, Szanowni Państwo Doktorzy,
Wszyscy Dostojni Goście,
 

Bardzo się cieszę z tego dzisiejszego spotkania Narodowej Rady Rozwoju, które w zasadzie jest kontynuacją tego spotkania, które realizowaliśmy w Belwederze już w listopadzie ubiegłego roku. Mówiliśmy wtedy o temacie niezwykle ważnym dla Rzeczypospolitej, temacie niezwykle ważnym także dla mojej prezydentury, która w tym zakresie, chciałbym żeby była w sposób możliwie najlepszy, kontynuacją tego dzieła, które przed laty podjął pan prezydent prof. Lech Kaczyński. Debaty dotyczącej tematyki polityki historycznej – polityki historycznej, która powinna być realizowana przez polskie państwo jako element budowy pozycji w przestrzeni międzynarodowej, ale przede wszystkim jako element wychowania kolejnych pokoleń Polaków.

 

Kiedyś przed wielu, wielu laty, w zasadzie przed dziesiątkami lat, wielki przywódca Polski marszałek Józef Piłsudski powiedział: „Naród, który nie szanuje swojej przeszłości nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości”. To ważne i bardzo mocne słowa. Ale słowa, które, patrząc na otaczający nas świat, niosą w sobie wiele prawdy. Bo przecież nie ma wątpliwości, wszyscy to obserwujemy i wszyscy to wiemy, że w tej przestrzeni międzynarodowej, w tej przestrzeni ogólnoświatowej wszystkie rozsądne państwa, które rozumieją swoje potrzeby, a przede wszystkim które mają poczucie swojej państwowej godności prowadzą aktywną politykę historyczną.

 

Aktywną politykę historyczną, czyli nie tylko politykę odpowiadania na to co się w związku z ich historią dzieje w przestrzeni zewnętrznej, ale przede wszystkim prowadzenia własnej polityki historycznej – akcentowanie tego, co uważają w historii za ważne, co miało element państwowotwórczy, co buduje ich potencjał także jeżeli chodzi o rozwój przyszłych pokoleń.

 

Kiedy popatrzymy na naszą historię, zwłaszcza historię ostatnich lat po 1989 roku, a wiec poprzez okres przemian ustrojowych, to najpierw może spójrzmy na polską konstytucję. Jeżeli rozpoczniemy lekturę tej naszej ustawy zasadniczej to przecież chyba nikt nie ma wątpliwości, że już w samej preambule nawiązanie do kwestii historii Rzeczypospolitej, wielkiej i często bolesnej historii Rzeczypospolitej, ale jednak tej, która przez pokolenia, przez setki lat spowodowała, że dzisiaj Polska istnieje, że jest na mapie świata. Te nawiązania w preambule konstytucji są jasne i ewidentne. Mowa o dorobku przeszłych pokoleń, o tych bohaterach, którzy walczyli o wolność i niepodległość Rzeczypospolitej, o odzyskanie niepodległości i suwerenności, o chrześcijańskich korzeniach państwa polskiego, o tradycji, w związku z tym, na której wyrośliśmy my dzisiaj jako następstwo poprzednich pokoleń Polaków. Mowa wreszcie i o tym, co było bolesne, o czasach niewoli, o czasach kiedy prawa Polaków, prawa obywateli były łamane, nie były przestrzegane.

 

Preambuła mówi o naszych czasach i mówi o nich prawdziwie, jasno nakazując opierać naszą działalność na tym właśnie wielkim dorobku, dzisiaj powiemy 1050 lat historii Polski. Nie bez przyczyny mówię o tych 1050 latach bo przecież w tym roku przypada właśnie ta wielka i niezwykle ważna historycznie dla nas rocznica jeżeli chodzi o to kim jesteśmy, skąd pochodzimy i w jaki sposób jesteśmy ukształtowani. I co właśnie powodowało na tej przestrzeni lat, że nawet w najtrudniejszych sytuacjach zawsze potrafiliśmy się podnieść i umieliśmy zachować jako naród swoją godność i odzyskać wolność. Nawet wtedy, kiedy niektórym wydawało się to niemożliwie, nierealne, kiedy wydawało się to mrzonką.

 

Może właśnie dlatego marszałek Józef Piłsudski, który przecież był tym, który wraz z innymi przyniósł tą wolność – mówili żeście stumanieni nie wierząc nam, że chcieć to móc – może właśnie dlatego marszałek Piłsudski sformułował te niezwykle twarde słowa. Chociaż jak wszyscy wiemy, potrafił wyrażać się twardo i dosadnie, w tym przypadku także to zrobił.

 

Jeżeli popatrzymy na tą preambułę do dzisiejszej polskiej konstytucji, bez oceniania tej konstytucji, czy ona jest w pozostałym swoim zakresie dobra, czy jest adekwatna czy nieadekwatna do czasów – zostawmy to na inną debatę. Popatrzmy na preambułę i zapytajmy się, czy w takim razie na przestrzeni ostatnich lat kiedy ta konstytucja obowiązuje – od prawie 20 lat – czy ten wątek nakazany w wielkim przesłaniu preambuły został zrealizowany.

 

Proszę państwa odpowiedź jest smutna. Nie został zrealizowany, a na pewno nie został zrealizowany tak, jak to powinno być. Bo nie jest realizacją i nie jest prowadzeniem polityki historycznej w przestrzeni międzynarodowej polityka wyłącznie o charakterze reaktywnym, czyli reagowania na poniżanie narodu polskiego, na deprecjonowanie naszego dorobku historycznego, naszych zasług dla Europy i świata, pomijaniu ich, a często również i – niestety – znieważaniu narodu polskiego poprzez zakłamanie historii. Poprzez głoszenie nieprawdziwych informacji, poprzez tworzenie faktów, które nigdy faktami nie były bo po prostu nie miały miejsca, a zatem są nieprawdą, są kłamstwem historycznym, nazwę to po imieniu.

 

W związku z tym nie mam wątpliwości, że dzisiaj naszym wielkim obowiązkiem jest stworzenie ram działania państwa polskiego i w sensie instytucjonalnym i sensie edukacyjnym tak, aby realizowana była polityka historyczna z prawdziwego zdarzenia. Bo tak jak powiedziałem przed chwilą, kiedy popatrzymy na otaczający nas świat, a sięgać nie musimy daleko, wystarczy popatrzeć na to, co robią nasi sąsiedzi to wyraźnie widać, że można realizować ofensywną politykę historyczną, chociaż ona wymaga wielu trudów i nakładów, ale jeżeli realizowana jest konsekwentnie to osiąga zamierzone i założone cele.

 

I dokładnie w taki sam sposób my powinniśmy działać przykładając do tego ten element, który stanowi tutaj ten element konieczny, a wiec właśnie element instytucjonalny. Realizacja tej polityki, proszę Państwa, nie polega na tym co było w ostatnich latach krytykowane. Krytykowane również i przeze mnie, także i z trybuny sejmowej. A mianowicie, że np. ograniczaniu lekcji historii w szkole. To jest nie tylko podcinanie korzeni polskiej polityki historycznej, ale to jest przede wszystkim podcinanie korzeni polskiego społeczeństwa i polskiego narodu. Bo wielkim elementem polityki historycznej jest także misja edukacyjna – to jest element o charakterze państwowotwórczym. Jeżeli tego elementu nie ma, jeżeli ten element się wyrzuca z działalności państwowej to – odważę się tutaj na bardzo radykalne stwierdzenie – w moim przekonaniu taka działalność w perspektywie lat jest działalnością o charakterze antypaństwowym. Jest sprzeczna z tym, co ja nazwałbym polityką państwowotwórczą.

 

Nie zbuduje się młodych pokoleń przywiązanych do swojej ojczyzny, jeżeli nie będą dumni ze swojej tradycji, jeżeli nie będą tej tradycji znali, bo nikt im tej tradycji nie przekaże. To jest wielka misja szkoły i edukacji. To jest jeden punkt.

 

Poza tym jest jeszcze realizowanie polityki historycznej w tym wielkim tego słowa znaczeniu. Ta wielka polityka historyczna wymaga nakładów. To jest pokazanie tych elementów, które tę dumę budują. Pokazanie ich szeroko, pokazanie ich w miarę możliwości tak, aby miały one odbiór nie tylko państwowy, nie tylko wewnętrzny, a więc nie tylko edukacyjny i wychowawczy w Polsce, wobec naszych młodych pokoleń, wobec Polaków, wobec obywateli, ale także aby kreowały ten prawdziwy  wizerunek Polaków i ich historii w przestrzeni światowej. Inne państwa to czynią i my również powinniśmy podejmować działalność w tym zakresie. A więc to nie tylko misja realizowana przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i szkołę, przez różnego rodzaju instytucje edukacyjne, ale to także teatr, kinematografia, to także inne dziedziny sztuki – sztuki w której Polacy mają wiele zasług i renomy w przestrzeni ogólnoświatowej, którą my dzisiaj dla potrzeb również budowania tego prawdziwego wizerunku Polski i polskiej historii powinniśmy jako państwo i jako naród wykorzystywać.

 

I to jest myślę wielkie zadanie na najbliższą przyszłość. Zadanie, które z jednej strony spoczywa na mnie jako prezydencie Rzeczypospolitej, ale także, a może przede wszystkim, spoczywa na tych, którzy dzierżą w Polsce drugi element władzy wykonawczej a mianowicie na polskim rządzie i odpowiednich ministerstwach oraz tych instytucjach polskiego państwa, które dobremu rozwojowi Rzeczypospolitej, które budowaniu silnej i świadomej Polski, która będzie miało określony dobry wizerunek za granicą, które temu wielkiemu dziełu chcą służyć. Wierzę w to, że takich instytucji w Polsce jest bardzo dużo.

 

Problem jedyny polega na tym, że polityka powinna być realizowana w sposób zaplanowany, wg pewnej strategii, wtedy ona ma sens, wtedy umożliwia dokonywanie analiz, podsumowań, a także i korekt. Stąd dzisiejsze Państwa spotkanie. W moim przekonaniu i wg założenia, które dawno przyjąłem, to właśnie Narodowa Rada Rozwoju ma być tym podmiotem, który prowadzi analizę o charakterze strategicznym, która buduje strategię rozwojowe dla naszego państwa na najbliższe lata i na najbliższe dziesięciolecia.

 

Z tą intencją także otwieram dzisiejszą dyskusję na temat polskiej historii, a przede wszystkim polskiej polityki historycznej – jaka ona powinna być i jak powinny być w niej rozłożone akcenty, wierząc  w to, że właśnie tą dobrą strategię budujemy i że przyniesie dla naszego państwa, a przede wszystkim dla polskiego społeczeństwa, dobre skutki.

 

My jako naród mamy z czego być dumni. Bo mamy piękną, długą historię, jak powiedziałem, od chrztu Polski 1050 lat. 1050 lat podczas których nie tylko wiele daliśmy Europie i światu, choćby jeżeli chodzi o wielkie postacie historyczne jak Tadeusz Kościuszko, Maria Skłodowska-Curie, czy wielu, wielu innych Polaków zasłużonych na całym świecie – Józef Bem i inni. Ale to także proszę Państwa to te momenty naszej historii, kiedy my ratowaliśmy Europę.

 

Ratowaliśmy Europę przed, jeśli nie tylko przed wielkim kryzysem, to można wręcz powiedzieć, że przed klęską. Tak jak wtedy kiedy polska armia pod wodzą Jana III Sobieskiego zatrzymała nawałę turecką pod Wiedniem. Czy tak jak wtedy kiedy polska armia pod wodzą marszałka Józefa Piłsudskiego zatrzymała pod Warszawą armię sowiecką, która jak doskonalone wiemy chciała wtedy zanieść ten „wspaniały” ustrój na całą Europę i wszystkich w ten sposób „uszczęśliwić”. Jak potrafił ten ustrój „uszczęśliwić” przekonaliśmy się niestety trochę później i cierpieliśmy przez to.

 

Ale to, że wtedy zatrzymaliśmy tą wielką nawałę jest naszą zasługą. Jest zasługą krwi, którą przelali na frontach polscy żołnierze. Chłopcy, którzy nie wrócili do domów i których krzyże zostały na polach tutaj pod Warszawą, w Radzyminie i innych miejscach. I to są te elementy, z których my mamy prawo być z tego dumni. Tak samo jak mamy prawo być dumi z tego, że w czasie II Wojny Światowej nie było w Polsce instytucjonalnej kolaboracji z Niemcami. Nie było polskiego rządu czy jakiejkolwiek polskiej władzy współdziałającej z Niemcami. Tu była pełna okupacja, a polscy żołnierze walczyli na wszystkich frontach II Wojny Światowej – i na froncie wschodnim i na froncie zachodnim, Polscy byli w armii amerykańskiej, walczyli w Azji, walczyli na Pacyfiku. Polscy walczyli wszędzie bo zawsze byliśmy po stronie wolnego świata i w związku z tym mamy prawo być ze swojej historii dumni. Także z tego, że po latach komuny potrafiliśmy iść z podniesioną głową i tą komunę obalić. To nie Mur Berliński spowodował przemianę ustrojową w Europie, tylko „Solidarność” doprowadziła do tego, że do upadek Muru Berlińskiego był możliwy, choć oczywiście nie bez udziału Ojca Świętego Jana Pawła II i innych wielkich światowych polityków jak Ronald Regan czy Margaret Thatcher. Ale bez wielkiego ruchu społecznego „Solidarności” nie byłoby tego, bo nie da się dokonać takich zmian bez wielkiego społecznego oparcia. A to oparcie było przede wszystkim, w pierwszej kolejności w Polakach.

 

Te kilka elementów, które tutaj wymieniłem, czyż nie wystarczy żeby być dumnym? Czyż to nie wystarczy żeby z podniesioną głową i bez kompleksów patrzeć na resztę Europy i resztę świata? Myślę, że znakomicie wystarczy. Tylko że nie wszyscy o tym pamiętają i nie wszyscy chcą o tym pamiętać. Naszym wielkim zadaniem jest to, by im to w sposób stały, systematyczny i zdecydowany przypominać.

Bo w związku z tymi wszystkimi wydarzeniami my mamy prawo nie tylko do dumy, ale także i do szacunku. Dlatego zapraszam Państwa do tej debaty, która, wierzę w to głęboko, będzie służyła budowie dobrego imienia Polski, dobremu wychowaniu przyszłych pokoleń Polaków i budowaniu tej właściwej pozycji Polski w przestrzeni europejskiej i światowej. Właśnie z punktu widzenia dorobku historycznego.

 
Dziękuję serdecznie.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.