przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 17 marca 2016

Wystąpienie na uroczystości otwarcia Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej

fot. Andrzej Hrechorowicz

Wystąpienie Prezydenta RP na uroczystości otwarcia Muzeum Polaków Ratujących Żydów im. Rodziny Ulmów w Markowej

To było w nocy… Jechali tutaj – jak zeznał potem młody furman, chłop z jednej z podkarpackich wiosek – bocznymi drogami z Łańcuta. Niemieccy żandarmi i granatowi policjanci. Wśród nich ten, który prawdopodobnie, jak udało się ustalić, doniósł na rodzinę Ulmów i Goldmanów, którzy razem z nimi mieszkali.

 

Zatrzymali się na drodze, dom był na uboczu wsi, nie było obok innych zabudowań. Żandarmi i policjanci poszli w kierunku domu Ulmów. Potem słychać było strzały… Potem zawołali furmanów i kazali im patrzeć. Zabili najpierw synów Chaima Goldmana, potem jego, potem zabili Józefa i Wiktorię Ulmów. Jeden z Niemców mówił do furmanów: „Patrzcie, jak giną polskie świnie, które pomagają Żydom”. A potem nie wiedzieli, co zrobić z dziećmi… Szóstką dzieci Józefa i Wiktorii. I wtedy niemiecki dowódca żandarmów powiedział: „Nie będziecie sobie we wsi robili kłopotu”. I zabili wszystkie, po kolei. Człowiek, który składał to zeznanie, mówił: „Było słychać strzały, krzyk, lament. To było wstrząsające”.


Wystąpienie w języku angielskim >>

 

Wystąpienie w języku hebrajskim>>

 

Wystąpienie w języku niemieckim >>

 

Dlaczego Józef Ulma i jego żona tak się zachowali? Dlaczego zdecydowali się przyjąć pod swój dach rodzinę Goldmanów? Chaima, ojca rodziny, człowieka prawie 80-letniego, kupca z pobliskiego Łańcuta, jego dorosłych synów, jego córki, wnuczkę. Dlaczego się na to zdecydowali? Czy kierowali się apelem dowództwa Polskiego Państwa Podziemnego, że jest moralnym obowiązkiem Polaków udzielać pomocy naszym współobywatelom Żydom, współobywatelom Rzeczpospolitej, wobec zagłady? Czy kierowali się tym, że znali Chaima Goldmana i całą rodzinę? Bo przecież w tej społeczności lokalnej wszyscy się znali. Czy może kierowali się biblijną przypowieścią o miłosiernym Samarytaninie, którą znaleziono podkreśloną w Biblii w domu Ulmów? Nie wiadomo… Nikt nie zna odpowiedzi na to pytanie. Jedno jest pewne. Józef Ulma był zwykłym podkarpackim chłopem, rolnikiem. Światłym, inteligentnym. Skończył cztery klasy szkoły podstawowej, ale potem jeszcze szkołę rolniczą. Był stawiany gospodarzom za wzór, fascynował się pszczelarstwem, hodował jedwabniki. Dzisiaj powiedzielibyśmy, że był takim lokalnym liderem opinii. Z pewnością był. Ludzie do niego przychodzili po porady. Fotografując, dokumentował życie społeczności lokalnej i swojej rodziny. Też właśnie  dzięki temu to muzeum jest tak wymowne i piękne, bo pełne jest zdjęć zrobionych przez Józefa. Zdjęć zrobionych także jego żydowskim sąsiadom, jego żydowskim gościom, których przyjął pod swój dach i z którymi razem zginął.

 

To niezwykle przejmujące muzeum. Jestem ogromnie wdzięczny i dziękuję w imieniu Rzeczypospolitej, w imieniu wszystkich moich rodaków tym, którzy przyczynili się do jego powstania. Tym, którzy przyczynili się do tego, że Ulmowie, ich rodzina i wszyscy ci, którzy pomagali przetrwać swoim pobratymcom, współobywatelom pochodzenia żydowskiego w czasie masakry ich narodu w okresie II wojny światowej, kiedy niemieccy naziści przeznaczyli ich do wyniszczenia. Dziękuję, że to muzeum jest ich wszystkich pomnikiem. Dziękuję, bo Polska, a także sprawiedliwość dziejowa bardzo takiego pomnika potrzebowała.

 

Nasze narody – polski i żydowski – przez tysiąc lat żyły na tej ziemi. Te tysiąc lat wspólnej historii doznało straszliwej wyrwy, jaką był Holokaust na okupowanych przez Niemców polskich ziemiach. Obozy śmierci, które znaczą czarną kartę w dziejach narodu żydowskiego. Wielu ludzi przyjeżdża do naszego kraju, by zobaczyć obóz Auschwitz-Birkenau i inne świadectwa wielkiej zagłady, będące ostrzeżeniem dla całego świata, co znaczy nienawiść, co znaczy chora ideologia i do czego zdolny jest oszalały nią człowiek. Ale na szczęście w ostatnich latach powstają w naszym kraju i inne miejsca, pokazujące to, co dobre w historii, co piękne w historii, nawet tej najtragiczniejszej. Z pewnością takim miejscem jest to muzeum – muzeum braterstwa, miłosierdzia i wspólnoty. Wspólnoty miejsca, ojczyzny, często wspólnoty przywiązania.

 

Bo może Józef Ulma przyjął rodzinę Goldmanów pod swój dach dlatego, że ich syn, tak jak on w 1939 roku, walczył w obronie Polski? Może dlatego, że tysiące obywateli polskich żydowskiego pochodzenia walczyło za Polskę w roku 1918, 1919, 1920, 1939 i potem? Walczyli, bo Polska była naszą wspólną ojczyzną, gdzie się urodzili, wychowali i gdzie żyli. I gdzie na szczęście podczas tej straszliwej tragedii, jaką był Holokaust – próba, jak to cynicznie mówili hitlerowscy dowódcy, „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” – znalazły się tysiące Polaków, którzy umieli stanąć na wysokości zadania bycia braćmi i współobywatelami. Bycia ludźmi miłosiernymi, wsłuchanymi w naukę, jaką wszystkim nam głosi religia chrześcijańska: naukę miłości bliźniego. Na szczęcie byli ludzie, którym tej miłości nie zabrakło mimo wielkiego ryzyka, ryzyka śmierci – bo za pomoc Żydom groziła w okupowanej Polsce kara śmierci, jak nigdzie indziej na świecie, i była bezwzględnie wykonywana, tak jak tutaj. I nie tylko Józef i Wiktoria Ulmowie oraz ich dzieci w ten sposób zginęli. Były dziesiątki, setki takich rodzin; tysiące ludzi, którzy za pomoc swoim pobratymcom, współobywatelom oddali życie.

 

I kiedy dziś wspominamy tamten dramatyczny czas i te tysiąc lat wspólnej historii, to niech drogą przez te lata będzie to, co dzisiaj można w Polsce, wolnej i niepodległej, która pamięta o swojej historii, zobaczyć. To Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie, pokazujące te piękne i te smutne karty, to niemiecki nazistowski obóz koncentracyjny Auschwitz, ale to także Muzeum w Markowej, niezwykle ważne na trasie wspólnej historii. Muzeum, które pokazuje, choć w tragicznej postaci, najmocniejsze znamię Rzeczypospolitej Przyjaciół,  gdzie przyjaciel za przyjaciela, brat za brata, człowiek za człowieka był gotów oddać życie. Niech świadectwem tego, że jest to prawda, będzie to, co już dzisiaj usłyszeliśmy. Że nawet ten niemiecki przykład grozy, jakim było zamordowanie rodziny Ulmów i ukrywanych przez nich Goldmanów, nie skłonił innych mieszkańców Markowej – też przecież mających swoje rodziny i chcących przetrwać – do wydania Żydów, których ukrywali. Mimo tej tragedii 21  Żydów było do końca wojny ukrywanych w tej wsi.

 

To wielkie miejsce dla Rzeczypospolitej Polskiej, bo tu jak w soczewce skupia się to, co jest jedną z przyczyn, że my jako Polacy możemy czuć się godnie. Byli bowiem wśród nas tacy, którzy byli więcej niż przyzwoici, którzy byli bohaterami, których trzeba postawić na równi z tymi, którzy z bronią w ręku walczyli o wolność Polski i ginęli. Nie ma różnicy: jedni i drudzy oddali życie za drugiego człowieka i za wolność. Bo wolność to godność. A to, że ukrywali swoich sąsiadów, znajomych czy  nawet przypadkowych ludzi, było świadectwem sprzeciwu wobec okrucieństwa, pogardy, nienawiści – tego wszystkiego, co przynieśli na naszą ziemię niemieccy naziści – antysemityzmu, z którym nie chcieli się pogodzić i nie pogodzili się do końca życia.

 

I jako Prezydent Rzeczypospolitej chcę dziś jasno i wyraźnie powiedzieć: każdy, kto głosi i sieje nienawiść między narodami, każdy, kto głosi, sieje i podsyca antysemityzm, depcze po grobie rodziny Ulmów, depcze po ich pamięci, po tym, co oni jako Polacy poświęcili, oddając życie za godność, uczciwość, sprawiedliwość i elementarny szacunek należny każdemu człowiekowi. Niech to muzeum, obok innych, będzie dla wszystkich wielkim świadectwem tragicznej, ale dobrej pamięci i ostrzeżeniem przed tym, co nienawiść, pogarda czyni z ludzi.

 

Można tylko powiedzieć: dobrze, że w tym wszystkim także i władze Polskiego Państwa Podziemnego umiały zachować twardość. Bo ten, który prawdopodobnie wydał Umów i ich gości, żydowskich sąsiadów, nie żył długo. Oni zginęli w nocy z 23 na 24 marca, a Polskie Państwo Podziemne wykonało wyrok na kolaborancie 10 września tego samego, 1944 roku. Później udało się złapać jeszcze jednego z morderców  – tego,  który strzelał do co najmniej trójki dzieci. Został osadzony w więzieniu i skazany na karę śmierci, złagodzoną do dożywocia, potem 25 lat pozbawienia wolności. Umarł w więzieniu w Bytomiu. To dobrze, że polskie państwo potrafiło za mord okazać elementarną sprawiedliwość. Tak jak elementarna sprawiedliwość musi zostać wymierzona każdemu mordercy. Tak się dzieje w każdym uczciwym i praworządnym państwie. Tak jak żadne uczciwe i praworządne państwo nie może tolerować  nawoływania do nienawiści, fobii narodowych, ksenofobii. I wierzę w to, że Polska nigdy tego nie będzie tolerowała. I tak jak dziś państwo Izrael i jego twórcy, nauczeni dramatycznym doświadczeniem Holokaustu, postanowili, że nigdy nie zostawią żadnego swojego obywatela i będą za wszelką cenę strzegli bezpieczeństwa każdego Żyda, tak i my, Polacy, i nasze państwo powinniśmy czynić to samo.

 

Niech tak jak dla narodu żydowskiego, tak i dla naszego tragedia tego, co stało się w czasie II wojny światowej, będzie dramatyczną lekcją. Lekcją, z której wyciągamy wnioski my i przyszłe pokolenia, którym musimy przekazać prawdę. Prawdę o Holokauście; prawdę o tym, co się działo; prawdę o bohaterstwie, ale i czasem smutną prawdę o draństwie. Bo prawda buduje braterstwo między narodami i pozwala tworzyć przyjacielskie więzi. Bo tylko na prawdzie może być oparta dobra przyszłość.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.