przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 8 marca 2018

Wystąpienie Prezydenta na Lekcji RP w 50. rocznicę wydarzeń Marca ’68

 

Szanowne Panie,

Drodzy Uczniowie,

Szanowni Państwo Profesorowie, Wychowawcy,

Wszyscy Drodzy Wielce Szanowni Zgromadzeni Goście!

 

Zobacz także: Lekcja RP w 50. rocznicę wydarzeń Marca ’68 Dziękuję za przybycie na to dzisiejsze spotkanie do Belwederu. To trochę taka lekcja – jeśli chodzi o szkolne warunki – w cudzysłowie, ale lekcja ważna. Wspomnienie trudnego czasu, który dla młodych jest zupełną historią, dla mnie jest historią – bo ja przecież urodziłem się w 1972 roku, a mówimy o tym, co było w roku 1968. To, co wiem o tamtym czasie, znam tylko z opowieści moich rodziców i z opowieści tych, którzy tamten czas pamiętają, z kart prasy, i wspomnień tych, którzy wtedy byli, którzy wtedy walczyli. Dziękuję gorąco, że Państwo, którzy pamiętają tamten czas i byli w tamtym czasie, są dzisiaj z nami i będą mogli nam o tym opowiedzieć.

 

Dosłownie przed chwilą byłem na Uniwersytecie Warszawskim – tam, gdzie było centrum tych wydarzeń nie tylko Marca, bo one się zaczęły wcześniej – tych miesięcy 1968 roku. Dwa elementy były istotne w tamtym czasie. Powiedziałem przed chwilą na Uniwersytecie Warszawskim, że to był taki czas, o którym ja ‒ patrząc dzisiaj z perspektywy 50 lat i innego pokolenia niż to, które żyło w tamtym czasie ‒ mogę powiedzieć, że był to taki czas słodko-gorzki dla dzisiejszej Rzeczypospolitej.

 

Ale też trzeba mieć świadomość, co to był za rok – w tym roku mamy stulecie odzyskania niepodległości i 50-lecie wydarzeń Marca ’68 roku. A więc tamten rok to było 50-lecie odzyskania niepodległości. Ja nie wiem, czy to miało wtedy jakieś znaczenie, czy nie, czy uczestnicy o tym pamiętali, czy nie pamiętali, ale – z naszego dzisiejszego punktu widzenia – przyznacie, że jest to symboliczne. Że tamten zryw 1968 roku był 50 lat po tym, jak Polacy po 123 latach zaborów wreszcie odzyskali niepodległość. Po krwi przelanej w kolejnych powstaniach, po tych wszystkich nieudanych próbach odwalczenia niepodległości, za które płaciliśmy tak nieprawdopodobną cenę – śmierci, wywózki na Sybir, więzienia, katuszy. Wreszcie udało się – wróciła na mapę. Dlatego z taką zaciętością bronili jej w 1920 roku, bo dopiero co udało się ją odzyskać, a już chcieli nam ją znowu zabrać i znów nas zniewolić.

 

Zobacz także: Obchody 50. rocznicy wydarzeń Marca ’68 [PL/ENG] I wszyscy stanęli wtedy obok siebie, niezależnie od wszelkich podziałów politycznych, które w II Rzeczypospolitej były jeszcze głębsze, niż są dzisiaj. I jeszcze groźniejsze – bo dla wielu oznaczały więzienie. Trochę się dzisiaj gloryfikuje II Rzeczpospolitą, mówi się o niej tylko w ciepłych barwach, a tak naprawdę to nie wszystko było różowe. I ci w 1968 roku pamiętali ‒ ci, którzy żyli w II Rzeczypospolitej, i także ci, którzy urodzili się już po wojnie, z opowieści swoich rodziców – co to znaczy żyć w niepodległym, suwerennym państwie, co to znaczy samostanowić o sobie. A nie – że władza leży plackiem, słucha każdego telefonu z Moskwy i wykonuje wszystkie polecenia.

 

Być może też stąd wynikał ten wybuch, że w 1967 roku – nagle atak na Izrael. I Moskwa nakazuje: stajemy po stronie państw arabskich i zdecydowanie atakujemy. I Gomułka to robi. I zaczyna się w Polsce antysemityzm ze strony władz komunistycznych ‒ coś, co dzisiaj jest prawie że niepojęte. I to jest właśnie ten gorzki element.

 

Bo ten słodki to jest zryw młodych wtedy. Dążenie do wolności, do niepodległej Polski, do tego, żeby była swoboda wypowiedzi, żeby nie było cenzury, żeby można było pójść, gdzie się chce, oglądać, powiedzieć i napisać, co się chce. Dla Was, młodych, jest to niewyobrażalne. Ja jeszcze pamiętam te czasy, gdy w gazetach fragmenty były wycięte, wykropkowane i było powiedziane, że cenzura wycięła fragment artykułu. Pamiętam te gazety – „Tygodnik Powszechny” i inne, w których takie rzeczy spotykało się często – chociaż byłem wtedy jeszcze chłopcem.

 

Ale wiem, co znaczy nie żyć w kraju, który jest prawdziwie wolny, prawdziwie suwerenny. Ale wiem, co to znaczy żyć w kraju, który jest podporządkowany, w którym władze są podporządkowane. I dlatego zawsze mówię: ja się żadnej zewnętrznej władzy podporządkowywał nie będę. Jeżeli ktoś oczekuje, że będzie inaczej, niech mnie nie wybiera na Prezydenta Rzeczypospolitej, bo ja żadnej władzy – ani z tej, ani z tamtej strony, ani ze Wschodu, ani z Zachodu – słuchał nie będę. Na szczęście się tego doczekaliśmy, że można w Polsce śmiało tak powiedzieć i można mieć taką postawę, nie ryzykując życia. Przynajmniej tak sądzę.

 

Kłaniamy się dzisiaj nisko bohaterom 1968 roku. Nie byłoby dzisiejszej wolnej Polski, w której można powiedzieć i demonstrować, co się chce, maszerować i wyjeżdżać, gdzie się chce – gdyby nie tamto bohaterstwo. Żołnierzy Niezłomnych, 1956 roku, 1968 roku, 1970 roku w Gdańsku, 1976 roku w Radomiu, w Ursusie, w Płocku, 1980 roku w całej Polsce, przede wszystkim w Gdańsku, 1981 roku, całych lat 80., przez które trwała Podziemna Polska –bez tego wszystkiego nie byłoby dzisiejszej wolnej, niepodległej, suwerennej Polski. I Prezydent nie mógłby tutaj stać i mówić takich rzeczy, jakie właśnie mówi.

 

I za to wszystko – tak jak powiedziałem dzisiaj na Uniwersytecie Warszawskim – niezależnie od ich dzisiejszych poglądów, niezależnie od tego, czy dzisiaj w wielu sprawach się ze mną zgadzają, czy nie, niezależnie od tego, czy krytykują obecne władze, czy nie – składam im głęboki ukłon i głębokie wyrazy szacunku. Nie byłoby dzisiejszej Polski, gdyby nie oni. Nie byłoby naszej wolności, gdyby nie oni.

 

I prosiłem także dzisiaj o wybaczenie, choć powiedziałem wyraźnie: Polska nie przeprasza. Moja Polska nie ma powodu przepraszać, moje pokolenie nie ma powodu przepraszać za to, co się stało w 1968 roku z Polakami narodowości żydowskiej, którzy zostali z Polski przez komunistyczne władze po prostu wygnani. Byli prześladowani i zostali wygnani. Moja Polska nie ma powodu przepraszać, ale ja ich proszę o wybaczenie – Polsce w ogóle. A także tamtym ludziom z tamtego czasu. Zwłaszcza proszę o to ich rodziców, którzy bardzo często stali w okopach, broniąc Polski w 1920 roku, w 1939 roku, walcząc w Powstaniu Warszawskim, w partyzantce. A potem komuniści ich wygnali.

 

I – co najgorsze – Polska poniosła gigantyczną stratę, bo to są ludzie inteligentni, to są ludzie, którzy poza granicami w wielu przypadkach osiągnęli ogromny sukces życiowy, zawodowy. To profesorowie, wynalazcy, biznesmeni. Dzisiaj Polska nie może skorzystać z ich dorobku, to dla Polski wielka strata. Byłoby wspaniale dla Polski, gdyby zechcieli wrócić. Może niektórzy z nich wrócą, może wrócą ich dzieci. Ja w każdym razie proszę ich o wybaczenie.

Moja Polska nie ma powodu przepraszać, ale ja ich proszę o wybaczenie – Polsce w ogóle. A także tamtym ludziom z tamtego czasu - mówił Prezydent Andrzej Duda

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.