przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 5 lipca 2018

„Była królową królowej sportów” – Prezydent na ostatnim pożegnaniu śp. Ireny Szewińskiej

 

Szanowni Drodzy Najbliżsi,

Droga Rodzino Śp. Pani Ireny Szewińskiej,

Szanowni Państwo Ministrowie,

Szanowny Panie Ministrze Sportu,

Szanowny Panie Przewodniczący Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego wraz z Małżonką,

Szanowny Panie Prezesie Polskiego Komitetu Olimpijskiego,

Szanowni Państwo Posłowie, Senatorowie,

Wielce Szanowna Rodzino Olimpijska,

Nasi Wspaniali Medaliści,

Wielce Szanowni Państwo Sportowcy, Reprezentanci Polski,

Wszyscy Drodzy Zebrani Goście!

 

Gdy weszliśmy z żoną tutaj, do katedry polowej, uklękliśmy przed ołtarzem, przed trumną i usiedliśmy w ławce, żona, Agatka, pochyliła się do mnie i powiedziała: „Słuchaj, nie wyobrażam sobie, że pójdziemy do siedziby Polskiego Komitetu Olimpijskiego i Jej tam nie będzie”. Rzeczywiście, właściwie nie sposób nam sobie tego wyobrazić.

 

Jesteśmy ludźmi tego pokolenia, tamtych igrzysk olimpijskich z 1972 roku, dla którego Irena Szewińska była polskim sportem, odkąd pamiętają. Od kiedy była pani Irena Szewińska? Od zawsze. To było jedno z tych sportowych nazwisk, które słyszeliśmy najczęściej – jak zakodowane, jak hasło wywołujące skojarzenie o polskim sporcie. W królowej sportu, lekkiej atletyce – królowa. Królowa królowej sportu.

 

Zobacz także: Ostatnie pożegnanie śp. Ireny Szewińskiej Pierwszy sportowiec świata w plebiscycie dziennikarzy z całego świata w 1974 roku. Siedem medali olimpijskich. Dwanaście rekordów świata. Dziesięć medali mistrzostw Europy. Dla Polski. Dla Polski! Zawsze mówiła: „Jaka to piękna chwila móc usłyszeć Mazurka Dąbrowskiego”.

 

Czytałem gdzieś taką anegdotę, że talent pani Ireny Szewińskiej został odkryty przez nauczycielkę WF-u, panią prof. Lilianę Bucholc, która poprosiła swoje 15-letnie wtedy uczennice, żeby biegły, i przy Irence była przekonana, że zepsuł się jej stoper. Kazała jej biec jeszcze raz.

 

Potem, po kilku latach, ludzie myśleli, że zepsuły im się telewizory, gdy zobaczyli, jak na ostatniej prostej Irena Szewińska zaczyna biec, jakby do tej pory, prowadząc w biegu, właściwie prawie odpoczywała – jakby nie biegła, jakby dotąd nie było żadnego wysiłku. W ostatnich dniach wielokrotnie pokazywali w telewizji ten bieg, ten finisz. Patrząc na to w niedzielę, powiedziałem do moich najbliższych: „Jak się startuje w takim biegu i widzi się coś takiego, to przecież można się załamać, gdy nie jest się tym pierwszym. Gdy widzisz, jak ktoś cię deklasuje, i nie masz z nim absolutnie żadnych szans”. Była rzeczywiście wspaniała pod każdym względem.

 

I myślę, że mogę to powiedzieć tak w podsumowaniu, jako obserwator: miała też wspaniałe życie, za które wszyscy jesteśmy jej ogromnie wdzięczni. Niektórzy pewnie by powiedzieli: „Po prostu życie marzeń”. Ale to dlatego, że była też osobą niezwykle mądrą życiowo. Miała szczęście? Oczywiście, że miała. Wspaniałe warunki fizyczne, ale i odkryty talent. Ilu ludzi nosi w sobie talent, który nigdy nie zostaje odkryty? Ten został. Ze szczęściem dla Niej, dla nas i Polski.

 

Oświadczył się Jej chłopak, którego skrycie od lat kochała – znowu miała szczęście. Urodziła dwóch wspaniałych synów, z których była niezwykle dumna. Widziałem takie zdjęcie w ostatnich dniach – całej rodziny stojącej w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego, w tym pięknym budynku, koło zdjęcia stojącej na podium pani Ireny Szewińskiej. I pani Irena uśmiechnięta, szczęśliwa, dumna ze swoich najbliższych. Myślę, że i dumna ze swojego życia. Tak jak my jesteśmy z tego życia ogromnie dumni i za to piękne życie ogromnie wdzięczni.

 

Pani Ireno, nie zobaczymy Pani w siedzibie Polskiego Komitetu Olimpijskiego poza zdjęciami, na których będzie Pani tam na pewno na zawsze. Ale wierzę, że zawsze, gdy będą się tam spotykali polscy sportowcy, gdy będzie się spotykała rodzina olimpijska, Pani na pewno tam z nimi będzie. I na pewno będzie Pani wspierała ze wszystkich sił, dzieląc się tą swoją dobrą energią, skromnością, uśmiechem, a zarazem niezwykłą sportową odpornością, która była wspaniałą Pani cechą.

 

Pani nigdy się nie skarżyła. Nawet w najgorszej chorobie nie mówiła Pani na ten temat właściwie ani słowa. Wrażenie było takie, jakby Pani to bagatelizowała. Z całą pewnością była Pani, jest i będzie przykładem dla wielu młodych ludzi. Mogę śmiało powiedzieć: w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości żegnamy sportowca stulecia. To symboliczne. Ale niech tak zostanie.

 

I niech ze wszystkimi polskimi sportowcami zawsze będą te niezwykle mądre słowa pani Ireny, która po igrzyskach w 1968 roku, gdy nie wszystko się udało i gdy byli nawet tacy, którzy Ją krytykowali mimo osiągniętych sukcesów, bo były też i porażki, powiedziała: „Życie nie może się składać tylko z pogoni za medalami, bo wtedy klęska na stadionie będzie życiową porażką”.

 

To dlatego – mimo że miała wspaniałe wyniki sportowe – skończyła studia, została magistrem ekonomii po to, by mieć alternatywę. Wyszła za mąż, ma wspaniałą rodzinę – to jest właśnie wzór człowieka, który potrafi dobrze gospodarować talentami, którymi Pan Bóg go obdarzył.

 

Pani Ireno, jeszcze raz z całego serca dziękujemy. Żegnamy Panią z żalem, ale przede wszystkim z wielką wdzięcznością. Dziękujemy za Pani wspaniałe życie. Będzie Pani dla nas zawsze wielkim przykładem.

 

Cześć Jej pamięci!

 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.