przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Piątek, 10 czerwca 2016

Wykład prezydenta na Uniwersytecie Kopenhaskim

Prezydent Andrzej Duda na Uniwersytecie Kopenhaskim (fot. Andrzej Hrechorowicz / KPRP)

Wszyscy Dostojni Goście,
Drodzy Studenci


Bardzo serdecznie, z wielką radością witam przede wszystkim kadrę naukową i studentów polonistyki studiujących na Uniwersytecie Kopenhaskim.

 

Bardzo dziękuję za to zaproszenie, dla mnie niezwykle zaszczytne. Stanąć tutaj, w historycznej auli uczelni, założonej w 1479r., która prowadzi w tej chwili 537 rok akademicki i jest najbardziej szacowną uczelnią Królestwa Danii, to wielki zaszczyt dla każdego.

 

wersja angielska: President’s address at the University of Copenhagen>>


To wielki zaszczyt móc tu wystąpić i móc podzielić się z państwem pewnymi koncepcjami i spostrzeżeniami dotyczącymi nie tylko polityki, ale i kwestii bardzo ważnej dla nas wszystkich, nie tylko w Europie, a także i na świecie, otóż problemu bezpieczeństwa. Cieszę się ogromnie, że mogę zrobić to na Uniwersytecie Kopenhaskim, w Danii, w kraju zaprzyjaźnionym z Polską.


Nie tylko zaprzyjaźnionym, a wręcz związanym z Polską, można powiedzieć od niemal 1000 lat. Pierwszy zapisany związek pomiędzy naszymi krajami, to małżeństwo polskiej księżniczki Świętosławy, ponieważ to bardzo trudne imię do wymówienia, nazywa się ją tutaj Gunhild, z królem duńskim Svenem Widłobrodym. Może byłoby to zwykłe małżeństwo gdyby nie to, że polska księżniczka nazywana jest często matką królów, Haralda II Svenssona i Kanuta Wielkiego. To prawdopodobnie wtedy narodziły się bardzo bliskie więzi miedzy Polską, a Danią. W niektórych kronikach wspomina się, że Świętosława odwiedzała swój rodzinny kraj, i że ponoć w Polsce był też sam Kanut Wielki, który przyjechał spotkać się ze swoją matką. To piękne dzieje, w których rozpoczęła się też polsko-duńska współpraca wojskowa. Jak podają niektóre kroniki, polscy rycerze wspierali rycerzy duńskich podczas zdobywania Brytanii. A więc ta współpraca wojskowa, którą dziś realizujemy w ramach NATO, można powiedzieć rozpoczęła się ponad 1000 lat temu, bo małżeństwo między Gunhild, a Svenem nastąpiło około 996 roku.

 

Od tego czasu różne były dzieje Polski i Danii. Nieraz bardzo trudne. Polacy, przez 123 lata, walczyli o odzyskanie niepodległości. Były kolejne powstania kiedy wznosiliśmy polski sztandar, walczyliśmy w różnych armiach marząc o odzyskaniu Ojczyzny. Były także i czasy gdy Dania nie miała niepodległości, gdy znajdowała się pod okupacją. Wtedy Duńczycy mogli liczyć na wsparcie Polaków. Tak jak podczas drugiej wojny północnej, w latach 1655-1660 gdy żołnierze hetmana Stefana Czarnieckiego wspierali Duńczyków w odzyskaniu niepodległości spod okupacji Szwedów.


A więc te nasze dzieje przez lata różnie się układały, ale wszędzie przeplatała się współpraca. Nigdy nie zapomnimy, jako Polacy, tego że mogliśmy na Państwa, na Duńczyków liczyć w czasach gdy polska znajdowała się za Żelazną Kurtyną, kiedy w Polsce komuniści wprowadzili stan wojenny. Kiedy znajdowaliśmy się w stanie nie tylko braku suwerenności czy jak niektórzy mówią wręcz niewoli, w sowieckiej strefie wpływów. Kiedy byliśmy społeczeństwem bardzo biednym, otrzymywaliśmy wtedy pomoc serca, która przychodziła do Polski z Danii. A ci, którzy uciekali z Polski przed politycznym prześladowaniem, mogli liczyć w Danii na życzliwe przyjęcie. Polska tego nigdy nie zapomni.

 

Polsce, w wyniku twardej postawy ludzi „Solidarności” od ’80 roku, mimo stanu wojennego, mimo prześladowań, mimo przetrzymywania w więzieniu, mimo internowań, udało się w 1989 roku zacząć powoli wybijać na niepodległość. Te pierwsze, nie w pełni wolne wybory w Polsce, które nastąpiły w czerwcu 1989 roku, dały początek demokratycznym, wolnościowym przemianom w Europie Środkowo-Wschodniej. To właśnie w wyniku tej przemiany upadł Mur Berliński. Lekko się uśmiecham, ale mówię często, że to nie upadek Muru Berlińskiego spowodował upadek komunizmu. To upadek komunizmu, który rozpoczął się w Polsce, spowodował upadek Muru Berlińskiego. Dostaliśmy szansę od losu i od Boga, by nie tylko kulturowo, bo w tym sensie byliśmy zawsze, po 1050 latach chrześcijaństwa, wtedy weszliśmy do wspólnoty kulturowej zachodu, państw wyrosłych z pnia kultury judeo-chrześcijańskiej, ale dzięki tym przemianom 89. roku mogliśmy wrócić do wspólnoty Zachodu, także w sensie politycznym. To piękny moment, który doskonale pamiętam. Maiłem wtedy, w 1989 roku 17 lat, byłem uczniem liceum, ale doskonale wiedziałem co to dla nas oznacza. Proszę mi wierzyć, byliśmy niezwykle wzruszeni.

 

Pewnie wiele zmian po 1989 roku można było przeprowadzić lepiej. Polacy może żyliby na wyższy poziomie, ale trzeba było się liczyć z tym, że przemiany będą trwały bardzo długo. I te gospodarcze, i te polityczne. Okazało się, że bezkrwawa rewolucja, a taką ona była, bo w Polsce nikt nie strzelał w 1989 roku, miała swoją cenę. Cenę, którą ponieśli zwykli obywatele. Cenę niezbyt udanych procesów prywatyzacyjnych, pewnych uprzywilejowanych grup z poprzedniego systemu, które miały lepszy dostęp do dóbr niż reszta obywateli. Wielu ludzi straciło pracę, musieli wyjechać. Ale Polska wciąż się buduje i ten proces trwa. Mam nadzieje, że znajdziemy się w Europie nie tylko na poziomie kulturowym, politycznym, ale również jeśli chodzi o poziom życia. I Polacy nie będą skłonni wyjeżdżać do pracy za granice. Co jest w tym wszystkim najważniejsze, bo w powyższym zakresie możemy sobie radzić sami - to kwestia tego jak będziemy prowadzili politykę, jako władze państwa, tego jakich polskie społeczeństwo będzie dokonywało demokratycznych wyborów. Ale nie będzie rozwoju mojego kraju, nie będzie rozwoju Rzeczypospolitej, jeśli nie będzie bezpieczeństwa i nie będzie wolności. Nie będzie współpracy gospodarczej pomiędzy Polską a Danią, pomiędzy Polską, a jakimkolwiek innym krajem, jeśli nie będzie pokoju, którego gwarantem jest przestrzeganie prawa międzynarodowego.

 

Wydawało się, że po 1989, 1990, 1991, 1992 roku, kiedy następowały jeszcze wstrząsy polityczne, że Europa jest w stanie wiecznego spokoju. Była co prawda wojna na Bałkanach, ale względnie szybko się skończyła dzięki interwencji pokojowej wolnego świata. W tej drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych wydawało się, że społeczeństwom i państwom europejskim nic już absolutnie nie grozi, że demokracja się ugruntowała; że to co stało się podczas drugiej wojny światowej i to co później stało się na Bałkanach, nigdy się nie powtórzy i wszyscy to doskonale rozumieją.

 

Okazało się, że niestety, jak wiele razy w historii, jest to przykrą iluzją. Już 2008 rok pokazał, że sytuacja się zmienia. Nie wszyscy to dostrzegali, być może niektórzy nie chcieli tego dostrzec, ale w 2008 roku złamano zasady i dokonano siłą zmian granic w Europie. To była rosyjska agresja na Gruzję. Wtedy polski prezydent prof. Lech Kaczyński zmobilizował prezydentów państw Europy Środkowo-Wschodniej, zebrał przywódców państw naszego regionu, stanęli na placu w Tbilisi gdy do miasta zbliżały się rosyjskie czołgi i jasno powiedzieli, że nie może być zgody państw wolnego świata na takie działania. Pan prezydent Lech Kaczyński wypowiedział wtedy słowa, które dziś są bardzo znamienne i pokazują jak przenikliwym był politykiem. Powiedział „Jesteśmy tutaj dzisiaj bo nie wolno nam dopuścić do tego, by w Europie znów odbudował się i zaczął dominować imperializm. (…) Bo dziś jest Gruzja, jutro Ukraina, pojutrze Państwa Bałtyckie, a później może i czas na mój kraj, na Polskę”.

 

Niestety, nie trzeba było bardzo długo czekać, kiedy nastąpił kolejny akt agresywnej, imperialnej polityki. Dziś Ukraina jest zdestabilizowana, utraciła Krym i kontrolę nad częścią swojego terytorium, myślę o okręgu Donbasu, Ługańska. Sytuacja jest wciąż niespokojna, uciekający ludzie, codziennie strzały. To wszystko dzieje się w Europie, która miała być wolna, w której nigdy więcej miało nie być wojny.


Pojawia się w związku z tym pytanie: co powinniśmy robić. Polska od 1999 roku, także dzięki życzliwości Danii, jest członkiem Sojuszu Północnoatlantyckiego. Od 2004 roku należymy do Unii Europejskiej. Nawiasem mówiąc, to tutaj zakończyły się negocjacje dotyczące przyjęcia Polski do Europejskiej wspólnoty. Tutaj właśnie, w Kopenhadze, toczyła się ich ostatnia faza podczas duńskiej prezydencji w UE.


Dziś patrzymy na wspólnotę euroatlantycką, patrzymy na NATO i pojawia się pytanie: Czy NATO jest w stanie odpowiedzieć na zmieniającą się sytuację bezpieczeństwa w Europie i na świecie. W jaki sposób NATO powinno patrzeć na problemy, które nas dotykają. A to nie tylko problemy państw bałtyckich czy szerzej pojętej Europy Środkowo-Wschodniej. To także problemy południa Europy, to problem migracji, to wojna w Syrii, to niepokoje w północnej Afryce, które także są impulsem migracyjnym. W jaki sposób w związku z tym NATO powinno się zachować. Czy powinniśmy, jako Sojusz Północnoatlantycki udawać, że nie widzimy tych problemów, że nic się nie dzieje, że jesteśmy bezpieczni i nic nam się nie stanie?

 

Oczywiście, wśród tych 28 państw Sojuszu są takie, dla których zagrożenie bezpośrednie z całą pewnością jest niewielkie, jeśli nie żadne. Ale Sojusz ma kilka zasadniczych celów. Najważniejszym jest to, by zapewnić bezpieczeństwo. Bo Sojusz jest sojuszem obronnym. Taka była intencja jego utworzenia i taki jest jego charakter do dzisiaj. Sojusz nie ma żadnych ambicji imperialnych, ale dąży do tego, by pokój na świecie, w jak największym stopniu był zachowany. A przede wszystkim dąży do zapewnienia bezpieczeństwa państw członkowskich. Pod tym względem, jedność i solidarność Sojuszu mają znaczenie absolutnie fundamentalne. Nie można powiedzieć, że w ramach Sojuszu, jeśli dzieje się coś w zupełnie innej części niż ta, w której znajduje się mój kraj, to mnie nie interesuje, bo ja jestem bezpieczny. Nie. Z założenia bezpieczeństwo członków Sojuszu jest niepodzielne. Z założenia musi obowiązywać zasada „Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego”. A więc ktokolwiek znajdzie się w niebezpieczeństwie, musi być pewien tego, że wszyscy pozostali ustawią się razem z nim i powiedzą: „Jeżeli stwarzasz niebezpieczeństwo dla naszego alianta, to stwarzasz tym samym niebezpieczeństwo dla nas wszystkich. My stajemy razem i masz z nami wszystkimi do czynienia, bo jesteśmy jednością, sojuszem, grupą bratnich państw, które będą zawsze niosły sobie pomoc.

 

To jest istota Sojuszu i dlatego, od samego początku, kiedy zostałem prezydentem RP, jeszcze jako prezydent elekt, rozpocząłem spotkania związane z agendą szczytu warszawskiego, który odbędzie się za cztery tygodnie. Trwa już ostatnie odliczanie przed tym spotkaniem, które mam nadzieje będzie miało charakter przełomowy dla Europy Środkowo-Wschodniej i zapisze się na kartach historii.

 

Do tej pory mogliśmy mówić: "My, Polacy, od 1999 roku jesteśmy w NATO. Problem polegał tylko na tym, że tak zasadniczo to NATO nie było w nas, tzn. obecność państw sojuszniczych, wojsk państw NATO na terytorium Polski była dosłownie symboliczna. Rzecz jasna, nie mogę w tym aspekcie pominąć wkładu Królestwa Danii. To Dania z Polską i Niemcami współtworzy wielonarodowy Korpus Północ-Wschód, który od kilku lat ma siedzibę w Szczecinie. To była pierwsza jednostka natowska, która znalazła się w Polsce. Ale dziś, istnieje konieczność zabezpieczenia, poprzez Polskę, przede wszystkim państw bałtyckich. Polska, jeśli chodzi o tzw. głębie strategiczną, jest kluczem do państw bałtyckich.

 

Rozmieszczenie sił Sojuszu Północnoatlantyckiego w państwach bałtyckich i w Polsce jest rzeczywistą gwarancją bezpieczeństwa tej części Europy, a myślę, że gdyby spojrzeć w karty historii, to można śmiało powiedzieć, że być może nawet większości Europy. To jest przedmurze, które kilkakrotnie uchroniło Europę przed nieszczęściem. Uchroniło ją przed zalaniem przez Turków, kiedy zostali pokonani pod Wiedniem przez Jana II Sobieskiego. Uchroniło przed zalaniem przez sowiecki komunizm w dwudziestym roku, kiedy polscy żołnierze w Bitwie Warszawskiej pokonali przeważające siły rosyjskie, co my Polacy nazywamy Cudem nad Wisłą. Jest to więc, co pokazuje także i historia, newralgiczne miejsce.

 

Ta część Europy jest, po prawdzie, miejscem obrony wolnego świata. Dlatego spotykając się z przywódcami państw NATO, na obydwu półkulach, mówię bardzo spokojnie: dzisiaj kluczem do zapewnienia bezpieczeństwa, ułożenia poprawnych relacji z naszym wielkim sąsiadem, jakim jest Rosja, jest wzmocnienie Sojuszu Północnoatlantyckiego poprzez zwiększenie obecności sił NATO w Europie Środkowo-Wschodniej. Jeżeli ktoś mnie pyta, jak uregulować stosunki z Rosją, a ja słyszę, że podtekstem jest „Co zrobić z imperialnymi zakusami Rosji, która przeprowadza dzisiaj szereg kolejnych prowokacji, i która jest w związku z tym, jak mówi wielu polityków, nieprzewidywalna”, odpowiadam bardzo spokojnie: wzmocnić potencjał obronny Sojuszu Północnoatlantyckiego, tam gdzie może wystąpić potencjalne zagrożenie. A zatem wzmocnić element odstraszania przez siły NATO.

 

Często w tych dyskusjach przywołuje taki dość plastyczny przykład. To jest tak, jak w nocy, w ciemnej ulicy, w niezbyt bezpiecznej części miasta, kiedy wracasz z imprezy do domu i widzisz, że z boku stoi grupka ludzi, którzy czują się panami ulicy i być może są niebezpieczni i będą chcieli pokazać, kto tutaj rządzi. Być może będą ci chcieli zabrać portfel lub zegarek. Masz dwa wyjścia jeśli chcesz uniknąć strat. Albo uciekniesz, odwrócisz się po prostu i zrezygnujesz z przejścia, albo musisz iść bardzo twardym krokiem, wysportowany, wyprężony, odważny, gotowy w każdej chwili do ewentualnego odparcia ataku. To powoduje efekt psychologiczny po drugiej stronie. Jeśli taka grupa widzi, że ktoś idzie twardym krokiem, dwa razy się zastanowią zanim go zaatakują, bo nie wiedzą z kim mają do czynienia. Może ten człowiek ma broń, a może jest specjalistą w zakresie sztuk walki, a może jest żołnierzem sił specjalnych i to spotkanie może się potencjalnie źle dla nich skończyć. I to jest właśnie to, co nazywamy odstraszaniem.

 

Twarda, nieugięta postawa gotowości do odparcia ewentualnego ataku. Żeby taką postawę móc prezentować, trzeba mieć dobrze przygotowane, wyćwiczone wojsko, trzeba mieć odpowiednią infrastrukturę militarną. To jest to, o czym mówię na spotkaniach z przywódcami państw NATO. To jest to, na co liczę, że zostanie zdecydowane w Warszawie - że obecność wojsk Sojuszu Północnoatlantyckiego, w tym przede wszystkim najsilniejszej w Sojuszu armii amerykańskiej, że obecność infrastruktury militarnej zostanie zwiększona w Polsce, państwach bałtyckich i ewentualnie innych państwach Europy Środkowo-Wschodniej, które będą tego chciały. To jest rzecz podstawowa jeśli chodzi o zagwarantowanie bezpieczeństwa.

 

NATO nie może hamletyzować. Państwa NATO nie mogą mówić: „Rozumiemy, ale się obawiamy, ale nie chcemy prowokować. Może należałoby wzmocnić…”. Nie, proszę państwa. Trzeba wzmocnić i podjąć decyzję, zdecydowaną i twardą, bo to jest jedyna droga do zapewnienia pokoju, bo to jest może także przy okazji pośrednia droga do tego, aby wrócił pokój na Ukrainie. Nagle okaże się, że jest tuż za granicą twardy, nieustępliwy, odważny Sojusz Północnoatlantycki, który nie pozwoli na łamanie prawa międzynarodowego, na naruszanie bezpieczeństwa, który nie pozwoli na niszczenie wolnego świata. I który jest na tyle silny, że nie da się go pokonać.


W tych w ostatnich dniach przed szczytem w Warszawie, jako gospodarz tego szczytu, wyrażam nadzieję, że państwa NATO staną na wysokości zadania, na wysokości tej chwili historycznej. To nie tylko pójście krok dalej niż zdecydował szczyt w Walii, w Newport. To nie jest tylko coś, co nazywaliśmy na początku Newport Plus. To więcej, to nowa jakość, to widoczna zmiana strategii Sojuszu, która mam nadzieje, zostanie potwierdzona na szczycie w Warszawie.

 

Szanowni Państwo,

 

Bezpieczeństwo jest niepodzielne. Polska jest, i chce dalej być, częścią wolnego świata, częścią Sojuszu Północnoatlantyckiego, chce być częścią Europy, która potrafi przełamać kryzysy i staje się dzięki temu co raz silniejsza. Ale żeby tak było, żeby udało się tworzyć co raz silniejsze związki pozwalające na co raz skuteczniejsze działania, a zatem bezpieczne życie nam wszystkim, trzeba nie tylko mądrości politycznej, ale trzeba też rozsądku i odwagi. Trzeba te wszystkie trzy elementy mądrze ze sobą połączyć.


Dziękuję bardzo.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.