przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej

Ważne

W związku z tragiczną śmiercią Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza od piątku od godz. 17.00 do soboty do godz. 19.00 w całym kraju obowiązuje żałoba narodowa. // W związku z tragiczną śmiercią Prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza od piątku od godz. 17.00 do soboty do godz. 19.00 w całym kraju obowiązuje żałoba narodowa. //
| | |
A | A | A
Piątek, 31 sierpnia 2018

„W 1989 r. nastąpiła bezkrwawa rewolucja, ale płacimy za to cenę”

Czcigodni Uczestnicy tamtych zdarzeń sprzed 38 lat, można powiedzieć kombatanci naszej wolności, Ludzie Solidarności Wielce Szanowny Panie Premierze,
Szanowni Państwo Ministrowie na czele z Panią Minister,
Wielce Szanowni Państwo Posłowie i Senatorowie,
Czcigodny Ekscelencjo Księże Arcybiskupie,
Czcigodni Księża Biskupi,
Czcigodni Kapelani Solidarności,
Wszyscy Obecni Księża,
Szanowni Panowie Przewodniczący na czele z obecnym Przewodniczącym Komisji Krajowej Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność”,
Wszyscy Obecni Członkowie Solidarności,
Wszyscy Dostojni Goście na czele z Panem Profesorem,
Panie Wojewodo,
Szanowni Państwo!

 


Dziękuję za zaproszenie w tym roku tutaj, do Gdańska, na tę właśnie mszę świętą w tym właśnie kościele, w tej bazylice dziś, która tak nierozerwalnie kojarzy się właśnie z Solidarnością.


Zobacz także: „Dzięki Solidarności udało nam się odzyskać wolność” Dziękuję, że mogliśmy się dzisiaj razem tutaj modlić się za Solidarność, tę dawną, tę obecną i tę przyszłą. Solidarność nie tylko w sensie związku zawodowego, który był, jest i mam nadzieję, będzie istniał, bo jest potrzebny Polsce, ale solidarność także w tym najszerszym tego słowa znaczeniu, w znaczeniu ludzi, każdego z was, wszystkich razem i każdego z osobna.


Jak powiedział kiedyś Ojciec Święty Jan Paweł II, solidarność to jeden i drugi, solidarność to jeden z drugim, solidarność to jeden za drugiego, solidarność to razem, razem myślą, ale razem i czynem. Solidarność to wielka wspólnota.

 

Dzięki tak pojmowanej solidarności, Solidarności, która była gigantyczną wspólnotą, dzięki niej udało nam się odzyskać wolność z tak wielkim trudem. To właśnie dzięki Wam, dzięki tym wszystkim, którzy wtedy mówili „nie”, dzięki tym wszystkim, którzy wtedy mieli odwagę i z czystym sercem, nie myśląc o własnych korzyściach, nie myśląc często także w ogóle o swoim bezpieczeństwie, ryzykując więzienie, prześladowania, staliście twardo, wierząc w to, że ziszczają się właśnie słowa Ojca Świętego Jana Pawła II wypowiedziane rok wcześniej w Warszawie: „Niech zstąpi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi”.

 

Jakże wielu ludzi wtedy jednoznacznie to zrozumiało, o co modli się nasz wielki, święty dziś, Ojciec Święty Jan Paweł II. O jakie zstąpienie Ducha Świętego się modli i o jakiej ziemi mówi. O polskiej ziemi. I stało się, że po raz kolejny w historii naszego państwa to, co wydarzyło się u nas dzięki bohaterstwu i niezłomności Polaków stało się udziałem i zbawieniem dla wielu innych. Bo jakże inaczej potraktować wielkie zwycięstwo Solidarności, którego efektem było zburzenie muru berlińskiego, którego efektem był upadek żelaznej kurtyny, efektem, tak jak w 1920 roku, efektem bohaterstwa polskich żołnierzy i genialnego planu marszałka Piłsudskiego i dowódców. czerwona zaraza nie zalała Europy, bo zatrzymały ją piersi i dłonie, trzymające karabin dłonie polskiego żołnierza, a potem, te 60 lat później dłonie polskich robotników zaczęły kruszyć żelazną kurtynę i dzięki opiece opatrzności, dzięki modlitwie kapelanów, dzięki także ich bohaterstwu, dzięki takiemu oddaniu jak oddanie księdza Jerzego i Bogu, i Polsce, i ludziom zwyciężyliśmy.

 

 

Są dzisiaj różne dyskusje i spory dotyczące tamtego przełomu 1989 roku. Można się zgadzać z różnymi koncepcjami, różnymi teoriami, ale fakty są takie, że w Polsce nastąpiła bezkrwawa w zasadzie rewolucja. Nie strzelano do ludzi na ulicach tak jak tutaj, w Gdańsku, w Gdyni, w 1970 roku. Nie ma dzisiaj dziesiątek, setek czy tysięcy krzyży nad mogiłami młodych ludzi, którzy, tak jak ja,  wtedy mieli po 17, 18 lat, i którzy być może byliby gotowi walczyć o wolną Polskę z bronią w ręku.

 

Płacimy za to jednak cenę i wszyscy mamy tego świadomość. Tą ceną są także choroby, które bez przerwy, choć w coraz mniejszym stopniu, drążą nasze państwo od tamtego czasu, bo jakże nie nazwać chorobą tego, że w Sądzie Najwyższym wciąż orzekają sędziowie, którzy skazywali ludzi niepodległościowego podziemia w czasie stanu wojennego. Przecież wszyscy dziś wiemy, że tak jest. Tylko prawda dopiero po prawie 30 latach wychodzi na jaw, że są tam ludzie, którzy uczestniczyli w komunistycznym aparacie represji, m.in. będąc wówczas w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie jedna z osób nadzorowała, czy prawodawstwo stanu wojennego jest we właściwy sposób wdrażane i składała z tego raport do Komitetu Centralnego.


Tak, proszę Państwa, tak zbudowana tkanka nie jest tkanką zdrową, nie może być, to dlatego łatwo zrozumieć, że żaden z tych zbrodniarzy w zasadzie nie odpowiedział za swoje czyny. Bez przerwy były jakieś przeszkody, w zdumiewający sposób uznawane przez sąd.


To nie była zdrowa Polska, jeżeli polski parlament niby po przełomie wybiera komunistycznego dyktatora na pierwszego prezydenta III Rzeczypospolitej. I zagłosowali za nim także, przynajmniej niektórzy ludzie, którzy wydawało się, że właśnie byli zaangażowani w przywracanie nam wolności. Czy można więc mówić, że to była Polska w pełni wolna? Nie była. I tak jak powiedziałem, ślady tych skażeń, które powstały wtedy, są do dziś, są do dziś w polskiej gospodarce, są do dziś w polskim wymiarze sprawiedliwości i muszą być konsekwentnie usuwane. I wierzę w to głęboko, że będą.


Taką właśnie skazą podszytą komunistycznym chichotem była likwidacja Stoczni Gdańskiej. Człowiek taki jak ja, pochodzący z drugiej strony Polski, tam wychowany, wychowany na legendzie, na wielkim micie Solidarności, przyjeżdża do Gdańska i w miejscu, gdzie jest ta świątynia, ta kolebka Solidarności widzi chaszcze i gruzy. Czy to nie jest także symbol tej zmieniającej się Polski, że nie każda zmiana, która tutaj następowała, była zdrowieniem, że niektóre były chorobą. I te wszystkie choroby musimy dzisiaj, po tylu latach, musimy wreszcie wyleczyć. I jeżeli ktoś dzisiaj pyta, co to znaczy Polska, to ja powiem głośno, ja chcę, żeby Polska to była właśnie solidarność niezłomnie, spokojnie krocząca w przyszłość, budująca sprawiedliwość, będąca razem i wspólnie. Jakże to niezwykle ważne po to, żebyśmy mogli mieć silne państwo, żeby można było móc w tym państwie pracować, żeby można było spokojnie wychowywać dzieci.


Gdzie byli przeciwnicy obecnej władzy protestujący, niby broniący konstytucji, wtedy, kiedy nie było żadnej pomocy dla rodziny i kiedy następowała coraz większa pauperyzacja, i kiedy bezrobocie wynosiło ponad 10 procent. Gdzie oni wtedy byli? Gdzie byli, gdy likwidowano stocznię Gdańską? Wtedy uważali, że wszystko jest w porządku? Gdzie byli, kiedy na umowach śmieciowych budowano neoliberalną gospodarkę, odbierając ludziom chleb i spokojne życie. Gdzie byli? Byli częścią tak kształtowanego systemu. To trzeba jasno i wyraźnie powiedzieć, a to nie jest system państwa, które ma w konstytucji wpisaną deklarację, że system gospodarczy ma być systemem społecznej gospodarki rynkowej, bo społeczna gospodarka rynkowa to sprawiedliwy podział dóbr, to gospodarka, która oparta jest na doktrynie chrześcijańskiej, na chrześcijańskiej nauce społecznej, która nakazuje wyrównywanie dysproporcji, a nie przyglądanie im się. To właśnie ta zmiana, która teraz się dzieje, jest dobrą zmianą. To program 500 plus. To pomoc rodzinom realizowana w różnych formach, która, mam nadzieję, będzie poszerzana i że polska rodzina będzie mogła żyć coraz spokojniej. To zdecydowane działania w kierunku likwidacji bezrobocia, tak skuteczne na przestrzeni ostatnich trzech lat. To, proszę Państwa, uniemożliwianie okradania nas wszystkich, choćby poprzez kradzież VAT. To jest właśnie Polska, co do której ja głęboko wierzę, że jest Polską solidarności. Tak zmieniana Polska jest właśnie, jestem przekonany, tą Polską, o której marzyliście Państwo, stając przeciwko komunistom w 1980 roku. To jest ta Polska, o której marzyliście, stając do kolejnych strajków razem z następnym pokoleniem w 1988 roku, 30 lat temu. Dziękuję Wam za to w imieniu Rzeczypospolitej, dziś i po raz kolejny i nigdy nie wystarczy tych „dziękuję”, żeście nas obronili.

 

 

Tu, w Gdańsku, symbolicznie obchodzimy tę wielką rocznicę porozumień sierpniowych, bo tu powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy. Powstał też na skutek sprzeciwu. I to nawet nie sprzeciwu wobec komunistów, sprzeciwu wobec zakończenia strajku, który trwał od kilku dni, od dwóch dni dokładnie, w Stoczni Gdańskiej, bo inne zakłady strajkowały i nie wzięły w tym udziału. I wtedy kobiety, których nazwiska częściowo zatarł już czas, tak jak utrwalona tutaj na tej tablicy pani Ania Walentynowicz, jak nieżyjąca już dziś także pani Alina Pienkowska, jak pani Maria (Maryla) Płońska, o której dzisiaj nie pisze się zbyt często z bardzo prostej przyczyny. Jedną z plam na honorze III Rzeczypospolitej było to, że kto się z nią nie zgadzał i kto protestował przeciwko naruszaniu ideałów Solidarności, tego po prostu zwyczajnie zadeptywano, nie uznawano, wykreślano. Wierzę głęboko w to, że tak budowanej Polski nigdy już nie będzie, że zawsze będzie to Polska dobrych zmian, zmian solidarnych, i niech, Panie Przewodniczący, Solidarność także ta dzisiejsza i ta przyszła nad tym czuwa, tak jak czuwaliście do niedawna i czuwacie w tej chwili, kiedy zwracaliście uwagę rządzących, kiedy wyszliście z komisji trójstronnej i powiedzieliście, nie ma sensu, żebyśmy tam pracowali, bo to jest tylko fasada. Tak jak broniliście i bronicie ludzi pracy po to, żeby Polska była właśnie krajem normalnym, a nie żeby istniały gigantyczne rozwarstwienia społeczne, które w żadnym prawdziwie demokratycznym kraju nie mają miejsca, bo w demokracji dysproporcje wyrównuje się właśnie poprzez realizację społecznej gospodarki rynkowej, właśnie poprzez realizację chrześcijańskiej nauki społecznej, poprzez wdrażanie tej nauki w praktyce.


Dziękuję Wam, żeście wtedy byli, i proszę zmieniajcie razem z nami Rzeczpospolitą, tak żebyśmy już nigdy więcej nie musieli powtarzać postulatów, które były wśród 21. Wtedy, w 1980 roku, kiedy powstał Międzyzakładowy Komitet Strajkowy, chociażby obniżenia wieku emerytalnego, który został podwyższony wbrew woli większości Polaków. Na szczęście udało się go przywrócić.


Szanowni Państwo, wierzę w to głęboko, że razem z Solidarnością i ludźmi oddanymi sprawie Polski, która jest prawdziwie solidarna, solidarnego społeczeństwa, solidarności ludzi władzy z tymi, którzy ich wybierali, będziemy mogli podnosić minimalne wynagrodzenia, będziemy mogli tworzyć kolejne elementy, które pozwolą w Polsce godnie żyć każdej rodzinie, każdemu człowiekowi, który tego chce, tak żeby ludzie mieli poczucie, że Polska jest krajem, w którym mogą żyć dostatnio, a przede wszystkim, żeby mieli to poczucie, że Polska jest krajem sprawiedliwym, sprawiedliwym w każdym calu, także w wymiarze sprawiedliwości.


Proszę Was, bądźcie z nami, proszę Was, pokazujcie, jeśli uważacie, że gdzieś popełniony jest błąd, błąd zawsze można naprawić, a choroby trzeba wyleczyć, choćby terapia była trudna.


Panie Boże, błogosław kolebce Solidarności, Panie Boże, błogosław wszystkim ludziom naszej wolności, tych wszystkich porozumień, które wtedy były w sierpniu i wrześniu podpisywane w Szczecinie najpierw, potem tu, w Gdańsku, potem w Jastrzębiu, w Dąbrowie Górniczej i w tylu innych miejscach, bo przecież Międzyzakładowy Komitet Strajkowy to prawie 400 zakładów, w których strajkowali ludzie.


Boże, błogosław Polsce, błogosław ludziom Solidarności, błogosław nam wszystkim.


Dziękuję.    

Wystąpienie Prezydenta podczas obchodów 38. rocznicy Sierpnia 1980 roku, podpisania porozumień sierpniowych oraz powstania NSZZ „Solidarność”

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.