przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 9 października 2018

Wykład Prezydenta RP na Uniwersytecie w Zurychu [PL/ENG]

 

Ekscelencjo,

Wielce Szanowni Przedstawiciele Rządu Konfederacji Szwajcarskiej, 
Szanowny Panie Dyrektorze!
Szanowni Pracownicy Wydziału oraz Studenci!
Szanowni Państwo!

 

Siedemdziesiąt dwa lata minęły od czasu, kiedy Winston Churchill  stojąc tutaj, w audytorium Uniwersytetu w Zurichu, śmiało wezwał do utworzenia Stanów Zjednoczonych Europy. Jego pamiętne wystąpienie powszechnie zwykło się uważać obecnie za jeden z punktów wyjścia na drodze integracji europejskiej. ENGLISH VERSION >>>

 

Zobacz także: Prezydent: UE musi opierać się na wartościach [PL/ENG] Niemniej jednak, w moim głębokim przekonaniu, tamto wystąpienie w Zurichu musi być zawsze odczytywane w powiązaniu z innym jego znanym przemówieniem z tego samego roku 1946, w którym dokonał gorzkiej, ale słusznej obserwacji, że „Żelazna Kurtyna opadła w poprzek kontynentu od Szczecina nad Bałtykiem do Triestu nad Adriatykiem”. Zarówno tam w Fulton w stanie Missouri, jaki tutaj w Zurychu, ów brytyjski mąż stanu wyrażał głęboki niepokój co do przyszłości Europy. Wzajemny związek pomiędzy jego obydwoma przemówieniami staje się jasny z lektury kolejnego zdania wystąpienia w Zurychu: „Jeśli nie wszystkie kraje europejskie miałyby na początku wolę dołączenia do Unii lub mogły to uczynić, to jednak mamy zbierać i łączyć te, co chcą i mogą”. Odzwierciedla ono dramatyzm na pierwszych etapach integracji europejskiej. Kiedy rodziły się koncepcje integracji europejskiej, nie wszystkie państwa były w stanie podejmować swobodnie decyzje co do swojej przyszłości.


Niestety w tamtych czasach mój kraj Polska nie była w stanie w żaden sposób uczestniczyć w tych wysiłkach integracyjnych, ponieważ nasz kraj znalazł się w sowieckiej strefie wpływów. Władze w Moskwie nie zezwoliły Polsce na uczestnictwo w żadnym z zachodnich procesów integracyjnych. Opadnięcie żelaznej kurtyny oznaczało, że Polska, a także inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej zostały pozbawione prawa do podejmowania samodzielnych decyzji o swojej polityce.

 

Zachodni Sojusznicy nie zaprotestowali, kiedy Europa Środkowo-Wschodnia została odcięta od Zachodu. W niezwykle przejmujący sposób zostało to unaocznione w trakcie Parady Zwycięstwa w Londynie, odbywającej się w tym samym roku, w którym miały miejsce obydwa przemówienia Churchilla. Polskie Siły Zbrojne zostały wyłączone z tych uroczystości pomimo faktu, że od pierwszych dni II wojny światowej walczyły ramię w ramię wraz z wojskami alianckimi. Brytyjczycy chcieli uniknąć pogorszenia swoich stosunków ze Związkiem Sowieckim.

 

Chcę tutaj jasno podkreślić: fakt, że Polska znalazła się po wschodniej stronie żelaznej kurtyny był wynikiem układu, który został zawarty na konferencji jałtańskiej, w której uczestniczyli Stalin, Roosevelt i Churchill. Nie była to decyzja podjęta przez Polskę. Została ona podjęta za naszymi plecami. I bądźmy szczerzy, sprzedali nas.


Zimnowojenny podział był próbą odcięcia Polski od jej naturalnego środowiska politycznego w Europie. Okazało się to stratą nie tylko dla Polski i Europy Wschodniej – było także stratą dla Europy Zachodniej. Żelazna kurtyna odseparowała Europę Środkową i Wschodnią od Zachodu tak samo jak oddaliła Zachód od Europy Środkowej i Wschodniej. W ten sposób powstał ten nienaturalny rozłam w Europie. Jak szokujący był ten podział najlepiej zilustrować może historia życia Józefa Czapskiego – malarza i eseisty, oficera armii polskiej. Czapski wywodząc się z polskiej rodziny szlacheckiej przyszedł na świat w Pradze pod koniec XIX wieku. Studiował najpierw w Petersburgu, a następnie w Warszawie po tym jak Polska odzyskała niepodległość w 1918 r. W latach 20. i 30. Czapski mieszkał w Paryżu, a swoje prace wystawił w różnych stolicach Europy. W gronie jego przyjaciół znajdował się szwajcarski malarz i pisarz: Richard Aeschlimann, który wystawiał prace Czapskiego we własnej galerii w Szwajcarii nawet do lat 70. XX wieku. Niektórzy z Państwa mogli je kiedyś oglądać. W opinii jego biografów Józef Czapski był Europejczykiem aż po koniuszki palców. Po II wojnie światowej, kiedy wrócił do Paryża i znalazł się w gronie bardzo niewielu młodych ludzi pochodzących z Europy Środkowej i Wschodniej, zdał sobie sprawę, że w umysłach wielu zachodnich Europejczyków mogłaby zaistnieć Europa bez krajów takich jak Polska. Zacytuję wypowiedź Czapskiego z roku 1950: „Tak – krew Europy upływa ku dalekim kontynentom, a tu w Europie [widać] próby kolejnego zerwania więzi religijnych, które od wieków wiązały szerokie masy naszego kontynentu”.


Oznaczało to, że sowiecka idea podzielonej Europy osiągnęła jeden ze swoich głównych celów: fakt podziału Europy został przyjęty nie tylko na poziomie politycznym, ale zaczął także przenikać do umysłów Europejczyków. Nie tylko został narzucony politycznie, ale zaczął rodzić swoje owoce w postaci opinii poszczególnych ludzi.

 

 

Przez dziesięciolecia w społeczeństwach Europy Zachodniej na dobre utrwalało się przekonanie, że to, co pozostało za żelazną kurtyną było mniej europejskie. W tym kontekście jestem jeszcze bardziej wdzięczny wszystkim tym, którzy wbrew temu przekonaniu pomagali Polakom i innym narodom Europy Środkowo-Wschodniej w tamtych trudnych czasach po roku 1945, zwłaszcza zaś w trakcie powstawania ruchu Solidarność w roku 1980 oraz później w czasie stanu wojennego w Polsce, w 1982, 1983 roku. Niestety, pomimo ich wysiłków, nie mam wątpliwości co do tego, że kiedy po roku 1989 Polska i inne kraje regionu powróciły na swą naturalną ścieżkę integracji z instytucjami europejskimi, musiały nie tylko pokonać barierę geopolityczną w stosunku do Zachodu, lecz także walczyć z brakiem zrozumienia i fałszywymi stereotypami dotyczącymi naszej odmienności kulturowej.

 

Mówię o tym jedynie dlatego, że jest dla nas bardzo bolesnym doświadczeniem słyszeć w retoryce politycznej dzisiejszych przywódców pobrzmiewające echa tamtych stereotypów zakorzenionych w erze Europy podzielonej żelazną kurtyną. To są głosy tych, którzy chcieliby Europy bardziej kompaktowej, zbudowanej wokół twardego jądra, ograniczonej jedynie do krajów zachodnich. W ich mniemaniu, Unia Europejska mogłaby pozbyć się tego balastu, zwanego państwami peryferyjnymi Europy Środkowej i Wschodniej.

 

Nie możemy iść tą drogą. Odtwarzanie złych emocji i fałszywych podziałów w Europie będzie zawsze sprzeczne z ideami, jakie Churchill zaproponował w swoim przemówieniu w Zurychu. Mianowicie tymi, że proces integracji musi był otwarty dla tych którzy pragną i mogą w nim uczestniczyć; nikt nie może być wykluczony. Żelazna kurtyna dzieliła Europę od Bałtyku aż po Adriatyk. W tej chwili to, co robimy to połączenie Europy od Bałtyku aż po Adriatyk i Morze Czarne. Poprzez projekty, takie jak Inicjatywa Trójmorza. To czyni Europę przyszłości inną niż była Europa przeszłości. Bądźmy ludźmi Europy przyszłości, a nie ludźmi Europy przeszłości.

 

Szanowni Państwo,

 

Dzisiaj, siedem dziesięcioleci od czasu obu przemówień Churchilla ponownie myślimy z obawą o przyszłości wspólnoty europejskiej. Brexit, kryzys finansowy strefy euro oraz kryzys migracyjny, że przytoczę tylko trzy najważniejsze wyzwania, postawiły pod znakiem zapytania dalszy kierunek integracji europejskiej i kosztowały nas utratę zaufania ludzi.

 

Dlatego też chciałbym zaprezentować Państwu polski punkt widzenia na temat przyszłości integracji europejskiej. W tym roku Polska obchodzi stulecie odzyskania niepodległości. Ta rocznica skłania nas do bardzo pogłębionej refleksji nad historią naszego kraju, która była wypełniona zmaganiem o wolność. Dla nas, Polaków, posiadanie w pełni suwerennego państwa nie jest czymś oczywistym. Jest to natomiast oczywista wartość. Nasze członkostwo w instytucjach euroatlantyckich traktujemy jako sposób artykulacji naszej suwerenności, a zarazem możliwość dochodzenia naszych interesów w ramach szerszej społeczności. Pozwolą Państwo, że teraz wypowiem się nieco obszerniej na temat tego, jak postrzegam trzy filary, które powinny znaleźć się u podstaw Unii Europejskiej.

 

 

Pierwszy filar to wspólnota równych. Poszanowanie każdego kraju i równe prawa wszystkich krajów są podstawami jednoczenia Europy. W swoim wystąpieniu w Zurichu Churchill postrzegał to właśnie w ten sposób; że zacytuję: „Małe narody będą tyle samo znaczyć co duże i zyskają na chwale, wnosząc własny wkład do wspólnej sprawy”.

 

Idea równości jest dla mnie ideą najwyższej wagi, ponieważ postrzegam ją jako podstawę pokojowej współpracy na scenie międzynarodowej; przy czym mam na myśli nie tylko kontekst europejski. Niedawno podkreślałem to w trakcie mojego wystąpienia w trakcie Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych. Powiedziałem wówczas, że ład międzynarodowy musi zasadzać się na koncepcji suwerennej równości wszystkich państw, zgodnie z postanowieniami Karty Narodów Zjednoczonych.

 

Uznajemy fakt, że istnieją różnice w potencjale państw pod względem ich wielkości, zdolności wojskowych, gospodarki, demografii, itp. Jednakże istnienie takich różnic jest na tyle istotną zaletą, że nie wymaga dodatkowego podkreślania przez decyzje prawne ani polityczne. Wspólnota w Europie może być budowana jedynie poprzez lojalną współpracę państw, które są równe w swoich prawach. Każde z państw ma równe prawo do samostanowienia i prawo to musi być w Europie chronione.

 

Oznacza to także potrzebę obrony integralności  uznanych w skali międzynarodowej granic państwowych. Granice w Europie nie mogą być zmieniane siłą. Niestety widzieliśmy, że miało to miejsce w Gruzji w 2008 r. i na Ukrainie w 2014 r. W obu przypadkach dokonane to zostało przez Rosję.

 

Zdając sobie sprawę z obiektywnych różnic pomiędzy państwami, integracja europejska musi być przede wszystkim poparta naszym wspólnym wysiłkiem, by zaradzić istniejącym nierównościom tak, by dać wszystkim równe szanse. Nasza historia uczy nas, Europejczyków, że „koncert sił” zawsze prowadzi do konfliktów i rozlewu krwi. I wojna światowa jest klasycznym tego przykładem. Idea europejskiej integracji swoim zamyśle miała stać się antidotum.

 

Zasada równości, za którą Polska opowiada się oznacza, że Europa nie może stać się ekskluzywnym klubem. Przez stulecia jedną z podstawowych doktryn polskiej kultury strategicznej było nihil novi sine communi consensus, czyli nic nowego bez wspólnej zgody.

 

Dlatego też z polskiego punktu widzenia multilateralizm i porządek oparty o zasady musi być budowany przy założeniu, że wszystkie strony są związane tymi samymi zasadami i proporcjonalnie ponoszą obowiązki. Opowiadamy się za stosunkami międzynarodowymi różnych państw i wolnych narodów, a nie za uzurpacją i hierarchią.

 

Pozwolę sobie przytoczyć tutaj przykład praktyczny: dla Polski bardzo ważne jest, by rejon Europy Środkowej stał się bliżej zintegrowany pod kątem skutecznej infrastruktury. Staramy się wdrożyć te idee poprzez wspominaną już tutaj Inicjatywę Trójmorza, która łączy 12 krajów położonych w części Unii Europejskiej rozciągającej się od Bałtyku aż po Adriatyk i Morze Czarne. Trójmorze zrodziło się z potrzeby zbudowania lepszych połączeń na osi Północ-Południe. Kraje Inicjatywy po prostu muszą wypełnić luki infrastrukturalne, które datują się jeszcze z czasów komunizmu. Jednakże jak na ironię, przez długi czas Bruksela uważała, że Inicjatywa jest kontrproduktywna w stosunku do wysiłków integracyjnych. To było dla nas całkowicie niezrozumiałe.

 

Jestem przekonany, że nasze wysiłki na rzecz wypełnienia luk i zmniejszenia nierówności nie powinny ograniczać się jedynie do krajów wewnątrz dzisiejszej Unii Europejskiej. Od samego początku naszego członkostwa opowiadaliśmy się za zbliżeniem naszych wschodnich sąsiadów do Unii Europejskiej i do Zachodu. Zwłaszcza zaś mam tutaj na myśli Ukrainę i Gruzję, jak również Bałkany Zachodnie. Zawsze podkreślaliśmy, że drzwi do Unii Europejskiej muszą pozostać otwarte. Chcemy, by kraje te w przyszłości stały się częścią Unii Europejskiej. Mają one równe prawa do stania się jej członkami, o ile spełnią warunki przewidziane w Traktatach o Unii Europejskiej. I powinniśmy zapewnić im nasze wsparcie. Musimy zagwarantować, że te kraje będą miały równe prawa do samostanowienia.

 

 

Szanowni Państwo,

 

Drugim filarem naszej wizji Europy jest wspólnota etyki. Przemawiając na rzecz integracji europejskiej w 1946 r., Winston Churchill podkreślał fakt, że wspólnota wolnych krajów europejskich musi zasadzać się na solidnych podstawach. Dlatego też nigdy nie powinniśmy myśleć o Unii Europejskiej jedynie w kategoriach konstrukcji czysto technicznej czy biurokratycznej. Zawsze istnieje wymiar moralny procesów integracyjnych oparty na katalogu wartości uniwersalnych.

 

Mówiąc o tych wartościach mam na myśli lojalność, solidarność i wybaczanie. Są one uniwersalne, nie tylko polityczne, ponieważ nie są przedmiotem prostego przegłosowania za lub przeciw. Jeżeli raz jeszcze powrócimy do wystąpienia Winstona Churchilla w Zurichu uznamy, że wielokrotnie nawiązywał on do idei moralnych i duchowych jako podstawy dla integracji europejskiej. Mówił o czynach moralnych i o uczciwości w ten sam sposób, co Ojcowie Założyciele Europy jemu współcześni: Schumann, Adenauer, De Gasperi. Wszyscy oni zdawali sobie sprawę z tego, że Europa może być projektem ukoronowanym sukcesem jedynie wtedy, kiedy będzie głęboko zakorzeniona w moralnych czynach społeczeństwa.

 

Te wspólne wartości dały początek pierwszym instytucjom zjednoczonej Europy. To nie przez przypadek zostały one nazwane „wspólnotami”, ponieważ słowo wspólnota zakłada aksjologiczną jedność jej członków. Przekonany jestem, że Unia Europejska po to, aby mogła przetrwać, musi powrócić do tych wartości, które są niejako protopolityczne. Nie możemy ograniczać się tylko do poszczególnych ustępów w traktatach. Dzisiaj, kiedy wielu polityków mówi o Unii Europejskiej, kładą oni szczególny nacisk na prymat instytucji europejskich – są przekonani, że im więcej brukselski biurokracji, tym więcej jedności. A w gruncie rzeczy rzeczywistość jest zupełnie odwrotna. Jeżeli zredukujemy integrację europejską tylko do tej płaszczyzny administracyjnej, to zapomnimy o jej meritum.

 

W naszym dorobku kulturowym istnieją głęboko zakorzenione wspólne wartości. Europa nie może odrzucać swojej historii – wręcz przeciwnie musi z niej czerpać. Pozwolę sobie postawić tezę, że spośród trzech przesłanek tożsamości europejskiej: filozofii greckiej i jej koncepcji demokracji, rzymskiego prawa i etyki judeochrześcijańskiej w dzisiejszym dyskursie politycznym najrzadziej przywołujemy nasze korzenie duchowe i etyczne. Stoi to w jawnej sprzeczności z linią rozumowania Winstona Churchilla, widoczną w jego przemówieniu w Zurychu. To właśnie z podstaw etycznych Churchill wywiódł swoje koncepcje polityczne i prawne, które stały się następnie przyszłością Europy.

 

Bez debaty na temat wspólnych wartości nie będzie zjednoczonej Europy. Europa, która jest związana jedynie prawem, instytucjami, bez zasadzenia jej na wartościach i moralności, jest bytem łatwym do manipulacji i otwartym na konflikty interesów. Podam przykład: nie mam wątpliwości co do tego, że w Europie obstającej przy wspólnych wartościach, nie byłoby miejsca na projekty korzystne tylko dla innego kraju i podważające bezpieczeństwo energetyczne innych. Mam tutaj na myśli Nord Stream II. 

 

Powrót do wartości to także podstawa dla odzyskania zaufania społecznego do procesu integracji europejskiej. Obywatele Europy muszą ponownie upewnić się, że instytucje europejskie spełniają ich potrzeby; muszą mieć ufność co do tego, że ich wybory, w tym także polityczne, będą respektowane, że podejmowany zostaje wysiłek, aby zrozumieć ich motywacje. Nikt nie może być wyłączony z Europy tylko dlatego, że my nie zgadzamy się z jego poglądami politycznymi czy też jego decyzjami. Chyba że ktoś taki działa w sposób potajemny i nieuczciwy na szkodę innych.

 

 

Trzecim filarem Unii Europejskiej powinna być wolność. Europa może być zbudowana jedynie w oparciu o wolną wolę narodów. My, Polacy, znamy jej prawdziwą wartość i przez całe stulecia nie wahaliśmy się zapłacić najwyższej ceny życia ludzkiego za wolność. Zanim Polska powróciła na mapę Europy w 1918 r. przez 123 lata kraj ten był ofiarą rozbiorów dokonywanych pomiędzy Rosją, Austrią a Prusami.

 

Przez cały wiek dziewiętnasty każde kolejne pokolenie Polaków podejmowało powstańcze zrywy wolnościowe.

 

Dla wielu osób tutaj w Szwajcarii, a może szczególnie w tej historycznej sali, może być to zaskoczeniem: ale obecne pokolenie Polaków jest pierwszym od 300 lat, które będzie w stanie odziedziczyć majątek po swoich rodzicach. W przeszłości ekonomiczne dokonania każdego pokolenia szły na marne w zawirowaniach powstań wolnościowych w XIX wieku, następnie podczas I wojny światowej, II wojny światowej, w czasach komunizmu sowieckiego i wreszcie – drastycznych przekształceń ekonomicznych roku 1989. Dopiero dzisiaj Polska jest krajem bogacącym się i z rozwijającą się gospodarką, a to zwłaszcza dzięki wrodzonej determinacji obywateli oraz dzięki swobodnemu dostępowi do rynków.


Proszę jednak zatrzymać się na chwilę i pomyśleć: jaka byłaby dzisiejsza Polska, gdybyśmy przez ostatnie trzy stulecia byli w stanie przekazywać nasze bogactwo z pokolenia na pokolenie? Polacy potrafią wykorzystać swobodę gospodarczą na swoją korzyść, jeżeli dana jest im taka możliwość.

 

Ale wolność nie ogranicza się jedynie do wymiaru ekonomicznego.  W największej mierze jest to zasada polityczna. Polska zawsze traktowała swoje zmagania o niepodległość jako część szerszej walki o wolność w Europie. W historii wielu Polaków angażowało się we wspólną walkę narodów europejskich przeciwko opresyjnym imperiom tamtych czasów. Naszym zawołaniem narodowym było „za wolność waszą i naszą”.

 

Dlatego też Polska jest głęboko przekonana, że Unia Europejska powinna respektować swobodę debaty i wybory polityczne. Dla nas ta jedność wynika z poszanowania woli rządów wybieranych przez narody. Jest to podstawa demokracji europejskiej. Wolności i demokracji nie można narzucić dekretami. Muszą być one zakorzenione w poszanowaniu obywateli, ponieważ tylko wtedy tworzymy autentyczne, a nie fikcyjne wspólnoty. Dlatego też instytucje europejskie muszą być silne, ale w granicach swoich własnych kompetencji. Tylko tych, które zostały zdefiniowane w traktatach europejskich przez rządy demokratyczne poszczególnych państw członkowskich. Instytucje europejskie nie mogą decydować same o swojej roli. Mają raczej służyć niż być panami narodów europejskich. W taki sposób rozumiem wolność w zjednoczonej Europie.

 

Szanowni Państwo,

 

Polska jest jednym z bastionów integracji europejskiej, czego dowodem jest również bardzo wysokie poparcie dla Unii Europejskiej. To stanowisko jest naturalną konsekwencją naszej historii oraz wnioskiem, jaki z niej wysnuliśmy. Polska zawsze korzystała na pokoju i współpracy w Europie. Zawsze traciła, kiedy polityka europejska skłaniała się ku podziałom, sferom wpływów i kiedy prawa państw słabszych były lekceważone. My, Polacy, mamy świadomość, dlaczego potrzebujemy wspólnoty europejskiej, a także jakiej wspólnoty potrzebujemy.

 

Nie jestem jedyną osobą, która opowiada się dzisiaj za silniejszą Europą. Słychać wiele głosów z różnych krajów i z różnych ugrupowań politycznych, które powtarzają to samo: najwyższy czas, by uratować Europę. Józef Czapski, którego dzisiaj zacytowałam, był przekonany, że integracja europejska wymaga szerokiego kompromisu i ogromnego poświęcenia ze strony każdego.

 

Dlatego też wzywam nas do stworzenia zjednoczonej Europy jako etycznej wspólnoty wolnych państw i narodów, zasadzającej się na równości wszystkich jej członków.

 

I na zakończenie: mam dla Państwa niespodziankę. Czy te trzy filary integracji europejskiej, o których przed chwilą powiedziałem, czy trzy wspólnoty: równości, wolności i etyki nie brzmią w Państwa uszach dziwnie znajomo? Dla mnie – tak. Nie są niczym więcej, jak tylko przełożeniem na język stosunków międzynarodowych motta francuskiego oświecenia: liberté, égalité, fraternité.

 

Przy czym nie usiłuję tu bynajmniej rozpętać rewolucji, natomiast warto ponownie zastanowić się nad tymi wartościami.

 

Dziękuję bardzo.

 

Wykład Prezydenta RP Andrzeja Dudy na Uniwersytecie w Zurychu

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.