przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Sobota, 29 października 2016

Wystąpienie Prezydenta podczas spotkania z mieszkańcami Starego Sącza

Prezydent spotkał się z mieszkańcami Starego Sącza (fot. Krzysztof Sitkowski/ KPRP)

Dwa miasta zajmują szczególne miejsce w moim sercu – Kraków i Stary Sącz. W dzieciństwie ‒ gdy człowiek najbardziej się kształtuje, kształtują się jego normy etyczne, jego moralność, kręgosłup wartości ‒ sporą część swojego życia, tego procesu dojrzewania, spędziłem tutaj, w Starym Sączu.

 

Powiedziałem kiedyś, że gdy myślę o Starym Sączu i zamknę oczy, to widzę czerwcowy, lipcowy poranek, godzina 6.20, jako 10-letni chłopak wychodzę z moim dziadkiem z ul. 11 Listopada ‒ chociaż wtedy tak się nie nazywała ‒ na pierwszą poranną mszę do klasztoru. I gdy wchodzimy tutaj na rynek rozświetlony porannym światłem, z wszystkich stron idą ludzie w tę samą stronę, co my. To byli kolejarze, którzy codziennie rano szli na stację na Podmajerz po to, żeby wsiąść do pociągu i pojechać do Nowego Sącza do ZNTK, do Zakładów Naprawczych Taboru Kolejowego ‒ pracowało tam wtedy bardzo wiele kobiet i mężczyzn ze Starego Sącza. To był widok jedyny w swoim rodzaju: ci ludzie wyłaniający się z wszystkich stron, przechodzący przez rynek, wchodzący falą w tę ulicę i zmierzający w kierunku stacji, bo akurat za chwilę miał odjechać pociąg – tak, żeby zdążyli na 7.00 czy 7.15 do pracy.

 

To jest taki widok, który został mi w pamięci, bo w ciągu tych miesięcy spędzanych co roku w Starym Sączu – to były zawsze dwa albo trzy miesiące, w zależności od tego, w jakim byłem wieku i czy chodziłem już do szkoły, czy nie; gdy zacząłem chodzić do szkoły, to dwa miesiące, wcześniej trzy miesiące ‒ on cały czas tkwił mi gdzieś przed oczami i został we mnie do dzisiaj.

 

 

I potem powrót po mszy. Służyłem wtedy w klasztorze jako ministrant, tak jak mój tata i moi dwaj stryjowie. Wchodziliśmy z dziadkiem po kolei do sklepów – dziadek kupował chleb, biały ser, mleko, masło. To jeden taki schemat, który został w mojej pamięci. Gdy zamknę oczy, to widzę tego mojego dziadka, szczupłego, wysokiego, który idzie ze mną, który był człowiekiem niezwykłej inteligencji i niezwykłej klasy, mimo że nie odebrał wysokiego wykształcenia ‒ był zwykłym kuśnierzem, pracował w garbarni. Gdy przeszedł na emeryturę, miał w domu mały warsztat, ludzie przynosili do niego skóry do garbowania, do wyprawienia, kożuchy do zafarbowania, do wyczyszczenia. Wykonywał takie roboty, żeby dorobić sobie do emerytury.

 

Zobacz także: Prezydent honorowym obywatelem Starego Sącza I zawsze o wszystkich wyrażał się z wielkim szacunkiem, niezależnie od tego, kto to był: czy to profesor, czy ktoś bardzo ważny, jakiś dyrektor, czy to był jednak zwykły człowiek, sprzedawca w sklepie, rolnik, inny rzemieślnik – ktokolwiek. Dziadek szanował wszystkich ludzi.

 

Zawsze odnosiłem wrażenie, że ten szacunek dla człowieka stanowi element kultury Starego Sącza. Zawsze tak to odczuwałem. Myślę, że jest to Wasza wielka wartość, nawet jeśli nie wszyscy sobie to uświadamiają. Mówiłem przed chwilą w czasie uroczystej sesji rady miejskiej w sali kinowej Sokół, że odkąd pamiętam ‒ a pamiętam od bardzo dawna ‒ jedna rzecz była niezwykle charakterystyczna dla Starego Sącza, która może i występowała również w innych miejscach, ale jednak bardzo często jej tam nie było: cmentarz żołnierzy z I wojny światowej, który znajduje się tutaj u brzegu nowego cmentarza, zawsze był niezwykle zadbany, chociaż nie ma tam ani jednego polskiego grobu, nie leży tam nikt ze Starego Sącza. Spoczywają tam żołnierze z różnych krajów: żołnierze austriaccy, z Czech, rosyjscy – wtedy jeszcze armii carskiej.

 

Ten cmentarz zawsze był w bardzo dobrym stanie, ten cmentarz zawsze był uporządkowany, wysprzątany, zadbany. Wiecie, o czym to świadczy? Po pierwsze ‒ o wielkiej kulturze, po drugie ‒ o wielkim człowieczeństwie tych, którzy ten cmentarz w takim właśnie zadbaniu utrzymywali. Taki jest Stary Sącz, tacy Wy jesteście!

 

To dla mnie wielki zaszczyt, że mogłem dzisiaj przekazać na ręce pana burmistrza nowy sztandar Starego Sącza. Stary Sącz ma teraz swoją patronkę – św. Kingę, która przecież jest w zasadzie założycielką miasta. To ona leży u podstaw Starego Sącza. Stary Sącz rozrósł się wokół klasztoru, który założyła Kinga. To jest Wasza wartość tak silnie wpisana w 1050 lat polskiego chrześcijaństwa. To tutaj ta wartość w Starym Sączu zawsze drzemała, drzemie i ‒ mam nadzieję ‒ zawsze będzie drzemała. W Was! I to ona była mi przekazywana. Przez moich dziadków, przez moich stryjów, przez moje ciocie, przez ich znajomych, z którymi też się spotykałem.

 

Drugi taki obraz, który został mi w pamięci, to kiedy jeszcze żyła moja babcia – a umarła, gdy miałem osiem lat – zawsze chodziłem po południu z babcią na nowennę właśnie do kościoła klasztornego. Przychodziły koleżanki mojej babci, nieżyjące już oczywiście dzisiaj, pani Cyconiowa, która mieszkała tu, jak się idzie na Podgórze z rynku. Na Jagiellońskiej – tu mnie poprawiają, bardzo dobrze, dziękuję. I siostra mojej babci, czyli moja ciocia-babcia Hela Zagórowska.

 

Pamiętam, jak zawsze szliśmy, i one rozmawiały z sobą, ja – taki mały chłopiec, wychodziliśmy z kościoła, szliśmy tutaj, zachodziliśmy na lody do państwa Jeziorków, co było gwoździem programu z mojego punktu widzenia. One tak sobie siedziały, rozmawiały o różnych sprawach, żartowały, mówiły fajną gwarą – tą starosądecką właśnie. A ja siedziałem jako taki mały chłopiec koło nich i zawsze się przysłuchiwałem. To były dawne czasy, ale to są moje niezwykle ciepłe wspomnienia, powtarzam: takie, które mnie kształtowały.

 

Zobacz także: Wystąpienie prezydenta podczas uroczystej sesji rady miejskiej w Starym Sączu Jeżeli ktoś mnie pyta, skąd wyniosłem moje przekonania, skąd wyniosłem pewien hart ducha i twardość w załatwianiu różnych spraw – to stąd wyniosłem. Że sprawy należy załatwiać kulturalnie, z pewnym dystansem, ale twardo. Tak, żeby zostały załatwione. Stąd też wyniosłem, proszę Państwa, przekonanie, że nie wolno się uginać, nawet jeżeli inni pozornie wydają się silniejsi. Nawet jeżeli pozornie mają więcej możliwości, a przede wszystkim ‒ nigdy nie wolno oddawać pola.

 

I dlatego tak ogromnie się cieszyłem, gdy mogłem tutaj do Państwa przyjechać w 2009 roku z panem prezydentem Lechem Kaczyńskim. Pamiętam jak dziś: stał tutaj na tej scenie, ja z tyłu za nim i padał taki straszny deszcz. Ci, którzy pamiętają tamto spotkanie – to było oberwanie chmury tutaj nad rynkiem w Starym Sączu. Ale ja byłem szczęśliwy, że prezydent Rzeczypospolitej do Starego Sącza przyjechał. Oczywiście nigdy bym wtedy nie przypuszczał, że kiedykolwiek ja przyjadę tutaj, do mojego miasta, jako prezydent.

 

Ale to, proszę Państwa, że Rada Miasta zrobiła mi ten niezwykły zaszczyt i przyjemność, że uhonorowała mnie tytułem obywatela Starego Sącza, to jest oczywiście z mojego punktu widzenia coś wspaniałego. W tym kontekście chciałbym podkreślić jedno: oczywiście przecież wiedzą Państwo, że jest polityka, w polityce panują bardzo często różne poglądy, spory, są różne głosowania. Ja mam swoje poglądy, działam w określony sposób, staram się wykonywać swój urząd jak najlepiej dla Rzeczypospolitej. Wbrew tym, którzy – moim zdaniem – chcą ją niszczyć i wyciskać z niej nieusprawiedliwione korzyści. Ale chciałem podkreślić jedno: proszę Państwa, byłem niezwykle poruszony, gdy dowiedziałem się, że Rada Miasta przyznała mi ten wielki honor jednogłośnie, bo to jest dla mnie również pokaz pewnej klasy, jak istnieje w Starym Sączu. I świadectwo tego, że ona jest nadal. Dlatego ogromnie za to dziękuję. Zawsze byłem dumny, że w jakimś sensie byłem, jestem i będę starosądeczaninem. Mówiłem zresztą o tym bardzo często. Bo Stary Sącz jest miastem, z którego należy być dumnym. I chciałbym, żebyście zawsze wszyscy byli dumni ze Starego Sącza.

 

Jeszcze raz bardzo serdecznie z całego serca dziękuję. Proszę Państwa, obiecuję – choć obiecywałem to już wcześniej, bo przecież złożyłem przysięgę ‒ że będę kontynuował to dzieło, którego się podjąłem i przez które zostałem wybrany na urząd prezydenta Rzeczypospolitej. Będę je kontynuował spokojnie do końca kadencji, będę je realizował, obiecuję to Państwu – nie cofnę się przed nikim. Bo nie składałem swojego zobowiązania ani przed żadnymi politykami, ani przed żadnymi prezesami żadnych trybunałów. Tylko składałem swoje zobowiązanie przed Wami. Przed Państwem je składałem!

 

Jeszcze raz z całego serca dziękuję. Jestem naprawdę bardzo wdzięczny.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.