przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 3 lipca 2017

Wywiad prezydenta dla tygodnika "Do Rzeczy"

  |   „Istotne jest, że swoje ważne, duże wystąpienie na terenie Europy Donald Trump wygłosi w Warszawie. To pokazuje, jak ważnym krajem w Europie" „Liczę, że za prezydentury Donalda Trumpa współpraca będzie się zacieśniać; obu stronom na tym bardzo zależy. Trzeba to dobrze wykorzystać”. "Wierzę w to, że w interesie Stanów Zjednoczonych leży to, by w Europie było bezpiecznie". „PL potrzebuje nowoczesnej, dobrze wyposażonej armii, wyszkolonych żołnierzy, by w podstawowym zakresie zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom” „Uważam, że rola prezydenta powinna zostać w nowej Konstytucji wzmocniona, ale chcę o to zapytać Polaków”.

Wywiad z Prezydentem RP Andrzejem Dudą ukazał się w tygodniku "Do Rzeczy" 3 lipca 2017 roku.

 

Panie Prezydencie, długo trzeba było namawiać prezydenta Donalda Trumpa i jego otoczenie na wizytę w Polsce?

 

Zaprosiłem prezydenta Trumpa do Polski już podczas naszej pierwszej rozmowy telefonicznej, kiedy gratulowałem mu wyboru na urząd prezydenta. Później podczas szczytu NATO w Brukseli wraz z panią prezydent Chorwacji zaprosiliśmy prezydenta Trumpa konkretnie na szczyt państw Trójmorza, argumentując, że także z punktu widzenia interesów USA i to zarówno kwestii związanych z bezpieczeństwem, jak i biznesowych ten przyjazd jest bardzo pożądany. I nie ma ku temu lepszej okazji niż spotkanie przywódców 12 państw Europy centralnej, podczas którego będą się toczyć rozmowy głównie gospodarcze, bo założeniem inicjatywy Trójmorza jest przecież rozwój infrastruktury, który ma służyć wzmacnianiu relacji ekonomicznych. Prezydent Trump bardzo się wtedy podczas naszej rozmowy tym zainteresował i widać po konsultacji ze swoim otoczeniem uznał, że rzeczywiście taka wizyta ma sens. Bardzo się z tego cieszę, bo wiem, że w kręgach dyplomatycznych zrobiło to wrażenie - że druga duża wizyta zagraniczna prezydenta USA to wizyta m.in. w Polsce i spotkanie z Europą Środkową.

 

A jakie znaczenie ma fakt, że prezydent Trump wygłosi przemówienie na warszawskim placu Krasińskich, gdzie znajduje się Pomnik Powstania Warszawskiego, ale także siedziba Sądu Najwyższego?

 

Było rozważanych kilka lokalizacji, wybrano plac Krasińskich. Administracja amerykańska zwróciła uwagę na to, że jest to miejsce, gdzie oddało życie wielu powstańców i cywilnych mieszkańców Warszawy, że jest to miejsce uświęcone krwią Polaków walczących o swoją wolność. Przy czym, nie wiem, jaka będzie treść wystąpienia pana prezydenta Trumpa, ale z mojego punktu widzenia istotne jest, że swoje ważne, duże wystąpienie na terenie Europy prezydent Stanów Zjednoczonych wygłosi właśnie w Warszawie. To pokazuje, jak ważnym krajem w Europie jest Polska i jak ważna  i perspektywiczna jest cała inicjatywa Trójmorza. 

 

Niektórzy to, że Donald Trump przyjeżdża najpierw do Warszawy i tu będzie miał ważne wystąpienie odbierają jako celową demonstrację wobec Paryża i Berlina. Zwłaszcza, że politycy Europy zachodniej nie kryją sceptycyzmu wobec nowego prezydenta USA.

 

Tuż po wizycie w Polsce, prezydent Trump jedzie na drugie wielkie spotkanie gospodarcze na szczyt G20 w Niemczech, więc nie sądzę, by był to jakiś wielki afront. Choć nie ukrywam, bardzo cieszy mnie fakt, że najpierw prezydent USA będzie w Warszawie, bo będzie miał już wyrobiony pogląd na to, jak wygląda sytuacja w Europie Środkowej, jakie jest nastawienie i jak pewne kwestie wyglądają z naszej perspektywy. Faktem jest, że prezydent Trump jako człowiek, który całe życie spędził w biznesie i znalazł się w polityce ma na nią inne spojrzenie niż zawodowi politycy. On wnosi też do niej swoje dotychczasowe doświadczenie. Na sprawy polityczne patrzy bardziej biznesowo, co jest ciekawe i ożywcze. Może prezydent Trump wprowadzi nową jakość także w niektórych kwestiach europejskich?

 

Na przykład w kwestii przyjmowania imigrantów? Amerykański Sąd Najwyższy właśnie przyznał mu częściowo rację i zezwolił tymczasowo na wejście w życie antyimigranckiego dekretu. Czy to kierunek, w jakim powinna podążać Europa?

 

To wewnętrzna sprawa USA, więc nie będę się nad nią szeroko rozwodził. Powiem tyle, że pokazuje ona, że nawet w tak dojrzałej demokracji jaka są Stany Zjednoczone zdarzają się napięcia miedzy wadzą wykonawczą i sądowniczą, ale ostatecznie osiąga się kompromis, a państwo funkcjonuje i jest demokratyczne, dając wybranej w wyborach władzy możliwość działania zgodnie z wolą społeczeństwa

 

 

Czy w kontekście sporu z Komisją Europejską i dość chłodnych relacji z Niemcami i Francją, Stany Zjednoczone pod wodzą Donalda Trumpa stają się najważniejszym partnerem Polski w polityce zagranicznej?

 

Stany Zjednoczone są strategicznym partnerem w polityce międzynarodowej Polski i praktycznie przez ostatnie dziesięciolecia, od 1989 roku zawsze tak było. Nie mam wrażenia, by coś się w tej sprawie zmieniło. Nie zmieniło się też to, że jesteśmy i będziemy członkiem Unii Europejskiej.

 

Pierwszy z brzegu przykład - administracja Obamy komentowała stan demokracji w Polsce, administracja Trumpa uznała natomiast, że nie będzie się mieszać. Naprawdę nie ma znaczenia, czy prezydentem USA jest Barack Obama czy Donald Trump?

 

Nasze relacje od lat są stabilne, bez względu na to, kto sprawuje władzę za oceanem. Za czasów prezydentury Baracka Obamy miałem wiele spotkań z przedstawicielami wielkich amerykańskich firm, które zainwestowały w Polsce i które bardzo chwaliły Polskę jako dobre miejsce do inwestowania. To były bardzo dobre relacje i bardzo owocne spotkania. Oczywiście liczę na to, że za prezydentury Donalda Trumpa ta współpraca na wielu  płaszczyznach i biznesowej i politycznej będzie się jeszcze bardziej zacieśniać, bo widać wyraźnie, że obu stronom na tym bardzo zależy. Trzeba to dobrze wykorzystać.

 

Nie obawia się Pan Prezydent, że to zacieśnianie współpracy ze Stanami Zjednoczonymi będzie się działo kosztem relacji z Berlinem i Paryżem?

 

Absolutnie tak nie uważam. Podczas ostatniego szczytu NATO w Brukseli tak samo ważne jak spotkanie z prezydentem Trumpem było dla mnie spotkanie z kanclerz Angelą Merkel i z prezydentem Emmanuelem Macronem, z którym miałem rozmowę dwustronną. Potem we troje rozmawialiśmy o przyszłości Trójkąta Weimarskiego i nie mam wrażenia, że te relacje są zaniedbane czy niedopilnowane. 

 

Ten sam prezydent Macron w wywiadzie zarzuca wschodnioeuropejskim politykom podwójną zdradę”, porzucenie zasad i wartości europejskich w kontekście m.in. oporu przed przyjęciem imigrantów.

 

Cóż, jakoś nie widzę, by zachodnie kraje Unii Europejskiej ochoczo przyjmowały uchodźców i realizowały w tym zakresie swoje zobowiązania, więc nie rozumiem, dlaczego tylko my mamy być z tego rozliczani. Inna sprawa, że nie wyobrażam sobie, by do Polski przywożono ludzi siłą, a imigranci wybierają kraje Europy zachodniej. Mamy ich tu siłą przetrzymywać? Unia Europejska, która tak się szczyci swoimi zasadami i wartościami nigdy nie może sobie na coś takiego pozwolić. Polska od samego początku zachowuje się jak najbardziej odpowiedzialne państwo Unii, bo powtarzamy, że pomagać trzeba tam, gdzie jest źródło problemu, czyli na miejscu. Na tym polega rzeczywisty humanitaryzm, by zabezpieczyć tych ludzi tak, by mogli wrócić do swoich domów, gdy tylko konflikt zbrojny się zakończy, nie wywozić ich na drugi koniec świata. A jeśli ktoś przyjedzie do Polski, bo taka będzie jego wola i zgodnie z obowiązującymi przepisami dostanie status uchodźcy, to tę pomoc w Polsce otrzyma.

 

Niektórzy mówią, że Polska powinna zachować się bardziej pragmatycznie: formalnie zgodzić się na przyjęcie grupy imigrantów, a później jak inni nie dotrzymywać słowa. Może czasem cynizm w polityce popłaca?

 

Nie lubię cynizmu i chciałbym, żeby w polityce tryumfowała uczciwość, a nie cynizm i draństwo, jak to ujął kiedyś prezydent Lech Kaczyński. 

 

Czym ostatecznie strona polska przekonała administrację prezydenta Trumpa, żeby odwiedził Polskę. Rzeczywiście była to, jak spekulują media, obietnica entuzjastycznego przyjęcia przez Polaków?

 

Polska to poważny i ważny sojusznik i partner USA. To wystarczy za argument. Oczywiście, myślę, że prezydent Trump zostanie w Polsce dobrze przyjęty, bo Polacy mają sympatię do Stanów Zjednoczonych i są ku temu podstawy. USA są naszym naprawdę bardzo solidnym sojusznikiem. Jak obiecali, że będzie w Polsce stacjonowała armia amerykańska, to tak się stało. Bardzo doceniam fakt, że podczas planowanego spotkania w cztery oczy z prezydentem Trumpem, będziemy rozmawiali o konkretach - właśnie o obecności wojsk amerykańskich w Polsce, ale też o budowie elementu tarczy antyrakietowej w Redzikowie czy o dostawach gazu LNG do Polski, gdzie już przecież pierwsza testowa dostawa nastąpiła. Z tej perspektywy inicjatywa Trójmorza ma ogromne znaczenie, bo jednym z łączących nas tematów jest dywersyfikacja dostaw gazu do Europy, czyli planowany przez Chorwatów terminal LNG na wyspie Krk i nasz terminal LNG w Świnoujściu jako zabezpieczenie Europy środkowej z dwóch stron w gaz skroplony, stworzenie korytarza energetycznego północ-południe. Interesy USA, które są dostarczycielem tego gazu są chyba oczywiste. Niedługo Polska wejdzie w skład Rady Bezpieczeństwa ONZ. Będzie więc o czym z prezydentem Trumpem rozmawiać.

 

Na ile amerykański gaz może pomóc w przełamaniu niedobrego scenariusza, z którym mamy w Polsce do czynienia, czyli uzależnienia od rosyjskiego gazu? Na ile rozbudowa terminala w Świnoujściu może w tym pomóc, a na ile bezpieczniej i pewniej byłoby stawiać na Baltic Pipe?

 

Jedno nie wyklucza drugiego. Rzeczywiście jest tak, że można podzielić nasze zapotrzebowanie gazowe na trzy części. Jedna trzecia potrzebnych nam dostaw w skali roku jest zaspokajana z naszych własnych źródeł, jedną trzecią przynosi nam w tej chwili gazoport i nadal jedną trzecią naszych potrzeb gazowych musimy czerpać z Rosji. Widać więc, jakim przełomem w kierunku dywersyfikacji było już samo zbudowanie gazoportu, a na tym nie poprzestajemy. Kwestia dywersyfikacji dotyczy tego od kogo bierzemy gaz w ogóle, ale także tego, od kogo bierzemy gaz skroplony. Mamy gaz z Kataru, ale mamy też gaz ze Stanów Zjednoczonych, to jest kwestia konkurencji cenowej również, gdzie nam się będzie bardziej opłacało, kto nam da lepsze warunki. Dobrze, że ta furtka nam się otwiera i dlatego chcemy zwiększyć możliwości przepustowe gazoportu. Niezależnie od tego chcemy zbudować gazociąg z Szelfu Norweskiego do Danii i Baltic Pipe, bo to są dwa odrębne gazociągi. Chodzi o to, by gaz z Norwegii był dostarczany do systemu duńskiego, a następnie by mógł być dostarczany do Polski. Dzięki tym strategicznym możliwościom, które tworzymy możemy nie tylko sami zapewnić sobie bezpieczeństwo gazowe, ale możemy być także dostarczycielem tego bezpieczeństwa. Możemy dać możliwość dywersyfikacji także innym krajom partnerskim. I o to także chodzi w projekcie Trójmorza.

 

Czy ostatnie znaczące pogorszenie jakości gazu przesyłanego gazociągiem jamalskim, do tego stopnia, że Polska nie była w stanie go używać można interpretować jako reakcję Rosji na nasze próby budowania suwerenności gazowej?

 

Wszystkie działania mające na celu naszą całkowitą niezależność energetyczną prowadzimy właśnie po to, by zabezpieczyć się przed tego typu sytuacjami. 

 

Przedmiotem rozmów z prezydentem Trumpem będzie też kwestia bezpieczeństwa. W kampanii prezydenckiej Donald Trump mówił, że NATO jest organizacją przestarzałą. Jak jest teraz?

 

Z trudem przyjmuję taką retorykę, bo oczywiście wiele mediów przekręcało i wyrywało z kontekstu słowa Donalda Trumpa po to, by mu zaszkodzić jeszcze na etapie kampanii. Popatrzmy na konkretne działania Donalda Trumpa, gdy został już prezydentem. Prezydent Trump przeznaczył dodatkowe pieniądze z budżetu swojego państwa na wzmocnienie bezpieczeństwa Europy. Czy to jest ten dowód na to, że kwestia bezpieczeństwa i zobowiązania w ramach NATO nie mają dla niego znaczenia?  Przeciwnie. To jest najlepszy dowód na to, jakie są rzeczywiste intencje prezydenta Trumpa, a nie te medialne. Zupełnie inną sprawą jest zaś to, że prezydent Trump słusznie wytyka, że skoro wszyscy umówiliśmy się, że płacimy 2 proc. PKB rocznie na obronność, a mało kto się z tego wywiązuje, to coś jest nie tak. To naturalna reakcja człowieka, który dba o interesy swoich podatników i swojego kraju, który ze zobowiązań wobec innych się wywiązuje. Ja patrzę na to ze spokojem, bo akurat Polska jest jednym z nielicznych krajów, które się ze swoich zobowiązań wywiązują. 

 

Czy niezależnie od tego, na co umawiamy się z sojusznikami nie powinniśmy sami więcej inwestować w obronność. Minister Macierewicz mówi o 2,5 proc. PKB, Jarosław Kaczyński nawet o 3 proc. Czy to jest realne? Znajdą się na to pieniądze?

 

Polska potrzebuje nowoczesnej, dobrze wyposażonej armii, wyszkolonych żołnierzy, by w podstawowym zakresie zapewnić bezpieczeństwo swoim obywatelom. Oczywiście liczymy na to, że w sytuacji zagrożenia zobowiązania sojusznicze zostaną zrealizowane, natomiast chciałbym, abyśmy mieli armię, która będzie w stanie nas bronić. A tego się nie da zrobić za darmo. Nie mam wątpliwości co do tego, że bezpieczeństwo wymaga ponoszenia odpowiednich nakładów, ale pieniądze dobrze wydane na armię są wydatkiem słusznym.

 

A czy z perspektywy czasu słuszny był pomysł referendum w sprawie Konstytucji? Referendum jest przesądzone, bo z PiS płyną różne sygnały w tej sprawie.

 

Sprawa tego, że wystąpię do Senatu o zgodę na zarządzenie referendum konsultacyjnego w sprawie kierunków ustrojowych przyszłej Konstytucji jest przesądzona, bo to zależy ode mnie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, by to referendum się nie odbyło, bo Polacy tego oczekują i są zainteresowani przyszłością swojego kraju. Jest czas na nową Konstytucję, bo ta którą mamy jest Konstytucją okresu przejściowego. Ona ma dzisiaj 20 lat i wiemy, jakie ma niedostatki – choćby fakt, że można było podnieść Polakom wiek emerytalny zwykłą większością głosów, bo Konstytucja tego prawa obywateli nie zabezpieczyła.

 

Do jakiego modelu ustrojowego jest Panu Prezydentowi bliżej – kanclerskiego na wzór niemiecki czy prezydenckiego na wzór francuski, bo to jest kluczowa sprawa do rozstrzygnięcia w nowej konstytucji.

 

Ja mam swój pogląd w tej sprawie, ale chcę najpierw przedyskutować wszystkie pomysły z reprezentatywnymi organizacjami, środowiskami i Polakami, z którymi będę się spotykał. W tych debatach będą się kształtowały pytania referendalne i model, do którego powinniśmy dążyć.

 

Nie tylko my mamy wrażenie, że unika pan jednoznacznej odpowiedzi.

 

Osobiście uważam, że rola prezydenta powinna zostać w nowej Konstytucji wzmocniona, ale chcę o to zapytać Polaków, czy oni też tak uważają. Dzisiaj mamy sytuację, że jest prezydent wybierany w wyborach powszechnych przez naród, jest to jedyny tak silny mandat. A tak naprawdę konstytucyjna pozycja prezydenta nie jest wcale mocna. Nazwy są mocne, bo mowa jest o „najwyższym zwierzchniku sił zbrojnych”. Jednak ten najwyższy zwierzchnik może coś zrobić tylko kiedy ma wniosek ze strony szefa MON albo premiera. Jeżeli wybieramy prezydenta w wyborach powszechnych, to powinien on mieć silniejszą pozycję niż dzisiaj. Jeżeli chcemy prezydenta wyłącznie ceremonialnego o ograniczonych kompetencjach jak jest w Niemczech, to wybierajmy go poprzez Zgromadzenie Narodowe.

 

Ten pogląd ukształtowało w Panu doświadczenie własnej prezydentury i nieporozumienia na linii z szefem MON czy ostatnio szefem MSZ?

 

Raczej czas kohabitacji, gdy prezydentem był śp.prof. Lech Kaczyński, gdy widziałem, jak trudno mu było wykonywać swoją służbę prezydencką przez to, że właśnie na polu obronności czy spraw zagranicznych przeszkadzał mu ówczesny rząd Donalda Tuska.

 

Dziś choć rządzi Pana obóz polityczny też bywa, że iskrzy na linii Pałac Prezydencki - MON czy ostatnio między Panem Prezydentem a szefem MSZ Witoldem Waszczykowskim o nominacje ambasadorskie.

 

To ostatnie jest elementem pewnej niewiedzy czy może chaosu komunikacyjnego MSZ, bo pan minister dokumenty przez mnie podpisane otrzymał jeszcze w maju. Jedyne przy czym się upierałem, to by najpierw został powołany ambasador przy NATO, bo jadąc na szczyt NATO w Brukseli chciałem, by sytuacja była uregulowana. Zaraz po powrocie ze szczytu NATO, na którym ambasador mi już towarzyszył podpisałem wszystkie nominacje ambasadorskie, które czekały. Nie wiem, czy minister Waszczykowski nie dostał tej informacji czy może są jakieś problemy komunikacyjne w ministerstwie?

 

Wracając do wizyty Donalda Trumpa w Warszawie. Jaki biznes chce pan prezydent w imieniu Polski zrobić z amerykańskim przywódcą?

 

Chcę zrobić dobry biznes dla Polski. Taki, który da efekt win-win, jak mawiają Amerykanie, czyli, że obie strony na tej wizycie wygrają. Amerykanie będą mieli poczucie, że zrobili interes, ale będzie to zarazem bardzo dobry interes dla Polski. 

 

Na przykład?

 

Wierzę w to, że w interesie Stanów Zjednoczonych leży to, by w Europie było bezpiecznie. Pamiętajmy, że wtedy gdy w Europie Środkowej zaczynały się wojny - i pierwsza i druga wojna światowa, to na koniec ginęli w nich także Amerykanie, bo Stany Zjednoczone musiały się w zażegnywanie tych konfliktów angażować. Patrząc więc na historię, wcale mnie nie dziwi, że prezydent Trump, który trzeźwo patrzy na otaczającą rzeczywistość przywiązuje dużą wagę do Europy Środkowo-Wschodniej.

 

Rozmawiali Kamila Baranowska i Piotr Gabryel

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.