przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Wtorek, 7 listopada 2017

Prezydent w TV Trwam: Chciałbym, żeby to była dobra reforma

  |   Wywiad Prezydenta RP dla Telewizji Trwam Wywiad Prezydenta RP dla Telewizji Trwam Rozmowa z prezydentem Andrzejem Duda została równolegle wyemitowana w Radiu Maryja - Urząd Prezydenta RP to zobowiązanie do tego, żeby realizować określoną misję dla kraju i wziąć na siebie odpowiedzialność - powiedział Andrzej Duda Rozmowa z prezydentem Andrzejem Duda została równolegle wyemitowana w Radiu Maryja

Wywiad z Prezydentem RP Andrzejem Dudą został wyemitowany na żywo w Telewizji Trwam i Radiu Maryja 7 listopada 2017 roku.

 

o. Piotr Dettlaff: Nich będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica.

o. Tadeusz Rydzyk: Teraz i zawsze.

PD.: Bardzo gorąco i serdecznie witamy i pozdrawiamy widzów Telewizji Trwam i słuchaczy Radia Maryja ze szczególnego miejsca.

TR: Z domu Pana Prezydenta. Dziękujemy za przyjęcie nas w swoim domu.

 

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Andrzej Duda: Witam bardzo serdecznie, szczęść Boże, witam Ojca Dyrektora, witam Ojca Redaktora. Jest mi bardzo miło, ale to nie tylko mój dom, to także biuro prezydenta, więc to takie faktycznie podwójne miejsce. Niektórzy mówią: „No, to strasznie ciężka sprawa tak mieszkać i pracować w jednym budynku”, ale u prezydenta tak to jest.

 

TR: Tak jest w wielu miejscach. Zwłaszcza matki pracują najwięcej w domu.

 

Pomyślałem, że na parafiach to zwykle też tak jest. Kancelaria parafialna i mieszkanie w jednym miejscu.

 

PD: Czyli blisko do biura, Panie Prezydencie.

TR: A jeszcze takie pytanie: na tym samym poziomie, gdzie np. Państwo odpoczywają, tak jak w domu, jest biuro?

 

Nie, tak nie jest.

 

TR: To przynajmniej trochę spaceru.

 

Część biurowa i część oficjalna to są dwa piętra, a na ostatnim piętrze jest mieszkanie, w którym może mieszkać prezydent.

 

TR: Panie Prezydencie, często mi mówią moi znajomi, np. Niemcy, Austriacy, inni: „Polacy, zazdrościmy wam, macie wierzącego prezydenta, wierzącą panią premier, widzimy, że oni się modlą, to nie jest na pokaz, to nie jest zachowanie dyplomatyczne, tylko normalne”. Ciekawe jak Pan to wiąże: wiara i polityka ‒ a na pewno polityka nie jest łatwa.

 

Myślę, że przede wszystkim to jest tak, że moi rodacy wybrali na urząd prezydenta i wybrali także de facto na urząd premiera osoby, które w jakimś sensie są do nich podobne, odpowiadają im. I ponieważ większość ludzi w Polsce to jednak wierzący, więc wybrali też osoby wierzące. I to prawda, że jestem człowiekiem wierzącym ‒ tak jestem wychowany, taki po prostu jestem. To jest duża i niezwykle ważna część mojego życia.

 

TR: Wiemy, że Rodzice tacy są – bardzo szlachetni.

 

Gdy mówię, że tak jestem wychowany – więc to oni mnie wychowali.

 

TR: Ja mogę powiedzieć tyle, że Mama na przykład, gdy trzeba było walczyć nawet o Radio Maryja czy o Telewizję Trwam, to zbierała podpisy i miała przez to pewne – w cudzysłowie – przyjemności ze strony przeróżnych ludzi, a jednak…

 

W moim domu nigdy nie było tej obawy przed dawaniem świadectwa – tak uważaliśmy.

 

TR: Skoro wiara… Co Pan Prezydent myśli o wolnych niedzielach, o które walczy Solidarność i wielu ludzi w Polsce. Co druga niedziela to wygląda tak, jak zachować co drugie przykazanie, nie wszystkie. Zresztą pięknie o tym napisał ks. bp Wiesław Mering, inni biskupi też tak mówią. Szokuje mnie, że tyle lat po wybuchu Solidarności, a wśród tych postulatów była wolna sobota, tyle lat po roku 1980 i zaczynamy walczyć o wolną niedzielę. I jeszcze jedno: gdy patrzę ‒ Niemcy. W dużej mierze to spoganiałe społeczeństwo ‒ mówię to na własną odpowiedzialność ‒ w każdym razie, wydawałoby się, dalekie od praktyk religijnych, a tam są wolne, nie ma tych supermarketów otwartych czy innych miejsc, są przecież takie miasta w Europie. No i Solidarność tak się upomina. Ciekaw jestem, co Pan Prezydent?

 

Społeczeństwo ludzi może niewierzących w swojej większości, ale bardzo uporządkowane. Dwa elementy mają tu istotne znaczenie: to oczywiście kwestia wiary i tego, jakie są przykazania – „Pamiętaj, żeby dzień święty święcić”, więc niedziela jest dniem ważnym, dniem, który człowiek wierzący poświęca Panu Bogu z jednej strony, ale z drugiej – pamiętajmy też, że jednak poprzez ten nakaz jest również to wskazanie, żeby ten czas poświęcić rodzinie, najbliższym, być razem – i tu jest ta jakby druga część. Oczywiście praktyki religijne i obowiązek religijny to jest jedna sprawa, ale druga sprawa to jest ta niezwykle ważna kwestia rodzinna. Myślę, że we wszystkich społeczeństwach, gdzie to funkcjonuje, ten właśnie element ma tutaj także ogromne znaczenie. I jeżeli te dwa składniki zbierzemy, to nie mamy wątpliwości, że niedziela powinna być dniem wolnym od pracy.

 

TR: Czyli Pan Prezydent jest za dniem wolnym?

 

Tak, jestem za tym, żeby niedziela była dniem wolnym od pracy.

 

TR: Nie co druga?

 

Jest u nas, w Polsce, pewne przyzwyczajenie przez ostatnie lata – nazwijmy sprawy po imieniu – ludzie przyzwyczaili się do tego, że w niedzielę wszystko jest otwarte, to było to hura, liberalna gospodarka, najlepiej, żeby sklepy były czynne 24 godziny na dobę, ale pamiętajmy, że w tych sklepach też pracują ludzie. Byłem ostatnio na zakupach z żoną i pani w kasie w naszym osiedlowym sklepie w Krakowie mówi do mnie: „Panie Prezydencie, ale gdy te wolne niedziele do Pana przyjdą, to niech Pan podpisze”.

 

Czyli to nie jest tak, że ona chętnie przyjdzie do pracy w niedzielę, dlatego że może więcej zarobi albo może będzie mogła sobie odebrać wolny inny dzień – nie. Ludzie jednak chcą tę niedzielę mieć wolną. Robią to, co nakazuje im pracodawca, bo uważają, że to są ich obowiązki pracownicze, ale gdyby mogli wybrać, to chcieliby mieć tę niedzielę wolną, żeby ją spędzić z rodziną. Sądzę, że to jest też kwestia wzajemnego szacunku pomiędzy nami jako po prostu obywatelami, jako członkami społeczeństwa.

 

Powinniśmy uszanować wolę tych, którzy – powiedzmy sobie otwarcie – nie muszą pracować w niedzielę. Bo czym innym jest lekarz, strażak, policjant, żołnierz, który pełni służbę w tym czasie, gdzie wiadomo, że ta służba jest konieczna 24 godziny na dobę dla bezpieczeństwa obywateli, państwa, dla ratowania życia – jeżeli trzeba, dla ratowania mienia. To oczywiste, że ci ludzie muszą służyć i zawsze tak było.

 

TR: Są takie służby, które są konieczne.

 

Ale nie wszystkie zawody są takimi zawodami, które muszą pracować przez siedem dni w tygodniu i sądzę, że to powinno być uszanowane. Tym bardziej że gdy ostatnio jechałem samochodem, w jednym z programów radiowych, właśnie słyszałem relację z Niemiec i Austrii, bo to są dwa kraje, w których ‒ życzę szczęścia, jeżeli ktoś spróbuje zrobić jakiekolwiek zakupy w niedzielę, nie zrobi ich, ponieważ sklepy są zamknięte na głucho – tak jest od siedemdziesięciu paru lat w Niemczech i każdy jest do tego przyzwyczajony. Zdecydowana większość niemieckiego społeczeństwa dzisiaj mówi: „Nie ma potrzeby, żeby sklepy były otwarte w niedzielę. Jestem przecież w stanie zrobić zakupy w innym dniu tygodnia”. Więc tu istotne znaczenie ma jednak pewne przyzwyczajenie. Być może dzisiaj Polacy mówią: „Ale zaraz, niech będzie czynne w niedzielę, przecież lubię robić w niedzielę zakupy”. Jestem przekonany, że jeżeli takie rozwiązanie prawne zostanie wprowadzone, że zakaz handlu w niedzielę będzie i w związku z tym sklepy będą zamknięte, to po pewnym czasie Polacy się przyzwyczają i dojdą do wniosku, że nie ma w tym nic złego, że zakupy można zrobić w innym dniu, chociażby w wolną sobotę, która dla większości jest wolna.

 

TR: W Niemczech nawet nie wszystkie stacje benzynowe są otwarte – są na autostradach, w różnych miejscach, ale nie wszystkie wszędzie, ludzie się przyzwyczaili. Ale Panie Prezydencie, to jest problem etyki, nawet niekoniecznie wiary. I tutaj dotykamy sprawy życia – to, co się przetacza przez Polskę: dyskusja o życie cały czas, zresztą jest przykazanie „Nie zabijaj”. No i jest aborcja eugeniczna. Wiemy, kto to robił, kto stosował eugenikę. Czy Pan Prezydent podtrzymuje, że podpisze zakaz aborcji eugenicznej?

 

Tak, oczywiście, z całą odpowiedzialnością. Zdecydowanie uważam, że ten wyjątek od zakazu aborcji w Polsce spowodowany wadami płodu jest absolutnie nadużywany i tutaj trzeba wprowadzić zdecydowanie twardsze rozwiązania prawne w tym aspekcie. Powtarzam: co do aborcji właśnie eugenicznej ze względu na rzekome uszkodzenie płodu. I tutaj zdecydowanie przepisy muszą być bardziej restrykcyjne, nie mam co do tego żadnych wątpliwości.

 

TR: Po prostu człowiek ma prawo do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Ciekaw jestem, jak Pan Prezydent patrzy na tę reformę edukacji, szkolnictwa wyższego. Preferuje się uczelnie techniczne. Czy to nie pójdzie za daleko? Czy to nie popieranie…? A na przykład filozofia, teologia? Przez niektórych nie uważane za nauki.

 

Tu mnie Ojciec Dyrektor podchodzi.

 

TR: Bo tu tylko techniczne. Na przykład widzę, że mają być trzy czy cztery uniwersytety flagowe, a tamci inni to co? Myślę, że nie każdy patrzy… Jaki jest koń, każdy widzi. Co człowiek potrafi, też widzi. A dlaczego ten uniwersytet czy ten? To też tak samo, jeszcze więcej powiedziałbym – mamy bardzo mało czasu – ale proszę popatrzeć, co będzie bez filozofii, bez humanistyki? Technokracja, automaty są wychowywane, kształtowane, a nie ludzie myślący. Ciężko rządzić narodem myślącym – to widzieli chyba nasi wszyscy okupanci, jak niszczyli inteligencję, duchowieństwo. Czy to teraz…? Jeszcze jedno widzę właśnie w tej całej edukacji: mamy uczelnię – Wyższą Szkołę Kultury Społecznej i Medialnej – i żeby studenci uczyli się, muszą zapłacić wszystko, czesne; wiemy, jakie mamy trudności, znaleźć pieniądze na profesurę itd. A jakiś tam uniwersytet ma 2 mld budżetu, dostaje od państwa. Niedużo mniejszy uniwersytet dostaje tylko 1 mln, czy aż 1 mld, ale tamten 2 mld. A uczelnie prywatne? Dlaczego te pieniądze nie idą za studentem? Każdy płaci podatki w Polsce – katolicy też. I np. taka uczelnia katolicka, prywatna musi… skąd? Prosi Pana Boga, ale Pan Bóg mówi: „Posłużcie się ludźmi, macie rozum, macie ręce i prawa macie”. Tak że tu jest z tą edukacją, tym szkolnictwem i reformą nie wszystko jest takie… No, idzie w kierunku automatyzacji człowieka, dehumanizacji. Tak widzę.

 

Jeżeli Ojcowie pozwolą, podzielimy to na kilka wątków. Pierwszy jest taki, że toczy się w tej chwili nad tym debata polityczna i są to projekty przygotowywane przez pana premiera Gowina, ministra szkolnictwa wyższego, ministra nauki – i to są propozycje, które poddawane są pod dyskusję. W związku z czym, ta debata cały czas trwa nad tym, jaki ostatecznie będzie kształt reformy szkolnictwa wyższego – to jest pierwsza sprawa. I wydaje mi się, że to dobrze, że dowiadujemy się o planach i pomysłach, bo właśnie można nad tym dyskutować. To jest dobre, że ta debata się toczy. Można się zgadzać z pewnymi ideami, można się nie zgadzać, ale najważniejsze jest to, że można przedstawić swój punkt widzenia. Druga rzecz: tutaj Ojciec Dyrektor mnie podchodzi, bo mam taką specyficzną sytuację osobistą, że ja jestem po kierunku humanistycznym, skończyłem studia prawnicze na uniwersytecie, ale moja rodzina, moi rodzice to jest uczelnia techniczna – AGH w Krakowie ‒ i oni są profesorami nauk technicznych.

 

TR: Ale oni są też humanistami.

 

No tak, ale tutaj co lepsze? Myślę, że absolutnie nie można mówić, co lepsze, i nie można powiedzieć, że studia techniczne są lepsze niż humanistyczne, nigdy się z tym nie zgodzę. To jest po prostu inny rodzaj wykształcenia, w związku z tym inna też rola społeczna – bo tutaj taka bardziej inżynierska, a tu bardziej właśnie taka ogólnokształceniowa. Natomiast nie może być takiej sytuacji, że zabraknie studiów humanistycznych kosztem technicznych. To byłby wielki błąd, jestem przekonany, że reforma w takim kierunku nie pójdzie. Potrzebujemy także i humanistów, potrzebujemy ‒ także w tym słowa znaczeniu – w jakimś sensie myślicieli. Ludzi, którzy będą nie tylko inżynierami, ale będą się też specjalizowali w innych kierunkach. I tutaj mam nadzieję, że jednak te zmiany będą prowadzone w sposób rozsądny.

Natomiast jeśli chodzi o finansowanie. Muszę przyznać, że generalnie jestem zwolennikiem szkół wyższych publicznych. Sam wykształciłem się na uniwersytecie, przez lata pracowałem na uniwersytecie.

 

TR: Naszą musielibyśmy zlikwidować…

 

Nie. Ale też z wielkim szacunkiem zawsze odnosiłem się też choćby do Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i jego wielkiej misji zrealizowanej przecież w najtrudniejszych czasach, które pamiętam z dzieciństwa i swojej bardzo wczesnej młodości, gdy KUL był tym miejscem w Polsce, gdzie mogła się wykształcić osoba z wilczym biletem wyrzucona przez komunistów z innych uczelni, niemająca szans choćby po 1968 roku czy po 1981 roku, gdy wyrzucano ludzi z uczelni. Tam właśnie znajdowali miejsce i wielu zacnych ludzi tam właśnie, dzięki Katolickiemu Uniwersytetowi Lubelskiemu, zdobyło wykształcenie. W związku z tym wielki szacunek dla tej uczelni, która przecież miała właśnie tę specyfikę w jakimś sensie uczelni prywatnej – oczywiście tylko w jakimś sensie, bo tak naprawdę ona była uczelnią publiczną. I to jest niezwykle ważne, i przez lata taką też sprawowała misję. Wydaje mi się, że tutaj jest potrzebny pewien balans: potrzeba nam i uczelni publicznych, i prywatnych. I trzeba znaleźć zdrowy mechanizm podziału środków, ale także i weryfikacji. Bo jednak bardzo ważne jest to, żeby weryfikować jakość tego kształcenia, jaka jest oferowana na uczelniach publicznych, na prywatnych. Uważam, że jedne i drugie powinny być weryfikowane na tych samych zasadach. Tu nie powinno być żadnej taryfy ulgowej, że np. ta uczelnia jest publiczna, więc przymykamy oko na pewne niedostatki.

 

TR: I tym dadzą 2 mld, tym 1 mld, a te katolickie, te prywatne?

 

Tu uważam, że te kryteria powinny być absolutnie sprawiedliwe.

 

TR: Dla mnie to jest kastowość.

 

Tym bardziej że w tej chwili naprawdę mamy już w Polsce uczelnie niepubliczne o bardzo wysokiej jakości kształcenia i z całą pewnością dyplom tych uczelni liczy się, ma co najmniej jednakową wartość z tym, co oferują najbardziej znamienite uczelnie publiczne w Polsce.

 

TR: W takim razie te trzy wiodące, a inne to co? Przepraszam za kolokwializm: to mają być takie ogony? Dla mniej inteligentnych? To jest coś, te kryteria…

 

Ojcze Dyrektorze, to jest wielka debata, bo to jest to, co ja mówię do państwa profesorów za każdym razem.

 

TR: Przepraszam, ale jeżeli mogę, Panie Prezydencie: to tak mniej więcej jak był WUML. Jak ktoś skończył za komunistów WUML, to był ważny i dostawał pracę, a po KUL-u nie dostawał, chociaż był bardzo inteligentny. I to jest też tak współczesny WUML.

 

No tak, ale po WUML-u dostawał pracę w KC – nie wiem, czy to takie nobilitujące.

 

TR: Też były takie studia przy KC, tak.

 

Ale mimo wszystko dziękuję, wolę moje.

 

TR: Tak że ja bardzo szanuję pana premiera Gowina, bardzo dużo pracuje, widać, że to chyba niełatwo. Zresztą w ogóle nie jest łatwo, jak się chce coś zrobić.

 

No nie jest łatwo, gdy się chce coś zrobić, to prawda.

 

TR: Panie Prezydencie, 99. rocznica odzyskania niepodległości przed nami. Wielkie święto ‒ w tym dniu rozpoczynamy świętowanie 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Inicjatywa referendum podjęta przez Pana Prezydenta. Konstytucja jest do zmiany, Panie Prezydencie?

 

Na pewno jest wiele niedoskonałości w obecnej Konstytucji wynikających chociażby z upływu czasu. To, co cały czas podkreślam: Konstytucja ma już w tej chwili ponad 20 lat, a my jesteśmy prawie 30 lat od 1989 roku, od przemian ustrojowych. W międzyczasie staliśmy się członkiem Unii Europejskiej, NATO – z tym wiążą się określone uwarunkowania. Jeżeli chodzi choćby o kwestie suwerenności Rzeczypospolitej, choćby o wpływ prawa europejskiego na nasz system prawny i ustrojowy. I pytanie: czy nasza Konstytucja dzisiaj ma postanowienia adekwatne do tych zmian, które nastąpiły? Ja bym powiedział, że nie, że tutaj jednak wymaga to co najmniej – najdelikatniej rzecz ujmując – udoskonalenia. I myślę, że takich punktów debaty jest bardzo wiele, choćby ten, który jest dla mnie jednym z najbardziej celnych, a mianowicie pytanie: „Czy Konstytucja z 1997 roku ochroniła nas jako obywateli przed niesprawiedliwym i nieuczciwym w moim najgłębszym przekonaniu podwyższeniem wieku emerytalnego do 67. roku życia, czego dokonała Platforma Obywatelska do spółki z poprzednim prezydentem Bronisławem Komorowskim?”. Nie uchroniła nas. I Trybunał Konstytucyjny przecież na jej podstawie powiedział, że wszystko było w porządku, a przecież ludzie się inaczej umawiali, rozpoczynając pracę, tak? Nie umawiali się, że będą pracowali dwa lata dłużej. Więc to było coś, co prawnicy nazywają zmianą warunków w toku, i każdy, kto na to patrzy z zewnątrz, powie: „Tak, oczywiście, przecież inaczej było w momencie, gdy ludzie zaczynali pracę. A pięć lat przed emeryturą nagle im warunki zmieniają”. Więc to z całą pewnością było nieuczciwe. I czy Konstytucja nas przed tym uchroniła? Nie. Czy w takim razie jest Konstytucją dobrą, wystarczającą? W moim przekonaniu – nie.

 

PD: Bardzo ważny aspekt, Panie Prezydencie, to nadrzędność prawa polskiego chociażby nad prawem unijnym.

 

W moim przekonaniu – absolutna.

 

PD: Tutaj przy procedowaniu różnego rodzaju ustaw jest bardzo wiele wątpliwości, czy rzeczywiście priorytetem jest prawo unijne, czy też prawo państwa polskiego.

 

Tu można ubolewać, że polski Trybunał Konstytucyjny do tej pory nigdy nie zdobył się na takie orzeczenie, które w tej sprawie w sposób absolutnie jednoznaczny i absolutnie stanowczy – bo były takie orzeczenia, które wskazywały na tę nadrzędność polskiej Konstytucji nad prawem Unii Europejskiej ‒ tak jak przecież zrobił to Trybunał Konstytucyjny w Niemczech, w Karlsruhe: jasno i wyraźnie powiedział, że niemiecka konstytucja stoi ponad prawem europejskim i że mogą być przyjmowane rozwiązania, oczywiście jeżeli zaakceptuje je parlament.

 

TR: Jeżeli już Konstytucja RP… Ale nasi sąsiedzi? W tej chwili widzimy relacje – Ukraina, Litwa, prawa Polaków na Litwie. Raz po raz widać w tych naszych kontaktach, bo Radio Maryja ma słuchaczy nie tylko w Polsce i nie tylko w Europie. Dlatego mamy te kontakty, ludzie nam mówią, pytają. Często słyszę z Wileńszczyzny, że Polacy, polski rząd mało dba o Polaków tam, że Polacy są dyskryminowani, że jest lituanizacja, polskie szkoły są dyskryminowane. No i Ukraina. To jest trochę inna sytuacja, ale też. Z ludźmi, ze społeczeństwem są bardzo dobre relacje. Te nasze kontakty z ludźmi – pięknie. Ale jest jakaś trudna sytuacja z polityką – z Ukrainą, z sytuacją Polaków na Ukrainie.

 

PD: Także, Panie Prezydencie, sytuacja Polaków w Niemczech – te wieloletnie batalie i starania o prawne, formalne zaistnienie mniejszości Polaków mieszkających na terenie Niemiec.

TR: Patrzymy, ile Polska daje mniejszości tutaj, jakie prawa, nawet jakie dotacje na rozwój kultury tych mniejszości, a jak tam się dzieje – czy w Niemczech. Bardzo jasno widać, że nie ma tutaj proporcji zachowanych.

 

Mówią Ojcowie o sprawach bardzo trudnych. Powiedzmy otwarcie ‒ ja tutaj podzielam Ojców zdanie i muszę jako ten, który zajmuje się polityką, powiedzieć, że rzeczywiście są to zagadnienia niezwykle trudne, i w tych sprawach ta polityka idzie jak po grudzie. Ale chcę bardzo mocno jedną rzecz podkreślić: mówię o tym za każdym razem, gdy spotykam się czy to z prezydentem Niemiec, czy poprzednim – panem dr. Gauckiem, czy obecnym – panem prezydentem Steinmeierem, ten temat jest podnoszony. Ale przede wszystkim, gdy rozmawiam na ten temat z panią kanclerz Angelą Merkel, zawsze o tym mówię – o prawach Polaków, o tym, że Polacy byli przed II wojną światową mniejszością w Niemczech, oficjalnie mieli status mniejszości, że są to dzisiaj setki tysięcy ludzi i że oni na ten status zasługują, a przede wszystkim zasługują na to, żeby mieć zagwarantowane takie prawa, jak ma mniejszość narodowa. I właśnie wskazuję ten przykład, że my przecież gwarantujemy prawa niemieckiej mniejszości narodowej w Polsce, przede wszystkim jeżeli chodzi o szkolnictwo. I to są rzeczywiście setki milionów złotych, które są na ten cel wydawane. Że młodym ludziom, dzieciom umożliwiana jest w polskich szkołach nauka języka niemieckiego jako języka w pewnym sensie – nazwijmy to – rodzimego. I to jest realizowane ‒ przede wszystkim mówimy, myślimy tutaj zwłaszcza o Dolnym Śląsku.

 

TR: Jeśli chodzi o Niemcy, to nie tylko to. Również odbieranie dzieci, nieraz zakaz mówienia po polsku w domu – czytamy o tym, ludzie się skarżą. To jest ten Jugendamt. To są straszne rzeczy.

 

Tu jest oczywiście polityka. Ten temat akurat jest mi doskonale znany, ponieważ zajmowałem się nim jeszcze w czasach poprzedniego rządu Prawa i Sprawiedliwości. Zajmowałem się rzeczywiście – można powiedzieć – walką Polaków z Jugendamt, ze sposobem jego działania i z niemieckim ustawodawstwem, i tu odnieśliśmy szereg sukcesów. Natomiast na czym polega problem? To nie jest tak, że to dotyczy tylko Polaków. To dotyczy wszystkich – nazwijmy to – obcych narodowości, które mieszkają w Niemczech. Wszystkie te rodziny i wszystkie te osoby mają ten sam problem. Niemiecki Jugendamt jest rzeczywiście taką instytucją, która w pewien sposób zmierza w jakimś sensie do naturalizacji dzieci, w tym znaczeniu, że…

 

TR: Jeżeli chodzi o Niemcy, to „polskie obozy śmierci”…

 

To jest oczywiście kolejna kwestia – kwestia twardej polityki, która musimy prowadzić i ją prowadzimy. I w tej polityce są sukcesy. Natomiast tu jest podobnie: musimy walczyć o prawa naszych obywateli w krajach ościennych. Przykro to brzmi, że musimy walczyć o prawa naszych obywateli wśród sąsiadów, ale niestety – taka jest sytuacja i na Litwie, i na Ukrainie, i w Niemczech.

 

TR: Dowiaduję się, że na Litwie w szkołach – mówią mi Polacy, którzy tam są – że to, co się dzieje na Ukrainie, odezwie się za parę lat bardzo mocno. Ta polityka historyczna przekazywana również w szkołach już od początku nauczania. I to jest niebezpieczne. Czy polski rząd coś może tu zrobić? Czy Prezydent może coś zrobić?

 

To jest taka trudna sytuacja, która też – powiedzmy otwarcie, przecież ja sobie zdaję z tego sprawę, zwłaszcza jeżeli chodzi o Ukrainę – wzbudza ogromne emocje, ale my, patrząc…

 

TR: A to przecież bratni naród.

 

Oczywiście. Natomiast my, patrząc na to jako politycy, mamy jakby dwie wartości. Z jednej strony rzeczywiście mamy problem wynikający z ukraińskiego nacjonalizmu, ewidentnej niechęci wobec Polaków, bardzo często wrogich aktów Polsce, które są tam dokonywane, i przecież mamy tego świadomość. Ale drugą stronę medalu stanowi dążenie do budowania jak najlepszych relacji dobrosąsiedzkich. Jest Ukraina, która jest dzisiaj naszym buforem w stosunku do Rosji, a która została przez Rosję zaatakowana i która de facto prawie że straciła część swojego terytorium – Krym jest anektowany, a region Doniecka i Ługańska praktycznie są poza kontrolą władz ukraińskich – więc ten problem jest ogromnie trudny, żeby to w jakiś sposób starać się wyważyć.

 

I my teraz będziemy mieli tę specyficzną rolę przez najbliższe dwa lata, bo będziemy zasiadali w Radzie Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, co uważam za nasz wielki sukces, zwłaszcza wynik głosowania w ONZ-ecie: 190 głosów z całego świata za Polską – wspaniały wynik, ogromne poparcie i wielki też kredyt i mandat zaufania dla nas z jednej strony. Ale z drugiej strony – tam właśnie będą stawały te kwestie. Jest dzisiaj propozycja rosyjska wprowadzenia sił pokojowych ONZ. Jest propozycja ukraińska dotycząca tego samego rozwiązania. One są w dużej części rozbieżne co do tego, jakie mają być szczegółowe rozwiązania. Będziemy o tym dyskutowali z jednej strony jako sąsiad, ale też z drugiej strony jako jedno z tych państw, które w tej materii, w tej przestrzeni ogólnoświatowej podejmuje decyzje – niewielu państw na całym świecie. Więc nasza rola jest tutaj ważna i specyficzna. Dzisiaj patrzymy na Ukrainę i z punktu widzenia tego, że jesteśmy jej sąsiadem, ale również, że jesteśmy jednym z tych państw, które budują strefę bezpieczeństwa i pokoju na świecie. Właśnie choćby poprzez działalność w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Więc mamy jakby podwójny mandat. Co też nie ułatwia sytuacji, bo ja dzisiaj, jako Prezydent Polski, muszę patrzeć na Ukrainę z tych dwóch punktów widzenia – z jednej strony jako Prezydent państwa sąsiedniego, ale z drugiej strony też jako Prezydent państwa, które jest w Radzie Bezpieczeństwa ONZ i na chłodno musi oceniać sytuację, jakby to było jakiekolwiek inne państwo na świecie, czy to w Azji, czy w Afryce, czy gdziekolwiek indziej.

 

1, 2, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.