przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Czwartek, 8 listopada 2018

Wywiad Prezydenta dla Telewizji Trwam i Radia Maryja

  |   Wywiad Prezydenta dla programu „Rozmowy Niedokończone” TV Trwam i Radia Maryja Wywiad Prezydenta dla programu „Rozmowy Niedokończone” TV Trwam i Radia Maryja Wywiad Prezydenta dla programu „Rozmowy Niedokończone” TV Trwam i Radia Maryja Wywiad Prezydenta dla programu „Rozmowy Niedokończone” TV Trwam i Radia Maryja Wywiad Prezydenta dla programu „Rozmowy Niedokończone” TV Trwam i Radia Maryja

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze Dziewica. Witamy Państwa w dzisiejszych „Rozmowach Niedokończonych”. A czynimy to jak zawsze bardzo gorąco i serdecznie z niezwykłego miejsca – cieszymy się, że po raz kolejny możemy być gośćmi Prezydenta Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Polskiej, Pana Prezydenta Andrzeja Dudy. Bardzo dziękujemy, Panie Prezydencie, za możliwość dzisiejszego wieczornego spotkania z nami, z widzami Telewizji Trwam i słuchaczami Radia Maryja.

 

Prezydent RP Andrzej Duda: Dobry wieczór, witam serdecznie ojców redaktorów i witam widzów Telewizji Trwam oraz Radia Maryja. Bardzo się cieszę, że mogę ponownie gościć w Pałacu Prezydenckim i widzów, i ojców redaktorów, i słuchaczy w tym tak bardzo szczególnym roku i tych tak bardzo szczególnych dniach, tuż przed naszym wielkim, wspaniałym, narodowym świętem – stulecia odzyskania przez Polskę niepodległości – tuż przed 11 listopada.

 

Miejsce szczególne – Sala Kolumnowa. To tutaj, Panie Prezydencie, odbywają się najważniejsze wydarzenia z udziałem głowy naszego państwa, czyli Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej.

 

To bardzo specyficzna sala – tutaj podpisano kiedyś Układ Warszawski, dokładnie w tej sali stał kiedyś okrągły stół, tu potem obradował także szczyt NATO. I gdy powiedziałem o tym przywódcom państw NATO w 2016 roku – kiedy właśnie tutaj siedzieliśmy wieczorem – zaśmiali się, że to chichot historii. Bo najpierw Układ Warszawski – a więc [sojusz] absolutnie wrogi NATO, a teraz Sojusz Północnoatlantycki. Wreszcie normalność, wolność, niepodległość. Polska stała się wspaniałym krajem.

 

 

Takie są karty naszej historii – często poplątane, trudne. Ale przed nami wielkie wydarzenie – 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości. 11 listopada, w tym symbolicznym dniu, Rada Regencyjna przekazuje dowództwo marszałkowi Józefowi Piłsudskiemu i rozpoczyna się nowy okres rzeczywistości, która ma na imię wolna, suwerenna i niepodległa Najjaśniejsza Rzeczpospolita.

 

Tak, to prawda. I to był wielki czas. Trudno sobie chyba nawet wyobrazić radość, która wtedy zapanowała. 123 lata – a w niektórych miejscach Polski nawet 146 lat – ludzie czekali na to, by odzyskać swoją ojczyznę. Nie tylko czekali, ale przede wszystkim walczyli, krwawili się, byli wywożeni na Sybir, zamykani w więzieniach, mordowani – więc to były straszne lata. Cztery pokolenia starały się o wolną Polskę.

 

I rzeczywiście, wreszcie w 1918 roku udało się ją odzyskać – w czasach, gdy legioniści, idąc w bój, śpiewali przecież: „Mówili, żeśmy stumanieni, nie wierząc nam, że chcieć to móc”. Więc ilu ludzi już wtedy nie wierzyło, że uda się odzyskać wolną Polskę? A jednak się udało! Jak zawsze wśród naszych praojców, rodaków, wśród Polaków byli tacy, którzy uparcie nie zgadzali się i do samego końca wierzyli, że się uda. I udało się! To wielkie święto i wielka cześć, którą powinniśmy im oddawać. A zarazem duma i wzór dla nas oraz następnych pokoleń.

 

Oni też bardzo się różnili w swoich poglądach. Łączyła ich Niepodległa, Biało-Czerwona. Ale – Panie Prezydencie – czy jesteśmy bliżej takiego zjednoczenia roku 1918, czy bardziej w okresie podziału ducha narodowego przed zaborami. Bo przecież nie tyle obcy w pierwszej kolejności nas rozebrali, ile daliśmy się rozebrać poprzez swary, waśnie narodowe, podziały, koterie, partykularne interesy poszczególnych stronnictw.

 

Tak. To jest – niestety – nasza niedobra cecha narodowa: gdy mamy wolność, nie umiemy jej uszanować właśnie poprzez swary i nieumiejętność znalezienia się w sytuacjach; nieumiejętność widzenia, że staje się to niebezpieczne dla ojczyzny. Tutaj ojciec ma całkowitą rację – rzeczywiście, przecież nie kto inny, tylko Polacy doprowadzili do tego, że stworzyły się takie warunki, że zaborcy mogli tutaj wkroczyć i rozerwać Polskę pomiędzy siebie. [Dochodziło do] zdrady – Targowica przecież. Wszystko, co tak strasznie brzmi i zgrzyta w naszej historii, to były fakty. Mam nadzieję, że na zawsze będziemy o tym pamiętali. Że Polacy – my i następne pokolenia – będą umieli się opamiętać.

 

M.in. też dlatego teraz, wśród tych wszystkich sporów politycznych, które się toczą i są czymś bieżącym, cały czas powtarzam: one stanowią pewną naturę demokracji. Wszędzie, gdzie jest demokracja, są spory polityczne, różne poglądy, ludzie się tymi poglądami wymieniają, bo istnieją różne spojrzenia na to, jak powinno być skonstruowane państwo, jak powinny być rozwiązane kwestie ustrojowe. Więc spór jest czymś naturalnym. Trzeba tylko wiedzieć, gdzie i kiedy jest jego granica.

 

Zobacz także: Oświadczenie Kancelarii Prezydenta RP [PL/ENG] Udział Prezydenta w obchodach Narodowego Święta Niepodległości [PL/ENG] Apeluję, by 11 listopada być razem. Jedynymi barwami, które powinny nas wtedy spajać, są biały i czerwony. Nie mieszajmy do tego niczego innego niepotrzebnego, a zwłaszcza czegoś, co mogłoby kogoś oburzyć, słów, które mogłyby kogoś zranić czy są źle odbierane. Powstrzymajcie się, Państwo, od tego, nawet jeżeli ktoś ma ostry temperament. Bądźmy tego dnia rzeczywiście uśmiechnięci, pokażmy serdeczność, spróbujmy – jestem przekonany, że umiemy to zrobić. I na to liczę – że właśnie taki będzie 11 listopada w tym roku. Wielkie, wspaniałe, absolutnie wspólne święto. Pod biało-czerwonym sztandarem jest miejsce dla każdego.

 

Ale czy to tylko kwestia tego święta – 11 listopada? Mamy być tacy niedzielni, jak mówi Rostworowski w „Zmartwychwstaniu”, czy też całotygodniowi? Pytam o ducha narodu, Panie Prezydencie, bo wiek XIX – i Polska przetrwała w chacie, w dworach, kulturze, literaturze i w Kościele. Powstało mnóstwo zakonów, około 30 świętych i błogosławionych. Można rozwijać gospodarkę, rozwijać wiele spraw, ale zdaje się, że duch jest zawsze podstawowy.

 

Podstawą jest to, abyśmy my, Polacy, umieli się opamiętać i stawiali na odpowiednim poziomie coś, co nazywamy dobrem wspólnym. Jeżeli tak będzie, to nie ma obaw, jaka będzie Polska w przyszłości: będzie dobrze się rozwijała, oczywiście będzie miała różne okresy swojego rozwoju, bo też różne okresy bywają w gospodarce. Pamiętajmy, że nie żyjemy w próżni, otacza nas świat, są różne wpływy, także i gospodarcze; są pewne procesy, które dzieją się niezależnie od nas. Ale będziemy umieli dobrze gospodarować tym, co mamy, i prowadzić nasze sprawy, jeżeli rzeczywiście na odpowiednim poziomie postawimy kwestię dobra wspólnego i odpowiedzialności za sprawy państwowe. Jeżeli można o coś apelować, to właśnie o to.

 

Natomiast nie oczekujmy, że ludzie nie będą się spierali o sprawy ważne. Będą. Taka jest natura życia publicznego, natura polityki w państwie demokratycznym. Tak jak powiedziałem przed chwilą: są różne poglądy i te dyskusje – czasem ostre, czasem wręcz temperamentne – będą. Byle tylko nie przekraczać pewnej granicy, wiedzieć, czego robić nie wolno i kiedy powinniśmy być razem, kiedy powinniśmy zawiesić nasze spory. Żeby to nie było tylko w momentach gigantycznego zagrożenia czy tragedii, która nam się zdarzyła.

 

 

Do tego marszu jeszcze powrócimy. Panie Prezydencie, byli ludzie – i są – przepiękne postacie na kartach historii naszej ojczyzny, które pomimo kajdan, różnego rodzaju zewnętrznych i wewnętrznych barier potrafiły wziąć w swoje dłonie sztandar wolności, walczyć o wolność, suwerenność naszej ojczyzny. W tym roku w ramach obchodów 100. rocznicy odzyskania niepodległości niektóre z tych osób otrzymają przepiękne odznaczenie – Order Orła Białego – po raz pierwszy w historii Polski przyznane pośmiertnie i po raz pierwszy przyznane tak wielu wspaniałym osobom.

 

Tak, jednocześnie 25 wielkich, zasłużonych ludzi Rzeczypospolitej faktycznie otrzyma to najwyższe odznaczenie, jakie mamy w naszym kraju, w jakimś sensie najpiękniejsze i najgodniejsze, a zarazem najstarsze – Order Orła Białego. Właściwie śmiało mogę powiedzieć, że Kapituła przez rok pracowała nad doborem tych postaci. Czasem aż dziw bierze, że do tej pory te osoby nie otrzymały Orderu, chociaż są to postacie powszechnie dzisiaj znane z kart naszej historii. Choćby Ignacy Daszyński nie miał do tej pory Orderu Orła Białego. Władysław Reymont też nie miał. Maria Skłodowska-Curie również, proszę sobie wyobrazić. I Maciej Rataj. Cieszę się, że będziemy mogli przyznać te odznaczenia.

 

Ale wśród tych osób jest także wielka postać polskiego Kościoła. Mam nadzieję, że poprzez tę postać, a także zasługi Kościoła dla odzyskania niepodległości – rozwoju niepodległego polskiego państwa, dla naszego wyjścia już na pełną dzisiejszą wolność, niepodległość, suwerenność z ciemności komunizmu – że to będzie także pewne dziękczynienie ze strony państwa. Myślę mianowicie o ks. abp. Antonim Baraniaku – wielkiej postaci polskiego Kościoła, duchownym, o którym znawcy jego biografii i tamtej historii mówią, że niewykluczone, iż właśnie jego niezłomnej postawie, bohaterstwu, odwadze, ale z drugiej strony – temu, że umiał znieść straszliwe cierpienia przez długi czas więziony przez komunistów i torturowany przez nich – zawdzięczamy to, że polski Kościół przetrwał. Do tego stopnia! Że gdyby zgodził się na to, czego żądali komuniści – na zadenuncjowanie, pomówienie ks. prymasa Stefana Wyszyńskiego – kto wie, jak potoczyłyby się losy polskiego Kościoła i Polski. Więc to na pewno wielka postać. Cieszę się, że przypada mi ten zaszczyt, iż mogłem takich ludzi i ich pamięć uhonorować Orderami Orła Białego.

 

Panie Prezydencie, w okolicznościowym artykule mówi Pan o tym, żeby upamiętniając historyczne rocznice, nie tylko się cofać, ale wybiegać też myślą naprzód i zastanowić się, jak budować silną Polskę, mierzyć się ze współczesnymi wyzwaniami. Jak by Pan Prezydent Anno Domini 2018 zdefiniował takie polskie współczesne imponderabilia.

 

Przede wszystkim wolna, niepodległa, suwerenna ojczyzna – to absolutnie podstawowa wartość. Zadajmy sobie pytanie: skąd ona się bierze, jak powstała? Powstała przez to, że przyjęliśmy chrzest, że stała się państwem chrześcijańskim, a więc dołączyła do wielkiej wspólnoty Zachodu – przez to staliśmy się kulturowo częścią cywilizacji zachodniej, chrześcijańskiej, opartej także na dorobku rzymskiego antyku, filozofii greckiej, judeochrześcijańskiej. Więc to jest na pewno jedna z wielkich wartości – na tym wyrosło polskie państwo.

 

A nawet wtedy, gdy było napadane, niszczone – tak jak mówiliśmy – Polacy umieli przetrwać. Dzięki czemu? Właśnie dzięki swojej tradycji, która trwała w rodzinach, dzięki temu, że Kościół zawsze stał przy narodzie i pilnował jego spraw, wspierał go, pielęgnował język, jak trzeba było, pomagał powstańcom, ukrywał ściganych, przemycał patriotyczną literaturę, księża też ryzykowali życie itd. Był miejscem, gdzie można się było spotkać. Instytucje kościelne, domy parafialne czy same kościoły bardzo często były azylami, gdzie trwała patriotyczna Polska, nawet wtedy, gdy nie było jej na mapie czy była zniewolona przez komunistów. To były właśnie te oazy, gdzie prawdziwą polskość – mimo tropienia przez nieprzyjaciół, wrogów – można było kultywować. I dzięki temu przetrwała. To także kwestia wychowania.

 

A więc te nasze wartości – nie waham się powiedzieć: chrześcijańskie – są absolutnym fundamentem polskiej mentalności, tworzą fundament polskości, są elementami naszej kultury, tradycji i pewnego wychowania. Gdyby polski naród próbował się tego wyrzec, rzeczywiście postawiłby pod znakiem zapytania swoją egzystencję jako wspólnoty. Jestem o tym przekonany. Prawdopodobnie postawiłby też pod znakiem zapytania swoją egzystencję jako pewnego bytu państwowego. To dla mnie oczywiste.

 

A więc państwo. Ale żeby było państwo, musi być naród, który żyje w tym państwie i rzeczywiście jest wspólnotą – musi mieć wspólny trzon, pień, wspólne korzenie. To są właśnie nasze korzenie – to, o czym przed chwilą powiedziałem. Absolutnie nie możemy sobie pozwolić tego odebrać, zniszczyć. Bo jeżeli zostanie to zniszczone, prawdopodobnie my zostaniemy zniszczeni. Więc to jest coś, przed czym stanowczo musimy się bronić. Ale myślę, że – jak do tej pory – bronimy się skutecznie od 1052 lat.

 

I do tego ważne elementy, Panie Prezydencie: wspólnota Kościoła – oczywiście jedno, wolne, suwerenne, niepodległe państwo – to na pewno drugie. Ale nie było Polski, a było szkolnictwo, naszą identyfikacją tożsamości narodowej była polska kultura, która przetrwała i była skutecznie przekazywana jako nośnik wolności – mimo że byliśmy zniewoleni – z pokolenia na pokolenie.

 

No tak, ale ile w tej kulturze było też tradycji religijnej, prawda? W ilu pieśniach powtarzają się motywy religijne, które przecież stanowią dzisiaj element naszej kultury – i nikt nie będzie śmiał tego rozerwać. Więc to są elementy kulturowe – powiedzmy sobie otwarcie. Cywilizacja europejska właśnie na tych fundamentach jest zbudowana. I dopóki jesteśmy rzeczywiście także na tych fundamentach oparci, dopóty faktycznie jesteśmy częścią tej najlepszej, najlepiej pojętej cywilizacji europejskiej. Więc właściwie powinniśmy być nie tylko z tego dumni, ale – co oczywiste – nie możemy sobie pozwolić nigdy tego zabrać.

 

Panie Prezydencie, gdy wczoraj Hanna Gronkiewicz-Waltz podjęła decyzję zakazania Marszu Niepodległości, nastąpiło błyskawiczne spotkanie Pana Prezydenta z Panem Premierem. Dlaczego tak Panowie zareagowali jako władze Rzeczypospolitej?

 

Przede wszystkim zrobił się straszny bałagan. Proszę zwrócić uwagę, że właściwie kilka minut po tym, jak pani prezydent Gronkiewicz-Waltz ogłosiła swoją decyzję – to było dosłownie parę minut po godz. 14 – natychmiast była odpowiedź środowisk narodowych, że one i tak pójdą. Więc jeżeli decyzja pani Gronkiewicz-Waltz będzie utrzymana, no to w tym momencie mamy do czynienia z nielegalnym wydarzeniem. I co się dzieje? Jedyne, co może zrobić wtedy polskie państwo, to wysłać siły porządkowe, by zapobiegły temu marszowi. Czyli mamy gwarantowane zamieszki. I to jest oczywiste, że by do nich doszło. No bo trzeba by uniemożliwić przemarsz – żeby było zgodnie z obowiązującymi przepisami.

 

Więc absolutnie nie braliśmy pod uwagę z panem premierem takiej sytuacji. Powiedzieliśmy: „Trudno, w takim razie bierzemy to ryzyko, tę odpowiedzialność na siebie, czyli na władze państwowe”. I ponieważ pan premier razem z ministrami – z ministrem spraw wewnętrznych i administracji dysponuje siłami policyjnymi, a z ministrem obrony narodowej, gdzie również ja współdziałam jako zwierzchnik sił zbrojnych, dysponuje wojskiem, przede wszystkim Żandarmerią Wojskową i wojskowymi siłami porządkowymi ‒ uznaliśmy w takim razie, że traktujemy to jako wydarzenie, uroczystość o charakterze państwowym. I wtedy pod rygorem uroczystości państwowej – wyjętym zresztą, zgodnie z art. 2 ustawy Prawo o zgromadzeniach, spod rygoru tej ustawy – tworzymy pełne zabezpieczenie, zgodnie także z przepisami ustawy o ochronie najważniejszych osób w państwie.

 

Wierzę, że bezpieczeństwo uda się zapewnić nie tylko uczestnikom tego marszu, będącym osobami pełniącymi ważne funkcje państwowe, ale przede wszystkim jego zwykłym uczestnikom. A wybierają się tutaj, do Warszawy, tysiące ludzi z całej Polski. Dlatego apelujemy, by zabrać biało-czerwone flagi, maszerować wyłącznie pod biało-czerwonymi flagami, bo to one nas jednoczą, czynią z nas wspólnotę. Pod biało-czerwoną flagą – jak już powiedziałem – jest miejsce dla każdego. Chcemy, aby to był Biało-czerwony Marsz Stulecia Odzyskania przez Polskę Niepodległości. Biało-czerwony, z uśmiechem na twarzy, ze szczęściem, radością, dumą – abyśmy razem przemaszerowali, czcząc tych, którzy walczyli o wolną Polskę; także oddając hołd naszym kombatantom, którzy będą z nami. Będą też żołnierze, kawaleria pancerna, więc mam nadzieję, że przy okazji także dla młodych, dla dzieci będzie to atrakcja. Chcielibyśmy, żeby to było radosne biało-czerwone święto. I mam nadzieję, że tak się stanie, i że nikt tego radosnego święta nie zakłóci.

 

Siły porządkowe, mam nadzieję, będą reagowały zdecydowanie na każdą próbę zakłócenia tych uroczystości. I chciałbym, żeby one w taki spokojny sposób się odbyły. Przede wszystkim mam nadzieję, że nikt nie będzie nawet próbował stworzyć jakichkolwiek zakłóceń, że wszyscy zrozumieją, że to jest nasze wspólne, wielkie święto, i że wszyscy pod biało-czerwonymi sztandarami będą z radością maszerowali, i że to będzie właśnie najbardziej fascynujące. I, że to będzie właśnie - może nawet najpiękniejszy – sposób uczczenia odzyskania niepodległości.

 

 

Pan Prezydent apelował do wszystkich, żeby to był wspólny marsz Polaków w dniu setnej rocznicy odzyskania niepodległości. Później Kancelaria Prezydenta wycofała się z pewnych uzasadnionych racji. A w dalszym ciągu są środowiska, które uważają, że Pan Prezydent z Panem Premierem po prostu ten marsz – do tej pory pod hasłem Marszu Niepodległości – chcą zawłaszczyć dla swojego środowiska politycznego i swojego obozu?

 

Przede wszystkim chcemy w zaistniałej sytuacji zabezpieczyć obchody 100-lecia odzyskania niepodległości i ten ich niezwykle ważny element, jakim jest radosne i spokojne świętowanie. To jest dla nas najważniejsze, żeby Polacy byli zadowoleni z przebiegu tego święta. Chcemy, żeby było bezpiecznie, spokojnie, chcemy, żeby było godnie, chcemy także, żeby było radośnie i żeby ludzie byli szczęśliwi po tych obchodach. Na tym nam zależy najbardziej. Jest to zawsze odpowiedzialność państwa. W związku z tym bierzemy to jako uroczystość państwową, wobec zamieszania jakie zostało wokół tego stworzone.

 

Natomiast, jeżeli chodzi o organizatorów Marszu Niepodległości: my od samego początku proponowaliśmy, w tym ja poprzez moich przedstawicieli, którzy uczestniczyli w rozmowach, żeby być w tym marszu razem, na zasadzie takiej, żeby go w jakimś sensie prowadzić razem. Bo prowadzenie razem oznacza także współodpowiedzialność, a więc także współzabezpieczenie marszu.

 

Uważałem, że marsz powinien się stworzyć w sposób gwiaździsty. Prezydent zgłasza swój marsz, Pan Premier zgłasza swój marsz z Kancelarii Premiera, Panowie Marszałkowie Sejmu i Senatu zgłaszają swój marsz spod kancelarii Sejmu i Senatu. Idziemy razem, spotykamy się np. na Rondzie de Gaulle'a, w taki gwiaździsty sposób schodzimy się razem z marszem organizowanym przez stowarzyszenie Marszu Niepodległości. Tam tworzymy jeden wielki, wspólny Biało-Czerwony Marsz w stulecie odzyskania niepodległości i kawałek maszerujemy razem jako ten symbol, jako ten właśnie symboliczny, wspólny przemarsz pod biało-czerwonymi sztandarami, bez jakichkolwiek podziałów, bez jakichkolwiek barw partyjnych. Radosny marsz Polski niepodległej na 100-lecie odzyskania niepodległości. Niestety takiej zgody ze strony środowiska, które organizuje Marsz Niepodległości nie było. Było powiedziane: nie, Prezydent może iść w naszym marszu.

 

Nie, bo albo to będzie marsz wspólny, a więc będzie to marsz także w tej części wspólnie organizowany i w związku z tym będziemy za niego współodpowiedzialni i będziemy go także współchronić, albo to jest po prostu niemożliwe, bo to jest stawianie sprawy, w której w efekcie urząd prezydenta i wszyscy oficjalni uczestnicy marszu niepodległości – Pan Premier, ministrowie musieliby wziąć odpowiedzialność za wydarzenie, nad którym nie mają bezpośredniej kontroli. A do tego nikt nie dopuści, biorąc pod uwagę jeszcze informacje, że mają przyjechać jacyś przedstawiciele skrajnie prawicowych, czy wręcz faszyzujących organizacji z innych krajów, o których słyszymy ze wszystkich stron, o których mówią liberalne media. Jeżeli rzeczywiście miałoby coś takiego nastąpić to byłaby sytuacja, z którą ja osobiście, nie tylko jako głowa państwa, a przede wszystkim jako człowiek się nie zgadzam. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której ja spokojnie idę pod banerami, które wyrażają nienawiść, które kogoś postponują, które są ksenofobiczne, czy w jakiś inny sposób naruszają czyjeś prawa i nie ma żadnej interwencji, nikt nie próbuje przerwać i odebrać takiego transparentu. Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.

 

Owszem, mógłbym interweniować w takiej sytuacji, gdyby były wskazane, wyznaczone przeze mnie siły porządkowe. Ale jeżeli nie będę współorganizatorem tego marszu, to nie mam takiej możliwości. W związku z powyższym, jeżeli panowie się nie zgadzali na współorganizację, to byłoby nieodpowiedzialnością ze strony głowy państwa w tak niebezpiecznym marszu iść, narażając tym samym państwo polskie na straty chociażby wizerunkowe. Bo potem by pokazano coś takiego za granicą. Więc marsz jest możliwy wtedy, kiedy jest odpowiednio zabezpieczony, w takim marszu może iść Prezydent Rzeczypospolitej, w takim marszu mogą iść przedstawiciele najwyższych władz Rzeczypospolitej. Ale to jest też kwestia bezpieczeństwa zwykłych obywateli. A poza tym, jestem bardzo ciekawy ilu rzeczywiście zwykłych, normalnych ludzi, którzy radują się ze święta niepodległości i chcą iść w wielkim, wspaniałym, radosnym marszu chce zarazem maszerować pod banerami wyrażającymi nienawiść, poglądy czy hasła ksenofobiczne. Myślę, że jest ich naprawdę bardzo niewielu. Myślę, że wtedy, kiedy takie hasła się pojawiają to są oni po prostu zgorszeni. Ważne jest to, żeby zadbać, aby ci ludzie mieli komfort świętowania.

 

Organizatorem, z tego co wiemy, jest Ministerstwo Obrony Narodowej, pod patronatem Pana Prezydenta. Czy Pan Prezydent w tegorocznym marszu pójdzie?

 

Zamierzam pójść dlatego, że to będzie marsz, który jest uroczystością państwową. Taka decyzja została podjęta przede wszystkim przez Pana Premiera i w związku z tym ministerstwo jest organizatorem. Wiem, że to już zostało zgłoszone. Jeżeli tak, to jest generalna zasada w tym roku, że jako Prezydent Rzeczypospolitej jestem ogólnym honorowym patronem wszystkich uroczystości państwowych związanych z obchodami setnej rocznicy odzyskania niepodległości. I jeżeli tak, to jestem także patronem tego marszu, w związku z powyższym oczywiście, że wezmę w tym marszu udział i wierzę w to, że siły porządkowe zabezpieczą go w sposób perfekcyjny. Jeżeli dojdzie do jakichkolwiek incydentów, czy prób zakłócenia spokoju, bo oczywiście teoretycznie nie można wykluczyć, że takie mogą się zdarzyć – choć mam nadzieję, że nikt nie będzie chciał w taki sposób psuć nam święta odzyskania niepodległości – to mam nadzieję, że służby porządkowe będą natychmiast reagowały i wszelkie takie zachowania zostaną natychmiast powstrzymane.

 

Kiedy Polska odzyskiwała niepodległość, ludzie padali sobie w ramiona, cieszyli się. Czy zdaniem Pana Prezydenta jest jeszcze coś takiego możliwie, żeby świętując niepodległość, znając wagę wolności, Polacy na tym marszu, przecież z różnymi poglądami, padli sobie w ramiona, przekazali sobie znak pokoju, żeby przedstawiciele Koalicji Obywatelskiej, Donald Tusk z Panem Prezydentem podali sobie ręce na znak pokoju i patrzenia jednak w kierunku przyszłości niepodległej Polski. Zapowiadają, że raczej nie wezmą udziału w tym Biało-czerwonym, czy dla nich byłoby też miejsce w tym pierwotnym pomyśle Pana Prezydenta – marszu gwiaździstego, żeby i Koalicja Obywatelska, z Donaldem Tuskiem, który mówi: jestem Polakiem, będę tego dnia w Polsce znaleźli się na marszu?

 

Wszyscy są na ten marsz zaproszeni. Apeluję, żeby to był marsz absolutnie poza jakimikolwiek podziałami politycznymi i ideologicznymi. Idźmy razem. Wierzę w to, że liczba tych, którzy nie chcą i nie są zadowoleni z niepodległej Polski, niepodległości to jest jakiś promil, jakiś maleńki odsetek, bo zawsze są różni dziwni ludzie w społeczeństwie, tak, jak społeczeństwo składa się z różnych osób, poglądów.

 

Jestem przekonany, że dla większości święto odzyskania niepodległości jest świętem ważnym, jest świętem wspaniałym i w związku z tym apeluję, żebyśmy się rzeczywiście razem spotkali, żebyśmy razem świętowali, żeby nie dzielić się w tym dniu na żadne barwy partyjne, żadne poglądy itd. Idźmy razem.

 

Oczywiście, że jestem gotów podać rękę w tym marszu każdemu, kto przyjdzie z biało-czerwoną flagą i będzie chciał się z nami radować z odzyskania niepodległości. Cieszę się, że już są deklaracje, widziałem przed chwilą w internecie informację o tym – o ile była prawdziwa – że Pan Paweł Kukiz zadeklarował, że przyjdzie na ten marsz. Cieszy mnie to bardzo i mam nadzieję, że inni politycy też przyjdą, po to, żeby być razem.

 

Wczoraj w Helsinkach Pan Grzegorz Schetyna, lider Koalicji Obywatelskiej na Kongresie EPP mówił, że to jest marsz w kierunku odsunięcia od władzy w Polsce tych populistów, którzy są u władzy, bo są zagrożeniem dla demokracji. Wskazywał na spójność Unii Europejskiej. Być może to tylko taka supozycja, chodziło o inny kształt Unii Europejskiej aniżeli Europa narodów. Mówił, że po dojściu do władzy przedstawi Polakom ofertę wejścia do strefy Euro. Jak Pan Prezydent ustosunkowałby się do tych wypowiedzi odsunięcia populistów od władzy? Domyślam się, że chodzi o Pana i o rząd Prawa i Sprawiedliwości.

 

Jeżeli tak powiedział, to powiem tak: Szkoda, że niemal w przeddzień święta niepodległości obraża innych swoich rodaków. Oczywiście, mamy różne poglądy, różne spojrzenie na przyszłość Polski, inaczej ją widzimy. Inaczej pewnie też widzimy rolę Polski i to, jak powinna być traktowana w Unii Europejskiej. Ja uważam, że powinna być traktowana absolutnie podmiotowo, i że mamy prawo realizacji naszych interesów; że jesteśmy takim samym krajem jak inne kraje europejskie. Powinniśmy mieć świadomość swojego potencjału, położenia, swojej wielkości i liczebności, jeżeli chodzi o społeczeństwo, a także potencjału gospodarczego. W związku z tym mamy prawo zajmować w Unii Europejskiej odpowiednie miejsce. Pan Grzegorz Schetyna, jak widać, ma inne poglądy. Ma prawo je głosić, tylko szkoda, że przy okazji określa innych polityków słowami, które nie mają nic wspólnego z prawdą.

 

Panie Prezydencie, w stulecie odzyskania przez Polskę niepodległości patrzymy wstecz, bo to jest nasza historia. Z kart historii wyciągamy wnioski. Ale patrzymy również i w przyszłość. Przyszłością naszej ojczyzny są rodziny, dzieci i młodzież. Bardzo wielu zatroskanych rodziców prosiło nas, byśmy zapytali Pana Prezydenta o ustosunkowanie się do kwestii kształtu polskiej szkoły, tego, jak polska szkoła powinna wyglądać. Są środowiska katolickie i nie tylko, zatroskane wprowadzaniem różnego rodzaju ideologii do szkoły, w tym ideologii gender – a dzieci i młodzież to przyszłość naszego narodu.

 

Nie powinniśmy pozwalać na to, żeby wprowadzano do naszych szkół ideologie, które są obce naszej mentalności, kulturze, czy może nawet gorzej – są takimi ideologiami, które przynajmniej w jakiejś części zmierzają do wyrugowania naszej kultury i zastąpienia jej czymś innymi, są obcymi wzorcami ideologicznymi, których do tej pory u nas nie było. Nie powinniśmy się na to zgadzać. Mam nadzieję, że tutaj Minister Edukacji Narodowej i ministerstwo, ale także i dyrekcje szkół oraz nauczyciele będą działali odpowiedzialnie, i że takie sytuacje nie będą miały miejsca. Szkoła ma przede wszystkim budować postawy propaństwowe, patriotyczne – to jest jej niezwykle ważne zadanie. To drugie takie miejsce, obok rodziny, które wychowuje młode pokolenia. Powinny one być wychowywane tak, żeby Polska przetrwała, żeby mogła przez następne setki lat być państwem niepodległym, wolnym, a jednocześnie – mam nadzieję – państwem coraz zamożniejszym, mającym coraz większe znaczenie na arenie międzynarodowej; państwem, w którym będzie się ludziom żyło coraz lepiej.

 

Prawo i Sprawiedliwość, ale też i Pan Prezydent, startując w wyborach prezydenckich, jawił się jako jawna opozycja do systemu III Rzeczypospolitej w wielu sferach: społecznej, gospodarczej, rozwojowej, przyszłościowej, ale także i w sferze wartości. Czy władza nie powoduje, że czasami właśnie w tej sferze można stracić na wyrazistości? Mam tu na myśli chociażby kwestię genderyzmu, tęczowych piątków, które bywają w szkołach, warsztatów genderowych, gender studies na uniwersytetach i wprowadzania tego jako naukę. Możemy przykłady sączenia tej ideologii z gruntu neomarksistowskiej mnożyć.

 

Mam nadzieję, że polskie społeczeństwo, także w tych najmłodszych pokoleniach, ma swoją odporność. Proszę pamiętać, że taką ideologię marksistowską wprost, to mnie sączono w szkole podstawowej i średniej, do której chodziłem jeszcze w czasach słusznie minionych. Z jednej strony próbowano mi sączyć tę ideologię w różnego rodzaju podręcznikach, ale robili to i niektórzy nauczyciele – oczywiście byli też inni. Z drugiej jednak strony był dom, harcerstwo, bardzo patriotyczne, jak na tamte czasy. Można powiedzieć, w jakimś sensie podziemne, nawiązujące do tradycji harcerstwa II Rzeczypospolitej. Mimo że ideologia oficjalna była taka a nie inna, jakoś przetrwaliśmy. Nie mam wielkiej obawy, że zginiemy przez to jako społeczeństwo. Natomiast oczywiście trzeba unikać bezrefleksyjnego przyjmowania czegoś, co jest nam całkowicie obce i co prowadzi do zniszczenia, osłabienia, do zdezawuowania wartości, które tradycyjnie utrzymywały nas jako naród, utrzymywały nas w przekonaniu, że o Polskę zawsze warto walczyć. Utrzymywały nas w tym, ze dla polskiego państwa warto żyć i pracować. To jest coś, co wydaje mi się ważne. Że właśnie dlatego – tak jak mówiliśmy na początku – wciąż trwamy. Nawet jeżeli nas wciąż atakują, dzieje się coś strasznego, tracimy wolność, jesteśmy w stanie się odrodzić, bo zawsze są tacy, którzy o to państwo walczą, którzy je potem odbudowują i stąd Polska jest. To jest też, jak mi się wydaje, nasza wielka wartość. Mam nadzieję, że ona nigdy w nas nie zginie i że nic nie będzie w stanie nas jej pozbawić. Aczkolwiek oczywiście musimy także w tym kontekście pilnować swoich interesów.

 

Sprawa szkolnictwa wyższego to także temat, do którego na ostatnim spotkaniu z Panem Prezydentem nawiązywał Ojciec Dyrektor. To apel również studentów naszej uczelni – studentów uczelni niepublicznej, prywatnej. W dalszym ciągu borykają się oni z problemem finansowym, jakim jest odpłatna uczelnia prywatna. To pytanie powraca: czy rzeczywiście ci studenci prywatnych uczelni, jak chociażby naszej, są studentami drugiej kategorii, czy też można w tym względzie liczyć na jakąś zmianę?

 

Nie ma i, mam nadzieję, nigdy nie będzie w Polsce dzieci, młodzieży, i w związku z tym studentów, pierwszej czy drugiej kategorii. Też jestem o tym przekonany, że są potrzebne pewne elementy, z jednej strony, ułatwiające funkcjonowanie uczelniom niepublicznym. Z drugiej strony także zachęcające do studiowania i ułatwiające je, także na uczelniach niepublicznych. Bo to zależy od tego, co kto wybrał, jakie ma możliwości. Tutaj tych zmiennych jest bardzo dużo. Ponieważ wiem, że jest problem i  słyszałem różnego rodzaju apele, to rozmawiałem z Panem Premierem Jarosławem Gowinem. Pytałem go, jaki ma pomysł na rozwiązanie tego problemu. Pan Premier poinformował mnie, że przygotowuje projekt ustawy dotyczący możliwości odliczenia od podatku kwot wydatkowanych na czesne na uczelniach niepublicznych, co byłoby z pewnością znaczącą ulgą dla studentów, a zarazem i zachętą do wybierania uczelni niepublicznych. Pan premier wierzy w to, że jest szansa, by taki projekt w parlamencie przeprowadzić. Ja zadeklarowałem moje wsparcie i powiedziałem, że popieram jego działania  w tym zakresie, żeby w jakiś sposób wesprzeć uczelnie niepubliczne, a zarazem wesprzeć studentów, bo przecież o polską młodzież i jej wykształcenie w głównej mierze chodzi.

 

Prezydent Andrzej Duda odpowiedział także na pytania zadane przez słuchaczy Radia Maryja i widzów Telewizji Trwam. Cała rozmowa dostępna jest na stronie http://tv-trwam.pl/film/rozmowy-niedokonczone-08112018.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.