przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| | |
A | A | A
Poniedziałek, 11 kwietnia 2016

Prezydent: Wszystkie moje działania zawsze mieściły się w ramach konstytucji

  |   Wywiad prezydenta Andrzeja Dudy dla tygodnia "Do Rzeczy" (fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP) Wywiad prezydenta Andrzeja Dudy dla tygodnia "Do Rzeczy" (fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP) Wywiad prezydenta Andrzeja Dudy dla tygodnia "Do Rzeczy" (fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP) Wywiad prezydenta Andrzeja Dudy dla tygodnia "Do Rzeczy" (fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP) Wywiad prezydenta Andrzeja Dudy dla tygodnia "Do Rzeczy" (fot. Grzegorz Jakubowski/KPRP)

Wywiad z Prezydentem RP Andrzejem Dudą ukazał się 11 kwietnia 2016 roku w tygodniku „Do Rzeczy”.

 

 „Do Rzeczy”: W dniu, w którym rozmawiamy, odbyło się posiedzenie Trybunału Konstytucyjnego, Trybunał wydał orzeczenie. Strona rządowa nie uznaje ani posiedzenia, ani orzeczenia. Takich sytuacji będzie więcej. Czy grozi nam sytuacja dwuwładzy w państwie? 

 

Prezydent Andrzej Duda: Bardzo liczę na to, że inicjatywa, która pojawiła się ostatnio w Sejmie, sprawi, że do tego nie dojdzie. Uważam, że sprawa powinna zostać rozwiązana tam, gdzie się zaczęła, czyli właśnie w Sejmie. Platforma Obywatelska pod koniec swoich rządów, mając większość parlamentarną, zmieniając ustawę, wybierając siłowo sędziów, naruszyła konstytucję, dobry obyczaj i zasadę pluralizmu Trybunału, która była ważnym elementem jego konstrukcji od wielu lat. Dlatego pozytywnie przyjąłem inicjatywę, która ma na celu znalezienie rozwiązania sytuacji i sądząc po głosach części opozycji – o światełku w tunelu, o tym, że trzeba konstruktywnie podejść do rozmów i do prac komisji eksperckiej – jest szansa na to, że uda się ten problem rozwiązać.

 

A jeśli się nie uda? Na razie przełomu nie widać.

 

 Jeżeli się nie uda, to bez wątpienia będzie potrzebna inicjatywa prezydencka i wówczas ją podejmę.

 

Na czym miałaby ona polegać?

 

Zobaczymy, jak będzie wyglądała kwestia dyskusji w Sejmie, jak rozkłada się prawdopodobieństwo akceptacji dla pewnych rozwiązań ze strony opozycji. Bo są różne propozycje.

 

Jak wygląda propozycja prezydenta?

 

Od dłuższego czasu pracujemy nad tym w kancelarii, sam to rozważam, konsultowałem się ze środowiskami młodych prawników, z organizacjami, które podpisały swego czasu memorandum 10 tez, jeśli chodzi o Trybunał Konstytucyjny, w którym wskazywali różne rozwiązania istniejące w innych krajach. Niektóre z nich są ciekawe. Kontynuujemy te prace, zastanawiając się, które z tych rozwiązań mogłyby być najkorzystniejsze dla Polski. To zmierza w kierunku zmiany sposobu wybierania sędziów, o tym zresztą wspominała także Komisja Wenecka w swojej opinii. Trzeba się zastanowić nad tym, jak odpolitycznić Trybunał Konstytucyjny, gwarantując jednocześnie jego pluralizm. Dzisiaj w wielu przypadkach wygląda to tak, jakby Trybunał był wykorzystywany jako narzędzie polityczne. To nie buduje autorytetu tej instytucji.

 

W grudniu w orędziu telewizyjnym obiecywał pan powołanie specjalnego zespołu w ramach Narodowej Rady Rozwoju z przedstawicielami partii i ekspertami, który miałby wypracować nowy sposób wyboru sędziów Trybunału. Mamy kwiecień. 

 

Te prace są powoli, spokojnie prowadzone. W tej chwili patrzę z uwagą na to, co się dzieje w Sejmie, i od tego uzależniam swoje dalsze decyzje. Chciałbym zobaczyć, jak będzie wyglądała atmosfera tych prac, jakie będzie nastawienie różnych stron i czy rozmowy będą konstruktywne. Nie wykluczam, że w trakcie prac w Sejmie przedstawię także do rozważenia swoje propozycje z apelem, aby zostały wzięte pod uwagę.

 

Większość opozycji, a także odwiedzający ostatnio Polskę sekretarz generalny Rady Europy Thorbjorn Jagland oraz wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans podkreślają, że warunkiem porozumienia jest publikacja w „Dzienniku Ustaw” orzeczenia Trybunału z 9 marca. Na ten warunek rząd nie chce się zgodzić. Jest pat.

 

Pani premier podjęła taką decyzję, a nie inną, opierając się na opinii swoich prawników, którzy stwierdzili, że Trybunał działał z pogwałceniem konstytucji, przede wszystkim art. 7, który mówi, że organy państwa działają na podstawie i w granicach prawa. W związku z tym Trybunał nie ma prawa powiedzieć, że nie uznaje ustawy, która została uchwalona przez Sejm, została opublikowana i obowiązuje. Nie ma prawa orzekać, omijając tę ustawę. Czytam publikacje niektórych prawników, którzy argumentują, że Trybunał znalazł się w pułapce logicznej i nie miał innego wyjścia. Nie można tak twierdzić, bo to oznacza, że takiej samej argumentacji dowolnie mógłby użyć każdy organ państwa. Sejm też mógłby sobie stwierdzić, że znalazł się w pułapce logicznej i oto dzisiaj w nocy przyjmuje nową konstytucję. Tak argumentować nie wolno.

 

Niektórzy twierdzą, że publikacja wyroku w „Dzienniku Ustaw" nie jest wcale potrzebna, by on obowiązywał. 

 

Są prawnicy i sędziowie Trybunału, którzy twierdzą rzeczy, o których nigdy się nie śniło Rzeczypospolitej Polskiej. Trybunał w ostatnim czasie wielokrotnie zaprzeczył swojemu wcześniejszemu, ugruntowanemu orzecznictwu, łamiąc wszystkie zasady. Nic mnie już nie zdziwi.

 

Trybunał będzie wydawał kolejne wyroki, rząd nie będzie ich publikował, ale część sądów mimo to może zacząć traktować je jako obowiązujące. 

 

To jest kwestia odpowiedzialności sędziów, którzy również powinni dbać o praworządność i działać zgodnie z obowiązującym prawem, a prawo stanowi jasno i wyraźnie i w tej sprawie jest łamane. Poza tym są jeszcze sądy odwoławcze. Mam jednak nadzieję, że do takich sytuacji nie będzie dochodziło, bo liczę, że problem zostanie rozwiązany w drodze kompromisu w Sejmie.

 

Dopóki go nie ma, dopóty sytuacja jest z punktu widzenia państwa i obywateli groźna, bo oznacza prawny chaos.

 

Podstawowym elementem tej sytuacji jest to, że prezes Trybunału Konstytucyjnego zdecydowanie stanął po jednej stronie sceny politycznej i w zasadzie stał się politykiem. Nie ma podstaw prawnych do tego, by prezes Trybunału nie dopuszczał trzech sędziów do orzekania. Wpuścił ich przecież do Trybunału jako sędziów zaprzysiężonych, wyznaczył im miejsca pracy, pokoje, płaci im pensje sędziów, a nie dopuszcza ich do pracy, nie mając ku temu w mojej ocenie żadnych konkretnych podstaw prawnych. Przecież to jest abstrakcja. Sam Trybunał w swoim wyroku z 7 stycznia powiedział, że nie ma kompetencji do tego, by w jakikolwiek sposób oceniać zgodność z konstytucją uchwał Sejmu dotyczących wyboru sędziów. Oczywiście część zwolenników prof. Rzeplińskiego udaje, że tego nie widzi, i unika tego wątku w swoich wypowiedziach medialnych, ale takie są fakty.

 

Trybunał uznaje, że orzekać powinno trzech sędziów wybranych przez Sejm poprzedniej kadencji. Tych, których pan prezydent nie chce zaprzysiąc.

 

W konstytucji jest tylko jeden przepis, który mówi o składzie Trybunału Konstytucyjnego, i on mówi o liczbie 15 sędziów W tej chwili tylu jest zaprzysiężonych i tylu powinno orzekać. I skoro Trybunał nie stosuje ustawy, powołując się wyłącznie na konstytucję, to niech będzie konsekwentny i niech orzeka w składzie 15 sędziów, a nie - jak obecnie - 12. Konstytucja nie zna takiego składu, a skoro tak, to znaczy, że to nie jest Trybunał Konstytucyjny, tylko spotkanie, na którym nie mogą zapadać wyroki.

 

Opozycja sugeruje, by w miejsce sędziego Mirosława Granata, któremu 27 kwietnia wygasa kadencja, wybrany został jeden z trzech niezaprzysiężonych sędziów, wybranych przez poprzedni Sejm. To dobry punkt wyjścia do kompromisu?

 

Z tego, co wiem, żaden z tych trzech kandydatów nie został w terminie zgłoszony. A więc nie zrobiła tego także opozycja. Jeżeli jednak w przyszłości Sejm wybierze kogoś z tamtej trójki, to ja dokonam zaprzysiężenia, nie widzę tu problemu.

 

Jak duże straty wizerunkowe ponosi Polska w związku ze sporem o Trybunał?

 

Spór ma charakter polityczny, proszę zwrócić uwagę na to, że bardzo podobny toczy się właśnie w Stanach Zjednoczonych. Chodzi o konflikt między prezydentem a większością republikańską o obsadę jednego, absolutnie kluczowego stanowiska w amerykańskim Sądzie Najwyższym. Jakoś nikt nie krzyczy, że w Ameryce jest łamana demokracja, że to skandal itd. Poza granicami pojawiło się dużo nieprawdy o sytuacji w Polsce w medialnych publikacjach, ale także w wypowiedziach – co stwierdzam z przykrością - niektórych polskich polityków, które były wygłaszane i komentowane za granicą.

 

Jak w tym kontekście należy ocenić zachowanie ambasadora Polski w USA, który pisze publicznie, że sytuacja i atmosfera w Polsce przypomina mu rok 1968 i antysemickie czystki?

 

Odbieram tę wypowiedź jako bardzo emocjonalną i ubolewam, że takie słowa padły. Rozumiem, że pan ambasador działał pod wpływem emocji, ale urzędujący dyplomata powinien umieć zachować większy dystans.

 

Brak lojalności urzędników państwowych wobec nowego rządu to szersze zjawisko?

 

Mamy do czynienia z sytuacją, w której nastąpiła zmiana władzy w wyniku demokratycznej decyzji Polaków. Obóz polityczny który rządził przez osiem lat i obsadził wszystkie stanowiska wszędzie, stracił władzę. Przychodzi nowa ekipa i jest naturalne, że dokonuje ona weryfikacji osób, ich działalności, dokonuje w pewnych obszarach wymiany kadr, co tym, którzy muszą odejść, może się nie podobać. I czasem są z tego powodu problemy.

 

Tak jak wtedy, gdy odwołany przez rząd z funkcji ambasadora przy UE Marek Prawda zostaje stałym przedstawicielem Komisji Europejskiej w Polsce i z jej ramienia ma oceniać stan demokracji w Polsce?

 

Jest to dla mnie znamienne i pokazuje niestety stosunek Komisji Europejskiej do Polski i Polaków. Komisja Europejska ostatnimi czasy działa w sposób, który wzbudza wątpliwości wielu, i to nie tylko polskich, polityków. Proszę zwrócić uwagę, w jaki sposób KE atakuje Włochy i jak ostre wypowiedzi w odniesieniu do komisji formułuje premier Włoch. Co do Polski liczę na to, że komisja dokona pewnej refleksji. Przypomnę, że jest opinia prawników Rady Europejskiej, która mówi, że komisja podejmując działania wobec Polski, przekroczyła swoje kompetencje traktatowe. Liczę na to, że ostatnie spotkania, które się odbyły w Warszawie, poszerzą trochę spektrum wiedzy członków komisji, którzy spojrzą na to, co się u nas dzieje, bardziej obiektywnie. Wydaje mi się, że do tej pory to spojrzenie było bardzo jednostronne.

 

Także przebywający akurat na szczycie nuklearnym w USA Donald Tusk wyraził zaniepokojenie sytuacją w Polsce. Mówił o Trybunale, stadninach koni i wycince drzew w Puszczy Białowieskiej. - Zastanawiam się, czy nie zaczną strzelać do bocianów - stwierdził.

 

Donald Tusk jest przewodniczącym Rady Europejskiej, a więc organu międzynarodowego Unii Europejskiej, i w związku z tym powinien być ponad wszelkimi podziałami politycznymi, wewnątrzkrajowymi. Nie słyszałem tego typu wypowiedzi przewodniczącego Tuska na temat innych państw. Może po prostu wciąż trudno mu wyjść ze swojej roli polityka Platformy.

 

Pan też brał udział we wspomnianym szczycie nuklearnym w USA. Jak wyglądało spotkanie z Barackiem Obamą? Czy w ogóle do niego doszło i ile trwało? Bo tymi pytaniami przez kilka dni żyła część krajowych mediów.

 

Trwało kilka minut, nie patrzyłem na zegarek i nie myślałem o tym, że w kraju będzie oczekiwanie, bym podał co do sekundy czas rozmowy. Rozmowa trwała chwilę, pan prezydent Obama podziękował mi za przybycie na szczyt bezpieczeństwa nuklearnego, podziękował za to, że Polska wywiązuje się ze swoich zobowiązań w tym zakresie, i faktycznie zapytał, jak wygląda kwestia Trybunału Konstytucyjnego. Opowiedziałem mu o inicjatywie podjętej w Sejmie, która może przynieść rozwiązanie problemu.

 

Jadąc na szczyt, wiedział pan, że Amerykanie ogłoszą publicznie informację o brygadzie pancernej, która ma rotacyjnie stacjonować w Europie Środkowo-Wschodniej?

 

Spodziewaliśmy się i samej informacji, bo przecież prowadziliśmy na ten temat rozmowy od dawna, i tego, że zostanie niebawem ogłoszona, ale oficjalną informację otrzymaliśmy na miejscu.

 

1, 2, NASTĘPNA
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.