przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Wtorek, 9 listopada 2010

Prezydent Komorowski o wizji Jerzego Giedroycia

W tym roku mija dziesięć lat od śmierci wielkiego politycznego myśliciela Jerzego Giedroycia. Ojca nowoczesnej polskiej polityki wschodniej, a zarazem geopolitycznego wizjonera, który trafnie przewidywał rozwój sytuacji w naszej części Europy i chciał, byśmy byli nań przygotowani. W czasie istnienia Związku Sowieckiego, gdy niemal nikt nie myślał o Ukrainie, Białorusi, Litwie czy nawet Rosji jako o odrębnych państwach, on dostrzegał to, co ma znaczenie długofalowe.

 
Dla wielu były to jedynie rozważania na temat fikcji i intelektualne hipotezy. Jednak to marzenia i śmiała wizja Giedroycia stały się rzeczywistością, a jednowymiarowe postrzeganie sytuacji na wschód od naszych granic okazało się błędem, gdy jak domek z kart rozsypał się blok komunistyczny.

Dzięki Giedroyciowi i jego mozolnej, wręcz mrówczej pracy w podparyskim Maisons Laffite, gdzie stworzył słynną "Kulturę", wyrosło całe pokolenie polskich polityków przychylnych naszym wschodnim sąsiadom. To w wielkiej mierze dzięki jego wysiłkom powszechne stało się przekonanie o współzależności naszego bezpieczeństwa, a nawet suwerenności, od sytuacji na obszarze między Rosją a Polską. Giedroyc stał się zatem twórcą rzadkiego i jakże pożądanego polsko-polskiego kompromisu, i to kompromisu w bardzo ważnej sprawie. Łączącego wiele polskich środowisk politycznych, od prawicy po lewicę.

Jego wizja miała zarazem charakter głęboko moralny i braterski wobec naszych sąsiadów. Nie była to pozbawiona wartości strategia, ale raczej projekt głęboko humanistyczny i antynacjonalistyczny, a zarazem silnie osadzony w geopolitycznych realiach.

Dziedzictwo założyciela i redaktora "Kultury" wciąż należy pielęgnować, ale też potrafić na nowo odczytywać. Warto też postawić pytanie, czy po jego śmierci dobrze to dziedzictwo odczytujemy, czy dobrze zrozumieliśmy Giedroycia?

Sytuacja na Wschodzie się zmienia. Lata 90. dawno się już skończyły. Za nami wiele gorzkich rozczarowań, zawiedzionych, często naiwnych nadziei na szybką zmianę sytuacji na Wschodzie. Choćby na szybkie rozszerzenie UE czy NATO.

Czas pokazać, że współpraca naszych wschodnich sąsiadów z UE i Polską nie wiąże się automatycznie z pogorszeniem ich relacji z Rosją. Nie powinniśmy nawet tworzyć wrażenia, że chcemy, aby np. Ukraina musiała dokonać wyboru między dążeniem do Unii a dobrymi relacjami z Rosją. To nie leży w interesie Polski.

Czas dostrzec rzeczywistość taką, jaka jest, i skupić się na konkretnych działaniach. Bo to one, jak dowiódł swą codzienną wieloletnią pracą dla Polski Jerzy Giedroyc, przynoszą w końcu upragnione owoce. Tego też powinniśmy wymagać od naszych wschodnich partnerów jako Polska i zarazem jako Unia Europejska.

 

Tekst ukazał się w dzienniku "Rzeczpospolita" 9 listopada 2010 r.

 

Poleć znajomemu

Sieci społecznościowe

Maj

pn wt śr czw pt so nd
  01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Zgłoś błąd



Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.