przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Wtorek, 1 marca 2011

Wystąpienie prezydenta podczas przekazania orderów nadanych "Żołnierzom Wyklętym"

Szanowni Państwo!

Gdy oni siedzieli w więzieniu, gdy byli torturowani, gdy byli poniewierani, gdy ginęli za Polskę, wtedy rodziło się pokolenie Solidarności. Wtedy jeszcze nikt nie marzył o tym, że Polska będzie wolna, że będzie niepodległa, że wieloletnia walka o wolność w okresie okupacji po latach nabierze szczególnego znaczenia, zakończy się wielkim narodowym triumfem. I pewnie dlatego nie tylko te odznaczenia, ale także ustawa sejmowa o dniu, w którym będziemy pamiętali o żołnierzach wyklętych… Jest ona dziełem zarówno mojego poprzednika, jak i obecnego parlamentu. Jest także efektem wspólnego sposobu myślenia ludzi pokolenia Solidarności. Tego pokolenia, które nie tylko odzyskało dla Polski wolność, ale również zawsze starało się pamiętać o tych, którzy byli wypychani ze zbiorowej pamięci narodu.

Termin „żołnierze wyklęci” stworzył chyba mój przyjaciel z poprzedniego pokolenia, Jurek Ślaski, z którym razem przyszło nam przekształcać współczesne wojsko polskie w wymiarze duchowym, ideowym. Napisał wspaniałą książkę „Żołnierze wyklęci”. I pamiętam moją rozmowę z nim: skąd ten tytuł? Tytuł straszny, bo podkreślający dramat samotności, dramat odepchnięcia. Dzisiaj myślę, że to były przede wszystkim jego własne doświadczenia i doświadczenia całych środowisk związanych z konspiracją, z partyzantką powojenną. Ludzi, którzy często nie z własnego wyboru, ale w wyniku świadomej działalności władz komunistycznych byli spychani w nicość, spychani na obszar, z którego często nie było żadnego powrotu do normalnego życia, do normalnej pracy dla Polski.

Dzisiaj patrzymy na tę straszliwą hekatombę krwi polskiej z pewnego oddalenia, z pewnego dystansu. I widać, jak wiele było pomysłów, poszukiwań dróg, aby skutecznie walczyć o niepodległość w warunkach całkowicie beznadziejnych. Jedni wybierali drogę opozycji politycznej, inni drogę przetrwania, przeczekania, inni szli na współpracę z systemem, a inni szli do lasu i walczyli z bronią w ręku. Dzisiaj wiemy, że żadna z tych dróg nie mogła wtedy zakończyć się sukcesem. Ale wiemy również, że ofiara własnego życia, złożona ojczyźnie przez tych, którzy byli w najtrudniejszych warunkach, nabrała szczególnego znaczenia w momencie odzyskania wolności. Bo tak to już bywa z tą naszą polską wolnością, że czasami najskuteczniejszą bronią niekoniecznie jest karabin maszynowy, niekoniecznie jest pióro literata… Czasami była w historii, czasami jest nią  – i daj Panie Boże, żeby już nigdy nie musiała być – polska odwaga, polska determinacja i wiedza o tym, że Polacy są zdolni do podejmowania czynów, które niekoniecznie mieszczą się w prostej logice politycznej. Wtedy ci, którzy godzą w polską wolność, muszą to brać pod uwagę. I te niezwykłe życiorysy, zakończone dramatem śmierci, dramatem więzienia, te niezwykle bolesne życiorysy żołnierzy wyklętych do dzisiejszego dnia stanowią cząstkę tej niezwykłej polskiej broni w warunkach trwania w beznadziejnych okolicznościach zewnętrznych. Dlatego pokolenie ludzi Solidarności chyli przed nimi wszystkimi czoła i chce, by nie byli żołnierzami wyklętymi, wypchniętymi z naszej pamięci.

Spotkał ich straszny los. Zostali skazani nie tylko na śmierć, na wieloletnie więzienie, na poniewierkę, ale także na niepamięć. I to chyba miał na myśli Jurek Ślaski, mówiąc o „żołnierzach wyklętych”. Przekreślamy ten termin. Chcemy, aby pamięć trwała, aby trwała także wdzięczność narodu za tak niezwykłe postawy w warunkach najtrudniejszej próby.

Chylę więc dzisiaj czoła i w imieniu mojego poprzednika, i  – mam takie prawo jako prezydent – w imieniu całej Polski przed ludźmi, którzy zginęli za ojczyznę, tocząc walkę w warunkach absolutnie najtrudniejszych. Chylę czoła szczególnie przed żołnierzami IV Głównego Zarządu WiN-u. Chylę czoła przed środowiskami, które wydała Rzeszowszczyzna. Chylę czoła przed wszystkimi naznaczonymi niezwykłymi dokonaniami i dramatami. Tu każde wymienione nazwisko wiąże się z jakąś niebywałą historią, jakimś niebywałym losem,  losem Polski.

Mam nadzieję, że Państwo mi wybaczą osobiste odniesienie: dzisiaj chylę czoła i dziękuję także żołnierzom wileńskiej Armii Krajowej, a więc i dowódcom mojego ojca.  I wspominam te chwile, kiedy właśnie jako rosnące pokolenie Solidarności mogłem słyszeć historię o tym, jak tam, na Wileńszczyźnie, zaczynały się, jak budowały się te niezwykłe losy żołnierzy wyklętych.

Mam we wspomnieniach z dzieciństwa opowieści o wspólnej ucieczce spod Wilna oddziałów akowskich – z „Łupaszką”, z „Tońką”, z „Zygmuntem”, z „Kotwiczem”, z wieloma, którzy szli „pod Niemca”, jak to się wtedy mówiło. A historia napisała scenariusz, w którym przyszło im uczestniczyć już nie w walce z Niemcami, ale w walce z systemem komunistycznym. W tej samej grupie szedł też późniejszy Jasienica, szli inni żołnierze, którzy byli żołnierzami właśnie wyklętymi. Wspominając ich wszystkich, myślę z wdzięcznością o ich walce i ofierze, dzięki której przekonanie, że za Polskę warto czasami ginąć, przetrwało ten najtrudniejszy okres nocy stalinowskiej, przetrwało okres próby w świecie komunistycznym i zaowocowało wielkim ruchem Solidarności. My rodziliśmy się wtedy, gdy oni ginęli. W naszym zwycięstwie oni wszyscy mają swój ogromny udział. My, ludzie Solidarności, jesteśmy im zobowiązani i wdzięczność, i pamięć.

Dziękuję bardzo.

 

Poleć znajomemu

Sieci społecznościowe

Maj

pn wt śr czw pt so nd
  01 02 03 04 05 06
07 08 09 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Zgłoś błąd



Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.