przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski w wywiadzie dla "Sygnałów Dnia" powiedział m.in. o:

najważniejszych wydarzeniach roku 1999
Mijający 1999 rok był bardzo udany jeśli chodzi o sprawy międzynarodowe, jeśli chodzi o pozycję Polski w świecie. Wejście do NATO i zapewnienie nam bezpieczeństwa jakie płynie z członkostwa w NATO jest kwestią o historycznym znaczeniu. Negocjacje z Unią Europejską, które idą dobrze. Jesteśmy nieźle przez partnerów oceniani. Jesteśmy dzisiaj krajem który niewątpliwie odgrywa istotną rolę w Europie Środkowej i oczy naszych wielu sąsiadów są skierowane na Warszawę, na Polskę. Mówię tu o naszych partnerach ukraińskich, ale także słowackich, litewskich. Gdy mówimy o reformach to jest pierwszy rok ich wdrażania, więc wyszły na jaw zarówno plusy reform, jak i minusy. Niewątpliwie jest sporo rozczarowania społecznego kształtem reform, sposobem ich wprowadzania. Tak jak mówiłem podpisując reformę, uważam że kierunek jest słuszny, musieliśmy te dziedziny zmienić w Polsce, natomiast na pewno można było zrobić to lepiej. Gospodarczo był to rok trudny, ale był trudny dla całej Europy. Polska będzie miała niewątpliwie prawie dwukrotnie wyższy wskaźnik wzrostu produktu krajowego brutto aniżeli Unia Europejska ale będzie to wskaźnik sporo niższy aniżeli w latach 1996 - 1997 i po raz pierwszy będziemy mieli wyższą inflację aniżeli planowaliśmy. To jest dla mnie taki dzwoneczek alarmowy, że nie wszystko w gospodarce idzie tak jak tego oczekiwalibyśmy. Więc o gospodarce powiedziałbym, że to był trudny rok, z którego wychodzimy mimo wszystko obronną ręką ale również ze zjawiskami niepokojącymi, które wymagać będą zdecydowanych działań w przyszłym roku. Chodzi przede wszystkim o eksport, o nierównowagę w bilansie handlowym, o bardzo duże napięcia na rachunkach bieżących. Był to rok ważny ze względu na wizytę papieża, najdłuższą ze wszystkich pielgrzymek papieskich, które spotkały się z ogromnym odzewem społecznym. Szkoda, że refleksji nad słowami papieża starczyło zaledwie na kilka tygodni, a później życie publiczne wróciło do nie najlepszej normy, a więc kłótni i wypowiadania słów, których sami nigdy wobec siebie nie chcielibyśmy usłyszeć.

procesach związanych z wydarzeniami na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku i w kopalni "Wujek" w 1981 roku
Oba procesy trwają długo, ale niestety na tym polega materia, czyli komplikacja spraw o których mówimy, a z drugiej strony tak wyglądają procedury w polskich sądach. Niestety są one nadmiernie rozwlekłe, ale trzeba wierzyć, że sądy w uczciwej procedurze, gdzie każdy będzie miał również prawo do obrony, do wyjaśnienia swoich racji , dojdą do finału, a więc osądzą tych którzy bezpośrednio podejmowali działania, a także tych którzy byli mocodawcami. Oba wydarzenia są tragiczne, oba bardzo mocno wpisały się we współczesną historię Polski. Konsekwencje polityczne zostały poniesione przez ekipę Gomułki w roku 1970. Jeśli chodzi o dramat Wujka to przecież cały okres został skwitowany w sensie politycznym jego upadkiem w roku 1989. Czyli o politycznej odpowiedzialności możemy mówić w obu wypadkach, natomiast jeśli chodzi o bezpośrednią, indywidualną odpowiedzialność to w tej sprawie głos musi zabrać sąd.

w sprawie wniosku o zdegradowanie gen. Jaruzelskiego
Jeszcze go fizycznie nie otrzymałem. Wydaje mi się że to jest akt czysto polityczny i ja się z nim nie zgadzam. Uważam, że nawet nie wiem czy dysponuję takimi uprawnieniami żeby degradować kogokolwiek, bo to też musi odbywać się zgodnie z obowiązującymi procedurami w demokratycznym państwie. Ale jeśli chodzi o osobę gen. Jaruzelskiego to uważam, że taki wniosek jest nie umotywowany i krzywdzący dla człowieka , który niewątpliwie jak sam mówi popełniał błędy i ma poczucie swojej winy, ale z drugiej strony był tym który doprowadził do pokojowego przekazania władzy, do zmiany ustroju politycznego w Polsce. Niewielu ludzi, którzy dysponowali tak wielką siłą polityczną potrafiło to zrobić. On należy do bardzo nielicznych, którzy od stanu wojennego doszli do okrągłego stołu. Bardzo wielu było polityków, którzy od okrągłego stołu dochodzili do stanów wyjątkowych czy stanu wojennego i uważam, że gen.Jaruzelskiemu taka uczciwa ocena, historyczna ocena należy się.

kongresie SLD
Jest to kongres, który musi skupić się przede wszystkim na sobie. Pierwszy kongres SLD, Sojuszu, do którego mam oczywiście sentyment. Mam poczucie współtworzenia SLD , przed 10 laty wraz z Włodzimierzem Cimoszewiczem, kiedy tę formację jako komitet wyborczy tworzyliśmy ze związkowcami, z innymi organizacjami politycznymi, społecznymi. Ponieważ to jest kongres pierwszy, ponieważ będzie tam dyskutowany i program i wybory to myślę, że powinni oni zostać w swoim gronie, żeby uczynić to wszystko jak najlepiej.

zawetowaniu ustawy podatkowej
Chciałem prosić żeby o moich decyzjach, które są często bardzo trudne jak np. weto, dyskutować mniej w kontekście politycznym, a bardziej merytorycznym. Wraz z ustawą o podatkach od osób fizycznych zastałem sytuację gdzie mogłem albo podpisać będąc przekonanym, że jest to ustawa przyjęta niezgodnie z właściwymi w państwie demokratycznym procedurami, bądź zawetować co zrobiłem. Jeżeli bym podpisał naraziłbym się jednym, jak zawetowałem naraziłem się innym. Nie miałem innego wyboru, tutaj kompromis jest niemożliwy, po prostu trzeba podjąć decyzję "tak" lub "nie" wobec tego dzieła i tej procedury, która była przyjęta i której zmienić już nie można. Podjąłem taką decyzję i nie ma to większego politycznego kontekstu choćby z tego względu, że podpisując poprzednio ustawy wcale nie stawałem się członkiem ani poplecznikiem AWS czy Unii Wolności. Natomiast w tym przypadku podzieliłem bardziej opinie które przedstawiła publicznie SLD , aniżeli partie koalicji.
Argumenty wicepremiera Balcerowicza przekonały mnie w dwóch ustawach tzn w podatku od osób prawnych czyli tzw. CIT i w sprawach zmiany w podatku VAT. Natomiast jeśli chodzi o podatki od osób fizycznych to zdania wśród ekonomistów, ekspertów były podzielone. Bardzo istotną rolę w podejmowaniu decyzji odegrał mój główny doradca ekonomiczny prof. Belka, który wytoczył bardzo poważne argumenty wobec tego projektu. Przede wszystkim czy stać nas na zmniejszanie wpływów do budżetu w okresie kiedy perspektywy polskiej gospodarki nie są najlepsze, kiedy jednak wzrosty gospodarcze nie są tak wysokie jak były, a inflacja jest wyższa aniżeli oczekiwaliśmy wcześniej. Mówiąc krótko czy wtedy kiedy są pewne zaburzenia warto ryzykować i zmniejszać skalę podatków. Dotyczyło to też w dużej mierze podatków na rok 2002, kiedy ten spadek jest bardzo wysoki, ubytek do budżetu również byłby wysoki. Więc te argumenty były istotne, jak i również ten argument, który moim zdaniem z punktu widzenia społecznego jest trudny do zaakceptowania, że oto osoby najwyżej zarabiające mają duże zmniejszenie podatku, a osoby o najniższych dochodach, ponad 90% ludzi płaci najniższy podatek właściwie tego nie odczuwają. Mówienie że to będzie rekompensowane w postaci czy zasiłków, czy pomocy dla dzieci czy ulg remontowych jest iluzoryczna. Osoby o najniższych dochodach w istocie bardzo rzadko korzystają z dodatkowych ulg. Ale trzecia sprawa być może jest najważniejsza. Otóż ze zdziwieniem zauważyłem że wokół podatku PIT, jakby rozpoczął się wielki dramat, jakby chodziło tu o zamrożenie tych podatków na wieki wieków. Podczas gdy my mówimy o podatkach na rok 2000. Nic nie stoi na przeszkodzie żeby mając w tej chwili dużo czasu koalicja zaproponowała racjonalną zmianę podatku, zmniejszenie podatków na rok 2001 i w porozumieniu z opozycją dyskutowała o podatkach na rok 2002 i 2003. Dlaczego mówię o rozmowie z opozycją? Bo nikt dziś nie wie, kto będzie rządził po roku 2001. Myślę, że wysoką kulturę polityczną wykazałaby koalicja, gdyby właśnie w sprawie podatków na rok 2002, 2003 rozmawiała z ugrupowaniami opozycyjnymi, bo być może im szykuje ten system podatkowy w dużo większym stopniu jeśli chodzi o kształtowanie budżetu, niż sobie samym.

uchwaleniu ustaw podatkowych w Sejmie
Zachowania niekonwencjonalne rodzą się wtedy, kiedy nie ma jasności. Myślę, że błąd koalicji polegał na tym, że praca nad podatkami została, nie wiem czy świadomie, czy nieświadomie, niektórzy twierdzą, że bardzo świadomie, zlekceważona. Przez kilka miesięcy, szczególnie w okresie przedwakacyjnym nie było tego, co powinno być - normalnej pracy nad podatkami. Później zaczęły się działania obstrukcyjne, które są zawsze na pograniczu regulaminu, a w moim przekonaniu w dwóch przypadkach były niezgodne z regulaminem. Mówię tutaj o nie głosowaniu przez SLD, kiedy byli na sali. Prawo wyraźnie mówi, iż poseł ma obowiązek brać udział w głosowaniach i ma trzy możliwości: głosować za, przeciw, wstrzymać się. Być na sali i nie głosować moim zdaniem jest niezgodne z regulaminem. "Chodzenie na skróty" posła Kracika to drugi element, który jest ryzykowny dla państwa demokratycznego.
Pani Paradowska, którą bardzo cenię, napisała w "Polityce", że być może moje uwagi są w stosunku do procedur, do różnego rodzaju trików, stosowanych w Sejmie, o kilka lat spóźnione. Ja nawet gotów jestem przyjąć tę myśl, ale być może one są w dobrym czasie jeżeli patrzymy na przyszłość. Zostało jasno powiedziane ostrzeżenie, zarówno wobec obecnej jak i każdej przyszłej koalicji. Ustawy, które gwałcą dobre zasady, reguły państwa demokratycznego nie powinny być i nie będą podpisywane, przynajmniej przeze mnie.

integracji z Unią Europejską, zarzutach pod adresem rządu i poparciu społeczeństwa dla idei integracji
Cieszę się, że krytyka, którą zgłaszałem i ciągle zgłaszam, mianowicie, że aktywność jest niewystarczająca, to przyniosła skutki. Rząd podejmuje działania informacyjne dużo lepiej aniżeli poprzednio. Powołano nawet Narodową Radę, która ma za zadanie w różnych miejscach tworzyć przyczółki dla informacji, dla edukacji proeuropejskiej. Bardzo doceniam inicjatywę organizacji pozarządowych. Sam uczestniczyłem w Forum Dialogu, które odbyło się w trochę archaicznym miejscu, bo w Sali Kongresowej. Zawsze jak jestem w Sali Kongresowej, w której dyskutuje się o XXI wieku, mam poczucie, że tak powiem, "chichotu historii". Pora, by Warszawa w XXI wieku miała nowe centrum kongresowe, które będzie świadczyło rzeczywiście o tym, że wchodzimy do UE nie z darem Józefa Stalina, czyli z Salą Kongresową, tylko z może nowymi, bardziej nowoczesnymi obiektami
Wskaźniki poparcia dla UE rosną, ale pamiętajmy, ze główny wysiłek czeka nas w tej chwili. Jeżeli chcemy potraktować poważnie nasze zobowiązanie, że Polska na koniec roku 2002 ma być w pełni gotowa do członkostwa w UE, a uważam to za bardzo ważny cel, ambitny ale realny, to musimy zmienić prawo, dostosowywać gospodarkę, musimy umiejętnie negocjować i musimy bardzo aktywnie rozmawiać z opinią publiczną. To nie może być monolog, nie może być propaganda, to musi być dialog, dlatego że wejście do UE oznacza dla każdego z nas, od prezydenta poczynając, a na uczniach szkół podstawowych kończąc, oznacza jakąś zmianę. Musimy wiedzieć jaka to jest zmiana, jakie są oczekiwania wobec nas i jakimi instrumentami powinniśmy dysponować by rzeczywiście w Europie czuć się dobrze i na miarę 40 milionowego narodu.

problemie wykorzystania funduszy przyznanych Polsce przez Unię Europejską
W przyszłym roku z różnych funduszy europejskich Polska uzyska ok. 900 mln euro. Jestem przekonany, że potrafimy je zagospodarować zarówno jeśli chodzi o rolnictwo, o ekologię, jak i o różne programy infrastrukturalne. Jestem przekonany, że wykorzystamy te środki. Jeśli chodzi o kwestie funduszowe, to również Bruksela nie jest bez grzechu. Biurokracja brukselska w wielu kwestiach jest naprawdę przesadna i tak detaliczna i szczegółowa, że to jest mało sensowne. Ale to oni dają pieniądze, więc trzeba przyjąć reguły gry, które obowiązują i starać się te niemałe pieniądze dla Polski wykorzystać.

konsekwencjach ostatniego szczytu Unii Europejskiej
Nie boję się, że zaproszono kolejną grupę. Uważam, że z punktu widzenia interesów Polski, jest to korzystne. Im bardziej będziemy w Europie zintegrowanej, tym dla nas bezpieczniej, lepiej. To jest ważne, żeby Litwini, Słowacy byli w Unii, tak samo jak i w NATO, bo my wtedy jesteśmy w jednym środowisku, w jednym układzie. Jesteśmy wtedy krajem dużo mniej granicznym, aniżeli dzisiaj, gdy znajdujemy się między NATO a nie-NATO. Po drugie uważam, że nie ma zagrożenia. Negocjacje, na przykład Rumunii, Bułgarii z Unią, nie zakłócą naszych negocjacji, bo my jesteśmy jednak na innych etapach. Jesteśmy już po dwóch latach rozmów, mamy już wiele dyskusji za sobą. Nie wierzę, by stanowiło to jakąś istotną kwestię, choć jest to problem dla samych urzędników Unii, jak to zorganizować, by z tyloma krajami rozmawiać. Najważniejsze i wydaje mi się, tu jest największe zagrożenie, to pytanie, na ile Unia będzie gotowa zmienić się wewnętrznie, żeby przyjąć nowych członków. Spór w Unii dotyczy rzeczy konkretnych. Pamiętajmy, że nowi członkowie Unii oznaczają na przykład konieczność rezygnacji dużych krajów z obecnej liczby parlamentarzystów w Parlamencie Europejskim. W tej chwili liczy 650 osób. Gdyby przyjąć pierwszą grupę krajów, musiałby mieć ponad 1000. Takiej instytucji nikt nie przeżyje. To znaczy, że trzeba zmniejszyć tę liczbę. Wszyscy mówią, że liczba komisarzy nie powinna już wzrastać. Jeżeli przychodzą nowe kraje, to nie można nas ustawić w roli zupełnie podrzędnej, a więc trzeba się podzielić tą liczbą komisarzy. Trzeba z czegoś zrezygnować. W tej chwili najtrudniejszy problem to porozumienie się w obecnej UE co do wizji Unii otwartej i Unii, która będzie większa, aniżeli to wszystko, co było do tej pory, czyli gotowej do przyjęcia nowych członków. Tu mogą nastąpić trudności i stąd moim zdaniem, w Helsinkach nie chciano mówić o dacie, a co więcej Prodi mówił już o roku bardziej 2004 niż 2003. Tu jest prawdziwe zagrożenie. My mamy swoje instrumenty polityczne, dyplomatyczne, żeby oddziaływać i żeby wymuszać tę gotowość do przyjęcia Polski wcześniej. Pamiętajmy, że jeżeli Polska będzie gotowa w roku 2002, to będzie bardzo trudno Unii powiedzieć, dlaczego nie możemy wstąpić.

o tym jak Prezydent RP spędza Święta i Sylwestra
Święta w domu, rodzinnie. Sylwester też prywatnie w domu, w gronie przyjaciół. To będzie taka prywatka prezydencka, 50-60 osób.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.