przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

2 lipca br Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski był gościem Moniki Olejnik w salonie politycznym "Trójki".
Przekazujemy obszerne fragmenty wywiadu

Dzień dobry Panie Prezydencie.
Prezydent RP:
Dzień dobry.

Gościem salonu politycznego jest prezydent Aleksander Kwaśniewski. Panie Prezydencie, ostatnio notuje Pan niezwykłą popularność, 83% według OBOP-u. Robi Pan zdziwioną minę?
Prezydent RP:
Bo tego nie słyszałem.

88% według CBOS-u. Jak Pan sądzi, skąd ta popularność?
Prezydent RP:
Myślę, że przede wszystkim z pracy. Z różnych analiz, które czytam, wynika, jakby to był jakiś przypadek, a to naprawdę jest praca, to jest codzienna aktywność, codzienne wiele spotkań.

Niektórzy twierdzą Panie Prezydencie, że Pana praca polega na tym, że unika Pan konfliktów, unika wchodzenia w spory. A Polacy, jak wiadomo, nie cierpią jak politycy są skonfliktowani i na tym polega Pana popularność.
Prezydent RP:
Myślę, że to nie jest przypadek. To jest zresztą koncepcja, którą wykładałem, kiedy starałem się o urząd Prezydenta. Koncepcja, żeby nie konfliktować społeczeństwa, tylko załatwiać te sprawy, które powinniśmy załatwić, a tam gdzie jest to niemożliwe, gdzie różnice poglądów są zbyt wielkie, szukać kompromisu i rozmawiać ze sobą. Oczywiście nie jest tak, że się da wszystkich konfliktów uniknąć i w kilku kwestiach spierałem się raz z jednymi, później z innymi. Często spierałem się z ludźmi, których bardzo cenię, i którzy do mnie mają zaufanie, ale to jest natura polityki. Natomiast na pewno nigdy konfliktów nie prowokowałem i nie prowokuję.

A jak Pan ocenia to, co mówi ostatnio SLD? SLD powiada bowiem, że narasta w Polsce fala przemocy, że rząd niszczy atmosferę pokoju społecznego.
Prezydent RP:
Opozycja ma swoje prawa i nieważne, czy to jest opozycja lewicowa, czy prawicowa. Tak traktuję tego rodzaju wypowiedzi. Natomiast niewątpliwie słabością obecnej sytuacji w Polsce jest niedostatek dialogu społecznego. Sądzę, że rząd, który wywodzi się z ˝Solidarności˝ powinien być na to szczególnie uwrażliwiony. Przecież jednym z najważniejszych postulatów ˝Solidarności˝, od początku, od roku 1980, był dialog, była rozmowa między rządzącymi a rządzonymi, było reprezentowanie praw i poglądów pracowniczych. Dlatego sądzę, że w tej chwili dialogu jest za mało, za często decyzje są podejmowane w oderwaniu od jakiejkolwiek rozmowy z tymi grupami, których one dotyczą, bądź w ogóle z ludźmi.

Ale czy słowa Leszka Millera, który mówi, że z winy Jerzego Buzka narasta fala przemocy, nie są za ostre? Chodzi tu o użycie siły wobec demonstrantów w czwartkowej demonstracji ˝Łucznika˝.
Prezydent RP:
Myślę, że to jest język opozycji, która wyostrza swoje oceny, ale to jest część demokracji. Natomiast tak naprawdę...

A przepraszam, gdyby Pan był w opozycji, czy mówiłby Pan także tymi słowami, Panie Prezydencie?
Prezydent RP:
Jestem człowiekiem umiarkowanym. Byłem w opozycji, jak Pani pamięta, ale jestem po prostu człowiekiem umiarkowanym. Niektórzy mają mi nawet za złe, że używam języka zbyt mało wyrazistego.
Natomiast na pewno nie ma się z czego cieszyć. Jeżeli policja musi użyć tego rodzaju metod przeciwko demonstrującym. To już nie jest dobrze. Oczywiście nie jest to też jakiś dramat, to się zdarza w wielu krajach i w różnych miejscach. Natomiast nie jest dobrze, mamy po raz kolejny dowód, że jest niedostatek dialogu społecznego.

A czy jest aż tak źle, że trzeba powoływać Komitet Obrony Robotników, jak proponuje ˝Trybuna˝?
Prezydent RP:
Komitet Obrony Robotników już był i myślę, że dwa razy do tej samej rzeki nie powinno się wchodzić.

Ale czy należy porównywać to co się wydarzyło w czwartek, podczas demonstracji ´Łucznika´, do 1976 roku - tak jak próbują to czynić i czynią politycy lewicy?
Prezydent RP:
Myślę, że to porównanie wynika faktu, że chodzi tu o Radom, o ludzi, którzy pracują w ˝Łuczniku˝. Natomiast żyjemy, na szczęście, w innej Polsce, i tak jak wielokrotnie mówiłem, w lepszej Polsce. W Polsce, w której mamy demokrację, niezależne instytucje, niezawisłe sądy, gdzie można skutecznie dochodzić swoich praw, gdzie konstytucja gwarantuje prawa dla każdego z nas, włącznie z możliwością skargi konstytucyjnej, jeżeli tylko uważamy, że dzieje się nam jakaś krzywda i traktowani jesteśmy niezgodnie z Konstytucją. Zatem oczywiście porównanie z 1976 rokiem nie ma sensu. Natomiast wracam raz jeszcze do sprawy zasadniczej, pytania na które musi sobie odpowiedzieć rząd, może odpowiednie ministerstwa. W jaki sposób rozmawiać, żeby spory nie były toczone na ulicy, żeby nie ulica decydowała o decyzjach, tylko właśnie stół, negocjacje, argumenty?

A jakie są argumenty za przemysłem zbrojeniowym? Pan jest zwierzchnikiem sił zbrojnych. Czy w tym konflikcie opowiada się Pan za robotnikami z ˝Łucznika˝?
Prezydent RP:
To jest zbyt proste pytanie. Oczywiście, że się opowiadam...

Ale na proste pytania są trudne odpowiedzi.
Prezydent RP:
Tak, ma Pani rację. Oczywiście, że się opowiadam za robotnikami. Z drugiej strony jednak nie jestem za tym, aby prowadzili fikcyjną produkcję, czy żeby zmuszać ich i płacić za produkowanie rzeczy, które nikomu nie są przydatne. Niewątpliwie natomiast w Polsce, od wielu lat, mamy problem z przemysłem zbrojeniowym. Brak strategii wobec tego przemysłu był zrozumiały tak długo, jak nie byliśmy w NATO. W tej chwili jednak ten główny problem został rozwiązany. Wiemy z kim będziemy współpracować, z kim jesteśmy w sojuszu, jaki rodzaj broni jest potrzebny, czego potrzebuje polska armia. I sądzę, że powinniśmy bardzo szybko - i to jest zadanie Ministerstwa Obrony Narodowej, Ministerstwa Przemysłu, powiedzieć tym firmom polskim, które mogą dobrze produkować dla polskiej armii, że powinny produkować i będą miały zamówienia. Niestety również podkreślam, że trzeba powiedzieć wielu polskim firmom zbrojeniowym, że ich czas się skończył, że nie ma dla nich perspektywy. Jeszcze innym natomiast trzeba szukać partnerów zewnętrznych, bowiem czy zakłady samolotowe w Mielcu, czy Okęcie, czy inne, mogą znaleźć partnerów zagranicznych, którzy chętnie będą z nimi współpracować, produkując bardzo nowoczesny sprzęt wojskowy.

Czyli słusznie minister obrony mówił szczerze zakładom, że on z budżetu nie może zakupić tych karabinów, których zakupu domagają się pracownicy?
Prezydent RP:
Jedno nie ulega wątpliwości: karabiny będą potrzebne. Tak więc ˝Łucznik˝ jest akurat w tej sytuacji, w której myślę można znaleźć jakąś szansę. Przecież każda armia potrzebuje broni a Polska produkuje, zresztą od lat, dobrą broń.

No tak, ale chyba nie można kupować broni na zapas?
Prezydent RP:
Nie można na zapas, ale można na przykład myśleć o kontraktach eksportowych i sądzę, że tutaj jest coś do zrobienia. Natomiast na pewno lepsza będzie prawda, nawet jeżeli będzie ona przykra, aniżeli stan próżni, stan zawieszania, w którym przemysł zbrojeniowy, niestety od wielu lat, tkwi. Ja, przyznam szczerze, wiązałem duże nadzieje z działalnością ministra Szeremietiewa, z którym rozmawiałem na ten temat, i który przedstawiał bardzo odważne koncepcje. Dlatego liczę, że w końcu coś się zacznie dziać. To już wkrótce dwa lata tego rządu i teraz nie da się już wszystkiego złożyć tylko na barki poprzedników. Coś można było przez te dwa lata zrobić.

A jakie są grzechy tego rządu, Panie Prezydencie? Oprócz tego, że jak Pan powiedział, nie prowadzi dialogu. Ja myślę, że dialog jest prowadzony. Pomimo tego, że pielęgniarki protestują to jednak rozmawia się z nimi.
Prezydent RP:
No tak, tylko zazwyczaj te rozmowy odbywają się już, kiedy zaczynają się, czy zaczęły, akcje protestacyjne. A poza tym ten rząd jest grupą ludzi, która ma szczególne powody, aby dialog społeczny prowadzić. Przez lata był bowiem po drugiej stronie stołu negocjacji. Przecież we wszystkich komisjach, w różnych momentach, byli przedstawiciele ˝Solidarności˝, którzy domagali się, oczekiwali. Teraz role się zmieniły, więc tym bardziej wydawałoby się, że jest to naturalne i nawet można powiedzieć łatwiejsze.

To może rację ma Lech Wałęsa, który w listach pisze, że ˝Solidarność˝ nie powinna mieć władzy wykonawczej, tylko powinna sprawdzać jak rząd rządzi. Może to jest ten problem, że związki zawodowe powinny właśnie, tak jak mówi Lech Wałęsa, sprawdzać?
Prezydent RP:
Niewątpliwie jest tu pytanie o rolę związków zawodowych w polskim życiu publicznym. W naszym kraju związki zawodowe są bardzo silne, w niektórych kwestiach można powiedzieć, że dysponują władzą nawet przesadną. Ale tak się ukształtowało polskie życie polityczne. Związki zawodowe, różnych odcieni, są w Parlamencie i musimy to traktować jako efekt czasu przejściowego. Jestem przekonany że za kilka lat będziemy mieli w Parlamencie partie, zresztą Konstytucja o tym mówi, a związki zawodowe będą odgrywały swoją rolę. Będą broniły praw pracowniczych, będą partnerem dla rządu, będą partnerem dla związków pracodawców. Nam bardzo potrzeba utworzenia związków pracodawców także żeby stworzyć taki mocny trójkąt relacji między państwem, pracownikami i tymi, którzy miejsca pracy tworzą. Ale do tego trzeba dojrzeć, sądzę, że jeszcze potrzeba nam kilku lat, żebyśmy taki stan normalności osiągnęli.

Ale czy ten Parlament powinien się rozwiązać, tak jak proponuje to lewica? Czy jednak Pan jest za tym żeby wybory miały swój określony termin?
Prezydent RP:
Moje zadanie, tak jak jest napisane, to być gwarantem ciągłości władzy. W związku z tym jestem zdecydowanie za utrzymywaniem terminów konstytucyjnych. Jestem przekonany zresztą, że ten Parlament swoje cztery lata przeżyje. Może przy zmieniających się układach personalnych, nawet nie za bardzo koalicyjnych. Dlatego wydaje mi się, że powinniśmy, tak długo jak to możliwe, pilnować terminów, bo to też tworzy porządek, to też tworzy logikę zachowań.

Czy Pana nie zdziwiło, że Leszek Miller zaproponował samorozwiązanie Parlamentu? On jest w opozycji, a opozycja ma swoją retorykę, ale czy aż taką?
Prezydent RP:
Ja słyszałem jego wypowiedź i on mówił, że należałoby to rozważyć, a więc było to powiedziane w trybie bardzo warunkowym. A jeżeli należałoby rozważyć, to odpowiadam, że uważam, że nie ma powodów i cztery lata parlamentu to jest ten czas, w którym koalicja i rząd ma możliwość pokazania co robi, co zrobiono i później poddać się ocenie wyborców. I sądzę, że dla dobra polskiej demokracji, która w końcu jest świeża, powinniśmy bardzo szanować reguły demokratyczne, dlatego że czasami utrzymanie terminu konstytucyjnego jest ważniejsze niż nawet cała treść, która się za tym kryje. To tworzy porządek.

Ale czy w tej retoryce Leszka Millera mieści się właśnie szanowanie tego kalendarza, o którym Pan mówi?
Prezydent RP:
Myślę, że to była retoryka opozycji, która ...

Podoba się Panu czy nie, taka retoryka?
Prezydent RP:
Nie uważam, żeby w tym momencie było to dobre.

A czy chciałby Pan, Panie Prezydencie, aby ten rząd, w tym składzie, dotrwał do końca kadencji.
Prezydent RP:
Na to są dwie odpowiedzi. Pierwsza obywatelska i prezydencka. Oczywiście, że zależy mi bardzo na tym, żeby rząd był stabilny, dobry i żeby byli dobrzy ministrowie. I właśnie w tym duchu współpracuję z rządem, bo to jest mój obowiązek. A z drugiej jednak strony myślę, że sam premier dobrze wie, iż ma kilka miejsc, które wymagają wzmocnienia. Zatem oczekuję, że takie wnioski zostaną sformułowane. Po dwóch latach pracy rządu można bowiem bardzo łatwo powiedzieć, komu się to udaje, kto ma talent, kto ma energię a kto jej nie ma.
Natomiast jest jedna sprawa, o której mówiłem od samego początku panu premierowi, i to powtórzę: nie możemy zaniedbać spraw integracji europejskiej. A co dzieje się w Komitecie Integracji Europejskiej?. To że właściwie od dwóch lat nie mamy jednej osoby, która byłaby nawet nie tyle odpowiedzialna za negocjacje, bo te negocjacje przebiegają całkiem nieźle, ale która by tłumaczyła problem UE polskiej opinii publicznej. I już widać tego złe efekty, dlatego że poparcie dla UE w Polsce słabnie. Nie można tego faktu bagatelizować. Wiele środowisk po prostu niewiele o Unii wie. Nie chodzi tylko o rolników, ale o przedsiębiorców, o młodych ludzi, o samorządowców. Po prostu UE to historyczne zadanie, które mamy i potrzeba, aby w rządzie był jeden człowiek, który będzie lokomotywą choćby tego tłumaczenia spraw UE.

A ma Pan nazwisko takiego człowieka, który mógłby być lokomotywą?
Prezydent RP:
Miałbym ale to nie ja tworzę rząd i to nie ja składam wnioski o powołanie ministrów. Czekam na inicjatywę premiera.

Jakie są jeszcze miejsca które wymagają wzmocnienia? Rozumiem, że sprawy UE.
Prezydent RP:
Jako najbardziej w tej chwili pilne, bo prowadzimy negocjacje.

Ale powiedział Pan, że jest kilka takich miejsc.
Prezydent RP:
Zapewne. Pani zmusza mnie do oceny rządu, a to jest nie najlepsza koncepcja, dlatego, że jaki jest rząd każdy widzi, a o różnych ludziach są różne opinie. Ja czekam na propozycje premiera, dotyczące tych ministerstw i tych dziedzin, w których po prostu ostatnie dwa lata nie przyniosły wyraźnego postępu, czy nie dały dobrych skutków.

Ja Pana zmuszam do tego? Nie zmuszam, ale chciałabym się po prostu dowiedzieć co Prezydent Polski myśli na różne tematy.
Prezydent RP:
No tak, tylko widzi Pani, w sprawie rządu ja jestem w sytuacji, w której dużo łatwiej byłoby mi odpowiadać na takie pytanie premierowi, aniżeli Pani i to na antenie radia. Jest część działań, które należą do premiera, do prezydenta, ale one są w jakimś sensie bardziej poufne czy dyskrecjonalne. Dlatego, nie mam żadnego zamiaru tworzyć w tej chwili jakiejś atmosfery nagłych zmian w rządzie czy czegoś takiego. Nie ma takiego...

To zapytam inaczej. Jest Pan zwierzchnikiem sił zbrojnych i czy w tym resorcie, który jest Panu najbliższy, dobrze się dzieje?
Prezydent RP:
Po pierwsze uważam, że do momentu, do którego nie byliśmy w pełni w NATO, jakiekolwiek zmiany były nieuzasadnione, dlatego że stabilność resortu była ważnym argumentem na tej drodze. W tej chwili jest czas, żeby zastanowić się jak to ma wyglądać dalej. A dla mnie ocena MON będzie wypływać z tego, jaki budżet, jakie środki, MON będzie miało w budżecie na rok 2000.Tym bardziej, że minister obrony jest z tej samej formacji co minister finansów, więc myślę, że potrafi zapewnić niezbędne środki na modernizację polskiego wojska, bo to jest w tej chwili kluczowa kwestia. Minister, który będzie umiał to zrobić na pewno będzie chwalony przez zwierzchnika sił zbrojnych i przez samych wojskowych. Minister, który nie będzie potrafił tego zrobić będzie na pewno krytykowany.

A czy ten, który jest, potrafi?
Prezydent RP:
Zobaczymy.

Proszę powiedzieć kto ma lepiej? Czy łatwiej miały rządy SLD-PSL czy te które są obecnie, AWS-UW?
Prezydent RP:
Myślę, że sytuacja generalnie jest dobra, jeden i drugi rząd ma za sobą wielkie argumenty.

A czy ten jest w trudniejszej sytuacji, bo wprowadził kilka reform?
Prezydent RP:
Ale reformy wprowadził nie dlatego, że je wylosował, tylko że chciał je wprowadzić i bardzo dobrze. Myślę, że przede wszystkim jest ważne, że Polska jest bezpieczna, że mamy cały czas rozwój gospodarczy, który nieco osłabł i oczekujemy, że w tym roku będzie na poziomie 4%, może ciut mniej, może ciut więcej, ale to jest rozwój. To jest rozwój co najmniej dwa razy większy aniżeli w krajach UE. Mamy dobrą opinię w świecie, mamy dobre kontakty z sąsiadami, więc w takim sensie można powiedzieć, że te rządy trafiły na czas, który nie jest zły. Natomiast niewątpliwie trzeba sprostać tym wyzwaniom, które mają miejsce. Rząd SLD-PSL został natomiast skonfrontowany z powodzią, jak powiedziano, tysiącletnią. Nie życzę żadnemu rządowi aby miał tego typu próbę przed sobą. Ten rząd podjął z własnej inicjatywy cztery ważne reformy, nie porównuję tego z powodzią bynajmniej, natomiast to jest też zadanie, które na pewno nie jest łatwe i gdzie powinniśmy wykazać cierpliwość. Dlatego uważam, że wszystkie krytyki, dotyczące reform powinny być notowane, ale nie powinny powodować jakichś nerwowych ruchów.

Tak jak to czyni SLD, na przykład?
Prezydent RP:
Ktokolwiek tak czyni. Cierpliwość jest tu niezbędna. W reformie samorządowej przyjęliśmy, że za dwa lata po wejściu reformy w życie, ocenimy ją, na koniec roku dwutysięcznego. I to oznacza, na przykład, że reforma samorządowa nie powinna być szczególnie dyskutowana w czasie kampanii prezydenckiej. Musimy jeszcze zebrać doświadczenia i radzę wszystkim, aby kartkę podzielili na dwie części, po jednej pisali o plusach reformy, po drugiej o minusach. I wtedy będzie podstawa, żeby rzeczywiście za dwa lata sensownie znowelizować ustawy. Służba zdrowia, bardzo dużo wiemy ile błędów popełniono i to jest niewątpliwe, no ale też dzisiaj nie ma powodów do jakichś bardzo nerwowych ruchów bo tylko więcej zepsujemy. Trzeba po prostu zebrać doświadczenie i w odpowiednim momencie dokonać zmiany. Reforma ubezpieczeniowa jak sądzę jest chyba najdojrzalej przyjęta i stoją za nią najsilniejsze banki, grupy finansowe, a więc to stanowi gwarancję że nic złego tu się nie powinno wydarzyć. Natomiast drżę o reformę oświaty, która wchodzi pierwszego września. Z tego powodu napisałem list do pana premiera.

Minister edukacji jest bardzo zadowolony z tego listu. Twierdzi, że pan popiera...
Prezydent RP:
Ja popieram, bo popieram reformę i tak jak powiedziałem na samym początku, do końca czerwca będę chciał przedstawić opinię o stanie przygotowań. Pracowali eksperci, którzy są cały czas ze mną, w zespole, którym kieruje pani minister Labuda i z tego ich opisu wynika bardzo wiele zagrożeń. Teraz więc potrzeba zastanowić się jak je wyeliminować, bo sama reforma jest potrzebna i polska edukacja musi się zmienić.

Czy cieszy się pan, że Leszek Miller został przywódcą, tymczasowym co prawda, SLD?
Prezydent RP:
Myślę, że Leszek Miller nie został tymczasowym przywódcą.

Czy cieszy się pan, że został nietymczasowym przywódcą?
Prezydent RP:
Ja uważam, że Leszek Miller dzisiaj jest niewątpliwie liderem SLD.

I nie powinno być nowych twarzy?
Prezydent RP:
Nowe twarze będą, natomiast...

Przywódca powinien być stary.
Prezydent RP:
Być liderem to wymaga czasu i wymaga też dość ciężkiej pracy. Myślę, że Leszek Miller jest osobą, która na lewicy taką pracę wykonała i jest dzisiaj człowiekiem o niewątpliwie najbardziej wyrazistej postawie. A wokół niego będą i ci, których znamy i tacy których nie znamy.

Czyli to co mówi Leszek Miller o rządzie, że narasta fala przemocy, można traktować jako kalambur? On słynie z kalamburów za rządów Jerzego Buzka.
Prezydent RP:
Ja nie chcę oceniać kalamburów pana Millera, natomiast uważam, że dobrze będzie jeżeli w Polsce będzie istniała alternatywa, dojrzała, rozsądna alternatywa. Gdzie wyborca będzie mógł decydować się czy woli jednych czy woli drugich, czy może jeszcze trzecich. I gdzie każda z tych grup będzie miała dojrzały program dla Polski. Stąd kalambury bym odrzucił a bardziej zapytał jak wyglądają programy. Oczekuję, że poza wyborami władz, lewica w Sojuszu pokaże programy, pokaże co chce dla gospodarki, co chce dla polityki społecznej, jak widzi politykę zagraniczną. Żyjemy w czasie gdzie jest ogromnie dużo pytań.
Wczoraj, na przykład, uczestniczyłem w spotkaniu w Salzburgu, gdzie było 12 prezydentów i premierów z Europy Środkowej i tam ogromna część dyskusji dotyczyła raczej pytań o przyszłość aniżeli odpowiedzi.

Spotkał Pan premiera Rosji. Jak go Pan ocenia?
Prezydent RP:
Dynamiczny człowiek, dwa lata starszy ode mnie, co podkreślał, a więc nowa generacja. Bardzo otwarty, myślę że nawet trudno było oczekiwać większej otwartości, bo powiedział wprost, że nasze spotkanie wynika z chęci zamknięcia okresu zamrożenia stosunków polsko-rosyjskich, zwjązanego z naszym wejściem do NATO i kryzysem jugosłowiańskim. Chce przyjechać w tym roku do Polski, chce aby grupy robocze pracowały i bardzo mu zależy na tym aby granica była przepuszczalna, otwarta. Chce współpracować w zwalczaniu przestępczości. Dobrze poznał premiera Tomaszewskiego, bo z nim miał okazję współpracować, więc przekazuję tym samym pozdrowienia dla pana premiera Tomaszewskiego od premiera Rosji. Chcemy również, za kilkanaście tygodni, spotkać się w Kaliningradzie bo to jest ten fragment, który nas najbardziej w tej chwili interesuje, to jest polska granica z Rosją. Zrobił dobre wrażenie i nie tylko na mnie, bo wcześniej występował w dyskusji gdzie uczestniczyło prawie tysiąc osób i robił wrażenie człowieka otwartego, pragmatycznego, dynamicznego i młodego, co na warunki rosyjskie nie jest takie bez znaczenia.

Pan, Panie Prezydencie zrobił dobre wrażenie na Ojcu Świętym. Dlaczego Ojciec Święty Pana zaprosił do papamobile?
Prezydent RP:
Nie wiem, natomiast było to dla mnie z jednej strony ogromne zaskoczenie, z drugiej wielki honor. Muszę powiedzieć, że takiego gestu ze strony Ojca Świętego się nie spodziewałem, do tego stopnia się nie spodziewałem, że kiedy pierwszy raz usłyszałem, że mam wejść do papamobile w ogóle nie zrozumiałem o czym jest mowa. Ale traktuję jako gest serdeczności wobec Polski, wobec polskiego prezydenta, wobec Urzędu Prezydenta.

A nie gest pojednania wobec formacji?
Prezydent RP:
Gest pojednania w jakimś sensie na pewno też. Może formacji też, ale pamiętajmy, że papież od pierwszego momentu na polskiej ziemi mówił o miłości, która powinna obejmować nas wszystkich, bez różnicy. Sądzę, że papież w czasie swojej wizyty wykonał wiele tego rodzaju gestów, bo czy ˝nie ma solidarności bez miłości˝ w Gdańsku, czy wizyta w polskim parlamencie, gdzie była i prawica i lewica, czy spotkanie ze wszystkimi klubami, prezydiami klubów parlamentarnych, spotkanie z Radą Ekumeniczną, a nawet ten indycent z rabinem Joskovitzem. To wszystko pokazywało, że papież jest otwarty.

Ale jakie Pan miał uczucie jak siedział w papamobile?
Prezydent RP:
Trudno to opisać. Było to przede wszystkim wielkie zaskoczenie, także honor, a poza tym muszę powiedzieć, że przez całą drogę byłem zajmowany przez kardynała Sodano informacjami o technicznych możliwościach samochodu. Okazuje się bowiem, że kardynał Sadono jest człowiekim, który zna wszystkie tajemnice papamobile, włącznie z taką, że klimatyzacja działa nawet kiedy okno jest otwarte. A mówiąc już całkiem serio to była bardzo wzruszająca chwila.

Dziękuję bardzo. Gościem salonu politycznego "Trójki" był Prezydent Aleksander Kwaśniewski, który przyjął gest pojednania czyli kubeczki Programu III. Dziękuję.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.