przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Ostatnie dwa wyroki uniewinniające Sądu Okręgowego w Warszawie w głośnych sprawach kryminalnych znów poruszyły opinię publiczną. Znów zaczęły podnosić się głosy: "co za sprawiedliwość", "co za sądy". Jak Pan Prezydent to odbiera?
Prezydent RP:
Ja uważam, że to nie porażka, lecz raczej sukces sądu. Mimo nacisku oczekiwań opinii publicznej domagającej się wyroków surowych, sąd obronił swoją niezawisłość, poszanowanie prawa i wydał wyroki rozważne i odważne. Jeśli można tu mówić o porażce, to raczej policjantów i prokuratorów prowadzących śledztwo w tych sprawach, gromadzących dowody winy. Nie przekonały one widocznie sądu o winie oskarżonych, nie mogło więc być wyroków skazujących.

Warto tu może zauważyć, że Europejska Konwencja o Ochronie Praw Człowieka i Podstawowych Wolności bardzo chroni powagę i niezawisłość sądu. Jest to jedna z tych nielicznych wartości, która upoważnia nawet do ograniczenia wolności słowa. Czy nie uważa Pan Prezydent, że u nas mało chroni się powagę i niezależność sądu?
Prezydent RP:
Oczywiście tę wartość trzeba chronić i należy zrobić wszystko aby to osiągnąć. Ja ze swej strony mogę powiedzieć, że staram się czynić wiele w tym kierunku. Mało jest konstytucji na świecie, w których tak bardzo precyzyjnie jest określona niezależna rola sądownictwa. Staram się też wykorzystywać uroczystości wręczania nominacji sędziowskich do podkreślenia rangi zawodu sędziego i jego społecznego prestiżu. Przyjąłem taką zasadę i wymagam tego od swoich współpracowników, że wyroków sądów nie komentujemy. Trzeba jednakże również pamiętać, że we współczesnym świecie tworzenie jakichś formalnych ograniczeń krytyki jakiejkolwiek instytucji państwowej jest bardzo trudne. Myślę, że w zachodniej Europie jest podobnie. Ja bym w każdym razie tego nie polecał. Natomiast bardzo bym polecał, aby sądy poprzez swoje działania, na przykład poprzez jakość uzasadnień wyroków także kształtowały opinię publiczną. Ważne jest również, by pomóc sędziom wydającym wyroki w przedstawieniu argumentacji takiego, a nie innego rozstrzygnięcia. Tymczasem my często w telewizji, w radio słyszymy, w prasie czytamy jakieś wyrwane z szerszego kontekstu zdania, które niczego nie wyjaśniają. Trzeba im po prostu dać szansę przedstawienia uzasadnienia werdyktu w dłuższym wywodzie.

Ludzie reagują nerwowo na łagodne wyroki, gdyż w takich przypadkach mają poczucie zagrożenia swojego bezpieczeństwa.
Prezydent RP:
Sądy niewątpliwie powinny tak pracować, aby poczucie sprawiedliwości nie ulegało osłabieniu. To poczucie kształtuje się właśnie w sądach i to nie tylko na najwyższych piętrach struktury sądownictwa, lecz też na najniższym poziomie - w sądach rejonowych, gdzie osądzane są sprawy bliskie ludziom. Tu, w sądach najniższej instancji czyni się głównie sprawiedliwość i tu najbardziej kształtuje się prestiż sądownictwa. Rozmawiamy po dwóch spektakularnych sprawach sądowych i jesteśmy nimi poruszeni. Ale jak powiedziałem - nie nam, obserwatorom tych procesów jest sądzić, czy wyrok był właściwy, czy nie. Strony zadecydują, czy przejdą one do wyższych instancji, jest więc możliwość weryfikacji wyroków. A w tym przypadku jest możliwa jeszcze apelacja, kasacja i gdyby zapadł prawomocny wyrok skazujący, to ewentualnie ułaskawienie - co jest już moją domeną.

Korzysta Pan Prezydent z prawa ułaskawiania?
Prezydent RP:
Korzystałem wielokrotnie. To jest ważna prerogatywa Prezydenta Rzeczypospolitej. Może warto przy okazji ją zaprezentować. Prośbę o ułaskawienie rozpoznaje sąd pierwszej instancji, a później ewentualnie sąd odwoławczy, który przesyła akta Prokuratorowi Generalnemu. Akta te następnie przez Kancelarię przekazywane są mnie. Wtedy podejmuję decyzję. Jest też specjalny tryb, tak zwany prezydencki.

Występuje Pan wtedy w roli sędziego. Jakie ma Pan wtedy samopoczucie?
Prezydent RP:
Uważam te decyzje może za najważniejsze w swojej działalności. Decyduję o dalszym losie konkretnych ludzi. Nie ukrywam, że ułaskawienia dają mi satysfakcję - mam poczucie, że pomagam ludziom, którzy uwikłali się w dramaty, często bez własnej woli lub bezmyślnie, którym wyrok więzienia może złamać życie. To nie są jakieś wielkie przestępstwa, ja nie ułaskawiam recydywistów, którzy mają na swoim koncie ciężkie przestępstwa. Ułaskawiam, jak powiedziałem, ludzi, którzy nie mają ciężkich, ale jednak przestępstwa i to takich, którzy udowodnili już, że rokują poprawę. Ułaskawiam często ludzi młodych, nierzadko kończy się to ustanowieniem dla nich kurateli.

Wrócę do pytania poprzedniego, jak się Pan czuje w roli sędziego?
Prezydent RP:
Powiem szczerze - w życiu nie chciałbym być sędzią. Jest to zawód wyjątkowo trudny, obciążający. Ta ciągła obawa przed popełnieniem błędu. Jeśli bym widział dla siebie jakiś zawód prawnika, to raczej adwokata. Otaczanie kogoś opieką, pomaganie jest zgodne z moim sposobem myślenia, z moją naturą. Myślę, że byłbym całkiem niezłym adwokatem. A wracając do zawodu sędziego. Mówiłem już o sądach rejonowych. Myślę, że w sądach tej instancji, gdzie człowiek staje po sprawiedliwość, w pierwszej kolejności brakuje trochę ludzi z dużym doświadczeniem, takich mentorów, którzy wprowadzaliby sędziów młodych w trudną sztukę sądzenia. A przy tym takich spowiedników, którzy już sporo widzieli, swoje przeżyli i mogą podpowiedzieć, wskazać drogę. Być sędzią to znać prawo, poznać fakty, właściwie je ocenić, mieć wrażliwość, nieraz intuicję. Brak takich ludzi to może największa słabość sądów rejonowych. Mówiłem na ten temat z minister Hanną Suchocką, pytając, czy dałoby się wykorzystać starszych, doświadczonych sędziów orzekających w sądach wyższej instancji do wsparcia często młodych sędziów w sądach rejonowych. To znaczy wtedy, gdy ten młody sędzia ma problem, poradzić mu, podpowiedzieć rozwiązanie. Mówię o tym dlatego, że samopoczucie społeczne na tle wymiaru sprawiedliwości kształtuje się właśnie w tych sądach. Jeśli byśmy mieli nawet genialne sądy wyższych instancji i jednocześnie niski poziom sądów rejonowych, to opinia publiczna będzie i tak przekonana, że sądownictwo źle działa.

Przejdźmy do innej tematyki. Minęły właśnie dwa lata od wejścia w życie Konstytucji RP. Jak Pan Prezydent, jeden z jej twórców, ocenia - sprawdziły się czarne proroctwa przeciwników, potwierdziło przekonanie o wartości ustawy zasadniczej jej zwolenników?
Prezydent RP:
Konstytucja z 2 kwietnia 1997 r. dokonała zasadniczego przeobrażenia polskiego systemu prawa oraz roli obywatela i organów władzy publicznej w państwie. Wejście w życie nowej Konstytucji oznacza rzeczywiste oparcie systemu źródeł prawa na wartościach i zasadach konstytucyjnych - ich nadrzędność ze względu na ostateczność orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego nie może być kwestionowana. Żaden organ władzy publicznej nie stoi ponad Konstytucją, wszystkie organy państwa zobowiązane są do jej przestrzegania. Jest to fundament demokratycznego państwa prawa. Dwa lata od wejścia w życie Konstytucji pokazały, że Ustawa Zasadnicza spełnia swoją rolę - jest podstawą ochrony wolności i praw obywatelskich oraz gwarantuje stabilność działania władz publicznych. Nie sprawdziły się słowa o Targowicy, o spełnieniu się czarnych scenariuszy.

Życie, w tym i życie Prezydenta pokazuje, że Konstytucja ma mankamenty, a nawet pułapki, na przykład niedoprecyzowanie kompetencyjne w tak ważnych kwestiach jak zwierzchnictwo nad armią i odpowiedzialność za politykę obronną państwa. Czy w tym przypadku to wada Konstytucji, czy styl uprawiania polityki?
Prezydent RP:
Nie można wymagać, by Konstytucja określała szczegółowy zakres uprawnień organów władzy publicznej. Byłoby to zaprzeczeniem istoty tego aktu. Konstytucja określa pozycję i funkcję ustrojową poszczególnych organów państwa wskazując oczywiście także ich kompetencje. Zasadą jest delegacja konstytucyjna dla szczegółowych uprawnień poszczególnych organów władzy publicznej w drodze ustawodawstwa zwykłego. Konstytucja stwarza demokratyczne procedury włącznie z kontrola konstytucyjności prawa wykonywaną przez Trybunał Konstytucyjny i w konsekwencji uniemożliwia tworzenie niekonstytucyjnego prawa. Myślę, że w ciągu najbliższych lat nie należy zmieniać przepisów Konstytucji.

W ogóle, co by Pan dziś zmienił w Konstytucji jako głowa państwa i jako jej współtwórca?
Prezydent RP:
Istota problemu tkwi nie tyle w zmianie samej Konstytucji, ile w stworzeniu ustaw zwykłych, które wypełnią normy konstytucyjne. Skończył się okres, w którym Rząd zobowiązany był do przedłożenia projektów ustaw niezbędnych do stosowania Konstytucji - ich wejście w życie zamknie w dużym stopniu system konstytucyjny.

Czy można powiedzieć, że staliśmy się już społeczeństwem konstytucyjnym, to znaczy traktującym Konstytucję jako punkt odniesienia zachowań i działań?
Prezydent RP:
Do Konstytucji odwołujemy się coraz częściej - jako osoby publiczne, czy też jako osoby prywatne. Fakt ten budzi satysfakcję bo oznacza to, że w świadomości obywateli oraz rządzących istnieje przekonanie, że Konstytucja jest bezpośrednim oparciem dla ich praw, uprawnień, kompetencji i że można je wyegzekwować odwołując się do Ustawy Zasadniczej. Nie sposób jest jednak wymagać, by znajomość instytucji konstytucyjnych np. skargi konstytucyjnej stała się powszechna z dnia na dzień. W społeczeństwach demokratycznych opartych na poszanowaniu prawa, a więc przede wszystkim Konstytucji dochodzenie do tego trwało dziesiątki lat. Niemniej zmiana w podejściu do Konstytucji jest już widoczna, wiele zależy od rządzących, którzy w żadnym wypadku nie mogą deprecjonować prawa, a szczególnie Ustawy Zasadniczej.

Skoro mówimy o Konstytucji, o świadomości konstytucji... Czy nie uważa Pan Prezydent, że dzisiejszy system wychowawczy nazbyt wypłukany jest z treści propaństwowych, że nie przygotowuje młodego człowieka do życia w państwie konstytucyjnym? W kręgu redakcyjnym rozważaliśmy myśl, by uczeń, wraz z legitymacją szkolną, otrzymał tekst Konstytucji, by ten fakt włączyć do ceremoniału szkolnego. Co Pan na to?
Prezydent RP:
To dobry pomysł. Może nie na początku edukacji w ogóle, ale powiedzmy Konstytucję wręczać gimnazjalistom. Jest niewątpliwie potrzeba edukacji konstytucyjnej i to już, a może przede wszystkim na poziomie szkolnym. Wprawdzie przed referendum konstytucyjnym przesłałem do każdej rodziny tekst nowej konstytucji, w wielu domach z pewnością jest, ale chyba nie we wszystkich. Młodzież szkolna to dobry adresat. Trzeba będzie na ten temat porozmawiać z Ministerstwem Edukacji, może da się wysupłać jakieś fundusze na wydrukowanie przeznaczonych na ten cel egzemplarzy Konstytucji. Tak, to dobry pomysł. Myślę, że "Gazeta Sądowa" mogłaby objąć patronat nad realizacją tej inicjatywy.

Pan Prezydent obiecał sądownictwu pełnienie roli jego orędownika w realizacji konstytucyjnych zadań i w relacjach z pozostałymi władzami - ustawodawczą i wykonawczą. Sędziowie przyjęli tę deklarację z zadowoleniem. Na czym pełnienie tej roli ma polegać?
Prezydent RP:
Ustawa Zasadnicza nakłada na mnie, jako prezydenta, obowiązek czuwania nad przestrzeganiem Konstytucji przez wszystkie organy władzy publicznej. Rozstrzyga o tym władza sądownicza - czy działania organów władz publicznych oraz obywateli są zgodne z prawem, czy stanowione w państwie prawo jest zgodne z Konstytucją. Bez silnej władzy sądowniczej idea państwa prawa nie może zostać urzeczywistniona. Stąd moje naturalne i konstytucyjne zainteresowanie sądownictwem.
W trakcie prac Komisji Konstytucyjnej Zgromadzenia Narodowego opowiadałem się za stworzeniem instytucjonalnych gwarancji dających władzy sądowniczej pozycję równą władzy ustawodawczej i władzy wykonawczej. Nowa Konstytucja daje, nieznane wcześniejszym polskim konstytucjom, solidne podstawy dla trzeciej władzy. Można tu wymienić konstytucyjne określenie warunków pracy i płacy, wprowadzenie drogi sądowej w każdej sprawie dotyczącej obywatela, wymóg dwustopniowego sądownictwa administracyjnego, zniesienie kolegiów ds. wykroczeń, wreszcie ostateczność orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Konstytucja nie może jednak zastąpić niezbędnych zmian ustawodawstwa zwykłego, ani spowodować szybkiej i radykalnej poprawy materialnych i technicznych warunków działalności sądownictwa. Są to problemy, nad którymi pochylam się z troską.
Wracając do pytania, jak sobie wyobrażam pełnienie roli orędownika sądownictwa? Przede wszystkim chcę być orędownikiem zmiany sposobu myślenia rządzących - akceptacji przez nich istoty konstytucyjnej zasady podziału władz, która opiera się na równowadze i wzajemnej niezależności trzech władz w państwie. Każda z władz w państwie jest równa pozostałym, niedopuszczalne jest górowanie którejkolwiek z nich. Dzisiaj podstawowym obowiązkiem władzy ustawodawczej i wykonawczej jest stworzenie warunków dla sprawnego działania sądownictwa. Muszą one sobie uświadomić istnienie obowiązku wobec trzeciej władzy, który w istocie jest wielką powinnością rządzących wobec obywateli - wobec tych, którzy legitymowali ich do sprawowania władzy. Jak dotąd w III Rzeczpospolitej dług ten przez rządzących nie został spłacony.
Wspieranie sądownictwa przez Prezydenta RP to również inicjowanie postępowania ustawodawczego. Wystąpiłem z projektem ustawy o Trybunale Konstytucyjnym, zamierzam wnieść do Sejmu projekt ustawy o Naczelnym Sądzie Administracyjnym i dwuinstancyjnym sądownictwie administracyjnym. Mogę również zaskarżać do Trybunału Konstytucyjnego ustawy naruszające konstytucyjne zasady niezawisłości sędziów i niezależności sądów. Przypomnę, że 5 lutego 1998 r. zaskarżyłem do Trybunału Konstytucyjnego ustawę z 17 grudnia 1997 r. o zmianie ustawy - Prawo o ustroju sądów powszechnych oraz niektórych innych ustaw zarzucając jej naruszenie zasady nieusuwalności sędziów. Decyzja ta była konsultowana ze środowiskiem sędziowskim.
Mam prawo i obowiązek zwoływania Rady Gabinetowej w sprawach szczególnej wagi dla państwa. Polsce potrzebna jest szeroka debata na temat sądownictwa, consensus w tej sprawie rządzących i opozycji. Rozważam zwołanie Rady Gabinetowej w sprawie sądownictwa, bowiem niedowład w tej dziedzinie zagraża realizacji zasady państwa prawnego.
Sądownictwo w budżecie państwa... No cóż, prezydent RP ma ograniczony wpływ na kształt budżetu państwa - decyduje o nim oraz o podziale środków na różne sfery życia państwowego - Rada Ministrów. Prezydent może jedynie wystąpić do Trybunału Konstytucyjnego w sprawie ustawy budżetowej. Może co najwyżej prowadzić rozmowy zachęcając członków rządu i parlamentarzystów do przeznaczenia większych środków publicznych na sądownictwo. I to czynię.
Dzisiaj trzeba postawić pytanie - czy rząd w sposób właściwy określił priorytety reformy państwa - czy wprowadzenie np. reformy administracji państwowej przed reformą sądownictwa było właściwe. Musi być określony horyzont czasu dla przeprowadzenia reformy sądownictwa, wymuszający podjęcie konkretnych działań.
Uważam, że tak jak w dziedzinie obronności i polityki zagranicznej dla realizacji polskiej racji stanu konieczny jest consensus całej klasy politycznej, consensusu wymaga również reforma sądownictwa. Będę dążył do porozumienia wszystkich sił politycznych, którego celem będzie umocnienie trzeciej władzy.

Funkcjonowanie wymiaru sprawiedliwości określają: stan prawa, poziom orzecznictwa i wydolność sądownictwa. Wszystkie te elementy wzbudzają krytykę i spory. W odniesieniu do sądownictwa używa się określeń dramatycznych: "kryzys", "stan zapaści". Jak Pan Prezydent, konstytucyjny strażnik praw ocenia wymiar sprawiedliwości w naszym kraju?
Prezydent RP:
Wszyscy są zgodni co do tego, że sądownictwo dotknięte jest kryzysem. Szczególnie niebezpieczne jest to, że słabość sądownictwa uniemożliwia realizację Konstytucji. Gdy postępowanie sądowe trwa kilka lat, to konstytucyjne prawo do sądu jest fikcją. Wówczas poczucie sprawiedliwości obywateli jest naruszone, a trudno jest utożsamiać się z państwem, które nie gwarantuje ochrony praw i wolności obywatelskich określonych w przyjętej w referendum Ustawie Zasadniczej. Upływ czasu, słabość procedur egzekucyjnych, co uniemożliwia wykonanie wyroku sprawiają, że orzeczenie sądowe często daje jedynie moralną satysfakcję. Wywołuje to przekonanie o słabości państwa. Widoczne jest to również w coraz częstszych wystąpieniach obywateli polskich do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, dotyczących dostępu do sądów. Trybunał Strasburski już uwzględniał skargi na przewlekłość postępowań sądowych. Potwierdza to oczywistość kryzysu sądownictwa.
Wskazują na jego istnienie stanowiska Krajowej Rady Sądownictwa oraz raporty Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Spotykam się z sędziami, rozmawiam o ich problemach. Wiem, że trudne warunki pracy, niskie w stosunku do innych zawodów prawniczych zarobki, brak dbałości przez władze państwowe o autorytet sędziego powodują ucieczkę do innych zawodów prawniczych wielu sędziów i w konsekwencji lukę pokoleniową. Uważam, że tendencje powinny być odwrócone - zawód sędziego musi być ukoronowaniem zawodów prawniczych.

Przynajmniej na budowę i umacnianie jednego z filarów wymiaru sprawiedliwości - stanowienie dobrego prawa Pan Prezydent ma realny wpływ. Może Pan wadliwą ustawę nie podpisać, skierować do Trybunału Konstytucyjnego, wystąpić z inicjatywą legislacyjną. Czy stan realizacji tych prerogatyw satysfakcjonuje Pana Prezydenta?
Prezydent RP:
Istotnie, te prerogatywy są trwałym elementem uprawnień głowy państwa. Trzeba jednak pamiętać, że rolą prezydenta jest tylko inicjowanie określonych postępowań - przed Trybunałem Konstytucyjnym oraz Sejmem. Wszystkie orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego niezależnie od ich treści prezydent, tak jak i pozostałe organy państwa obowiązany jest wykonać. Taki jest sens powierzenia sądowej kontroli konstytucyjności prawa Trybunałowi Konstytucyjnemu. Wniesiony przeze mnie do Sejmu wspomniany wcześniej projekt ustawy o Trybunale Konstytucyjnym został w niedługim czasie uchwalony. Budzi to satysfakcję, a zarazem nadzieję, że wniesione w najbliższym czasie projekty ustaw dotyczące sądownictwa, niezależnie od tego, kto będzie ich autorem, szybko staną się obowiązującym prawem - w przeciwieństwie np. do prezydenckich projektów ustaw o stanach nadzwyczajnych.

Pomińmy orzecznictwo, które jest wyłączną domeną stanu sędziowskiego, zatrzymajmy się na sądownictwie - jego statusie, możliwościach i samopoczuciu ludzi w nim pracujących. Czy zdaniem Pana Prezydenta obecny status i otoczenie polityczne sądownictwa gwarantuje mu pełną realizację zasady niezawisłości? Sędziowie mówią: mamy konstytucyjne zabezpieczenie niezawisłości, ale jednocześnie istnieje zbyt duże i realne uzależnienie organizacyjno-decyzyjne od władzy wykonawczej, żeby nie powiedzieć urzędniczo-administracyjnej (podczepienie pod budżet Ministerstwa Sprawiedliwości, uzależnienie struktur kierowniczych sądownictwa od struktur resortowych).
Prezydent RP:
Uprawnienia ministra sprawiedliwości wobec sądownictwa ograniczone są przede wszystkim przez zasadę niezawisłości sędziów, którzy podlegają wyłącznie Konstytucji i ustawom. Ingerencja ministra sprawiedliwości reprezentującego władzę wykonawczą w orzecznictwo jest w myśl obowiązującego prawa niemożliwa. Natomiast obowiązkiem rządu, w szczególności ministra sprawiedliwości jest stworzenie odpowiednich warunków organizacyjnych dla sędziów i sądownictwa, by mogło ono wypełniać swoje konstytucyjne zadania.
Podkreślił to Sąd Najwyższy w swojej uchwale z 15 października 1998 r. wskazując, że przeszkody techniczno-personalne musza być rozwiązane przez administrację sądu lub kierownictwo resortu sprawiedliwości, które odpowiada za stworzenie sądowi warunków do realizowania ciążących na nim konstytucyjnych zadań. Tak właśnie należy pojmować rolę ministra sprawiedliwości. Odrębną sprawą jest kwestia finansowania sądownictwa. Wiąże się to z określeniem roli Krajowej Rady Sądownictwa w procedurze tworzenia budżetu sądownictwa.

Pozostańmy przy tej sprawie. Czy polskie sądownictwo nie dojrzało już do większej samodzielności, w większym samorządzeniu się, w regulowaniu spraw wewnętrznych w zakresie swojej "władzy"? Niech istotnie podlega tylko ustawom, a w pewnych funkcjach zewnętrznych zwyczajowo Prezydentowi RP jako jedynej władzy wolnej od wpływów partyjnych i z nadania całego społeczeństwa. Prezydent byłby właśnie orędownikiem sądownictwa przy ustalaniu jego budżetu w ramach budżetu państwa.
Prezydent RP:
Dzisiaj najwyższe organy władzy sądowniczej: Sąd Najwyższy, Trybunał Konstytucyjny oraz Naczelny Sąd Administracyjny włączają projekty swoich budżetów bezpośrednio do projektu budżetu państwa. Rozważenia wymaga idea rozszerzenia tej zasady, być może z koniecznymi modyfikacjami na pozostałe sądy. Trzeba to rozważać nie tylko w aspekcie niezależności władzy sądowniczej, lecz także na tle możliwości finansowych państwa. Za budżet państwa i jego wykonanie odpowiedzialny jest Rząd. Przy tworzeniu nowej procedury określania budżetu władzy sądowniczej muszą być uwzględnione wszystkie uwarunkowania konstytucyjne oraz stan finansów państwa.

Przejdźmy do innych spraw nurtujących środowisko sędziów. Mówią oni: orzekamy niezawiśle, ale często pod presją, już nie tylko społeczeństwa, co jest zrozumiałe, ale i polityków. Bywa, że krytykują oni wyroki kierując się argumentami pozaprawnymi. Ostatnio, w przypadku spraw lustracyjnych kwestionowano publicznie, i to z najwyższych pięter władzy, podstawę nowoczesnego wymiaru sprawiedliwości - zasadę domniemanej niewinności, łączono kuriozalnie funkcję prokuratora z funkcją sędziego. Czy nie uważa Pan Prezydent, że polityki jest za dużo przy wymiarze sprawiedliwości?
Prezydent RP:
Wymiar sprawiedliwości powinien być wolny od polityki, od wpływów, gróźb, politycznych ingerencji kogokolwiek i z jakiegokolwiek powodu. Ani politycy, ani dziennikarze nie powinni formułować opinii na temat rozstrzygnięć sądowych tylko dlatego, że nie spełniają ich oczekiwań. Można krytykować złe prawo stanowiące podstawę rozstrzygnięcia, ale nie wyrok będący skutkiem stosowania tego prawa. Negatywne oceny działalności orzeczniczej sądów nie sprzyjają budowaniu autorytetu trzeciej władzy i tym samym godzą w jedną z podstawowych zasad demokratycznego państwa prawnego. Barierą chroniącą sędziów od polityki i niewłaściwych wpływów jest ich szczególny status. Sędziom jako jedynym urzędnikom państwa przysługuje atrybut niezawisłości. Niezawisłość sędziów stanowi gwarancję utrzymania zasady trójpodziału władz. Organy władzy wykonawczej i ustawodawczej mają obowiązek zapewnienia sędziom niezawisłości, w tym także odpowiednich warunków pracy, co jest również istotnym czynnikiem gwarantującym niezawisłość.
W naszym kraju niezawisłość sędziów została zagwarantowana w Konstytucji. Formalna bariera między wymiarem sprawiedliwości a polityką więc istnieje. Rzecz w tym, by nie była ona przekraczana. Jest to jeden z mierników dojrzałości świata polityki.

W raportach o stanie sądownictwa, które Pan Prezydent zna, wyłania się obraz materialnej i technicznej mizerii, urągającej powadze "trzeciej władzy" w państwie prawa, ale przede wszystkim stanowiący barierę w korzystaniu przez obywateli z prawa do sądu. Politykę naprawy w tej dziedzinie cechuje doraźność: doda się trochę etatów, innym razem podniesie pensje administracji sądowej, w jakimś sądzie pojawią się komputery. Tymczasem zjawisko ma charakter strukturalny i wymaga działań systemowych. Czy nie byłoby wskazane, aby Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej mocą swojego autorytetu ogłosił stan kryzysu w tej dziedzinie, groźnego dla państwa i stanął na czele lobby wymuszającego szybką poprawę sytuacji właśnie drogą działań systemowych, rozwiązujących problemy kompleksowo?
Prezydent RP:
Z raportów o stanie sądownictwa wynika obraz słabości materialnej sądownictwa, której nie zmienią działania doraźne. Taki stan jest groźny dla państwa, a jego przezwyciężenie możliwe będzie tylko poprzez zmiany systemowe. Jak już wcześniej mówiłem, do przeprowadzenia takich zmian niezbędny jest consensus wszystkich sił i ludzi odpowiedzialnych za funkcjonowanie państwa. Przede wszystkim konieczne jest przedstawienie przez rząd planów inicjatyw ustawodawczych w tej dziedzinie i przygotowanie spójnej koncepcji reformy finansów sądownictwa.

Czy nie obawia się Pan Prezydent, że ten krytyczny stan polskiego sądownictwa utrudni nam wejście do Unii Europejskiej?
Prezydent RP:
Od wejścia do Unii Europejskiej dzieli Polskę kilka lat. Czas ten musi być wykorzystany na dostosowanie polskiego sądownictwa do standardów unijnych. Niezbędne jest przygotowanie programu, który doprowadzi do eliminacji różnic utrudniających wejście do Unii Europejskiej. Mam tu na myśli również prawidłowe wykorzystanie środków z funduszu PHARE. Udział sądownictwa w budżecie musi odpowiadać standardom unijnym. Wynagrodzenie sędziów ustalone powinno być na podstawie obiektywnych kryteriów. Wymóg ten wprowadza Rekomendacja Komitetu Ministrów Rady Europy z 13 października 1994 r. Uznaje ona to jako wyznacznik niezawisłości sędziowskiej.
Standardy, które muszą być przez Polskę dotrzymane wymienia także Europejska Karta o statucie sędziowskim przyjęta w lipcu 1998 r., która poprzez określenie gwarancji dla sędziów uznaje skuteczną ochronę praw jednostki. Do tych aktów musi odnieść się władza wykonawcza określając zakres niezbędnych działań.
Konstytucja z 2 kwietnia 1997 r. poprzez włączenie do polskiego porządku prawnego ratyfikowanych umów międzynarodowych wymusza dostosowanie prawa krajowego do standardów europejskich. Należy wyrazić przekonanie, że polscy sędziowie dzięki swoim kwalifikacjom sprostają wymogom związanym z harmonizacją prawa. Obowiązkiem władzy wykonawczej jest stworzenie im odpowiednich warunków obiektywnych do podołania tym wyzwaniom.

W II Rzeczypospolitej stworzono nowoczesne polskie prawo oraz dość sprawną strukturę sądownictwa. Dziś przeżywamy podobny proces, którego dodatkową stawką jest dostosowanie i prawa i procedur, a także struktur sądownictwa do wymagań i standardów Unii Europejskiej. Jakie przesłanie przekaże Prezydent Rzeczypospolitej w obliczu tych wyzwań sędziom, całemu polskiemu sądownictwu?
Prezydent RP:
Reforma sądownictwa jest wielkim wyzwaniem stojącym przed państwem polskim - porażka tej reformy oznaczałaby porażkę demokracji oraz upadek autorytetu państwa prowadzący do przedłużenia procesów unifikacyjnych. Dlatego też reforma sądownictwa nie jest tylko wewnętrzną sprawą sędziów i osób związanych z wymiarem sprawiedliwości. Sędziowie ograniczeni w działaniach politycznych przez Konstytucję, która zakazuje im należeć do partii politycznych i związków zawodowych mają ograniczone możliwości oddziaływania na pozostałe władze. Nie oni też za jej przeprowadzenie odpowiadają. Jak już powiedziałem jest to odpowiedzialność pozostałych władz: ustawodawczej i wykonawczej. Świadomość tego obowiązku musi być oczywista dla każdego, kto uczestniczy w sprawowaniu władzy w państwie. Rolą Prezydenta jest nie tylko skorzystanie z konstytucyjnych prerogatyw, gdy działania innych organów władz publicznych mogą prowadzić do naruszenia Konstytucji, lecz także inspirowanie działań, niezbędnych dla budowy demokratycznego państwa, którego istnienie jest związane z silną władzą sądowniczą. Traktuję to jako powinność prezydenta RP, swoją powinność.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.