przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jak Pan ocenia działalność rządu jako prezydent?
Prezydent RP:
Bogatsi o dwa lata doświadczeń, które były różnie i które są różnie, głównie krytycznie, przez opinię publiczną oceniane - na pewno wiemy więcej. Jako prezydent nie powinienem zbytnio komentować działań rządu, bo ode mnie wymaga się współpracy z rządem, a nie kontrolowania.

A jako polityk?
Prezydent RP:
Chcę unikać tego rodzaju komentarza, dlatego że będzie to zawsze przeszkadzało we współpracy. Mam uwagi krytyczne i wyrażam je bezpośrednio, głównie panu premierowi. Opinia publiczna, jak sądzę oczekuje, że będzie współpraca. Prezydent i rząd będą ze sobą współdziałali, i to się dzieje.

Czy one dotyczą kultury czy kompetencji?
Prezydent RP:
W sprawie kultury nie mam uwag krytycznych. Natomiast w sprawie kompetencji, skutków działań, przewidywania niektórych skutków, konsekwencji, rozmijania się zapowiedzi z efektami, to tu byłoby więcej do powiedzenia. Ale jak mówię, nie oczekujcie ode mnie jakichś bardzo głębokich komentarzy do działań rządu, ponieważ jestem od czego innego. Jestem od współpracy .

Od komentowania pracy rządu mamy Sojusz Lewicy Demokratycznej, który ustami Leszka Millera mówi mniej więcej tak: żenująca niekompetencja, arogancja, chaos, agonia i bankructwo. Pan Leszek Miller przesadza?
Prezydent RP:
To jest język opozycji. Myślę, że mieści się w standardzie mocnej opozycji. Przypominam sobie, co opozycja mówiła o rządach SLD-PSL i to nie były wiele różniące się określenia.

To przesada, czy nie?
Prezydent RP:
Była w niektórych sprawach na pewno przesada, w niektórych jest to wskazanie na istotne słabości. Ale opozycja ma swój język i ma swoje prawo, i to jest część demokracji. Dopóki nie zakłóca to spraw najważniejszych, jest do zaakceptowania. Gdyby okazało się, że w ogóle polskie elity polityczne nie mogą współpracować, to byłoby złe i wtedy niewątpliwie trzeba byłoby ten język wyraźnie zmienić.

A kiedy pana koledzy z SLD przychodzą do Pałacu Prezydenckiego, proponują przyśpieszone wybory parlamentarne, to co, wskazuje im Pan drzwi?.
Prezydent RP:
Ja im mówię to, co za chwilę powiem panom - w Polsce dla naszej stabilności dobrze będzie jeżeli wybory będą odbywały się w terminach, czy prezydenckie, czy parlamentarne, czy samorządowe, bo to jest też dojrzewanie demokracji. Pamiętajmy, że eksperyment z demokracją Polska zaczęła nie tak dawno - 10 lat temu, w tym zresztą Pałacu, gdzie jesteśmy. Wiele nauczyliśmy się. Dzisiaj nasza scena polityczna jest już dość uregulowana. To nie jest dwadzieścia kilka partii, jak jeszcze w roku 1991. Ale żeby to dojrzewanie trwało, trzymanie się okresów wyborczych jest ważne. Choć, tu muszę zastrzeżenie zrobić, są przewidziane w konstytucji przypadki, kiedy parlament może skrócić sam swoją kadencję, ale na to trzeba 3/5 głosów. Ja nie widzę takiej większości dzisiaj. Po drugie to jest nieprzyjęcie budżetu. Budżety są trudne, ale jednak przez większość parlamentarną przyjmowane. Wreszcie upadek rządu i brak możliwości wyłonienia rządu - nie sądzę, żebyśmy taki scenariusz mieli w najbliższej przyszłości. To wszystko skłania mnie po pierwsze do przekonania, iż wybory odbędą się w normalnym terminie, a po drugie, że moim zadaniem jest stabilizowanie także kalendarza politycznego w Polsce.

Czyli o wojnach na górze nie ma mowy?
Prezydent RP:
Nie sądzę. Gdybym chciał pozytywny scenariusz narysować, to powiedziałbym tak: nie byłoby źle gdybyśmy w Polsce przenieśli wybory parlamentarne na pierwszą połowę roku. One w Polsce są w drugiej połowie roku, we wrześniu. Okres wakacyjny do wyborów się nie nadaje, a pierwsza połowa jest dlatego dobra, bo to by oznaczało, że nowa większość parlamentarna może przygotować budżet. W tej chwili mamy sytuację dość paradoksalną, stara większość przygotowuje budżet, który później wykonuje, czy musi wykonać nowa większość, chyba że te większości nie będą się zmieniały tak często.
Nic nie wskazuje na to, żeby jak rozumiem, miało być inaczej niż jest. Pan deklaruje współpracę z rządem. Czy z uwagi na destabilizację wyłącznie czy też ze względu na to, że jest Pan, no cóż współodpowiedzialny za postępowanie rządu. Pan podpisuje ustawy podsuwane przez parlament z inicjatywy rządu, Pan odpowiada w pewnym sensie za reformy przeprowadzane przez rząd i za to jak są przeprowadzane.
Ja oczywiście podpisuję ustawy choć nie wszystkie, niektóre wetuję, niektóre ze względu na wątpliwości kieruję do Trybunału Konstytucyjnego. Ale ja nie odrzucam współodpowiedzialności. Moje podpisy są na wszystkich ustawach, które dotyczą choćby tych czterech reform wprowadzanych w Polsce. To moim zdaniem, pozwala mi w sposób bardzo otwarty również zwracać uwagę rządowi. W różnej postaci: poprzez spotkania bezpośrednie, rady gabinetowe, które już odbywały się w tym Pałacu, poprzez listy, które piszę do pana premiera, czy do innych członków gabinetu. Dlatego, że właśnie ja też współodpowiadam. Natomiast możliwości prezydenckie są takie, jakie są. Nie ma możliwości nawet, wobec krytycznego stosunku do rządu, zmiany tego rządu. A więc jeżeli nie mam wpływu na kształt rządu, a dzisiaj nie mam, za rząd odpowiada większość parlamentarna. Ja wskazałbym kandydatów na stanowiska ministerialne, którzy byliby moim zdaniem bardzo udani, ale to jest tworzenie fikcji politycznej, zupełnie niepotrzebnej. Natomiast dzisiaj, w tych warunkach, jakie zakłada konstytucja, odpowiedzialność za działanie rządu jest po stronie większości parlamentarnej, a więc AWS i UW.
Pańska orientyka, nawet jeśli istnieje, to jest taka mało zauważalna, powiedziałbym, chociaż nie wszystko dobrze się w rządzie dzieje.
Ja przyjmuję taką zasadę, którą oczywiście niektórzy mają mi nawet za złe - czemu nie wypowiadam się bardziej publicznie, krytycznie wobec rządu. Ja traktowałbym to jak swoistą łatwiznę. Dlatego, że będę jeszcze jednym, który będzie zgłaszał uwagi. To jest za łatwe.

Prezydent się nieco obawia rządu, który pokazał lwi pazur na przykład w sprawie zwierzchnictwa nad armią, tak jak rozumie ją rząd.
Prezydent RP:
Jeżeli już, to nie jest lwi pazur, to jest ledwo pazurek koci, oceniając co tam jest rzeczywiście napisane. Ustawy będą w Sejmie, będzie się tam toczyła batalia. Moje stanowisko jest znane. Jeżeli nastąpi uszczuplenie kompetencji prezydenckich w sprawie zwierzchnictwa sił zbrojnych, to weto jest nieuniknione. Myślę że jest szansa, że zostanie ono przyjęte przez parlament, także ja od początku oferowałem w tej sprawie rozmowy. One się toczyły przez rok między Ministerstwem Obrony Narodowej a Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. Nie przyniosły nic. Wrócilismy do punktu wyjścia. Żałuję, ale będziemy dalej pracowali.

Panie Prezydencie, a może ta ostrożność to stąd, że ostatnio tak troszkę na jednym wózku jedziecie, bo premierowi spadają notowania i panu też. Ostatnio o 11%.
Prezydent RP:
Niewątpliwie jedziemy na jednym wózku, bo jesteśmy politykami, którzy odpowiadają za całość. Dla wielu ludzi w Polsce te rozróżnienia - prezydent, premier, koalicja, opozycja, parlament, są bardzo jeszcze umowne, nieczytelne. Jest wielki problem i to na pewno wymaga refleksji nie ode mnie, ale przede wszystkim od rządu, co zrobić, by zaufanie instytucji publicznych nie było tak małe. To co się dzieje tj. 17% poparcia dla Sejmu, 18% dla Senatu, dla rządu. na tym tle moje 60% wygląda ciągle jako jakiś punkt odniesienia bardzo optymistyczny. Spada zaufanie do świata politycznego.

Pan błędów nie popełnia?
Prezydent RP:
Każdy popełnia błędy, ja na pewno też, ale choćby z tych badań wynika, że popełniam ich mniej aniżeli inni. To mówię nieskromnie, ale chcę taką "kropkę nad i" postawić.

Czy zaleca Pan swoim kolegom z lewicy wyciąganie "trupa z szafy"?
Barbara Labuda tak.
Prezydent RP:
To był głos pani Barbary i ma ona do tego prawo. U mnie jak widzicie panuje demokracja, ludzie wypowiadają takie sądy, jakie mają, ja tego nie ograniczam. To była jej inicjatywa, zresztą namawiam moich ministrów współpracowników, żeby pisali do różnych gazet, bo to jest też część ważna dla życia publicznego, żeby poglądy były znane, żeby wokół niektórych dyskutować. Jeśli chodzi o przeszłość SLD, to mogę powiedzieć tak, unikając takich bardzo barwnych określeń. SLD, czy wcześniej w ogóle lewica polska rozliczała się nie raz i gdyby czytać dokumenty, to niewątpliwie jest tam bardzo wiele odniesień do przeszłości. Ja sam wypowiadałem i różne słowa i różne deklaracje, które przede wszystkim nazywały rzeczy po imieniu, to co było złe w przeszłości. Ale ważniejsze, że gwarantowały, że recydywa tego nie będzie miała miejsca w Polsce, to jest najważniejsze. Czy Polska może stać się znowu krajem niedemokratycznym, rządzonym przez monopartie, gdzie będą łamane prawa człowieka, gdzie będzie pogarda dla prawdy historycznej? No więc nie. W programach lewicowych to jest jasno powiedziane, że takiej możliwości nie ma i tu jest pole czyste. Zapewne istnieje bardzo wiele pytań, na które nowa formacja, jaką jest SLD musi odpowiedzieć. Jedno z tych pytań dotyczy stosunku nie tylko do PZPR, nie tylko do przeszłości polskiej lewicy, ale także stosunku do PRL i tego co tam się działo, także do ostatnich 10 lat, w których wszyscy uczestniczymy. To też nie jest taki okres oceniony w pełni.
Izabela Sierakowska nie tak dawno o tym PRL-u mówiła, że to okres bezprzykładnego rozwoju państwa polskiego.
Żyjemy w demokracji. Każdy ma prawo wyrażać różne opinie. Na pewno nie da się o PRL powiedzieć jednym zdaniem, jednym słowem, i nie da się namalować jedną barwą, bo to były czasy i awansu cywilizacyjnego ludzi ale także zbrodni i śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. A więc to są barwy tak różne, że nie da się tego ujednolicić.

Panie prezydencie musimy kończyć. Prosimy o kilka odpowiedzi jednym słowem.
Prezydent RP:
Lider AWS proponuje lustrowanie ambasadorów, nowelizację ustawy lustracyjnej w tej sprawie. Co Pan na to?
Jest to błąd, destabilizowanie kolejnej służby państwowej w sytuacji, gdy ona się bardzo zmieniła. W tej chwili ogromna większość ambasadorów to ludzie, którzy kariery zaczęli po 1990 r. i wydaje mi się, że są instrumenty żeby wiedzieć, kto jest ambasadorem bez całej kolejnej lustracyjnej afery.

Opozycja jednym głosem domaga się referendum w sprawie reprywatyzacji.
Prezydent RP:
Myślę, że to jest niezły pomysł. Bylo referendum w sprawie narodowych funduszy inwestycyjnych. "Solidarność" wtedy żądała tego referendum. Myślę, że dzisiaj reprywatyzacja, jest równie,a może nawet jeszcze poważniejszą sprawą, którą warto przedłożyć społeczeństwu.

Czy stanie Pan okoniem, kiedy przyjdą do pana szybko przeprowadzone ustawy podatkowe?
Prezydent RP:
Ja mam umowę, powiem szczerze, z premierem Balcerowiczem, że będzie mnie informował jak te prace cały czas przebiegają, tak żeby można było zrezygnować nieco z tych 21 dni, które prezydentowi przysługują. Ale to zależy też od tego co wyjdzie z Sejmu, i kiedy, jakie będą kontrowersje. Na pewno nie podpiszę ustaw podatkowych jeśli zostanie mi na to parę godzin, bo to są zbyt poważne sprawy, żeby decydować o nich w parę godzin . Parę dni, jeżeli będziemy współpracować, jeżeli będę informowany, tak jak do tej pory o przebiegu prac, to jest gest, który można wykonać, żeby również w Polsce podatki weszły we właściwym terminie, żeby ludzie wiedzieli, jakie podatki mają płacić. Bo to też jest część demokracji i stabilności państwa.



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.