przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

6 września 1999 roku prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski udzielił wywiadu Radiu "Zet". Poniżej zamieszczamy obszerne fragmenty wywiadu prowadzonego przez red. Krzysztofa Skowrońskiego.
Jesteśmy w Pałacu Prezydenckim, gościem Radia "Zet" jest prezydent Aleksander Kwaśniewski. Dzień dobry Panie Prezydencie.
Dzień dobry Państwu, dzień dobry Panu.

Jak udały się wakacje?
Prezydent RP:
Dobrze, z rodziną, miałem wreszcie trochę czasu .

Wypoczął Pan?
Prezydent RP:
Tak, pogoda wspaniała nad polskim Bałtykiem.

Czy to prawda, że wypędzono rybaków?
Prezydent RP:
Ja o tym nie wiem. Akweny są zamykane, później dowiadywałem się u admirała jak to wygląda, on twierdzi, że to działalność hydrograficzna. Myślę, że tak rzeczywiście było, natomiast mam nadzieję,że nie było to związane z moim pobytem. W każdym bądź razie ze strony Biura Ochrony Rządu jak i mojej żadne prośby ani dyspozycje w tej sprawie nie wypływały.

Ostro rozpoczął się nowy sezon polityczny. Czy to prawda, że 22 miesiące temu, albo czy 22 miesiące temu, wtedy kiedy powstawał rząd premiera Buzka Pan przedstawił tę listę 6 czy 7 ministrów, którzy mają swoje teczki, na których coś jest?
Prezydent RP:
Tak, prawda, z tym że nie 6 i 7, liczba jest zupełnie inna.

A jaka?
Prezydent RP:
Dokument ma charakter ściśle tajny, natomiast warto wrócić do tej historii, bo odbyło się to na prośbę pana premiera, wtedy desygnowanego premiera. Ja go ostrzegałem, mówiłem mu, że to nie jest potrzebne ponieważ dysponuje procedurami lustracyjnymi, czyli z jednej strony oświadczeniami kandydatów, a z drugiej strony całą procedurą która miała być uruchomiona. Na początku premier powiedział, że zastanowi się, później jednak stwierdził, że on bardzo prosi. Zwróciłem się wtedy do dwóch instytucji - Urzędu Ochrony Państwa oraz Wojskowych Służb Informacyjnych aby poinformowały, czy w zasobach archiwalnych są materiały dotyczące nazwisk kandydatów do rządu i taką informację otrzymałem, i 30 października 1997 roku przekazałem premierowi. Podkreślam, jest to i była to wyłącznie informacja o zasobach archiwalnych i nic poza tym, ani mniej, ani nic więcej

Ale czy na tych listach był wicepremier Tomaszewski, czy go nie było?
Prezydent RP:
Tak, był.

I rozmawiał Pan z premierem Buzkiem na temat wicepremiera Tomaszewskiego, jak ta rozmowa przebiegała?
Prezydent RP:
Te rozmowy się odbyły i pan premier kształtując rząd stwierdził, że nie ma wątpliwości co do prawdziwości oświadczeń jakie zostały złożone, a wszyscy członkowie rządu oświadczenia złożyli, że nie współpracowali. Dla mnie była to wystarczająca informacja, by taką decyzję na wniosek premiera podjąć.

To w takim razie po 22 miesiącach co Pan sądzi o sprawie wicepremiera Tomaszewskiego, o dymisji wicepremiera Tomaszewskiego?
Prezydent RP:
Dymisja ma charakter wewnątrzpartyjny, a nie lustracyjny. Gdybym chciał nazwać to bardzo ostro to mam wrażenie że ciągle nie jest to lustracja, bardziej partyjna egzekucja, bowiem lustracja dopiero się teraz zacznie. To sąd może stwierdzić, czy dokumenty są prawdziwe czy nieprawdziwe, skonfrontować to z zainteresowanym. Pamiętajmy, że jedna ze słabości procesu lustracyjnego polega na tym, że do obecnego momentu, a więc przekazania dokumentów sądowi właściwie ten oskarżony czy podejrzany, żeby używać tego sformułowania, nie może zapoznać się z nimi, on nie wie co jest w papierach. Więc dopiero teraz odbędzie się lustracja, która określi czy pan Janusz Tomaszewski współpracował czy nie współpracował.
Dlaczego mówię o tej partyjnej egzekucji? Dlatego że problem przecież powraca. To się toczyło od co najmniej roku, kiedy co chwila fala różnego rodzaju podejrzeń się pojawiała, później przycichała, później się pojawiała i w końcu doszło do takiego a nie innego finału. Traktuję to z niesmakiem, powiem szczerze, bo w moim przekonaniu w polskim życiu politycznym byłoby dużo lepiej gdybyśmy trzymali się prawdziwych argumentacji, tzn.jeżeli minister jest niekompetentny, należy go odwołać. Jeżeli w partii chcemy dokonać zmian to trzeba je dokonywać grając prawdziwymi kartami, a nie szukając różnego rodzaju tajemniczych trików czy dokumentów. A dodatkowo moją niechęć w tych wszystkich kwestiach wzbudza i taki fakt, że większość wszystkich kryzysów rządowych w Polsce jest związanych z teczkami. I nie dlatego, że te teczki są, że należy je oczyścić czy wyjaśnić, tylko dlatego że wygodniej jest użyć tego rodzaju argumentów. Tak jest od 1992 r., tak było w sprawie premiera Oleksego. Obawiam się i mam takie dziwne poczucie, że podobną sytuację mamy w tej chwili.

A dlaczego w takim razie należy zaniechać lustracji, wyrzucić teczki do Wisły?
Prezydent RP:
Bynajmniej, uważam że lustracja powinna być przeprowadzona. Obecna ustawa ma swoje słabości już chyba dla wszystkich oczywiste, jak chociażby kwestia owego słynnego donosu poselskiego. Ustawa została bardzo poprawiona także na moje wnioski, będzie dostępność do dokumentów dla obywateli, będzie działał Instytut Pamięci Narodowej. A więc będzie szansa że teczki zostaną "rozbrojone", że staną się na tyle jawne, że każdy będzie mógł się ustosunkować, a nie obawiać się, że ktoś spreparował przeciwko niemu dokumenty, które przechodzą z jednego biurka na drugie, poza świadomością zainteresowanego i mogą być w dowolnym momencie wyciągnięte.
Ale procedury rozmaite w Polsce trwają tak długo, że to jest proces na 10 - 20 lat.
To dlatego powinniśmy zachować daleko idącą wstrzemięźliwość w ferowaniu wyroków. Naprawa błędu w sytuacjach oskarżenia człowieka, szczególnie gdy dotyczy to dobrego imienia jest nadzwyczaj trudna. Co zrobimy za dwa, trzy lata gdy dowiemy się, że pan Robert Mroziewicz nie współpracował? Czy przywrócimy go na poprzednie stanowisko, kiedy może być zupełnie inny układ polityczn? Czy napiszemy na pierwszych stronach gazet, że bardzo go przepraszamy? Czy wyślemy listy do jego partnerów zagranicznych, których miał bardzo wielu w NATO i poza NATO, że niestety była to pomyłka i pospieszyliśmy się? Trzeba wykazać w tej chwili więcej dbałości o prawo, o człowieka, wykazać szacunek dla niego, aniżeli na skróty prowadzić lustrację, bo to pożytków nie przyniesie, to będzie zatruwało nasze życie polityczne.

A co Pan zrobi, żeby zmienić ustawę lustracyjną?
Prezydent RP:
Nic w tym układzie lustracyjnym zrobić nie mogę. Przedstawiłem moje uwagi. Veto zostało odrzucone. Tak długo jak większość parlamentarna sama nie zdecyduje się wprowadzić zmian, to ich nie będzie. Czytam z zainteresowaniem wypowiedzi polityków Unii Wolności, którzy są bardzo krytyczni wobec tej formy lustracji, ale przypominam, że oni też głosowali przeciwko moim poprawkom, mojemu vetu. Mogę powiedzieć że są mądrzy po szkodzie. No to do dzieła, proszę proponować zmiany.

Wracając do dymisji wicepremiera Tomaszewskiego, była uzasadniona czy nie?
Prezydent RP:
Lustracyjnie nie. Będę bardzo zdecydowanie trzymał się zasady domniemania niewinności, którą traktuję jako fundamentalną dla państwa prawa. Natomiast oczywiście, jeżeli premier mówi, że stracił zaufanie do swojego wicepremiera, to dymisja musi nastąpić. Przyczyny są właściwie bez znaczenia, mnie argumentację pan premier przedstawił jednoznacznie, że od pewnego momentu nie chce współpracować i stracił zaufanie do swojego zastępcy, i to jest powód.

A czy Pan Prezydent się zapytał, od jakiego momentu?
Prezydent RP:
Nie. Wyjaśniano mi, że to było kilka czy kilkanaście ostatnich dni, czy nawet tygodni, ale argument, że premier nie chce ze swoim zastępcą. współpracować, jest wystarczający żeby odwołać zastępcę. Sam Janusz Tomaszewski doskonale rozumiał tę sytuację bo nawet jej nie przedłużał. Chciał żeby rzeczywiście wręczenie nastąpiło szybko i żeby wszystko zakończyło się, bo dla niego to także jest bardzo bolesne.

A Pan własnymi kanałami sytuację w ministerstwie spraw wewnętrznych, tę sytuację z wiceministrem Bondarykiem zbierał albo nie zbierał?
Prezydent RP:
Pan premier twierdzi, że sprawa jest badana i oczekuję efektów tych badań, natomiast były wicepremier Tomaszewski, że absolutnie jest to nieprawda, że jakiegolwiek wybierania materiałów o charakterze obyczajowym z dawnych policyjnych czy milicyjnych archiwów nie ma. Zaczekajmy, wiemy tyle, ile z prasy, natomiast nie ma żadnego powodu, żeby nie przyjrzeć się działalności pana ministra Bondaryka i tej grupy, tej komórki, która została utworzona.

Jak Pan widzi teraz koalicję rządząca, czy po tej dymisji jest mocniejsza, czy słabsza?
Prezydent RP:
Nie, na pewno nie jest mocniejsza, bo znam to z przeszłości innych koalicji. Takie sprawy siły nie dają.

Jak Pan rozmawia z premierem Buzkiem, jak Pan obserwuje rząd, koalicję to Pan myśli, że ten rząd przetrwa jeszcze 26 miesięcy?
Prezydent RP:
Nie jestem po pierwsze prorokiem, po drugie moje uprawnienia konstytucyjne ograniczają się, jeśli chodzi o rząd, do powoływania i odwoływania na wniosek większości parlamentarnej. Nie potrafię dzisiaj powiedzieć, jak dalej potoczą się losy rządu, natomiast jedno chcę stwierdzić - mnie osobiście bardzo zależy, żeby był w Polsce bardzo dobry rząd, szczególnie w takim historycznym momencie. (...) Polska potrzebuje dobrego rządu, aktywnego, który skupi się na sprawach rzeczywiście zasadniczej wagi, a nie będzie zajęty za bardzo zbyt sobą i tym co się dzieje wewnątrz. Ja będę z każdym rządem współpracował i mam nadzieję, że nie stracimy tych miesięcy, które są przed nami.

Czy poprze Pan ustawę reprywatyzacyjną?
Prezydent RP:
Ten projekt jest o tyle dobry, że liczy się z realiami ekonomicznymi państwa, choć tu też są wątpliwości. Ale jest niezadowolenie środowisk, które chcą reprywatyzacji, ponieważ twierdzą że 50 - procentowa rekompensata to jest jakby nacjonalizacja, podobna, tylko dotycząca nie całości a połowy majątku. Tu potrzeba i kompromisu i znalezienia zrozumienia u zainteresowanych, dlatego że jeżeli nie znajdziemy tego kompromisu to sądzę, że problem reprywatyzacji będzie latami jeszcze nierozstrzygnięty. A to też źle służy procesom gospodarki, bo niewątpliwie w wielu miejscach załatwienie reprywatyzacji pozwalałoby na choćby decyzje dotyczące dużych inwestycji infrastrukturalnych, drogowych.Trzeba szukać dobrych rozwiązań, kompromisów i nie spieszyć się. Nie ma powodów, aby przygotować ustawę złą, ustawa zła będzie czyniła więcej szkód aniżeli pożytków.

Spotkał się Pan ostatnio z prezydentem Niemiec, kanclerzem Niemiec. Czy rozmawiali panowie na temat odszkodowań dla robotników przymusowych?
Prezydent RP:
Oczywiście rozmawialiśmy i stanowisko zarówno prezydenta jak i kanclerza jest pozytywne. Oni uważają, że ten bolesny remanent historii i wojny Niemcy muszą spłacić.

Tylko pytanie, kiedy zaczną?
Prezydent RP:
Kiedy zaczną i na jakich warunkach to oczywiście podlega rozmowom, dyskusji. Oni poprosili o kierowanie pracami hrabiego Lambsdorffa, który jest politykiem partii liberalnej a więc nie związanym z obecną koalicją, co dodatkowo uwiarygadnia ich chęci rozwiązania problemu. Mam nadzieję, że w ciągu najbliższych tygodni, najdalej miesięcy rozwiązanie będzie.

Ma Pan nadzieję, czy ma Pan taką obietnicę ze strony prezydenta albo kanclerza?
Prezydent RP:
Obietnicę nie, dlatego że rząd może co najwyżej angażować się w zachęty, natomiast nie może przejąć na siebie trudu negocjacji, odpowiedzialności za negocjacje. Natomiast co jest ważne i co obaj panowie podkreślali to zasada, iż wszyscy poszkodowani zostaną potraktowani jednakowo jeśli chodzi o odszkodowania. Nie na zasadzie wysokości płac, bo gdyby tak było to mielibyśmy krzyczącą niesprawiedliwość. Poszkodowany amerykański otrzymałby dużo więcej niż polski a poszkodowany polski robotnik dużo więcej aniżeli ten z Ukrainy. Nie ma żadnego moralnego tytułu żeby takie zróżnicowanie miało miejsce.

Na zakończenie dwa pytania. Kiedy oficjalnie podejmie Pan decyzję o tym, że startuje Pan w wyborach prezydenckich? Już Marian Krzaklewski powiedział Aleksander Wyborczy ....
Prezydent RP:
Ja bym chciał, żeby kampania prezydencka w Polsce nie była zbyt długa, bo nie ma takiej potrzeby. A po drugie jesteśmy w momencie wielu poważnych spraw . Chociażby negocjacje z Unią Europejską, reformy które będą miały kolejne swoje etapy. Więc wydaje mi się, że jeżeli kampania prezydencka będzie odpowiednio krótka to z korzyścią dla Polski. A więc jeżeli trzeba się decydować to nie ma powodu żeby dzisiaj. Wystarczy pierwsza połowa przyszłego roku, bo wybory zgodnie z konstytucją będą w listopadzie następnego roku. Jest czas i nie widzę powodu, żeby się spieszyć.

To prawda Panie Prezydencie, że na mecz Polska - Anglia nie starczyło biletów nawet dla Kancelarii Prezydenta?
Prezydent RP:
To dobrze świadczy o tym, że jest zainteresowanie kibiców.

Pan będzie na meczu?
Prezydent RP:
Nie, niestety nie. Mam wcześniejsze zobowiązania, których nie mogę cofnąć.



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.