przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

17 września 1999 roku Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Aleksander Kwaśniewski, przed wylotem do Katynia, udzielił wywiadu "Sygnałom Dnia" Programu I Polskiego Radia
Przekazujemy obszerne fragmenty wywiadu

Małgorzata Słomkowska - Panie Prezydencie, wizyta Pana w Katyniu ma charakter symboliczny. Nie przewiduje się przemówień, spotkań politycznych. Złoży Pan jedynie kwiaty na grobach w Katyniu i Charkowie. Dlaczego taka formuła?
Aleksander Kwaśniewski
- Chyba najbardziej godna i najbardziej odpowiadająca chwili, w której jesteśmy, a więc rocznicy i złożenia hołdu pomordowanym Polakom, a także Rosjanom, Ukraińcom, obywatelom Związku Radzieckiego, którzy spoczywają na tych cmentarzach. Hołdu tym, którzy także byli ofiarami stalinizmu, nazizmu, którzy byli bohaterami walki o wyzwolenie nas spod hitlerowskiej okupacji. Myślę, że symbolika tego dnia jest tak wielka, że słowa niczego nie dodadzą, one mogą jedynie zepsuć atmosferę.

Gdyby musiał Pan przemówić... Co wtedy by Pan powiedział?
Gdybym musiał przemówić powiedziałbym to, co zawarłem w moim oświadczeniu, które wczoraj specjalnie zostało przekazane mediom. Abyśmy właśnie dzisiaj mogli się skupić na refleksji, na wspomnieniach w tej bardzo szczególnej atmosferze, która jest na obu cmentarzach. Ja tam już byłem. Byłem w Katyniu, byłem w Charkowie. To są wyjątkowe nekropolie. To są miejsca, gdzie jest niesamowita i niespotykana zieleń i absolutna cisza. Nie wiem dlaczego. Być może, to wynika z charakteru tych miejsc. Tam nie ma ptaków. Chciałbym, żeby państwo się wsłuchali właśnie w ciszę. Cisza potrafi być bardziej wymowna niż przemówienia.

Rosyjskie ministerstwo spraw zagranicznych uważa, że w 1939 roku nie było radzieckiej agresji na Polskę. Czy ta wizyta, w kontekście tego oświadczenia, jest jak najbardziej na miejscu?
To jest właśnie przełamywanie tych wszystkich twardych stereotypów, które istnieją. Fakt, że jedziemy, jest ważny dla porządkowania stosunków polsko-rosyjskich. Oświadczenie rosyjskiego MSZ jest nieporozumieniem. Dzisiaj na świecie, myślę, że także i Rosjanie, doskonale wiedzą, że w momencie podpisania paktu Ribbentrop-Mołotow, koła historii zaczęły toczyć się inaczej. Polska, i nie tylko ona, bo przecież Łotwa, Litwa i Estonia - wszyscy staliśmy się ofiarami tego tajnego paktu, przez całe lata nie publikowanego. Nie ma o czym mówić. Agresja miała miejsce i był to zamysł polityczny. Oczywiście Rosjanie mają prawo w jakimś sensie go usprawiedliwiać, szukać argumentów, ale fakt pozostaje faktem. To była agresja (...). Zostawmy historię. Dziś pytanie brzmi następująco - czy Polacy i Rosjanie potrafią zbudować przyszłość taką jak np. Niemcy i Francuzi, czy pojednanie jest między nami możliwie. A jeżeli jest możliwe - ja uważam , że jest - to trzeba zrobić wszystko, Krok po kroku, poprzez symbole, gesty, działania doprowadzić do normalności. Do tego, że historię będziemy oceniać jaką była, a jednocześnie będziemy budować przyszłość najlepszą z możliwych.

Dyplomacja rosyjska w tym oświadczeniu także twierdzi, że przyjazd pana prezydenta do Katynia to symbol pojednania rosyjskiego i polskiego narodu. Czy pan też tak to traktuje?
Tak. Cieszę się, że to zdanie, w tym kuriozalnym oświadczeniu się znalazło. To, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji widzi w mojej wizycie, a także w wizycie parlamentarzystów, przedstawicieli duchowieństwa, rodzin osób pomordowanych, fakt pozytywny, fakt pojednania to znaczy, że odczytują nasze intencje prawidłowo.

Panie prezydencie przenieśmy się teraz do kraju. Działalność rządu Jerzego Buzka negatywnie ocenia 74% Polaków, kolejne dymisje w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, po wicepremierze Januszu Tomaszewskim, otrzymali wiceminister Krzysztof Bondaryk i szef GROM-u Sławomir Petelicki. Jak Pan to wszystko ocenia?
Dobrze tego ocenić się nie da. Z drugiej strony muszę podkreślić, iż premier, rząd mają prawo do tego typu decyzji. Niewątpliwie jest stan podgorączkowy, a może nawet gorączkowy w rządzie, to przecież jest widoczne i badania opinii publicznej też o tym mówią. Natomiast ja chciałbym przypomnieć ważne fakty - gen. Petelicki, a wtedy nawet płk Petelicki został mianowany szefem GROM-u ponownie na wniosek tego rządu i tej koalicji, na wniosek tego rządu został generałem i dzisiaj, po dwóch latach, na wniosek tego samego rządu jest zwalniany. Niewątpliwie więc problem jest wewnątrz rządu, wewnątrz MSWiA i trudno to oceniać. Nie wiem na czym polegają te wszystkie działania, które w tej chwili się toczą, nie jestem o nich informowany i również nie rozmawiałem z gen. Petelickim.

Zamierza Pan rozmawiać?
Zamierzam prosić szefa BBN, żeby przeprowadził niezbędne rozmowy, aby po prostu więcej zrozumieć, ponieważ z tego, co się dzieje, zrozumieć wiele nie sposób.

Generał Petelicki powiedział, że ta sprawa może mieć reperkusje międzynarodowe.
Nie przesadzajmy. Świat żyje swoim życiem - gdzieś tam się tajfun zbliża, gdzieś bomby wybuchają, są problemy poważne i myślę, że Polska na szczęście nie jest krajem, który trafi na pierwsze strony gazet z powodu takich wydarzeń jak odwołanie gen. Petelickiego. Niewątpliwie wiarygodność Polski powinna być budowana bardzo konsekwentnie, a ta wiarygodność składa się z wielu czynników, to jest budowla z milionów cegieł.

Taki GROM jest chyba taką małą cegiełką...
Niewątpliwie jest i dlatego uważam. że wszelkie działania wobec GROM-u powinny być przemyślane, powinny mieć charakter decyzji bardzo głęboko uzasadnionych, a nie takich, które są kwestionowane i niezrozumiałe. Moim zdaniem została tu przyjęta zła technologia, ale powtarzam, że rząd ma prawo podejmować takie decyzje - generał Petelicki został szefem GROM-u dzięki temu rządowi, ten rząd go odwołał. To są pytania do rządu dlaczego tak się stało.

Do rządu, którego działalność społeczeństwo ocenia negatywnie w 74%, 52% uważa, że ten rząd powinien się podać do dymisji. Czy sądzi Pan, że przedterminowe wybory czy rekonstrukcja rządu to zmieni?
Zadaniem prezydenta jest stabilizować scenę polityczną. Konstytucyjne zadanie to jest troska o ciągłość władzy, o respektowanie prawa. Mówię więc jasno, uważam, że terminy wyborów w Polsce powinny być stabilne i powinny być niepodważalne. Konstytucja wyraźnie określa, kiedy można to zmienić.

A nowy premier?
To jest decyzja większości parlamentarnej. Czy taką decyzję ta większość podejmie czy nie... Choć odnoszę wrażenie, że w tej chwili słychać zbyt wiele tzw. samosprawdzających się prognoz. W moim przekonaniu po stronie rządu, po stronie większości koalicyjnej jest w tej chwili decyzja, co zrobić, żeby odzyskać zaufanie społeczne. Bowiem zaufanie społeczne jest niezbędnym warunkiem nie tylko dla premiera, ministrów, także dla mnie, żeby działać, żeby mieć możliwość podejmowania często trudnych decyzji.

Czy sądzi Pan, że zmiana premiera...
Pani mnie wciąga w niepotrzebną dyskusj. To jest sprawa większości koalicyjnej i ona zadecyduje czy chce rekonstruować ten rząd płytko, średnio czy głęboko.

24 września jest zapowiedziana wielka manifestacja. Na razie nie ma na nią zgody. Proszę powiedzieć czy Pan uważa, że powinna się odbyć ta demonstracja czy nie?
Art. 57 Konstytucji mówi, że gwarantujemy obywatelom możliwość zgromadzenia, wypowiadania swobodnie poglądów politycznych i to jest bardzo ważna norma państwa demokratycznego. Nie można dzisiaj w Polsce, korzystając z różnego rodzaju argumentów, ograniczyć tej, jednej z najważniejszych swobów obywatelskich. Z drugiej strony, zgadzam się, że Warszawa nie może być sparaliżowana, że miasto jest wielkie, musi żyć, ludzie muszą mieć poczucie bezpieczeństwa, w związku z tym moja propozycja do władz miasta i województwa jest taka, żeby porozumieć się z organizatorami, co do takiego charakteru i takiego miejsca demonstracji, żeby nie zakłócało to zasadniczo życia miasta.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.