przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jednym z konstytucyjnych zadań Pana prezydenta jest zapewnienie ciągłości władzy państwowej. A tym samym oczywiste jest, że nie mogą być zawirowania koalicyjne i sytuacji w jakiej znalazł się nasz rząd. Ukonstytuował się jak wszyscy wiemy rząd mniejszościowy. Proszę powiedzieć, czy według Pana powinien ograniczyć wyłącznie do administrowania?
Prezydent RP:
Rząd mniejszościowy nie jest dobrym rozwiązaniem, ale nie jest nadzwyczajnym rozwiązaniem. Wiele krajów Europy miało rządy mniejszościowe i właściwie prawdziwa próba przed rządem mniejszościowym Jerzego Buzka stoi w tej chwili . Zobaczymy za kilka tygodni na ile ten rząd nie dysponując głosami w sejmie może przeprowadzać ustawy, ważne decyzje. Moim zdaniem kluczowym jest, na ile premier będzie mógł liczyć na całość swojego zaplecza AWS-u co do tej pory było słabe, na ile ten rząd będzie umiał rozmawiać z Unią Wolności, z PSL-em, z SLD czy z opozycją, co do tej pory było jego słabością. Dialog nie był silną stroną ani rządu ani AWS-u. Nie jest to jednak rozwiązanie dramatyczne.

Posłowie lewicy, Leszek Miller w szczególności wielokrotnie podkreślał, że ze względu na to, że sprawy zaszły aż tak daleko i są w tak złej kondycji, ten rząd powinien ograniczyć się jedynie do administracji. Pan Leszek Miller ostatnio nie zostawia suchej nitki na tym rządzie, żeby przypomnieć ostatni piknik niedzielny, na którym Pan był obecny.
Prezydent RP:
To nie był piknik , to była konwencja .

Ale przyjęło się mówić , że Torwar to był piknik
Prezydent RP:
Ja tego nie powiem . Dla mnie było to bardzo ważne wydarzenie .

Zmierzam do tego , że po tak ostrym wystąpieniu Leszka Millera , w którym krytykuje rząd , Pan nie odniósł się do tego , nie łagodził treści tego wystąpienia.
Prezydent RP:
Ja powiedziałem to co ja sądzę i to było dużo łagodniejsze i to było bardzo odpowiedzialne z mojej strony , dlatego że czym innym jest język opozycji. Przypomnę , że kiedy obecna koalicja , pan premier obejmował władzę , nie zostawił suchej nitki na poprzednikach. Więc jeżeli tak się zaczyna to trzeba się liczyć z tym , że odpowiedź będzie bardzo zdecydowana i bardzo ostra. Ja pamiętam słowa ,że czterolecie SLD-PSL niczego dobrego nie dały. To nieprawda . To był okres na pewno nie w 100% wykorzystany, ale dla Polski dobry , podobnie jak rząd AWS i UW będziemy wspominać jako czas nie w pełni wykorzystany , ale znowu nie doprowadzający Polski do jakichś dramatów. Ja z natury człowiek umiarkowany , używam umiarkowanego języka .Natomiast to o czym pani mówi , powinno być przestrogą dla wszystkich polityków , żeby nie mówić słów , które kiedyś użyte przeciwko nam będą tak bolesne . Dlatego , że umiarkowanie języka, chociaż jest to dla dziennikarzy smutne bo zanudza sytuację , jest dla życia publicznego lepsze . Dlatego wydaje mi się , że opozycja ma swoje prawa . Słusznie zauważa wiele słabości i je wyostrza. Natomiast ja , jako prezydent , muszę szukać pozytywnych rozwiązań .

Generalnie rzecz biorąc te wielkie cztery reformy przyniosły Polsce wiele konfliktów , a wiele gmin jest już na poziomie europejskim.
Prezydent RP:
Trzeba powiedzieć , że te cztery reformy były Polsce potrzebne. Przy ich przeprowadzaniu popełniono wiele błędów i mogły być one przeprowadzone lepiej .Natomiast to czego ja oczekuję ze strony dzisiejszej opozycji , a prawdopodobnie jutrzejszego rządu , to programów alternatywnych. Wierzę , że L. Miller jako bardzo doświadczony polityk , którego osobiście bardzo cenię niedługo przedstawi nam alternatywę . Co zrobić dla usprawnienia reformy zdrowia , oświaty - bo tu jest klucz problemu, nie po to , byśmy obrzucali się odpowiedzialnością i oskarżeniami, ale żebyśmy pokazali jak Polska ma wyglądać i jakie kroki są niezbędne , żeby to się udało.

Tym bardziej , że rząd premiera Buzka wielokrotnie podkreślał , że teraz przyszedł czas na korygowanie błędów.
Prezydent RP:
Ja pytałem o przygotowanie reformy, a są na to nasze listy , korespondencja i odpowiedź była taka , że wszystko jest świetnie przygotowane. Ja myślę , że ten rząd , jeżeli można mu coś zarzucić to grzech nadmiernego optymizmu i swoistej arogancji. Gimbusy miały być w każdej gminie - nie są. Został popełniony grzech przesadnego nieusprawiedliwionego optymizmu i w jakimś sensie ten rząd płaci za to cenę, choćby w ocenie publicznej .

Wróćmy na chwilę do rządu mniejszościowego. Pojawiły się pytania czy może być groźny dla gospodarki, choćby dlatego , że wyszła z rządu UW. Mamy w pamięci zmniejszenie deficytu budżetowego o 0,5%, powszechne uwłaszczenie czy projekty prorodzinnych ulg podatkowych. Czy Pan podziela te niepokoje?
Prezydent RP:
Co się stanie zobaczymy. Ja nie potrafię prorokować. Wiem jedno . Dyscyplina finansów publicznych jest koniecznością. Bardzo precyzyjne obliczenie możliwości finansowych państwa w takich dziedzinach jak polityka prorodzinna , edukacja , służba zdrowia jest koniecznością . Czy pan minister Bauc , który przejął schedę po premierze Balcerowiczu , da sobie z tym radę?. Zobaczymy . Budżet będzie niewątpliwie tym polem dyskusji , które jest najbardziej zasadnicze , bo nie przyjęcie budżetu może prowadzić do wcześniejszych wyborów . Budżet musi być realny i zdyscyplinowany . Tutaj możliwości eksperymentów niemalże nie ma .

Został utworzony nowy resort, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego i Budownictwa. Pan mówi o konieczności utrzymania dyscypliny finansów publicznych. Już pojawiają się komentarze , że utworzenie tego resortu jest dużym błędem ustrojowym ponieważ przyczyni się do dezintegracji tych finansów publicznych.
Prezydent RP:
Kiedy powiedzieliśmy "A" w sprawie samorządności w roku 1990 , kiedy powiedzieliśmy "B" dwa lata temu, tworząc powiaty i województwa, kiedy władza ze wszystkich obozów mówi , że chce decentralizować państwo, chce umacniać samorządy, to samorządy muszą dysponować większymi środkami. Stąd moim zdaniem ustawa o finansach samorządowych jest pilna i powinna być przyjęta bardzo szybko , z korzyścią dla samorządów . O to chodzi w całej idei państwa samorządowego i społeczeństwa obywatelskiego. Ten resort to nie musi być biurokracja .W Polsce potrzeba miejsca , w którym pojawia się poważna myśl oraz działania dotyczące zmniejszenia nierównowagi międzyregionalnej. Bo znamy Mazowsze: z jednej strony wielka , bogata i coraz piękniejsza Warszawa, z drugiej strony otoczenie- Mazury. Musi być polityka regionalna , inaczej tych ludzi nie wyrwiemy ani z biedy , ani z nędzy i marazmu. Moim zdaniem jeżeli resort polityki regionalnej ma się tym zajmować , to jest potrzebny. To nie może być biurokracja, próba udowadniania samorządom , że im się pieniądze nie należą. Gdyby minister Kropiwnicki znalazł siły i odebrał etaty i pieniądze swoim kolegom na rzecz samorządów to zrobiłby dobrą pracę. W rozmowie ze mną powiedział jednak , że przygotowuje raczej resort dla następcy. To powinno być ministerstwo aktywnej polityki regionalnej.

Te obawy, zagrożenia dla stanu naszej gospodarki wynikają być może z uznania, że konflikt AWS-UW to był spór między liberalną a socjalną wizją państwa i gospodarki .
Prezydent RP:
Nieprawda. W samym AWS mamy różne koncepcje gospodarcze. Główny konflikt to niejasność czym jest AWS. Wiele koncepcji nie znalazło zgody programowej. Jest pora aby AWS wykrystalizował swój program gospodarczy. Teraz mają oni swój rząd mniejszościowy więc niech powiedzą o co im chodzi. Bo ja nie wiem czy jest to gospodarka prosocjalna , prorozwojowa czy proliberalna .Ja nie potrafię zdefiniować programu gospodarczego AWS-u.

Dość niejasno rysuje się przyszłość naszego kraju zważywszy , że rząd tworzy AWS.
Prezydent RP:
Zobaczymy co zaproponuje rząd mniejszościowy. Na miejscu premiera szukałbym porozumienia w samym AWS , żeby wreszcie wystąpić jako siła jednolita.

Rozbudzona jest nadzieja na państwo socjalne. Czy powinniśmy iść w tym kierunku?
Prezydent RP:
Nie możemy żyć w micie , że może być tylko polityka liberalna gdzie jest wzrost gospodarczy , gdzie troszczymy się o przedsiębiorców albo wyłącznie prosocjalne traktowanie problemów. Trzeba szukać punktów równowagi między koniecznościami gospodarki a sprawiedliwością społeczną. Kluczem dla Polski w najbliższej dekadzie jest rozwój gospodarczy i większa wrażliwość społeczna , otwarcie na rodziny , które potrzebują wsparcia. Również koncentracja wokół dziedzin , które przynoszą szanse na przyszłość : edukacja , pomoc dla kultury , dla nowych technologii. Pytaniem jest co jest polskim produktem eksportowym. Tu musi być aktywność państwa.

Wszyscy politycy Panie Prezydencie w taki czy inny sposób informują dokładnie o tych samych problemach od 1989 roku zarówno koalicja obozu Solidarnościowego, jak i PSL-SLD. Proszę zobaczyć, musi to być niezwykle trudny problem skoro znowu Pan powtarza te same słowa, a rozwiązania problemu nie widać
Prezydent RP:
Myślę, że nie jest dokładnie tak jak pani mówi , bowiem to co stało się w Polsce jest swoistym eksperymentem. Dzisiaj nie można nas wszystkich, polityków, którzy od wielu lat uczestniczą w życiu publicznym oskarżać, że nie wiedzieliśmy tego 10 lat temu, bo nie było na ten temat ani książek, ani encyklopedii, ani innych materiałów. Przejście od gospodarki feudalnej do kapitalistycznej, od kapitalistycznej do wysoko technologicznej jest opisane w tysiącach książek. Przejście od gospodarki scentralizowanej - państwowej do gospodarki prywatnej-rynkowej jest właściwie polskim eksperymentem i eksperymentem innych krajów, które weszły na tę drogę. Trzeba przyjąć, że myśmy na naszej drodze działali poprzez zdobywanie doświadczeń, także błędów i to nie może być oskarżeniem. Natomiast może być dzisiaj swoistą krytyką, jeżeli nie wyciągniemy po 11 latach wniosków, że polski rozwój wyczerpał swoje proste rezerwy, proste możliwości i nie przejdziemy do bardziej zasadniczych rezerw, jak edukacja, technika, nauka. Byłby to błąd. To nie jest powtarzanie czegoś co od 11 lat powtarzamy, my to powtarzamy w zupełnie innych warunkach, mając więcej doświadczeń, ale także więcej instrumentów. 11 lat temu Polski w stronę edukacji nie dało by się pchnąć, dzisiaj jest to możliwe.

Według Pana istnieją dwie zasadnicze słabości naszej polskiej demokracji: słabość władzy sądowniczej i związane z tym poszanowania, raczej brak poszanowania dla prawa i zagrożenie instytucji państwa partyjnym egoizmem, brakiem kompetencji, korupcją. Pomówmy o tych dwóch zagrożeniach. Na początek o państwie prawa, do którego dążąc jak Pan uważa pokonaliśmy 1/3 drogi. Czy uważa Pan, że nominacja pana Kaczyńskiego na stanowisko ministra sprawiedliwości jest krokiem we właściwym kierunku?
Prezydent RP:
Znam osobiście od wielu lat Lecha Kaczyńskiego, pracowaliśmy razem przy okrągłym stole i mam do niego dużo szacunku, ale jakim będzie ministrem sprawiedliwości to porozmawiamy za pół roku, dzisiaj nie potrafię powiedzieć. Natomiast niewątpliwie jest poważnym problemem, umocnienie wymiaru sprawiedliwości, uporządkowanie prawa i stworzenie poczucia, że obywatel może dochodzić swojej racji, że sądy są i sprawiedliwe i rychliwe. Sam się na własnej skórze przekonałem, że trzeba czekać, że każda procedura jest bardzo długa. Uważam, że najbliższych 5 lat, czyli czas kiedy wybrany prezydent będzie działał powinien być czasem bardzo poważnej nie tylko dyskusji na ten temat ale także działań, które unowocześnią polski wymiar sprawiedliwości. A w tej drugiej sprawie tylko mogę powtórzyć, że zagrożeniem dla polskiej demokracji jest partyjniactwo, korupcja, nepotyzm, egoizm polityczny.

I właśnie o tym porozmawiajmy. Na Konwencji wyborczej przyjął Pan nominację właśnie od SLD. Sam Pan potwierdzał jakiś czas temu, że właśnie temu ugrupowaniu między innymi, bo i PSL się przyłożyło zawdzięczamy rozwiązania prawne umożliwiając skrajne upartyjnienie państwa. Twórczo rozwinęła to koalicja ostatnia AWS i UW, niemniej jednak zaczęło się od SLD.
Prezydent RP:
O jakich rozwiązaniach pani mówi?

To, które pozwala upartyjnić stanowiska .... bardzo nisko w województwach, powiatach. Razem ze zmianą ekipy rządzącej idą zmiany bardzo głęboko.
Prezydent RP:
To jest nieporozumienie, bo ja uważam, że był pomysł który miał właśnie służyć przerwaniu tego.

Co się stało?
Prezydent RP:
Za dużo było egoizmu, za dużo prywaty. Pomysł który wtedy powstał był taki: z naturalnych powodów zmiana rządu powoduje, że wszyscy ludzie na wysokich, politycznych stanowiskach odchodzą. Więc żeby nie było takiego proszenia, cała ekipa tak jak zresztą w Stanach Zjednoczonych, odchodzi. Równocześnie padła propozycja była propozycja tworzenia służby cywilnej, która miała być tym czynnikiem stabilizującym. Dyrektorzy i inne osoby chronione wtedy ustawą i w jakimś sensie nieusuwalne. Stało się to, że uznano, iż ta grupa ludzi to są "łupy", że to są stanowiska do podziału. Chcę powiedzieć, że pan Tałasiewicz, który dzisiaj kandyduje do senatu w Szczecinie, do końca rządów SLD-PSL był wojewodą. Pan Jastrzębski był do końca wojewodą warszawskim, wymieniłbym jeszcze kilku wojewodów, którzy do końca 4 letniej pełnej kadencji SLD-PSL nie zostali odwołani.

Toteż powiedziałam o twórczym rozwinięciu tej praktyki.
Prezydent RP:
Ale to nie ma nic wspólnego z regulacjami prawnymi

Otóż to
Prezydent RP:
Regulacje prawne są dobre w tej mierze. Natomiast istnieje coś takiego jak dobra bądź zła wola. Ja zawsze mówię, że najlepsze prawo może być zmarnowane przez złych ludzi i słabe prawo może być przez złych ludzi poprawione i dobrze używane. W przypadku nominacji kadrowych cierpimy, w tej koalicji, na głębokie nieuzasadnione, nieusprawiedliwione i godne potępienia partyjniactwo i podtrzymuję tę opinię wyrażoną w liście do premiera.

Czy odwrócona zostanie ta niedobra kadencja, a Pan uczyni wszystko, żeby właśnie tak się stało?
Prezydent RP:
Otrzymałem poparcie od SLD i Unii Pracy co sobie bardzo cenię. Rozmawiałem z ludźmi z SLD i z Unii Pracy oni doskonale wiedzą, że nie wszystkie atuty są po ich stronie. W moim przekonaniu otwartość na fachowców, na ludzi , którzy znają się na rzeczy , gotowość ochrony ludzi na wysokich stanowiskach będzie nieporównywalna z tym co przeżywaliśmy cztery lata. I apeluję o to, bo to jest potrzebne. Ja sądzę, że w tej chwili sam premier zrozumiał, że tak trzeba działać. Fachowość jest ponad wszelką partyjnością.

Zdanie o korupcji. Czy ciągle Pan czeka na tego pierwszego, który się ujawni i opisze jak to było kiedy go korumpowali albo on korumpował, żeby korzystając ze swoich prerogatyw ułaskawić go?
Prezydent RP:
Ja czekam. To się odbyło według całej procedury. Dzisiaj Rzeczpospolita drukuje bardzo interesujący tekst o problemach korupcyjnych . Korupcja jest wirusem działającym ponad partyjnymi działaniami a jest wirusem, który może zainfekować całe państwo, cały system gospodarczy i ja to mówię nie tylko wobec polityków , ale wobec świata gospodarczego. Bo kiedy mnie na spotkaniu z przedsiębiorcami któryś z nich pyta , co zrobić, żeby nie było korupcji, mówię: przestańcie dawać. Gdzieś to się zaczyna.

Łatwo powiedzieć.
Prezydent RP:
Trzeba o tym mówić. Istnieje filozofia Kalego . Wtedy kiedy możemy osiągnąć sukces jesteśmy gotowi iść na skróty, tam gdzie dotyczy to innych jesteśmy bardzo rygorystyczni. Otóż moja propozycja jest taka, niech wszyscy od początku do końca zachowają się fair, wtedy mamy szansę, żeby naprawdę niebezpiecznego wirusa gospodarki zniszczyć.

A o woli politycznej zniszczenia tego wirusa świadczy, że do tej pory nie mamy ustawy o lobbingu i sensownej ustawy o finansowaniu partii politycznych
Prezydent RP:
To trzeba zrobić, choć finansowanie partii politycznych to jest problem nadzwyczajnie ważny. Nie wiem czy dzisiaj społeczeństwo jest gotowe zaakceptować...

...kwotę z budżetu, chyba nie, ale podatków też chyba nie
Prezydent RP:
Podatki, budżet to jest prawie to samo. Natomiast jeżeli byłaby zgoda, że finansujemy to np. członkowie opodatkują się. Uważam, że to jest jakaś metoda. Natomiast żeby poprawić i państwu i pani samopoczucie, mogę powiedzieć, że tak jak obserwuję i analizuję to bardzo precyzyjnie, wszystkim krajom wolnorynkowym, demokratycznym w pełni z tymi problemami nie udaje się poradzić. Niech to będzie jakąś otuchą, ale niech to nie zwalnia nas z obowiązku żeby szukać rozwiązań, które będą czytelne, które będą dawały partiom pieniądze na działanie a nie będą powodowały zjawisk korupcyjnych.

Z takich ważniejszych decyzji, kto wie czy nie najważniejszą decyzją przed którą stoi rząd, jest sprawa budowy drugiej nitki gazociągu łączącego Rosję z Zachodem. Rzecz w tym proszę państwa, że ta nitka biegnie m.in. przez Ukrainę, przez środek Polski. Drugą, którą Rosjanie chcą budować chcieliby poprowadzić z pominięciem Ukrainy i do tego stopnia zależy im na naszej zgodzie, że gotowi są nawet poprowadzić tę drugą nitkę gazociągu, nie jak pierwotnie zamierzali przez Polskę południową, ale w pobliżu Włocławka i Kędzierzyna. Jak państwo pamiętacie tam są potężne zakłady azotowe, które zużywają ogromne ilości gazu i ma to nas zachęcić do podjęcia decyzji. I teraz taki jest dylemat - odcięcie Ukrainy od tej drugiej nitki, do czego możemy się przyczynić w gruncie rzeczy może bardzo zagrozić nawet suwerenności gospodarczej tego państwa. Dla Polski Ukraina jest niezwykle ważnym, strategicznym wręcz partnerem, ale z drugiej strony Rosja też. Rosjanie chcą zakończyć rozmowy do 20 lipca. Jaka jest Pana opinia w tej kwestii?
Prezydent RP:
Nie chcę wypowiadać się na temat rurociągów gazowych, bo nie zajmuję się tym. Mogę powiedzieć tak, że politycznie mamy dwa cele: zasadniczy cel wynikający z naszych interesów, a także strategicznego partnerstwa, które mamy z Ukrainą, żeby Ukraina umacniała się jako państwo niepodległe, które włącza się do współdziałania europejskiego i państwo, które będzie istotnym czynnikiem nowej architektury europejskiej w XXI wieku. Nic co jest przeciwko Ukrainie nie może być przez nas popierane. Z drugiej strony, też chciałbym bardzo aby Polska była bardziej aktywna we współpracy gospodarczej z Ukrainą. Spotkanie, które mieliśmy ostatnio w Rzeszowie z prezydentem Kuczmą, świadczy o tym że tak się dzieje, że coraz więcej poważnych projektów polsko-ukraińskich ma miejsce, także w sprawach gazu.
Z Rosją potrzebujemy dobrych kontaktów i będziemy starali się je rozwijać. Ale jest polski interes, który musimy ocenić. A po czwarte, że w tak bardzo poważnej i skomplikowanej kwestii. Należy oczekiwać, że wypowiedzą się ci, którzy znają się na problematyce technicznej, ekonomicznej, że z ich udziałem, a także z udziałem ministerstwa spraw zagranicznych, będzie wypracowane polskie stanowisko. W tej sprawie nie może być innej deklaracji aniżeli ta, którą powiedziałem. My z Ukrainą jesteśmy związani, wierzę, że na zawsze i będziemy wspomagać ją i nie pozwolimy na żaden projekt, który będzie antyukraiński. Z drugiej strony trzeba ocenić, czy to ma takie tło, czy rzeczywiście intencje są tego typu, bo moim zdaniem dla nas usługi z Rosją są też bardzo istotne.

Stosunki z Rosją - za wcześnie na ocenę prezydentury Putina, ale te informacje które z Rosji docierać zaczynają do kraju, mogą niepokoić. Przypomnę państwu taki ciąg zdarzeń. Próbowano rozprawić się z Andriejem Babickim, człowiekiem, który pisał gorzką prawdę o Czeczeni. Na forum parlamentu przedstawiciel prezydenta straszył gubernatorów procesami karnymi. Zorganizowano wreszcie nalot na biura holdingu Media - Most, aż wreszcie finałem było aresztowanie szefa tego holdingu Władimira Burzyńskiego. I pojawiły się komentarze, że tym samym został zburzony wizerunek Rosji jako państwa przewidywalnego, nieakceptującego użycia siły wobec przeciwników politycznych. To mocno niepokoi, nie tylko nas
Prezydent RP:
Mnie w tej całej historii niepokoi to, że prezydent Putin w czasie wizyty w Hiszpanii, czy w Niemczech powiedział, że on o tej sprawie nic nie wie. Prawo działa, sądy działają, prokuratury działają, różne rzeczy zdarzają się w demokratycznych państwach i przecież trudno nawet oczekiwać, że tutaj będzie jakikolwiek wpływ czy presja ze strony organów władzy wykonawczej. Fakt, że prezydent Pupin powiedział, że nic nie wie, jest niedobry z dwóch względów. Po pierwsze albo nie wie, że ktoś mu takie rzeczy robi u boku, albo jest niewłaściwie informowany w dość istotnych sprawach, które dotyczą Rosji. Mogę to tylko złożyć na karb początku kadencji, może nie wszystkie kanały informacyjne działają dobrze. Czy to oznacza jakiś poważniejszy zamach na media, na demokrację - nie przesadzałbym tutaj. Moim zdaniem tu jest bardzo wiele interesów, których nie rozumiemy i te interesy się krzyżują. Niewątpliwie powinniśmy się domagać żeby polityka rosyjska była przewidywalna, żebyśmy wiedzieli jakie tam reguły obowiązują. Myślę, że w tej chwili jest czas żeby przyjrzeć się temu co w Rosji będzie się działo, cały czas utrzymywać kredyt zaufania do prezydenta Putina, wierzyć, że również po wizytach w Hiszpanii, w Niemczech, Wielkiej Brytanii będzie moment na otwarcie bliższych stosunków z Polską na wysokich szczeblach. Proponuję w stosunku do Rosji robić to o czym mówił minister Geremek, starajmy się aby to było dobre sąsiedztwo, bez nerwowości, nachalności.

Kolejnym bardzo ważnym dla naszego kraju problemem jest stan naszych negocjacji z Unią Europejską. Chcę zwrócić uwagę na niepokoje Jeziorańskiego, bardzo wnikliwego komentatora wydarzeń, który dostrzega związek między próbami wymuszania na Polsce zrzeczenia się orientacji proamerykańskiej, a skutecznością naszych zabiegów o wejście do Unii Europejskiej i powiada, że kryć się może za tym groźba na święty nigdy przyjęcia Polski do Unii.
Prezydent RP:
To jest bardzo ważne, ale też bardzo szerokie pytanie, bo myślę że spór dotyczący tzw. proamerykańskiej postawy Polski jest wymyślany na potrzeby obecnej debaty europejskiej, jest nieuzasadniony. Często odpowiadam tak: nie ma żadnej wątpliwości, że Stany Zjednoczone są Europie potrzebne i doświadczenia NATO, współpracy euroatlantyckiej świadczą o tym, że to się powiodło, że Europa jest bezpieczna, demokratyczna, rozwijająca się. Jestem przeciwny takiemu pytaniu, które jest nam czasami stawiane: a wy, Polacy, którzy aspirujecie do Unii Europejskiej powiedzcie kogo bardziej kochacie, czy Europę, czy USA. Odpowiedź na to jest oczywista nie jesteśmy antyamerykańscy, antyeuropejscy. Nikt dzisiaj w Europie z poważnych partnerów nie chciałby wyeliminować obecności Amerykanów w sensie politycznym, militarnym z Europy. Czym innym jest konkurencja ekonomiczna, tutaj problem się zaczyna. Ameryka jest dzisiaj krajem wyjątkowego rozwoju, natomiast UE stara się temu sprostać i uważam, że Polska wchodząc do UE będzie pomagała w konkurencyjności Europy i w tym sensie będziemy w konfrontacji z Amerykanami. I trzecia rzecz o której pani powiedziała to też jest warte podkreślenia - nie ma alternatywy dla rozszerzenia UE. Europa zadecydowała o rozszerzeniu i ona nie może się z tego wycofać dlatego, że UE od początku kształtuje się poprzez kolejne etapy rozszerzenia. Dzisiaj pytanie brzmi tylko: kiedy?. Chcemy osiągnąć nasz cel czyli 2003 rok i to główne zadanie po naszej stronie.

Właśnie głównie przez Polskę. Pan zaproponował przyjęcie tzw. paktu na rzecz Unii Europejskiej i nie zostało przyjęte z entuzjazmem w kręgach rządowych. Jak Pan przyjął odpowiedź pana ministra Geremka i szefa komitetu integracji, że nie należy...... w zespole negocjacji na co Pan zwracał uwagę....
Prezydent RP:
Wymienieni partnerzy i ministrowie popełniają błąd. Moim zdaniem opozycja poza rządem jest w stanie zaproponować jako obserwatorów do zespołów negocjacyjnych świetnych fachowców- nie polityków. A po drugie w 2001 roku może się zmienić rząd i wtedy to co ja dziś proponuję będzie działało na korzyść tych, którzy dzisiaj mówią - nie. Doskonale wiem, że z punktu widzenia naszych negocjatorów w Brukseli, naszych partnerów na Zachodzie, zmiany rządu są czymś naturalnym, oni chcieliby mieć pewność, że jeżeli rząd się zmieni to będą ludzie których znają, i z którymi można te sprawy kontynuować. Moim zdaniem ta propozycja jest bardzo potrzebna i mam nadzieję, że po pewnej dyskusji będzie przyjęta

Wspomniany już Jan Nowak-Jeziorański powiada również niepokojąc się o sytuację naszego kraju w Unii Europejskiej, aroganckim niekiedy sposobem traktowania naszego kraju przez kraje Unii, że z Polską nawet nie konsultowano problemu rosyjskiej inicjatywy tożsamości obronnej, nie informowano o tej sprawie, a co bardziej w listopadzie ubiegłego roku, pamiętamy obchody 10 rocznicy zburzenia muru berlińskiego, zaproszono Gorbaczowa, Busha, byli obecni kanclerze Kohl i Schroeder, nie było Wałęsy, nie było Pana
Prezydent RP:
Myślę, że było by lepiej gdybyśmy tam mogli być, chociaż chcę powiedzieć, że nieco wcześniej był tam Tadeusz Mazowiecki. To nie było tak, że zupełnie nie było polskich śladów. Z tego trzeba wyciągnąć jednak wniosek: entuzjazm, euforia przełomu lat 89/90 się kończy i wszyscy, którzy na tym budują jakiekolwiek koncepcje polityczne bardzo się pomylą, bo mijają lata i dzisiaj dużo bardziej zwraca się uwagę na stan polskiej gospodarki, na stabilność polskiego systemu politycznego, na to jak negocjujemy. My musimy dzisiaj podjąć niesamowicie trudną próbę walki ze stereotypami. Istnieje stereotyp Polski, która ciągle nie jest gotowa do Unii Europejskiej, w której za dużo jest bałaganu, przestępstw. Ci, którzy przyjeżdżają do Polski na nasze szczęście. zmieniają ten stereotyp na lepsze. Musimy też sobie powiedzieć jasno jak chcemy zmienić stereotyp. To wymaga naszej aktywności, wymaga tego żebyśmy nie kradli samochodów cudzoziemcom, żebyśmy mieli bardziej przyjazne przejścia graniczne, żeby w hotelach była bardzo dobra obsługa, to też jest fragment naszej drogi do UE.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.