przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie jest pan właściwie szczęśliwym człowiekiem, wygrał Pan drugą kadencję. Ma Pan 75% poparcia w społeczeństwie według najnowszych badań, ale jest jedno "ale" - Pana decyzji w sprawie wyboru Leszka Balcerowicza na szefa NBP nie chce poprzeć klub SLD.
Prezydent RP:
To świadczy o tym , że nie ma pełnego szczęścia nigdy. Myślę, że z tym się trzeba liczyć, że prezydentura oznacza podejmowanie decyzji, które jednym się będą podobać, innym mniej. Mam nadzieję, że moja propozycja jutro przejdzie. Wierzę, że ci, którzy będą głosować potrafią oddzielić emocje od spraw merytorycznych. Niewątpliwie Leszek Balcerowicz jest dobrym kandydatem na prezesa NBP.

Ale SLD uważa inaczej. Słyszał pan co mówili posłowie na temat Leszka Balcerowicza? Że głosowanie byłoby handlem szkodliwym dla gospodarki, dla nieakceptowanego rządu.
Prezydent RP:
Mówimy o polityce, która niewątpliwie ma miejsce. Z tego co wiem, ze strony AWS jak i UW wynika, że takiego handlu nie było. Podejrzenia o ten handel mają miejsce. Mam nadzieję, że są nieprawdziwe. Byłoby źle gdyby decyzje ważne dla państwa były podejmowane w kontekście interesu, handlu, układu.

Umowa była. Mówił o tym poseł Rokita.
Prezydent RP:
Rozmawiałem w Pałacu bezpośrednio z liderami Unii, AWS i wszyscy zaprzeczyli, że tego rodzaju umowa miała miejsce. Przedstawiłem pięć osób, moim zdaniem bardzo kompetentnych, które mogą objąć stanowisko NBP. Uznałem po rozmowach i konsultacjach, że osobą najbardziej nadającą się i predestynowaną, żeby mieć większość parlamentarną jest Leszek Balcerowicz. Mam nadzieję, że jutro tak się stanie. To jest na pewno dobry kandydat.

Proszę powiedzieć dlaczego dla SLD jest to kandydatura nie do zaakceptowania?
Prezydent RP:
Dlatego, że SLD prowadzi od bardzo długiego czasu merytoryczny spór z Leszkiem Balcerowiczem o gospodarkę, o finanse, o politykę gospodarczą. Ten spór stał się dużo bardziej silny, gdy on został szefem Unii Wolności. Proszę pamiętać, że pierwsze reformy Balcerowicza zostały wprowadzone przy aktywnym udziale posłów jeszcze nie SLD, ale PZPR. Na przełomie roku 1989 i 1990 wielu z nich uczestniczyło w pracach komisji, wspierało Balcerowicza.

No więc tym bardziej jest to dziwne.
Prezydent RP:
Tak, ale coś się zmieniło. Może dziś patrzą na prof. Balcerowicza zbyt politycznie, ale profesor sam wybrał taką drogę. Proponuję obu stronom, zarówno jemu, jak i SLD, żeby uwolnić się od polityki. Profesor taką decyzję podjął. Wycofał się z działalności partyjnej, zrezygnował ze stanowisk, zadeklarował, że aktywność polityczna już go nie interesuje. Mam nadzieję, że SLD również spojrzy na niego jak na osobę, która po prostu zna się na finansach, która jest znana w świecie.

Nie chce tak spojrzeć Leszek Miller, nie chce tak spojrzeć Wiesław Kaczmarek. Mówią, że Balcerowicz zniszczył gospodarkę.
Prezydent RP:
Nie, tak nie mówią.

Mówią. Kaczmarek mówi, że jest to kandydatura nie merytoryczna.
Prezydent RP:
Nie słyszałem tych wypowiedzi. Nie wierzę, żeby Wiesław Kaczmarek, którego uważam za poważnego polityka mógł tak powiedzieć.

Powiedział tak przedwczoraj w "Kropce nad i".
Prezydent RP:
Przepraszam, że ja "Kropki" tak dokładnie nie oglądam. Jeżeli tak powiedział, to powiedział po prostu nieprawdę. Kandydatura Leszka Balcerowicza niewątpliwie jest merytoryczna, podobnie jak kandydatura wspaniałego człowieka Marka Belki, prezesa Stopyry, jak kandydatury profesorów Sławińskiego i Filara. To są wszystko merytoryczne kandydatury. Kandydaturą, która uzyskała poparcie dwóch ważnych klubów, dziś dysponujących większością w Sejmie, jest kandydatura Leszka Balcerowicza. Ważmy słowa. Balcerowicza można nie lubić. To jest święte prawo każdego z nas. Ale nie można powiedzieć, że to jest nie merytoryczny człowiek w sprawach finansów czy gospodarki.

Myśli Pan, że jednak przekona dziś posłów SLD, żeby zmienili swoją decyzję.
Prezydent RP:
Nie wierzę w to że SLD może dzisiaj nagle popierać Balcerowicza. Bałbym się że takie poparcie mogłoby mu zaszkodzić po drugiej stronie, w AWS. Oczekuję, że AWS, tak jak mnie obiecywała i jak proponowała zagłosuje w całości za kandydaturą Leszka Balcerowicza, a to wraz z głosami Unii Wolności oznacza, że ten wybór będzie dokonany. Jestem przekonany, że SLD potraktuję tę propozycję w sposób merytoryczny, tak jak to miało miejsce w czasie dyskusji, którą Leszek Balcerowicz przeprowadził z klubem SLD i obie strony wyszły z tej rozmowy bardzo zadowolone, bo to było o sprawach.

Ale dzisiaj wyraz temu dało SLD w Parlamencie.
Prezydent RP:
Dla SLD poparcie Leszka Balcerowicza jest niemożliwe, wobec kontrowersji, jakie w ostatnich latach miały miejsce między nimi, mniej na płaszczyźnie ekonomicznej, a bardziej partyjnej. Myślę, że SLD nie uzna, że wybór Balcerowicza na szefa NBP oznacza problem czy katastrofę. To będzie wybór osoby, która zna się na sprawie i która będzie dobrym prezesem banku, a jednocześnie osoby, która będzie nas dobrze reprezentować w świecie w sferze finansów, bankowości, inwestycji. Pamiętajmy, to jest wartość nie do przecenienia - Leszek Balcerowicz, a mówię to po dziesiątkach swoich kontaktów, seminariach, konferencjach jest traktowany jako człowiek znany, rozpoznany, wiarygodny i ten, który jest jednym z polskich znaków w ostatniej dekadzie.

A czy Panu łatwiej było podjąć taką decyzję, dlatego, że Pan wygrał kampanię wyborczą? Gdyby to była na przykład w połowie Pana kampanii, liczyłby się Pan z głosami SLD?
Prezydent RP:
Hipotetycznie nie ma co zakładać Szymborska, nasza wspaniała noblistka napisała ważną rzecz - tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono. Nie ma co teoretyzować. Dla mnie rezygnacja pani Gronkiewicz-Waltz była niespodzianką. Rozumiem jej decyzję. Wiem, że jest taka pora, że po 9 latach kierowania NBP jest chęć spróbowania innego wyzwania, innych zadań. Podjęła tę decyzję. Nie miałem prawa stać na drodze tej decyzji. Ale było to zupełnie nieoczekiwane. Decyzja pani prezes Gronkiewicz-Waltz jest nową jakością, nową sytuacją. I w tej sytuacji postanowiłem przede wszystkim określić listę kandydatów, których uważam za kompetentnych. I to zrobiłem, i to z trzech pól - związani z polityką, związani dzisiaj z Zarządem Banku i dobrzy zawodowcy, którzy są gdzieś z boku wszystkich wydarzeń. Przedstawiłem kandydatury głównym siłom politycznym, uzyskałem opinie. Rezultatem tego jest kandydatura Leszka Balcerowicza. Wierzę, że jutro zakończy się ten proces.

Na pytanie dziennikarza - Jak Pan sobie da radę z SLD, powiedział Pan - dam sobie radę.
Prezydent RP:
Dlatego, że jestem człowiekiem dialogu, rozumiem zasady, które rządzą polityką. Moje kontakty z SLD są kontaktami rzeczowymi, pozbawionymi jakichkolwiek podtekstów. W rozmowach ze sobą mówimy całą prawdę, nawet jak jest ona nieprzyjemna. Dzieje się też tak i odwrotnie. Myślę że to jest bardzo prawidłowe w sytuacji, w której byłem twórca Socjaldemokracji Rzeczypospolitej. Byłem twórcą porozumienia parlamentarnego SLD. Znam tych ludzi, jestem ze wszystkimi po imieniu. Pomagali mi w kampanii wyborczej. To jest taki bardzo - jak powiedziałem - męski, rzetelny sposób rozmawiania, podejmowania decyzji, ale jednocześnie też nie zamazywania różnic. Inna jest rola Prezydenta w systemie państwa, inna jest rola nawet wiodącej, czy najważniejszej, czy najsilniejszej partii politycznej. Ale myślę, że tu nie ma sporu. Tu się rozumiemy...

Jak to nie ma sporu? Jest spór akurat w tej sprawie.
Prezydent RP:
Oni się zachowują tak jak uważają, jednocześnie to nie grozi kandydaturze. Kandydatura Leszka Balcerowicza ma poparcie większości parlamentarnej.

Panie Prezydencie, jakie są grzechy pańskiej prezydentury?
Prezydent RP:
Jeśli chodzi o minione 5 lat to bym odpowiedział ewangelicznie - kto jest bez grzechu, niech rzuci kamieniem. Ja kamieniem nie rzucam, czyli mam świadomość tego, że nie wszystko się udało, wiele spraw można było zapewne inaczej przeprowadzić, być może niektóre wydarzenia które później były nagłaśniane, były na pewno niepotrzebne, byłbym dużo bardziej szczęśliwym człowiekiem, gdyby ich nie było, ale powiem: kto bez grzechu niech rzuci kamieniem.

Jak Pan chce naprawić swoje stosunki z Kościołem, bo dzisiaj oglądałam o Panu film, był Pan szczęśliwy kiedy wsiadał Pan do papa-mobile, wsiadał wraz z żoną. Wtedy wiele ciepłych słów padło pod Pana adresem, a pod koniec Pana kadencji wiele gorzkich słów ze strony Kościoła.
Prezydent RP:
Dotyka Pani ważnego i trudnego problemu. Ja mogę powiedzieć tak: z mojej strony będzie uczynione wszystko, żeby stosunki państwa i Kościoła były jak najlepsze, oparte o zasady Konstytucji, o konkordat, o to wszystko co nas obowiązuje. Uważam, że regulacje prawne w Polsce są znakomite, można powiedzieć, służące Kościołowi i wolności Kościoła i swobodom, możliwości działania ludzi wierzących, ale i chroniące ludzi innych wyznań, ludzi niewierzących. Uważam że polskie regulacje dają pełne gwarancje na zachowanie neutralności światopoglądowej państwa. Mamy takie przepisy prawne, które nie powinny być jakimkolwiek problemem. Reszta jest w naszych rękach, czyli jak chcemy to wykonać. Z mojej strony dialog z Kościołem, współdziałanie, rozwiązywanie trudnych problemów społecznych, to jest coś, na czym mi bardzo zależy. Na ile Kościół, hierarchia kościelna jest do tego samego gotowa - nie wiem, zobaczymy. Ja czasami odnoszę wrażenie, że problemu na pewno nie ma tutaj, w Pałacu, czasami ten problem jest po stronie niektórych przedstawicieli hierarchii, i o tym mówię z pewnym smutkiem.

Ale co na przykład?
Prezydent RP:
Choćby chęć dialogu, choćby chęć współdziałania w niektórych sprawach

Znaczy hierarchowie nie chcą z Panem współdziałać?
Prezydent RP:
Znakomita część oczywiście tak. Mógłbym dzisiaj przytoczyć piękne listy, który otrzymałem po swoim wyborze i od Ojca Świętego i od wielu kardynałów i biskupów. Sprawiły mi ogromną radość, ale czasami w codziennej praktyce widać, że jest jakiś rodzaj, może uprzedzeń to za duże słowo, ale pewnego dystansu, który powinniśmy zniwelować. Będziemy się starali to robić, ja będę się starał z całego serca to uczynić żeby przez kolejnych 5 lat stosunki państwo-Kościół rozwijały się jak najlepiej żeby nie powstał żaden problem. Ale to nie oznacza, że nie będzie sporów w różnych kwestiach, trudnych merytorycznie, które będą podnoszone przez część opinii publicznej, przez Parlament, to też wtedy trzeba dialogu.

Po tych wydarzeniach przykrych, o których Pan mówił, czy chce Pan wyciągnąć rękę do hierarchów?
Prezydent RP:
Sądzę, że tu nigdy nie było nawet zerwania tego kontaktu. Mam nadzieję, że wszystko będzie po prostu wracało do normy. Daleki jestem od stwierdzenia, że wybory prezydenckie w Polsce i głosowanie na mnie to był rodzaj opinii wyrażonej wobec hierarchii kościelnej - to są wszystko nieuprawnione analizy. Moim zdaniem Polska jest krajem, w którym wszystkim czy ogromnej większości zależy na rozsądnym kompromisie, przede wszystkim na dialogu, na współdziałaniu tych struktur i trzeba temu pomóc. Naprawdę jesteśmy na dobrej drodze, by udowodnić, iż w Polsce Kościół ma swoje miejsce i odgrywa istotną rolę, że ludzie mogą się różnić bez konsekwencji sporu publicznego czy narodowego, czy wojny domowej. To wszystko jest do osiągnięcia i im dalej będziemy od wyborów, i następnych wyborów parlamentarnych, bo niewątpliwe te problemy odżyją w ciągu kolejnych kampanii, to tym lepiej dla Polski.

Ale ma Pan poczucie winy?
Prezydent RP:
W jakim sensie?

W sensie tych ostatnich wydarzeń
Prezydent RP:
Nie mam, ja mogę powtórzyć to o czym pani mówiła w naszej dyskusji, która była na końcu kampanii wyborczej. Jeżeli mam jakieś pretensje to przede wszystkim do tych, którzy wychodzą z pozycji bardzo prokościelnych i bardzo katolickich, usiłowali właśnie pokłócić mnie z hierarchią Kościoła. Uważam to za skandaliczne. To naprawdę staje się problemem między nami - nie między Kościołem a mną, tylko między mną a częścią polskiej prawicy, która tę metodę zastosowała. Dlatego, że to są delikatne, wrażliwe sprawy i jeżeli wizyty papieskie są po tym zdarzeniu kaliskim, o którym Pani mówi, jeżeli papa-mobile jest po tym wszystkim, to nie można tego filmu oglądać od końca, czy do tyłu. Tu moim zdaniem, nastąpił wielki polityczny błąd, który zresztą społeczeństwo oceniło, bo jestem przekonany, że opinia publiczna w tej sprawie powiedziała wszystko co miała do powiedzenia i ja się w pełni z tym zgadzam. Mieli rację.

Ale Pan sam uważa, że pan minister Siwiec zbłądził. Czy będzie w Pana Kancelarii pracował ?
Prezydent RP:
Tak.

Czy prawdą jest, że spotkał się Pan ostatnio z szefem Gazpromu?
Prezydent RP:
Tak, 21 listopada.

Agencja Gazeta Rosyjska podała, że spotkał się Pan 4 grudnia.
Prezydent RP:
To nieprawda. 4 grudnia nie. 21 listopada delegacja Gazpromu była w Polsce, przyszła tutaj do Pałacu w gronie kilkuosobowym, z mojej strony również było kilka osób, odbyła się kurtuazyjna rozmowa w czasie której pan prezes Gazpromu Włachiriew przedstawił ich koncepcje rozwoju dotyczącą również Polski.

Czy nie czuje się Pan manipulowany, Panie Prezydencie, ponieważ rzecznik prasowy Gazpromu powiedział że ostatnio odbyła się rozmowa i zapadła decyzja w sprawie ominięcia terytorium Ukrainy przez nowy rosyjski gazociąg.
Prezydent RP:
Jeżeli tak powiedział, to kłamie - to jest punkt pierwszy. Punkt drugi: ja już nie wiem, przez kogo może polityk czuć się manipulowany, bo jeżeli czytam wiele informacji prasowych czy w ogóle pojawiających się w mediach, które są nieprawdziwe, to czujemy się manipulowani? Oczywiście że tak, dlatego że po pierwsze: w Polsce decyzje dotyczące przebiegu rurociągu zależą od tych, którzy o tym decydują. To jest PGNiG przede wszystkim, czyli państwowe...

Ja chciałam tylko coś wtrącić. W 1999 roku napisał Pan list do wiceministra gospodarki i do...
Prezydent RP:
Nie, do ministra gospodarki

... do ministra gospodarki dwa listy. Czy powinien Pan pisać listy - to były listy pod wpływem spotkania z szefem Gazpromu - na temat...
Prezydent RP:
Te listy wynikały stąd, że otrzymałem list od poważnego partnera zagranicznego, co by nie mówić o Gazpromie, czy my go lubimy, czy nie, to jest to poważna firma i w skali rosyjskiej, i w skali światowej. List skierowany do mnie, w którym on dzieli się wieloma uwagami, propozycjami natury technicznej, merytorycznej, a ja oczywiście...

Prosi o to, żeby gazociąg szedł w kierunku południowym
Prezydent RP:
I oczywiście ja ten list przekazuję do osób kompetentnych. Dla mnie kompetentną osobą jest minister gospodarki. Ja nie mam żadnej sugestii w tej mierze, bo się po prostu na tym nie znam.

Czyli Pan nie pisał listu w tej sprawie?
Prezydent RP:
Nie, ja przekazałem. Oczywiście list był wiodący i nawet chyba nie mój, tylko któregoś z moich ministrów, że otrzymuję taki list - i to się dzieje ze wszystkimi listami. Jak Coca-Cola list pisze, czy pisze Deutche Bank, czy inni, to ja zawsze przekazuje zgodnie z kompetencjami...

A dlaczego Pan, Panie Prezydencie nie przekazał tych sugestii premierowi rządowi, tylko...
Prezydent RP:
Dlatego, że to jest jego gestia. Tu nie chodziło o ominięcie kogokolwiek.

A to są poważne sprawy, sprawy gospodarcze, które powinny leżeć w gestii Premiera, a nie Prezydenta, który nie ma władzy wykonawczej.
Prezydent RP:
To nie jest tak. Otóż chcę Pani powiedzieć, że zgodnie z konstytucją, kieruję listy do osób, które się zajmują danymi sprawami w państwie. I to nie jest tak, że mogę z ministrami mogę porozumiewać się wyłącznie przez premiera. Porozumiewam się zarówno z ministrem spraw zagranicznych - i on ze mną, z ministrem obrony - i on ze mną, z ministrem spraw wewnętrznych - i on ze mną, i tak dalej. Poprzez normalną korespondencję, bo przecież tak to wszystko jest jawne, to wszystko jest otwarte, i to wszystko dzieje się zgodnie z kompetencjami. Tak samo nie mam pretensji, jeżeli któryś z ministrów rządu na przykład pisze list do któregoś z moich ministrów i omija to mnie. Przecież ja też nie mam tutaj żadnego prawa...

Ale w przypadku Gazpromu to jest sprawa jeszcze dotycząca światłowodu. Czy ta sprawa nie niepokoi Pana?
Prezydent RP:
To jest zupełnie inna sprawa, której nie znamy i tu możemy mieć tylko pretensje do wszystkich naszych służb, że nie byliśmy o tym w sposób właściwy od początku informowani. Sama sprawa światłowodu nie jest żadną sensacją. Dlaczego? Byłem ostatnio w Odessie. Ropociąg Odessa-Brody, który zgodnie z planami ukraińskimi i naszymi ma prowadzić do Gdańska również jest wyposażony w światłowód. To jest dzisiaj norma. To jest dzisiaj norma techniczna.

To nie jest tak, że się zakłada światłowód bez wiedzy władz. To nie jest tak?
Prezydent RP:
Normą jest, że przy każdej rurze jest światłowód. Natomiast już naprawdę czymś bardzo dyskusyjnym i dziwacznym jest to, że odpowiednie urzędy w Polsce tego nie wiedzą.

No nie, nie ma tak Panie Prezydencie, że bez zgody władz kładzie się światłowód.
Prezydent RP:
Dzisiaj to część wyposażenia technicznego. I to tak się odbywa.

Inaczej na ten temat mówią ministrowie, inaczej mówi szef Urzędu Ochrony Państwa
Prezydent RP:
Szef Urzędu Ochrony Państwa powinien się wytłumaczyć, dlaczego od dwóch lat, czyli od kiedy ten światłowód jest kładziony my nie mamy informacji. Ja bym wreszcie chciał usłyszeć szefa... Niech Pani posłucha, bo to będzie nawet sensacyjne, co powiem. Ja bym chętnie wysłuchał szefa Urzędu Ochrony Państwa, który nie przemawia do mnie poprzez gazety i gdzie ma swoich ludzi, tylko gdzie mówi jasno, na przykład w dokumencie, który ja otrzymuję jako Prezydent, że od dwóch lat - i oni przepraszają, że tak późno się zorientowali- że światłowód jest kładziony przy tego rodzaju gazociągu, ropociągu.

Ale skoro to jest normą, to po co ma się tym ciekawić szef Urzędu Ochrony Państwa?
Prezydent RP:
To jest jego zadanie.

No nie, skoro to jest normą...
Prezydent RP:
On powinien wiedzieć. Jeżeli Urząd Ochrony Państwa akurat jest - poza tym poinformował w końcu - więc jeżeli poinformował, to na przykład chciałbym wiedzieć dlaczego tak późno i jakie są rzeczywiście przepisy, które spowodowały, że to jest możliwe. I czekam na odpowiedzi, dlatego, że to dla mnie wszystko jest niejasne. Prosiłem zresztą o takie informacje, myślę, że one się pojawią w normalnym trybie, w trybie dokumentów, które będziemy otrzymywać.

Ale wracając do sprawy, czy nie niepokoi to Pana, że biegnie sobie światłowód z Rosji do Niemiec przez Polskę, że może stracić na tym polska gospodarka.
Prezydent RP:
Właśnie pytanie, co będzie miała z tego polska gospodarka? O to jest coś co mnie naprawdę niepokoi. Bo to, że dzisiaj przy rurze kładzie się światłowód uważam niemalże za normę techniczną i stosowaną wszędzie, na wschodzie i na zachodzie. Natomiast co będzie miała z tego polska gospodarka, to jest zasadnicze pytanie, na które powinien minister gospodarki.

Ale premier rządu powiedział, że to było niezgodne z prawem. Więc może warto mu ufać?
Prezydent RP:
Proszę bardzo, tylko proszę podjąć decyzję, jakie decyzje w związku z tym zostały podjęte?

Jakie powinny być podjęte?
Prezydent RP:
Dobre pytanie. Nie wiem!

A czy rozmawiał Pan na ten temat z szefem Gazpromu, na temat światłowodu.
Prezydent RP:
Nie, tego tematu w ogóle nie było. Pojawił się medialnie w zupełnie innym momencie.

A druga sprawa. Czy rurociąg może biec bez udziału Ukrainy? Gazociąg?
Prezydent RP:
Rozmawiałem na ten temat zarówno z prezydentem Kuczmą, premierem Juszczenką, szefem Rady Bezpieczeństwa Ukrainy Marczukiem, ministrem spraw zagranicznych Złenką. Ich stanowisko jest racjonalne - Ukraińców. Otóż ono jest takie: mają niewykorzystane moce swojego gazociągu i oni oczywiście najchętniej chcieliby przeprowadzić tę część dostaw gazu do Unii Europejskiej, która jest niezbędna przez swój gazociąg. Ale jeżeli ta ilość gazu, którą trzeba przeprowadzić na zachód jest większa, czyli zapotrzebowanie Unii Europejskiej jest większe, to oni nie mają żadnych uwag, że będą powstawać nowe nici gazociągu, które pozwolą przetransportować ten gaz. Oni wiedzą, że ich drogą tego zrobić się nie da. Mówiąc krótko: najlepszy pomysł jaki do tej pory w tej mierze powstał politycznie - bo technicznie o tym nie dyskutuję, to jest sprawa fachowców - to jest konferencja międzynarodowa, z ideą której wyszedł wicepremier Steinhoff, w Warszawie w styczniu: Rosja, Ukraina, Polska, Słowacja, Czechy, Unia Europejska. Porozmawiać o tym wszystkim i przyjąć filozofię, o której ja mówię od samego początku. W XXI wieku nie ma żadnego powodu, żeby czy ropociągi, gazociągi, światłowody, telekomunikacja, autostrady były traktowane jako czynnik nacisku politycznego, wojny polityczne. One powinny służyć integrowaniu kontynentu i to jest do zrobienia i moim zdaniem uzyskamy tu zgodę i Ukraińców i Słowaków i Czechów i Unii Europejskiej, pod warunkiem, że zacznie się o tym rozmawiać, a nie będzie tego poczucia, że coś jest tutaj pod stołem, że coś nie dzieje się tak jak powinno.

Musimy postawić kropkę. Dziękuję bardzo i chciałabym, żeby Pan złożył życzenia telewidzom TVN.
Prezydent RP:
Drodzy Państwo, dziękuję za to spotkanie, dziękuję za mijające 5 lat. Jesteśmy przed świętami Bożego Narodzenia, Waszym rodzinom, domom, Waszym najbliższym życzę spokoju, zdrowia, pomyślności i wierzę, że kolejne lata będą dla nas wszystkich szczęśliwe, że będziemy mogli spotykać się zawsze z uśmiechem na twarzy. Tego samego życzę pani, pani Moniko.

Ja Panu też.
Wszystkiego dobrego



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.