przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Sygnały Dnia: Jutro, o godzinie 10:00 zaprzysiężenie przed Zgromadzeniem Narodowym . Czy ma Pan tremę?
Prezydent RP:
To jest na pewno bardzo poruszające wydarzenie, choć inna trema niż pięć lat temu.

Tak się składa, że jest to Pana pierwszy wywiad dla mediów tzw. elektronicznych.
Prezydent RP:
Cieszę się, że jestem w Jedynce. Tutaj, przypominam Państwu, zadeklarowałem, że ruszam do boju wyborczego. To był zdaje się przełom maja i czerwca. Tamta decyzja okazała się dobra i przez moich rodaków wsparta w wyborach. Cieszę się, że możemy się spotkać już na finał.

Jak będzie wyglądał scenariusz zaprzysiężenia?
Prezydent RP:
Zgodnie z tradycją, przypominam, że tradycja zaprzysiężeń prezydenckich ma już swoje lata. Zaczęło się w latach dwudziestych tego wieku. Zaprzysiężenie odbywa się przed Zgromadzeniem Narodowym, czyli członkami Sejmu i Senatu, prowadzi obrady marszałek Sejmu, towarzyszy mu pani marszałek Senatu. Jest odczytanie roty przysięgi, powtórzenie przez prezydenta i będzie krótkie orędzie do obu Izb Zgromadzenia Narodowego, odczytanie protokołu.

Czy tekst orędzia jest już gotowy?
Prezydent RP:
Pracuję nad tym. Ja zawsze pracuję do ostatniej chwili

To dopiero jutro. A dzisiaj będzie bardzo ważna decyzja w rękach posłów, czyli wybór prezesa NBP. Posłowie SLD podczas wczorajszej debaty na ten temat wydawali się być zdziwieni , przynajmniej niektórzy, tym , że akurat Leszka Balcerowicza widzi Pan na stanowisku prezesa Banku Centralnego.
Prezydent RP:
Nie ma powodów do żadnych zdziwień dlatego, że mówimy o osobie, co do której kompetencji nie ma wątpliwości. Nawet ci, którzy nie lubią Leszka Balcerowicza nie mogą powiedzieć, że nie zna się na sprawach finansów, na ekonomii, że nie jest człowiekiem, który potwierdził to w praktyce, nie jest tylko teoretykiem. A drugi istotny powód poza jego niewątpliwymi kompetencjami, zaufaniem jakim się cieszy w kręgach ludzi biznesu, międzynarodowej opinii finansowej jest również to, że ma poparcie, które powinno dać większość w Parlamencie. Gdyby w rozmowach ze mną to poparcie, szczególnie przez AWS, nie było wyrażone to oczywiście tej kandydatury nie narażałbym na ryzyko, tej osoby nie narażałbym na ryzyko. Natomiast AWS i Unia Wolności mają większość w Parlamencie i myślę, że to jest gwarancją sukcesu pana Leszka Balcerowicza i dobrej obsady szefa Narodowego Banku Polskiego.

Ale czy spodziewał się Pan aż takiego sprzeciwu SLD wobec tej kandydatury? Niektórzy posłowie Sojuszu twierdzili wprost, że przykłada Pan rękę do jakiegoś kontraktu politycznego między AWS a Unią Wolności.
Prezydent RP:
Po pierwsze wierzę, że tego kontraktu nie ma. Byłoby czymś bardzo złym, gdyby się okazywało, że są podpisywane jakieś tajne, niejasne, nikomu nieznane kontrakty dotyczące np. obsad personalnych, które będą w kolejnych miesiącach podejmowane przez Sejm. Zostałem zapewniony, że tego typu kontraktu nie ma. Natomiast tam, gdzie się buduje większość między różnymi ugrupowaniami, zawsze jest rodzaj umowy i czy to dotyczy lewicy czy prawicy, tak się to odbywa. Nie ma co się obrażać na praktykę, bo to jest praktyka parlamentarna na całym świecie. Nie wierzę w to, że gdyby budżet był ewidentnie złym budżetem to posłowie z powodów innych, bo umówili się na przykład na obsadę jakiegoś stanowiska, będą głosować "za". To świadczyłoby o ich bardzo niskich kwalifikacjach. Natomiast na pewno ta decyzja jest związana z porozumieniem tych ugrupowań ale też następne głosowania, następne wybory, następne decyzje będą miały swój czas. Nie za bardzo wierzę i nie wierzę wręcz, żeby tu mogły być jakieś tajne pakty podpisane.

Ale to w naszej polityce różnie może być, a to ktoś nie przyjdzie, a może ktoś się spóźni, a może ktoś się pomyli i gdyby profesor Leszek Balcerowicz nie został wybrany to , co wtedy?
Prezydent RP:
Musimy obsadzić stanowisko szefa Narodowego Banku Polskiego, bo to jest zbyt ważne stanowisko, żeby można było tolerować wielomiesięczny wakat. Proszę pamiętać, że prezes NBP jest jedyną osobą, która zwołuje Radę Polityki Pieniężnej, a ta decyduje o tak zasadniczych sprawach jak chociażby stopy procentowe, inne działania dotyczące pieniądza, więc trzeba by było podjąć działania bardzo pilne. Natomiast jak mówię, byłbym bardzo zdziwiony, gdyby się okazało, iż to, do czego zobowiązali się wobec mnie, wobec Prezydenta RP posłowie dwóch ugrupowań, nie jest wykonane. To znaczyłoby, że ich słowa są niewiele warte.

Czy według Pana, mniejszościowemu rządowi AWS uda się przeforsować budżet na 2001 rok?
Prezydent RP:
Trwają prace. Budżety mają to do siebie, że zawsze jest wystarczająco dużo zastrzeżeń, żeby budżetu nie popierać. Z drugiej strony, to nie jest tylko praktyka polskiego parlamentu. Wizja skrócenia kadencji dla wielu posłów jest na tyle przykra, że często jakby zmniejszają ostrze swojej krytyki, czy nie zauważają pewnych istotnych słabości jakie kolejne budżety, czy ten budżet w roku wyborczym ma. Ale ja bym dzisiaj nie prorokował. Trwa praca nad budżetem. Trzeba zaczekać do jej finału. Zobaczyć, co z tego wyjdzie i wtedy będziemy wiedzieć więcej. Natomiast jedną rzecz chciałbym powiedzieć. Nie demonizowałbym kwestii wcześniejszych wyborów. Nie jesteśmy w sytuacji, że w połowie kadencji dyskutujemy czy należy ją przerwać i zorganizować nowe wybory. Dylemat, który jest to: albo wybory w połowie września, czyli zgodnie z konstytucją albo może w połowie czerwca, czyli mówimy co najwyżej o kilku miesiącach, które niczego nie zmienią, ani jeśli chodzi o tendencje polityczne w Polsce , ani o sytuację. Można powiedzieć z dużą pewnością, że tak czy inaczej ta kadencja niemalże cała zostanie przepracowana przez Sejm. Osobiście uważam, że lepiej byłoby gdybyśmy wybory mieli w pierwszym półroczu, bo nowa większość może pracować nad własnym budżetem, czyli nie jest skazana na budżet przygotowany przez poprzednią ekipę. A druga rzecz. Zastanawiam się jak liderzy partyjni wyobrażają sobie przeprowadzenie dobrej kampanii, gdyby wybory były zgodnie z Konstytucją we wrześniu. Mamy dwa miesiące bardzo trudne dla kampanii - wakacyjne, lipiec, sierpień. Z własnej praktyki mogę powiedzieć, że najtrudniejsze kampanie prowadzi się na plaży, czy w lesie, czy w miejscach, gdzie ludzie wypoczywają dlatego, że tam się nie chce rozmawiać o polityce.

Skoro Pan zahaczył o przyszłoroczne wybory, bez względu na to czy one się odbędą się w czerwcu czy we wrześniu, jak Pan ocenia te różne analizy wynikające z badania opinii publicznej, procent poparcia dla poszczególnych partii politycznych. Czy to są na razie tylko liczby ? Czy to się przełoży w jakiś sposób na prawdziwy wynik?
Prezydent RP:
To nie są tylko liczby. Przełoży się oczywiście. W Polsce mamy już doświadczenia, że badania opinii publicznej potrafią odczytywać prawidłowo tendencje, opinie. To jest udowodnione wielokrotnie. Choćby ostatnie wybory prezydenckie również dały dowód, że co do tendencji nie ma pomyłki. Natomiast już jeśli chodzi o konkretne liczby to oczywiście wybory są prawdziwym weryfikatorem. Dzień wyborczy decyduje, czy to jest pięć procent, dziesięć, czy piętnaście, czy więcej. Można powiedzieć, iż na dziewięć miesięcy przed wyborami, trzymajmy się konstytucyjnego terminu, tendencja jest zarysowana. I nie sądzę, żeby uległa zmianie, bo nie widać żadnych przesłanek do zmiany tendencji. Natomiast jeśli chodzi o wynik wyborczy , proporcje między poszczególnymi ugrupowaniami, tu będzie moim zdaniem zmiana spłaszczająca obraz.

Czyli SLD będzie miał mniej, a konkurencja więcej?
Prezydent RP:
Będzie miał mniej niż w sondażach. Inne partie nieco więcej. Natomiast tendencja, moim zdaniem jest dzisiaj taka, że trudno sobie wyobrazić, żeby SLD mógł nie wygrać wyborów.

A jak Pan będzie zachowywać się w czasie tej kampanii parlamentarnej. Czy jednoznacznie poprze Pan Sojusz?
Prezydent RP:
Moje związki i sympatie są przecież znane i nie mam zamiaru niczego tutaj ukrywać, ani udawać. Natomiast nie przewiduję jakiegoś bezpośredniego zaangażowania w kampanię. Polski system konstytucyjny polega właśnie na tym, że Prezydenta wybiera się na inny termin i w innym czasie dlatego, że kiedy zaczyna się wielka konfrontacja partyjna, kiedy Parlament nie działa, to Prezydent jest tym człowiekiem i urząd prezydenta jest tym miejscem, w którym ma być stabilność, pilnowanie spraw. Ale oczywiście, jak mówię, to nie będzie żadne zaangażowanie bezpośrednie, co nie zmienia faktu, że będę obserwował wybory z wielkim zainteresowaniem i będę również wypowiadał się w różnych sprawach w tym czasie, bo nie widzę powodów dla których kampania parlamentarna miałaby być okresem milczenia Prezydenta.

Na dziś pielęgniarki zapowiadają blokady dróg. Nadal żądają większych podwyżek płac, aniżeli proponuje to rząd. Również protestujące pielęgniarki z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych oskarżają Pana o milczenie wobec braku poprawy ich sytuacji. Czy czuje się Pan częściowo winny za to, co dzieje się teraz?
Prezydent RP:
Jak rozwiązać ten problem, to jest ważniejsze pytanie. Pielęgniarki ze względu na swoją pracę , odpowiedzialność powinny zarabiać więcej, szczególnie te, które mają bardzo wysokie kwalifikacje, które bardzo oddane są swojemu zawodowi. Uczestniczy w tych rozmowach od samego początku, w moim imieniu pani minister Labuda, która wielokrotnie spotykała się zarówno z przedstawicielami protestujących pielęgniarek , jak i przedstawicielami rządu, także ministrem finansów, ministrem zdrowia. Trwają rozmowy. Bardzo bym chciał, żeby rozmowy doprowadziły do finału, który byłby zaakceptowany przez środowisko pielęgniarskie .Są to kobiety myślące racjonalnie i wiedzą, że nie da się osiągnąć więcej niżeli wynika to z realnych możliwości budżetowych. Natomiast to, co jak sądzę, w postawie rządu jest niekonsekwentne - brakuje mi ciągle jasnej odpowiedzi ile rzeczywiście pielęgniarkom możemy dać. Słyszymy najpierw, że może być sto złotych, sto siedemdziesiąt, dwieście złotych. To trochę wygląda jak rodzaj targu, który zachęca do tego, żeby go ciągnąć. Rząd na początku twierdził, że w ogóle w sporze nie uczestniczy , bo to jest problem dyrekcji szpitali, kas chorych. Teraz okazuje się, że negocjuje te wszystkie warunki. Mam nadzieję, że jeszcze w ostatnich godzinach przed świętami, żeby atmosfera świąteczna była lepsza, żeby przede wszystkim pielęgniarki mogły wrócić do domów i normalnie spędzić święta, uda się rzecz zamknąć . Ale tu jest potrzebna dobra wola dwóch stron i bardzo racjonalny rachunek ekonomiczny. Dlatego, że nie ma niczego gorszego jak pieniądze, które są podpisane na papierze, a których nie ma w rzeczywistości. To jest rodzaj samooszukiwania się.

A tak przy okazji. Co Pan sądzi o reformie służby zdrowia, jej efektach?
Prezydent RP:
Mógłbym powiedzieć dzisiaj przewrotnie. Abyśmy zdrowi byli. To jest, że tak powiem najlepsza rada, jeśli chodzi o sytuację służby zdrowia. Reforma służby zdrowia jest koniecznością i była koniecznością. Przypominam, że prace nad nią zaczęły się jeszcze w poprzedniej kadencji i z poprzednią koalicją. Jak sądzę, obecna koalicja popełniła istotny błąd radykalnie zmniejszając składkę ubezpieczeniową. Pamiętajmy, że poprzednich ustawach było 11 procent zapisano 7 procent. Okazało się to jednak po pierwsze zbyt głębokim zmniejszeniem nakładów. Po drugie okazało się, że reforma przygotowana jest jednak dosyć niedokładnie tzn. kadra nie jest przygotowana, samo Ministerstwo Zdrowia nie wykazało należytego przygotowania, czyli zabrakło kompetencji. Inaczej nas informowano, mnie również inaczej informowano jak to ma wyglądać. Po trzecie jest pora po dwóch latach działania reformy służby zdrowia, żeby ją bardzo kompleksowo przejrzeć i żeby wypowiedzieli się fachowcy. Moi doradcy, z którymi pracuję na co dzień, to są znakomici specjaliści, lekarze - ale nie tylko, także osoby zarządzające różnymi placówkami służby zdrowia. Oni nie podważają reformy jako pomysłu, koncepcji. Natomiast uważają, że rzeczywiście wymaga ona korekt i wymaga dużo bardziej zdecydowanego i kompetentnego prowadzenia. Nawet najlepszy pomysł może być zepsuty przez złe wykonanie.

Ale wyższa składka na ochronę zdrowia, to mniej pieniędzy dla budżetu. Czy stać nas na to?
Prezydent RP:
Myślę, że tak. Akurat ochrona zdrowia jest tą dziedziną, dla której po prostu trzeba mieć pieniądze i zapewnić ludziom poczucie bezpieczeństwa, zapewnić chorym właściwą opiekę. To jest jeden z najistotniejszych obowiązków państwa. Nie wiem, czy podwyżka składki, zresztą bardzo niewielka jest jeszcze wystarczająca. Ale to są decyzje tych, którzy pieniądze liczą. Nie potrafię w tej chwili powiedzieć, czy miałoby być 8 procent, czy 8, 5. Jest to propozycja rządu i rząd bierze za nią odpowiedzialność. Twierdzi, że powinno wystarczyć. To jest więcej o 800 milionów złotych, które wpłyną do systemu służby zdrowia. Oby były wystarczające.

To jest jedna z reform, a Pan również - w okresie Pana pierwszej kadencji - doszło do reformy ubezpieczeń społecznych, doszło do reformy edukacyjnej, doszło do reformy administracyjnej. Pan dał zgodę na to wszystko podpisując stosowne ustawy. Czy dzisiaj z punktu widzenia tego czasu, który upłynął od momentu kiedy te reformy się rozpoczęły ma Pan wątpliwości do której największe?
Prezydent RP:
Najwięcej wątpliwości, przede wszystkim wynikających z praktyki dotyczy reformy ochrony zdrowia, dlatego że ona po prostu nie działa. Spowodowała wiele zamieszania, wiele frustracji i właściwie mało którą ze spraw rozstrzygnęła. Natomiast pozostałe reformy - wydaje mi się - bronią się całkiem skutecznie. Poza protestami w niektórych miastach, które nie są powiatem albo na Pomorzu środkowym, które miało nadzieję być województwem. Nie słyszę zasadniczych protestów dotyczących reformy samorządowej. Myślę, że ta reforma była koniecznością, że 16 silnych regionów to leży w interesie Polski dużo bardziej niż 49 bardzo zróżnicowanych województw. Wybraliśmy władze samorządowe, te władze okrzepły, jedne działają lepiej, drugie gorzej, ale niewątpliwie proces decentralizacji państwa nastąpił. I więcej, jestem przekonany, że z kolejnymi latami ta decentralizacja będzie stawała się faktem poprzez instrumenty, poprzez pieniądze, które będą w powiatach, w województwach.
Reforma ubezpieczeń społecznych, gdyby patrzeć na zainteresowanie obywateli ubezpieczaniem się w drugim filarze, czyli w różnych prywatnych firmach ubezpieczeniowych, czy patrzeć na zainteresowanie firm ubezpieczeniowych tym rynkiem w Polsce, udała się. Bo rzeczywiście wszystko przekroczyło wcześniejsze oczekiwania. Musi być zakończony proces unowocześniania ZUSu, komputeryzacji. Wierzę, że to się stanie bardzo niedługo i myślę, że akurat w sprawie ubezpieczeń będziemy w takiej rzeczywistości, którą będzie można uznać za racjonalną, nowoczesną, zgodną z wymaganiami zarówno ubezpieczających się, jak i rynku.
Reforma edukacji. Ona się rozpoczęła. Dzisiaj jest jeszcze za wcześnie o niej mówić i my za dużo mówimy o kwestiach czysto organizacyjnych: gimnazja, szkoły, zamykanie szkół. Natomiast prawdziwa reforma dotyczyć musi programu. Jeżeli z polskich szkół nie będzie wychodzić młodzież, która jest przygotowana do korzystania z komputerów, nie mówiąca w jednym, a najlepiej w dwóch obcych językach biegle, koślawa, bo nie uprawiająca sportu, nie przygotowana do życia, to znaczy narażona na różnego rodzaju patologie: narkomanię, alkoholizm, nie przygotowana do brania odpowiedzialności za siebie, czyli nie potrafiąca zorganizować choćby swojego życia uczuciowego, czy seksualnego- to by znaczyło, że reforma nie przynosi skutków, bo o takie chodzi. Musimy zapewnić polskiej młodzieży takie wykształcenie, takie wychowanie, żeby byli i ludźmi nowoczesnymi, i odpowiedzialnymi, i wychowywali się w duchu tradycji, także tradycji narodowej. Żeby byli po prostu gotowi sprostać konkurencji, która nas czeka w świecie. A do tego stanu rzeczy jeszcze jest długa droga. Tu potrzeba i większej wiedzy samych nauczycieli i trochę jak mówię innego działania szkół.

Przy Pana nazwisku, niewątpliwie z tytułu pierwszej kadencji, będzie zapisana nowa Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej, wstąpienie Polski do Sojuszu Północnoatlantyckiego. A druga kadencja, to chyba słusznie się domyślałem, Pan często o tym mówił to wstąpienie Polski do Unii Europejskiej. To jest to Pana zadanie najważniejsze?
Prezydent RP:
To jest zadanie nie tylko moje. To jest nasze ogólnonarodowe zadanie, które mamy szansę spełnić w ciągu najbliższych kilku lat. Nie jest jak widać łatwe i jak widzimy to co się dzieje na różnego rodzaju międzynarodowych konferencjach, padające tam wypowiedzi to jeszcze jest długa, trudna, znojna droga przed nami. Ale to jest na pewno cel historyczny. I gdybym mógł być Prezydentem, który kończąc swoją działalność - bo proszę pamiętać, że ja jestem w takim szczególnym momencie, zaczynam drugą i ostatnią kadencję zgodnie z Konstytucją...

Czyli tak na dobrą sprawę, Pan może porządzić, Panie Prezydencie.
Prezydent RP:
Tak. I dlatego trzeba mieć tę świadomość, że to jest pięć lat, które zamykają istotny etap także w moim życiu. Nikt jeszcze w Polsce z polityków w takiej sytuacji nie był. Jestem pierwszym który ma tę właśnie świadomość, że to jest druga i ostatnia kadencja.
Ale wracając do myśli pierwszej. Otóż, gdyby się okazało że w ciągu tych 10 lat Polska weszła do NATO, stała się członkiem Unii Europejskiej, uregulowała na dobrosąsiedzkiej płaszczyźnie kontakty ze wszystkimi partnerami, tu w Europie Środkowej, ma nową Konstytucję, rozwija się gospodarczo, to będę mógł powiedzieć, że to wszystko co zamierzałem - najkrócej mówiąc - udało się spełnić. I byłbym i ja, ale myślę wszyscy razem w Polsce bylibyśmy szczęśliwymi ludźmi gdyby to się powiodło.

A czy fakt, że tym razem nie będzie się Pan musiał podawać wyborczej weryfikacji ułatwi Panu pracę, zadanie?
Prezydent RP:
Zapewne tak. Jak mówię nie wiem, ja też rozpoczynam ten test. Dla mnie to też jest bardzo ciekawa sytuacja przed którą jestem, że to trzeba widzieć jako zamykający się okres. Znawcy tematu, którzy analizowali prezydentury amerykańskie twierdzą, że pierwsza kadencja u prezydentów to jest ta w której w jakimś stopniu myśli się cały czas o reelekcji, a druga kiedy myśli się o miejscu w historii. Może to jest zbyt patetyczne, ale coś zapewne w tym jest. Kiedy pytałem Billa Clintona jak się czuje kończąc swoją pracę, powiedział mi - w Nowym Jorku w czasie sesji milenijnej - "słuchaj tak właściwie no to przecież nic się nie zmienia, trzeba robić to wszystko co najważniejsze".

Czy dobrze rozumiem, że Panowie są na Ty?
Prezydent RP:
Tak, tak...

Taki obyczaj między Prezydentami.
Prezydent RP:
W większości tak. Zdecydowanie. Tam gdzie są bliższe kontakty jesteśmy na ty. Czasami jest tylko pytanie, kto rozpoczyna. Ja byłem najmłodszy do pewnego czasu, w związku z tym zazwyczaj propozycja przejścia na Ty padała ze strony starszych, jak Jacquesa Chiraca na przykład. No ale w tej chwili już są młodsi, na przykład Prezydent Macedonii Trajkowski, bardzo miły człowiek. Nawet przekazując mu tę pozycję juniora - tu był w Warszawie - dałem mu w prezencie karton litrowy mleka jako najmłodszemu prezydentowi. Kiedy go spotkałem w Palermo, mówił że to mleko ciągle stoi i on wszystkim się chwali, że takie insygnia ode mnie otrzymał.
Ale wracając do Clintona, to on mi mówi: "najtrudniejsze jest to, że w ostatnim roku kadencji, kiedy już to wszystko zbliża się do końca, chodzę po Białym Domu i widzę, że coraz mniej ludzi ze mną pracuję, bo kto tylko żywy szuka dla siebie pracy i ucieka z tego okrętu". Więc być może to jest też charakterystyczne dla tej drugiej kadencji. Natomiast myślę, że mamy tak ważne cele, że nie ma co się zastanawiać nad tą całą otoczką tylko trzeba zrobić co dla nas należy. I Unia Europejska na pewno jest zadaniem najważniejszym.

A czy zajdą jakieś zmiany w Pańskim politycznym otoczeniu? Dzisiejsza "Rzeczpospolita" już spekuluje na ten temat. Napisała "Nowa drużyna Prezydenta Kwaśniewskiego na drugą kadencję. Kobieta pilnie poszukiwana".
Prezydent RP:
Ja powiem tak. W sprawie drużyn mam swoje doświadczenia i wiem, że zwycięskich drużyn nie powinno się zmieniać. A na pewno nie powinno się zmieniać radykalnie. Więc zmiany w Kancelarii będą, nie będą to wielkie zmiany. Trzon Kancelarii pozostaje ten sam. Są to osoby, z którymi pracuję od kilku lat i to mi daje pewność, że nikogo nie muszę do niczego przyuczać. Są to bardzo kompetentni, oddani ludzie, ogromnie pracowici, którzy po prostu mają już i kontakty i wiedzę jak działać. I dlatego żadnych radykalnych zmian nie będzie. Szefową Kancelarii pozostaje pani Szymanek-Deresz. Nieco zmian wynika z decyzji, które zostały podjęte przez niektórych moich współpracowników. A związane są z udziałem w wyborach parlamentarnych.

A kto chciałby zostać parlamentarzystą?
Prezydent RP:
Wszystkiego dowiecie się Państwo 28 grudnia. Natomiast...

28?
Prezydent RP:
28 o godzinie 11:00 będą... 23 kończą pracę formalnie wszyscy, a 28 będą wręczone nowe nominacje, tym którzy będą pracowali dalej. Więc chcę powiedzieć, że osoby które zdecydowały się na drogę parlamentarną, schodzą z tych stanowisk, bo nie chcę, żeby tutaj dochodziło do jakiegokolwiek konfliktu. A przede wszystkim zajęcie się kampanią też wymaga czasu, a tego nie można znaleźć pracując w Kancelarii jako minister. I chcę powiedzieć także, że nowością w Kancelarii - też anonsowałem ją - będzie utworzenie Biura Integracji Europejskiej. Minister, który będzie koordynował nie tyle negocjacje, bo te są w rękach rządu, ale i współpracę Prezydenta z innymi ośrodkami a więc rządem, parlamentem. A przede wszystkim chciałbym zaangażować się w przekonywanie, w rozmowę z polską opinią publiczną na temat Unii Europejskiej, bo to jest naprawdę wielka zmiana, wielka zmiana, która dotyka każdego z nas.

Jutro zaprzysiężenie o godzinie 10:00 w Sejmie. W sali posiedzeń plenarnych Sejmu przed Zgromadzeniem Narodowym, ale to nie koniec jeszcze. Bo będzie Pan leciał Panie Prezydencie do Gdynii, tak?
Prezydent RP:
Tak jest.

Czym Pan poleci?
Prezydent RP:
Dużym samolotem, bo dużo osób będzie uczestniczyło w moim zaprzysiężenia jako Zwierzchnika Sił Zbrojnych.

Leci Pan po to, aby przejąć zwierzchnictwo nad siłami zbrojnymi Rzeczypospolitej?
Prezydent RP:
Tak jest. I dzieje się to w Gdyni, wobec Marynarki Wojennej. Wybór nie jest przypadkowy, dlatego że poprzednio to zwierzchnictwo przyjmowałem w Mińsku Mazowieckim, w pułku lotnictwa. Natomiast mój poprzednik, Prezydent Wałęsa uczynił to wobec wojsk lądowych. A więc w ten sposób triada rodzaju sił zbrojnych będzie zamknięta i każdy rodzaj będzie miał ten honor, że wobec nich Prezydent ślubował jako zwierzchnik wojska. W Gdyni, na skwerze Kościuszki.

A nie przykro Panu jako zwierzchnikowi Sił Zbrojnych, że z roku na rok, z budżetu na budżet, coraz mniej jest pieniędzy na armię i jak jest każdy widzi?
Prezydent RP:
Po pierwsze utrzymujemy cały czas wskaźnik 1,95 procent produktu krajowego brutto. To nie jest dużo. I to jest największy problem. To jest mniej aniżeli nasze zobowiązania wobec NATO. Bo myśmy się zobowiązywali, że powinno być 2,1. I to jest niewątpliwy problem, z którym musimy sobie w ciągu najbliższych kilku lat poradzić. Bo także i cierpliwość naszych partnerów w Sojuszu zaczyna być coraz mniejsza w tej sprawie. Ale realnie wojsko utrzymuje poziom finansowania z poprzednich lat. Nawet z niewielkim wzrostem. Natomiast brakuje pieniędzy na modernizację. Powiedziałbym najkrócej: wojsko mamy za co utrzymać i ono będzie utrzymane, natomiast musi być dodatkowy wysiłek państwa na rzecz modernizacji. Jeżeli chcemy, a musimy mieć, nowe samoloty wielozadaniowe, nowe uzbrojenie, nowocześniejsze środki łączności, musimy mieć dodatkowe pieniądze i te pieniądze można zyskać tylko z budżetu, bo żaden sponsoring nie wchodzi w grę. Wojsko nie jest instytucją prywatną, nie można żadnej składki tego typu zorganizować. Więc budżet. Mam nadzieję, że tak jak minister Komorowski na ostatniej naradzie kierowniczej kadry mówił, ten plan sześcioletni, który mamy przed sobą - da tych pieniędzy.

Czyli wierzy Pan w to, że za 5 lat, kiedy być może będziemy z Panem rozmawiać w tym studiu, nie będzie Pan mówił, że znowu trzeba będzie zrobić wysiłek, żeby ten...
Prezydent RP:
Nie, nie. Gdybym miał za 5 lat mówić o potrzebie kupna samolotu wielozadaniowego, bo jeszcze go nie kupiliśmy. To byłby dramat i to by w gruncie rzeczy narażało klasę polityczną na śmieszność. Natomiast oczywiście to nie jest łatwe. Trzeba pamiętać, że te samoloty kosztują po kilkadziesiąt milionów dolarów. To nie są zabawki, to są poważne inwestycje. Zorganizowałem pare dni temu w Pałacu spotkanie Prezydiów Komisji i Sejmowej i Senackiej Obrony Narodowej z Ministrem Obrony, z Szefem Sztabu Generalnego i tam umówiliśmy się i to dość jednomyślnie, nie było wielkiego sporu, że sprawy modernizacji wojska trzeba objąć ponad partyjnymi porozumieniami. Musimy apelować do naszego społeczeństwa o zrozumienie, bo część środowiska mówi, że pielęgniarki strajkują, nie mają pieniędzy, więc czy myślenie o samolocie ma sens? Ma. Nie możemy żyć w złudzie, że oto mamy stuprocentowe bezpieczeństwo. My mamy poczucie bezpieczeństwa o ile będziemy bardzo dobrym, wiarygodnym członkiem Sojuszu Pólnocnoatlantyckiego. Ale żeby być takim partnerem musimy mieć nowoczesną armię.

Panie Prezydencie dziękujemy bardzo za spotkanie i za rozmowę. Przypominamy, że jutro zaprzysiężenie Aleksandra Kwaśniewskiego na drugą kadencję przed Zgromadzeniem Narodowym... A tak przy okazji, czy spodziewa się Pan demonstracji tak jak 5 lat temu, tych którzy będą kontestować tę uroczystość?
Prezydent RP:
Jesteśmy w demokratycznym państwie, więc różne rzeczy mogą się zdarzyć byle zgodnie z prawem. Ale nie, myślę że atmosfera tej drugiej kadencji jest inna. Inne były wybory, nie było tego rodzaju napięć. Zwycięstwo było spektakularne, bo w pierwszej turze. A poza tym wydaje mi się, że 5 lat mojej prezydentury, która się kończy dowiodło, że staram się rzeczywiście działać ponad podziałami i staram się szukać tego co nas łączy i szukać tego co w ludziach dobre. Więc nie wydaje mi się, żeby ci co nawet mnie nie lubią chcieli w jakiś sposób nieelegancki zakłócać uroczystość, która jest w końcu nie tylko uroczystością człowieka wybranego na to stanowisko, ale państwa. Zaprzysiężenie Prezydenta w każdym kraju to jest część historii. To jest moment podniosły i wierzę, że w takiej właśnie atmosferze zaprzysiężenie będzie miało miejsce.

Dziękujemy za rozmowę. Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Pan Aleksander Kwaśniewski.
Prezydent RP:
Dziękuję bardzo.

I szczęśliwych świąt Panie Prezydencie.
Prezydent RP:
Wszystkim Państwu spokojnych, dobrych świąt i pomyślności nie tylko w nowym roku, ale w nowym wieku i w nowym tysiącleciu. To jest piękna perspektywa szczególnie dla wytrwałych.

Dziękujemy za życzenia



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.