przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

We wszystkich gazetach, we wszystkich dziennikach radiowych mówimy dziś o śmierci legendarnego kuriera, Jana Karskiego. W maju, podczas ostatniej wizyt w Polsce, był w pałacu Prezydenckim. Rozmawiał Pan z Janem Karskim.
Prezydent RP:
Tak. Właściwie z Janem Karskim rozmawiałem każdorazowo, kiedy był w Polsce. Odwiedzał mnie. To były zawsze pasjonujące dyskusje, bowiem Jan Karski to jest postać legendarna, człowiek zupełnie wyjątkowy, osoba o bardzo szczególnym zrozumieniu polityki, szczególnym i bardzo głębokim. Były to okazje do interesujących dyskusji, choć przyznam, że majowa rozmowa bardzo mnie zasmuciła. Widziałem, że Jan Karski jest już w bardzo złej formie. Właściwie, trzeba było mu pomagać przy poruszaniu się. Widać było, że tej energii było już w nim coraz mniej, ale jasność umysłu zachowywał do samego końca.

Po wizycie w Moskwie powiedział Pan, że za długo jest politykiem, aby łatwo używać słowa przełom, ale wydaje się, że lody zostały przełamane. Czy powstało nowe określenie w polskiej polityce zagranicznej wobec Rosji, odlodzenie?
Prezydent RP:
Może tak, zobaczymy. Chcę teraz zobaczyć, jakie będą efekty. Mam nadzieję, że niedługo usłyszycie państwo o kolejnych spotkaniach politycznych na wysokich szczeblach, na szczeblach rządowych, ministerialnych. To jest bardzo ważne, gdyż po długim okresie, kiedy ze sobą mało albo w ogóle nie rozmawialiśmy, trzeba wrócić do normalności i ta normalność polega przede wszystkim na tym, aby trwał polityczny dialog. On, moim zdaniem, zacznie się w tej chwili. Sądzę, że bardzo niedługo. Gospodarczo jest ogromne zainteresowanie. Nie spodziewałem się, że tak wielu biznesmenów rosyjskich przyjdzie na spotkanie z polskimi partnerami. Nawet powiedziałem podczas tego spotkania, że widzę jakby był swoisty głód tych spotkań. Długo była posucha. W związku z tym, wszyscy oczekują możliwości działania, robienia interesów. To jest, moim zdaniem, bardzo dla nas obiecujące. Poza tym, my też musimy wykazać dużo inicjatywy, na przykład w dziedzinie kultury. W Rosji ciągle popularni są polscy aktorzy, polskie piosenkarki, polski film, polska kultura, polska literatura. Doprawdy nie widzę przeszkód, żeby po prostu tam być, prezentować się, wracać do tej rosyjskiej publiczności, która zachowała sentyment i do Polski i do naszej tradycji, kultury.

Panie Prezydencie, wszystkie gazety relacjonowały przebieg wizyty Pana Prezydenta w Moskwie. Nie zabrakło też i kontrowersji. Kontrowersje te dotyczą przede wszystkim gazociągu, który ma omijać Ukrainę. Jak to właściwie jest ?
Prezydent RP:
Potrzeba nam w tej chwili rozmów ekspertów przede wszystkim po to, żebyśmy mieli jasno określoną ofertę rosyjską. Takiej oferty nie ma. Ona jest wypowiadana bardzo ogólnie. Natomiast trzeba zacząć rozmawiać o konkretach. Żadnej na piśmie oferty rosyjskiej, póki co, nie ma. Jest pytanie Rosji do Polski, które było wyrażane kilkakrotnie, także przez prezydenta Putina w czasie naszych rozmów moskiewskich, co Polska na to, żeby przeprowadzić nitkę, która umożliwiałaby nowe połączenie z Niemcami. Mówiło się o tym, że jest wielkie zainteresowanie strony niemieckiej. My, domyślając się, że może chodzić o tę nitkę, która omijałaby Ukrainę, a która z dotychczasowego gazociągu jamalskiego odchodziła w stronę Słowacji pytaliśmy, czy nie jest to przeciwko Ukrainie. Odpowiedź była, że nie. Chociaż oni mają swoje do Ukrainy uwagi, jeżeli chodzi o kwestię tranzytu gazu. Powiedzieliśmy jasno, że niczego, co groziłoby interesom ukraińskim, nie będziemy popierać. Tak naprawdę, to jesteśmy na etapie bardzo wstępnym i trochę dziwnym. Odnoszę wrażenie, że w tej chwili politykę dotyczącą tranzytu gazu bardziej prowadzą gazety, media, dziennikarze, aniżeli ci, którzy powinni to robić.

Strona ukraińska wyraziła jednak zaniepokojenie z tego powodu.
Prezydent RP:
Na wszelki wypadek i słusznie. Gdybym czytał tego rodzaju rewelacje w gazetach ukraińskich dotyczące Polski, też bym na wszelki wypadek reagował. Myślę, że to, co powinniśmy zrobić to, przede wszystkim zorganizować grupę ekspertów, ludzi fachowych, zobaczyć, o jakie oferty rosyjskie chodzi, dokonać analizy ekonomicznej, ekologicznej i politycznej. Analiza polityczna jest tu niezwykle ważna. Wtedy będziemy mogli rozmawiać konkretnie. Na razie odnoszę wrażenie, że każdy ma inną rurę w głowie. Mówimy o tak różnych sprawach, że z tego nic sensownego się nie urodzi. Rozmowy prowadził w tej sprawie pan wicepremier Steinhoff. Jest to osoba kompetentna, rozsądna i ufam, że on taki zespól powoła. Ten zespół za jakiś czas przedstawi rządowi, panu premierowi, mnie ocenę, o co naprawdę idzie. Jedno mogę powiedzieć bezpośrednio państwu, że na pewno będziemy myśleli w kategoriach polskiego interesu, bo to jest nasz obowiązek i honor tak działać. Po drugie, będziemy starali się, aby interes ukraiński był również chroniony. Po trzecie, chcemy mieć dobre kontakty z Rosją. Po czwarte, nie mam nic przeciwko temu, żeby na tym wszystkim zarobić. To są takie dosyć ambitne cele, które jeżeliby się udało razem zrealizować, to wtedy będziemy mogli uznać, że odnieśliśmy sukces.

Jakim człowiekiem jest prezydent Putin?
Prezydent RP:
Myślę, że prawdziwa głębokość zmiany, jaka dokonała się w Rosji w ostatnich miesiącach, polega na nowej generacji ludzi przy władzy. Oceniam, że od rewolucji październikowej, od 1917 roku, tak młodych ludzi w strukturach władzy nie było. Putin ma 48 lat, Kasjanow chyba 43. W rozmowach uczestniczył minister gospodarki. On ma 37 lat. Jest to bardzo inteligentny człowiek. To jest wielka zmiana. Mamy do czynienia z generacją polityków, po pierwsze wykształconych, nieprzesadnie, a może nawet w ogóle nie zideologizowanych, bardzo pragmatycznych, z poczuciem, że oni muszą tę Rosję wydźwignąć. Ich dojrzałe życie zawsze było związane z upadkiem najpierw Związku Radzieckiego, potem Rosji. W nich jest ta determinacja, żeby działać na rzecz przynajmniej międzynarodowej pozycji Rosji, prestiżu tego kraju i trudno się temu dziwić. Sam prezydent Putin jest człowiekiem bardzo otwartym, kompetentnym, sympatycznym, ale też bardzo zorganizowanym według tego, co ma powiedzieć, co chce osiągnąć. Jest więc wymagającym partnerem, człowiekiem, który ma dużo mniej takich słowiańskich zachowań, niż jego poprzednik, który do pewnego momentu trzymał się przygotowanych notatek, a później już nie. Przyniosło to dla świata kilka interesujących i jakże korzystnych rozstrzygnięć. Tak zupełnie nie możemy narzekać na Jelcyna i na jego rolę w historii.

Zaprosił Pan prezydenta Putina do odwiedzenia Polski, ale kiedy to nastąpi?
Prezydent RP:
Na pewno nie w czasie kampanii wyborczej. Sądzę, że wizyta odbędzie się już po wyborach. Czy w roku 2000, zobaczymy. Publicznie zostało wypowiedziane, że zaproszenie przyjęto z zadowoleniem, radością. Jestem przekonany, że będziemy mieli wizytę prezydenta Rosji po bardzo wielu latach, właściwie po siedmiu latach od poprzedniej.

Rosja pogodziła się już z faktem, że Polska jest członkiem NATO?
Prezydent RP:
Cóż ma zrobić?

Tego rodzaju komentarze pojawiły się miedzy innymi w niemieckiej prasie.
Prezydent RP:
Prezydent Putin w sprawach natowskich powiedział jasno, że to są suwerenne decyzje Polski, w pełni szanowane przez stronę rosyjską. Generalnie, Rosja jest przeciwko blokom militarnym. Uważa, że jest to element przeszłości. My mamy inne zdanie w tej kwestii. Uważamy, że dzisiaj NATO jest skuteczną gwarancją bezpieczeństwa dla członków NATO, ale także dla całego kontynentu europejskiego. Cieszymy się, że Rosja współpracuje z Paktem, że w różnych formach partnerstwa dla pokoju, wspólnej rady NATO - Rosja są działania wzajemne, że polityka zarówno NATO wobec Rosji, jak i Rosji wobec NATO jest przejrzysta, jest transparentna. Powiedziałem to, co mówiłem także wcześniej prezydentowi Jelcynowi, że nam zależy na tym, aby Polska była traktowana tak samo, jak inni członkowie NATO, których stosunki z Rosją są świetne, jak Niemcy, Francja, Włochy. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby Polska, członek NATO, miała równie dobre, równie aktywne, równie owocne stosunki z Federacją Rosyjską.

W różnych wypowiedziach różnych zachodnich polityków padają różne daty naszego przystąpienia do Unii Europejskiej. Jedni mówią 2005, inni 2006, Włosi powiedzieli, że nawet 2002.
Prezydent RP:
2002 wydaje się zupełnie nierealne, dlatego, że ani Unia nie jest do tego gotowa, ani my nie jesteśmy jeszcze przygotowani. Mówię i o Polsce i o innych krajach kandydackich. Nie przykładałbym do tej sprawy dat, wypowiadanych przez różnych polityków, przesadnej wagi. Sami pamiętamy deklaracje silnego człowieka Europy, jakim był kanclerz Kohl, który w Polskim parlamencie mówił o roku 2000. Pamiętam, bo sam uczestniczyłem w tym momencie, gdy prezydent J. Chirac w swoim przemówieniu w polskim parlamencie także powiedział o dacie 2000. Rok 2000 mamy, ale sprawy unijne jeszcze są przed nami. Ważne jest to, że politycznie przywódcy Unii Europejskiej zdecydowali o rozszerzeniu i decyzja polityczna, że będą nowi członkowie Unii jest podjęta. Ona została podjęta w Helsinkach, potwierdzona później na kolejnych spotkaniach. Jestem przekonany, że nie ma odwrotu od tej decyzji, ponieważ rozszerzenie jako koncepcja jest bardzo zakorzenione w historii Unii Europejskiej. Unia od samego początku się rozwijała. Bardzo ważne jest, abyśmy wykonali swoje zadanie, aby nie można było użyć argumentu, że oto Polska z czymś się spóźnia i że Polska w związku z tym nie jest gotowa. Postawiliśmy sobie, jako Polska, plan bardzo ambitny, do końca 2002 pełne przygotowanie, dopasowanie prawa, powołanie komisji w Sejmie traktuję jako krok we właściwą stronę. Wydaje mi się, że w tej chwili jest determinacja po obu stronach, to znaczy i rządowej i opozycyjnej i mamy tutaj jednak porozumienie ponad podziałami politycznymi, a reszta jest w nie naszych rękach, bo zobaczymy czym zakończy się francuska prezydencja. Mam nadzieję, że będzie to jednak zamknięcie tych wszystkich remanentów unijnych, dotyczących wnętrza, reform instytucjonalnych, procedur, zasad, bo Francuzi chcą to zrobić. Zresztą Francuzi lubią wielkie rzeczy, więc jestem przekonany, że będą starali się zakończyć prezydencję sukcesem, a później bardzo wiele będzie zależało od stanowiska i polityków poszczególnych krajów, a szczególnie opinii publicznej. Tego obawiam się najbardziej, mówiąc szczerze. Cały czas odnoszę wrażenie, że jest duża siła stereotypów, dotyczących Polski i dopiero wizyta w Polsce i zobaczenie jak Polska wygląda, buduje dobry wizerunek naszego państwa, naszego społeczeństwa. Musimy więc uaktywnić oddziaływanie na opinię publiczną w krajach Unii, aby rozszerzenie było traktowane jako szansa dla obu stron, a nie jako ciężki obowiązek czy wręcz niezrozumiana polityka. Sądzę, że 2003 jest terminem ambitnym, ale ciągle realistycznym.

Ale dla Polski bardzo ważny jest właśnie kalendarz, a tego ciągle brakuje. Mówi się, że Francja chce zaostrzyć nawet kryteria ekonomiczne.
Prezydent RP:
Myślę, że kalendarz jest ważny dla nas przede wszystkim, abyśmy organizowali swoje prace, swoje wysiłki. My ten kalendarz mamy. To jest działanie zespołowe, nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich wydarzeń, które staną się w Europie unijnej w najbliższych latach. Wydaje mi się jednak, że gdybyśmy wykonali naszą pracę tak, że na koniec roku 2002 będziemy mogli powiedzieć, że Polska jest gotowa, to Unii Europejskiej będzie wtedy bardzo trudno powiedzieć: "Czekajcie. Jeszcze nie, to nie ten moment. Mamy jeszcze zastrzeżenia". Będzie bardzo trudno sformułować tego rodzaju wydłużające propozycje. Natomiast jeżeli popełnimy błąd, nie będziemy w jakiejś części gotowi czy będziemy niestabilni politycznie czy będą tutaj odbywały się jakieś dziwaczne historie, których świat nie rozumie, to wtedy oni mają wspaniały argument: Słuchajcie, uporządkujcie sami siebie, a dopiero wtedy porozmawiamy. Ale ja jestem realistycznym optymistą. Uważam, że jeżeli będziemy uparci to możemy do tej daty 2003 doprowadzić.

Panie Prezydencie, jak ocenia Pan polskie prace przystosowawcze?
Prezydent RP:
Ulegają przyspieszeniu i, jak podkreślam, determinację widzę po obu stronach, zarówno rządu, jak i ugrupowań opozycyjnych. Komisja, która będzie pracowała przez wakacje, może dokonać naprawdę wielkiego dzieła i przyspieszyć proces dostosowawczy, proces legislacyjny, a przecież o to chodzi.

A o wyniki referendum w Polsce Pan się nie boi?
Prezydent RP:
Raczej nie, dlatego że mam przekonanie, iż w Polsce jest silna orientacja proeuropejska. Szczególnie kiedy przekażemy wszystkie informacje, wszystkie dane dotyczące skutków dla Polski wejścia do Unii, które są skutkami dobrymi to, moim zdaniem, poparcie będzie rosło. Przede wszystkim wierzę w młode pokolenie. Uważam, że dzisiaj młodzi Polacy mają to poczucie, nawet jeżeli ono nie jest oparte o jakąś głęboką wiedzę, intuicyjnie czują, że dla Polski sensem jest być w Unii Europejskiej. Alternatywą jest jakaś szara strefa, są peryferie europejskie, a młodzi Polacy są ambitni i jestem przekonany, że chcą grać w pierwszej lidze europejskiej, a nie chcą być skazani na peryferyjność. A ze względu na nasze położenie geograficzne peryferyjność jest groźna. To nie jest taka figura retoryczna, to jest fakt. Jeżeli Unia zamknie się na Odrze, jeżeli pójdzie nieco na południe, obejmując na przykład Czechy, Węgry to my możemy stać się Europą peryferiów na wiele lat. Byłoby to najgorsze rozwiązanie i dla Polski, a szczególnie dla tego młodego pokolenia, które do Europy się przygotowuje. Oni uczą się języków, oni się kształcą, korzystają z Internetu, oni naprawdę nie muszą mieć kompleksów wobec swoich rówieśników.

Panie Prezydencie, często teraz podróżuje Pan po kraju, jak Pan ocenia klimat polityczny i nastroje społeczne?
Prezydent RP:
Nastroje najlepiej wyrażają wszystkie badania opinii i te nastroje są takie właśnie, jak tam widać. Muszę powiedzieć, że w stosunku do mnie nastroje są więcej niż bardzo dobre, bardzo sympatyczne. Niewątpliwie rozwija się kampania prezydencka. Ona będzie coraz bardziej aktywna ze strony wszystkich kandydatów, ale wiele wizyt, które złożyłem potwierdzają, że badania opinii publicznej są prawdziwe. Takie są nastroje. Jest dużo jednak frustracji w stosunku do działań rządu, jest wiele rozczarowania związanego z reformami. Myślę, że zaufanie do poszczególnych instytucji państwa: Prezydenta, Sejmu, Senatu, rządu też jest takie, jak z badań to wynika. To się potwierdza na spotkaniach, to wynika z rozmów z ludźmi.

Dziś bardzo ważne posiedzenie rządu. Rząd zajmie się budżetem na przyszły rok. Czy według Pana wstępne założenia budżetu przygotowane przez ministra finansów są realistyczne czy zapowiadają rozwój ekonomiczny kraju czy jedynie jego przetrwanie, jak określają niektórzy komentatorzy.
Prezydent RP:
Wolę o budżecie mówić, kiedy już decyzje zostaną podjęte, to znaczy, kiedy będą te założenia przyjęte, kiedy będziemy mieli budżet z głównymi wskaźnikami makroekonomicznymi. Kiedy jako Prezydent i zwierzchnik sił zbrojnych poznam odpowiedź na kilka pytań, które leżą w moich kompetencjach i są bardzo ważne, jak choćby środki na modernizację wojska, jak pieniądze na edukację. Niewątpliwie to, co wstępnie minister Bauc zaproponował jest zgodne z taką szkołą finansową, którą w Polsce znamy od 10 lat, czyli nie awanturniczą, liczącą się z realiami, trudną, w związku z tym bardzo zdyscyplinowaną. Są oczywiście różnego rodzaju wątpliwości, skąd się pojawiają sumy wpływów do budżetu, ale sądzę, że jak rząd przekaże już bardziej dojrzały i także wynikający ze sporu wewnątrz rządu projekt, będzie można o tym mówić. Budżet i propozycje budżetowe są cały czas analizowane przez moich doradców z profesorem Belką na czele. Profesor Belka też był ministrem finansów więc ma tutaj wiedzę zarówno, co do tego, co w budżecie może być, czego tam się nie da uczynić, a także, jak każdy minister finansów wie, gdzie są rezerwy, o których publicznie ministrowie nie mówią, ale zawsze gdzieś na boku mają. Sądzę, że za parę tygodni nasza rozmowa o budżecie będzie bardziej konkretna, bo dzisiaj mogę powiedzieć najkrócej, że chęci są dobre, a wykonanie zobaczymy.

W każdym bądź razie musi Pan Prezydent podpisać budżet, a jeśli ten nie będzie uchwalony w terminie, to może Pan, ale nie musi, rozwiązać parlament.
Prezydent RP:
Uchwalenie budżetu to jest jeden z kluczowych momentów i dla państwa i dla parlamentu, i dla rządu. Moim zdaniem nie uchwalenie budżetu powinno powodować rozpisanie wyborów. To oznacza, iż nie ma większości ostatecznie zdecydowanej w parlamencie i nie przyjęcie budżetu powinno pociągać za sobą wcześniejsze wybory.

Ale na razie rząd mniejszościowy działa chyba stanowczo i sprawnie. Takie są oceny. A jak Pan ocenia pracę rządu?
Prezydent RP:
Na pewno rząd mniej czasu poświęca na ustalenia koalicyjne, bo nie ma koalicji. W tym zakresie, w którym nie trzeba występować do parlamentu o uzyskanie większości dla jakiegoś projektu to oczywiście, że to jest sprawne. Pamiętajmy, że premier po raz pierwszy działa w otoczeniu ludzi do których ma zaufanie, których zna od lat, których lubi. To też przecież pomaga w pracy, ale prawdziwe próby są przed tym rządem. Dobrze, że premier spotkał się z przedstawicielami wszystkich ugrupowań. Kiedy sprawa rządu mniejszościowego była między nami dyskutowana, to powiedziałem mu, jakie są warunki sukcesu rządu mniejszościowego: pełna dyscyplina we własnych szeregach, bez żadnych eksperymentów ani rokoszów czy innych indywidualnych wyczynów oraz bardzo aktywny dialog z ugrupowaniami opozycyjnymi, żeby pozyskiwać te ugrupowania dla poszczególnych spraw. Jeżeli taka polityka będzie prowadzona to rząd mniejszościowy wcale nie musi być nieszczęściem. Wiele państw europejskich tak właśnie jest rządzonych, ale zobaczymy. Próby są przed tym rządem, a budżet to będzie ta próba finalna.

Boimy się o własne bezpieczeństwo, rośnie wskaźnik przestępstw. Wczoraj posłowie pokłócili się o projekt poszerzenia uprawnień operacyjnych policji. Co Pan sądzi o tych uprawnieniach? Pierwsze czytanie, wprawdzie, ale awantura była.
Prezydent RP:
Była awantura. Ja też opieram się na tym, co wiem z prasy. W moim przekonaniu, jeżeli zakres możliwości operacyjnych byłby tak wielki, jak to zostało w projekcie przedstawione, to ja sam bym tego nie podpisał, gdyby taka ustawa została przyjęta. Zawsze groziłoby to istotnym naruszeniem praw obywatelskich, praw człowieka. Sądzę, że zaskarżenie takiego przepisu czy do naszego Trybunału Konstytucyjnego, czy do Trybunału w Strasburgu dałoby jednoznaczny rezultat. Uznałoby za nieprawny, niezgodny ze standardami. To jest już ingerencja we wszystkie możliwe sfery. Pamiętajmy, prawo zawsze jest w rękach ludzi. Wykonawcami prawa są ludzie. Powtórzę to, o czy mówiłem wielokrotnie: dobre prawo może być zepsute przez złą wolę, przez niechlujność, przez złe wykonanie. Słabe prawo, przez dobrych ludzi, może być wykorzystane dla pożytku dlatego, że oni są w stanie to uczynić. Mogą poprawić wykonanie tego, co może w literze prawa zapisane jest nienajlepiej. To, co wiem z gazet, jest zakresem możliwości operacyjnych zbyt daleko idącym.

Minister spraw wewnętrznych, Marek Biernacki, powiedział, że kontrolę nad tym oddaje się sądom. Nie ma więc realnego zagrożenia, o czym pisze prasa, czy rzeczywiście grozi nam totalitarne państwo.
Prezydent RP:
My też wiemy, w jakim stanie są dzisiaj sądy. To jest dobre pytanie: jak ta kontrola miałaby wyglądać? To znaczy, najpierw mielibyśmy działania operacyjne, które trwając naruszały przykładowo prywatność człowieka, jego podstawowe prawa. Później, po jakimś czasie, sąd by stwierdził, że było to stosowane niewłaściwie. Tu jest wiele pytań, ja nie mam odpowiedzi, gdyż sprawa jest świeża. Jeżeliby tego rodzaju ustawa trafiła na moje biurko, to pierwsza reakcja byłaby negatywna. Wymagałoby to także opinii ekspertów, np. jak ta kontrola sądowa ma być ustanowiona. Czy ma być przedtem i sąd cały czas kontroluje proces używania tych metod, tych sposobów operacyjnych? Czy dopiero potem, kiedy jest pretensja, protest ze strony osoby, która w ten sposób jest poddawana działaniom operacyjnym? Zostawmy to, gdyż mówimy na temat sprawy, którą dopiero słyszymy, czy czytamy w prasie, więc jest trochę czasu, żeby nad tym wszystkim się zastanowić.

Co Pana zdaniem stało się tak naprawdę w Warszawie, przez to rozsypała się koalicja AWS - Unia Wolności. Teraz czekamy na wybory. Jaki jest Pana komentarz do tego ?
Prezydent RP:
Mój komentarz jest taki: po pierwsze stworzyliśmy rzeczywiście niedobry, niewydolny ustrój miasta stołecznego. Może dlatego, że chciano odwzorować, czy chciano mieć koncepcję, która będzie zgodna z systemem samorządowym w ogóle w innych miastach. Warszawa jednak jest szczególnym miejscem i wydaje mi się, że tu regulacje bardzo specjalne mogłyby mieć miejsce. Nie stało się tak. Ilość lat, niejasność podziału kompetencji, za słaba rola Prezydenta miasta w stosunku np. do burmistrza Gminy Centrum. To wszystko moim zdaniem jest pierwszy błąd ustrojowy. Drugi, niestety okazało się, że ci wszyscy którzy działali nie tylko w Radzie Gminy Centrum w ogóle w samorządzie warszawskim ogromnie to upolitycznili, upartyjnili, w moim przekonaniu za dużo było tu myślenia w kategoriach partyjnych, może też za dużo wpływu czynników centralnych. Sam pamiętam kiedy premier Buzek z przewodniczącym Krzaklewskim uroczyście podpisywali porozumienie z radnymi AWS o przyszłości samorządu. Za dużo było moim zdaniem takich działań z góry, z centrum, które na to wpływały. Po trzecie uważam, że popełniono na pewno błędy prawne jeśli chodzi o działania poszczególnych struktur samorządowych ale też muszę powiedzieć z przykrością, nie spisały się służby prawne. Zarówno w gminie Centrum jak i w Urzędzie Stołecznym jak i w Urzędzie czy Kancelarii Premiera. Bo to jest oczywiście zrozumiałym jeżeli prawo stanowi tak, iż decyzja o komisarzu musi zaczekać ileś tam dni, żeby weszła w życie to jest to po prostu łamane i później sąd decyduje, że nastąpiło złamanie prawa. Jeżeli statut mówi, że nie można tak wybierać władz a zostały wybrane to cóż ten sąd może powiedzieć innego aniżeli to, że było to niezgodne z wcześniej przyjętym statutem. Więc też niestety z przykrością twierdzę, że i słabości ekip prawnych, doradców prawnych wychodzą tutaj na jaw i Naczelny Sąd Administracyjny jest trochę w sytuacji sprowadzania tego wszystkiego do zdrowego rozsądku a zdrowy rozsądek oznacza nowe wybory i zdrowy rozsądek powinien oznaczać nowy ustrój Warszawy i bezpośredni wybór prezydenta. Bardzo będę na to nalegał i mam nadzieję, że wreszcie przebije się ta koncepcja, żeby zacząć od Warszawy, żeby w mieście stołecznym prezydent miasta był wybierany bezpośrednio przez mieszkańców, żeby był znany z imienia i nazwiska i w ten sposób odbudowywać zaufanie do samorządu. (...)

Dziś w Sejmie głosowanie nad podatkiem VAT w rolnictwie. Czy jest Pan za tym, żeby ten podatek wynosił 3% tak jak chce i Unia i AWS, czy też 0 - taką stawkę proponują kluby SLD i PSL.
Prezydent RP:
Ja mam na to odpowiedź mojego eksperta, Profesora Belki, który mówi: to jest istotny uszczerbek wpływu do budżetu, około miliarda złotych. Jest to także możliwość stworzenia zachowań na pograniczu szarej strefy, albo wręcz szarej strefy gospodarczej, choć niewątpliwie biorąc pod uwagę sytuację rolnictwa, to jest problem. Ta 3% stawka, jeśli zostanie przyjęta, nie musi być utrudnieniem dla rolników, i uszczupleniem i tak niedużych finansów, natomiast może porządkować system podatkowy w Polsce i przynosić istotny wpływ do budżetu państwa. Dziś głosując bardzo bym ważył argumenty i za i przeciw.

Czy ma Pan już przygotowany sprzęt taternicki? Czy ćwiczy Pan?
Prezydent RP:
Mówi Pan o Słowacji i o Gerlachu. Myślę, że doszło tu do jakiegoś poważnego nieporozumienia. Czuję się wręcz zażenowany tymi informacjami. Prezydent Słowacji leży w szpitalu, jego stan się na szczęście poprawia, ale ledwie co został odłączony od respiratora i mówienie dzisiaj, że my za kilkanaście dni będziemy maszerować razem w Tatrach, wydaje mi się po prostu nieeleganckie. Ja nie sądzę, żeby doszło do tej wyprawy, nie wyobrażam sobie żebyśmy maszerowali na Gerłach, a Prezydent Szuster był w tym czasie w sanatorium, w szpitalu na rehabilitacji. To był pomysł Prezydenta Słowacji, bardzo sympatyczny ale wtedy kiedy On był w świetnej formie, tryskał optymizmem i zapraszał nas wszystkich na taki bardzo ważny dla Słowaków dzień, wspólnego narodowego wejścia na Gerlach. Kilku prezydentów do tego przekonał, w tym mnie, ale w tych warunkach jego ciężkiej choroby, życzę Mu jak najszybszego powrotu do zdrowia. Projekt wydaje mi się całkowicie do odłożenia na rok następny.

Dziękujemy za rozmowę.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.