przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie prezydencie czy obecny kryzys w koalicji rządowej to jest kryzys poważny którego się już nie da przezwyciężyć, czy to jest taka sytuacja którą można przezwyciężyć?
Prezydent RP:
Czy uda się przezwyciężyć zobaczymy, będę o tym mówił dzisiaj z premierem, który zapowiedział obecność w Pałacu, ale kryzys jest poważny, Unia Wolności wielokrotnie mówiła o swoim niezadowoleniu, więc tym bardziej, skoro taka decyzja zarządu zapadła, nie sądzę żeby był to element gry politycznej, raczej determinacji. Wydaje się w tej chwili, że gdyby Unia Wolności wycofała się z tej zapowiedzi, to już całkowicie straci swoją wiarygodność jako partia w koalicji. AWS i opinia publiczna będzie mogła uznać, że stałym fragmentem życia politycznego jest zapowiedź wychodzenia z koalicji, później nie wychodzenia z koalicji. Wydaje mi się, że sprawa jest poważna, ona jest związana z całym ciągiem nieporozumień i nie traktowałbym, że to spór wyłącznie o działania premiera w gminie Centrum, ale to wydarzenie było kroplą, która przelała czarę goryczy. Nieporozumień było dużo więcej i niewątpliwie premier Balcerowicz, osoba odpowiedzialna za finanse państwa, znajdowała się wielokrotnie w sytuacji, kiedy co innego ustalał rząd, a co innego było głosowane przez część przynajmniej koalicji w Sejmie. Do tego przesilenia, napięcia dochodziło od wielu miesięcy.

Czy Pańskim zdaniem od poniedziałku czeka nas rząd mniejszościowy?
Prezydent RP:
Nie wiem, jest też taka możliwość, choć rząd mniejszościowy w polskich warunkach wydaje się rozwiązaniem nie najlepszym. Można przyjąć, iż rząd nawet mniejszościowy jeżeli będzie przedstawiał propozycje o dużej wadze gatunkowej, dotyczącej zasadniczych spraw, czy to finansowych, podatkowych, czy związanych z Unią Europejską może liczyć na głosy Unii Wolności, także SLD, PSL dlatego, że we wszystkich ugrupowaniach jest instynkt państwowy, jest zrozumienie co jest bardzo ważne, a co jest mniej ważne. Ale też dobrze wiemy, że są ustawy które z natury wywołują takie kontrowersje. Rząd mniejszościowy nie ma szansy przegłosować budżetu, nie wyobrażam sobie tego. Rząd mniejszościowy może być rozwiązaniem, ale wydaje się, że działania takiego rządu byłyby jednak bardzo ograniczone i byłoby to jeszcze bardziej wzmocnienie elementu szukania porozumienia, bo przecież trzeba gdzieś te głosy znaleźć. A to musi się odbić na jakości pracy, skoro rząd nie może zajmować się meritum, a przede wszystkim musi się skupić na poszukiwaniu poparcia, co zresztą jest słabością tego rządu. Myślę, że ten rząd najwięcej traci na tym, że aż tyle czasu poświęca na ustalanie wspólnego głosowania, taki rząd mniejszościowy miałby tych kłopotów jeszcze więcej.

Premier Jerzy Buzek mówi: jestem gotowy odejść, jeżeli moja osoba byłaby przeszkodą w porozumieniu. Czy premier powinien podać się do dymisji, czy to byłoby lekarstwo na uzdrowienie tej sytuacji?
Prezydent RP:
W polityce to jest lekarstwo. Z własnej praktyki pamiętam, iż takie momenty miały miejsce chociażby w poprzedniej kadencji, kiedy nastąpiła zmiana premiera właśnie dlatego, że możliwość działania współpracy w ramach koalicji się wyczerpała. Wymiana premiera Pawlaka na premiera Oleksego to był moment głębokiego kryzysu wewnątrzkoalicyjnego, tak rozwiązanego poprzez bardzo głęboką zmianę personalną, która objęła większość rządu. To jest rozwiązanie stosowane na całym świecie.

A w tej sytuacji to jest dobre rozwiązanie?
Prezydent RP:
To nie jest do mnie pytanie, bo to musi być przede wszystkim pytanie do partnerów. Czyli po pierwsze na ile deklaracja premiera jest deklaracją poważną, z konsekwencjami. A po drugie jak to jest traktowane przez Unię Wolności tzn. czy udział w koalicji w głęboko zrekonstruowanym rządzie jest dla nich sprawą do zaakceptowania. Na pewno i to chcę powiedzieć na podstawie przykładów polskich, rozwiązania personalne są jakimś pomysłem na wychodzenie z tego typu kryzysu, ale pamiętajmy, że byłoby dobrze żeby następny rząd jednak był istotnie lepszy od rządu, który ustępuje. Nie zawsze zmiany muszą być w tym kierunku, czasami zmiany mają charakter kosmetyczny, a to nie ma większego sensu.

Panie Prezydencie będzie Pan rozmawiał z premierem Buzkiem, czy Pan będzie oczekiwał wyjaśnień na temat, czy Pan będzie mu radził?
Prezydent RP:
Wiem, że będziemy rozmawiać, chętnie usłyszę o czym wczoraj debatowano, jakie jest stanowisko premiera, bo przecież na nim spoczywa w tej chwili ogromna odpowiedzialność. Jest szefem rządu o dużych uprawnieniach, rządu który się sypie i opinia premiera jak on widzi wyjście z tej sytuacji jest dla mnie bardzo interesująca. Moje możliwości działania określa Konstytucja, co mam zrobić w przypadku gdyby składał dymisję, gdyby był wniosek o konstytutywne votum nieufności. Tutaj jeśli chodzi o stanowisko prezydenta żadnych niespodzianek być nie może. Natomiast niewątpliwie będę namawiał premiera żeby z tego kryzysu wyjść szybko, bowiem tego czego najbardziej się obawiam to sytuacji, w której ten kryzys będzie miał charakter trwały. A to jest ewidentna strata czasu w momencie kiedy choćby w sprawach Unii Europejskiej mamy gorące tematy, trudne negocjacje. Te negocjacje będą za chwile jeszcze trudniejsze, bo dochodzimy do tych najbardziej skomplikowanych tematów. Pamiętajmy, że kryzysy rządowe w Polsce to dla eurosceptyków silny argument na to, że Polska nie jest przygotowana do wejścia do Unii Europejskiej. Nawet moje wypowiedzi, ostatnio w Paryżu, że chcemy być gotowi na koniec roku 2002, że chcemy być w roku 2003 w Unii zaczynają być traktowane z przymrużeniem oka, bo kraje zdeterminowane, kiedy tygodniami koalicjanci się kłócą.

Czy będzie Pan oczekiwał od premiera wyjaśnień dlaczego powołał komisarza gminy Centrum?
Prezydent RP:
Panie Prezydencie, dlaczego się Pan w tę sprawę zaangażował, dostał Pan taki ostry list od premiera?
Prezydent RP:
Zaangażowałem się w momencie kiedy okazało się, że wszyscy jesteśmy tą decyzją zaskakiwani. Gdybym chciał powiedzieć żartobliwie, to mógłbym powiedzieć, że mnie informacja o powołaniu komisarza należała się nie ze względu na konstytucyjne uprawnienia, ale ze względu już nie mówię szacunku do Prezydenta i do Urzędu Głowy Państwa, ale choćby z tego względu, że moja kancelaria, pałac znajduje się w gminie Centrum, też jestem mieszkańcem gminy Centrum, płacimy należne podatki, opiekujemy się terenem który tutaj mamy, dbamy o ogród. Choćby z tego względu należała nam się informacja, że w taki nagłym trybie dokonywana jest zmiana. Ale są przecież też powody natury zasadniczej. Jeżeli mówi się o samorządności, jeżeli mamy 10 rocznicę powołania samorządu, to choćby z tego względu trzeba ten samorząd traktować poważnie. Jeżeli okazało się, że można bardzo szybko przygotować ustawę warszawską, nową, którą wczoraj dyskutowano, to dlaczego tego nie można było zrobić przez 30 miesięcy. Co do ostrości języka tego listu, uważam że on się mieścił w ramach kultury politycznej, ale istotne jest to, że pan premier był zaangażowany w te wszystkie układanki warszawskie. Premier nie występował tu jako arbiter wyłącznie, premier był również uczestnikiem tej partyjnej gry, co moim zdaniem było niedobre i to trzeba przerwać zmianą ustawy warszawskiej i jak sądzę propozycją, którą zawarłem w swoim liście- bezpośrednimi wyborami prezydenta. Jeżeli Londyn może wybierać bezpośrednio swojego majora, to dlaczego Warszawa tego nie może zrobić. To byłoby ukłonem i wobec samorządności i wobec mieszkańców, żeby oni mogli wiedzieć wreszcie, że głosują na człowieka, który bierze na siebie wielką odpowiedzialność za kierowanie metropolią.

Rząd chce taki ukłon zrobić, proponuje referendum w Warszawie w sprawie nowego ustroju, tego pomysłu, żeby to była jedna gmina na prawach powiatu, tylko 60 radnych. Czy to jest dobry projekt Pańskim zdaniem?
Prezydent RP:
Moim zdaniem to referenda jeżeli mają się udać, muszą być dobrze przygotowane i w odpowiednim czasie. Przypomnę państwu, że w Polsce jedyne referendum, które zakończyło się sukcesem to było konstytucyjne, pozostałe ze względu na brak frekwencji niczego nie przyniosły. Referendum jest w polskich warunkach instrumentem delikatnym. Referendum przeprowadzone w tej sprawie w Warszawie oznacza, że nowy ustrój warszawski będzie budowany bardzo długo. Byłbym zdania, że dużo bardziej demokratycznym sposobem byłoby przyjąć nową ustawę, gdzie rzeczywiście ustrój Warszawy powinien być dopasowany do całości rozwiązań w Polsce. Ten pomysł o którym wczoraj mówiono wydaje mi się interesujący. Jedna rada, gdyby dodać do tej ustawy bezpośredni wybór prezydenta miasta z dużym zakresem kompetencji wykonawczych, to moim zdaniem to byłoby rzeczywiście krokiem naprzód i dla samej Warszawy i dla samorządności, dla jasności sytuacji. Prezydent miasta, który zależy od bardzo niepewnych koalicji, traci za dużo czasu na taką polityczną układankę. Być może byłaby to również później zachęta, żeby w całym systemie samorządowym w Polsce doprowadzić do tego o czym mówiłem, kiedy tworzył się rząd w 1997 roku, taką propozycję przedstawiłem wszystkim szefom partii politycznych. Skłamałbym gdybym powiedział, że to spotkało się z wielkim entuzjazmem. Wytłumaczenie jest proste, wybór bezpośrednio szefów miast, gmin istotnie zmniejsza możliwość partyjnego wpływu.

Panie Prezydencie, czy satysfakcjonuje Pana wyrok jaki zapadł w procesie?
Prezydent RP:
Jako Prezydent nie komentuję wyroków sądów niezawisłych, natomiast jako człowiek mam satysfakcję, że to co było prawdą zostało ujawnione, że gazeta za kłamstwa ma obowiązek mnie przeprosić i to jest satysfakcja.

A dlaczego nie będzie Pan składał apelacji w tej części roszczeń finansowych?
Prezydent RP:
Bo mnie na to już nie stać mówiąc wprost, a poza tym uważam, że trzeba tę decyzję sądu również zaakceptować. Dzisiaj gdybym znowu miał składać to roszczenie, musiałbym znowu wpłacać wysokie wadium. To, które wpłaciłem przepadło i mogę powiedzieć, że zastanawiam się czy ten przypadek mój nie jest gdzieś tam na pograniczu księgi Guinessa dlatego, że prawie 150 tys złotych moich prywatnych kosztowało mnie udowodnienie, że nie było mnie tam gdzie mnie nie było. Jest to operacja w tym sensie droga, a kontynuowanie tego z mojej strony musiałoby być oczywiście związane z wydatkami na które mnie nie stać.

Panie Prezydencie, nie tylko dziennikarze "Życia", ale także dziennikarze "Wprost", czy "Rzeczypospolitej" komentując ten wyrok mówią, że to jest zamach na wolność prasy, że teraz dziennikarze mogą obawiać się pisać krytycznie o osobach publicznych, bo każda osoba może im wytoczyć proces.
Prezydent RP:
Uważam, że to jest typowa obrona środowiska, które w takich sprawach działa w sposób bardzo solidarny, to jest rodzaj zachowania siły mediów bez poczucia odpowiedzialności za słowa. To nie miało nic wspólnego z zamachem na wolność słowa dlatego, że "Życie" nie dość że napisało ten artykuł, to później dziesiątki razy powtarzało to wszystko i myślę, że będzie dalej powtarzać. Przecież sprawa się nie skończyła, będą apelacje. Istnieje coś o czym sąd powiedział w swym uzasadnieniu -odpowiedzialność. Jeżeli napisano nieprawdę, to obowiązkiem gazety jest wycofać się z tego, sprostować, przeprosić i powiedzieć pomyliliśmy się, mieliśmy złych informatorów, zawierzyliśmy niewłaściwym osobom. Dzisiaj gdyby ktoś mnie pytał o radę, czy w taki kwestiach należy występować do sądu, to byłbym bardzo ostrożny choćby ze względu na czas, w jakim to się odbywa, koszty jakie są z tym związane. To jest smutna konstatacja dlatego, że okazuje się, że jednak obrona dobrego imienia w Polsce jest bardzo trudna. Mam nadzieję, że ten wyrok będzie przywracał pewną równowagę, będzie nakazywał w większym stopniu dziennikarzom zastanawiać się i sprawdzać informacje, a na pewno jeżeli nawet piszą o sprawach, które są trudne do sprawdzenia to stawiać znaki zapytania, nie przesądzać. Moja reakcja w sprawie "Życia" wynikała z przekonania, że nie chodziło tam o wyjaśnianie faktów, tam chodziło o udział w akcji, która miała swój polityczny cel. Znaliśmy i znamy historię, która dotyczyła premiera Oleksego i jaką rolę tam niektóre media odegrały i jestem przekonany, że tutaj miało być bardzo podobnie i że "Życie" taki cel polityczny sobie stawiało. Nawet tego nie ukrywa, bo parę miesięcy później, po wyborach pamiętam rozmowę "Życia", które pyta pana Jacka Rybickiego z AWS, a dlaczego AWS nie wykorzystał tego artykułu dla uruchomienia procedury impechmentu, czyli odsunięcia od władzy Prezydenta Kwaśniewskiego. Myślę, że młody dziennikarz wyraził dość jasno to o czym się w "Życiu " mówiło, a więc jeżeli to był cel tego tekstu, to moja reakcja, bardzo zdecydowana wystąpienia do sądu, domaganie się wysokiego odszkodowania, nie na moją rzecz, tylko na rzecz powodzian było uzasadnione.

Panie Prezydencie kiedy poznamy Pańską decyzję o sprawie startu w wyborach?
Prezydent RP:
Zobaczymy, czekam na bliższe informacje. Ustawa o ordynacji w wyborach prezydenckich została podpisana, więc liczę że pan marszałek Płażyński powie nam w końcu jak kalendarz wyborczy wygląda i od tego uzależniam termin swojej ostatecznej decyzji.

A czy to prawda, że ogłosi Pan tę decyzję 11 czerwca na konwencji wyborczej SLD?
Prezydent RP:
Na pewno będę musiał coś na tej konwencji powiedzieć i powiem. Przyjąłem zaproszenie i znam stanowisko SLD, jestem również proszony o swoje stanowisko przez Unię Pracy i przez wiele innych grup i organizacji i będę musiał spełnić te oczekiwania, ale tego nie zrobię na pewno ani dziś ani jutro.

A czy myśli Pan, że może dojść do takiej sytuacji, że pojedzie Pan do kilku tysięcy ludzi z całej Polski, którzy przyjadą i będą oczekiwać tego, że Pan powie "tak wystartuję", a Pan tego im nie powie
Prezydent RP:
Tutaj trudno byłoby im tego nie powiedzieć, więc powiem co zadecydowałem.

11 czerwca?
Prezydent RP:
11 czerwca na pewno będę uczestniczył w konwencji SLD, ale proszę mnie dalej nie ciągnąć za język, przyjdzie pora na oświadczenia w tej sprawie.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.