przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Sygnały Dnia: Zaczniemy od sprawy, która jest najważniejszą chyba dla nas Polaków od kilkudziesięciu godzin, mianowicie porwania w Jemenie polskiego ambasadora pana Krzysztofa Suprowicza. Czy nad rozwiązaniem tej sprawy, monitorowaniem nad ewentualną pomocą pracują tylko służby rządowe, czy również Kancelaria Prezydenta?
Prezydent RP:
Zajmuje się tym przede wszystkim Ministerstwo Spraw Zagranicznych, które ma wszelkie informacje i instrumenty do działania. Jesteśmy informowani i należy wierzyć, że przy dużej aktywności władz jemeńskich uda się po pierwsze zapewnić polskiemu ambasadorowi bezpieczeństwo, po drugie uwolnić go bardzo niedługo. Informacje z wczoraj są takie, że ambasador jest w dobrej formie i że władze jemeńskie przykładają się do sprawy, a więc chcą ten problem rozwiązać.

Pojawia się pytanie, po co w takich krajach wogóle placówki dyplomatyczne?
Prezydent RP:
Porwanie może się zdarzyć zarówno w Jemenie jak i w innych krajach, na takie ryzyko we współczesnym świecie niestety dyplomaci są narażeni, trzeba z tym walczyć ale to jest bardzo trudne zadanie. Natomiast jeśli chodzi o Jemen, to utrzymywanie tej placówki wynika z faktu, że nie jesteśmy specjalnie silnie reprezentowani w tym regionie świata. A dwa były tam interesy natury wojskowej, sprzedaż sprzętu, czy plany dotyczące sprzedaży sprzętu wojskowego, one specjalnie się nie powiodły. Jak sądzę po historii z ambasadorem, MSZ będzie musiało zastanowić się na ile utrzymywanie placówki w Jemenie jest sensowne, na ile jest bezpieczne, bo nie ma powodu żebyśmy narażali naszych dyplomatów na tego rodzaju przygody. Ale wrócimy do tej sprawy, dzisiaj najważniejsze jest uwolnienie ambasadora i zapewnienie mu bezpieczeństwa.

Stosunki Polska-Rosja. Ostatnio skrytykował Pan rząd za złe stosunki z Rosją. Pamiętam co mówił premier dwa lata temu w swoim expose, że oto będzie otwarty nowy rozdział w stosunkach przez rząd, który nie jest obciążony przeszłością, historią i po tych dwóch latach trzeba powiedzieć, że te stosunki są nie najlepsze, czy tylko nie najlepsze?
Prezydent RP:
Ja muszę używać języka dyplomatycznego, więc zatrzymajmy się przy tym nie najlepsze. One są rzeczywiście w tej chwili na niskim poziomie z wielu powodów. To jest część mojej wypowiedzi cytowana przez pana, bo ja mówiłem także co jest po stronie rosyjskiej. Wiele z trudności wynika po prostu z postawy rosyjskiej, częściowo z wydarzeń obiektywnych. Prezydent Jelcyn mimo wielokrotnych zapewnień, że odwiedzi Polskę nie uczynił tego, nie był odpowiednio zdrowy, zmieniali się premierzy, co też przecież nie ułatwiało kontaktów, więc sprawa jest bardziej skomplikowana. Natomiast podtrzymuję opinię, że rząd z tego co zostało w expose bardzo mocno powiedziane nie wywiązuje się. Te dwa lata są zupełnie bez jakichkolwiek inicjatyw politycznych, które ze strony rządu byłyby widoczne. A szkoda, bo niewątpliwie stosunki z Rosją są dla nas ważne, sądzę że również dla Rosjan i ważne dla tej części Europy. Europa Środkowa musi mieć dobrze uregulowane stosunki z Federacją Rosyjską. Mam nadzieję, że jak wybory prezydenckie w Rosji się skończą, to będziemy wracać do lepszego stanu. Choć też musimy uczynić wszystko, żeby takie wydarzenia jak w Poznaniu więcej nie zdarzyły się. Naszym obowiązkiem jest ochrona placówek dyplomatycznych w Polsce. Oczywiście to jest inne wydarzenie aniżeli to jemeńskie, o którym przed chwilą mówiliśmy, ale w sumie dość podobne. Zadaniem kraju gospodarza jest zapewnienie bezpieczeństwa dyplomatom, którzy są akredytowani i placówkom, powinniśmy to robić, bo inaczej narażamy się po prostu na surową krytykę, przesadzoną czasami, ale jednak uzasadnioną, bo to nasza sprawa ochronić te placówki.

Panie Prezydencie czy znana jest Panu cała sprawa wydalonych rosyjskich dyplomatów, bo od tego jakby wszystko się zaczęło?
Prezydent RP:
Nie, od tego się nie zaczęło. Sprawa dyplomatów to jest jeden z takich przykrych elementów w naszych stosunkach. Decyzja została podjęta na podstawie faktów, te fakty są niepodważalne. Mamy nadzieję, iż metody wiązania pracy dyplomatycznej z inną działalnością, która niezgodna jest z konwencjami nie będą w przyszłości miały miejsca. A więc to był taki można powiedzieć fakt, który po drodze nastąpił. Ja bym go nie przeceniał, nie uważał, że od tego się zaczęły jakieś szczególne kłopoty. Zaczęło się od naszych politycznych decyzji wejścia do NATO i wejścia do tego paktu, to spowodowało poważny dystans ze strony rosyjskiej. A poza tym, powtarzam zabrakło nowych impulsów, zabrakło nowych pomysłów. Pamiętam choćby wizytę premiera w Japonii, w Korei Południowej. Wracając lądował w Irkucku. Do dzisiaj zastanawiam się czemu ten samolot dla technicznych powodów nie mógł także wylądować w Moskwie, żeby przy okazji odbyć spotkania na wysokim szczeblu. Takich pretekstów trzeba szukać. Przypominam, że w 1998 skorzystałem z pretekstu jakim był konkurs Czajkowskiego w Moskwie, żeby pojechać, żeby mieć okazję do spotkania z prezydentem Jelcynem. Spotkałem się wtedy z ministrem spraw zagranicznych Primakowem, ówczesnym szefem dyplomacji rosyjskiej. Trzeba wykazywać aktywność, jeżeli chce się, żeby stosunki poprawiły się.

Jakim prezydentem będzie Władimir Putin?
Prezydent RP:
Zobaczymy, z prezydentami jest jak z dniem, trudno oceniać przed zachodem słońca. Poznałem go, bo miałem okazję do dłuższej rozmowy w Kijowie w czasie inauguracji prezydenta Kuczmy. No to jest zupełnie inny człowiek, po pierwsze dużo młodszy, bo jest przed 50 -tką, bardzo otwarty, bardzo kulturalny, bardzo zorientowany w tym co się dzieje. Jednocześnie jak sądzę z takim właśnie wielkorosyjskim podejściem do niektórych spraw. Pamiętajmy, że jego przeszłość jest dosyć szczególna, bo był związany ze służbami wywiadowczymi Rosji, ale jak mówię wrażenie robi bardzo sympatyczne. Na pytanie czy będzie to łatwiejszy partner czy trudniejszy od prezydenta Jelcyna odpowiadam, że i łatwiejszy i trudniejszy. Łatwiejszy w tym sensie, że jeżeli jakieś sprawy zostaną umówione, wizyty, kontakty to będą miały miejsce, on przyjedzie, on będzie obecny, natomiast trudniejszy bo sądzę, że będzie bardzo twardo wiele spraw stawiał, będzie do rozmów bardzo dobrze przygotowany. I nie będzie w nim tej słowiańskiej wylewności, którą prezentował prezydent Jelcyn, który po pół godzinie rozmowy machał ręką i mówił: no dobrze niech już tak będzie. Często popłoch powstawał wśród jego doradców, bo były to pomysły oryginalne ale w polityce ważne, bo tak właśnie pokonuje się bariery, tak się pokonuje czasami rutynę i biurokrację.

Przejdźmy do naszych spraw, poinformował Pan biznesmenów z Amerykańskiej Izby Handlowej, że w Polsce nastąpi bardzo głęboka zmiana polityczna po wyborach w 2001 roku. Czy nie obawia się Pan, że parlamentarzyści tego Sejmu i ten rząd mogą odebrać to jako deprecjację?
Prezydent RP:
Cytujmy dokładnie. Po pierwsze nie jestem prorokiem, więc nie wiem co na pewno będzie, natomiast wszyscy czytamy sondaże i z tych sondaży wynika, że taka zmiana jest bardzo prawdopodobna - o tym mówiłem. Ale mówiłem przede wszystkim o możliwej zmianie politycznej, żeby zapewnić, że jeśli chodzi o główne kierunki i cele polskiej polityki to zasadnicze zmiany nie nastąpią, nie odejdziemy od gospodarki otwartej, nie będziemy ustawiać się bokiem do kapitału zagranicznego, nie cofniemy procesów prywatyzacyjnych, które mają miejsce i nie zmieni się główny cel jaki Polska przed sobą czyli wejście do Unii Europejskiej. Zresztą wśród ludzi biznesu żadnego popłochu nie ma, a to z tego względu, że znają politycznych partnerów w Polsce i wiedzą, że Polska jest pod tym względem krajem przewidywalnym. Nie będzie rewolucji, mogą być istotne zmiany w programie działania ale główne cele Polski, które wybraliśmy w roku 1989 będą kontynuowane.

Sondaże dają Panu absolutne zwycięstwo już w pierwszej turze wyborów prezydenckich, ale Pan się jakby jeszcze do nich nie zgłosił, nie ogłosił Pan swojej decyzji w sytuacji, w której znamy już wiele nazwisk osób chętnych i niechętnych. Kiedy Pan ogłosi swoją decyzję, szefa kampanii...
Prezydent RP:
Będzie decyzja to wtedy na pewno ogłoszę. Powinniśmy w tej chwili przede wszystkim oczekiwać, by marszałek sejmu określił datę wyborów, bo ona jest niejasna. Konstytucja mówi, że ma być to między 100 a 75 dniem przed końcem kadencji, która upływa 23 grudnia, więc to terminy między 17 września a 8 października. Wtedy będzie można o wyborach mówić bardzo jasno, kto kandyduje, kto nie kandyduje, bo na razie to są takie przymiarki, które nie mają jeszcze zasadniczego znaczenia. Zbliżam się do tej decyzji, nie ukrywam, ale nie chciałbym, żeby kampania prezydencka przeszkadzała w pełnieniu urzędu prezydenckiego. Z tego względu sądzę, że dla zasady urzędujący prezydent, nie tylko w Polsce, powinien odpowiednio późno zgłaszać się, dlatego że jest wtedy bardzo trudno rozróżnić, na ile to jest jeszcze wypełnianie prezydentury, na ile to jest udział w kampanii prezydenckiej. Powaga urzędu wymaga, żeby takich dylematów było mało, żeby nie mnożyć sytuacji w której urząd prezydencki, najważniejszy urząd w państwie mógł być traktowany jako część politycznej kampanii.

Panie prezydencie wspomnieliśmy, że zaufanie do Pana podobnie jak w styczniu deklaruje aż 78% ankietowanych, ale niektórzy politycy koalicji rządzącej mówią, że to dlatego że Pan przygląda się z boku, nie podejmuje kontrowersyjnych decyzji, kiedy rząd musi realizować trudne reformy, które trzeba było wreszcie wprowadzić.
Prezydent RP:
Pozycja konstytucyjna prezydenta jest inna aniżeli rządu, co nie znaczy, że prezydent nie podejmuje decyzji, a szczególnie kontrowersyjnych. Mogę przypomnieć ile było przecież dyskusji, polemik w sprawie ustaw podatkowych. Szykują się kolejne bardzo trudne decyzje, które za chwilę przyjdą z Sejmu. Dyskutowano ustawę o zmianach w prawie karnym, dotyczącej walki z pornografią, mamy też bardzo dyskusyjne ustawy dotyczące płac w samorządach. Mam mnóstwo listów ze strony samorządów i ludzi biznesu, którzy uważają, że ta ustawa idzie za daleko, że słuszne założenie żeby zmniejszyć i spłaszczyć nieco płace doprowadza do wylewania dziecka z kąpielą, bo np. nie łączy płac w przedsiębiorstwie państwowym z wynikiem ekonomicznym tego przedsiębiorstwa. Kontrowersyjnych ustaw jest bardzo wiele. Natomiast zaufanie społeczne wynika z tego że ludzie widzą jak urząd sprawuję i cieszę się, że moją pracę oceniają tak dobrze. To jest dla mnie zawsze ogromna i satysfakcja, zachęta żeby tak dalej pracować. Jeśli chodzi o rząd, to wspominał pan o moim spotkaniu z ludźmi biznesu i muszę powiedzieć, że z tamtej strony wynikają też bardzo ważne sygnały, których nie wolno nie doceniać. Wrażenie jakie mają ludzie, którzy chcą w Polsce robić interesy jest takie, że ten rząd traci zbyt wiele czasu na siebie samego tzn zbyt wiele wysiłku kosztuje poszukiwanie wewnętrznych kompromisów. To zajmuje zbyt dużo czasu, zbyt wiele osób tym się zajmuje i jest takie odczucie, że mnóstwo pary idzie w gwizdek, że nie ma efektów, które mogłyby być. Chyba stąd również ten spadek zaufania społecznego do rządu (...)

Panie Prezydencie czy sprawa Dębskiego jest już dla Pana zakończona, czy list, który otrzymał Pan od premiera Buzka kończy ten temat?
Prezydent RP:
Nie kończy dlatego, że w liście premier mówi, że kieruje sprawę do prokuratora i jestem przekonany, że w normalnym postępowaniu prokuratorskim trzeba wyjaśnić, czy w ogóle taki fakt miał miejsce i kto w istocie szantażował ministra Dębskiego. To o czym w wywiadzie mówi pan Jacek Dębski, to szantaż czyli groźba karalna i podlega ściganiu ze względu na przepisy prawa karnego. Mam nadzieję, że prokuratura przedstawi jak to wszystko wyglądało, natomiast sama rzecz jest i zdumiewająca i zasmucająca, że w ogóle do czegoś takiego dochodzi, że tego typu polemika odbywa się między członkami rządu. Jest bardzo wiele niejasności. Przypomnę to o czym mówił pan Wiesław Walendziak, co miało być, czego nie było, co się wydarzyło. To są później efekty w postaci zmniejszającego się zaufania społecznego do rządu.

Ile popełnia się w Polsce przestępstw, pyta na pierwszej stronie "Rzeczpospolita", ponad milion rocznie tak podaje policja, nieprawda twierdzą kryminolodzy, znacznie więcej.
Prezydent RP:
To są dwie sprawy o których może osobno porozmawiamy. To o czym pisze dzisiejsza "Rzeczpospolita" musi być bardzo dokładnie zbadane. Otrzymuję zbiorcze informacje z Komendy Policji, z MSW dotyczące wykrywalności przestępstw. Gdyby okazało się, że dane są nic niewarte to jest straszna wiadomość.

Mówi się, że policja fałszuje te statystyki.
Prezydent RP:
To już jest zarzut, który wymagałby postępowania prokuratorskiego, gdyby tak było. Ale ponieważ żyjemy w kraju, w którym media odgrywają istotną rolę, sądzę, że ten sygnał zostanie przez MSW zauważony i usłyszymy jak jest naprawdę. Natomiast kiedy mówimy o trzeciej władzy, o problemie wymiaru sprawiedliwości w Polsce, sądzę, że słowo kryzys w tym miejscu jest absolutnie uzasadniony.Mamy do czynienia z poważnymi słabościami wymiaru sprawiedliwości, mimo że kilkakrotnie udało się zwiększyć nakłady. W roku 1989 wyraźny efekt dały wysiłki ówczesnego ministra Bentkowskiego, później starał się to robić minister sprawiedliwości pan Cimoszewicz, doceniam także wysiłki pani Suchockiej jeśli chodzi o lepsze wyposażenie sądownictwa w pieniądze, w infrastrukturę. Muszę jednak powiedzieć, że to wszystko nie przynosi skutków dlatego, że procedury są bardzo rozwlekłe. Mamy do czynienia ze zjawiskiem przedawnień które mają dzisiaj skalę masową. A to jest najlepsza zachęta dla przestępców, dlatego że jeżeli można liczyć na to, że pozostanie się bezkarnym to jest to prawdziwa zachęta. Sądzę, że ogromnym zadaniem przed którym stoimy jest wyprowadzenie wymiaru sprawiedliwości z kryzysu i zapewnienie, by sądy były siłą demokratycznego państwa prawnego a nie oskarżeniem tego państwa.
W Konstytucji jasno określamy cel i wizje Polski, to ma być demokratyczne państwo prawne. Bez dobrych sądów tego zrobić się nie da.

Biskupi wczoraj podczas 303 zebrania plenarnego konferencji episkopatu zaapelowali: "dobro wspólne jest zadaniem wszystkich i nikt nie powinien ograniczać się do samej krytyki rzeczywistości społecznej", co Pan na ten temat sądzi?
Prezydent RP:
To jest piękny apel, który rozumiem jako zachętę do pozytywizmu tzn., że każdy na swoim miejscu stara się swoje obowiązki wypełniać i sumą najlepiej wykonanych obowiązków będzie dobry stan państwa, naszego społeczeństwa.

Ale czy nie za dużo tej krytyki?
Prezydent RP:
Jeżeli zjawiska są naganne, jeżeli mamy do czynienia ze słabościami to trudno oczekiwać od ludzi, że będą patrzeć na to obojętnie, szczególnie politycy nie mogą oczekiwać, że wobec nich będzie stosowana jakakolwiek taryfa ulgowa (...) Cieszmy się z tego co osiągnęliśmy, co nam się udało, ale bądźmy też krytyczni wobec tego co jest złe i to jest jak myślę najbardziej rozsądne podejście

Panie Prezydencie zostały nam dwa tematy: kwestia wejścia do Unii Europejskiej i moim zdaniem chyba ważniejsze kwestia kompetencji Prezydenta i Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych w świetle projektów ustaw, zresztą projektów, które zostały skrytykowane przez Pana przedstawicieli. Ale i z tym związana kwestia wzrostu przestępczości w wojsku i pański komentarz do programów telewizyjnych o kawalerii powietrznej.
Prezydent RP:
Jeśli chodzi o sprawy kompetencyjne moje stanowisko jest jasne. Zna je minister obrony narodowej, zna je premier, zna większość koalicyjna. W tej chwili będzie trwała praca w komisjach. Wierzę, że można się porozumieć i nawet sygnały, że takie porozumienie jest możliwe docierają. Więc być może problem zostanie załatwiony na poziomie sejmowym. Przyjmiemy niezłą ustawę, tym bardziej, że Konstytucja naprawdę mówi tyle ile trzeba o zwierzchniku Sił Zbrojnych, o jego kompetencjach i nie ma co szukać rozwiązań, które są z punktu widzenia nawet Konstytucji kontrowersyjne.
Jeśli chodzi o zjawisko przestępczości to uważam że sygnały przekazane przez wiceministra obrony narodowej są bardzo istotne i będę się tym zajmował. Spotkamy się i z dowódcami sił zbrojnych i z kierownictwem MON-u, żeby wyjaśnić przypływ agresji, przestępczości. Otrzymałem raport dotyczący działalności Sądów Wojskowych np. z tego raportu nie wynika jakiś bardzo czarny obraz. Może to też jest pytanie dlaczego nie wszystkie sprawy trafiają do Sądownictwa Wojskowego ale obiecuję, że w tej kwestii i Biuro Bezpieczeństwa Narodowego i ja sam zajmiemy się szybko problemem i mam nadzieję, że potrafimy przynajmniej zdiagnozować skąd się to bierze. Czy to rezultat, że agresja w społeczeństwie rośnie i młodzi ludzie przychodzą z tym do wojska czy może są jakieś błędy w samym wojsku, które wzbudzają wyższy poziom agresji a za tym i przestępczości. Dowódcy zwracali mi od dawna uwagę, że przy obecnej selekcji do wojska właściwie trafiają najczęściej ludzie, którzy mają już wcześniej kłopoty z prawem, czy nie należą do tych bardziej że tak powiem ułożonych i najlepiej uczących się młodych ludzi. No więc jest też problem doboru ludzi do służby wojskowej.
Natomiast jeśli chodzi o kawalerię powietrzną nie miałem okazji oglądać tych odcinków, które były, ale umówiony jestem z autorami, z dowódcami, z przedstawicielami ministerstwa, żeby obejrzeć przynajmniej te najbardziej kontrowersyjne i wtedy będzie mi łatwiej o tym mówić.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.