przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Rozmawiamy już po pańskim wystąpieniu w Komisji Narodów Zjednoczonych i po obradach Europejskiego Okrągłego Stoły, którym Pan przewodniczył. Jakie wnioski z obrad - co wnieśli wielcy tego świata?
Prezydent RP:
Patrzę na to, co się dzieje w Nowym Jorku z radością ponieważ baliśmy się przyjeżdżając, że Narody Zjednoczone okażą się zmęczoną instytucją, która włącza się do obchodów milenijnych, ale już nie ma ani siły ani pomysłu na to, co robić dalej. A zarówno z obrad plenarnych jak i obrad okrągłego stołu, które prowadziłem i z rozmów nieformalnych, które tu prowadzimy przy różnych okazjach, wynika, że ONZ jest potrzebna światu, że musi się zreformować. Jest to miejsce, w którym właśnie trzeba rozmawiać, trzeba wspierać się i szukać pomysłów, co zrobić, aby tego, co złe było mniej, a więcej powstawało dobrych wartości. Ta sesja jest milenijna, ale nie wyłącznie symboliczna, lecz także bardzo merytoryczna.

Jesteśmy zdani na doniesienia agencyjne i tak, jak się czyta te wszystkie informacje to właściwie przesłanie sesji wydaje się oczywiste: trzeba być szlachetnym, pomagać biedniejszym, głównie Afryce, bo na tym skupiają się agencje, myśleć o innych. Ale to przecież jest utopia - my mamy swoje kłopoty, każdy ma swoje kłopoty.
Prezydent RP:
Myślę, że to nie jest utopia. Jest tutaj poczucie, że od słów trzeba przejść do czynu, że np. dzisiaj najbardziej zagrożonym kontynentem jest Afryka i jeżeli bogaci nie zredukują długów wobec Afryki, jeżeli cały świat nie pomoże w walce z epidemiami, jakie dotykają Afrykę, jeżeli nie będziemy dawali szansy edukacyjnej tym ludziom to po prostu sami będziemy mieli kłopoty, bo będziemy mieli wielkie fale emigrantów, fale przepływu tych wielkich nieszczęść. Wydaje mi się, że w tej sesji jest jak zawsze wiele słów, ale słychać w nich determinację i przekonanie, że czyny są niezbędne. Determinację wykazują zarówno najbogatsi, jak i takie kraje jak Polska. Uważamy po prostu, że ONZ ma sensu na tyle, na ile za słowami stoją czyny. Pamiętajmy, że 2, 5 tys. polskich żołnierzy każdego dnia służy w różnych miejscach świata i jest to nasz wkład na miarę naszych możliwości, ale niebagatelny.

Na razie to jest troszkę tak, że ONZ sam ma kłopoty. Jest zadłużony, jest krytykowany i jak się ma zreformować?
Prezydent RP:
Reforma ONZ musi się zacząć od reformy Rady Bezpieczeństwa, czyli zwiększenia udziału poszczególnych regionów, zwiększenia listy państw, które na co dzień decydują o przyszłości Narodów Zjednoczonych. Musi się zmniejszyć liczba urzędników, którzy często wykonują tutaj prace nie najbardziej potrzebne. Ale jako miejsce, jako organizacja naprawdę ONZ jest potrzebna, Jeśli nawet z tych corocznych spotkań niewiele wynika to fakt, że jest taki punkt na mapie świata, gdzie można się spotkań, gdzie Fidel Castro jest obok Billa Clintona, a Łukaszenko obok mnie, to w tym jest jakiś sens. Myślę, że ta instytucja powinna być rozwijana, natomiast oczywiście musi wykazać się większą skutecznością i takie jest przekonanie większości głów państw tutaj przemawiających.

Panie Prezydencie zostawmy amerykańskie sprawy i spójrzmy na to, co dzieję się w kraju. W kraju minister Pałubicki, niejako w odpowiedzi na różne Pana zarzuty wystosowane do premiera, stwierdził, że "UOP jest wyjątkowo rzetelny, wyjątkowo staranny "i w ogóle". A premier Buzek stwierdził, że jest za opublikowaniem korespondencji między Panem i nim. Czy Pan się zgodzi opublikować korespondencję?
Prezydent RP:
Zgodziłem się już z premierem i taki komunikat parę dni temu został przekazany, że dajemy naszą korespondencję do komisji sejmowej i wstrzymujemy się od dalszych komentarzy. Dziwię się, że minister Pałubicki po tygodniach milczenia zdecydował się włączyć do tej debaty. Niczego więcej nie będę mówił. Mogę tylko powiedzieć, z perspektywy nowojorskiej, że jeżeli głównym problemem Polski jest to, co mówi minister Pałubicki, to jesteśmy szczęśliwym narodem i nie należy przejmować się nadmiernie. Jeżeli powiem coś więcej to po powrocie do kraju. Nie chcę żadnych dodatkowych komentarzy formułować.

Panie Prezydencie, ale nie tylko minister Pałubicki, także przedstawiciele komisji sejmowych wypowiadali się. Była mowa o tym, że UOP nie złamał prawa natomiast popełnił pewne uchybienia chociażby to, że w dokumentach pojawiło się stwierdzenie, że był Pan zarejestrowany jako agent . To zostało uznane za uchybienie, a nie za naruszenie prawa.
Prezydent RP:
Uchybienie to też jest złe działanie. W związku z tym mam nadzieję, że ci, którzy nadzorują i kierują UOP wyciągną z tego wnioski. Chcę powiedzieć, że uchybienia w przypadku UOP mogą być bardziej dotkliwe aniżeli w innych instytucjach, więc "uchybienie" to nie jest stwierdzenie, że ktoś kichnął, ale jest to stwierdzenie działania, które jest nieprofesjonalne, nazwijmy to najdelikatniej.

Sejmowa Komisja podtrzymała swoje stanowisko.
Prezydent RP:
Komisja podtrzymała, UOP podtrzymuje, ja podtrzymuję i na pewno tak to zostanie, że każdy będzie przy swoim zdaniu.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że ta korespondencja zostanie ujawniona. Pan mówi, że się zgadza, premier Buzek mówi to samo, co jeszcze stoi na przeszkodzie?
Prezydent RP:
Przeszkoda jest jedna - jest troska o to, aby takie instytucje jak UOP nie były eksploatowane w różnych dyskusjach publicznych. Jeżeli jest komisja sejmowa, która ma się tym zająć, to niech się tym zajmuje. Jeżeli komisja uzna, że korespondencja ma być opublikowana to będzie opublikowana, tylko będą to kolejne tygodnie powrotu do spraw, które ze względu na bezpieczeństwo państwa powinniśmy rozstrzygnąć szybko, zdecydowanie i bez niepotrzebnych strat. Nasza korespondencja nie wniesie żadnych sensacji. Jest to korespondencja, która nawet nie jest objęta klauzulą "tajemnica państwowa". Chodzi tu o to, ile czasu chcemy poświęcić na dyskusję o UOP, gdzie ja mam bardziej krytyczny stosunek, a nawet bardzo krytyczny stosunek, a premier ma mniej krytyczny stosunek, a nawet można powiedzieć, że ma bardzo dobry stosunek do tej instytucji. To jest różnica poglądów i wydawało się, że komisja sejmowa jest najlepszym miejscem, żeby to ostatecznie ocenić.

Panie prezydencie jeszcze trzy szybciutkie sprawy. Za kilka godzin posłowie będą głosować nad ustawą o uwłaszczeniu. Czy Pan zdradzi swoją decyzję, czy poczeka Pan do głosowania?
Prezydent RP:
Zaczekam do głosowania. Zobaczymy jakie poprawki przejdą. Ale jestem bardzo krytyczny wobec tej ustawy. Wydaje mi się, że nie sposób jej poprawić tak, żeby była prawnie dobra, ekonomicznie policzona, społecznie sprawiedliwa. Zobaczymy.

Następna szybka sprawa - kto będzie ambasadorem w Moskwie ? Podobno nie zaakceptował Pan kandydatki pani Agnieszki Magdziak - Miszewskiej...
Prezydent RP:
Drodzy panowie, chcę powiedzieć, że w tej sprawie dzieje się jakaś zupełnie dziwna rzecz i muszę zaprotestować, bo zasada jest taka, że ministerstwo proponuje, minister spraw zagranicznych proponuje różne osoby i o tych osobach toczy się dyskusja. Później muszą one uzyskać akceptację kraju do którego wyjeżdżają - czyli tzw. agrement. Wcześniej włączona do tego procesu jest komisja sejmowa. Nie może być tak, że my będziemy teraz wymieniać różne nazwiska, które na różnych etapach nie spełnią wymagań i ambasadorami w końcu nie zostaną. A poza tym chcę powiedzieć państwu, że wykonuję w sprawie nominacji ambasadorskich swoje konstytucyjne uprawnienia. Po prostu ta decyzja jest decyzją prezydenta Rzeczypospolitej na wniosek ministra spraw zagranicznych, a więc moja decyzja. Nie widzę w tym powodów do jakichś poważnych napięć, bo wszystko się to dzieje zgodnie z przyjętymi zasadami. Jestem po rozmowach z ministrem Bartoszewskim. Mówiliśmy o różnych sprawach, ale dopóki nie zakończą się finałem - czyli wyjazdem ambasadora na placówkę - to ze względu na interes państwa, nie powinno być to dyskutowane w gazetach ani tym bardziej nie powinno być to traktowane sensacyjnie, bo w ten sposób przeszkadzamy interesom państwa i tym ludziom, którzy mieliby być ambasadorami.

Panie prezydencie, w momencie powrotu do Polski znajdzie Pan prawdopodobnie na swoim biurku prośbę Mariana Zagórnego o ułaskawienie...
Prezydent RP:
Rozpatrzę tę prośbę.

W jakim terminie?
Prezydent RP:
Myślę, że niedługim, ale rozpatrzę tę prośbę z całą sprawiedliwością.

No to ostatnie pytanie - kiedy Pan wraca do kraju?
Prezydent RP:
Jutro, biorąc pod uwagę wszystkie różnice czasu, to w ciągu w ciągu doby, nieco więcej niż doby, będę znowu w Ojczyźnie.

Dziękujemy bardzo za rozmowę w "Sygnałach Dnia". Z Nowego Jorku przez telefon Pan Aleksander Kwaśniewski, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.