przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Okazji wiele, aby porozmawiać Panie Prezydencie, bo to i Święta i rok nam się powoli kończy, ale z Pana punktu widzenia to pojutrze będzie dosyć istotna data – 1.rocznica zaprzysiężenia, drugiego zaprzysiężenia w Pana karierze politycznej, prezydenckiej?
Prezydent RP
: Szósta i w związku z tym cztery lata pozostające do końca prezydentury. 23 grudnia to jest taki moment, w którym coś, symbolicznie oczywiście, się zamyka i coś otwiera, więc to będzie nowa karta.

Czy przygotował Pan sobie kartkę, już na pół strony, tu będą plusy, tu minusy. Spisuje Pan co złego co dobrego ostatniego roku?
Prezydent RP:
Tak. Zawsze jest taka chęć podsumowania bilansu. Muszę powiedzieć, że ten rok będę wspominał jako jeden z najtrudniejszych. I to poza naszą winą, bo tu częściowo tylko. To był rok wyborczy, rok kryzysu finansów publicznych, czyli wszystkich konsekwencji, które odczuwamy w tej chwili, ale przede wszystkim to był rok, gdzie wydarzyło się coś czego nikt z nas nie spodziewał się, a co najwyżej widział na filmach, czyli 11 września, atak terrorystyczny, konieczność podjęcia wszystkich działań, zapewnienia bezpieczeństwa Polsce i szok i pewien, powiedziałbym, wielki żal, gdzie coś zostało pogwałcone, że jesteśmy w tym świecie, jak to mówiłem wielokrotnie, innym, ale, niestety, gorszym, że jesteśmy wobec tych zagrożeń, co wydawały się teoretyczne, w obowiązku podjąć działania. Kiedy wczoraj proszono mnie na spotkaniu, żebym powiedział coś optymistycznego, to powiedziałem, że chyba najbardziej optymistyczne jest to, że ten rok się kończy, bo ten następny powinien być lepszy.

Ale ten rok jeszcze się nie skończył?
Prezydent RP
: Już nie spodziewam się przez tych parę dni niczego, myślę, że świat jest opanowany przez siły dobra jednak i nawet sama akcja w Afganistanie pokazała, że można być skutecznym. Natomiast jest jakiś żal, że to poczucie bezpieczeństwa, poczucie ładu, że to co wypracowywaliśmy przez lata, a co wynikało z pokonania podziałów ideologicznych, politycznych, upadku Muru Berlińskiego, żelaznej kurtyny, że to będzie nam dawało szansę na budowanie lepszych warunków, lepszej przyszłości. A tu okazało się, że niekoniecznie.

Przedwczoraj, jeden z ośrodków badań opinii opublikował
dane na temat, czy jesteśmy optymistami, czy optymistycznie patrzymy na to co się wokół nas dzieje. I niestety wszystkie wskaźniki idą w dół. Przy okazji Świąt ludzie byli bardziej zadowoleni i to psychologicznie dobrze działa. Natomiast jednak sytuacja jest taka jaka jest. Większość jest niezadowolona z tego co się wokół dzieje.
Prezydent RP
: Myślę, że wystarczą tylko dwa czynniki, takie właśnie jak ten niepokój międzynarodowy, bo zważmy, że to nie tylko jest 11 września, to przecież jest to wszystko co dzieje się na Bliskim Wschodzie. Czytamy dzisiaj, że przez parę dni będziemy żyli tym co się dzieje w Argentynie. Więc sytuacja międzynarodowa nie jest spokojna, a z drugiej strony, gdy spojrzymy na polska sytuację, no to rzeczywiście trudności finansowe, brak pieniędzy w budżecie czyli zawiedzione nadzieje wielu środowisk. Dzisiaj w gazetach informacja o tym, że osiągnęliśmy najwyższy poziom bezrobocia w dotychczasowej historii. To na pewno nie są czynniki budzące optymizm. Ale dla mnie jako Prezydenta i polityka, to jest pytanie co z tego ma być, co z tego ma wyjść, co zrobić, żeby jednak w przyszłym roku te największe kłopoty pokonać. Ale jak mówię, to będą trudne święta i kończymy ten rok tacy trochę przyduszeni sytuacją.

Z punktu widzenia polskiego, te wybory to rzecz najistotniejsza. W tym roku, 23 września mamy nową koalicję rządową, nowy rząd. Jak Pan ocenia te zapowiedzi przedwyborcze koalicji SLD-UP, parlamentarne PSL. A pierwsze decyzje. Bo można odnieść wrażenie, że niekoniecznie one są związane z tym, na czym naprawdę ludziom najbardziej zależy?
Prezydent RP
: Powiedziałbym tak, ten rząd, przecież premier Miller to mówił w Sejmie, pokazał pewien harmonogram. On polegał na tym, że najpierw są 100 dni na uporządkowanie spraw, trochę przygotowania pola do dalszych działań i później będą działania, które muszą skutkować długoterminowymi, pozytywnymi efektami. Więc te pierwsze 100 dni to jest przede wszystkim uporanie się z tym co ten rząd zastał, a zastał sytuację wyjątkowo trudną. Nie jestem zwolennikiem, żeby obciążać poprzedników, no, ale jednak. 90 mld dziura w budżecie, to jest problem. To nie jest coś nad czym można sobie przejść spokojnie. Podobnie jak wiele spraw, które się potoczyły źle. Jestem pod wrażeniem decyzji, iż Toyota z Peugeotem będzie inwestować w Czechach, a nie w Polsce. To się nie wydarzyło przecież przez rząd Millera.

Ale dlaczego tak się stało?
Prezydent RP
: Myślę, dlatego, że zabrakło odpowiedniej troski, wyobraźni, przede wszystkim poprzedniemu rządowi, bo przecież ten cały proces dochodzenia do decyzji trwał ładnych parę lat, że nie stworzyliśmy warunków na tyle zachęcających inwestorów, żeby tutaj przyjechali. Może zabrakło też trochę sprytu, może zabrakło umiejętności ustąpienia w jakimś tam elemencie. Będę starał się tę sprawę wyjaśnić, bo jest mi żal. Jest mi żal bo tracimy sporo pieniędzy, 10.000 miejsc pracy, a biorąc jeszcze pod uwagę kooperację, to jest prawdopodobnie więcej.

Ale i dla zaspokojenia własnej ciekawości Panie Prezydencie
Prezydent RP
: No tak, ale niestety ten błąd został popełniony. Więc tutaj proszę pytać tych, którzy w tym procesie decyzyjnym brali udział. Ja nie. Natomiast to są, ja mówię, 100 dni, które muszą uporządkować sprawy, a później będzie prawdziwy test dla tego rządu, dlatego, że ten rząd przynajmniej w trzech kwestiach musi zaproponować bardzo poważne projekty, silnie intelektualnie i realne w wykonaniu. To jest po pierwsze rozwój gospodarczy i wiem, że prof. Belka nad takim programem pracuje czy już nie tylko finanse publiczne, nie tylko deficyt, inflacja, ale także instrumenty dla rozwoju gospodarczego, w tym rozwoju eksportu. To będzie oznaczało również skuteczniejszą walkę z bezrobociem. Drugi program, to jest program socjalny. Musimy uporządkować polską politykę socjalną. Wydajemy mnóstwo pieniędzy, które często trafiają w niewłaściwe ręce. W Polsce polityka socjalna musi być dużo bardziej skoncentrowana na tych, którzy potrzebują, biednych, niepełnosprawnych, chorych. Regiony zaniedbane, regiony z wysokim poziomem bezrobocia, to nie może być tak, że dodatek na cokolwiek otrzymuje i ten najbogatszy i ten najbiedniejszy, bo taka polityka socjalna nie ma sensu. I ten trzeci ważny punkt, to jest oczywiście negocjacje z UE. Chcemy skończyć do grudnia 2002, a to oznacza, że trzeba nie tylko negocjować umiejętnie, ale też umiejętnie przedstawiać naszą pozycję polskiemu społeczeństwu, bo tu nie ma żadnego podstępu. To jest naprawdę cel historyczny do osiągnięcia. Polska w Unii, to znaczy Polska z szansami na rozwój.

Wracając na chwile do polityki społecznej. Ostatnie decyzje, jakie podjął Sejm, w tej sprawie właśnie, a więc urlopy macierzyńskie, zasiłki przedemerytalne, zniżki na przejazdy itd. Nawet uwzględniając fakt, że być może racjonalizują wydatki, to w żaden sposób nie spotykają się z przyjęciem?
Prezydent RP
: Trudno, ale to jest właśnie ta cena. To jest to co trzeba zrobić na początku, żeby później można było zaproponować coś sensownego. Musimy uratować budżet i finanse publiczne. Oczywiście, że żadna z tych decyzji nie jest popularna, nie miła i jakby Pan zapytał dowolnego człowieka na ulicy, czy on woli mieć zniżkę na przejazdy, czy nie mieć, to woli mieć. Ale nas nie stać na to, w związku z tym podjęto bardzo trudne decyzje, bolesne z nadzieją, że społeczeństwo zrozumie przyczyny tych decyzji, że nie jest to czyjeś widzi misie, tylko to jest konieczność. Jak w każdym domu.

Jak duża jest ta nadzieja Panie Prezydencie?
Prezydent RP
: Myślę, że polskie społeczeństwo wykazało wielokrotnie, że ma zrozumienie dla takich spraw i potrzeb, co nie znaczy, że przyjmuje z radością. Uważam, że Polacy już tyle razy pokazali swój rozsądek, nawet jeśli chodzi o kolejne wybory, ale w reakcjach na różne decyzje jeżeli tym razem na ten rozsądek można liczyć. Natomiast oczywiście to nie może być program. Nie można dzisiaj powiedzieć, że rząd chce wyłącznie ograniczać wydatki i to jest właściwie całość koncepcji dlatego, że właśnie dużo ważniejsze jest to jak chce niektóre sprawy rozwijać, zmieniać, jak chce pomagać tym najuboższym i tutaj musi być udzielona bardzo precyzyjna i konkretna odpowiedź w ciągu najbliższych miesięcy.

Odnoszę wrażenie, że rząd wyraźnie szuka oszczędności kosztem społeczeństwa. Nie było żadnych potknięć Pana zdaniem?
Prezydent RP
: Były. Chce Pan mnie zmuszać do wymieniania tego, co dziennikarze mówili wielokrotnie. Na pewno można było o czymś lepiej poinformować, na pewno można było przedstawić rzeczy szybciej, a nie np. proponować to co jest zresztą w Konstytucji zapisane, że rząd zbiera się w składzie niekonstytucyjnym gdzieś tam w nocy poprzez poprawkę posłów. To są takie błędy całkowicie niepotrzebne i myślę, że rząd ministrowie, a szczególnie Premier będą wyciągać z tego wnioski bo nie ma powodów tutaj do takiego działania. Natomiast błąd kosztowny, ale nie obciążam akurat tym błędem rządu Millera to jest właśnie to, że nie mamy na przykład Toyoty w Polsce. To są rzeczywiście miejsca pracy, pieniądze, nowoczesna technologia i tego żal, natomiast to, że szef banku czy szef NIK będzie tylko zapraszany na posiedzenia Rady Ministrów, a nie będzie na mocy ustawy w nich uczestniczył, naprawdę to jest problem trzeciorzędny.

A te decyzje związane ze Służbą Cywilną?
Prezydent RP
: To też jest problem nie najważniejszy, nasz kłopot polega na tym, że nie udało się nam stworzyć przez te lata Służby Cywilnej, która byłaby odpowiednio stabilna. Natomiast pamiętajmy, ten rząd żeby nie wiem co zrobił nie zmieni tej Służby Cywilnej bo innych ludzi nie ma. Natomiast jest ileś przepisów, które w moim przekonaniu były zbyt idealistyczne w ustawach i powodowały na przykład, że końcówka rządu Jerzego Buzka to było bardzo wielu pełniących stanowiska dyrektorów generalnych, pełniących obowiązki zastępców. Dlaczego? Dlatego, że ta procedura okazała się nie wydolna, nie można było na jej podstawie powołać tych ludzi, więc tu jest potrzebna być może większa elastyczność. Zresztą ta ustawa trafi na moje biurko to wtedy będę o niej mówił bardziej precyzyjnie bo na razie prace jeszcze trwają ale Polska potrzebuje Służby Cywilnej, potrzebuje bezpartyjnych urzędników i tak w istocie oni są, oni pozostają w tych Ministerstwach. Gdyby Pan zobaczył jak to wygląda przez lata to ogromna większość z nich ma praktykę już wieloletnią, przeszło wszystkie ekipy dlatego, że dobrego fachowca, dobrego na przykład człowieka który zna i meritum, języki obce to wcale nie jest łatwo znaleźć.

Jeśli ktoś się decyduje zostać urzędnikiem państwowym, kończy stosowe studia, stosowne kursy, a potem dowiaduje się, że to my i tak załatwimy po swojemu.
Prezydent RP
: Tu jest przesada w takiej interpretacji. W moim przekonaniu ogromna większość ludzi, którzy mają to przygotowanie, mają właściwe kompetencje, skończyli właściwe studia, kursy naprawdę znajdują pracę w administracji bo my nie jesteśmy aż tak bogatym narodem, żeby każda ekipa polityczna przychodziła ze swoim korpusem urzędniczym. To tak nie jest i doskonale wiem, a przeżyłem już tych rządów tyle, że nawet teraz bym nie miał czasu liczyć, już jako prezydent to jest już czwarty rząd z którym współpracuję, a wcześniej byłem ministrem i parlamentarzystą, więc pamiętam na początku zawsze jest taka chęć wymiany, no bo idzie nowe, później to mija, później okazuje się, że nie ma odpowiednich kandydatów żeby zastąpić tych którzy byli, a na końcu kadencji jest wielki szacunek dla tych co pozostali bo oni byli w dużej mierze gwarancją bezpieczeństwa dlatego nowego ministra, który w sprawach kontaktów zagranicznych, prawa, legislacji czy czegoś tam jeszcze, mógł polegać po prosu na dobrym urzędniku. Uważam, że byłoby interesujące ile ludzi na przykład w III Rzeczpospolitej jest w tym korpusie urzędniczym na swoich miejscach. Bo to jest całkiem pokaźna liczba.

Ale będzie się Pan zastanawiał wtedy kiedy będzie leżał u Pana na biurku dokument ze zmianami.
Prezydent RP
: Oczywiści, jak nad każdą ustawą i na pewno nie można tutaj popełnić błędu.

Teraz nie ma Pan zdania jednoznacznego na ten temat.
Prezydent RP
: Mam zdanie, moim zdanie to nie są problemy zasadnicze i pewnym uelastycznienie tej ustawy jest konieczne, natomiast na pewno nie może to oznaczać żadnej czystki, poza tym ja znam SLD, znam PSL i w moim przekonaniu nie chcą tej czystki, a po drugie nawet jeśli chcieliby tej czystki nie są w stanie jej przeprowadzić.

W takim razie czy problemem zasadniczym dla naszego kraju, naszej gospodarki jest to skład RPP i osoba prezesa NBP?
Prezydent RP
: Nie, tu w ogóle jestem przekonany, że idziemy w złym kierunku i wszystkie pomysły o których w tej chwili słyszę są niewłaściwe, dlatego, że RPP nie jest polskim wymysłem, myśmy tutaj w jakimś sensie skopiowali rozwiązania istniejące w większości państw demokratycznych z gospodarką rynkową. I tam jest niezależność Banku Centralnego, ale jednocześnie ta niezależność jest nieco zmiękczona poprzez istnienie Rady Polityki Pieniężnej z grona większego, nie tylko z osoby prezesa, które działa ponieważ zazwyczaj ci ludzie mają jakieś poglądy polityczne, asocjacje polityczne, a więc to jest taka formuła zmiękczająca. Ale już w momencie kiedy powołuje się Radę, w Polsce ta Rada powoływana jest przez trzy ciała: Sejm, Senat, Prezydenta na 6 lat, ona uzyskuje swoją niezależność i powinna działać. To jest zapis konstytucyjny i powinniśmy to szanować. Od początku i nie tylko w Polsce ale i na świecie jest zapisany pewien spór między rządem, a RPP czy Bankiem Centralnym. Spór polegający na tym, że rząd odpowiada za wszystko, przede wszystkim za rozwój gospodarczy, za sprawy socjalne, za bezrobocie, natomiast RPP czy Bank Centralny odpowiada za podaż pieniądza, za porządek jeśli chodzi o pieniądze – czyli ile tego pieniądza powinno być, jak powinniśmy określać cel inflacyjny, jakie powinny być stopy procentowe – i nie ma kraju tak naprawdę, a wczoraj mnie nawet jedna z pań profesor instruowała mnie w tej mierze bardzo rezolutnie, że ten spór właściwie jest znany ode Churchila poczynając, gdzie właśnie zawsze rząd chciał więcej, Bank Centralny chciał mniej, natomiast od tamtego czasu przyjęto najlepszą metodę – dyskretne konsultacje, które są niezbędne między rządem a Bankiem Centralnym żeby można było te cele pogodzić, żeby można było się gdzieś spotkać.

No tak, ale u nas te konsultacje toczą się na pierwszych stronach gazet.
Prezydent RP
: I to jest pierwszy błąd. Drugi – błędem jest dzisiaj dopisywanie do zadań RPP walki z bezrobociem. To już jest zupełny absurd, to cóż oni mają robić? Rozumiem, że pierwszy element walki z bezrobociem to jest powiększyć skład Rady, bo wtedy będzie 6 etatów czy 10 etatów więcej.

Ale jest propozycja by zmniejszyć.
Prezydent RP
: Ani zmniejszyć ani zwiększyć, po prostu szanować Konstytucję i szanować reguły, natomiast rozmawiać. Jestem przekonany, że można dogadać się z Prezesem L. Balcerowiczem i Radą w sprawie strategii gospodarczej, tylko to trzeba robić spokojnie, dyskretnie i nie na pewno metodą nacisku. Gdybym ja był członkiem Rady, choć jestem człowiekiem bardzo rozsądnym, spokojnym i konsyliacyjnym i codziennie mi mówiono co ja mam zrobić to choć raz przynajmniej chciałbym zrobić na odwrót, bo w każdym człowieku, nie tylko w Polaku jest przekora. Więc to jest przyjęta złą koncepcja, błędna, 7.5 punktu zmniejszono stopy procentowe w roku bieżącym, jeżeli będzie niska inflacja, jeżeli będzie przyjęty budżet, a ten budżet będzie bardzo zdyscyplinowany, jeżeli będzie plan gospodarczy, a będzie ten plan gospodarczy bo ufam prof. Belce to też będą warunki do obniżania dalszego stóp procentowych. Tylko nie „siekierą” w tej sprawie, a bardziej ze „skalpelem”, bardziej z dialogiem, bardziej z umiejętnością porozumienia się. To nie jest polski problem wyłącznie, tak to wygląda wszędzie na świecie.

Ciekawe czy słuchają tego ci którzy proponują zmiany.
Prezydent RP
: Możliwe, że słuchają poza tym ja w tej sprawie będę bardzo konsekwentnie się zachowywał do samego końca, bo moim zdaniem to jest kolejna burza, nawet nie w szklance wody, tylko w wiadrze z której nic dobrego nie wyjdzie.

Tak o rządzie rozmawiamy, a jak się Panu nowy Sejm podoba?
Prezydent RP
: Na pewno jest to Sejm barwny.

Właśnie możemy odnieść takie wrażenie, że pojawił się jakiś nowy sposób komunikowania się między politykami na sali sejmowej.
Prezydent RP
: Ja to przeżyłem, dla mnie ten Sejm w jakimś sensie przypomina to co sam widziałem na sali i uczestniczyłem w tym w latach 1991 – 1993 i ja oczywiście wolę jak styl jest bardziej dyplomatyczny, czy bardziej taki dżentelmeński, ale być może jeżeli służy to sprawie, niech to będzie również ostra dyskusja, byle służyła sprawie. Natomiast ja z niepokojem zauważam, że zbyt wiele dyskusji dotyczy spraw obocznych, takich spraw, które nie są najważniejsze

A styl wystąpień niektórych osób?
Prezydent RP
: Niech pan nie każe mi żebym komentował, bo jak mówię Sejm ma swoją autonomię, Sejm jest reprezentacją narodu, tak został on ukształtowany. Natomiast ocenimy ten Sejm po efektach

No tak tylko konsekwencje są takie, że potem my dziennikarze mamy pełne ręce roboty, prokurator ma się tym zająć i w ogóle głośno o sprawie
Prezydent RP
: Dziennikarze nich nie narzekają, bo akurat tutaj proszę bez hipokryzji dlatego, że z punktu widzenia dziennikarzy to taki Sejm jest dużo bardziej ciekawy aniżeli ten taki uporządkowany, uładzony, gdzie mówi się same słuszne rzeczy, więc proszę tutaj nie lać łez krokodylich, bo to po prostu nieprawda

A opinii publicznej Pana zdaniem podobają się takie wystąpienia?
Prezydent RP
: Opinii publicznej moim zdaniem dużo mniej dlatego, że opinia publiczna oczekuje od Sejmu takie - jest moje przekonanie – i powagi i pewnego stylu, który nazwalibyśmy parlamentarnym, a także efektów pracy, więc nie sądzę aby taki styl bardzo agresywny, bardzo bliski pomówieniom, czy wręcz będący pomówieniem odpowiadał publiczności. Natomiast jest źle jeżeli są przekraczane granice i to mówię jasno, dla mnie moment, w którym polityk zaczyna posługiwać się kłamstwem, pomówieniem, nieprawdą i nawet w takiej formule – że przecież ja nie mówię, nie rozstrzygam, ja tylko pytam – to jest psuciem życia politycznego w Polsce, to jest obniżenie kultury politycznej do poziomu z którego się później bardzo trudno podnieść. A trzeba pamiętać, że takie przykłady są zaraźliwe, bo często ten taki najbardziej agresywny na sali, ja nie będę żadnych nazwisk wymieniał myśli, że on jest już najbardziej agresywny, ale znajdzie się bardziej agresywny, a po tym bardziej agresywnym będzie jeszcze bardziej agresywny, a później są już tylko pięści. W związku z czym tu jest zawsze taka logika destrukcji, która jest bardzo ryzykowna i przed którą przestrzegam. To słowo, które znamy język parlamentarny, zachowanie parlamentarne ono zostało właśnie ukute na podstawie takich doświadczeń, że jest spór, jest konflikt, są wymieniane nawet bardzo ostre słowa, ale to musi się trzymać w ramach języka parlamentarnego, czyli nie używamy słów brzydkich, nie formułujemy oskarżeń nieprawdziwych, nie imputujemy, nie pomawiamy, nie obrażamy drugiego człowieka dlatego, że to już jest poniżej standardu parlamentarnego, o tym warto pamiętać.

Ale im częściej będzie do koniecznych rozwiązań, do koniecznych decyzji, im częściej zabraknie argumentów, to możemy się spotykać z takimi właśnie zachowaniami.
Prezydent RP
: Mówię, że to jest droga donikąd

Proszę zwrócić uwagę, Panie Prezydencie, kiedy dyskusja jest w Sejmie o ziemi, Unia Europejska, a nasza ziemia, no to czasami dochodzi tu do zachowań...
Prezydent RP
: No tak tylko, że po pierwsze w momencie kiedy zaczyna się taki język właściwie już nie mówimy o argumentach, a argumenty są takie, że my musimy bronić swojego stanowiska, my mamy prawo do okresu przejściowego na zakup ziemi. Oczywiście w moim przekonaniu to jest dalece przesadzone i te obawy są wyolbrzymione, ale dobrze one są zrozumiałe - psychologia społeczna jest częścią polityki i tego nie wolni odkładać na bok. Natomiast trzeba rozmawiać o meritum, jakie stanowisko możemy uzyskać, co możemy zrobić. Między nami mówiąc to stanowisko – ziemie zachodnie, ziemie wschodnie jest też dyskusyjne dlatego, że dlaczego po tylu latach od końca drugiej wojny światowej wracać do koncepcji ziem zachodnich i ziem wschodnich, podzielić kraj na pół, a nawet więcej przyznać się, że są ziemie, które mają jakiś inny statut, które są inne w Polsce. To jest temat trudny, ale w moim przekonaniu możliwy do kompromisu, a co też jest ważne – jeżeli polscy chłopi, którzy mają swoją reprezentację i w PSL i w Samoobronie i w innych ugrupowaniach chcą patriotycznie się zachowywać to niech nie sprzedają ziemi, przecież to jest najprostsze. Nikt nie zmusi do sprzedania ziemi kogoś kto nie chce tego uczynić.

Tego jeszcze nikt nie proponował
Prezydent RP
: To ja proponuję, brońmy tej ziemi. Był Drzymała, który że tak powiem potrafił z Niemcami walczyć nawet przenosząc całą rodzinę do wozu po to żeby obronić swoją ziemię, swoją ojcowiznę, no to zachowujmy się bardziej patriotycznie.

Nie boi się Pan dzisiaj referendum w sprawie wejścia do Unii, gdyby dzisiaj było organizowane?
Prezydent RP
: Nie, myślę, że bałbym się frekwencji w referendum dlatego, że moim zdaniem stopień poinformowania jest ciągle zbyt niski

A to też jest już jakaś informacja
Prezydent RP
: No tak, ale tu musimy wykonać jeszcze wielki wysiłek i stąd rząd chce to podjąć, ja będę miał tu też zespół do spraw referendum. My musimy po prostu zacząć o tym rozmawiać dużo powszechniej. Natomiast wynik referendum wydaje mi się, że jest przesądzony szczególnie ze względu na młode pokolenie. Młodzi ludzie chcę być w Europie i byłoby naprawdę czymś niezrozumiałym, że z jednej strony mamy Europę, która od 1 stycznia wchodzi w Euro, która zaczyna dysponować jednym pieniądzem, jedną walutą, a jest 40 milionowy kraj, który nawet nie chce mieć związku z tą właśnie zjednoczoną, wieloset milionową, rozwijającą się Europą. To byłby moim zdaniem niezrozumiały czyn skazania się na peryferyjność, na prowincjonalizm. Uważam, że szczególnie młodzi ludzie mają wyczucie na ten moment historyczny

Oby tylko poszli
Prezydent RP
: Oby tylko poszli, ale referendum to jest jesień 2003, mamy prawie, że dwa lata na to żeby dobrze popracować, żeby przekonać społeczeństwo, że po pierwsze warto w tym referendum wziąć udział, a po drugie wejście do UE przy wszystkich trudnościach to jest przede wszystkim szansa, to jest nadzieja, to jest możliwość rozwoju, to jest wejście do tego samego klubu, a może nawet rodziny europejskiej. Natomiast nasza nieobecność w UE to są peryferia, oczywiście da się żyć na peryferiach, niektórzy nawet to lubią, gdzieś na skraju lasu i nie mieć kontaktu z żadnymi sąsiadami, ale nie sądzę żeby to było rozwiązanie dobre dla całego narodu i to takiego narodu z taką historią, z taką tradycją i z taką dumą narodową jak Polacy

Wierzy Pan, że do końca przyszłego roku zakończymy negocjacje?
Prezydent RP
: Tak, wierzę.

Nic nie powinno się wydarzyć na nie?
Prezydent RP
: Wie pan my mamy dwa trudne elementy nie od nas zależne. Mianowicie w przyszłym roku są wybory we Francji i to podwójne i prezydenckie i parlamentarne i we wrześniu są wybory niemieckie. Oczywiście to jest trudność dlatego, że stanowiska obu tych państw, a pamiętajmy to są państwa o ogromnej sile, wręcz kluczowe, będą usztywnione, tam nikt nie pójdzie za daleko dlatego, że to będzie zawsze element bardziej wewnętrznych sporów, a nie żadnej polityki europejskiej, więc to jest ta trudność, ale pamiętajmy, że jeszcze po wyborach niemieckich zostają 3 miesiące żeby te najtrudniejsze kwestie, takie sporne kwestie zamknąć, bo już wtedy elastyczność moim zdaniem powinna być ciut większa, a do tej pory trzeba zamknąć te rozdziały, które nie wzbudzają tylu kontrowersji, a są trudne w sensie merytorycznym i technicznym, bo trzeba pamiętać, że my mówimy o ziemi, o pracy, ale na przykład ochrona środowiska jest tysiącem szczegółów, bardzo skomplikowanych i bardzo wiążących, w przyszłości to jest to prawdziwie trudny rozdział, może nawet dużo bardziej trudny, niż to o czym mówiłem wcześniej

Tym, którzy obawiają się naszego wejścia do Unii może warto jednak przypomnieć, że tam też się obchodzi Boże Narodzenie
Prezydent RP
: No tak

Nie odbiorą nam Brukselczycy?
Prezydent RP
: Nie, wie pan, myślę, że w ogóle Polacy mają tak wiele swoich cech i wartości, że my nie powinniśmy się bać konkurencji europejskiej. Tak się składa, że spotykałem się przy okazji wigilii, tu w Polsce z ludźmi z Europy, mężem mojej siostry jest Szwajcar i on całe życie będzie twierdził, że piękniejszej, wspanialszej wigilii jak w Polsce nie ma nigdzie, może ona nie jest zdrowsza, to jest inny temat, ale na pewno jest jedna z najpiękniejszych tradycji, którą powinniśmy kultywować i która też jest naszym wkładem trochę już Europy stechnicyzowanej, takiej bardziej bym powiedział nudnej, smutnej i zapatrzonej w siebie, więc my nie bójmy się konkurencji, mamy co zaproponować. A Boże Narodzenie to jest święto, które w Polsce obchodzimy w sposób wyjątkowo szlachetny, bo taki właśnie rodzinny, uspokojony, wyciszony i to powinniśmy kontynuować. Przede wszystkim chcę Państwu złożyć życzenia

Wigilia tutaj w Pałacu Panie Prezydencie?
Prezydent RP
: Nie, ten pałac to jest za duże miejsce żeby spędzić taką rodzinną wigilię, więc spotkamy się w gronie całej rodziny tu pod Warszawą, na zewnątrz będzie śnieg, będą drzewa, będzie cisza, spokój, podejdą zwierzaki, bo mamy tam sporo zwierząt i to takich sympatycznych jak kozice, czy daniele i może któreś z nich przemówi, może da dobre rady na Nowy Rok

A co pod choinką?
Prezydent RP
: Pod choinką będzie mnóstwo, ale drobiazgów

Sugerował Pan Świętemu Mikołajowi co by chciał Pan otrzymać?
Prezydent RP
: Gdybym otrzymał trochę właśnie spokoju to by było całkowicie wystarczające. Taki nie tylko świąteczny spokój, ale i spokój ducha na kolejne miesiące

Tego niestety nie możemy panu zagwarantować choć możemy to Panu życzyć
Prezydent RP
: Życzenie też już jest ważne. Natomiast korzystam z okazji, żeby wszystkim Państwu, wszystkim słuchaczom złożyć życzenia spokojnych, rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. Bądźcie tego dnia ze sobą blisko, otwórzcie się na małżonków, na dzieci, na rodziców, bo myślę, że w tym zaganianiu, w tych kłopotach dnia codziennego o tym zapominamy, a to właśnie jest taki dzień, gdzie te ludzkie uczucia – życzliwość, ale także i miłość one muszą być pokazane i okazane, więc spokojnych, dobrych świąt,
a przed Nowym Rokiem jeszcze się zobaczymy i usłyszymy w związku z czym na następne życzenia przyjdzie pora. Również panu redaktorowi i polskiemu radiu – instytucji, której zaufanie jest tak wysokie, nawet wyższe niż Prezydenta RP wszelkiego powodzenia i spokojnych świąt.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.