przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
  • Panie Prezydencie. Jeszcze kilka dni temu mówił Pan, że bardzo prawdopodobne jest to, że ordynację Pan zawetuje. Co się stało przez te kilka dni, że podjął Pan zupełnie inną decyzję?
    Prezydent RP: Ja nie zmieniam swoich zastrzeżeń, które wyraziłem dzisiaj jasno. Dla mnie rozstrzygająca była opinia Państwowej Komisji Wyborczej, która stwierdziła, że użycie starej ordynacji wobec nowego podziału administracyjnego Polski może powodować zasadnicze komplikacje natury organizacyjnej, prawnej, a w istocie prowadzić wręcz do pytania o ważność wyborów.

  • Czy to była jedyna rzecz?
    Prezydent RP: Nie, nie jedyna, ale najważniejsza, dlatego że ja sobie nie wyobrażam w 2001 roku wyborów, których wynik jest rozstrzygnięty przez Sąd Najwyższy, wiele miesięcy po ich zakończeniu. Polska potrzebuje werdyktu wyborczego, który będzie jasny kilkadziesiąt godzin po 23 września.

  • Panie Prezydencie. Leszek Miller, lider SLD, nie ukrywał, że liczy na to, że Pan tę ustawę zawetuje. Pan ją podpisał. Czy to jest kolejny konflikt, a przynajmniej napięcie między Panem a SLD?
    Prezydent RP: Wielokrotnie rozmawiałem z różnymi politykami, przedstawiałem swoje opinie wszystkim liderom najważniejszych ugrupowań politycznych, rozmawiałem wielokrotnie także z Leszkiem Millerem, z kierownictwem SLD. Ten argument też ich przekonuje. Lepiej być zwycięzcą, który wygrywa według reguł, które zostają nawet przyjęte przez kogoś innego, ale nie mogą być zakwestionowane, aniżeli zwycięzcą według niejasnych reguł, które zawsze mogą powodować, że zwycięstwo staje się pyrrusowe. Moim zdaniem SLD rozumie tę sytuację, jest liderem we wszystkich sondażach i czytelność, jasność reguł szczególnie dla tego ugrupowania jest ważna.

  • Pojawiły się takie opinie, że akurat przy tej ustawie udałoby się zyskać sejmową większość zdolną do odrzucenia Pańskiego weta i że to by była taka pierwsza prestiżowa porażka Aleksandra Kwaśniewskiego.
    Prezydent RP: Dla mnie sprawą zasadniczą jest prawo, państwo, jasność zasad, według których działamy. I nie wiem, co by było. Różne były pomysły, różne ugrupowania krążyły wokół moich współpracowników przekonując, że trzeba, że nie trzeba. Ja się tym w ogóle nie zajmuję. W momencie kiedy tak ważna decyzja dla państwa, dla ustroju musi być podjęta, trzeba zważyć wszystkie zasadnicze racje i nie było to łatwe, ale uznałem, że ordynacja ułomna, ordynacja, która niepotrzebnie odchodzi od zasady d`Hondta, jest lepszym jednak rozwiązaniem niż coś, co byłoby kwestionowane od samego początku, czyli stara ordynacja w nowych realiach, w nowej scenografii.

  • A nie bał się Pan tego, że gdyby Pan zawetował ordynację, czyli działał na korzyść swego obozu politycznego, to znowu pojawiłyby się opinie, że Aleksander Kwaśniewski jest prezydentem lewicy a nie wszystkich Polaków.
    Prezydent RP: Ja takich kalkulacji nie prowadzę. Ja jestem prezydentem drugą i ostatnią kadencję i dla mnie nie to jest kwestią. Nawet powiem Pani - wskaźniki popularności ja bardzo cenię, jestem szczęśliwy, że mogę być prezydentem lubianym i popieranym, ale nie to stanowi główną sprawę. Mnie chodzi o zasady, o prawo, o państwo. Z tego rachunku wyszło, że powinienem tę ordynację podpisać. Jestem przekonany, że kto miał wygrać - ten wygra. Przypominam, że Norwegowie szykując się do meczu z Polską skrócili czy zawęzili boisko z obu stron po trzy metry. No i co? No i też mecz przegrali. Nie w tym rzecz. Obywatele, wyborcy zadecydują i jeżeli będą chcieli zadecydować jasno, czytelnie, to ten wynik będzie bardzo spektakularny, niezależnie od tego, czy to będzie liczone metodą d`Hondta, St. Lague`a czy zmodyfikowaną metodą St. Lague`a. Naprawdę nie wierzmy, że procedury mogą zastąpić prawdziwą wolę wyborców.

  • Panie Prezydencie, pojawiały się takie opinie, że posłowie pisali tę ordynację pod siebie, pod sondaże wyborcze. Pan zapowiedział, że zgłosi Pan do parlamentu nowe projekty ustaw. Jeden z tych projektów będzie taki, że nie będzie można majstrować przy ordynacji na rok przed wyborami. Czy sądzi Pan, że ten rok wystarczy na to, żeby nic się z tą ordynacją nie działo?
    Prezydent RP: Nie mam żadnych wątpliwości, że ta ordynacja jest napisana w związku z sytuacją, z sondażami. Nikt z tych, którzy choćby wypowiadali się w tej sondzie nie ma tu nic do powiedzenia naprawdę. Dobry zwyczaj powinien mówić, że 12 miesięcy przed końcem kadencji parlamentu ordynacji nie zmieniamy, ona już obowiązuje jako stałe reguły gry i zasady akceptowane przez wszystkich. A ja w swojej propozycji zgłoszę jeszcze dwie rzeczy. Pierwsza - jednomandatowe okręgi w wyborach do Senatu, bowiem uważam, że w tej ordynacji ordynacja senacka zbyt zbliżyła się do sejmowej. Te wybory stają się po prostu nadto podobne. Natomiast druga - to byśmy wrócili do metody d`Hondta, ona się sprawdziła w 1993, 1997 roku. Raz przyniosła zwycięstwo lewicy, raz prawicy, czyli wykazała swoją apolityczność. Natomiast w Polsce powinniśmy mieć interes w tym, żeby jednak zwycięzca miał ułatwione zadanie w kształtowaniu rządu. Ostatnie lata pokazują, że koalicja dwupartyjna jest lepsza niż koalicja trójpartyjna, trójpartyjna jest lepsza niż siedmiopartyjna. To mamy za sobą.

  • Ale podpisując ordynację utrudnił Pan tworzenie się koalicji.
    Prezydent RP: Ale wyszedłem z podstawowego założenia: te wybory muszą być fair, muszą się odbyć według jasnych reguł i nie mogą być zakwestionowane po ich zakończeniu. Każde wybory mają to do siebie, że jedni wychodzą radośni, zwycięzcy, a drudzy pokonani. Dlaczego stwarzać sytuację, w której można by kwestionować wynik wyborczy. Zwycięzca i tak wygra, a pokonani nie będą mogli mieć pretensji o to, że te wybory tak się zakończyły. Będzie to w istocie według reguł stworzonych przez to ugrupowanie.

  • Panie Prezydencie. Dzisiaj ogłosił Pan też termin wyborów - 23 września - i już pojawiły się opinie, że to za wcześnie bo przed zakończeniem wakacji akademickich, a więc utrudnia Pan studentom wzięcie udziału w wyborach
    Prezydent RP: Ja uważam, że to jest w ogóle fałszywy argument dlatego, że studenci z natury częściej głosują będąc w swoich miejscach zamieszkania, aniżeli na uczelniach, gdzie często mają kłopot, bo nie wzięli dokumentu itd. Tak się składa, że wybory w Polsce odbywają się w momencie przełomu - końca wakacji i początku roku akademickiego. Czy to by było 1 czy 8 października - umówmy się, że to nie jest wielka różnica. Kto będzie chciał zagłosować, będzie miał wszelkie możliwości, a na przyszłość wierzę , że będziemy mieli wybory w pierwszym półroczu po to, by można było budować budżet już przez wybraną większość. Ale to już jest melodia przyszłości, na pewno nie w roku obecnym, tylko za cztery lata.

  • Panie Prezydencie. Z całą pewnością nie ma wątpliwości, że są tacy politycy, którym się Pan naraził podpisując dzisiaj nową ordynację, ale wygląda też na to, że być może naraził się Pan części wyborców. Dziś CBOS opublikował sondaż w sprawie Jedwabnego, z którego wynika, że 48% uważa, że nie powinniśmy przepraszać narodu żydowskiego za zbrodnię w Je4dwabnem. Mało tego - 53% badanych nie podpisałoby listu wyrażającego żal i przeprosiny. Czy nadal Pan uważa, że należy tam jechać?
    Prezydent RP: Nadal tak uważam i uczynię to. Te wyniki badań są na pewno ważne i będę myślał o nich. Zastanawiam się, skąd taka postawa. Mord miał miejsce, dokonany został - oczywiście w okolicznościach II wojny światowej, niemieckiej okupacji, Holocaustu, nikt nie zdejmuje odpowiedzialności z nazizmu, z Niemców za to wszystko, co działo się w czasie wojny - ale niestety ta zbrodnia została dokonana polskimi rękoma i to jest udowodnione, na to mamy materiały.

  • Ale śledztwo IPN trwa.
    Prezydent RP: Ono nie zmieni istoty problemu. Ja myślę, że jeżeli 60 lat po tej tragedii chcemy zachować się uczciwie i zbudować coś, o czym cały czas mówimy, czyli pomost ku pojednaniu, ku zrozumieniu i prawdzie, to trzeba po prostu w Jedwabnem być, powiedzieć słowa żalu, przeprosi. Przecież nie za cały polski naród, w tym narodzie były postaci nadzwyczaj szlachetne, oni mają swoje drzewa w Jerozolimie, oni są na kartach różnych wspomnień, są liczne dowody heroizmu Polaków. Ale też były obszary podłości, nienawiści, antysemityzmu, obszary, gdzie mogła taka zbrodnia się dokonać. I trzeba tej prawdzie spojrzeć w oczy. Myślę, że dobrze, że ta debata o Jedwabnem jest tak otwarta. To strasznie trudne i bolesne doświadczenie dla nas wszystkich. Nie sądziłem, że pokłady tych nieporozumień - nie chcę tego nazywać mocniej - są tak głębokie. Myślę, że wszyscy w Polsce - nie tylko politycy, ale także intelektualiści, duchowni, dziennikarze, ci wszyscy, którzy zajmują się edukowaniem opinii publicznej, współpracą z ludźmi, powinni się zastanowić, co czynić żebyśmy jednak z pewnych schematów, stereotypów, najpierw siebie wyleczyli. O nas się mówi źle, ale zobaczmy, ile w nas jest takich samych stereotypów wobec innych. Mówiłem to na spotkaniu z Polonią: żeby Polska była szanowana, musimy uszanować samych siebie, to jest oczywiste. Czyli nie przeprowadzić sporów, które nas wyniszczają. Musimy mieć wiele szacunku nie tylko dla siebie, ale i dla innych, być otwarci wobec innych. Po trzecie wobec bliźnich zachowywać się tak samo, jak oczekiwalibyśmy, że oni będą się zachowywać wobec nas. Tu musi być równowaga.

  • Powiedział Pan, że się nie spodziewał, że debata o Jedwabnem posunie się tak daleko, że Edward Moskal po tym, jak Jan Nowak - Jeziorański powiedział , że Polacy powinni przeprosić za zbrodnię w Jedwabnem oskarży go o współpracę z nazistami. Edward Moskal jest w Warszawie, jest na Zjeździe Polonii. Pan był w Chorwacji, kiedy ten kongres się zaczynał, ale na uroczystości otwarcia nie było też nikogo z Kancelarii Prezydenta. To była Pańska decyzja?
    Prezydent RP: Dzisiaj przyjmowaliśmy delegację tego Zjazdu. Nie przewidywałem obecności na otwarciu dlatego że dzisiaj było główne wydarzenie jeśli chodzi o moje spotkanie z gośćmi z zagranicy, Polonią, Polakami z różnych stron świata. Z tego, co wiem, Edwarda Moskala wśród nich nie było. To musiała być decyzja samego pana Moskala i ja ją doceniam, rozumiem, że nie chciał komplikować i tak trudnej sytuacji. Ale patrzmy na problemy Polonii w nieco szerszym wymiarze. O wypowiedzi pana prezesa Moskala ja powiedziałem, moje oświadczenie jest znane i nie zmieniam ani słowa. Dzisiaj mówiąc do wszystkich gości, reprezentantów Polonii z całego świata, okazuje się, że Polonia istnieje nie tylko tam, gdzie przyzwyczailiśmy się, że jest - w Ameryce, w Rosji, Kazachstanie, jest w Jemenie, w Arabii Saudyjskiej - jesteśmy po prostu wszędzie, mówiłem, że racja stanu jest tutaj budowana, w wielkim sporze politycznym w Polsce i dla tej racji stanu liczymy na współdziałanie z Polonią i zrozumienie. A jednocześnie proszę wszystkich w Polsce i na świecie, żebyśmy nie odtwarzali stereotypów, które źle Polsce służą pokazując ją w złym świetle, które wracają nas do mrocznej przeszłości. My mamy naprawdę bardzo dużo argumentów, żeby pokazywać Polskę nowoczesną, otwartą, tolerancyjną, liczącą się na świecie. Nie ma powodów, żebyśmy używali języka zamierzchłego, agresywnego.

  • Czyli Pana zdaniem dobrze się stało, że ten Kongres przebiegał tak, jakby nic się nie stało?
    Prezydent RP: Taka była sytuacja i w sumie dobrze się stało, żeśmy nie eksploatowali tego problemu, to wynikało choćby z naszej kurtuazji wobec gości, którzy zjechali z całego świata. Byłoby źle gdyby spotkanie z reprezentantami milionów Polaków z zagranicy było sądem nad opiniami jednego człowieka. Myślę, że skrzywdzilibyśmy i Polonię, i naszych rodaków, i myślę, że tego też człowieka, który otrzymał w związku z tym odpowiednią porcję krytyk i to bardzo zdecydowanych. Prezes Moskal w swoim wystąpieniu kongresowym był bardzo umiarkowany, wstrzemięźliwy i jeżeli jego działania dalej będą w tym duchu, a nie wrócą do punktu wyjścia, tym lepiej. Ale pamiętajmy też, że istnieje otoczenie, które ja czasami traktuję jako złe duchy tej całej sytuacji. Ja wiem, kto witał prezesa na lotnisku, kto klaskał najgłośniej i kto stara się wygrywać tego rodzaju poglądy, stanowiska. To powrót do starych, niepotrzebnych stereotypów.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.