przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie solidarnie przeciw terroryzmowi, terroryzm zagraża wszystkim, dlatego trzeba mu się wspólnie przeciwstawiać - to były główne przesłania wczorajszego szczytu antyterrorystycznego w Warszawie. Sądzi Pan, że od wczoraj możemy czuć się bezpieczniej?
Prezydent RP:
W jakimś sensie tak. Oczywiście taka konferencja to nie jest od razu gwarancja bezpieczeństwa, natomiast deklaracje, które padły, a przede wszystkim pokazanie jedności państw Europy Środkowej i Wschodniej jest na pewno ważne i daje nam więcej poczucia bezpieczeństwa niż mniej. Pamiętajmy, że Europa Środkowa to jest bardzo szczególne miejsce świata dlatego, że mamy tu kraje, które są w NATO i które starają się być w NATO. Są kraje, które chcą być w UE, są kraje katolickie, ale także protestanckie, gdzie dominuje religia prawosławna, ale także kraje islamskie, jak Albania, Bośnia-Hercegowina, Turcja. Myśmy wczoraj wszyscy się spotkali i myślę, że ta deklaracja i ten plan działań, który przyjęliśmy to jest nadzieja, że będzie więcej bezpieczeństwa niż mniej

Panie Prezydencie, ale ta deklaracja jest ogólna, a tymczasem na rządowej amerykańskiej stronie internetowej, opierając się na danych amerykańskich sił specjalnych, widnieje 95 nazw dużych organizacji terrorystycznych. Zakładając nawet, że Amerykanie zlikwidują Al-Qaidę, złapią bin Ladena, postawią go przed sądem, posadzą w więzieniu, to pozostają jeszcze 94 inne organizacje. Myśli Pan, że jest realna szansa na to, żeby je unicestwić?
Prezydent RP:
To jest trochę taki dylemat filozoficzny walki dobra ze złem, czy kiedyś ta walka może być zakończona – pewnie nie. Dlatego wiara, że można wyeliminować terroryzm w całości, zawsze i szybko jest niesłuszna. Natomiast ten wysiłek musi być podjęty, bo wiemy co oznacza jeżeli tej walki nie podejmujemy, jeżeli terroryści mogą realizować swoje projekty. Zginęło w Nowym Jorku - i żałuję, że o tym za rzadko mówimy - ponad 6 tysięcy ludzi, niewinnych, którzy nie spodziewali się tego, którzy na to nie zasłużyli, którzy wsiadali do samolotu z przekonaniem, że dotrą do miejsca przeznaczenia. Ten samolot był żywą rakietą, był instrumentem zniszczenia w Nowym Jorku, Waszyngtonie, Pensylwanii. Ta walka musi być podjęta i ta walka na pewno się nie skończy szybko prawdopodobnie ona się nigdy nie skończy, ale solidarność międzynarodowa, udział wielu państw, oby większości państw, oby wszystkich państw w tej walce, jest naprawdę czymś nadzwyczaj potrzebnym i politycznie i społecznie.

Pan mówi dylemat filozoficzny, Panie Prezydencie, a może szukanie przyczyn we właściwym miejscu - dlaczego tylko część tej konferencji to była rozmowa o takiej przyczynie światowego terroryzmu jak podział na biednych i bogatych?
Prezydent RP:
Bo to jest tylko jedna z przyczyn.

Ale jedna z zasadniczych, Panie Prezydencie?
Prezydent RP:
Tak, ale pamiętajmy bin Laden nie należy do ludzi biednych. Bin Laden korzysta z tej pożywki jaką jest podział świata na północ i południe, na ludzi biednych i zamożnych, ale przecież to jest jeden z najbogatszych ludzi na świecie. Same akcje terrorystyczne kosztowały setki milionów dolarów i gdyby on chciał przeznaczyć te setki milionów dolarów na pomoc charytatywną, czy pomoc dla Afgańczyków, dla biednych w świecie arabskim, to już ten świat wyglądał by inaczej. Nie mieszajmy tych rzeczy i nie tłumaczmy sobie tego wszystkiego zbyt prosto. My musimy uczynić wiele, żeby zróżnicowanie ekonomiczne nie było tak wielkie, ale musimy także walczyć z fundamentalizmem politycznym, musimy walczyć po prostu z ludźmi, którzy są gotowi posuwać się do samobójstwa, żeby służyć jakiejś swojej idei, więc tego nie da się sprowadzić tylko do problemu biedni-bogaci, choć on jest ważny, ja go nie lekceważę. Moim zdaniem, ten szok 11 września również powinien służyć temu, żeby świat międzynarodowy przydjął decyzję o zmniejszeniu zadłużenia krajów najuboższych, pomocy gospodarczej dla tych państw, pomocy charytatywnej dla ludzi, którzy jej potrzebują, to są na pewno konieczne kroki, tylko to nie jest wyjaśnienie całej sprawy.

Panie Prezydencie wczoraj między uczestnikami dyskusji panowała raczej zasadnicza zgodność co do tego, że terroryzm nie jest sprawą narodowościową, ani religijną. Jak w takim razie, w Pańskiej opinii, wytłumaczyć fakt, że cała czołówka tzw. top listy FBI najbardziej poszukiwanych terrorystów świata, 22 pierwsze nazwiska tej listy to są Arabowie?
Prezydent RP:
Bo tak wygląda ten moment historii świata. Dzisiaj zagrożenie płynie ze strony grup, które instrumentalnie wykorzystują Islam, starają się dla swoich działań i celów przyjąć pewną tarczę religijną, ale pamiętajmy, że terroryzm nie urodził się ani wczoraj, ani przedwczoraj. Mieliśmy czerwone brygady, mieliśmy nazizm, stalinizm, a więc mieliśmy całe systemy ideologiczne, polityczne, które w istocie również miały elementy terrorystyczne w swoim działaniu, więc ja bym tutaj nie skupiał uwagi na tym. Natomiast w tym momencie historii niewątpliwie to jest miejsce, z którego wypływa zagrożenie. Dlatego tak ważny jest udział w koalicji antyterrorystycznej państw islamskich i tak ważny był wczoraj udział Turcji, Albanii, Bośni Hercegowiny, a więc państw, które są większością islamską, a które zdecydowanie są po stronie walki z terroryzmem.

Panie Prezydencie ważny też był udział Rosji w tej konferencji. Pan się spotkał z Sekretarzem Rady Bezpieczeństwa, z p. ministrem Ruszajło. Proszę powiedzieć, czy dla Pana, ci, którzy walczą w Czeczenii to są bojownicy czy terroryści?
Prezydent RP:
Jeżeli ktoś walczy o niepodległość używając metod, które akceptujemy, przede wszystkim metod związanych z systemem demokratycznym, to trzeba zrozumieć ich racje. Ci, którzy posługują się metodami terrorystycznymi i zabijają ludzi, podkładają bomby, którzy na szalę kładą życie niewinnych ludzi - są terrorystami i taka jest moja ocena. W Czeczenii mamy do czynienia zarówno z tymi, którzy chcą poważnie dyskutować o statusie tego regionu i szukać szansy dla własnych aspiracji, ale mamy też do czynienia z terrorystami.

Pytałem dlatego, że ono dotyczy jakby jedności tej koalicji. Jeśli jest spór o rzeczy podstawowe, to kto to jest terrorysta? Jakimi metodami się posługuje, tu już sporu nie ma. Ale w jakiej sprawie walczy to jest spór. No to jak to rozumieć?
Prezydent RP:
Uważam, że sporu nie może być. Nawet najświętszy cel, jeżeli jest uzyskiwany metodami niegodnymi, zagrażającymi ludziom, życiu ludzkiemu, jest, niestety, terroryzmem. To jest rzecz kontrowersyjna, ale tak to trzeba powiedzieć. Jeżeli ktoś nawet ma rację i uważa, że ta racja jest dość oczywista, nie może posunąć się do zbrodni, nie może posunąć się do zagrożenia życia drugiego człowieka i nie ważne czy to chodzi o sprawy ekonomiczne czy sprawy narodowe, terytorialne. Jeżeli wchodzę do autobusu i eksploduję tam bombę, to gdyby to było dla najwazniejszych celów uczynione, to jest terroryzm i z tym musimy walczyć. I tu nie może być kompromisu. Tu nie może być żadnych szarych stref. Tu musi być „tak jest tak”, „nie jest nie” i „czarne jest czarne”, a „białe jest białe”.

Kluczowe znaczenie ma to, że nasza reakcja na ostatnie wydarzenia nie sprawiała wrażenia krucjaty, bo wtedy rzeczywiście powstałaby groźba kolizji cywilizacyjno-religijnej – to są słowa Zbigniewa Brzezińskiego. Część świata Islamu bardzo chętnie właśnie na tej osi sytuowałaby cały ten spór, jak tego uniknąć?
Prezydent RP:
Najlepiej unikać dużą aktywnością polityczną w tym regionie. Myślę, że Amerykanie świetnie to pojmują i dlatego jest dialog z krajami Islamu. Jest gotowość do współdziałania gospodarczego, do pomocy humanitarnej. Bo tylko tak to można zrobić. I gesty, które z całego świata płyną w stronę islamu są gestami jednoznacznymi. Ja też , mimo że w Polsce muzułmanów jest zaledwie parę tysięcy, odwiedziłem meczet w Gdańsku, właśnie żeby powiedzieć, że to nie jest żadna wojna, że my cenimy polskich Tatarów, tych którzy wpisali się na trwałe w naszą historię i nie wolno ich oskarżać o cokolwiek, bo to nie oni. My walczymy z terroryzmem, walczymy z bin Ladenem, walczymy z jego stronnikami, z tymi ludźmi, którzy decydują się dla swoich celów mordować innych.

My tępimy bin Ladena, a telewizja Al.-Jazeera pokazuje zdjęcia rannych dzieci w szpitalu, pokazuje zdjęcia cywilów, którzy ucierpieli, pokazuje ofiary wśród ludności cywilnej, a nie wśród bojowników talibańskich.
Prezydent RP:
Prawdopodobnie nie mają zdjęć z obozów bojowników. Mogę tylko ubolewać i żałować, iż są niewinne ofiary, że są cywile, którzy ucierpieli. Tylko pamiętajmy, gdzieś to się zaczęło. I wiem, że czas będzie działał przeciwko temu przypomnieniu, bo żyjemy bardzo szybko, ale 11 września zaatakowano niewinnych ludzi, którzy przyszli do pracy, którzy w najlepszej wierze podjęli swoje obowiązki, i którzy chodzili po Manhattanie, byli w Waszyngtonie, z 80 krajów. Ich zamordowano. I dzisiaj pytanie, które musi być cały czas obecne, co chcemy uczynić, żeby to nie miało miejsca w przyszłości?. Nie tylko w Ameryce, ale gdziekolwiek na świecie. To jest naprawdę fundamentalna kwestia. Pamiętajmy, że rodziny ofiar z Nowego Jorku, Waszyngtonu, rodziny tych ludzi, którzy znajdowali się w samolotach, oni ciągle mają łzy w oczach. I już tego nie mówimy, i już tego telewizja nie pokazuje. Ale o tym trzeba pamiętać. To była zbrodnia. To była ogromna zbrodnia dokonana z premedytacją, dokonana z przekonaniem, że to w ten sposób realizuje się własne, i moim zdaniem, całkowicie nie akceptowalne cele.

Panie Prezydencie, wróćmy do tego, co oznacza ta wczorajsza konferencja, co oznacza dla sytuacji politycznej i nie tylko sytuacji politycznej w Polsce. Zmiany w służbach specjalnych zostały zapowiedziane w programie SLD i te zmiany zostaną podjęte - to Leszek Miller, na to Pan Prezydent mówi: My nie możemy się w tej chwili zająć reformowaniem, kiedy są takie zagrożenia. To wymiana zdań z połowy października. Nadal Panowie różnią się w tej kwestii?
Prezydent RP:
Nie. Ta różnica od początku była trochę sztuczna dlatego, że po pierwsze każdy rząd ma prawo do wymiany kadr. I to zostało uczynione. Poprzedni rząd zrobił to samo. Szefowie służb muszą być ludźmi zaufania premiera, rządu i nie ma w tym nic szczególnego. Po drugie - reformy będą wtedy, kiedy zostanie przedstawiony cały pakiet ustaw. Mamy na to parę miesięcy. Te ustawy przejdą całą procedurę legislacyjną, trafią na mój stół i myślę, że będą to reformy, powinny to być reformy, które usprawnią działalność służb. Ale trzeci punkt nie jest też kontrowersyjny. Mianowicie, my musimy zapewnić i Polsce bezpieczeństwo i bardzo skuteczną współpracę z naszymi partnerami w koalicji. Współpracę wywiadu, kontrwywiadu. Jeżeli Pan czyta gazety, to widzi, że ta współpraca jest, że tu nie ma żadnych nerwowych ruchów. Wszyscy ci, to jest kilkadziesiąt osób w Polsce, który naprawdę głęboko uczestniczą we współpracy będą na swoich miejscach. I tu nic się nie stanie.

Kiedy następna konferencja?
Prezydent RP:
Nie wiem kiedy. Oby nie trzeba było zwoływać zbyt często tego typu konferencji. Natomiast za rok będziemy chcieli na nieco niższym szczeblu dokonać przeglądu, monitoringu, tego co uzgodniliśmy i jak wygląda praktyczne współdziałanie między nami. W takich cyklach rocznych chcielibyśmy o tym mówić. A ja skorzystam z okazji, by podziękować telewizji publicznej za wsparcie nas w czasie tej konferencji. Bez Waszej pomocy i umiejętności technicznych nie potrafilibyśmy porozmawiać z prezydentem Bush’em w Białym Domu, cała ta konferencja byłaby nie tak widziana w świecie, jak to się udało. Także na Pana ręce Wszystkim serdeczne dzięki.



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.