przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
  • Panie Prezydencie, 1 maja obchodzony jest tradycyjnie jako dzień ludzi pracy. Jest to dzień wolny od pracy, a u Pana Panie Prezydencie praca wre. Nie jest Pan chyba ludzkim pracodawcą na świecie. Wszyscy w Kancelarii pracują?
    Prezydent RP: W tym sensie nie jestem, bo święto pracy też wymaga pracy innych. Ale cieszę się, że tę tradycję możemy podtrzymywać, że to jest tradycja dzisiaj wolna od ideologii i że jest to spotkanie pracodawców, pracobiorców, że jest to również święto kościelne. Myślę, że 1 maja, dzięki takiej formule, to jest ważny i przyjemny dzień

  • Panie Prezydencie, czy to jest lepsza forma spotkania, lepsza forma obchodów niż pochód 1-majowy?
    Prezydent RP: Myślę, że tak. Nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem pochodu, bo w nim zawarta była polityka, ideologia i wymiar propagandowy. Natomiast to spotkanie jest takim jakie ono powinno być 1 maja: zieleń, wiosna, ciepło i spotykają się pracodawcy, związkowcy, ludzie, którzy pracują i także bezrobotni i inni. Po to, żeby zastanowić się co dalej, a jednocześnie pokazać, że bariery, które dzielą te środowiska nie są nie do pokonania, tzn. to nie są barykady tylko co najwyżej bariery, które można zlikwidować, jeżeli będziemy wspólnie działać. Wydaje mi się, że ten typ majówki służy lepiej aniżeli demonstracja, gdzie obie strony okopują się i rzucają do siebie czy jajkami czy kefirami, czy czymś innym, tak jak to dzisiaj było.

  • Jak wynika z badań, prawie 40 proc. Polaków z rozrzewnieniem wspomina pochody 1-majowe, grochówki, orkiestry wojskowe, festyny, które im towarzyszyły.
    Prezydent RP: Myślę, że to trzeba uszanować. Ludzie mają prawo do swoich wspomnień. Na pewno dla wielu osób 1 maja kojarzy się nie z polityką, a właśnie z rodzinną obecnością, z jakimś poczęstunkiem, z muzyką, ze świętem po prostu. Nie widzę w tym nic niewłaściwego i więcej: uważam, że dobrze byłoby, gdyby 1 maja wrócił do tego rodzaju formuły, która przede wszystkim będzie świętem radości, świętem spotkania ludzi z różnych stron tej, nazwijmy to, pracowniczej barykady, czy jak to się uczenie mówi, tej barykady, która dzieli świat kapitału i świat pracy.

  • Panie Prezydencie, zaprosił Pan także swoich kolegów z SLD. Było to pierwsze Pana spotkanie po wczorajszej decyzji o podpisaniu ordynacji wyborczej. Jak przebiegło to spotkanie, w jakich Pana koledzy z SLD są nastrojach?
    Prezydent RP: Myślę, że dobrych, dlatego że moja decyzja w istocie będzie jeszcze bardziej mobilizować ten elektorat aniżeli każda inna. Nic nie jest darowane. O każdy głos trzeba powalczyć, każdy głos może mieć swoje znaczenie. Od tego może zależeć, czy ma się większość w parlamencie czy nie. Więc sądzę, że pod tym względem decyzja, choć może jeszcze tak tego SLD nie odczuwa, ale jest na korzyść SLD, bo będzie mobilizować elektorat. Z drugiej strony chcę powiedzieć, że mnie zależy na tym, żeby wybory w roku 2001 były wg czytelnych, jasnych i akceptowanych reguł, żeby nie było co do tego cienia wątpliwości, czy wybór jest prawdziwy, prawidłowy, właściwy, dlatego, że nie ma powodów, abyśmy się po 12 latach cofali właściwie do punktu wyjścia i kwestionowali wybór Sejmu. Uważam, że Parlament nie ma niczego na swoje usprawiedliwienie jeśli chodzi o opóźnienie, o czas przyjęcia tej ustawy i niestety ten czynnik politycznej manipulacji po stronie AWS i UW, PSL był tutaj bardzo wysoki

  • Ale także SLD mogło zgłosić swoją inicjatywę?
    Prezydent RP: SLD uczestniczyło w pracach, ale trzeba pamiętać, że ordynacja jest tego rodzaju ustawa, gdzie absolutnie większość ma to w swoich rękach. Te wszystkie argumenty, że opozycja, że Prezydent w tym parlamencie mogli coś zgłosić, jest nieprawdziwa. Ja zgłosiłem, bodajże tydzień po rozpoczęciu prac parlamentu, projekty ustaw o stanach nadzwyczajnych i one do tej pory nie wyszły poza pierwsze czytanie. Siła większości w parlamencie jest większa niżeli różnica głosów. Tzn. żeby było jasne: wystarczy mieć jeden głos przewagi w parlamencie, żeby rządzić parlamentem i to tak, że nic nie przejdzie co nie jest po naszej myśli.

  • Ale były pretensje, Panie Prezydencie, czy nie były?
    Prezydent RP: Nie. Moje wczorajsze wyjaśnienie, sądzę, że wiele wątpliwości rozwiało. Choć zapewne wszyscy będziemy się zastanawiać, co zrobić, kiedy okaże się, że wygra jakaś partia wybory, ale do rządzenia większościowego będzie brakowało jej 8 czy 9 głosów. I tak naprawdę te 8-9 głosów będzie na sprzedaż i wtedy wiele osób zastanowi się, czy przyjęliśmy regulacje najlepsze. Ale zostawmy to na razie. Przed nami 23 września wybory. To ludzie mają swój głos i oni zadecydują. Myślę, że nie ma co w tej chwili wchodzić w jakieś deliberacje, bo są znane reguły i jest odpowiedni czas, a to obywatele zadecydują.

  • Wróćmy do pochodów 1-majowych. W całym kraju trwały dziś takie pochody. Z jednej strony maszerowali przedstawiciele OPZZ i PPS, z drugiej strony Liga Republikańska. Zacytuję pod jakimi hasłami szła w Warszawie Liga Republikańska: "Dezynsekcja, deratyzacja, dekomunizacja", Liga Republikańska ostrzegała, że pojawiła się niebezpieczna mutacja opisanego w literaturze medycznej wirusa SLD-KGB. Co Pan na to?
    Prezydent RP: To jest prawo demonstracji, różnych ugrupowań. To jest taka poetyka, której ja nie popieram. Nigdy bym nie chciał z takim plakatem wystąpić. Dla mnie to jest zawsze pytanie nie tylko o poglądy polityczne, ale też o stopień kultury, osobistej kultury. Ja mogę napisać nawet nie lubiąc kogoś, czy mając inne poglądy, żeby mnie to nie krępowało. Liga Republikańska należy do tych ugrupowań, które oporów nie mają, ale tez i po innych stronach zdarzają się...

  • Jajka i kefir poszły dzisiaj z zupełnie niespodziewanej strony, ze strony PPS w stronę Ligi Republikańskiej?
    Prezydent RP: Tak samo uważam, że nie jest to dobry sposób na obchodzenie 1 maja, chociaż niewątpliwie jest to pomoc dla polskiego rolnictwa, bo jednak ktoś to kupił i użył, ale, tak mówię z żartem i z przekąsem. To źle...

  • Pod warunkiem, że były to produkty polskie?
    Prezydent RP: Tego nie wiem, ale oby. Natomiast mówiąc zupełnie poważnie, to jestem zdania, że demokracja wytworzyła takie formy wypowiadania własnych sądów, które są cywilizowane. Tu nie trzeba stosować metod poniżej tego poziomu. Tzn. nie wolno ludzi obrażać, nie wolno wypowiadać słów uznawanych za obelżywe, nie wolno używać agresji, nie powinno się do nikogo rzucać ani jajkami, ani kefirem, a już tym bardziej niczym cięższym i ostrzejszym. Wydaje się, że po tylu latach doświadczeń niedemokratycznych, wszyscy do tego dojrzeliśmy, ale jak widać, jeszcze nie, chociaż zauważam, że te zdarzenia agresywne, to coraz bardziej margines.

  • Panie Prezydencie zaapelował Pan dzisiaj o pakt na rzecz zatrudnienia, powiedział Pan, że w sprawie zatrudniania trzeba po prostu bić na alarm. Czy sądzi Pan czy politycy Pana wysłuchają, tutaj obecni byli tylko politycy z lewej strony?
    Prezydent RP: Myślę, że tak dlatego że nikt dzisiaj tego problemu bezrobocia w Polsce nie może zlekceważyć. Bezrobocie tak naprawdę jest porażką obecnego rządu. Dużo większa aniżeli błędy w wprowadzeniu jednej, czy drugiej reformy. Ten rząd zaczynał z bezrobociem około 10 % - niecałe, kończy z bezrobociem 16%. Oczywiście złożyło się na to wiele czynników obiektywnych, demograficznych to wszystko prawda, ale bezrobocie to jest w istocie dla prawej strony największy problem. Jak się z tego wytłumaczyć? A dla lewej to jest pytanie co zrobić żeby to zlikwidować w przyszłości. Moi zdaniem tu nie ma łatwych recept. Stąd postuluję nie przerzucać się argumentami, czy nie licytować się, ale próbować znaleźć rozwiązanie, które będzie zaakceptowane przede wszystkim w układzie pracodawcy-związki zawodowe-rząd.

  • Panie Prezydencie święta majowe spędza w Polsce Polonia. Wczoraj zaprosił Pan przedstawicieli zjazdu Polonii do siebie. Czy doszło do spotkania z Edwardem Moskalem?
    Prezydent RP: Nie, Edward Moskal był nieobecny w Pałacu

  • Czy to był bojkot Panie Prezydencie?
    Prezydent RP: Nie sądzę. Myślę, że to było takie wyjście naprzeciw sytuacji. Oceniam to dobrze, to znaczy prezes nie chciał krępować Prezydenta. Myślę, że należy się szacunek za taką decyzję, ale pamiętajmy, że Polonia to jest więcej niż prezes Moskal, to są miliony ludzi rozsianych po całym świecie

  • Ale wypowiedź w sprawie Jana Nowaka-Jeziorańskiego zostaje?
    Prezydent RP: To był błąd, ale trudno żeby cała Polonia ponosiła za to odpowiedzialność. Pamiętajmy, że tutaj na sali była obecna Polonia z Kazachstanu, Białorusi, więcej - Jemenu, Arabii Saudyjskiej, Jugosławii, no naprawdę ten spór dla nich jest nieczytelny, a Prezydent wolnej Polski dla tego grona to jest osoba, która jest interesująca i która daje gwarancje, że będą traktowani dobrze, że będą mogli wpisać się do polskiej historii, im się to należy. Myślę, że wczorajsze spotkanie było bardzo udane, długo trwało, tutaj na tym tarasie z którego rozmawiamy, w bardzo ciepłej atmosferze i dobrze, że ono było

  • Czy Polska rzeczywiście za mało robi dla Polonii?
    Prezydent RP: W jakimś sensie na pewno tak dlatego, że jesteśmy krajem na dorobku, gdybyśmy mieli bardzo dużo pieniędzy to stać by nas było żeby mieć odpowiednie fundusze, fundacje, środki na wspieranie. Pamiętajmy, że jeszcze nie tak dawno cieszyliśmy się, że Polonia nam pomagała. Pamiętam jak w różnych domach była radość na Boże Narodzenie jak dwa dolary, czy pięć dolarów wraz z życzeniami było w kopercie i przychodziło do domu. Pamiętajmy, że to jeszcze było 15 lat temu, 20 lat temu, więc teraz to się zmienia, ale to jeszcze ciągle nie jest etap na którym Polskę stać byłoby żeby mieć miliony dolarów, czy setki milionów dolarów na efektywne wspieranie środowisk polonijnych na świecie. Do tego też dojdziemy, ale nie teraz. Natomiast co wydaje mi się istotne i na co bym zwrócił uwagę, w stosunku do Polonii musimy zwrócić uwagę na młodzież, która powinna otrzymać wykształcenie, znajomość języka polskiego itd., także możliwość studiowania na polskich uczelniach, kulturę, bo to jest prawdziwa więź, która wiąże nas i trzy nowoczesne środki przekazu. Telewizja Polonia gdyby była dostępna w każdym miejscu na świecie to może się okazać najlepszą polityka wobec Polonii, bo mogą wtedy otrzymywać program, wiadomości, język, ważne wydarzenia kulturalne, które będą niezależnie od tego czy Kazachstan czy Chicago, czy Australia dosłownie na wyciągnięcie pilota. Tutaj powinniśmy inwestować.

  • Panie Prezydencie chciałam jeszcze zapytać o sondaż CBOS w sprawie Jedwabnego 48%. Polaków uważa, że nie powinniśmy przepraszać narodu żydowskiego za mord w Jedwabnem. Co Pan na to?
    Prezydent RP: W tej sprawie nie mogą decydować sondaże, to jest kwestia naszego podejścia

  • Jest Pan zaskoczony Panie Prezydencie?
    Prezydent RP: W jakimś sensie. Chociaż sprawa trwa długo, otrzymałem wiele listów, opinii, mogę tylko zapytać tych, którzy mówią, że nie należy przepraszać, a jak by zareagowali gdyby w Rosji na taki sam sondaż 48% Rosjan odpowiadało, że nie należy przepraszać za Katyń albo 48% Niemców odpowiedziało, że nie należy przepraszać za mord dokonany na warszawskich powstańcach. To jest zła licytacja. To jest moim zdaniem rzecz, która nie nadaje się do sondaży, bo to musi mieć swoje najgłębsze źródło w poczuciu moralnym, etycznym, sumieniu. Uważam, że fakt iż zamordowano naszych współobywateli, bo pamiętajmy to byli obywatele polscy żydowskiego pochodzenia w tak bestialski sposób, tak brutalny, w tym momencie wymaga naszej refleksji, wymaga powiedzenia strasznie nam żal i przepraszamy. To nie jest przeproszenie za zbrodniczy polski naród, bo on był narodem wielkim, ale za grupkę która tej zbrodni dokonała. Wydaje mi się, że Polacy oczekując tego od innych muszą się nauczyć również w ten sam sposób reagować. Wczoraj to powiedziałem to Polonii, po pierwsze szanujmy siebie samych nawzajem, bo wtedy będziemy szanowani przez innych, a po drugie bądźmy otwarci, tolerancyjni wobec innych nacji, sąsiadów, dlatego, że oczekujemy od bliźniego wszystkiego tego czego chcielibyśmy żeby było wobec nas. Jeżeli uważamy iż narody, które mordowały Polaków, czy przedstawiciele tych narodów powinni wyrażać słowa skruchy to ta sama zasada nas obowiązuje. W Jedwabnem zamordowano niewinnych ludzi i uczynili to nasi rodacy wobec swoich współobywateli, ludzi innej religii, innego pochodzenia narodowego, ale obywateli Rzeczypospolitej Polskiej. Cóż tu w ogóle wchodzić w dalsze debaty, tu trzeba po prostu pokłonić głowę, przeprosić i przemyśleć.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.