przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
  • Panie prezydencie, czy już pan zrobił rachunek sumienia w sprawie reprywatyzacji?
    Prezydent RP
    : Sumienia - niekoniecznie, natomiast argumentów - robię taki rachunek. Decyzja będzie w przyszłym tygodniu. Jest przede mną ważna rozmowa z ministrem sprawiedliwości. Umówiłem się na początek przyszłego tygodnia, bo chciałbym wiedzieć, jak dokładnie wygląda dotychczasowa procedura sądowa.To znaczy, ile nam się udało załatwić, dlatego że nie ukrywam - zresztą mówiłem o tym wielokrotnie - że droga sądowa jest najlepszym pomysłem, jaki w sprawie reprywatyzacji możemy mieć.

  • Ale droga sądowa będzie kosztowała 270 miliardów złotych.
    Prezydent RP
    : Moim zdaniem - nie, ale chętnie się z panią umówię na spotkanie w przyszłym tygodniu, bo wtedy będę miał już precyzyjne dane.

  • Ale tak mówi Ministerstwo Skarbu, że tyle będzie nas kosztowała droga sądowa.
    Prezydent RP
    : Dzisiaj ta dana jest nie zweryfikowana i w moim przekonaniu to jest gruba przesada i to nie jest prawda. A pamiętajmy, że siłą drogi sądowej dla wszystkich pojedynczych przypadków jest to, że werdykt zapada w sądzie niezawisłym i ma ostateczny charakter i wtedy nikt nie ma żalu, że ktoś mu z jednej strony daje ileś procent majątku, ale z drugiej strony przecież odbiera znaczącą część majątku.

  • O tym, że procesy sądowe będą kosztowne mówi minister finansów i minister spraw zagranicznych, nie daje Pan wiary tym słowom?
    Prezydent RP
    : Dlatego, że już mamy za sobą ileś lat praktyki. Ja słyszę o dziewięciu tysiącach spraw, które się zakończyły i z których wyniknęły zobowiązania na około kilkadziesiąt milionów, podkreślam milionów złotych, nie żadnych miliardów tylko kilkadziesiąt milionów. Ale to wymaga jeszcze weryfikacji. Mam opinie moich ekspertów. Są to opinie generalnie krytyczne, przeczytałem wiele artykułów w tej sprawie, otrzymałem listy i za, i przeciw, w przyszłym tygodniu podejmę decyzję.

  • Ale czy to, że obywatele, osoby, które nie miały obywatelstwa przed 1999 rokiem nie odzyskają mienia, ułatwi Panu podjęcie decyzji?
    Prezydent RP
    : Na pewno to jest gruby błąd. Uważam, że ta decyzja Sejmu jest błędem, dlatego że nie ma naprawdę żadnych podstaw, aby rok 1999 był jakąkolwiek cezurą dla spraw spadkowych, dla spraw obywatelstwa, dla ubiegania się o mienie reprywatyzowane. Moim zdaniem tutaj popełniliśmy na własne życzenie, czy Sejm popełnił, większość sejmowa popełniła istotny błąd.

  • Gdyby nie ten błąd to bardziej by Panu było łatwo podpisać?
    Prezydent RP
    : To jest dodatkowy argument, ale nie zasadniczy. Kluczową rzeczą jest po pierwsze kondycja ekonomiczna państwa polskiego i pytanie, czy jesteśmy w stanie tak bardzo szeroki zakres reprywatyzacji przeprowadzić? Tu wielu ekspertów i wybitnych ludzi, do których mam ogromne zaufanie, jak Karol Modzelewski, jak Jacek Kuroń, jak Ewa Łętowska mówią, że nie i moi eksperci mówią to samo. Z drugiej strony...

  • Ale to nie są ekonomiści, a jednak minister finansów jest ekonomistą, minister skarbu jest ekonomistą?
    Prezydent RP
    : Nie wymieniłem na przykład profesora Marka Belki.

  • No ale profesor Belka ma też inne zdanie niż Pan w sprawie skrócenia dnia pracy, Pan chce podpisać, profesor Belka uważa, że to ze względów ekonomicznych jest niedobre, tak że inne panowie mają zdanie.
    Prezydent RP
    : Nie, tu mamy zdanie podobne, ja tylko uważam, że rozłożenie w czasie tej decyzji, zresztą podjętej przez zdecydowaną większość w parlamencie, a więc możliwość odrzucenia tej ustawy - moim zdaniem - jest żadna, stwarza jednak szansę, że będzie w którymś momencie analiza tego co się dzieje i będzie decyzja, czy możemy to zrobić, czy nie. Ja bardziej na problem czasu pracy patrzę w kategoriach psychologii społecznej. Moim zdaniem to zły sygnał dzisiaj dla Polaków jeżeli mówimy, że można pracować mniej, bo jesteśmy narodem na dorobku i musimy pracować więcej i potrzeba więcej pracy.

  • No dobrze, ale jednak Pan przychyla się do tej decyzji?
    Prezydent RP
    : Przychylam się dlatego, że "nec Herkules contra plures", jeżeli nie ma szansy to to byłaby czysta demonstracja. Nie chcę nawet zajmować Sejmu takimi demonstracjami, że nie zgadzam się, ale i tak ustawa wchodzi w życie. Natomiast na pewno i myślę, że tu znalazłby sojuszników, na pewno bym zawetował ustawę o natychmiastowym skróceniu czasu pracy, bo uznaję, że nas na to po prostu nie stać, jesteśmy krajem na dorobku, nieźle nam idzie, wiele rzeczy już się udało osiągnąć, ale jeszcze do końca drogi całe setki kilometrów i to trzeba wiedzieć. I nie wolno wywoływać w Polsce nastroju, że już możemy sobie pozwalać na pewne ulgi, czy na zmniejszanie czasu pracy, tym bardziej, że to co w czasie pracy proponują ustawodawcy wcale nie będzie skuteczne w walce z bezrobociem. To będzie tylko podrożało koszty.

  • Panie Prezydencie pamięta Pan, kto powiedział takie słowa: "Trzeba wyjść naprzeciw oczekiwaniom tych, którzy stracili mienie"?
    Prezydent RP
    : Ja powiedziałem.

  • Powiedział Pan w 1999 roku w Knesecie.
    Prezydent RP
    : Tak i ja uważam, że ta droga sądowa, którą proponujemy, która jest wykorzystywana, jest właśnie takim rozwiązaniem. I w tym sensie to, co zostało postanowione, że znaczącą część osób się wyłącza z tej możliwości, jest błędem. Przecież jest fikcją, jeżeli mówi się, że w Polsce nie było reprywatyzacji. Ona trwa, ona jest inna, ona nie jest taka jak zrobili Węgrzy w 1992 roku czy 1991 bodajże, gdzie 10 procent majątku oddali i załatwili to na samym początku swojej historii, ale Węgrzy mieli inną sytuację. Budapeszt na przykład nie był nigdy zniszczonym miastem, Warszawa była zniszczonym w 80 procentach i w ogóle porównywanie Polski do jakiegokolwiek innego europejskiego kraju nie ma sensu. My mamy dziesiątki argumentów, faktycznych, historycznych, które jak się je przedstawia naszym partnerom za granicą to oni to rozumieją. Czy zna pani drugi kraj w Europie, który ma tak zmienione granice, czy zna pani kraj, gdzie z jednej strony przybyli ludzie ze wschodu, a z drugiej strony Niemcy wyjechali, opuścili nas, czy zmuszeni zostali do opuszczenia, żeby być już precyzyjnym, miejsce gdzie odbył się Holocaust, miejsce, gdzie zniszczenia były tak wysokie.

  • A zna Pan drugi kraj, gdzie był 1968 rok i komuniści wypędzali Żydów?
    Prezydent RP
    : Tak, i komunizm, i nacjonalizm, i 1968 rok, więc wie pani, z tego choćby już względu powinniśmy do spraw reprywatyzacji podchodzić w sposób niezwykle i ostrożny, i pragmatyczny.

  • Ale jeżeli rząd Pana przekona, że to będzie bardziej kosztowne, procesy sądowe, czy Pan przychyli się do ustawy?
    Prezydent RP
    : To oczywiście będzie ważny argument. Choć ja nie wierzę, że z analizy tak to wypadnie. Ale oczywiście jeżeli by się okazało, że dotychczasowe koszty drogi sądowej są takie, że budżet tego nie może unieść, to to byłby jakiś argument, ale go nie będzie.

  • A czy zgadza się Pan z SLD, z tym argumentem - SLD powiada, że Polskę nie stać na to żeby sprowadzać gaz z Norwegii?
    Prezydent RP
    : Wie pani, to jest pytanie do specjalistów i myślę, że politycy niewiele mają tu do powiedzenia.

  • Ale wypowiadają się w tych sprawach
    Prezydent RP
    : Politycy mają tę manierę, że wypowiadają się, a dziennikarze mają tę manierę, że pytają o wszystko, więc mało kto z polityków umie powiedzieć: nie wiem, nie znam się na tym, proszę pytać kogoś innego.

  • Nawet kiedy kierują sprawę do sądu przeciwko ministrowi gospodarki.
    Prezydent RP
    : To jest coś, co w moim przekonaniu powinno podlegać bardzo poważnej dyskusji ekspertów. Jedna teza jest niepodważalna i ona jest politycznie prawidłowa, bezpieczeństwo energetyczne każdego kraju zależy od stabilnych i zdywersyfikowanych źródeł dostaw. Bezpiecznie jest, kiedy można mieć gaz, ropę zarówno z Rosji, jak i z Norwegii, jak i ze Wschodu, jeszcze lepiej byłoby żeby można było mieć swoje własne zasoby. My ich nie mamy przecież, w związku z tym niewątpliwie jest politycznie sens, żeby te źródła były zdywersyfikowane. Natomiast nie ma sensu, jeżeli okazuje się, że my tylko korzystamy, czy dogadujemy się z konsorcjami międzynarodowymi, które dostarczają nam ten sam gaz rosyjski, często drożej, a my mamy wrażenie, że już zdywersyfikowaliśmy swoich partnerów. Więc wydaje mi się, że tu potrzebna jest poważna rozmowa, w której powinni uczestniczyć eksperci. Dobrze, że minister Steinhoff taką konferencję ekspercką w Warszawie zorganizował. Dobrze, że teraz jedzie do Moskwy. W tych rozmowach powinien uczestniczyć najpopularniejszy biznesmen współczesnej Polski Aleksander Gudzowaty, bo on też jest częścią tego interesu.Z tych rozmów poważnych powinien wyniknąć program.

  • SLD występuje w obronie Aleksandra Gudzowatego i występuje w obronie Aleksandra Gudzowatego przeciwko rządowi, Pan uważa, że to jest słuszne?
    Prezydent RP
    : Nie chcę takich szczegółowych kwestii dyskutować dlatego, że to są pytania do SLD i dzisiaj wydaje mi się... Cóż tu mówić.

  • Ale Pan też jest częścią SLD?
    Prezydent RP
    : Nie proszę pani.

  • Nic już Pan w sobie nie ma z SLD?
    Prezydent RP
    : Nie, mam wiele, ja tworzyłem tę formację, ja mam tam wielu przyjaciół, natomiast nie uczestniczę w żadnych zebraniach gremiów kierowniczych, gdzie się podejmuje decyzje, gdzie dokonuje się analiz i uważam to za prawidłowe.

  • Ale czy rozumie Pan obronę Aleksandra Gudzowatego?
    Prezydent RP
    : Wczoraj na konferencji zorganizowanej przez publiczne radio w sprawie obchodów tysiąclecia i zjazdu gnieźnieńskiego i w ogóle roku milenijnego, był i premier, marszałek Sejmu, był nuncjusz papieski, byli biskupi. I gdy zerknąłem na to grono, w którym się znalazłem, mówię do nuncjusza, marszałek siedzi obok, że tak widzę, że właściwie tylko nuncjusz i ja jesteśmy w tym gronie tak naprawdę bezpartyjni. I to nie jest tylko żart. Prezydent wykonuje swoje obowiązki jako osoba bezpartyjna, choć oczywiście o jasnych, określonych sympatiach.

  • No tak, ale prezydent powinien powiedzieć, czy Polska powinna być uzależniona od gazu z Rosji, czy powinna kupować?
    Prezydent RP
    : Polska musi kupować gaz rosyjski, bo mamy do tego całą infrastrukturę, natomiast jak powiedziałem, dywersyfikacja źródeł zaopatrzenia w energię ma sens. To jest jeden z istotnych elementów bezpieczeństwa energetycznego, czy szerzej - gospodarczego państwa.

  • Ja bym chciała wiedzieć, czy prezydent rozumie SLD w sprawie obrony Aleksandra Gudzowatego?
    Prezydent RP
    : Pani mówi o dywersyfikacji, ja nie chcę mówić o panu Gudzowatym, którego szanuję i który wykazał, że jest utalentowanym człowiekiem...

  • Ale niesłusznie rząd przeciwko niemu występuje, Panie prezydencie?
    Prezydent RP
    : Jeżeli rząd zajmuje się pojedynczymi biznesmenami to nie jest dobrze. Bo jeżeli oni nie łamią prawa, jeżeli to nie jest tak, jak z tymi gangami, o których słyszymy, to tego rodzaju skupione zainteresowanie - moim zdaniem - jest dziwne. Ale, jak mówię, nie chcę tego komentować, bo to nie moja sprawa. Ja niczego do tej pory złego o działalności pana Gudzowatego tak naprawdę nie przeczytałem, natomiast oczywiście zawsze może być dyskusja co robić i w jaki sposób. Zresztą ta dyskusja o różnych biznesmenach w polskich mediach trwa. Ale wracam do myśli o dywersyfikacji odbiorców. Niech pani zauważy, zapewne i tak będzie pani o to za chwilę pytała, z Ukrainą my cały czas proponujemy istotny projekt ropociągu, który połączyłby Odessę via Brody z Gdańskiem. A co to oznacza? To oznacza możliwość odbioru zarówno ropy jak i gazu przez morze, od wytwórców nad Morzem Kaspijskim. A więc to też nie jest już ropa czy gaz rosyjski. A więc są możliwości. Trzeba o nich poważnie rozmawiać i trzeba analizować ekonomiczne możliwości, trzeba zobaczyć czy znajdujemy partnerów zewnętrznych, którzy mają pieniądze, bo największa słabość Polski to jest to, że mamy za mało pieniędzy na takie grube inwestycje i już.

  • SLD zarzuca rządowi, że jest antyrosyjski.
    Prezydent RP
    : Proszę pani, ale dlaczego mam występować w roli komentatora różnych wypowiedzi SLD. Niech pani zapyta, czy ja uważam, że rząd jest antyrosyjski.

  • To ja pytam, czy Pan uważa, że rząd jest antyrosyjski?
    Prezydent RP
    : Rząd nie jest antyrosyjski i uważam, że w ostatnich miesiącach zdarzają się bardzo pozytywne przykłady dużej aktywności. Ja wiążę osobiście tę aktywność z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, wcześniej pod kierunkiem profesora Geremka, obecnie profesora Bartoszewskiego, natomiast generalnie mogę powiedzieć, że to, co obiecywał premier w swoim expose, że nastąpi jakościowa, zasadnicza zmiana w stosunkach z Rosją nie nastąpiło, w dużej części przez Rosję. To tam się zmieniał prezydent, to tam zmieniano rządy, to tam były wewnętrzne kłopoty, ale też i z naszej strony było bardzo wiele takich, bym powiedział, stereotypów nie do pokonania i myślę, że rząd ma w tej sprawie pewien rachunek do zrobienia, choć niewątpliwie ostatnie miesiące są pełne nadziei. Ja mogę powiedzieć, co do mnie należało wykonałem, nawet ponad takie przyjęte reguły dyplomatyczne, bo raz byłem na konkursie Czajkowskiego w Moskwie i spotkałem się z prezydentem Jelcynem, choć aż takim melomanem nie jestem. Z drugiej strony, miałem kilka już rozmów i telefonicznych, i spotkań bezpośrednich z prezydentem Putinem, więc ja myślę, że uporządkujemy to. Osobiście pani powiem, zależy mi na tym, żeby na przykład ważne wizyty premiera Kasjonowa, prezydenta Putina odbyły się w okresie kohabitacji, dlatego, że wtedy będzie naprawdę pewność, że budujemy mądre, dobre dla nas i dobre też dla Rosji, stosunki na mocnej podstawie, podstawie od prawicy do lewicy, od lewicy do prawicy z udziałem prezydenta. I to też byłoby bardzo silnym argumentem uwiarygodniającym dziś i na przyszłość politykę rosyjską.

  • Mówił Pan bardzo dobrze o rządzie, a czy coś dobrego powie Pan o służbach specjalnych bo parę miesięcy temu, Pan mówił, że stracił Pan zaufanie do służb specjalnych, czy już Pan odzyskał zaufanie Panie prezydencie?
    Prezydent RP
    : W tym sensie, że oczywiście korzystam z materiałów, które otrzymuję. Natomiast temat pozostaje. Ten temat to nie jest moje zaufanie do służb specjalnych. To jest pytanie o udział ...

  • Nie, to jest Pana zaufanie, bo Pan powiedział, że stracił Pan zaufanie?
    Prezydent RP
    : Ono wynika z istotnej sprawy, mianowicie dlaczego służby specjalne mają nie kończącą się tendencję do włączania się w bieżące życie polityczne. Dlaczego obok tych ważnych funkcji, które spełniają, analizy tego co dzieje się wokół nas, informacji, które płyną z całego świata, również walki ze zorganizowaną przestępczością, dlaczego odradza się co pewien czas, szczególnie w momentach gorących, wyborczych, przedwyborczych ta tendencja do wpływania na losy polityczne Polski.

  • Ale zauważa Pan, że ta tendencja jest, była i za rządów SLD?
    Prezydent RP
    : Ja uważam, że ona jest jakby wmontowana, jest to jakiś rodzaj wirusa, który zresztą nie dotyczy tylko polskich służb specjalnych. Przecież ja rozmawiam z moimi kolegami z zagranicy, to dzieje się wszędzie. Nie wiem, czy to wynika z nadmiernych ambicji, czy to wynika z nudy, nie wiem z czego wynika, ale takie tendencje co jakiś czas się pojawiają i trzeba temu przeciwdziałać. I myśmy wiele uczynili. Mamy sejmową komisję, która ma kontrolować służby specjalne, mamy kolegium, choć ja uważam, że rola opozycji w tym kolegium jest całkowicie zmarginalizowana, za mała. SLD zapowiada, że gdyby objęło władzę, zmieni to, że na przykład na stałe w komisji sejmowej będzie przedstawiciel opozycji.

  • Czy to jest dobry pomysł?
    Prezydent RP
    : Bardzo dobry pomysł, bo uwiarygadnia.

  • Dlaczego Pan komentuje pomysły SLD, Pan powiedział, że nie będzie komentował?
    Prezydent RP
    : Nie, ten pomysł komentuję, bo chętnie, że tak powiem, bym widział to jako pomysł AWS już dzisiaj.

  • Żeby co zrobić ze służbami?
    Prezydent RP
    : Że na przykład komisja specjalna, sejmowa, na stałe, nie w rytmie co sześć miesięcy, tylko w kadencji, kiedy rządzi jeden układ, jest kierowana przez osobę z opozycji.

  • A opowiada się Pan za tym, żeby zlikwidować i Urząd Ochrony Państwa i wojskowe służby informacyjne?
    Prezydent RP
    : Nie, o likwidacji w ogóle nie może być mowy, dlatego, że takie służby są potrzebne.

  • Ale tak chce SLD, żeby w miejsce to były dwie agencje.
    Prezydent RP
    : Przecież już to przeżyliśmy, przecież był UOP i...

  • Ale potrzebna jest taka reorganizacja?
    Prezydent RP
    : Nie wiem. Jest projekt na przykład, odchodząc od SLD...

  • Ale nie odchodźmy, bo to jest projekt SLD.
    Prezydent RP
    : Przejdę do projektu posła Lityńskiego, z którym pani też rozmawiała i pan poseł Lityński, poseł Czech byli u mnie wiele, wiele miesięcy temu, przedstawiając interesujący projekt, który jest w Sejmie, który jest do rozpatrzenia. Tam chodzi nie tyle o wewnętrzne reorganizacje, co właśnie wzmocnienie kontroli, wzmocnienie cywilnego nadzoru. A przecież to trzeba rozumieć, że to nie są czyjeś ambicje, prezydenckie, premiera, czy posłów, ale wzmocnienie cywilnego nadzoru zwiększa wiarygodność tych służb, daje większe przekonanie do działań.

  • Dobrze, ale czy trzeba je zostawić w takim stanie jakim są, WSI i UOP?
    Prezydent RP
    : Na pewno nie może być tu żadnej rewolucji, która by zagroziła podstawowym interesom państwa i takiej rewolucji nie było nawet w bardziej przełomowym momencie, 1989 roku. Nie sądzę, żeby dzisiaj ktokolwiek, nawet proponując daleko idące reformy chciał rewolucji osłabiającej nas w takim dość istotnym punkcie działania państwa, jak analiza wydarzeń, jak walka z przestępczością.

  • Panie prezydencie, co Pan powie prezydentowi Kuczmie, który tłumi opozycję brutalnie?
    Prezydent RP
    : To będzie bardzo ważne spotkanie. I chcę od razu powiedzieć, że spotykam się z prezydentem Kuczmą dlatego, że my mamy strategiczne partnerstwo z Ukrainą A strategiczne partnerstwo to jest coś bardzo wiążącego, to nie jest tylko na dobrą pogodę, na miłe chwile, na przyjazne wymiany poglądów. Strategiczne partnerstwo, podkreślam z Ukrainą, dotyczy różnych ludzi, dotyczy różnych sytuacji, także deszczu, burz i gradu.

  • Tak, ale teraz są demonstracje na Ukrainie.
    Prezydent RP
    : Tak, tak, dlatego będę o tym rozmawiał i to na pewno będzie bardzo szczera, otwarta rozmowa, w której prezydentowi Kuczmie chcę powiedzieć, że nie da się dzisiaj we współczesnym świecie działać siłowo, bo to nic nie da. Że dzisiaj często ten, który ma nadzieję, że rozpędzi jakąś demonstrację, zapomina, że ta rozpędzana demonstracja pokazana w telewizji powoduje, że wydarzenia biegną jeszcze szybszym rytmem. To jest po prostu złe rozwiązanie. A więc skoro nie siła - to dialog. Największe ryzyko tej sytuacji na Ukrainie to nie jest odejście Kuczmy, czy inne rozwiązania polityczne, to jest po prostu strata czasu. Ukrainy na początku dwudziestego pierwszego wieku nie stać na taką totalną stratę czasu, gdy idzie o gospodarkę, reformy.

  • Ale kto ma rację, prezydent Kuczma czy opozycja?
    Prezydent RP
    : I jedni i drudzy, bo też chcę powiedzieć, że opozycji należałoby coś powiedzieć, więc korzystam choćby i z tej okazji, żeby powiedzieć - prezydent Kuczma jest wybranym legalnie prezydentem Ukrainy i jeżeli na Ukrainie, gdzie demokracja jest jeszcze bardzo świeża i bardzo powiedziałbym niedojrzała, ulica czy wydarzenia uliczne zaczną decydować o parlamencie, o prezydencie, to boję się, że prawdziwe wybory, nawet jak się odbędą, to niewiele będą znaczyć. Czasami trzeba nawet dla wyższych racji uszanować werdykty demokratyczne, co nie oznacza, że prezydent jest poza krytyką, że nie należy wymagać od niego wymagać dużo więcej, że nie należy go zmuszać do podjęcia dialogu, ale ja bym był ogromnie ostrożny dzisiaj w przyjmowaniu, że Ukraina może zupełnie zakwestionować werdykt wyborczy, jaki miał miejsce.

  • No tak, ale z drugiej strony prezydent Kuczma nie może kwestionować tego czego oczekuje opozycja i tego jakim głosem mówi?
    Prezydent RP
    : Nie, dlatego potrzebny jest dialog. Mamy tu w pałacu mebel, który ciągle jest do wypożyczenia. Polska go na szczęście już nie potrzebuje, bo instytucje demokratyczne działają dobrze, jest parlament, jest prezydent, jest rząd, ale ten okrągły stół w częściach jest, można go zapakować na wagon czy do tira i pojedzie, więc ja będę namawiał do dialogu. I moim zdaniem to wszystko co w tej chwili dzieje się na Ukrainie jest wyraźnym brakiem inicjatywy politycznej, ze strony władz - legalnych podkreślam, wybranych władz ukraińskich. Natomiast przestrzegam, także tych w Polsce, którzy tak sobie lekko o tym mówią, że dzień, w którym będzie można takimi metodami decydować o werdyktach politycznych będzie zachętą dla wszystkich sił, również dla tych najbardziej ekstremalnych, czarnosecinnych, żeby następnego prezydenta, który będzie chciał na przykład dobrej współpracy z Europą również obalić, ponieważ będą ci, którzy są przeciwni temu. Demokracja czasami uwiera, demokracja jest czasami jak niewygodnie skrojony garnitur, ale jednak to nie jest nagość, chroni przed przeziębieniem, a czasami i przed zapaleniem płuc.

  • Panie prezydencie, nie żałuje Pan swoich słów, że Pan przeprosi za Jedwabne w imieniu narodu. Zbulwersowany był Pana słowami były prezydent Lech Wałęsa?
    Prezydent RP
    : Sprawę Jedwabnego musimy potraktować po pierwsze z należytą powagą. Jest to wielki cios, który nas spotyka, sam zastanawiam się dlaczego tak niedawno wszyscy o tym dowiedzieliśmy się, podczas gdy sprawa była znana co najmniej od momentu procesu czyli od 1946, czy 1947 roku. Ale to się stało, to się stało i trzeba po prostu powiedzieć wszystko, co należy w takiej sytuacji powiedzieć i wyrazić skruchę i żal, i przeprosić za tę garstkę ludzi, czy za tych ludzi, którzy to uczynili. To nie jest rozciąganie odpowiedzialności zbiorowej na wszystkich Polaków, to nie jest zmiana oceny historii i przejęcie na siebie odpowiedzialności za Holocaust, to nie jest także próba obrażenia współcześnie żyjących w Jedwabnem, w Polsce, to jest po prostu ustosunkowanie się do jednej z największych, poruszających tragedii i niestety już bardzo długo po wojnie.

  • Niektórzy odebrali to tak, że Pan obwinia wszystkich za to mówiąc, że wybacza, że będzie Pan prosił o wybaczenie w imieniu narodu.
    Prezydent RP
    : To już pani kiedyś miała na antenie tę bardzo ważną uwagę, żeby czytać czy słuchać uważniej. Ja powiedziałem dokładnie to samo, co później po mnie mówił i pan premier, i ksiądz prymas. Ja myślę, że to jest bardzo dobrze, że właśnie w sprawie Jedwabnego powinniśmy tworzyć jedną opinię, jedno zdanie. 10 lipca, czy będzie śledztwo zakończone czy nie, obchody muszą się odbyć. Gdyby się nie odbyły popełnilibyśmy ogromny błąd, bo to by oznaczało, że 60 lat po tych wydarzeniach chowamy głowy ciągle w piasek. Co zrobić żeby te obchody budowały pojednanie, budowały lepszą przyszłość, a nie były wykorzystywane do takich i wewnątrzpolskich manipulacji i tego co będzie, ataku na Polskę. Jeden z wybitnych profesorów polskich mówi do mnie: Panie prezydencie za bardzo się przejmujecie tymi amerykańskimi Żydami, bo oni i tak o Polsce mają opinię ustaloną i ta krytyka więcej, krytyka mniej to już nam nie zaszkodzi. Ja mówię: rozumiem opinię pana profesora, bo to jest mniej więcej tak, jak powiedzieć człowiekowi choremu na Alzheimera, że ma jeszcze Parkinsona, no to już przy tej wielości chorób to już właściwie nie ma większego znaczenia. Niestety ten atak będzie miał miejsce. I teraz im mądrzej na ten atak odpowiemy, im szybciej i bardziej zgodnie, im bardziej wezmą w tym udział społeczności, także Jedwabnego, tym lepiej. Czy to nam się uda? Ja staram się żeby tak to było.

  • I na koniec chciałam się zapytać, czy zawsze się Pan zgadza z żoną?
    Prezydent RP
    : No, przeważnie tak, ale na pewno nie zawsze.

  • Pana żona powiedziała, że jest Pan pomazańcem Bożym?
    Prezydent RP
    : To było w cudzysłowie powiedziane. Nie mam takiego poczucia i myślę, że i ona powiedziała to w zupełnie innym kontekście.

  • No w takim kontekście.
    Prezydent RP
    : Nie, to było w kontekście pewnych oczekiwań co do traktowania, może nawet nie tyle prezydenta Kwaśniewskiego, co w ogóle urzędu prezydenckiego. To była, jak mówię, wypowiedź, którą trzeba brać w cudzysłów.

  • I tak Pan ją wziął?
    Prezydent RP
    : Tak ją słyszałem, poza tym może ja lepiej słyszę cudzysłowy w wykonaniu mojej żony, bo znamy się już tyle lat, jesteśmy małżeństwem 21 lat.

  • Niż inni...
    Prezydent RP
    : Tak, niż inni, którzy mogą nie mieć tak wyczulonego słuchu. Natomiast tam chodziło o szacunek dla urzędu, natomiast nie chodziło o osobę.


Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.