przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Zimno było w Moskwie?
Prezydent RP:
Zimno, zwłaszcza w porównaniu z Warszawą, w której było 23 stopnie, ale zimno było tylko w powietrzu, w polityce było całkiem ciepło.

Na Kremlu też?
Prezydent RP:
Na Kremlu też. Bardzo interesujące, długie rozmowy. Jestem bardzo zadowolony.

Spojrzał Pan inaczej na wojnę z terroryzmem i talibami po rozmowach z Prezydentem Putinem?
Prezydent RP:
W tej sprawie przedstawił długą analizę sytuacji. Widać, że jest bardzo dobrze poinformowany i że Rosja jest jednym z głównych uczestników tego, co się dzieje, a także - krajem silnie zagrożonym, ponieważ leży w tym rejonie, ma problemy z własnymi regionami, z terroryzmem, który u nich się pojawia. Afganistan jest krajem, który bardzo dobrze znają, bo kiedyś też, co prawda jako Związek Radziecki, chcieli go zdobywać. Tam jest bardzo dokładna analiza sytuacji, sporo obaw i przekonanie, że wojna z terroryzmem będzie długa i pełna poważnych przedsięwzięć wojskowych, społecznych i finansowych. To, co wydaje mi się w analizie szczególnie ważne, to fakt, że gdyby doszło do destabilizacji w Pakistanie, gdyby doszło do osłabienia generała Musharafa, wtedy talibowie stają się nie tylko władcami Afganistanu, ale otrzymują do dyspozycji broń nuklearną, bo Pakistan tę broń ma. W Pakistanie jest dużo większe niż w Afganistanie ryzyko dla świata.
Według sondażu z dzisiejszej Gazety Wyborczej 87% Pakistańczyków popiera talibów. To jest dodatkowy argument. Talibowie przeszli do Afganistanu z Pakistanu, mają w Pakistanie swoje naturalne środowisko, nie dziwię się tym wynikom, ale to tym bardziej świadczy o niebezpieczeństwie. Dzisiaj widać, jak wysoką cenę płacimy za zimną wojnę, za bipolarny świat, w którym jedni popierali Amerykanów, a drudzy - Związek Radziecki. I oto Ameryka, która popierała Arabię Saudyjską, ma dzisiaj siatkę terrorystyczną złożoną niemal z samych Saudyjczyków, ma Pakistan z bronią nuklearną, a ów Pakistan miał służyć równowadze w terenie. Rosjanie też nie mogą czuć się pewnie. Demony raz wywołane później wracają i to w zdegenerowanej formie. Warto sobie powiedzieć, że poparcie totalitaryzmu, w jakiejkolwiek postaci, nawet jeżeli jest komuś w danym momencie politycznie wygodnie, wróci jako tragedia zwrócona przeciwko tym, którzy go dzisiaj popierają. Walka z terroryzmem musi być bezwzględna.

Wczoraj w Polsce pojawiło się po raz pierwszy, nie wiadomo czy realne, zagrożenie atakiem bioterrorystycznym.
Prezydent RP:
W Gdańsku jest kilkanaście osób hospitalizowanych. Koperty z proszkiem są badane. Zwracam wszystkim Państwu uwagę, żeby być ostrożnym. Jestem niemal pewny, że jest to żart, że ktoś wsypał cukier puder czy budyń, ale to wywołuje wszystkie niezbędne procedury. Ci ludzie muszą być hospitalizowani, przyjąć antybiotyki, a minie tydzień zanim zostanie dokładnie zbadane, co w tych kopertach się znalazło. Apeluję do wszystkich urzędów, żeby wykazać dużą ostrożność, a jednocześnie zapowiadam: jeżeli okaże się, że to są żarty, to policja dołoży wszelkich starań, żeby żartownisiów ukarać. Jest wystarczająco niebezpiecznie na świecie, żebyśmy sobie podnosili adrenalinę takimi żartami.

W jakim procencie Polska jest gotowa na walkę z terroryzmem, na ochronę obywateli?
Prezydent RP:
Do tej pory jest gotowa i skuteczna.

Na szczęście jeszcze się nic nie wydarzyło
Prezydent RP:
Mamy pełen monitoring. Nawet przypadek gdański świadczy, że reagujemy. Do tej pory wszystkie służby działają tak jak trzeba. Jest kontrola granic, powietrza, urzędów państwowych, środowisk zagrożenia. Środowiska uznawane za nie do końca pewne też są pod obserwacją. Na razie dajemy sobie radę, chociaż jeszcze nas nie sprawdzono i oby nigdy nas nie sprawdzono.

Są to czasy, kiedy służby specjalne będą odgrywać znaczną role. Czy uważa Pan, że powinny być zreformowane tak jak chce premier Leszek Miller
Prezydent RP:
Służby muszą działać skutecznie. Potrzebne są zmiany. Mamy już doświadczenie. Chcę powiedzieć, co Premier desygnowany już wie, bo rozmawialiśmy na ten temat, że sytuacja po 11 września stawia nowe zadania. Nie możemy zająć się reformowaniem, samymi sobą, w momencie, kiedy są takie zagrożenia, kiedy nasz największy wkład do koalicji antyterrorystycznej, to - poza udzieleniem przestrzeni powietrznej, wsparciem politycznym - współpraca wywiadu. Nawet najlepsze pomysły muszą mieć swój właściwy czas. Dzisiaj, jeżeli chodzi o służby wywiadu, kontrwywiadu trzeba zachować się tak, żeby niczego nie popsuć. Zmiany ludzi, reformy będą następować. Nie ma w tej chwili czasu na teoretyzowanie na temat wywiadu i kontrwywiadu, bo oni muszą działać.

Jak sytuacja międzynarodowa zmieniła stosunki miedzy Polska a Rosją?
Prezydent RP:
Zmieniła perspektywę patrzenia. Zdajemy sobie sprawę , że dzisiaj przed światem stoją wyzwania nieporównywalnie trudniejsze, bardziej dramatyczne niż to co było kilka miesięcy temu. Nie ma co przejmować się drobiazgami, trzeba budować dobre stosunki, zapewnić nam bezpieczeństwo, o terroryzmie też będziemy musieli wspólnie rozmawiać. 6 listopada odbędzie się konferencja w Warszawie, mam zapewnienie, że przyjedzie tu szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Rosji. Jest wola zamknięcia okresu ochłodzenia i przejścia do czynu. Wizyta Prezydenta Putina jest ustalona na połowę stycznia, wcześniej dojdzie do spotkania premierów, żeby dać tej wizycie odpowiednie treści gospodarcze. A jeśli chodzi o takie trudne sprawy jak NATO - przede wszystkim zmieniło się patrzenie rosyjskie. Oni bardzo blisko współpracują z NATO, uważają, że dziś nie ma skuteczniejszego systemu w Europie i w rejonie euroatlantyckim jak właśnie ten Sojusz. Zupełnie inaczej zaczynają patrzeć na rozszerzenie NATO o kraje bałtyckie. Wydaje mi się, że ten problem jest już jakby opanowany w sensie politycznym, jest w istocie zgoda.

Rozmawiał Pan o tym z Prezydentem Putinem? Prezydent Putin mówił, że nie będzie weta rosyjskiego?
Prezydent RP:
Weta nie będzie, bo nawet nie może być z punktu widzenia formalnego. On rozumie argumenty i wydaje mi się, że trzeba dziś przewartościować wiele spraw związanych z myśleniem o NATO. Natomiast co jest jego problemem - to jest stosunek rosyjskiej opinii publicznej. Pamiętajmy, że poza wszystkim on gdzieś tam w głowie ma kandydowanie na następną kadencję i nie liczyć się z tą opinią nie może. Ale wydaje mi się, że to, co się dzieje w tej chwili uwiarygadnia NATO jako Sojusz skuteczny w walce z zupełnie nowymi zagrożeniami jak choćby talibowie.

Prezydent Putin rozumie argumenty, ale też ma w ręku więcej argumentów, bo się zmieniła w ogóle sytuacja międzynarodowa.
Prezydent RP:
To tylko jeden fakt i myślę, że trudno mieć do niego o to pretensje. Dzięki - mówiąc w cudzysłowiu - tej sytuacji Rosja wróciła do wielkiej międzynarodowej gry, z której przez ostatnie lata była wyłączona. Natomiast proszę zauważyć, że Putin robi to w bardzo dobry sposób, także z naszego punktu widzenia. On jest zdecydowanie po stronie USA, po stronie Europy Zachodniej, NATO - czyli także Polski. Ze strony rosyjskiej nie ma tutaj żadnych wątpliwości, nie ma żadnych znaków zapytania. On ośmielił Uzbekistan i inne kraje Azji Środkowej, żeby włączyły się do tych działań. Oczywiście, że można powiedzieć, iż on to czyni także we własnym interesie, bo ma Czeczenię - to prawda. Ale dzisiejsza postawa rosyjska jest postawą słuszną, właściwą jeśli chodzi o ten kryzys.

I dlatego Pan na konferencji prasowej wczoraj w Moskwie wypowiedział słowa prorocze - powiedział Pan: A teraz będzie proroctwo. Być może tak się stanie, że kiedyś, w przyszłości Rosja będzie w NATO...
Prezydent RP:
Powiedziałem to mając nadzieję, że te słowa większym echem odbiją się nawet w samej Rosji, dlatego, że mi się wydaje, iż my musimy ośmielać samą Rosję do zmiany myślenia. Dzisiaj to nie jest perspektywa ani bliska, ani realna w ciągu najbliższego czasu. Natomiast niewątpliwie jeżeli myślimy o systemie bezpieczeństwa w świecie, to musi być on zbudowany z Rosją. Na razie dzieje się to poprzez bliską współpracę NATO - Rosja, to jest bardzo dobre. Natomiast powiedziałem to z premedytacją po to właśnie, aby opinia rosyjska była bardziej ośmielana w myśleniu pozytywnym o NATO i o swoim miejscu w takim systemie współpracy.

Minister spraw zagranicznych Izraela Simon Peres poszedł jeszcze nawet kawałek dalej - powiedział, że NATO powinno być rozszerzone i o Chiny, i o Indie.
Prezydent RP:
Gdyby to miało pomóc bezpieczeństwu świata, gdyby to miało zapewnić pokój, gdyby to miało również dać pokój na Bliskim Wschodzie i pogodzić Izrael z Palestyną, to myślę, że warto i taki projekt przemyśleć. Dzisiaj on brzmi nazbyt fantastycznie, choćby z tego względu, że ani Indie, ani Chiny nie są nim zainteresowane. Natomiast pamiętajmy, że terroryzm postawił zupełnie nowe pytanie - jak się obronić wspólnie, bo zagrożenie może być w każdym momencie, w każdym miejscu i bardzo niespodziewane. Stąd wiemy, że wielkie struktury polityczne nie są wydolne, jak na przykład Narody Zjednoczone. Gratuluję ONZ i Kofi Annanowi Nagrody Nobla, bo na pewno należy im się za całokształt, ale w tej sytuacji, po 11 września, jest to instytucja dość pasywna. Nawet niewiele słyszymy, co tam się dzieje. I więcej - Amerykanie, jak sądzę, ONZ nie chcą nawet używać, bo boją się, że każda debata na forum Zgromadzenia ONZ spowodowałaby bardziej sąd nad Ameryką aniżeli nad terrorystami. Takie ryzyko istnieje. Jest dzisiaj niewątpliwie pytanie, jak zapewnić bezpieczeństwo wobec nowych zagrożeń i na razie odpowiedź jest taka, że niektóre z tych systemów bezpieczeństwa działają. Na pewno działa system NATO, ale on jest euroatlantycki. Trudno mi w tej chwili oceniać, jak działają systemy azjatyckie, ale przecież miejsc zapalnych mamy tam całe mnóstwo. Wszystko, co może służyć bezpieczeństwu trzeba bardzo poważnie rozpatrzyć.

Bezpieczeństwu i nowemu porządkowi na świecie...
Prezydent RP:
... i nowemu porządkowi na świecie. Myślę, że ten porządek też się nieco zmienił po ataku terrorystycznym, dlatego, że byliśmy pewni, iż oto mamy jednego zdecydowanego, niezagrożonego lidera, jakim są USA, że od świata dwubiegunowego przeszliśmy do świata z wyraźną dominacją. A teraz się okazało, że nawet ten najsilniejszy jest zagrożony. Stąd wraca pytanie o element solidarności międzynarodowej, o te różne miejsca, w których powinna być realizowana podobna polityka. Jest więc oczywiście pytanie o Chiny, o Indie - to jest dzisiaj już ponad miliard ludzi i broń jądrowa. To jest pytanie o Rosję, o Bliski Wschód i o Południową Afrykę jako czynnik stabilizujący.

To jest pytanie o prawie wszystko.
Prezydent RP:
Prawie wszystko - i tak, i nie. Jest ileś kluczowych miejsc na świecie, od których zależy dużo więcej niż - z całym szacunkiem od Polski i od wyników wyborów w Polsce.

Jak Pan rozmawia z Prezydentem Putinem to jest taka asymetria w tej rozmowie?
Prezydent RP:
W rozmowie asymetrii nie ma dlatego, że traktujemy się z szacunkiem, powagą i równoprawnie. Natomiast oczywiście inną rolę do odegrania ma Rosja, a inną - Polska. My jesteśmy bardzo ważnym krajem Europy Środkowej, niektórzy mówią "liderem", ja unikam tego słowa, bo wiem, że to nie musi się wszystkim podobać. Ale my jesteśmy tu, w tym miejscu bardzo ważni, natomiast w polityce globalnej jesteśmy o tyle ważni, o ile jesteśmy w NATO. Przecież nawet dzisiaj jak słyszałem takie utyskiwania jednego z byłych doradców premiera Buzka, że Prezydent Bush w swoim wystąpieniu wymienia Francję, Wielką Brytanię, Australię, Niemcy, a nie wymienia Polski. Choćby z tego względu, że tak długo, jak nie będziemy mieli dużych samolotów transportowych, to mobilność polskich oddziałów specjalnych, które mamy, będzie taka, że nie będzie można ich użyć. W związku z tym mówi się o tych, którzy dysponują pewnymi możliwościami. My musimy też wiedzieć, że na obecnym etapie Polska jest krajem na dorobku, krajem o silnej pozycji regionalnej, ale który na pewno nie jest silnym graczem w polityce międzynarodowej. Jak to kogoś boli, to przepraszam, ale taka jest rzeczywistość.

Tony Blair wczoraj powiedział, że spotkał się z Arafatem i powiedział, że państwo palestyńskie właściwie powinno powstać. Jakie jest polskie stanowisko w tej sprawie?
Prezydent RP:
Od początku uważamy, że trzeba kontynuować i zakończyć proces pokojowy na Bliskim Wschodzie właśnie przyznaniem państwowości palestyńskiej i oczywiście porozumieniem pokojowym między Izraelem a Palestyną zawierającym najtrudniejszą kwestię - na którą nie ma dobrej odpowiedzi - status Jerozolimy. Wydaje mi się, że status Jerozolimy musi być jak najbardziej otwarty, miasta wielu religii, wielu kultur i które miałoby szczególny status miasta chronionego umowami międzynarodowymi. Dla obu stron jest to na razie problem nie do przejścia, bo Izrael nie wyobraża sobie rezygnacji z Jerozolimy w swoich granicach. Palestyńczycy nie wyobrażają sobie, żeby nie mogli uzyskać praw do Jerozolimy, natomiast trzeba szukać jakichś pokojowych, kompromisowych rozstrzygnięć, choć wydaje się to ciągle nie tylko trudne, ale i niemożliwe. Natomiast odwiedzałem przecież Jasira Arafata i to będąc z wizytami w Izraelu, więc to było wtedy możliwe, i w Rammalach, i później w Betlejem, byłem w jego prezydenckim pałacu i wtedy mówiliśmy o państwowości. Muszę powiedzieć, że Arafat w rozmowach był bardzo rozsądny. Już kilka razy chciano proklamować państwo palestyńskie, natomiast ze względu na opinię międzynarodową ta decyzja jest odwlekana po to, żeby uzyskać stabilny pokój między Izraelem i Palestyną. Dzisiaj wydaje mi się, że warunki są dużo gorsze niż choćby rok temu, kiedy tam byłem.

Czy wspólnie z Prezydentem Putinem oceniali Panowie wyniki działań wojennych, które podjęli Amerykanie w Afganistanie?
Prezydent RP:
Zgodziliśmy się co do jednego, że prezydent Bush działa tutaj w sposób absolutnie prawidłowy, z wielką rozwagą i nie poddał się naciskom opinii publicznej, czy oczekiwaniom, że nastąpią ataki błyskawiczne, natychmiast skuteczne. Doceniliśmy inicjatywę dyplomatyczną, która została podjęta w zbudowaniu sojuszu antyterrorystycznego. Jest czymś niezwykle ważnym, że Amerykanie - mimo swojej pozycji - kontaktują się z partnerami, z Rosją i z Polską. Rozmawiałem z wiceprezydentem Cheneyem, teraz jedzie do USA jedzie minister Marek Siwiec, aby spotkać się z panią Rice. Muszę więc powiedzieć, że Amerykanie zachowują się wręcz wyjątkowo jak na siebie, z wielkim taktem, umiarem i rozsądkiem. Natomiast co jest najtrudniejsze? Na razie te ataki są na infrastrukturę, więc niewątpliwie infrastruktura w Afganistanie jest zniszczona, natomiast nie dotknęło to bezpośrednio morderców, tzn. bin Ladena, jego ludzi, bo oni są odpowiednio ukryci, schowani. W opinii Putina są w Afganistanie, oni nie przenieśli się, na temat ucieczki są tylko plotki. A jak też mówiłem Pakistan jest kluczowy dlatego, że ten kraj to jest nie tylko 80 % poparcia dla talibów, ale to jest w ogóle środowisko naturalne Talibów i - pamiętajmy - państwo dysponujące bronią jądrową. Dzień, w którym broń jądrowa mogłaby być w rękach terrorystów zasadniczo zmieniłby sytuację całego świata.

A jak Pan ocenia zmianę władzy w Polsce?
Prezydent RP:
Jesteśmy po wyborach. 19 października - jak sądzę - będzie nowy rząd. Wydaje mi się, że to idzie sprawnie i jest nadzieja, że rząd rozpocznie swoje prace niezwłocznie. Rząd wydaje mi się ekipą kompetentną.

Podoba się Panu skład nowego rządu?
Prezydent RP:
Tak, przecież wszystkich ich znam, więc mogę powiedzieć, że są to ludzie o wysokich kompetencjach, bardzo pracowici, umieją grać drużynowo, a to też jest bardzo ważne. Ale pamiętajmy, że ten rząd zostanie skonfrontowany z problemami, jakich żaden rząd do tej pory nie miał, no może poza rządem Tadeusza Mazowieckiego w 1989 roku. Tam się dokonywała zmiana ustroju politycznego, gospodarczego. Ten rząd wchodzi do sytuacji bardzo trudnej gospodarczo, bo mamy coraz niższy rozwój, dziurę budżetową na poziomie 88 mld złotych, czyli 20 mld dolarów. To ogromne pieniądze, które gdzieś trzeba znaleźć i nie będzie to proste. I ten rząd rozpoczyna swoją pracę w dramatycznie napiętej sytuacji międzynarodowej. Rozmawiałem choćby z prof. Belką o wydatkach, które musimy mieć jako rezerwę na działania nadzwyczajne, gdyby było na przykład jakieś zagrożenie bakteriologiczne. To już jest komplikacja, a dodatkowo jest to komplikacja przy bardzo zaciśniętym pasie, przy bardzo surowej, restrykcyjnej i oszczędnościowej polityce. Mam nadzieję, że ten rząd ma wystarczająco dużo kompetencji, a jednocześnie konsekwencji, żeby tym wyzwaniom sprostać i życzmy mu tego, bo to leży w naszym wspólnym interesie.

Panie Prezydencie. Na zakończenie muszę Panu powiedzieć, że wczoraj - kiedy był Pan w Moskwie - w programie III za 51 tys. złotych zostało wylicytowane pióro, które Pan. Dziękuję, w imieniu programu III, słuchaczy i tych, dla których będą przeznaczone pieniądze z licytacji tego pióra, a więc szkół, które uległy skutkom powodzi.
Prezydent RP:
Cieszę się, że mogłem włączyć się do tej akcji i przede wszystkim dziękuję tym, którzy chcieli pieniądze przeznaczyć na pomoc dla szkół. To pióro jest ładne, więc myślę, że w każdej kolekcji będzie dobrze wyglądało. Na przyszłość jestem również do dyspozycji.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.