przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie prezydencie, proszę powiedzieć, jak pan ocenia plan ratunkowy ministra Bauca?
Prezydent RP
: Trudno mi dokonać tej oceny, dlatego, że ciągle podstawową trudność stanowią wyliczenia. Wczoraj rozmawiałem z panem premierem na ten temat i on mi z całą szczerością powiedział, że on też nie wie jak wyglądają te najbardziej zweryfikowane dane. Więc tak długo, jak nie będziemy mieli pewności o jakim deficycie mówimy, o jakich koniecznościach oszczędności trudno będzie oceniać ten plan. Natomiast ja generalnie uważam, że mamy stan kryzysu finansów publicznych i stąd konieczne są działania, które będą porządkowały sytuację, a to oznacza oszczędności, to oznacza większą dyscyplinę i to oznacza rezygnację z wielu zamierzeń.

Nie wierzy Pan w tę liczbę 88 miliardów, jeżeli nie będzie cięć w budżecie?
Prezydent RP
: Wie pani, nie wierzę dlatego, że to nie zostało potwierdzone. Ekonomiści mają różne zdania na ten temat. Cały czas słyszę, również ze strony wybitnych ekonomistów, że brakuje im wyliczeń, czy to dlaczego tak niska jest prognoza wpływów, skąd biorą się aż takie wielkie kwoty tego potencjalnego deficytu. Sądzę, że jest potrzebne w tej chwili, w ciągu dosłownie najbliższych godzin zweryfikowane dane, które moglibyśmy uznać jako mniej więcej wiarygodne, czy takie, które oczywiście obarczone są pewnym błędem prognozy, ale jednak mówią prawdę o stanie finansów publicznych. Tak długo, jak Prezes Rady Ministrów będzie twierdził, że on sam nie ma zaufania do tych danych i nie wie skąd one się biorą, to trudno mnie przyjąć dane publikowane przez gazety jako w stu procentach wiarygodne.

No tak, ale to są dane, które są publikowane przez gazety, to są dane, które zostały dostarczone ministrom w rządzie Jerzego Buzka i te dane są danymi pewnymi.
Prezydent RP
: Właśnie nie wiem. Myślę, że powinniśmy zaczekać na ostateczną opinię rządu, bo jeżeli te dane ministra finansów, jak słusznie pani powiedziała, będą miały pieczęć rządu, to wtedy trzeba je uznać za już potwierdzone i w pełni wiarygodne.

Pieczęci rządu już nie mają, bo wicepremier Steinhoff powiedział, że rząd w żadnym wypadku nie zgodzi się na takie cięcia w budżecie.
Prezydent RP
: Myślę, że mówimy o dwóch różnych sprawach. Pierwsza to jest diagnoza stanu i tu musi być pieczęć rządu. Musimy wiedzieć. I tylko rząd dysponuje instrumentami, żeby to powiedzieć. Mój urząd prezydencki nie ma takich możliwości weryfikacji danych czy ministra finansów czy innych, natomiast rząd ma przecież i centrum, którym kieruje minister Kropiwnicki i inne możliwości zweryfikowania tych danych. Więc pierwsza rzecz: musimy mieć diagnozę i musimy wiedzieć o jakich kwotach mówimy po to, żeby przyjąć do tego plan oszczędnościowy, który na pewno będzie rodził się w bólach, bo on oznacza, wiele rezygnacji, on oznacza wiele kłopotów, także sporo frustracji ze strony różnych grup społecznych. Dzieje się to w roku wyborczym, nawet nie w roku, ale w miesiącu wyborczym.

Ale Panie Prezydencie, nie ma Pan tych danych, a podpisał Pan jednak wczoraj ustawę o podwyższeniu składki ubezpieczeniowej, która należy między innymi do tych instrumentów, o których mówił minister Bauc, i które należy ciąć.
Prezydent RP
: Tak jest i uczyniłem to dopiero po ostatniej rozmowie z panem premierem Buzkiem, która odbyła się tutaj późno wieczorem, o dwudziestej, i który powiedział, że nie zgłasza w tej sprawie prośby o moje weto. Więcej, uważa, że ta materia merytoryczna, która jest zapisana w tej ustawie - pamiętajmy, że zwiększenie składki to jest zaledwie jeden z artykułów całej ustawy, ona liczy bardzo wiele różnych punktów - jest słuszna. Uważam, że one rzeczywiście mogą poprawić tę koślawą reformę służby zdrowia, jaka została przeprowadzona. Zdajemy sobie sprawę, że są z tym związane koszty, ale wobec takiego stanowiska uznałem, że tę ustawę trzeba podpisać, żeby można było reformę poprawiać, żeby pacjenci mieli lepszą ochronę zdrowia. Natomiast istnieje furtka, i tutaj premier jest zgodny - a myślę, że wszyscy, gdyby taka okoliczność zaszła - będą zgodni, że można zamrozić tę propozycję zwiększania składki o 0,25% co roku. Pamiętajmy, że to stopniowo ma narastać przez kolejne lata. Wtedy trzeba przyjąć jednozdaniową ustawę, że artykuł i tu odpowiedni numer tego artykułu nie działa w okresie do roku - nie wiem 2002, 2003 i trzymamy się składki z roku 2001, czyli 7,75%.

Ale premier zgłaszał zastrzeżenia w stosunku do innych ustaw, które chciał żeby Pan nie podpisał, na przykład ustawy prorodzinnej.
Prezydent RP
: Rozmawialiśmy na ten temat. Tu premier nie wyraził ostatecznego zdania. Oczekuję, że w ciągu najbliższych dni rząd powie czy chce, żeby jakieś ustawy zostały przeze mnie nie podpisane, bo w ciągu dosłownie kolejnych dni będą upływały terminy i oczekuję tego stanowiska. Myślę, że najdalej we wtorek rząd będzie w stanie po pierwsze powiedzieć o jakim deficycie mówimy i po drugie, jakie środki zaradcze trzeba przyjąć. I po trzecie, jakie z ustaw, które jeszcze nie weszły w życie, nie zostały podpisane, powinny być przeze mnie zawetowane.

A jeżeli zdarzy się taka sytuacja, że premier Jerzy Buzek jednak nie zgłosi zastrzeżenia do ustaw prorodzinnych pod presją rządu, bo jak Pan wie wielu członków rządu nie zgadza się na to żeby ta ustawa była zawetowana, nie zgadza się obóz polityczny pana premiera na to.
Prezydent RP
: Widzi Pani, w tym jest cała trudność, że to się dzieje w momencie, kiedy są wybory, kiedy mówimy o obozie politycznym, o zapleczu, i o zwyczajnym strachu przed utratą wyborców. Będę więc musiał podejmować i będę podejmował decyzje zgodnie z własnym sumieniem, własną wiedzą i niewątpliwie z tak zwanej ostrożności procesowej, tak długo, jak nie będzie tych danych i nie będzie planu ratowania czy uzdrowienia finansów publicznych, to ja będę skłonny co raz bardziej te ustawy wetować. Jak mówię, z ostrożności procesowej, żeby rzeczywiście po kolei nie powstawała jakaś ogromna suma, na którą nas nie stać, bo to jest nieodpowiedzialne. Nas dzisiaj na wiele rzeczy nie stać i nawet jeżeli intencje były jak najlepsze, jeżeli chcieliśmy pomóc ludziom, także rodzinom wielodzietnym, to trzeba powiedzieć, że po prostu na to nas dziś nie stać. Tak samo, jak prawdopodobnie, chcę to też powiedzieć, nie stać nas na zwiększenie składki, trzeba będzie jednak tę ustawę zamrażającą progresję składki na ubezpieczenia zdrowotne także wprowadzić, to jest moje przekonanie.

No to, skoro nie stać, to po co Pan to zrobił?
Prezydent RP
: Dlatego, że tam jest wiele przepisów, które muszą wejść w życie. Łatwiej ustawę przyjąć jednozdaniową niż powtórzyć, nie wiadomo w jakim terminie ustawę, która składa się z kilkudziesięciu czy nawet więcej niż kilkudziesięciu artykułów.

Wśród cięć ministra Bauca było również zawieszenie ustawy o realizacji finansów na samolot wielozadaniowy, przy samolocie była rubryczka, jest - zawiesić.
Prezydent RP
: Uważam, że tutaj minister finansów powinien wykazać jednak przynajmniej chęć rozmowy z ministrem obrony czy samym premierem. Proszę państwa, samolot wielozadaniowy to jest jedno z naszych zobowiązań w ramach udziału w NATO. I nawet jeżeli dzisiaj trzeba byłoby doprowadzić do pewnych zmian w programie zakupu samolotu, to my nie możemy zawiesić tego, bo w ten sposób jednostronnie niejako, nawet nie informując sojuszników, mówimy, że nie wypełniamy jednego z najważniejszych, a mówiąc zupełnie jasno: najważniejszego naszego zobowiązania w ramach NATO. Jakość polskiego członkostwa w NATO przede wszystkim zależy od tego właśnie projektu - samolotu wielozadaniowego. Za chwilę nie będą polscy lotnicy mieli na czym latać. Okaże się, że polskie wojsko jest kulawe, jest po prostu niezdolne do wykonywania swoich obowiązków. Więc tutaj trzeba szukać innych rozwiązań. Może dogadywać się z naszymi partnerami natowskimi o formy pomocy, może o leasing, może o inne rzeczy, ale my nie możemy tego zrobić w sposób jednostronny. Tutaj nas wiążą zobowiązania sojusznicze i uważam, że to było błędne wpisanie, nawet samo wpisanie do tego projektu, bez uzgodnień, bez poinformowania sojuszników, wytłumaczenia im sytuacji, później opublikowanie tego w prasie. To był błąd. Tak się nie dzieje w ramach Sojuszu.

A czy według Pana Prezydenta, musi być coś za coś, bo skoro samolot wielozadaniowy tak, to może trzeba przyjąć to co proponuje minister Bauc, czyli zlikwidować przywileje dla służb mundurowych, na przykład.
Prezydent RP
: Być może. Myślę, że głębokość oszczędności musi być duża, w związku z tym spodziewam się, że cała lista tych koniecznych oszczędności może być bardzo i długa, i bolesna, włącznie z zamrożeniem płac w sferze budżetowej, także być może taka rzecz, którą bym radził rozważyć rządowi, żeby na przykład odprawy dla rządu czy ministrów, którzy odchodzą z rządu, wiceministrów nie były trzymiesięczne, a tylko miesięczne. To też są oszczędności. Sądzę, że w sytuacji kiedy trzeba zacisnąć pasa, jak to się zwykło mówić, to musi obowiązywać wszystkich i nie ma co tutaj epatować zamrożeniem emerytur i rent, bo to powinna być rzeczywiście ostatnia rzecz, na którą się decydujemy. Bo to jest społecznie nie tylko, że najbardziej bolesne, ale bym powiedział: najmniej moralne, bo dotyczy grupy ludzi, którzy już długo czekać nie mogą. Natomiast jeśli chodzi o ministrów, jeśli chodzi o urzędników, sądzę, że tutaj można oczekiwać zrozumienia dla decyzji, że na przykład przez najbliższe dwa, trzy lata płace będą zamrożone.

No tak, ale czy Pan jako zwierzchnik sił zbrojnych zgodziłby się na to, żeby zamrozić płace dla służb mundurowych?
Prezydent RP
: Sądzę, że jeżeli byłaby taka konieczność, jeżeli byłaby za to szansa modernizacji, to trzeba to poważnie rozpatrzyć.

A co Pan sądzi o pomyśle ministra Bauca, żeby wprowadzić podatek importowy, to właściwie jest jedyny taki realny wpływ do budżetu, podatek importowy to jest 10 miliardów?
Prezydent RP
: To jest czasowe rozwiązanie, bo ono nie będzie dobrze przyjęte szczególnie przez świat zewnętrzny, bo to są takie regulacje, które uznawane są za niezgodne generalnie z koncepcją, liberalną koncepcją podejścia do wymiany handlowej. No, ale jeżeli tylko taki pomysł mamy, to być może trzeba będzie się zdecydować. Ja tutaj, jak mówię oczekuję bardziej poważnych argumentów i całej listy tych możliwych działań i decyzji. Jeżeli na rok czy na dwa trzeba będzie wprowadzić taki podatek, to prawdopodobnie trzeba będzie.

A czy Pan widział w ogóle te założenia, które są do projektu budżetu na 2002 rok?
Prezydent RP
: Tak, otrzymałem je w momencie, kiedy minister Bauc pierwszy dokument sformułował, otrzymałem go bezpośrednio od pana ministra. A tego, o czym wczoraj dyskutowała rada ministrów, jeszcze nie mam. Myślę jednak, że otrzymam za chwilę, a poza tym są gazety więc dzisiaj prasa jest dużo lepiej poinformowana podejrzewam niż ..

Ja mam przy sobie te założenia, to może dam Panu w prezencie.
Prezydent RP
: Ale Pani ma też zapewne zobowiązania, które ja też mam, nie z wczorajszej rady ministrów.

Nie, wczorajsze mam, najświeższe.
Prezydent RP
: Będę wdzięczny - ja tego nie otrzymałem.

W każdym razie, wracając do ministra finansów, ministra Bauca, niedawno Pan powiedział, że na miejscu premiera rozważałby Pan dymisję ministra Bauca i że minister jest odpowiedzialny za bałagan w budżecie. Czy podtrzymuje Pan swoje zdanie sprzed kilku tygodni?
Prezydent RP
: Myślę, że dzisiaj to pytanie byłoby może bardziej interesujące zadać premierowi, co on sądzi o ministrze finansów.

Ale ponieważ Pan Prezydent sam wyraził zdanie...
Prezydent RP
: Tak, ale wyraziłem w innym momencie. I teraz zaskoczę Panią, bo uważam, że kiedy ja mówiłem o tym, to chodziło o to niedoliczenie z budżetu na rok bieżący 2001 i nowelizację. Uważałem, że w takich sprawach jednak odpowiedzialność ministra finansów jest bardzo istotna, jeżeli można aż tak się pomylić. Tu jakieś wnioski personalne mogą być czy mogłyby być wyciągnięte. Dzisiaj ja bym już żadnych personalnych wniosków nie stawiał, bo po pierwsze jesteśmy blisko wyborów, po drugie, cały sztab pracuje nad tymi założeniami, przecież to nie są rachunki, które wieczorami na kalkulatorze wykonuje minister Bauc, więc tu trzeba mówić o Ministerstwie Finansów w całości. Myślę, że dzisiaj rozwiązania personalne mogą być, to jest domena rządu, jak będą to oczywiście moim obowiązkiem jest przyjąć te wnioski, ale sprawą dzisiaj zasadniczą jest, żeby Ministerstwo Finansów przedstawiło rzetelny obraz budżetu państwa, zweryfikowany także być może przez niezależnych ekonomistów, którzy by powiedzieli tak jest, to nam pasuje, tak możemy tę prognozę ocenić, no i na tej podstawie musi być plan sanacyjny, plan uzdrowienia.

Ale jesteśmy teraz w kampanii wyborczej. Już abstrahując od tego, czy te liczby są do końca prawdziwe czy nieprawdziwe, czy są jakieś zakładki w postaci kilku miliardów z czego można by było zrezygnować, to doskonale Pan wie, że trudno będzie ministrom zgodzić się na przyjęcie tego planu ratunkowego. I co wtedy?
Prezydent RP
: Co wtedy?

Ministrowi Baucowi, jak jeden z ekonomistów napisał dzisiaj w "Gazecie...", pozostaje tylko podanie się do dymisji.
Prezydent RP
: To też jest zawsze w polityce jakieś rozwiązanie. Natomiast ja chciałbym powiedzieć, ta sytuacja jest niedobra też dlatego, że wybory, i dlatego, że budżet jest w tym stanie - ale też stwarza pewne szanse. Ta szansa polega na tym - my mówimy o założeniach budżetu na rok 2002, że ten budżet tak czy inaczej będzie przyjmowany przez nowy parlament. Czyli dzisiaj właściwie powinniśmy przyjąć taki sposób rozumowania: nie uciekać od problemów. Te problemy muszą być nazwane przez ten rząd i ten rząd musi wziąć na siebie odpowiedzialność za to, co pozostawia po sobie. I opozycja nie pozwoli temu rządowi zapomnieć o odpowiedzialności, tego jestem pewny. Natomiast partie, które szykują się do rządzenia po wyborach muszą wiedzieć, że z tymi problemami będą natychmiast konfrontowane. Czyli, że ten budżet nagle cudownie nie ozdrowieje, nagle nie znajdą się pieniądze. Więc wydaje mi się, że mając w pamięci, mając gdzieś z tyłu głowy wybory i wyborców, trzeba wiedzieć, że trzeba prawdzie spojrzeć w oczy i trzeba po prostu przyjąć takie rozwiązania, które dzisiaj jakby założone no będą później już budżetem i będą wykonane w roku 2002. Tego nikt nie ominie.

Tak, ale czy powinno dojść do konsensusu między opozycją a rządem, czy opozycja z rządem powinna usiąść do stołu i rozmawiać na temat budżetu?
Prezydent RP
: Jestem zdecydowanie za tym, żeby rozmawiać. Uważam, że tutaj trochę jakby szczególnie ze strony rządu wychodzą sygnały, które są niekonsekwentne. Bo jeżeli pan wicepremier Steinhoff kilka razy mówił o chęci rozmowy z opozycją, to trzeba wreszcie rozmawiać. Trzeba napisać zaproszenie. Trzeba wyznaczyć miejsce tego spotkania, nie wierzę żeby ktokolwiek z opozycji, ja tu mówię także o SLD, mówię o PSL, mówię dzisiaj chyba i o Platformie Obywatelskiej i innych ugrupowaniach, bo tu trudno byłoby przecież nie uwzględniać tej mapy politycznej, która wynika choćby z sondaży i niech w takim miejscu odbędzie się dyskusja, gdzie rząd przedstawi wyliczenia, przedstawi propozycje, da czas do namysłu i do wypowiedzi środowiskom opozycyjnym dlatego, że nikt tego problemu nie ominie, nie ominie tego ani lewica, ani prawica, ani dzisiejszy rząd ani opozycja, ani społeczeństwo tego nie ominie. Trudności budżetowe odbiją się na nas wszystkich. W związku z tym nie ma co chować głowy w piasek, nie ma co wmontowywać tego wszystkiego wyłącznie w kampanię. Trzeba, jak mówię, prawdzie spojrzeć w oczy i szukać środków zaradczych.

Ale słyszał Pan, co mówi przewodniczący SLD Leszek Miller, że rząd rządzi, a opozycja jest w opozycji.
Prezydent RP
: To jest oczywiste, tutaj nie odkrywa żadnej Ameryki. Natomiast są momenty, w których możliwe jest współdziałanie po prostu, nie na zasadzie przejmowania odpowiedzialności. Odpowiedzialność za sytuację oczywiście ponosi rząd. On rządził przez cztery lata, przecież to jest pierwszy rząd i pierwszy premier, który wypełnił całą kadencję, czteroletnią kadencję, więc tu odpowiedzialność jest zrozumiała, natomiast wobec rangi sprawy, a przecież tą rangą jest budżet, są finanse publiczne, stan polskiej gospodarki i stan zasobności polskiego społeczeństwa i bezpieczeństwa polskiego społeczeństwa, warto rozmawiać. Ale muszą być to rozmowy poważne, które będą właśnie nie na zasadzie my was po cichu, na korytarzu dopraszamy, pogadajmy sobie. One muszą się odbyć bardzo poważnie. Być może będą zakończone konkluzjami - oby. A co powinno zachęcać także opozycję do takich rozmów, że prawdopodobnie z tymi problemami spotkają się już zaraz po pierwszym posiedzeniu nowego parlamentu i to oni będą musieli przedstawiać budżet na rok 2002.

Czy nie zdenerwowało Pana to, kiedy Leszek Miller dystansował się od profesora Belki, profesor Belki to jest doradca prezydenta, a SLD to jest SLD.
Prezydent RP
: Tu też nie odkrył Ameryki, profesor Belka jeszcze nie jest prezydentem...

Jeszcze nie jest prezydentem, a Leszek Miller już nie odkryje Ameryki, już jest odkryta.
Prezydent RP
: Tak, tak jest odkryta. On jest moim doradcą i w tej roli oczywiście występuje wielokrotnie w różnych dyskusjach, także z ministrem finansów. Pamiętajmy, że poza wszystkim oni są z jednego ośrodka akademickiego, z Łodzi, więc trudno żeby ludzie, którzy się znają jeszcze z uczelni w takich sprawach, gdzie chodzi o ważne problemy nie rozmawiali ze sobą, żeby nie poradzili sobie nawzajem. Natomiast ja myślę, że dzisiaj profesor Belka to jest ten ekonomista, na którego SLD współpracę może liczyć i jestem przekonany, że nic tu się nie zmieniło, że to jest człowiek, który gdyby SLD tworzyło rząd, byłby jednym z głównych architektów polityki gospodarczej Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

A to dobrze by było, gdyby Sojusz Lewicy Demokratycznej akceptował słowa profesora, a nie dystansował się, jeżeli to ma być...
Prezydent RP
: Ale być może w tej sprawie właśnie jest tak, że profesor wyraża swoje eksperckie poglądy, do których ma swoje absolutne prawo, natomiast SLD poza ekspertyzami ekonomicznymi bierze jeszcze pod uwagę kontekst społeczny. Pamiętajmy też, nie tylko rząd jest w trakcie kampanii wyborczej, SLD jest także w trakcie kampanii, a poza wszystkim, po kampanii będzie normalne życie i chodzi tylko o to, żebyśmy tego normalnego życia przez kampanię sobie jeszcze dodatkowo nie utrudnili.

A czy to, co mówi ostatnio PSL na temat służby zawodowej, że 2005 rok to powinien być już ten rok, kiedy już skończymy z poborem do wojska i zacznie się służba zawodowa. To jest hasło kampanijne, czy realne według Pana?
Prezydent RP
: To może być realne. Tylko tu trzeba by merytorycznie porozmawiać, bowiem większość, znacząca część wojska na świecie ma już charakter czysto zawodowy. Ale ja spotykając się z tymi ludźmi, także z przywódcami tych państw często słyszałem, że oni nie są przekonani w stu procentach, że to jest dobre rozwiązanie. Że część wojska z poboru to jest trochę tak jak otworzenie okna w takim dosyć już zatęchłym pomieszczeniu. To jest wpuszczenie nowej krwi, nowych ludzi, nowej wrażliwości, nowego sposobu myślenia. Czyli ci młodzi ludzie, którzy przychodzą do wojska jednak trochę to wojsko w pewnym sensie przybliżają do społeczeństwa i unowocześniają. Wojsko zawodowe w sposób nieuchronny staje się jedną z korporacji, która ma swoją wewnętrzną hierarchię, ma swoje reguły, zasady.

No tak, ale czy to jest możliwe, czy stać nas na to żeby w 2005 roku była armia zawodowa?
Prezydent RP
Gdyby rozwój gospodarczy następował w tempie dużo wyższym niż teraz i gdyby rzeczywiście udało się pokonać te trudności budżetowe, jakie mamy, to zapewne nie jest to termin nierealny. Ale pamiętajmy, że rozmawiamy w sytuacji, kiedy brakuje pieniędzy w budżecie, nie ma ich w nadmiarze, więc skąd jeszcze mieć dodatkowe środki, żeby ta armia była w pełni zawodowa. Co to znaczy zawodowa? To są płace, to są wszystkie pochodne płac, to są ubezpieczenia, to są mieszkania dla tych ludzi, żołnierzy zawodowych, co w przypadku poboru nie jest konieczne, bo mamy do czynienia z koszarami i tak dalej. Więc to są na pewno istotne koszty i traktowałbym postulat wojska zawodowego jako postulat do poważnej dyskusji, a nie tylko do takiego hasła, które od czasu do czasu się pojawia.

I jeszcze na koniec chciałam Pna zapytać, co Pn o tym sądzi... Dzisiaj Grzegorz Piotrowski wychodzi z więzienia.
Prezydent RP
Rozumiem, że wychodzi, ponieważ kara została zakończona. Tyle. Jest to człowiek, który dokonał jednej z najbardziej odrażających zbrodni o wielkich konsekwencjach i politycznych, i społecznych. Mam nadzieję, że ten czas, który spędził w więzieniu, był dla niego istotną refleksją i wyszedł inny Grzegorz Piotrowski, niż ten, który został zamknięty w więzieniu przed wielu laty.

Ma Pan nadzieję, że dowiemy się wreszcie prawdy, kto inspirował tę zbrodnię?
Prezydent RP
: Chciałbym, choć obawiam się, że to może być trudne dlatego, że niekoniecznie za tym musiał być jakiś istotny spisek, czy istotne decyzje. Pytałem wielu prominentnych ludzi tamtej epoki, jak oni to oceniają - i z tego się nie wyłania jakiś obraz czy jakiś scenariusz, który można by było uznać za prawdopodobny. Tutaj być może też było wiele przypadku, co brzmi banalnie, ale co w takich sytuacjach często ma miejsce, że z półsłówek i takiego stanu ducha, jaki panował w służbach specjalnych tamtego czasu wynikały takie postawy jak Piotrowskiego i takie zbrodnie. Być może sam Piotrowski...

Być może został wywołany z tej presji, która była wymierzona na pracowników służby bezpieczeństwa.
Prezydent RP
: Tak, tak oczywiście, jeżeli się infiltruje środowiska kościelne, księży, duchownych, jeżeli o nich się mówi źle, jeżeli się traktuje za główny problem, jeżeli gdzieś tam krążą właśnie takie opinie, że najlepiej byłoby tutaj załatwić to ostatecznie, to z takiego nastroju, z takiego ducha, rodzą się często zbrodnie. I one niekoniecznie, jak mówię, mają za sobą jakieś bardzo poważne tło polityczne. No ale oczywiście, ludzie, którzy w tamtym czasie rządzili na pewno i w niektórych służbach, i w niektórych departamentach, przynajmniej ponoszą również moralną odpowiedzialność.

Czy taką moralną odpowiedzialność ponoszą generał Kiszczak i generał Jaruzelski?
Prezydent RP
: Gdyby spojrzeć na to tylko z punktu widzenia skutków politycznych zbrodni, to można by było powiedzieć, że oni byli tutaj najbardziej uderzeni tym wydarzeniem. Fakt, że doprowadzili do ujawnienia, do złapania winowajców, też byłby dla mnie dowodem na ich niewinność. Natomiast oczywiście byli szefami państwa, gdzie taka rzecz się wydarzyła, tak więc trudno przynajmniej o tej odpowiedzialności zapomnieć.


Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.