przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Wczoraj komitety społeczny i ekonomiczny RM odrzuciły założenia do przyszłorocznego budżetu. Założenia przygotował minister finansów Jarosław Bauc. Teraz ma przygotować nowy projekt oparty na bardziej wiarygodnych danych. To jest problem z tymi danymi, które są wiarygodne, które są niewiarygodne. Może Pan, panie Prezydencie wie co dzieje się z budżetem państwa i jakie są wielkości. Jak to będzie wyglądało w przyszłym roku?
Prezydent RP
: Dzieje się niewątpliwie niedobrze, dlatego, że jak widać założeń budżetu nie ma, a o założeniach budżetu możemy powiedzieć tylko wtedy, kiedy będzie pieczęć rządowa, kiedy zostanie to przyjęte przez RM. Na razie nawet komitety społeczny i ekonomiczny RM odrzuciły ten projekt. To jest po pierwsze - niedobrze. Po drugie, nawet jeżeli zakładamy, że nie wszystkie dane w założeniach budżetu są dobrze wyliczone, to niewątpliwie obraz polskich finansów publicznych nie jest dobry. Jest bardzo niepokojący. Już pierwszym powodem do niepokoju była nowelizacja budżetu na obecny rok 2001 i zwiększenie deficytu budżetowego. Niewątpliwie znaleźliśmy się w sytuacji, kiedy można mówić o kryzysie finansów publicznych i wyciągać z tego właściwe wnioski. I nie należy mówić o kryzysie finansowym. Tu trzeba jasno rozdzielić. W Polsce na razie rynek finansowy, złoty, to wszystko co dotyczy całej gospodarki działa nie najgorzej

Czy kryzys finansowy to jest to samo co kryzys finansów publicznych?
Prezydent RP
: Nie, to jest co innego. To nawet łatwo wytłumaczyć takim choćby porównaniem. Budżet stanowi niecałe 25 proc. produktu krajowego brutto, włączając w to deficyt, a stan gospodarki zależy od całości, od tych 100 proc. PKB Polski, to jest ok. 160 mld USD. Więc nie ma takiej zależności bezpośredniej, choć niewątpliwie istnieje poważne zagrożenie. Bo zawsze od kłopotów finansów publicznych mogą zacząć się inne problemy. Ale to jest druga część odpowiedzi na Pana pytanie, co się dzieje z budżetem, że nie jest to sytuacja dobra i wymaga aktywnych działań ze strony i tego rządu i następnego rządu po wyborach. A trzecia sprawa, bardzo niepokojąca, to jest właśnie pytanie fundamentalne: jak wyglądają prawdziwe dane. Nie mam aparatu do policzenia, to może uczynić ministerstwo finansów, to mogą uczynić pewne instytucje eksperckie, które dysponują odpowiednim aparatem badawczym. Dlatego ja oczekuję, że w ciągu kilku dni będziemy mieli zweryfikowane dane i będziemy wreszcie wiedzieli, czy mówimy o możliwym deficycie na poziomie...

No właśnie, te dane mają być zweryfikowane, tak żeby deficyt spadł z 88 mld - to jest ta wersja do wczoraj, do 40 mld - to jest ta wersja, która ma być za kilka dni, tak?
Prezydent RP
: To są dwie różne rzeczy. Pierwsza to jest - dane w ogóle. Gdyby dzisiaj trzymać się tych wszystkich ustaw, które obowiązują, które są, jaki ten deficyt miałby być, jakich prawdziwych wpływów możemy się spodziewać do budżetu, nawet w takim wariancie pesymistycznym i optymistycznym. No a później jest pytanie deficyt. Deficyt jest jednak rezultatem pewnej polityki, którą prowadzimy. Deficyt może być bardzo duży, jeżeli niczego nie zrobimy. I może być dużo mniejszy, jeżeli podjęte zostaną działania oszczędnościowe. Nie mam żadnych wątpliwości, że Polska jest na tym etapie, w którym trzeba podjąć wysiłki oszczędnościowe, zdyscyplinować finanse publiczne. No i niestety dokonać pewnej weryfikacji tych zamierzeń, które mieliśmy.

Ale Panie Prezydencie, chyba coś nie jest w porządku, jeżeli minister finansów przynosi dane i teraz się wszyscy zastanawiają: te dane są nie do końca prawdziwe, więc zweryfikujmy je sprawdzając je. To jak to jest - przynosi dane, czy nie przynosi?
Prezydent RP
: Jakieś dane przynosi, ale to jest bardzo niepokojące. Podzielam Pana opinię. Uważam, że to jest wręcz nakłaniające do alarmu. Tak nie powinno być. Jeżeli tracimy zaufanie do ministerstwa finansów, czy do całości wyliczeń, które ministerstwo przygotowuje, to dzieje się coś bardzo niedobrego.

A kiedy się Pan dowiedział o tych niepokojących informacjach finansowych? Bo niektórzy mówią teraz, że oni są tym zaskoczeni, że dowiedzieli się tydzień temu, kilkanaście dni temu. Wcześniej nikt tego nie sygnalizował?
Prezydent RP
: Tak. Pierwszy sygnał o kłopotach, to był jednak sygnał znany, rozmawialiśmy tutaj w tym studio, kiedy była propozycja nowelizacji budżetu. Pamiętacie, wtedy powiedziałem, że ja bym się zastanawiał, gdybym był premierem, co robić z ministrem finansów. To spowodowało kolejną burzę, czy należy tak mówić, czy nie. Wydaje mi się, że to był ten moment, w którym refleksja powinna nastąpić. Bo pierwszy sygnał, że dzieje się niedobrze był. Natomiast przyznam szczerze, że te liczby, które są od kilkunastu dni wypowiadane, to jest absolutne zaskoczenie. To jest zaskoczenie również i dla mnie. Nie ukrywam, że razem z moimi ekonomistami - szefem zespołu ekonomicznego jest prof. Belka - uczestniczyłem w tego rodzaju dyskusjach. Tam są wybitni specjaliści, Pan prof. Andrzej Wernik, wybitny znawca finansów. Taka liczba nigdy nie padała. Mówiło się o zagrożeniu i to wiele, wiele tygodni wcześniej. Nawet jeszcze w końcu ubiegłego roku, że takie zagrożenie jest możliwe, ale taka kwota nigdy nie była wymieniana.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.