przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
  • Na początek proszę przyjąć Panie Prezydencie życzenia noworoczne. Oraz oczywiście niekończące się gratulacje za tak spektakularne zwycięstwo w wyborach prezydenckich.
    Prezydent RP: Dziękuję i raz jeszcze mam okazję podziękować wszystkim moim sympatykom i wyborcom. Ale teraz już jest praca. Teraz już nie myślimy o wyborach, teraz mamy 5 lat przed sobą .

  • Ale jednak wrócimy do uroczystości zaprzysiężenia. Od tego zaczniemy rozmowę, kiedy tuż po zaprzysiężeniu pan premier Jerzy Buzek składał Panu życzenia dalszej owocnej współpracy. Pan odpowiedział, co uchwyciły kamery, że jeszcze 5 lat kohabitacji i mogłaby nie przeżyć. No i w ten sposób można by komentować, że naród z wielką ulga przyjmuje tak niskie notowania AWS.
    Prezydent RP: Te rozmowy były w takiej żartobliwej konwencji. Grawitacja ma miejsce. Wszyscy żyjemy. Polska też jakoś daje sobie z tym wszystkim radę, natomiast to naród zadecyduje. Nasze opinie w tej mierze są tylko życzeniami, albo przekomarzaniem się, natomiast to demokracja pokaże czy będzie w Polsce zmiana rządu, czy będzie dalsza kohabitacja - zobaczymy.

  • Nie bez powodów zapytałam o to właśnie, ... zmianę Pana poglądów, bo jeszcze pół roku temu dla Pana AWS jako byt polityczny nie istniał. To ciekawe zważywszy, że i wtedy i teraz tworzy rząd.
    Prezydent RP: Moja opinia okazała się wtedy bardzo prawdziwa, bo następne miesiące wykazały, że AWS jako jednolity, jednorodny byt polityczny jest wielkim znakiem zapytania i dzisiaj również. Myślę, że odpływ zwolenników od AWS-u, słaby wynik szefa AWS-u w wyborach prezydenckich to wszystko jest właśnie potwierdzeniem tej tezy. AWS się okazał się zbyt eklektyczny, AWS się okazał nie zdefiniowany, zbyt wewnętrznie skłócony, AWS okazał się po prostu strukturą, która była zdolna wygrać wybory w roku 1997, ale później jakby nie zakotwiczyła się w świadomości społecznej.

  • A już się zdawało, że wszystko idzie ku dobremu. Miano świętować odrodzenie nowej AWS, a tu list marszałka Płażyńskiego zmienia wszystko. Jak Pan ocenia to co się wydarzyło? Jest to dość niespodziewane dla wielu.
    Prezydent RP: Niespodziewane dla mnie również. I niespodzianka. Ja oczywiście unikam komentowania tego co się dzieje w poszczególnych partiach politycznych, bo nie jest to zadanie prezydenta.

  • Ale trudno od tego uciec?
    Prezydent RP: Proszę pozwolić, że będę oceniał to trochę z innej strony. Mnie chodzi o to, aby w Polsce scena polityczna była dojrzała, żeby była przejrzysta, żeby dla wyborcy była jasna, zrozumiała i w tym sensie, to wszystko co się dzieje jest problemem. Bo to nie jest zrozumiałe.

  • Tak, i dlatego zadaję to pytanie
    Prezydent RP: Rozumiem, że po trzech latach różnych doświadczeń, także złych doświadczeń, wielu polityków ma święte prawo do zmiany barw, do tworzenia nowych partii.
    Zresztą zauważmy, że do niedawna zmiana barw klubowych była charakterystyczna dla sportowców. Teraz jest charakterystyczna również i dla dziennikarzy, którzy zmieniają poglądy...

  • Te zmiany barw odbywały się za duże pieniądze?
    Prezydent RP: Tak. Ale to się dzieje w sensie walki o władzę, więc też chodzi o niemałe wpływy. Ale też powiem o dziennikarzach, którzy zaczęli zmieniać barwy częściej niż kiedykolwiek. A jeśli chodzi o polityków, to bym powiedział, że Polska potrzebuje czytelnej mapy krajobrazu politycznego, który będzie odpowiadał na zapotrzebowanie społeczne, ale który także będzie czytelny dla wyborcy i boję się, że to co w tej chwili się dzieje temu nie sprzyja, a efektem tego może być zniechęcenie wielu ludzi do wyborów. Gdyby okazało się, że nowe inicjatywy przyciągają nowych wyborców , to tylko można pogratulować autorom, że zrozumieli ducha czasu. Natomiast obawiam się, żeby efektem tego wszystkiego co mamy kilka miesięcy przed wyborami nie okazała się pasywność społeczna, tzn. pozostanie wielu ludzi w domach, bo będą patrzyli z rosnącym dystansem na to co się dzieje w życiu politycznym.

  • A skoro rozmawiamy o AWS, czy Pan wie Panie Prezydencie, że pani Ewa Milewicz z "Gazety Wyborczej" pytana o "bubla roku", ku zaskoczeniu wielu, powiedziała, że "bublem roku" to są notowania Sojuszu Lewicy Demokratycznej, bo przy takich pomocnikach, jakich znalazła w AWS-ie powinna mieć co najmniej 90 proc. poparcia
    Prezydent RP:Grubo przesadziła. Myślę, że Sojusz Lewicy Demokratycznej, właśnie ze względu na swoją spoistość, ze względu na swój spokój w reagowaniu na wydarzenia polityczne, przewidywalność, uzyskał wyniki, jakich żadna do tej pory partia polityczna w demokratycznej Polsce nie miała. Z całą powagą bym traktował te opinie, sondaże o 40 kilku procentach poparcia, to jest bardzo wiele. Co prawda między wyborami, bo weryfikatorem będą wybory, one pokażą naprawdę jakie jest poparcie dla każdej politycznej partii. Ale żadna nie miała takiego poparcia.

  • Ale gdyby były wiosną, sytuacja SLD byłaby rzeczywiście niezwykle wyjątkowa. Jak sam przewodniczący Miller powiedział, trudno będzie dowieźć ten wynik do jesieni.
    Prezydent RP: Sądzę, że wraz z kampanią wyborczą, samymi wyborami, te różnice się nieco spłaszczą. Ale tendencja, która została wyrysowana wydaje się trwała. To znaczy, w moim przekonaniu, SLD ma ogromne szanse, żeby zwyciężyć w tych wyborach. Z jakim wynikiem - trudno powiedzieć, ale to też nakłada na moich kolegów i przyjaciół z SLD ogromny obowiązek. Oni muszą już w kampanii wyborczej zaproponować bardzo dojrzałe propozycje, dlatego, że na SLD będzie się głosowało ze świadomością, że to może być partia rządząca, a więc tu nie ma miejsca na eksperymenty, na niejasności, czy na niedoróbki. To na pewno będzie również wyznaczało wielką odpowiedzialność tego ugrupowania już w samej kampanii wyborczej.

  • Jeszcze pozostała nam Unia Wolności. Tu interesujący przykład, myślę oczywiście o osobie pana profesora Bronisława Geremka, o którym Pan z wielką atencją się wypowiadał wówczas, kiedy był szefem polskiej dyplomacji. Co Pan powie teraz?
    Prezydent RP: Dobrze mi się z nim pracowało.

  • Tylko tak Pan uważa? Co Pan powie teraz, kiedy bardzo wiele osób, to właśnie w osobie pana Geremka widzi tego człowieka, który prowadzi do osłabienia, żeby nie powiedzieć rozbicia Unii?
    Prezydent RP: Po pierwsze - nie będę występował jako adwokat pana profesora, bo on adwokatów nie potrzebuje. Po drugie, boję się, że im bardziej będę mówił o zasługach profesora Geremka , tym będę gorzej go wspomagał , bo nie zawsze to może być odczytane jako atut. Pamiętajmy, on dopiero co objął funkcję przewodniczącego partii. Ta partia znalazła się w momencie trudnym, jednak w wyniku kilku lat swojej działalności i tego co zostało przez tę partię podjęte i tego co zostało zaniechane. Dzisiaj na pewno nie da się wszystkich problemów Unii Wolności złożyć na głowę obecnego przewodniczącego. Byłoby to zresztą nieuczciwe. Pytanie, które wielu wyborców Unii zadaje, ja się z tym stykam, bo przecież tych ludzi znam także osobiście, jest takie, czy Unia przejdzie do politycznej ofensywy, czy zaproponuje takie rozwiązania, także w takich niełatwych sprawach, jak wybory, jak budżet, które będą pokazywały, że jest to partia, która nie tylko cierpi z powodu odpowiedzialności za państwo, ale także potrafi losy tego państwa skutecznie kreować.

  • Jak na razie sytuacja wewnątrz partii jest tak trudna, tak skomplikowana, że ja bym jeszcze poczekała na deklaracje programowe.
    Prezydent RP: Czy ja wiem. W takich sytuacjach zawsze są dwa wyjścia: jedno - dać sobie więcej czasu i zobaczyć co się wydarzy, a drugie - właśnie podejmować bardzo szybko inicjatywę. Myślę, że lepszym rozwiązaniem politycznym jest jednak działać aktywnie, to znaczy nie pozwolić, żeby te wszystkie takie trudne procesy, pretensje wzajemnie wyrażane zdominowały życie wewnętrzne jakiegoś ugrupowania politycznego. Oczekuję, że Unia Wolności przejdzie do swoistej politycznej ofensywy.

  • Zanim, Panie Prezydencie, wgłębimy się w analizę sytuacji wewnętrznej kraju, to jeszcze na moment chciałabym wrócić do tego uroczystego momentu zaprzysiężenia Pana na Urząd Prezydencki. Na tej uroczystości uwagę zwróciła nieobecność Prymasa Polski. Jak Pan sobie to wytłumaczył?
    Prezydent RP: Otrzymałem gratulacje od księdza prymasa z przeprosinami, że ze względu na wcześniej przyjęte zobowiązania, nie weźmie udziału w tych uroczystościach. Mogę to zrozumieć i przyjmuję tę argumentację, dlatego, że tak się złożyło w Polsce, że inauguracja prezydencka wypada bardzo blisko świąt Bożego Narodzenia. Niewątpliwie wtedy i prymas i księża i biskupi i kardynałowie mają dużo więcej obowiązków, których ze względów oczywistych nie mogą zaniedbać. Nie czyniłbym z tego żadnego problemu.

  • Ale czy w tym momencie nie wróciło wspomnienie incydentu kaliskiego?
    Prezydent RP: Ja bym z tego nie czynił żadnego problemu.

  • Ale wie Pan, ze dla wielu w tym momencie wróciło wspomnienie tzw. incydentu kaliskiego, uroczystości 600-lecia Uniwersytetu Jagiellońskiego, kiedy Prymasowi tak się spieszyło na pociąg, że nie poczekał na Pana wystąpienie, Panie Prezydencie.
    Prezydent RP: To są pytania do Prymasa, ja nic nie mogę w tej sprawie więcej powiedzieć poza jednym: że jako prezydent będę czynił wszystko żeby stosunki państwo- Kościół były właściwe, zgodne z przepisami Konstytucji, zgodne z nasza tradycją, ze społecznymi oczekiwaniami, że również urząd prezydencki będzie współpracował z hierarchią Kościoła. Powiem pani szczerze, że dużo bardziej zaniepokoiła mnie, a nawet nie tyle zaniepokoiła co zasmuciła mnie nieobecność księdza Prymasa, czy w ogóle przedstawicieli Kościoła Katolickiego, na spotkaniu z korpusem dyplomatycznym, które było kilka dni temu w Pałacu Prezydenckim. To jest coroczne spotkanie, które za swoją istotę przyjmuje pokazanie światu, że w sprawach zasadniczych, polityki zagranicznej, pewnej koncepcji umieszczenia Polski we współczesnym świecie jesteśmy zgodni. Szkoda, że tej obecności nie było, bo ambasadorowie z różnych państw nie muszą tego rozumieć, że to jest związane z jakimiś ważnymi obowiązkami.

  • Z drugiej strony mamy jeszcze jeden przykład, tym razem nieobecności Pana, Panie Prezydencie, nieobecności niezawinionej na trwającej właśnie sesji podsumowującej Wielki Jubileusz, sesję zorganizowaną przez Krajowy Komitet Wielkiego Jubileuszu działający w ramach Episkopatu. Zaproszenie na tę sesję zostało wystosowane do Marszałka Sejmu, do Marszałka Senatu, do pana premiera Jerzego Buzka a do Pana nie.
    Prezydent RP:To Pani mi to mówi.

  • A Pan o tym nie wiedział?
    Prezydent RP:Trudno wiedzieć o zaproszeniu, które nie dociera

  • Ale o sesji na pewno Pan wiedział.
    Prezydent RP:O sesji dowiedziałem się po fakcie. Ja mogę powiedzieć tylko jedno, znam swoje obowiązki, także konstytucyjne, jako Prezydenta Rzeczypospolitej.Z mojej strony będzie uczynione wszystko, żeby relacje z Kościołem Katolickim, dominującym kościołem w Polsce, były jak najlepsze. Jeżeli tego rodzaju oferta, tego typu postawa nie spotka się z pełnym zrozumieniem ze strony hierarchii Kościoła, to mogę tylko powiedzieć, że jest mi przykro i że niedobrze to służy Polsce. Ja nic więcej zrobić nie mogę. Ja nie mogę przecież przychodzić na spotkania, na które nie jestem zaproszony, nie mogę kontrolować jakie zaproszenia i dokąd wychodzą ze strony Episkopatu.

  • Stąd też przywołałam te wydarzenia, żeby spytać Pana, czy według Pana nie może być to odczytywane jako sygnał pewnego ochłodzenia stosunków i relacji między hierarchią Kościoła Rzymskokatolickiego a urzędem Pana, Panie Prezydencie.
    Prezydent RP: To nie jest pytanie do mnie, ale być może nie jest to ochłodzenie a być może - ja bym to chętnie tak traktował -jest to chęć, aby neutralność światopoglądowa państwa była traktowana z całą powagą. Czy to wyjdzie na korzyść samego Kościoła -nie wiem. Natomiast jeśli taki jest pomysł księdza Prymasa i innych wybitnych hierarchów Kościoła, że w ten sposób będziemy budować neutralność państwa a jednocześnie autonomię Kościoła, to przyjmiemy że to jest właśnie ten koncept.

  • A czy według Pana ta sytuacja jeszcze bardziej się nie skomplikuje- mówię o relacjach miedzy hierarchią Kościoła a Panem, Panie Prezydencie, wówczas gdy na Pana biurku zostanie złożona ustawa dopuszczająca przerywanie ciąży? Przewodniczący Leszek Miller, który jak wiele na to wskazuje, zostanie premierem nowego rządu po wyborach, chociażby u mnie w programie, zapowiadał konieczność takiej nowelizacji
    Prezydent RP: Zwykłem o ustawach rozmawiać wtedy, kiedy one mają już swój kształt i są przyjęte przez Sejm. Moim zdaniem, problem liberalizacji ustawy antyaborcyjnej jest bardzo poważny i on wcale nie jest taki, że dzieli spectrum społeczne na lewicę i prawicę wyłącznie. To są dylematy o bardzo zasadniczej naturze i ja myślę że w samej socjaldemokracji, w samej lewicy będą dyskutowane z wielką powagą, bo również dzisiaj - i to też jest wielkie osiągnięcie- polska lewica to są także polscy katolicy, którzy do SLD należą, którzy na SLD głosują, i którzy powinni otwarcie swoimi dylematami moralnymi, wynikającym z wiary, z obecności w Kościele Katolickim, podzielić się ze swoimi kolegami czy koleżankami, którzy mają inne poglądy. Ta dyskusja nie będzie łatwa, ona na pewno będzie się toczyła tak, jak i w innych krajach europejskich, z jakim rezultatem zobaczymy. Natomiast byłoby dla mnie całkiem niezrozumiałe, gdyby dzisiaj zachowania ze strony niektórych hierarchów to było przewidywanie wydarzeń, które albo będą, albo nie będą miały miejsca , albo będą za rok, za dwa, za trzy..

  • Znane są Pana poglądy, Panie Prezydencie, chyba Pan ich nie zmienił, kiedy powiada Pan, że aborcja ze względów społecznych, ze względu na trudną sytuację społeczną kobiet jest jak najbardziej dopuszczalna.
    Prezydent RP: Moje poglądy są takie, że aborcja w ogóle jest złem i że powinniśmy czynić wszystko, żeby to zjawisko było całkowicie marginalne. Natomiast uważam, że nie możemy zamykać oczu i to powtarzam, o tym mówiłem wielokrotnie w swoich wypowiedziach. Nie możemy zamykać oczu na fakty, że mamy do czynienia z ogromną biedą, nędzą wielu ludzi, także samotnych kobiet, które decydują się na działania całkowicie dramatyczne. W takiej sytuacji nie mam prostej odpowiedzi moralnej, czy przy restrykcyjnym prawie lepiej godzić się na fakt, że działa podziemie aborcyjne, że te dzieci - że tak powiem- są gdzieś tam niszczone przez same matki, czy jednak regulować to z jako taką społeczną wrażliwością. To jest kwestia o charakterze etycznym tak skomplikowana, że właściwie żadnej dobrej, jednoznacznej odpowiedzi, nie będzie. Powinniśmy czynić wszystko, wraz z Kościołem, żeby w ogóle zjawisko niepożądanych ciąży, zjawisko samotnych matek, było bardzo ograniczone, bo to jest prawdziwy problem.

  • Znając Pana poglądy, Panie Prezydencie, pozwoliłam sobie zadać to pytanie, w kontekście tego zauważalnego ochłodzenia stosunków...
    Prezydent RP: Chciałbym powiedzieć, że użyła pani słowa niewłaściwego. Ja nie mogę potwierdzić żadnego ochłodzenia stosunków, to choćby wynika z korespondencji, wynika z życzeń które otrzymałem od Papieża po wyborach, w związku z moim wyborem na drugą kadencję, z relacji jakie mam choćby z nuncjuszem apostolskim w Polsce.

  • Mamy wyższych dostojników w hierarchii...
    Prezydent RP: Kieruję panią z tymi pytaniami do księdza Prymasa i nie wierzę, żeby on chciał formułować tezę o ochłodzeniu stosunków z Prezydentem i urzędem prezydenckim. Jestem przekonany, że wie, że to nie leży w żadnym interesie wspólnym.

  • A może nie tyle z urzędem, co z Panem, Panie Prezydencie?
    Prezydent RP: Wybór został dokonany i tak czy inaczej przez najbliższych 5 lat -jeżeli nie chcemy używać słów przyjemniejszych- to mogę powiedzieć, że jesteśmy skazani na siebie. To trzeba wykonać jak najlepiej dla pożytku ogólnego.

  • Po 10 latach sporów i dyskusji Sejm wreszcie -dla niektórych popełnił błąd- przyjmując ustawę reprywatyzacyjną. Mało kto jest zadowolony, SLD i PSL liczą na Pana weto, znana jest wypowiedź jednego z liderów SLD Wiesława Kaczmarka, który powiada że w obecnej sytuacji budżetowej to jest skrajna nieodpowiedzialność.
    Prezydent RP: Ja jeszcze raz przypominam swoją zasadę, że nie zwykłem rozmawiać o ustawach, które jeszcze są niegotowe.

  • Ale ma Pan swój pogląd na reprywatyzację....
    Prezydent RP: Nie zmieniam go. Ja jestem w stosunku do reprywatyzacji od początku bardzo sceptyczny. Uważam że jest to decyzja ogromnie trudna, nie tylko ze względów prawnych, ale także ze względu na naszą historię, która przecież zmieniła nasze granice najbardziej w Europie. Żadne państwo czy naród nie ma tak bardzo innych warunków geograficznych, przestrzeni, w której się znajduje, jak Polska. To oczywiście powoduje dziesiątki konsekwencji o charakterze prawnym i międzynarodowym. Jest pytanie, na które odpowiedź musi zostać udzielona. Ja poprosiłem moich ekspertów ekonomicznych o pracę nad tym, czy nas na to stać. Zobaczymy, oni pracują nie nad ustawą, która jest gotowa, ale nad obliczeniami, które nie zostały przekazane, bo nikt tak naprawdę nie wyliczył ani ilości osób, które mogą uczestniczyć w procesie reprywatyzacyjnym, ani ile nas to będzie kosztować. Ja chcę zacytować słowa bardzo mądrego człowieka, do którego mam ogromnie dużo szacunku, profesora Karola Modzelewskiego, który w telewizji, w programie pierwszym mówił, że jest czymś dziwnym, że chcemy decydować się na miliardowe wydatki w programie reprywatyzacji a jednocześnie nie możemy udzielić żadnej odpowiedzi, ani jeśli chodzi o potrzeby edukacyjne młodzieży, ani jeśli chodzi choćby o pielęgniarki. Choć zaraz ktoś powie, że to demagogia, ale to nie jest demagogia, to są tak samo miliardy złotych, które albo są, albo ich nie ma. Na pewno ta decyzja, która jest przede mną, to będzie jedna z najważniejszych decyzji drugiej kadencji i obiecuję państwu, że będzie ona przeanalizowana na wszystkie możliwe sposoby i będzie również przedstawiona bardzo szeroko, przeze mnie osobiście, opinii publicznej, wtedy kiedy decyzję podejmę. Ja nie chcę chować głowy w piasek i nie chcę unikać współodpowiedzialności za każdą decyzję, którą podejmę.

  • Jeden aspekt bolesny dla Polonii na przykład, wymóg posiadania obywatelstwa polskiego. Państwo pewnie wiedzą, Panu Prezydentowi nie trzeba przecież przypominać, że pojawiły się głosy, to już mówię o społeczności żydowskiej w tym momencie i pozwoli Pan, że zacytuję dość bulwersujące sformułowanie, że ustawa stanowi dowód na to, że Polska nigdy poważnie nie myślała o zwrocie mienia tym ofiarom holokaustu, które mieszkają poza Polską.
    Prezydent RP: To jest jeden z tych problemów, który musi być rozwiązany, zobaczymy jak to dalej potoczy się. Pamiętajmy, że żyjemy w kraju o nadzwyczajnie skomplikowanej historii. Przyjęcie dla mnie cezury np. roku 1999 jest całkowitą umownością, bo dlaczego 1999, dla obywatelstwa, czy dla osób które by mogły się ubiegać o odszkodowania i zadośćuczynienie. Nie chcę tego w tej chwili dyskutować, bo myślę, że będzie jeszcze poważna debata w Senacie. Jedno jest pewne, my w tej sprawie musimy się zachować po pierwsze zgodnie z obowiązującym na świecie prawem, po drugie zgodnie z polskimi możliwościami finansowymi, które nie są zbyt wielkie. Przecież nie da się oderwać problemu reprywatyzacji od polskiego problemu zadłużenia, które musimy spłacać i szczyt tych spłat przypada na najbliższe lata. My nie możemy wszystkich uszczęśliwić, i naszych partnerów zagranicznych i tych którzy utracili majątki. Trzecia rzecz, którą chcę państwu zapowiedzieć bardzo jasno, że w tej sprawie zachowam się zgodnie ze zdrowym rozsądkiem, tak żeby dla Polski było to najlepsze rozwiązanie.

  • Ale też nie możemy pozostawić Polonii w takim rozgoryczeniu, przecież niektórzy z nich wyjeżdżali z kraju zmuszeni przez okoliczności, przez reżim
    Prezydent RP: Myślę, że to jest właśnie ten temat, który będzie w Senacie dyskutowany.

  • Nie bez powodu przywołałam cytat żydowskiego prawnika, bowiem ten komentarz bardzo nieprzychylny wpisuje się w i tak nienajlepszy klimat w związku z publikacją książki pana profesora Tomasza Grossa. Przypomnijmy chodzi o wymordowanie w Jedwabnem tysięcy Żydów. Możemy uczynić krok albo w kierunku pojednania, albo możemy umacniać stereotyp.
    Prezydent RP: Nie chciałbym tych dwóch rzeczy wiązać w żaden sposób

  • Ale jest w ten sposób wiązana sprawa, musimy się do tego odnieść jako kraj
    Prezydent RP: Odnieść się możemy tylko w jeden sposób. Musimy w stosunku do środowisk żydowskich zachowywać się w sposób bardzo odpowiedzialny. W tej odpowiedzialności widzę zarówno kwestie wszystkich wydarzeń historycznych, które miały miejsce. Jedwabne, to wydarzenie, ta tragedia, czy wręcz coś zupełnie niewyobrażalnego. Kto nie zna tej książki zapewne nie wie, że chodzi o mord dokonany w polskiej wsi na Żydach polskimi rękoma, tak pisze profesor Gross w swojej książce. Tę książkę w wakacje miałem i przyznam szczerze, że nie byłem w stanie czytać więcej niż dwie, trzy kartki dziennie bo to jest tak wstrząsające. Ale to wymaga analizy historycznej.

  • Ale warto czytać pojawiające się ostatnio analizy historyczne
    Prezydent RP: Naszym zadaniem jest rzecz wyjaśnić jakby to dla nas nie było bolesne.

  • Posypywać głowy popiołem?
    Prezydent RP: Tam gdzie było morderstwo nie tylko posypywać głowy popiołem ale także szukać zbrodniarzy dlatego, że zgodnie z polską Konstytucją, zbrodnie ludobójstwa są nieprzedawnialne i tak samo jak domagamy się konsekwencji wobec zbrodniarzy hitlerowskich, czy SS Galicjen, czy innych, którzy dokonywali mordów ludobójstwa, czy Rosjan, którzy mordowali w Katyniu, tak samo nie możemy siebie uwolnić od odpowiedzialności jeżeli taka była, jeżeli ten mord w takim kształcie a wszystko na to wskazuje miał miejsce. To są kwestie historyczne. Drugie ważne, które udało mi się w jakimś stopniu rozstrzygnąć to są te trudne rozliczenia dramatu roku 1968. Przyznam, że pomysł aby w sposób bardzo uproszczony przywracać obywatelstwo tym, którzy zostali w istocie prawem kaduka pozbawieni tego obywatelstwa w 1968 roku sprawdziło się. Wielu ludzi odzyskało obywatelstwo. Myślę, że ten problem rozwiązaliśmy choć na pewno nie całe tło historyczne tamtych decyzji jest znane. Trzecia sprawa to są wszystkie kwestie roszczeń majątkowych, które trzeba oddzielić od tych dwóch spraw i od II wojny światowej i od roku 1968 dlatego, że po pierwsze tam gdzie zostało naruszone prawo, istnieje i ona jest wykorzystywana przez wielu ludzi, także przez mieszkańców dzisiejszych Stanów Zjednoczonych, Izraela, droga sądowa odzyskiwania tego majątku i to trzeba robić. Natomiast nie wpychajmy wszystkiego do jednego worka, bo się okaże później, że np. nasz brak możliwości pełnej reprywatyzacji jest traktowany jako polski błąd, czy zaniechanie. Nas po prostu na to nie stać i to musimy uczciwie mówić.

  • No jest ale trzeba o tym głośno mówić.
    Prezydent RP: Trzeba mówić - nas po prostu na zadośćuczynienie wszystkim krzywdom prawdziwym i tym częściowo prawdziwym nie stać.

  • I nie tylko tym, którzy mieszkają poza granicami ale także dla naszych obywateli?
    Prezydent RP: Tak jest i dla naszych obywateli również. Chcę powiedzieć bardzo jasno - nas po prostu -i dodaję słowo i podkreślam: niestety ale nie stać.

  • Wśród bardzo wielu problemów trapiących nasz kraj, jednym z najpoważniejszych i kto wie czy nie najpoważniejszym jest kryzys instytucji wymiaru sprawiedliwości. Panie Prezydencie jak Pan sądzi dlaczego tak się dzieje, przecież został wyposażony we wszystkie upoważnienia konstytucyjne, a jednak?
    Prezydent RP: Konstytucyjnie tak, ale to jest tak jak litera prawa, choć najmądrzejsza jeszcze rzeczywistości nie zmienia. Myślę, że mamy przed sobą wielkie zadanie, które polega nie tylko na reformie kodeksu choć ona częściowo się dokonała. Myślę, że te próby dzisiaj nowelizowania kodeksu, które zostały przyjęte niedawno, wcale nie są takim świetnym pomysłem, ale zostawiam to prawnikom, którzy o tym dyskutują. Z mojego punktu widzenia jest ogromnie ważne żebyśmy podnieśli jakość polskiego sądownictwa. Po pierwsze to jest więcej środków. Nasze sądownictwo jest stare, niewyposażone w sprzęt. Gdybym miał mieć pieniądze na reprywatyzację, czy na usprawnienie polskiego wymiaru sprawiedliwości, to mówię otwarcie w tym gronie i wobec wszystkich państwa, uważam że trzeba postawić na wymiar sprawiedliwości. Uważam, że wyższa jakość pracy wymiaru sprawiedliwości to jest kwestia polskiego być albo nie być, jakości polskiej demokracji, poczucia bezpieczeństwa ludzi, poczucia sprawiedliwości i także reprywatyzacji bo ogromna część spraw toczy się właśnie via wymiar sprawiedliwości. Ale to są nakłady, one nie są w skali państwa strasznie wielkie ale są konieczne. Po drugie to są ludzie. Ja jestem tym, który wręcza nominacje sędziowskie, wobec mnie sędziowie składają swoją przysięgę i widzę przecież bardzo wielu młodych ludzi, na pewno pełnych dobrych chęci, zdolnych, którzy rozpoczynają swoją pracę, tylko drodzy państwo w tych sądach podstawowych, szczególnie rejonowych brakuje mistrzów, sędziów, którzy mogliby młodych wprowadzać do ogromnie trudnego zawodu. I ostatnia rzecz, która rozpoczęła się bardzo aktywnie, to trzeba wykorzenić korupcję, interesowność sędziów, prokuratorów. Trzeba podnieść również morale wszystkich środowisk prawniczych także adwokatów, radców prawnych, bo to jest we wspólnym interesie.

  • Skoro o korupcji zaczął Pan mówić to proszę powiedzieć gdzie popełniono błąd, że tak się w tej chwili dzieje, korupcję uważa się w naszym kraju za normalny element gry wolnorynkowej, za element demokracji, co to się porobiło?
    Prezydent RP: Wierzę, że demokracja przynosi same dobre rzeczy. Myśmy nie zauważyli i zadziałali zbyt ospale wobec tego co ja nazywam brzydką twarzą demokracji. Że to jest więcej przestępczości, więcej korupcji, więcej różnych możliwości, które jak trafiają na słabe charaktery czy ludzi o niskiej moralności, niestety dają takie a nie inne efekty. Ta walka nie jest naszą walką wyłącznie, to są procesy, które mają miejsce na całym świecie. Natomiast niewątpliwie trzeba z tym walczyć i bardzo dobrze, że pojawiają się nazwiska, że pojawiają się sprawy, że mówi się i o ludziach na wysokich stanowiskach, którzy po prostu uczestniczą w decyzjach o takim charakterze. Ale też trzeba podjąć parę decyzji. Jedna jest choćby na stole, to jest kwestia ordynacji w wyborach parlamentarnych i finansowania partii politycznych. Finanse partii politycznych, jeżeli chcemy uniknąć skłonności korupcyjnych powinny być związane z budżetem państwa. Wiem, że to nie jest popularne stanowisko, ale ono właściwie jest jedyne, jeżeli chcemy unikać tego związku świata biznesu ze światem polityki i podejrzeń o skłonności korupcyjne.

  • Druga sprawa też leży na stole, tym razem za Pana udziałem. Pan powiada, że chorobę chciwości chcemy leczyć populizmem, ale sam Pan rękę przyłożył do tego. Mówię o ustawie kominowej, my widzimy do czego doprowadziła ta ustawa przez Pana podpisana, prasa podaje przykłady, tak się składa na nieszczęście, że dotyczy to jak na razie wyłącznie SLD
    Prezydent RP: Myślę, że dotyczy to wszystkich i niestety powtarzam to co powiedziałem - grzechem samorządowców, przedstawicieli firm państwowych była chciwość. Przyłożyłem do tego rękę ale bardzo niechętnie, ale też w przekonaniu, że nie mam innego wyjścia dlatego, że w sprawie tej ustawy dwie osoby głosowały przeciw, pięć się wstrzymało w Sejmie

  • Ale zastanawiał się Pan czy do Trybunału Konstytucyjnego
    Prezydent RP: Nie było żadnych powodów. Myśmy to analizowali, jedyne na co można było się powołać we wniosku do Trybunału Konstytucyjnego to była preambuła Konstytucji, a to jest już tak mikra podstawa, że nie dało się tego zrobić. Ja bym chciał bardzo, żeby osoby, które zajmują wysokie stanowiska samorządowe, czy są przedstawicielami zarządów w firmach państwowych zachowały umiar i zdrowy rozsądek. Ale niestety, okazuje się, że wiara w dobre charaktery jest wiarą złudną i nie można jej podlegać. Natomiast w tej ustawie popełniono kilka błędów, np. takich, że szef firmy państwowej dobrej i szef firmy państwowej złej jest gratyfikowany w ten sam sposób, że nie ma związku miedzy zyskiem, który uzyskuje firma państwowa a płacą jego szefa .

  • Są szerokie furtki do obchodzenia tej ustawy. Czy jeśli SLD przeforsowałby nowelizację tej ustawy, to Pan już nie przyłoży się do odrzucenia jej?
    Prezydent RP: Tę ustawę trzeba zracjonalizować. Ja państwu chętnie zadam pytanie: Czy jeżeli w waszej gminie, w waszym mieście zarząd miasta zawinszuje sobie zbyt wysokie płace, które was rażą, które uważacie za nieuzasadnione, to będziecie jeszcze raz na nich głosować, czy nie? Bo gdyby się okazało, że następnym razem wyborca nie głosuje, to to jest najlepszy mechanizm, który będzie powodował, że ten burmistrz, czy członek zarządu nie będzie chciał mieć nieusprawiedliwienie wysokiej płacy. Jeżeli oni mają poczucie bezkarności, jeżeli mają poczucie, ze nikt ich nie kontroluje, a przede wszystkim nie kontroluje ich wyborca, czyli pani, pan, którzy nas dzisiaj oglądają, to niestety będziemy zawsze szukać jakichś rozwiązań, które są w sumie protezą a nie rzeczywistym rozwiązaniem prawnym.

  • Z dużym prawdopodobieństwem, o czym oczywiście parę razy wspominałam, można przyjąć, że Sojusz Lewicy Demokratycznej po wyborach będzie miał niepodważalne atuty do utworzenia może nawet samodzielnego rządu.
    Prezydent RP: Chcę jedno powiedzieć: misję stworzenia rządu otrzyma lider zwycięskiego ugrupowania...

  • Ale ja chciałabym...
    Prezydent RP: Ale to chyba jasne...

  • ... Pośrednio do tego zmierzam. Otóż Pan, Panie Prezydencie, powiada, że nie widzi (podkreślam) większego problemu w tym, że premierem będzie Leszek Miller. Proszę wybaczyć, że czepiam się słówek, ale w przypadku polityka ... W przypadku Pana, Panie Prezydencie, osoby, która tak waży słowa, nie bez znaczenia jest użycie właśnie w takim kontekście nazwiska Pana Millera.Nie ma Pan do niego pełnego zaufania?
    Prezydent RP: Przede wszystkim mam zaufanie, znam go od wielu lat, uważam go za dobrego i wybitnego polityka, który ma ogromne doświadczenie...

  • No to skąd taka wątpliwość?
    Prezydent RP: Żadne wątpliwości. Chcę powiedzieć, że ja nie wiem kto wygra te wybory. To pani tutaj jest prorokiem, a nie ja.

  • Wcale niczego nie prorokuję.
    Prezydent RP: Nie. pani powiedziała, że wszystko wskazuje, że SLD. Chcę tylko powiedzieć jedno, kto by nie wygrał, to uważam, że dla dobra polskiej demokracji , to jest bardzo ważna deklaracja, na którą będzie się Pani mogła powoływać już za parę miesięcy, gdyby się działo inaczej...

  • Ale razem ze mną parę osób, które ogląda program.
    Prezydent RP: ...Misję tworzenia rządu w pierwszej kolejności, otrzyma lider, podkreślam lider, a nie żadna osoba wskazana, nikt inny tylko lider zwycięskiego ugrupowania. Czy mu się uda stworzyć rząd, czy nie, czy się porozumie w sprawie koalicji, czy nie, to jest inny temat. A więc uważam, że 4 lata temu nie uczyniłem tego i nie było to w moim przekonaniu rozwiązanie dla dojrzałości demokratycznej dobre, więc na pewno w roku 2001 tak właśnie zrobię. To jest moja konstytucyjna rola.

  • Pan Leszek Miller, dziwne, jest takiego samego zdania.
    Prezydent RP: Jemu nie należy się dziwić. Natomiast myślę, że powinno osobiście go bardzo nie tylko uspokajać, ale także mobilizować, aby budować program, który będzie nie tylko programem wyborczym, ale będzie programem do realizacji przez kolejne lata.

  • Widzę, że Pan Prezydent go popiera
    Prezydent RP: Wszystko jasne. Każdym wyborcom należy się w tych sprawach czytelność.

  • Jak to się zmieniają poglądy wraz z napływającym doświadczeniem, Panie Prezydencie.
    Prezydent RP: Doświadczenie jest to jedna z największych nauka, a poza wszystkim należy pamiętać, że byłoby źle, gdyby ludzie właśnie swoich, czy naszych wspólnych doświadczeń nie analizowali. Uważam, że polska demokracja nad podziw dobrze się rozwija. Jak widzę naszych partnerów, na Wschodzie, to przecież możemy być wręcz wzorem, ale to nie znaczy, że wszystko jest idealne i doskonałe.

  • Przeanalizujmy kolejne Pana doświadczenia, obsadę stanowiska ministra finansów. Pan powiada, że spać może spokojnie tylko w jednym przypadku, kiedy tym ministrem zostanie pan profesor Marek Belka. Więc jednak nie ma Pan 100- procentowego zaufania do podstawowych decyzji personalnych.
    Prezydent RP: Niepotrzebnie wciąga nas pani w tę dyskusję. Otóż chcę powiedzieć, że mam ogromne zaufanie do profesora Marka Belki, z którym współpracuję od kilku lat, który jest człowiekiem nie tylko o wielkiej wiedzy, o ogromnym doświadczeniu, to jeszcze o cechach charakteru, które są rzadkie, także wśród ekonomistów. To jest osoba otwarta, umiejąca prowadzić dialog, jak na ekonomistów , którzy często wpadają w chorobę samouwielbienia, bardzo skromny, który również ma wielkie wyczucie świata społecznego, a nie tylko czysto ekonomicznego. Gdyby mnie ktoś zapytał, nie wiem, czy przy tworzeniu kolejnego rządu będzie mnie ktoś pytał o opinię, ale gdyby mnie zapytano o nazwisko wybitnego ekonomisty polskiego, który jest do wzięcia, a szczególnie do wzięcia przez ugrupowania centrolewicowe, to mówię bez żadnej żenady i z przekonaniem, że właśnie jest to profesor Belka.

  • Toteż właśnie dlatego też minutę temu o tym powiedziałam. Ale ja zadałam sobie to pytanie, czy nie ma Pan jednak 100 -procentowego zaufania do tych ew. przyszłych decyzji personalnych Sojuszu, bowiem przypomniałam sobie Pana reakcję na wywiad, jakiego Pan Leszek Miller udzielił tygodnikowi "Nie" , kiedy powiedział, że poglądy PSL i SLD są bardzo bliskie.
    Prezydent RP: Ja na szczęście z Leszkiem Millerem częściej rozmawiam niż on udziela wywiadu tygodnikowi "Nie".

  • Ale czytał Pan ten wywiad i wiem..
    Prezydent RP: Ja też wiem jak bardzo realnie Leszek Miller ocenia swoich kolegów z PSL i umie podkreślić co u nich jest dobre, ale też wie dobrze jakie mają słabości. Akurat tak się składa, że po 4 latach koalicji SLD -PSL, ani jedna ani druga strona nie ma złudzeń. My dokładnie wiemy z kim mamy do czynienia i wiemy w co gramy i tutaj nie da się udowodnić, że brydż jest pokerem, a poker jest jeszcze grą wojenną. Więc moim zdaniem, nie ma czegoś takiego jak dzisiaj rząd cieni, czy rząd, który już szykowałby się do objęcia władzy, i myślę, że to jest prawidłowo, bo przedtem są wybory i te wybory dopiero wyłonią większość. Jaka ona będzie - zobaczymy.

  • Ja słyszałam, że gabinet cieni będzie?
    Prezydent RP: Nie, nie będzie.

  • Ale sam Pan o tym mówił?
    Prezydent RP: Nie, zapewniam panią, że nie ma.

  • A ja zapewniam Pana, że w wielu wywiadach użył Pan takiego określenia
    Prezydent RP: Nie. Nie ma żadnych cieni. Nie ma tego rodzaju żadnej ekipy, ale są oczywiście ludzie, którzy zajmują się poszczególnymi sprawami. Ale decyzje kadrowe można podejmować wtedy, kiedy jest po wyborach i kiedy wiadomo czy rządzi się samodzielnie, czy rządzi koalicja, jaka to będzie koalicja, więc zostawmy to na boku. Pani mnie pytała o opinię o dwóch ludziach, o panu Millerze, i o panu profesorze Belce. Udzieliłem ich i myślę, że pani się z tymi opiniami zgadza.

  • O, nie lubię odpowiadać na takie pytania, Panie Prezydencie.
    Prezydent RP: Każdy nie lubi odpowiadać na pytania, więc wolę ich nie zadawać.

  • Gdzież ja mam ustawiać przyszły gabinet?
    Prezydent RP: pani, jako wnikliwy obserwator polskiej polityki, przecież ma swoją opinię.

  • PSL. Chciałabym jeszcze pól słowa z Panem zamienić, a to na okoliczność znanej skądinąd wypowiedzi pana Janusza Dobrosza, przecież jest to działacz w kręgach PSL, który opowiadając o Unii Europejskiej ostrzegał, że polscy obywatele nie będą decydować o losach własnej ojczyzny. Większość z nich będzie chodzić boso i nie douczona. To spory problem, zważywszy, że powiada się o ew. koalicji PSL-SLD. po wyborach.
    Prezydent RP: Ja myślę, że to był jakiś ferwor dyskusyjny w którym takie słowa padły, bo gdyby miało być choć w 1 proc. prawdą, że wejście Polski do Unii Europejskiej oznacza, że mamy chodzić boso i głodni, no to rzeczywiście do tej Unii nie należy wchodzić. Ale jeżeli chcemy poważnie o tym rozmawiać, to pytanie brzmi: jaka jest alternatywa wobec wejścia do Unii Europejskiej. Moim zdaniem, ta alternatywa jest żadna, dlatego, że albo jest to próba budowania jakiegoś dziwnego bloku środkowoeuropejskiego i wschodnioeuropejskiego, którego po prostu nie ma, albo pozostawienie Polski w jakiejś przestrzeni, próżni politycznej, próżni gospodarczej.

  • Ile razy to się powtarza. Maleje liczba zwolenników ...
    Prezydent RP: Ale ciągle liczba zwolenników jest ponad dwukrotnie większa niż przeciwników. Myślę, że w tej chwili zaczyna się okres bardzo ważny, bo już takiej bezpośredniej edukacji, zresztą chcę się w to bardzo zaangażować. Będę jeździł, będę do Pałacu zapraszał różne środowiska, żeby wytłumaczyć na czym to polega. To jest wielka szansa dla Polski, z którą świetnie możemy dać sobie radę, bo mamy potencjał, mamy ludzi, mamy ważną pozycję geograficzną, i polityczną i trzeba skorzystać z tej okazji. I w moim przekonaniu świat, liderzy PSL też to rozumieją. Ja wiem, że oni jeżdżą i do Brukseli , spotykają się ze swoimi kolegami z Europy i tam nie mówią, że Unia Europejska to bose dzieci i głodni emeryci, bo po prostu to jest nieprawda. Żaden przykład Unii Europejskiej nie potwierdza tego rodzaju tezy, a pamiętajmy, że do Unii weszły zarówno kraje zamożne, mówię choćby o ostatnich latach, jak Szwecja czy Finlandia, ale weźmy te kraje, które dokonały później wielkiego postępu, jak Grecja, jak Irlandia, jak Portugalia

  • Myślę, że Pan ma skłonność do bardzo obrazowego i przesadnego języka.
    Prezydent RP: Co na jedno wychodzi. Z tym, że problem z Unią jeszcze jest, z drugiej strony, również bardzo istotny, bowiem ostatnio nie słychać jakoś specjalnie entuzjastycznych z Zachodu płynących głosów o rozszerzeniu wspólnoty. To jest dużo poważniejszy problem, dlatego, że okazuje się, że...

  • To, że my chcemy, to jeszcze mało
    Prezydent RP: Jedno jest ważne, chciałbym aby polska opinia publiczna o tym wiedziała - decyzja o rozszerzeniu jest podjęta, to nie jest tak, że mamy na nią czekać. Ona została podjęta w Helsinkach, potwierdzona w Berlinie...

  • Nie mówmy o decyzji, ale o tym, kiedy ona nastąpi
    Prezydent RP: Zrobimy wszystko, żeby być gotowym na rok 2003, ale...

  • Ale kiedy Unia będzie gotowa?
    Prezydent RP:Unia zrobiła wielki krok, więcej niż myśmy oczekiwali. Szczyt w Nicei zakończył się naprawdę pchnięciem wielu spraw wewnętrznych, wewnątrzunijnych naprzód i nawet gdyby nie osiągnięto połowy tego, też musielibyśmy powiedzieć, że w sumie źle się Nicea nie zakończyła. Ona się zakończyła całkiem nieźle. Natomiast niewątpliwie, co jest największym problemem naszym, to jest stosunek wielu środowisk czy opinii publicznej w wielu krajach. Tam są po prostu strasznie silne stereotypy, o słabej polskiej gospodarce, o naszej dezorganizacji. Są też i przykre doświadczenia, których jesteśmy trochę współwinowajcami, bo jeżeli przyjeżdża turysta i kradnie mu się w Polsce samochód, to trudno, żeby on był wielkim zwolennikiem wejścia Polski do Unii . Jak jadą tysiące kibiców, z czego ja się ogromnie cieszę, do Harrachova na konkurs skoków i tam zupełnie bez sensu wygwizduje się skoczków niemieckich, którzy są wybitnymi sportowcami, którzy w uczciwej walce przegrywają z naszym Adamem Małyszem, a jest to podnoszone później przez całą prasę niemiecką, przez telewizję niemiecką, która bardzo szeroko to transmituje, to są takie bramki samobójcze, które strzelamy wyłącznie na własne życzenie.

  • Tak, ale...
    Prezydent RP: Utrwala to właśnie taki wizerunek. Jako prezydent, akurat w Berlinie słuchałem komentarza niemieckiego i jeden ze skoczków niemieckich mówi "jak pan ocenia zachowanie polskich kibiców" , a on mówi tak, bardzo prosto , "wypili dwa piwa za dużo". To jest właśnie umacnianie stereotypów , które są ogromnie przykre i od nas zależy czy będziemy też w tej części, która jest naszą, po prostu bardziej wiarygodnie, bardziej z wyobraźnią zachowywania się.

  • Wydaje mi się, że bardzo wielkie znaczenie dla rozmów z Unią ma również kształt naszych stosunków z partnerami na Wschodzie i bardzo wielu z nas z niepokojem śledzi rozwój sytuacji w Rosji. Na początku pomówmy o najnowszej sprawie, o Kalingradzie. I tutaj szum informacyjny niezwykły nastąpił, minister Komorowski powiedział, że w obwodzie kaliningradzkim doszło do nadmiernego nagromadzenia środków militarnych, w tym nośników głowic jądrowych, a z drugiej strony wiceminister spraw zagranicznych pan Andrzej Ananicz nie chciał powiedzieć, czy zdaniem polskich źródeł, taktyczna broń jądrowa w Kaliningradzie została zgromadzona czy też nie. Jaka jest opinia Pana, Panie Prezydencie?
    Prezydent RP: Po pierwsze - Kaliningrad był wielką bazą wojskową Związku Radzieckiego. Po upadku Związku Radzieckiego stał się bazą mniejszą, ale ciągle jest to baza wojskowa. Tam kiedyś były trzy brygady rakietowe.Rakietowe, to znaczy, że mają rakiety, a jak mają rakiety mogą mieć również głowice taktyczne, które nie podlegają, że tak powiem, układom międzynarodowym o broni strategicznej, atomowej. To jest pierwsze. Po drugie - Polska dysponuje wystarczającymi instrumentami , żeby rzecz spokojnie wyjaśniać i żeby nie tworzyć żadnej psychozy społecznej.

  • Jak wytłumaczyć to co się stało?
    Prezydent RP: Pierwszy środek - to są nasze rozmowy polsko-rosyjskie, które są, mają być kontynuowane. Będzie w lutym minister Bartoszewski w Moskwie, będzie o tym rozmawiał, ma być minister obrony Rosji w Polsce, pan Siergiejew, będziemy rozmawiać. Po drugie - są stałe rozmowy NATO, gdzie jesteśmy członkiem, to też jest temat do rozmów na tym szczeblu. Po trzecie - dysponujemy Konwencją Wiedeńską, która pozwala na kontrolę podpisanych traktatów , a więc zarówno obecności broni konwencjonalnej, zgodnie z umowami , jak i tej strategicznej i atomowej. I po czwarte - jest jeszcze OBWE - organizacja bezpieczeństwa i współpracy europejskiej, która również takie funkcje kontrolne może pełnić. Zapewniam Państwa, że Polska skorzysta z tych instrumentów, żeby rzecz do końca i precyzyjnie wyjaśnić. Sądzę, że już w niedługim czasie będziemy mogli również coś więcej oficjalnie o tym powiedzieć. Natomiast jest trzecia sprawa bardzo ważna - musi być priorytetem polskiej polityki dialog polsko-rosyjski. Dlatego jest bardzo ważne, żebyśmy we wszystkich tych sprawach zachowywali spokój, zdecydowanie, ale nie podlegali takim właśnie różnym medialnym psychozom, jakie są organizowane, nie tylko przecież u nas, ale także i w Rosji. Dlatego myślę, że sprawa jest...

  • Przepraszam Panie Prezydencie muszę wejść w słowo: to nie są medialne psychozy, to są wypowiedzi odpowiedzialnych członków rządu.
    Prezydent RP: Ale chyba mówię o wypowiedziach, które rozpoczęły się od tego, że drugorzędny dziennik amerykański "Washington Times" , który niesłusznie w Polsce mylony jest z "Washington Post" , pierwszoligową gazetą amerykańską, napisał coś i z tego coś zaczyna się wielka historia . I tyle.Oczywiście jak mówię - ona powinna być wyjaśniona i jest wyjaśniana. Informuję państwa, że jest wyjaśniana przez właściwe organy.

  • jednak ktoś zna się na rzeczy, skoro rozmawiano z szefem rosyjskiej dyplomacji Igorowem o Kaliningradzie i nie uzyskano wyczerpującej, przekonywującej odpowiedzi.
    Prezydent RP: Dlatego, ze problem Kaliningradu pozostaje jednym z poważniejszych problemów europejskich. Rozmawiałem o tym w niedzielę, w czasie obiadu z kanclerzem Schroederem i razem zastanawialiśmy się co można zrobić, żeby zmienił się charakter tego miejsca, które jest przecież miejscem szczególnym, bo nie ma bezpośredniej granicy ze swoją macierzą czy z Federacją Rosyjską. Graniczy z Polską, Litwą i Bałtykiem i niewątpliwie w naszym wspólnym interesie jest to, żeby coraz bardziej włączać ten okręg do współdziałania europejskiego, i żeby on nie miał charakteru wyłącznie bazy militarnej. Liczymy np. bardzo na to, że szwedzka prezydencja w Unii Europejskiej pomoże, bo Szwedzi mają zupełnie czyste ręce wobec Kaliningradu. Ani nie graniczą, ani nie mają żadnych historycznych, że tak powiem, rachunków . Być może oni będą mogli pomóc rozwijając handel , rozwijając turystykę, rozwijając współpracę gospodarczą, inwestycje, okręg kaliningradzki stanie się normalną, dobrze zorganizowaną i wtopioną w Europę częścią Federacji Rosyjskiej, bo status quo graniczne jest potwierdzone na tysiące sposobów. Kaliningrad, okręg kaliningradzki jest częścią Federacji Rosyjskiej. To status quo jest międzynarodowo potwierdzone.

  • Z drugiej strony w sprawie pokoju są takie komentarze, że żadna inspekcja międzynarodowa nie jest w stanie wykryć co tak naprawdę w tych głowicach jest. Co by nie powiedzieć, wystarczy jeden taki komentarz, żeby wszystko o czym Pan przed chwilą mówił, rozsypało się.
    Prezydent RP: Tak, dlatego być może trzeba wrócić do tej idei, która została już kiedyś wypowiedziana m.in. przez Gorbaczowa, przez Busha seniora, może syn Bush weźmie to też jako swój temat, żeby Bałtyk stał się strefą bezatomową. Żebyśmy stworzyli takie warunki, w których nie będzie tam ani broni strategicznej, co jest zakazane, zgodnie z obowiązującymi traktatami, ani żeby nie było tam broni taktycznej, nuklearnej, która może być, bo ona nie podlega tym zakazom. Sądzę, z naszego punktu widzenia, wielce wskazane, żeby właśnie z rozmów NATO, z udziałem Stanów Zjednoczonych taki program Bałtyku bezatomowego został ostatecznie zatwierdzony i żebyśmy mogli być spokojni, że żadnej broni atomowej w tym regionie nie ma.

  • Rozumiem, że m.in. o tej sprawie będzie Pan rozmawiał z prezydentem Putinem, jeśli dojdzie do skutku planowana na pierwsze półrocze jego wizyta w naszym kraju. Czy spodziewa się Pan również deklaracji ze strony Pana prezydenta Rosji, że będzie uczestniczył w uroczystościach katyńskich?
    Prezydent RP: Uroczystości miały miejsce. Cmentarz w Katyniu został otwarty...

  • W Charkowie.
    Prezydent RP: Byli przedstawiciele władz rosyjskich. Zachowali się w sposób bardzo odpowiedni i zgodnie z naszą polską wrażliwością. Wydaje mi się, że rozmowy z prezydentem Putinem, a chciałbym, żeby do tej wizyty rzeczywiście doszło w pierwszym półroczu, w okresie kohabitacji, polskiej kohabitacji, żeby z prezydentem Putinem rozmowy toczyły się ze wszystkich stron politycznego spektrum w Polsce. Żebyśmy spojrzeli w przyszłość, i wyjaśnili sobie to co jest problemem chociażby kwestie bezpieczeństwa i Kaliningradu , ale także i przede wszystkim, żebyśmy porozmawiali co zrobić, żeby dialog polityczny między Polską i Rosją był naturalny, dobrosąsiedzki, żebyśmy rozwijali gospodarcze stosunki, które są nam ogromnie potrzebne.

  • I jak rozumiem, nie niepokoi Pana próba, jak to powiada dziennik "Siewodnia" reanimacji KGB w Rosji prezydenta Putina?
    Prezydent RP: Cóż ma niepokoić. To jest wewnętrzna polityka Rosji. Prezydent Putin zakończył pierwszy rok swojej działalności niewątpliwie z dobrym bilansem. Rok temu, gdyby ktoś powiedział, że w ciągu 12 miesięcy ten człowiek, który zadebiutował w polityce rosyjskiej osiągnie takie zaufanie, takie poparcie społeczne, to byśmy pewnie nie uwierzyli. Jak rozmawiam z naszymi partnerami zachodnimi, to widzę, że również znalazł bardzo życzliwych partnerów, chociaż ...

  • Szczególnie w Niemczech.
    Prezydent RP: Nie tylko w Niemczech, również w Wielkiej Brytanii, Tonny Blair. Przeżył wiele lat w NRD, mówi świetnie po niemiecku, jego żona także. Schroeder mi powiedział, że córki Putina mówią po niemiecku wręcz bez akcentu, chodzą do niemieckiej szkoły w Moskwie, więc....

  • .. wiele państw podpisało ustawę o strategicznym partnerstwie, co tylko w przypadku Stanów Zjednoczonych miało miejsce. Nie niepokoi to Pana?
    Prezydent RP: Myślę, że jeżeli będzie rozwijany dialog polsko-rosyjski , jeżeli będziemy uczestniczyli w tym wszystkim, to nie ma co nas niepokoić, bo kwestia sentymentów , czy kwestia osobistych doświadczeń jest taka jaka jest. Cóż tu możemy zmienić. Natomiast, choćby z moich rozmów z kanclerzem Schroederem wynika, że u Niemców jest wielka wrażliwość, żeby nic co dotyczy spraw polskich nie odbywało się ponad naszymi głowami. Muszę powiedzieć, że tutaj kanclerz jest bardzo rzetelnym, solidnym partnerem i bardzo nam życzliwym. Natomiast Tonny Blair był pierwszym, który przyjechał do Moskwy i wsparł Putina, Putin uczy się teraz angielskiego. Mam nadzieję, że w stosunku do Polski będzie zachowywał się również bardzo aktywnie, bo ta współpraca jest także i im potrzebna. Nam również. My tego nie ukrywamy. My chcemy to zmieniac, rozwijać. Natomiast jestem przekonany, że to nie jest droga jednokierunkowa. To jest droga dwukierunkowa, także ważna dla samej Rosji.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.