przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
  • Panie Prezydencie, chciałbym Pana zapytać, czy jest Pan za globalizacją? Globalizacja jest właściwie przez wszystkich popierana, a jednocześnie zwraca się uwagę na olbrzymią biedę jaka istnieje na świecie.
    Prezydent RP
    : Globalizacji nie da się zatrzymać. To jest proces, który obejmuje cały świat. On jest związany z tym, że nowe technologie przekroczyły granice, kontynenty. Dzisiaj można zadzwonić z dowolnego miejsca w dowolne miejsce. Telewizja jest wszechobecna. Nikt globalizacji nie zatrzyma. Pytanie, co zrobić, żeby docierała wszędzie, żeby była bardziej dostępna. Żeby nie była tylko zabawką, czy instrumentem w rękach bogatych. I o tym się tutaj dyskutuje. Myślę, że w tym sensie demonstracje nawet pomagają , bo one zwracają uwagę, że nie żyjemy w świecie cudownym, idealnym i że trzeba brać pod uwagę tych, którzy widzą to inaczej, którym jest gorzej, którzy są biedni, nie mają pracy. Ale globalizacji nie zatrzymamy. Pytanie, co zrobić, żeby służyła wszystkim jak najsprawiedliwiej, żeby nie omijała takich kontynentów jak Afryka. A dla nas Polaków to jest pytanie, co zrobić, żeby w globalizacji wziąć swój udział. Tzn. tak się wykształcić, na tyle rozwijać się, żebyśmy nie byli nigdzie i nigdy na marginesie tego, co oznaczają dzisiaj nowoczesne technologie, nowe środki komunikowania się.

  • Panie Prezydencie, 40 procent ludzi na świecie żyje w nędzy. Globalizacja prawdopodobnie powiększy ten stopień.
    Prezydent RP
    : Nie sądzę. Myślę, że właśnie poprzez to, że możemy dotrzeć do tych miejsc, gdzie jest źle, że nie da się dzisiaj mieć dobrego samopoczucia widząc jak ludzie umierają z głodu, to jest to już powód, by świat był bardziej wrażliwy. Jeżeli okaże się, że potrafimy zapewnić bezpieczeństwo, a więc nie wydawać mnóstwa pieniędzy na niepotrzebne bomby, rakiety, armaty, a skierować te pieniądze choćby na pomoc medyczną, na farmaceutyki, jeżeli będziemy umieli podzielić się tym bogactwem dużo bardziej niż do tej pory.... A jest czym. Myślę, że apele, które są wystosowywane przez środowiska intelektualne, prze artystów, przez papieża powinny wreszcie trafić do tych, którzy mają pieniędzy więcej niż inni, żeby nie zapominali o ludziach w potrzebie. Choć też trzeba powiedzieć jasno: świat nie może opierać się na zasadzie, że jedni produkują, a drudzy wyłącznie proszą o owoce tej produkcji. Musimy włączać kraje gorzej rozwinięte do tego, co współcześnie w gospodarce światowej się dzieje. Oni muszą również brać udział i w procesie globalizacji ale przede wszystkim w wytwarzaniu dóbr.

  • Panie Prezydencie, Polska też jest krajem, który będzie objęty globalizacją. Czy widzi Pan szanse dla Polski?
    Prezydent RP
    : Oczywiście, że tak. Jesteśmy krajem, który jest pokazywany jako przykład, że można w krótkim czasie przejść transformację, przejść trudne przemiany. Natomiast, żeby Polska skorzystała w pełni z nowoczesności, z nowych technik, musimy postawić na edukację. Wierzę tu przede wszystkim młodemu pokoleniu Polaków. Oni naprawdę nie boją się komputerów, umieją żyć w nowoczesnym świecie i jestem pewny, że Polska będzie w ramach tego, co w XXI wieku będziemy obserwować, liczącym się partnerem.

  • Panie Prezydencie, jutro podobno firma Swiss Info podobno na zboczu góry Bolger ma zamiar wyświetlać pytania do uczestników Forum. Ta akcja nazywa się "Hello mr president". Wśród tych pytań, podobno mogą znaleźć się również pytania tych, którzy są przeciwnikami globalizacji, być może także z Polski. Jak chciałby Pan uspokoić polskich przeciwników globalizacji, żeby jej się nie bali?
    Prezydent RP
    : Warto byłoby podjąć dyskurs intelektualny, co jest alternatywą. Czy chcemy wyrzucić telefony komórkowe na śmietnik? Może czasami warto by było, kiedy mamy ich dosyć i przeszkadzają nam w życiu. Czy chcemy zrezygnować z internetu? Czy chcemy zrezygnować z kontaktu poprzez nowoczesne techniki? Czy może chcemy walczyć z globalizacją, że będziemy gasić telewizory i nie oglądać telewizji? To jest pytanie, co to znaczy walka z globalizacją. Dzisiaj, jeżeli ktoś chce zapytać co zrobić, żeby było więcej pracy, a mniej bezrobocia, co zrobić, żeby było mniej biedy - to są pytania na które również dzięki nowoczesności i nowym technologiom możemy lepiej odpowiedzieć. Dzisiaj świat może produkować żywność, lekarstwa, które będą pomagały ludziom również w potrzebie. Walka z globalizacją to jest próba zawracania nurtu rzeki, która i tak popłynie swoją drogą i my tamy nie postawimy dla nowych pomysłów i idei. Wiec jeżeli takie pytanie ukaże się na śniegu to chętnie na nie odpowiem. Jest pewna symbolika w tym, że pytania będą na śniegu.

  • Panie Prezydencie, znalazłem takie określenie ,,człowiek z Davos" w odniesieniu do uczestników Forum i towarzyszy mu określenie homo economicus. Czy to określenie aby nie dyskryminuje polityków?
    Prezydent RP
    : Nie, polityka pozbawiona gospodarki, ekonomii jest coraz bardziej pusta. Nie możemy polityki sprowadzać do protokołu dyplomatycznego i tradycyjnej XIX wiecznej dyplomacji. Dzisiaj polityka nie oparta o siłę gospodarczą, o współdziałanie gospodarcze, o znajomość reguł, które rządzą gospodarką jest w zasadzie pusta i nowoczesny polityk musi być tym homo economicus, musi być tym człowiekiem, który rozumie procesy gospodarcze. Davos to nie jest spotkanie pięknoduchów , bo czasami się to tak przedstawia, zjeżdżają się tutaj zamożni ludzie, zadowoleni z siebie politycy i jedynie mówią o tym jak wszystko pięknie idzie. Od wielu lat, a ja jestem tutaj po raz dziewiąty, w Davos dyskutujemy o zagrożeniach, dyskutujemy o nierównościach, o efektach kryzysów, które miały miejsce - kryzys azjatycki, kryzys rosyjski. Teraz tematem dnia w Davos są oceny dotyczące osłabienia tempa rozwoju gospodarki amerykańskiej. Także mówi się otwarcie o tych demonstrantach, którzy mają tutaj przyjść, chociaż jeszcze dzisiaj nikt ich nie widział, bo to tez jest przecież część naszego współistnienia, to też jest ten sam glob na którym razem żyjemy. To nie jest spotkanie zadowolonych z siebie ludzi sukcesu, którzy w Davos odgradzają się od rzeczywistych problemów świata, my tu naprawdę rozmawiamy o rzeczywistych problemach świata. Można to robić w bardziej nieformalnej atmosferze, myślę, że Davos spełnia swoją rolę.

  • Mówi się o Davos, że to most pomiędzy globalnym biznesem a głowami państw, szefami rządów. Czy korzystając z tego mostu można się dowiedzieć co globalny biznes myśli o polskich aspiracjach do Unii Europejskiej?
    Prezydent RP
    : Dziś uczestniczyłem wraz z Prezydentem Węgier, Bułgarii, wicepremierem Turcji i komisarzem Verheugenem, który odpowiada za rozszerzenie Unii, W bardzo interesującym panelu i padły bardzo ważne słowa Komisarza o tym, że ten pociąg nabiera tempa, że kandydaci są coraz lepiej przygotowani, że rok 2003 - 2004 to będzie czas przyjmowania nowych członków. Na pytanie co sądzi o polskiej gospodarce, czy jej się nie obawia, ja oczywiście przedstawiałem nasz punkt widzenia, przekonywałem, że Polska jest bardzo zdeterminowana na swojej drodze do Unii, ale Verheugen też powiedział - tak jest, Polska gospodarka dokonała ogromnego postępu i ten postęp absolutnie predestynuje nas do tego, żeby myśleć o Unii w wyobrażalnej perspektywie najbliższych kilku lat.

  • Mówił Pan Panie Prezydencie o rozmowach z politykami, tymczasem kilkanaście tygodni temu narzekał Pan, ze niektórzy unijni politycy , że zabrakło im entuzjazmu, żeby przyspieszyć rozszerzenie ,,piętnastki". Czy oni mają już tego entuzjazmu więcej?
    Prezydent RP
    : Mają niewątpliwie, część z nich robi zresztą w Polsce interesy. Pamiętajmy, my jesteśmy krajem, który zaakomodował w ostatnim dziesięcioleciu 50 miliardów dolarów bezpośrednich inwestycji. Ja tych ludzi spotykam. Dzisiaj przecież rozmawialiśmy z byłym szefem ABB, człowiekiem rozpoczynającym inwestycje jeszcze w latach osiemdziesiątych. On dzisiaj wspominał i generała Jaruzelskiego i premiera Rakowskiego, z którymi zaczynał swoją obecność w Polsce. Mamy tu dziesiątki przedstawicieli firm, banków, które Polskę już znają i są naszymi dobrymi adwokatami. Oczywiście są sprawy przykre jak PZU, gdzie niewątpliwie sami strzelamy sobie bramki samobójcze, bo tego się nie da sensownie wytłumaczyć, dlaczego w sposób tak arogancki Polska podejmuje decyzje. Ale to jest tylko wyjątek, który potwierdza dobrą regułę, że w Polsce warto robić interesy.

  • Skoro mówimy o sprawach przykrych, liczby opisujące polską gospodarkę są raczej naszym atutem, jeśli idzie o integrację europejską, poza jednym wyjątkiem - mam na myśli 15 procentowe bezrobocie. Czy ta stopa bezrobocia jest przeszkodą w przekonywaniu, że warto nas szybko przyjąć?
    Prezydent RP
    : Ja bym powiedział, że ciągle tutaj , na Forum dużo większe i bardziej krytyczne spojrzenie związane jest ze stopą inflacji. To znaczy 8,5 %, choć jest to najmniej w całej dekadzie, to jest ciągle jednak wskaźnik wysoki. Natomiast 15% bezrobocia to jest problem społeczny, ci ludzie dobrze wiedzą, że za tymi procentami kryje się 2, 7 mln osób, które nie mają pracy. I to jest niewątpliwie ważna kwestia oceny Polski i ważne zadanie dla nas, ale wszyscy wiedzą, że bez rozwoju gospodarczego tego się załatwić nie da. Tylko rozwój gospodarczy, przypływ inwestycji, także z zagranicy, będzie tworzył miejsca pracy. Nas nie stać na zatrudnienie socjalne, na zatrudnienie, które ma być zatrudnieniem bez efektu gospodarczego, więc rozwój, rozwój i jeszcze raz rozwój. To jest recepta o której tutaj mówią znawcy tematu i ci, którzy też przeżyli te problemy u siebie- Hiszpanie, Portugalczycy, Irlandczycy, jak choćby Francuzi nie tak dawno. Bezrobocie jest jednym z najgorętszych problemów społecznych i nie wolno go bagatelizować.

  • A czy nie jest problemem politycznym? Trzy dni temu był Pan gospodarzem spotkania poświęconego bezrobociu, dzisiaj premier zapowiedział ofensywę. Jak to się dzieje, że wzrost gospodarczy następuje a bezrobocie rośnie?
    Prezydent RP
    : Na pewno zmniejszenie tempa rozwoju gospodarczego spowodowało, że miejsc pracy jest mniej. Po drugie restrukturyzacja niektórych gałęzi przemysłu - lekkiego, górnictwa- powoduje, że odejścia z pracy, zwolnienia, zwolnienia grupowe są częstsze. I trzeci czynnik, którego nie wolno bagatelizować to właśnie jest wyż demograficzny. Pamiętajmy, że Polska weszła już w fazę wyżu demograficznego i to będzie trwało kilka najbliższych lat, szczyt tego wyżu jeszcze jest przed nami. Będziemy mieli jeszcze chyba i rok 2003 i 2004, kiedy prawie milion młodych ludzi będzie wchodziło w wiek dojrzały i pod tym względem czekają nas wyjątkowo trudne i zobowiązujące wszystkich polityków lata.

  • Pozostając przy sprawach polskich. Senat dzisiaj przyjął z poprawkami ustawę reprywatyzacyjną. Czy Pan tę ustawę podpisze?
    Prezydent RP
    : Słyszę, że tych poprawek jest ponad 60, co myślę jest komentarzem do samej ustawy, jakości tej ustawy. Zobaczymy jakie będą ostateczne decyzje Sejmu i wtedy, już po powrocie do Polski ustosunkują się do całości sprawy. Moi eksperci pracują, zarówno prawnicy jak i ekonomiści. Ja sam mam zasadniczej natury wątpliwości, tzn. na tym etapie rozwoju, choćby w obliczu wyżu demograficznego, o którym już wspominałem, czy raczej nie powinniśmy te pieniądze wydawać na edukację, na pomoc, na tworzenie miejsc pracy a mniej na ważne niewątpliwie, ale jednak remanenty po trudnej, dramatycznej historii.

  • Dwukrotnie publicznie mówił Pan z dużym sceptycyzmem o tej ustawie...
    Prezydent RP
    : Mówię po raz trzeci sceptycznie.

  • Czy to oznacza, że może wystąpić sytuacja, w której Prezydent najpierw sceptycznie mówi o ustawie a potem ją podpisuje?
    Prezydent RP
    : Zobaczymy. Mówimy o ustawie, która jest w trakcie tworzenia, więc będzie mi łatwiej mówić, kiedy ona będzie już miała ostateczny kształt, ale nie zmieniam swojego sceptycznego podejścia do problemu reprywatyzacji w całości. Nasza historia była skomplikowana. Nikt tu na przykład nie formułuje pretensji, że nie ma ustawy reprywatyzacyjnej w Polsce, bo nasi partnerzy wiedzą, że historia Polski jest nieporównywalna z innymi krajami, które od kilkuset lat cieszą się stabilnością i gdzie prawa własności nie podlegały ani woli okupantów, ani ideologiom politycznym. My jesteśmy pod tym względem przypadkiem szczególnym, myślę, że z tego też trzeba wyciągać wnioski.

  • Panie Prezydencie, wróćmy do spraw międzynarodowych. Prezydent Putin nie przyjął zaproszenia do Davos, ale nie próżnował w tym czasie. Skrytykował dzisiaj koncepcję rozszerzenia NATO, powiedział, że jest to koncepcja nie do przyjęcia. W jakim świetle dzisiejsza wypowiedź Prezydenta Putina stawia Pana starania o to, żeby Polska stała się niejako ambasadorem przystąpienia do NATO Ukrainy?
    Prezydent RP
    : Ukrainy w to już nie włączajmy, przynajmniej na tym etapie. Ukraina ma w tej chwili kontakty z NATO oparte o porozumienie podpisane w Paryżu w 1997 roku bodajże, i ta współpraca jest. Natomiast jeżeli mówimy o drugiej fazie rozszerzenia NATO, to myślimy o Słowacji, Słowenii, krajach bałtyckich: Litwie, Łotwie, Estonii. Ja myślę, że każdy z nas zachowuje swoje zdanie. Polska jako członek NATO jest zainteresowana, żeby ta druga faza rozszerzenia miała miejsce, żeby kraje, które z nami sąsiadują weszły do tych struktur, bo to będzie zwiększało nasze bezpieczeństwo. A Rosja ma swoją opinię i tyle. Myślę, że doświadczenia współpracy rosyjskiej z różnymi krajami NATO, jak Niemcy , Francja, Wielka Brytania. Stany Zjednoczone, pokazują, że Rosjanie potrafią współpracować z krajami NATO. Wydaje mi się, że tutaj każdy pozostanie przy swoich zdaniach. Natomiast nie wolno nam , i to trzeba mocno podkreślić, zabierać suwerennego prawa takich państw jak Słowenia, Słowacja czy Łotwa czy Estonia, Litwa czy Rumunia do określania swojej koncepcji bezpieczeństwa. To byłby powrót do czasów przebrzmiałych. Te państwa, te narody, mają prawo do swoich decyzji, a czy spełniają kryteria, czy są przygotowane, to jest inny temat - do rozmów bezpośrednio z tymi krajami. Nie wszystkie, mówiąc wprost, te kryteria spełniają, ale Polska powinna, i ja osobiście będę walczyć o to, żeby druga faza rozszerzenia Paktu miała miejsce.

  • Panie Prezydencie, jak się Panu podoba określenie z Gazety Wyborczej, sprzed dwóch lat ,,piknik władców świata". Czuje się Pan władcą świata na pikniku?
    Prezydent RP
    : To nie jest piknik, to jest ciężka praca. Gdyby Pan widział program dzisiejszego dnia, jutrzejszego, gdzie tych spotkań, są dziesiątki to jest to ciężka praca. Natomiast sama formuła, że nieformalnie, bez protokołu, że można spotkać się w różnych miejscach - i w centrum kongresowym, w którym jesteśmy i w pobliskich hotelach, restauracjach, na drodze, w górach, z ludźmi ważnymi, którzy wpływają na losy świata to jest niewątpliwie świetny pomysł, który miał kiedyś prof. Schwab i który jest kontynuowany w 31 lat. Dobrze, że takie Davos jest, bo gdyby go nie było to trzeba by było wymyślić spotkanie w Davos, a tak możemy mówić o ,,naszych polskich Davos", jak spotkanie w Krynicy, które coraz bardziej taką istotną role regionalną odgrywa i wszystkim organizatorom, z posłem Berdychowskim, chciałbym powiedzieć, że niech trzymają się tego dobrego pomysłu, jakim są spotkania krynickie. Natomiast Davos jest jedno i potrzebne i ono swoją rolę będzie odgrywało także w przyszłości.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.