przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Z Prezydentem RP rozmawia Krzysztof Skowroński

  • W swoim orędziu noworocznym powiedział Pan, że godzina 24:00 między 2000 a 2001 rokiem to będzie wyjątkowa chwila. To była wyjątkowa chwila?
    Prezydent RP: W sensie symbolicznym na pewno. Należymy do tego szczęśliwego pokolenia, które może przełom wieków przeżyć, będąc aktywnym, czyniąc coś ważnego. Sylwester był tradycyjny. Od wielu lat w Pałacu spędzamy go w gronie przyjaciół. Sądzę, że wszyscy byli zadowoleni.

  • Czy czuje Pan, że się zaczęło nowe stulecie, że to jest już XXI wiek.
    Prezydent RP: To jest umowne. Czuję, kiedy patrzę na kalendarz. Pamiętam nasze wyobrażenia wiele lat temu, jak będzie wyglądał rok 2000. Niewiele z tych prognoz się sprawdziło. Jak byłem młodym chłopakiem, wydawało mi się że to dużo czasu. Wydawało się, że świat codzienny się odmieni. Okazuje się, że życie biegnie według dwóch linii postępu i ciągłości, czyli przenoszenia tego co było i rzeczy nowych, które się dzieją. My jesteśmy ukształtowani przez wiek XX i sądzę, że już pozostaniemy ludźmi wieku XX a nie XXI.

  • Potrafimy posługiwać się komputerem, telefonem komórkowym, internetem...
    Prezydent RP: To co ułatwia życie, ułatwia komunikację, będzie akceptowane natychmiast. Tak się ludziom żyje wygodniej, tak się wygodniej robi interesy. To będzie postępować. Obawiałbym się sytuacji, kiedy komputer w ogóle zastąpi pisanie. W Ameryce wiele młodych osób nie umie pisać, tylko posługuje się klawiaturą komputera. Bałbym się gdyby telefon komórkowy, a to zjawisko niewolnictwa jak to nazywam, rośnie w Polsce, wyparł normalny kontakt ludzki, spotkanie twarzą w twarz, które ma wymiar bardziej istotny, niż wysyłanie SMS.

    Teoretycznie twarzą w twarz w telefonach nowej generacji będzie się Pan mógł spotkać...
    Prezydent RP: I tego się boję. Gdyby się okazało, że to zastępuje naturalną potrzebę ludzi bycia ze sobą, uważałbym to za stratę. Obawiam się, że w tym kierunku to może pójść. Widzę stopień uzależnienia wielu osób od telefonu komórkowego, który dzwoni w różnych miejscach. Dzwoni w Kościele, w czasie ważnych międzynarodowych spotkań. Okazuje się, że stał się nieodłączną częścią życia dla wielu osób i przestrzegam przed tym. W momencie, kiedy najbliższym przyjacielem stanie się telefon komórkowy, możemy utracić coś ważnego w swoim człowieczeństwie.

    A czy Pan prezydent pisze ręcznie listy?
    Prezydent RP: Wyłącznie piszę ręcznie. To świadczy niewątpliwie o tym, że jestem człowiekiem XX wieku, może nawet XIX... Powiem szczerze, że jeżeli piszę tekst, który jest moją wypowiedzią, czy to są wystąpienia publiczne to piszę piórem wiecznym i wtedy mam pełen kontakt z tym tekstem. Przyjemność skreślania, szerokie marginesy, w których zapisuje się uwagi, to są nawet graficznie teksty interesujące, bo stanowią taką mozaikę.

    Będzie zbór rękopisów wystawionych w Pałacu Prezydenckim?
    Prezydent RP: W Pałacu Prezydenckim nie, ale w bibliotece prezydenckiej po zakończeniu kadencji zapewne tak.

    Czy wyobraża Pan sobie, jak będzie przebiegać rozmowa za sto lat?
    Prezydent RP: Powiem coś, co nie będzie oryginalne. Po pierwsze w sprawach urzędowych będziemy komunikować się metodą video-telefoniczną, tzn. wiele narad będzie miało charakter taki, że dwie różne grupy osób jest w różnych miejscach, a kontaktują się ze sobą poprzez ekrany. Będą tak znudzeni tymi rozmowami, barierą odległości i wszystkich technicznych sztuczek, że zawsze będzie potrzebna rozmowa bardziej prywatna, na kawie, na piwie, w miejscu, które po prostu stwarza intymność, może nawet w stylu XIX-wiecznym. Nie wierzę, żeby ludzie utracili takie podstawowe potrzeby, jak dotknięcie drugiego człowieka.

  • Za kilkanaście lat może to będzie globalna wioska, jeden wielki organizm na całej kuli ziemskiej.
    Prezydent RP: W dużej mierze już jesteśmy w globalnej wiosce, gdzie i przepływ informacji jest nieograniczony i wydarzenia mają wpływ natychmiastowy. Nie mówię już o rynku finansowym, kapitałowym, ale nawet o rynku politycznym, czy kulturalnym. Jakaś gwiazdą, która gdzieś się rodzi, staje się natychmiast gwiazdą w wymiarze międzynarodowym. To jest nieuchronne. Świat będzie opasany liniami światłowodowymi, przekaz będzie trwał ułamki sekund. Nie będzie możliwe działanie bez dostępu do programów informacyjnych, do informacji z giełd, do internetu. To stanie się w ciągu kilkunastu lat.

  • A polityka państwowa?
    Prezydent RP: Oczywiście będzie. Tych różnic, które mają swoje źródła w całej historii narodów, w niektórych krajach to jest tradycja kilku tysiącleci, nie da się zatrzeć. Dlatego cały czas będzie odrębny wątek narodowy. Mówiąc swoim językiem, będziemy musieli znać język obcy, wspólny język, którym zapewne będzie angielski. Konieczna będzie umiejętność dostępu do wszystkich instrumentów. Nie widzę zagrożenia w wyobrażalnej perspektywie dla państwa narodowego, dla odrębności językowej, odrębności kulturowej, bo one jednak stanowią istotny fundament. Nawet gdy chcemy to zwalczyć w sobie, czy chcemy stać się bardziej uniwersalni, czy kosmopolityczni, jak by kiedyś powiedziano, i tak to gdzieś pozostaje. Najtrudniej jest zmienić akcent. Po akcencie można poznać Słowian, Niemców, Japończyków. To coś, co się wnosi do całej cywilizacji i nie ma co z tego rezygnować, bo to jest bardzo ważne i potrzebne.

  • Akcent i duszę trudno zmienić.
    Prezydent RP: Duszę tak, choć dusza się zmienia w innym wymiarze. Akcent to część bardzo narodowa, związana z korzeniami. Dusza często związana jest z rozwojem cywilizacji. Inaczej wygląda dusza człowieka wychowanego na książce, nieco inaczej na komputerze, inaczej na technikach, których jeszcze nie znamy. W tym sensie dusza, którą rozumiemy jako wrażliwość, pewien rodzaj pojmowania czy odbierania świata, czy informacji, jest dużo bardziej uzależniona od kwestii technicznych i zmian technologicznych, które się dokonują. Język, akcent to rodzaj konstrukcji intelektualnej, która formuje każdego z nas.

  • Dusza jest związana też z tym, co zrobił D. Olbrychski w Zachęcie.
    Prezydent RP: Nie chciałbym komentować tego, co zrobił D. Olbrychski, bo wydaje mi się, że to było działanie emocjonalne. Chciał skierować zgodnie z zasadami cywilizowanego państwa, całą rzecz na drogę sądową i miałby możliwość wygrać ten proces, dlatego że użycie tytułu wystawy "Naziści" bez cudzysłowiu, było błędem i było nieuczciwe wobec tych aktorów, którzy na tych zdjęciach się znaleźli. Natomiast dalszy happening można traktować w kategoriach emocjonalnych.

  • Na całym świecie widać, że jest coraz mniej różnic.
    Prezydent RP: One się zacierają, dlatego że żyjemy coraz bardziej według wspólnych reguł i w wielu sprawach te reguły są lepsze niż w przeszłości. To, że zatarła się ta istotna różnica wynikająca z dwóch światów ideologicznych, czyli komunizmu i kapitalizmu. To jest lepiej, a nie gorzej. Właściwie w ogromnej większości państw świata i narodów jest przyjmowana zasada ochrony praw człowieka. Przyjęte są uniwersalne wartości, które wynikają choćby ze Starego Testamentu, z Nowego Testamentu, z wartości chrześcijańskich. Dzisiaj w większości rozwiniętych państw w pełni respektowane są standardy takie jak: stosunek do mniejszości narodowych, stosunek do mniejszości seksualnych, otwartość na innych ludzi. Sądzę, że zacieranie różnic w tej warstwie wartości nie powinno być niczym złym, a technika stworzyła globalną wioskę. Nikt dziś na świecie nie może powiedzieć, że nie obchodzi go to, co się dzieje u sąsiada, na innym kontynencie. Dzisiaj, mówiąc wprost, holocaust byłby niemożliwy. Mam w pamięci słowa człowieka, który zmarł w ubiegłym roku, a którego bardzo ceniłem - Jana Karskiego. Opowiadał mi o swoich rozmowach, które prowadził ze środowiskiem żydowskim a Ameryce w czasie wojny i oni nie chcieli w to wierzyć. Mówili: pan takich wiadomości nie może przywozić. To nie może być prawda, a nawet jeśli jest to częściowa prawdą, to my tego nie chcemy słuchać. Okazuje się, że 50 lat temu taka sytuacja była możliwa. Dzisiaj niemożliwa jest czystka etniczna, ani w Afryce, ani w Europie, ani na świecie, która nie byłaby znana światu. Czy świat odpowiednio na to zareaguje, to jest inne pytanie. I tu ciągle jesteśmy za słabi. Ale dzisiaj to już jest niemożliwe. To też jest jeden z elementów bezpieczeństwa, że żadne świństwo nie może się odbyć w świecie, żeby świat o tym nie wiedział.

  • Jeszcze w ubiegłym wieku były środki masowego rażenia, masowej zagłady, czyli holocaust jest niemożliwy, ale w jedną sekundę można zniszczyć bardzo wiele.
    Prezydent RP: To też nie jest takie proste, bo przy tym systemie informacji, kontroli to jest w istocie niemożliwe, a poza tym różnica między światem XX wieku, a XXI wieku powinna przede wszystkim polegać na tym, że nasz współczesny świat jest zbudowany na zasadach wzajemnego zaufania, tzn. że te państwa w ogromnej większości, które respektują te same zasady, są wobec siebie odpowiedzialne i przejrzyste. Natomiast te kraje, które traktujemy jako niebezpieczne, posługujące się innym sposobem myślenia, innymi metodami, odwołujące się do innych wartości, takich jak nacjonalizm, agresja, są znane i kontrolowane przez opinię światową. Nie tylko przez polityków, także przez dziennikarzy, przez organizacje międzynarodowe. W sensie politycznym na tym powinna polegać największa różnica między wiekiem minionym a obecnym. Utracone zaufanie to jest poważny problem. Jeżeli jakieś państwo sprzeniewierzy się zasadzie zaufania, przejrzystości, jasności swoich decyzji i konsekwencji wobec umów, które podpisało, może narazić się na poważne konsekwencje.

  • A broń atomowa w Kaliningradzie, o czym pisały ostatnio wszystkie gazety?
    Prezydent RP: To jest dobry przykład. Czy tam broń jest czy nie, to wiedzą przede wszystkim Rosjanie. Po drugie, biorąc pod uwagę ich deklaracje o włączaniu się w obieg międzynarodowy, deklaracje Borysa Jelcyna, który ogłaszał Bałtyk strefą bezatomową, byłoby to w jawnej sprzeczności z oświadczeniem z przed paru lat. Gdyby się okazało, ze tego rodzaju działania są prowadzone potajemnie, że nie byli partnerzy NATO o tym poinformowani, to będzie to ogromny uszczerbek na zaufaniu do Rosji. W pełni zgadzam się z tym, co pisał L. Unger w "Gazecie Wyborczej", że to jest gol samobójczy. Jeżeli nawet stoi za tym jakaś mała polityka, mająca na celu poprawienie sobie pozycji w rokowaniach z Amerykanami w sprawie systemu obrony przeciwrakietowej, gorącego tematu, który istnieje od wielu lat między Stanami Zjednoczonymi a Rosją, a w ostatnim czasie jest bardzo często dyskutowany, to jest to polityka krótkowzroczna. Odebranie wizerunku kraju, który zaczyna zdobywać sobie międzynarodowe zaufanie, zaczyna być poważnym partnerem, zaczyna być krajem, z którym należy się liczyć. Sprawa zaufania w tej kwestii jest najważniejsza i może być tutaj pewien problem dla Rosji, gdyby się okazało, że to prawda.

  • Czy to jest tak, że świat ma zaufać deklaracjom rosyjskich polityków czy też świat powinien pojechać i sprawdzić czy ta broń jest?
    Prezydent RP: Jedno i drugie. Kiedyś, co można Rosjanom przypomnieć, Lenin mówił "ufaj, ale kontroluj". My nie możemy kwestionować oświadczeń ministerstwa spraw zagranicznych, że broni nie ma. Z drugiej strony istnieje mechanizm kontrolny misji międzynarodowych, które jadą, sprawdzają, wskazują miejsca, które chcą zbadać. Myślę, że to jest najlepsza droga, żeby wyjaśnić tę sprawę i byśmy mieli jasność, czy deklaracje rosyjskie są wiarygodne i czy rzeczywiście jest to partner, do którego powinniśmy, a do którego chcemy, mieć zaufanie.

  • A jeśli byłaby tam broń atomowa, to jakie byłyby tego konsekwencje?
    Prezydent RP: Przede wszystkim natury politycznej. Trzeba pamiętać, że to jest ten rodzaj broni atomowej o charakterze taktycznym, który przez całe lata nie został objęty porozumieniami międzynarodowymi. Mamy umowy o zmniejszaniu uzbrojenia konwencjonalnego, przeciwko strategicznej broni atomowej. A to jakby wymknęło się. Możliwość użycia tej broni jest ograniczona, choćby odległością, ale jak każda broń atomowa, niesie rozliczne i wieloletnie skutki. Jeżeli by się okazało, że ona jest i nie jest to stan sprzed wielu lat. Trzeba pamiętać, że to że Rosja posiada broń atomową nie jest żadną sensacją. Wiemy, że w Obwodzie Kaliningradzkim były trzy brygady rakietowe jeszcze w czasach Związku Radzieckiego, w tej chwili jest jedna i jakąś bronią na pewno dysponuje. Chodzi o te dodatkowe uzbrajanie, czyli wykorzystywanie istniejącej infrastruktury do wystrzeliwania rakiet nowymi głowicami. To by miało przede wszystkim skutki polityczne, musiałoby być przedmiotem rozmów między partnerami. I tak będzie, jeżeli okaże się to prawdą.

  • Czy Pan prezydent został poinformowany o takiej możliwości przez naszych partnerów z NATO?
    Prezydent RP: To są sprawy, które były z wielkimi znakami zapytania dyskutowane w ramach struktur NATO. To nie jest żadna nowość. To, że informacja ta ukazała się nie w "Washington Post", poważnej opiniotwórczej gazecie amerykańskiej, ale "Washington Times", bardziej sensacyjnej, to, że ukazało się to w tym momencie, to może być również część budowania pozycji administracji Busha wobec Rosji. Tak też to można interpretować. Nas przede wszystkim powinny interesować fakty, a żeby je zbadać, by mieć pewność, liczymy na współpracę z Rosją, na międzynarodową kontrolę, która nie jest czymś nadzwyczajnym, bo kontrole odbywają się regularnie w różnych miejscach świata.

  • Co dla Polski oznacza zmiana prezydenta w Ameryce?
    Prezydent RP: Zasadniczo niewiele, bo nie ma żadnego powodu sądzić, że George Bush ma w stosunku do Polski jakieś niedobre pomysły, czy nie interesuje się naszym krajem. Z prezydentem Bushem jr. miałem okazję rozmawiać z telefonicznie, nigdy go nie spotkałem osobiście. Wydaje się być ogromnie sympatycznym człowiekiem. Przypominałem o wizytach jego rodziców. Mam nadzieję, że w polityce amerykańskiej, Polska będzie miała to miejsce, które zajmowała w ostatnich latach, jako bardzo ważny partner w Europie Środkowej, jako kraj, który wniósł wielkie zasługi dla zmiany ładu światowego. Wierzę, że w niedługim czasie odbędzie się wizyta prezydenta Busha, który musi zacząć podróżować po Europie. Co może być problemem dla nas wszystkich, to fakt że prezydent Bush jr. startuje w niesamowicie trudnej sytuacji. Właściwie żaden prezydent w ostatnich kilkudziesięciu latach nie zaczynał tak ciężko. Przegrał i wygrał wybory. Ma podzielony Kongres, niewielką przewagę w Izbie Reprezentantów. Ameryka przez ten ponad miesięczny spektakl bardzo się podzieliła. Trzeba przyznać, że wiceprezydent Al. Gore wykazał klasę, czyniąc pewne kroki dla zamknięcia tematu i zlepienia Ameryki. Niewątpliwie rok 2001 Bush poświęci głównie scalaniu amerykańskiej opinii publicznej i nie wiem czy starczy mu czasu na problemy światowe, tym bardziej, że nie bardzo się na nich zna. Ekipę, którą zbudował wokół swojej osoby ma dobrą. Są to ludzie, którzy znają świat. Ich wiedza o mechanizmach polityki, dyplomacji, spraw bezpieczeństwa jest ogromna. Nie sądzę, żeby tu nastąpiła jakaś zmiana.

  • W kalendarzu pierwszego roku XXI wieku najpierw będzie prezydent Putin w Warszawie czy najpierw będzie prezydent USA ?
    Prezydent RP: Dobre pytanie. Myślę że w przypadku prezydenta Putina o tyle szansa jest większa, bo on już ma swój pierwszy rok za sobą, po drugie jeżeli nie nastąpią jakieś kolejne i to niepomyślne zwroty, a Kaliningrad może być jakimś kłopotem, to wierzę, że w pierwszym półroczu może dojść do takiej wizyty i że ona też leży w interesie rosyjskim. Rosja nie może uznać, że Europa Środkowa, szczególnie te trzy kraje, które weszły do NATO, w sensie aktywności politycznej Federacji Rosyjskiej nie istnieje. Ale zobaczymy. Pamiętajmy, że dla nas rok 2001 to jest rok wyborczy. Wizyty będą się odbywać w odpowiedniej odległości przed wyborami, a później odpowiednio po wyborach, kiedy już ukształtuje się nowy parlament i nowy rząd.

  • "Polska traci kontrolę nad gazem", to są tytuły gazet. Co Pan prezydent sądzi o tych negocjacjach, światłowodzie, gazociągu, o tych wszystkich sprawach strategicznych dla Polski?
    Prezydent RP: To są niewątpliwie sprawy strategiczne dla Polski, uregulowane różnymi porozumieniami międzynarodowymi, które podpisaliśmy. W 1993 prezydent Wałęsa i Jelcyn podpisali porozumienie i zgodnie z prawem międzynarodowym one obowiązują. Wolałbym, żeby w sprawie gazu, światłowodu, nafty, wypowiadali się ci, którzy na tym najlepiej się znają, przedstawiciele ministerstwa gospodarki, przedstawiciele PGNiG, przedstawiciele polskiego gazu i nafty, firmy, które w tych projektach uczestniczą. Z mojego punktu widzenia, nie ulega wątpliwości kilka rzeczy: pierwsza, że umowy obowiązują, druga że Polska musi dywersyfikować swoje źródła energetyczne. Stąd trzeba niewątpliwie starać się o podpisanie umów choćby z Norwegami w sprawie gazu. Moim zdaniem, powinniśmy zaangażować się w budowę ropociągu Odessa- Brody- Gdańsk, ponieważ to daje nam szansę korzystania z dostaw z Morza Kaspijskiego. Musimy niewątpliwie wejść w programy światłowodowe, bo to jest przyszłość. Ja czekam na wyniki kontroli i badań, które są tutaj prowadzone, ale nie ma żadnej wątpliwości, że Polska w całym programie światłowodu, który będzie opasywać nie tylko kontynent, ale i cały glob, musi wziąć udział. Musimy być dołączeni do tych wszystkich elementów.

  • Ponieważ jest światłowód, który został położony i o którym rząd wiedział, albo nie wiedział, urzędnicy wiedzieli czy nie wiedzieli, bo do końca nie wiadomo, czy powinniśmy zmienić ustawę i zacząć kontrolować przepływ informacji, wysyłany przez ten światłowód, czy to zostawić?
    Prezydent RP: Po pierwsze musimy ustalić stan faktyczny. To, co wydaje mi się najdziwniejsze to, że dwa lata temu sprawa się pojawiła w pierwszych wypowiedziach prasowych. Nikt się tym dalej nie zajmował. Przyznam szczerze, w ciągu tego czasu nie dostałem żadnej informacji od odpowiednich służb, które by mówiły, że coś takiego się dzieje. Dzisiaj rzecz jest głośna, więc niech zostanie zbadana, z jedną uwagą: to nie jest pierwszy przypadek na świecie, że się buduje światłowód. Moim zdaniem warto zapytać jakie regulacje w sprawie światłowodu występują w Niemczech, we Francji, w Wielkiej Brytanii. Powinniśmy wiedzieć, na ile tam jest kontrola państwa, na ile jest to ustawowo uregulowane.

  • Ale to jest między Rosją i Niemcami. To zawsze jest kłopotliwe historycznie dla Polski.
    Prezydent RP: Regulacje wewnętrzne muszą istnieć. Moim zdaniem na pewno takie prawne regulacje są. Jest druga rzecz, o której warto powiedzieć, bo według mnie jest źle przedstawiana przez niektórych dziennikarzy - to nie jest pierwszy przypadek, gdzie osoby reprezentujące firmy myślą z dużo większą wyobraźnią aniżeli przedstawiciele struktur państwowych. Gdybyśmy uznawali, że struktury państwowe mają pierwszeństwo w każdej kwestii, to niewątpliwie żylibyśmy w świecie już minionym, tak jak w PRL. Dopóki minister, dopóki rząd nie podjął decyzji, to nie można było niczego zrobić, bo to była ta decyzja najważniejsza.

  • Ale światłowód a sprawa gazu troszkę się różnią. Bo przy okazji gazu, interes Gazpromu, może zdecydować o tym, że w Polsce będziemy więcej płacić za gaz
    Prezydent RP: Ja nie chcę wchodzić w szczegóły, bo to jest w gestii przedstawicielami firm, które zajmują się gazem. Jeżeli gdzieś jest gaz, i ten gaz jest sprzedawany, to w jakimś sensie właściciel gazu ma pozycję uprzywilejowaną, Na rynku w gospodarce globalnej, pozycja właściciela gazu jest lepsza niż odbiorcy. Są umowy, są przecież decyzje, sprawy różnego rodzaju płatności. Pamiętajmy, że część płatności odbywa się jako opłata za tranzyt, inna część w przeszłości odbywała się w postaci zapłat barterowych. To nie są pytania do szefa państwa, to są pytania do firm, które zajmują się zaopatrzeniem Polski w gaz.

  • Ale pytanie do szefa państwa jest takie: jak to się stało, że 10 lat mówimy, że powinniśmy brać gaz z rozmaitych źródeł i to przez 10 lat się nie wydarzyło.
    Prezydent RP: Dlatego, że to jest kosztowne. Nasza największa słabość w tych projektach polega na tym, że mamy za mało pieniędzy na tego rodzaju inwestycje. Dzisiaj, gdyby Polska dysponowała odpowiednimi kwotami, które pozwalają nam ułożyć rury gazowe tak, żebyśmy stali się rzeczywiście miejscem tranzytu i z Morza Północnego na południe i odwrotnie, rozmowa byłaby inna. Natomiast korzystamy z sieci gazowej w ogromnej większości zbudowanej wcześniej, jeśli chodzi o przekaz naftowy to jesteśmy właściwie w sieci, która powstała jeszcze w latach 60-tych i 70-tych i na tym polega problem.

  • Co Pan sądzi o sukcesie Adama Małysza?
    Prezydent RP: To był skok w XXI wiek. Miło było słuchać relacji telewizji niemieckiej, w których odnoszono się do Polaka z respektem, mówiąc jak ten człowiek skacze. To jest rodzaj techniki, siły psychicznej, przygotowania, którego Niemcy nie widzieli. Tak wiele dobrego o Polsce w języku niemieckim dawno nie słyszałem, nawet w czasie rozmów z kanclerzem Schröderem.

  • W czasie balu w Berlinie, będzie Pan miał taką okazję.
    Prezydent RP: Będziemy mieli okazję i na pewno będziemy rozmawiać o Adamie Małyszu, bo Schröder interesuje się sportem, a poza tym Niemcy byli przekonani, że wygra to Martin Schmitt, który był do tej pory, rzeczywiście taką wielką gwiazdą skoków. Małysz zrobił tutaj niespodziankę, ale teraz chodzi o to, żeby mu dać dalej skakać.

  • Im mniej śniegu w Polsce, tym dalej skaczą polscy narciarze.
    Prezydent RP: W tej chwili, przy tej technice, wszystkie skocznie są sztucznie zaśnieżane, to nie jest problem. Adam Małysz ma przed sobą mistrzostwa świata. Niewątpliwie pracuje z nim świetny zespół szkoleniowy, ale musi się skoncentrować. Dwa zwycięstwa w Pucharze Świata - to jest dobry początek, ale to nie może być koniec. (...)

  • Na kościele w Wadowicach jest napis: "Czas ucieka wieczność czeka". Kiedy wybory parlamentarne?
    Prezydent RP: Konstytucyjnie, we wrześniu. 16 bądź 23 września, to są realne daty.

  • A prawdziwie?
    Prezydent RP: To się rozstrzygnie. Nie chcę wracać do swoich argumentów dotyczących wyborów. Wydaje mi się, że istotnym jest ten budżetowy, to znaczy żeby umożliwić nowej większości zbudowanie własnego budżetu, z którym wchodzi w rok 2002, żeby zasadą stały się wybory w pierwszym półroczu. Przypominam, że był taki wniosek na komisji konstytucyjnej, którą kierowałem, ale wtedy nie przeszedł. A drugi praktyczny, który mógłbym doradzić politykom- kampania w okresie wakacyjnym nie jest dobrym pomysłem. Ludzie w czasie wakacji chcą od polityki odpocząć. Lipiec i sierpień są wyłączone. W swojej kampanii prezydenckiej, między 15 lipca a 15 sierpnia nie organizowałem żadnych większych spotkań, bo to jest czas na oddech. Choć kampanię zorganizował mi sędzia Nizieński.

  • Będą jeszcze jakieś konsekwencje kampanii? Sędziego Nizieńskiego?
    Prezydent RP: Nie, to już jest zakończone. Zamknięcie rozdziału będzie miało miejsce jutro, bo mój komitet wyborczy złoży sprawozdanie finansowe. Dla mnie rzecz jest zamknięta.

  • Ile zostało wydane?
    Prezydent RP: Wydaliśmy zgodnie z ustawą, tyle, ile to było w ustawie przewidziane. Kampania była w pełni profesjonalna, ponad 220 miejscowości, media, bilboardy...

  • W czasie procesu lustracyjnego Pan powiedział, że ci, którzy zmontowali prowokację muszą ponieść konsekwencje i karę
    Prezydent RP: Powiedziałem, że ci, którzy nadużywają swojej władzy, którzy manipulują informacjami, procedurami, odpowiedzialność powinni ponieść. Sądzę, że coraz więcej osób dojrzewa do tego rodzaju poglądów.

  • Czy Pan prezydent coś zrobił w tej sprawie?
    Prezydent RP: Jest propozycja, choćby Unii Wolności, dotycząca zmiany w służbach specjalnych, wzmocnienia cywilnej kontroli, zmiany usytuowania pełnomocnika ds. służb. W tym parlamencie żadna próba nie ma najmniejszego sensu. Natomiast jak będzie w następnym parlamencie- zobaczymy. Polska musi mieć zaufanie do służb specjalnych.

  • Czy wolałby Pan żeby wybory 2001 wygrał premier Jerzy Buzek czy Leszek Miller?
    Prezydent RP: Naród zadecyduje. Ja będę miał jeden głos. Jeśli chodzi o moje polityczne sympatie- tu nie ma żadnych wątpliwości.

  • Nic się nie zmieniło? Powiedział Pan na Kongresie Kultury: "Jestem bezpartyjny"
    Prezydent RP: Jestem bezpartyjny. Dlatego nie mówię o partyjności, mówię o sympatii. Oczywiście, że jestem bezpartyjny i uważam że jest to bardzo mądre rozstrzygnięcie w polskich warunkach, żeby prezydent był bezpartyjny. W ten sposób daje to możliwość szerszego oddziaływania i rozmów z różnymi stronami różnych konfliktów. Natomiast jeśli chodzi o sympatię, jeśli chodzi o postawę, jeśli chodzi o moje związki, to przecież ja nie mogę ukrywać, że one są. Zadecyduje naród i zobaczymy co będzie. Jedno jest pewne: w Polsce żadna rewolucja nie będzie miała miejsca. Zostanie zachowana ciągłość co do głównych kierunków polityki zewnętrznej, wewnętrznej, polityki gospodarczej z różnicą akcentów.

  • Czyli Prezydent Aleksander Kwaśniewski jest niepolityczny, natomiast Aleksander Kwaśniewski wolałby żeby wygrał wybory Leszek Miller.
    Prezydent RP: Mógłbym powiedzieć tak: póki tendencje jakie obecnie obserwujemy w sondażach utrzymają się, a do wyborów zostało już niewiele czasu, to należy liczyć się z tym, że SLD te wybory wygra. To niczym dla Polski nie grozi, także monopolem władzy, przed czym niektórzy przestrzegają. W Polsce władza jest odpowiednio podzielona nie tylko między prezydenta i rząd ale między samorządy terytorialne, między NBP, między sądownictwo, Rzecznika Praw Obywatelskich, różnego rodzaju rady, które zajmują się poszczególnymi dziedzinami. Żaden monopol władzy w Polsce nam nie grozi.

  • Największą moc ma premier?
    Prezydent RP: I dlatego te wybory będą tak ważne. Dlatego decyzja czy to ugrupowanie wygra, czy nie, czy wygra tak, żeby mogło rządzić samodzielnie, czy będzie trzeba budować koalicję, to wszystko jest przed wyborcami. Jestem w tym miejscu jednym z wyborców, ale mówię moim rozmówcom-cudzoziemcom, którzy przychodzą do Pałacu i pytają co będzie, że będzie spokojnie. Polska demokracja jest na tyle dojrzała, że zmiana rządu, nawet tak istotna jak z prawicy na lewicę, ona nie grozi właściwie zasadniczymi zawirowaniami. To będą inne elementy polityki dotyczące gospodarki, spraw społecznych, inny może styl rządzenia, ale przecież to nie będzie oznaczało, że ktoś będzie kwestionował wejście Polski do Unii Europejskiej.

  • Który z momentów można poprawić, to znaczy co jest złego w polityce rządu premiera Jerzego Buzka?
    Prezydent RP: Na pewno można i trzeba poprawić reformy, bo tutaj krytyka jest nie tylko powszechna, ale i uzasadniona.

  • To samo mówi premier Buzek.
    Prezydent RP: Tak, tylko że czasami autorom reform, jest te reformy najtrudniej poprawiać. Są zbyt przywiązani do niektórych rozwiązań.

  • Odwołując się do malarzy, to malarz sam może poprawiać swój obraz najlepiej, bo zna soje błędy.
    Prezydent RP: To jest dzieło autorskie. Gdyby przyjąć, że reforma jest dziełem autorskim jednej ekipy, to ta ekipa powinna to dzieło albo sprzedać, albo wziąć ze sobą do domu. A my mówimy o państwie, gdzie istnieje ciągłość, czyli każdy z nas w jakimś fragmencie musi przyjąć dorobek poprzednika, zmienić go, kontynuować, poprawić. Ja myślę, że tu poprawa reform jest koniecznością. Druga rzecz to jest pytanie o gospodarkę. Nie mamy przyszłości takiej zupełnie świetlanej. Wielka dyscyplina zarówno finansów publicznych jak i nowe impulsy gospodarcze są koniecznością. Mówiłem o tym wielokrotnie: proste rezerwy w Polsce się kończą.

  • Jakie nowe impulsy gospodarcze może dać nowa większość parlamentarna?
    Prezydent RP: Myślę, że taki plan zostanie zaprezentowany- co zrobić, żeby polska gospodarka zyskała nowe impulsy, jak włączyć bardziej naukę i osiągnięcia naukowe, co zrobić dla wzmocnienia polskiego eksportu

  • To są pytania, czy Pan Prezydent ma odpowiedzi?
    Prezydent RP: Gdybym został premierem rządu, miałbym te odpowiedzi. Mało tego, miałbym ludzi do realizacji tego. Uważam że znakomitą osobą do spraw gospodarczych jest profesor Belka, który ze mną współpracuje. Ale nie będę wypowiadał się w imieniu premiera, który wyłoniony zostanie w tegorocznych wyborach.

  • Są takie analizy i komentarze polityczne, które stwierdzają, że jeśli przewodniczący L. Miller i SLD wygra zdecydowanie wybory parlamentarne, to wtedy prezydent A. Kwaśniewski przestanie odgrywać na scenie politycznej taką rolę, jaką chce odgrywać.
    Prezydent RP: Nie chcę teoretyzować. Urząd Prezydenta, to instytucja która ma pięć lat swojego mandatu, instytucja, która ma zapewnić ciągłość władzy, poczucie stabilności. Rządy przychodzą i odchodzą. Ja już współpracowałem z trzema premierami. Być może będę współpracował z czwartym. Pierwszy rok dla każdego premiera, to rok bardzo ważny. Popularność, zaufanie, nagrody. To wszystko trzeba przeżyć, a później zderzyć się z prawdziwymi problemami, kłopotami, które wymagają współdziałania, dobrych ludzi, koncepcji. Życzę każdemu rządowi, z prawicy, czy lewicy, niech to będzie jak najlepszy rząd dla Polski, bo to jest w naszym wspólnym interesie. Z każdym rządem dam sobie radę.

  • Patrząc na to, co się dzieje na scenie politycznej, jest takie wrażenie, że Pan prezydent chce wzmocnić centrum.
    Prezydent RP: Centrum jest potrzebne, szczególnie w warunkach, w których należy i być może trzeba budować koalicję, bo taki będzie werdykt wyborczy. Silne centrum, proeuropejskie, które jest rzeczywiście zorientowane również na działania propaństwowe i które będzie wolne od wszystkich historycznych uprzedzeń, jest ważne. Uważam, że dzisiaj jest szansa by budować centrum, które zamknie etap historycznych remanentów, by o historii pamiętać, ale żeby iść naprzód. Polska ma ten czas do roku 2005, a to będzie okres kadencji nowego rządu, potrzebuje bardzo silnej, konsekwentnej polityki proeuropejskiej. Na pewno będzie potrzebna modernizacja rolnictwa, bo reformę rolną mamy za sobą. Istotne jest by rząd, który wyłoni się po wyborach 2001 był tym, który będzie umiał wprowadzić nas na dogodnych i godnych warunkach do Unii Europejskiej. To jest mój cel i to będzie cel rządu. I tutaj będzie współdziałanie jak najbliższe.

  • Czy mogę prosić o komentarz do ostatnich wypowiedzi L. Kaczyńskiego?
    Prezydent RP: Nie znam tych spraw i mogę powiedzieć jedno - jeżeli czytam, że L. Kaczyński ma poważne wątpliwości co do działalności służb specjalnych i ich roli, to ja się z nim zgadzam. Uważałem tak dużo wcześniej i jak widać są powody, czy pojawiają się co jakiś czas, by taką opinię formułować.
Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.