przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Jak Pan ocenia mniej więcej scenariusz, chyba ciekawy?
Prezydent RP:
Bardzo ciekawy i trudny, dlatego, że mamy wynik wyborczy, który jest czytelny, zwycięzca jest bardzo wyraźny, to jednak wszystkim przyniósł wiele niedosytu, i wiele znaków zapytania.

Od wczoraj prowadzi Pan konsultacje z partiami, które dostały się do Sejmu. Pan już wie, jaki będzie ten nowy rząd?
Prezydent RP:
Myślę, że po pierwsze rząd będzie i on powstanie w ciągu najbliższych kilkunastu dni

Czyli wcześniejsze wybory nie wchodzą w grę?
Prezydent RP:
Wcześniejsze wybory nie wchodzą w grę. Uważam, że byłaby to błędna decyzja, zły scenariusz dla Polski. Po to głosowali wyborcy, żeby dać swoje zaufanie i żeby wierzyć, że ci, którzy zasiądą w Parlamencie dadzą sobie radę z tym zadaniem. Nowe wybory to byłaby niższa frekwencja i być może niebezpieczny wynik. Natomiast rząd powstanie. Czy będzie to rząd większościowy, kto będzie partnerem SLD i Leszka Millera, czy będzie to rząd mniejszościowy i kto wesprze SLD i UP i Leszka Millera w tej ostatniej fazie, to szanse są pół na pół i zobaczymy co wydarzy się w ciągu najbliższych dni.

Ale nie wierzę, że nie ma Pan jakiegoś przeczucia. Pan jest zaprawiony w bojach koalicyjnych, rozmowach koalicyjnych, w tworzeniu koalicji.
Prezydent RP:
Mam przeczucie, ale nie będę go zdradzał, dlatego że uważam, że przed nami jest bardzo ważna rozmowa poniedziałkowa SLD i Platformy. Pamiętajmy, że w dwóch kwestiach myślenie Platformy jest w sumie bardzo bliskie temu co proponuje SLD i UP, mianowicie Unia Europejska, szybkie wejście do Unii, zakończenie negocjacji do końca roku 2002, a drugie to jest odpowiedzialne podejście do bardzo trudnej, być może najtrudniejszej sprawy w najbliższym roku czy dwóch, czyli naprawy finansów publicznych. Sądzę, że poważna rozmowa tych dwóch największych ugrupowań, które zajęły pierwsze i drugie miejsce w tych wyborach jest bardzo ważna nawet po to, żebyśmy mieli czyste sumienie, żebyśmy wiedzieli, że mogli się dogadać czy nie ale żebyśmy wiedzieli dlaczego.

Mam przeczucie, że Pan nie chce powiedzieć jakie ma Pan przeczucie. A ponieważ bardzo często mówi się o Platformie i SLD, to ja mam przeczucie, że Pan ma przeczucie, że powstanie rząd mniejszościowy
Prezydent RP:
Myślę, że dokładnie szanse są pół na pół. Myślę, że to co dzisiaj jest trudne i dla Platformy i dla SLD w tym wariancie rządu mniejszościowego, to to, że Platforma chce zachować swoją opozycyjną tożsamość. A popierając rząd nie jest to łatwe. A z drugiej strony ma poczucie odpowiedzialności za państwo. Z kolei SLD chciałby działać mając możliwość tak kształtowania polityki jak uważa za stosowne, także kadr, obsadzania stanowisk. Przy tym wiedzą, że to porozumienie może być w każdej chwili wypowiedziane, że ono może zadziałać na etapie tworzenia rządu, ale już nie być skuteczne na etapie głosowania za budżetem. Pamiętajmy, że to są w czasie różne terminy. Bo rząd będzie mógł być głosowany po 19 października, a budżet w końcu lutego. Jest parę miesięcy, które mogą zmienić scenę w Polsce.

Co o swoich przeczuciach powiedział Panu dzisiaj Leszek Miller, rozmawiał Pan z nim?
Prezydent RP:
Rozmawiałem. On chciałby mieć silną partię i myślę, że gdyby były realne możliwości stworzenia rządu większościowego, bez niepotrzebnych kompromisów programowych, to jest to dla niego najlepsze rozwiązanie. Ale kłopot polega na tym, że to jest bardzo trudno wykonalne.

Czyli rozumiem Leszek Miller dąży do koalicji.
Prezydent RP:
Leszek Miller chciałby mieć pewność, że jak rząd stworzy to nie będzie musiał obawiać się, że umowa taka bardzo krucha zostanie wypowiedziana. Ale najbliższe dni pokażą czy stać nas na to żeby w Polsce stworzyć umowę dla rządu mniejszościowego i skuteczną. To się dzieje w innych państwach tak było w Norwegii, czy w Portugalii, tak się dzieje w Czechach, tak jest w Rumunii. Tak że rząd mniejszościowy to nie jest żadne nieszczęście, to nie jest żaden wymysł polski, jest praktykowany w demokracji, choć wymaga ogromnej odpowiedzialności z obu stron. Ze strony rządu, który musi cały czas zabiegać o poparcie wśród innych ugrupowań, a także ze strony tych ugrupowań, które pozwalają rządzić prawdziwemu zwycięzcy, bo dzisiaj jakby na to nie patrzeć SLD-UP to jest prawdziwy zwycięzca. Nikt nigdy nie miał więcej głosów, nikt nigdy nie miał większy procent głosów i nikt w demokratycznej Polsce nie miał więcej mandatów, więc trzeba uznać, że to jest zwycięstwo, to jest wskazanie przez naród kto powinien odpowiadać za rządzenie i trzeba temu ugrupowaniu w jakimś sensie pomóc, nie waham się użyć słowa pomóc.

To co Leszek Miller dzisiaj powiedział, padło, że oba warianty są możliwe, to jak Pan teraz...?
Prezydent RP:
Rozmowa była długa i w związku z tym było też wiele szczegółów. Zostawmy to do poniedziałku przynajmniej, bo ta rozmowa z Platformą jest naprawdę zasadniczej wagi.

Skoro Platforma - namawiał Pan ich, czy próbował chociaż namówić do koalicji z SLD?
Prezydent RP:
Koalicji nie, bo tu stanowiska są czytelne i ja je szanuję. Moim zdaniem Platforma jako największe ugrupowanie po SLD ma prawo i chyba powinna być opozycją w takim dosłownym tego słowa znaczeniu, ale pytanie brzmi do Platformy - czy są gotowi poprzeć rząd SLD-UP w dwóch ważnych kwestiach, czyli naprawy finansów publicznych i Unii Europejskiej

Co odpowiedzieli kiedy Pan zapytał?
Prezydent RP:
To są poważne kwestie i że będą rozmawiać. Oczywiście to nie jest koniec warunków, czy spraw, które będą podnoszone, tylko pamiętajmy, że niektóre z nich są rozstrzygnięte. Bezpośrednie wybory prezydentów, burmistrzów. Wcześniejsze wybory parlamentarne, czyli wiosną, żeby nowa większość mogła budować budżet, też przesądzone, więc zostało kilka kwestii chociażby finansowanie partii politycznych. Zobaczymy, pierwsze dni przyszłego tygodnia mogą być bardzo istotne.

Donald Tusk powiedział dzisiaj - będziemy szukali takiej drogi żeby ułatwić jak tylko można życie w Polsce, a niekoniecznie życie Leszkowi Millerowi, to nie jest zbyt optymistyczne
Prezydent RP:
To jest taki język, który można przewrotnie rozumieć, ale tu czytam, że poparcie dla SLD i rządu Millera nie płynie z miłości tej Platformy ale właśnie z przekonania, że temu rządowi trzeba ułatwić start. On musi zacząć pracę, taka jest wola bardzo istotnej części społeczeństwa polskiego

Czy można na tyle pokochać Leszka Millera, aby zawrzeć z nim koalicję.
Prezydent RP:
Oceniam ten wariant na co najmniej 50 %.

Czy przekonanie Jarosława Kalinowskiego, prezesa PSL aby ten zgodził się na obecność w rządzie Marka Belki?
Prezydent RP:
Mam nadzieję i jestem przekonany, rozmawialiśmy na ten temat. Uważam, że prof. Marek Belka jest dzisiaj po tej stronie rzeki najlepszym specjalistą od finansów publicznych, człowiekiem po lewej stronie rzeki, SLD oczywiście i uważam, że jest to ten polityk, który ma również duże poważanie w świecie, czyli ten, który może zaproponować z jednej strony dobry program dla polskich finansów, a jednocześnie dla trudnych, a nawet takich nie miłych decyzji dla świata, by zyskać poparcie dla kręgów UE, finansowych organizacji międzynarodowych. To ma swoje znaczenie.

Zgadza się Pan ze stwierdzeniem, że PSL jest partią trochę klasową z ludową tradycją, ciężko się z nimi rozmawia - raz mówią tak, potem okazuje się, że nie.
Prezydent RP:
Tak uczy historia.

To są Pańskie słowa z 1993 roku.
Prezydent RP:
Tak to jest i myślę, że doświadczenia...

Radzi Pan Leszkowi Millerowi wchodzić w taki układ?
Prezydent RP:
Inne SLD, inne jest chyba PSL, inni wszyscy jesteśmy. Mam nadzieję, że wiele nauczyliśmy się. Natomiast apeluję do parlamentarzystów żeby zrozumieli, iż przynajmniej z czterech powodów jesteśmy w sytuacji nadzwyczajnej. To mówię także Państwu. Gdzie nie wolno ani tracić czasu, ani popełniać błędów, ani boczyć się, tym bardziej reagować nazbyt egoistycznie. Pierwszy problem, to finanse publiczne. Jest źle, jest kryzys, trzeba z tego wyjść. Drugi to jest bezrobocie, wielka skala problemów społecznych, która odwzorowałaby się na wyniku wyborczym. Przecież te głosy na partie protestu z czegoś wypływają. Głęboka porażka partii rządzących też nie jest przypadkiem. Trzeci problem to jest nasze wejście do Unii Europejskiej. Chcemy zakończyć negocjacje do końca 2002 roku. Bardzo trudne to będzie ale jest to możliwe.

Z PSL-em może to być niewykonalne.
Prezydent RP:
Mam nadzieję, że właśnie to będzie jedną z najważniejszych deklaracji, gdyby taka koalicja miała powstać. No i czwarta sprawa, o której też nie zapominajmy - żyjemy w niespokojnym świecie. Jest zapowiedziana walka ze światowym terroryzmem, jesteśmy uczestnikami sojuszu antyterrorystycznego. Będą na pewno różne akcje, które będą wymagały od Polski decyzji natychmiastowych, jednoznacznych, zdecydowanych. Musimy być przygotowani również na możliwe reakcje świata terroryzmu. W związku z tym to jest niełatwy czas i dlatego dobry rząd, który jest mocno popierany i rząd, który może liczyć na tych, którzy z nim - choć częściowo - się zgadzają, to jest ta potrzeba, która jak myślę jest zrozumiała i przez SLD, i przez Platformę, i przez PSL, i przez Samoobronę.

Wyobraża Pan sobie koalicję SLD-UP - Samoobrona?
Prezydent RP:
Samoobrona w tej chwili wchodzi na parkiety parlamentarne i potrzebuje czasu żeby się na tych parkietach określić, odnaleźć.

Jak Pan to rozumie po wczorajszym spotkaniu z Andrzejem Lepperem?
Prezydent RP:
Na pewno jest to siła, która wygrała chyba najwięcej. Gdyby mówić o takiej satysfakcji ugrupowania, to tam jest tego najwięcej, bo osiągnęli wynik naprawdę bardzo dobry. Ale zobaczymy co będzie z Samoobroną w parlamencie. Jak będą działać, zobaczymy jakie idee, pomysły wniosą do wspólnego myślenia. Ja bym ich w żaden nie przekreślał, nawet mimo brzydkich, ostrych słów jakie padały w przeszłości.

Właśnie jak się Panu rozmawiało z Andrzejem Lepperem. Mówiąc delikatnie nie wypowiadał się o Panu pochlebnie w przeszłości.
Prezydent RP:
Powiedział, że przeprasza i jest gotów do spotkania, żebyśmy sobie wszystko do końca powyjaśniali. Ja jestem człowiekiem, który chce takie tematy zamykać. Nie jestem małostkowy, choć mam dobrą pamięć. To jest, jak mówię, dobra cecha polityka. Mieć dobrą pamięć, ale nie być małostkowym.

Panie Prezydencie czy Jerzy Buzek to człowiek honoru?
Prezydent RP:
Premier wypełnia swoje obowiązki, data finału tego rządu jest ostatnią w Konstytucji przewidzianą, to jest 19 października. I nic więcej nie chcę w tej mierze komentować.

Trzy dni temu mówił Pan, moim zdaniem byłoby aktem nie tylko rozsądku politycznego, ale też i honoru. Premier powiedział, że do dymisji się nie poda. Powtórzę pytanie: czy Jerzy Buzek według Pana jest człowiekiem honoru.
Prezydent RP:
Ja bym powiedział tak: w moim przekonaniu po tego rodzaju werdykcie wyborczym, kiedy tak wiele osób mówi: nie, kiedy z milionów głosów uzyskanych cztery lata temu zostaje garstka jest czymś naturalnym, że wyciąga się wnioski z tego faktu, a te wnioski są proste. Dziękuję Państwu, składam dymisję. I oczywiście ta dymisja nie byłaby tak czy inaczej przyjęta dopóki nie powstanie nowy rząd, natomiast to by tworzyło inne zachowania, inne reguły...

Ale za chwilę ktoś może zażądać, żeby prezydent, który zdecydowanie przegrał wybory i nie zostaje wybrany na drugą kadencję, aby podał się do dymisji.
Prezydent RP:
Ale sytuacja prezydenta jest zupełnie innego typu, dlatego że my działamy według innych reguł, innego terminarza wyborczego. Ja zresztą wcale nie wykluczam, że prezydent, który z kretesem przegrywa swoją reelekcję przyspiesza moment przekazania władzy swojemu następcy. To jest możliwe. W Polsce taka sytuacja nie miała miejsca i zresztą patrząc na przepisy konstytucyjne Prezydent jest zobowiązany do obrony czy też gwarantowania ciągłości władzy. Powoduje to, że obowiązki prezydenta są bardzo precyzyjnie określone w czasie. Natomiast tutaj, tak czy inaczej, dopóki nie powstanie nowy rząd, nawet jeżeli ten termin wydłuży się poza 19 października, premier Buzek i jego ludzie będą pełnić obowiązki i nikt ich z tych obowiązków nie może zwolnić. Natomiast chodzi o co innego, żebyśmy się nauczyli mówić opinii publicznej, że umiemy czytać ich werdykty, że jesteśmy z pokorą w stosunku do tych, którzy idą i nie idą do urn.

Nie podoba się Panu zachowanie premiera?
Prezydent RP:
Nie podoba mi się w ogóle tego rodzaju sposób zachowania, który nie bierze pod uwagę tego co się stało, a przede wszystkim głosu ludzi. Demokracja, wybory, polegają na tym, że wyborca tego dnia ma swoje szczególne prawo i głos. Trzeba z tego wyciągać wnioski. Może to być tak, może być inaczej, świat się z tego powodu nie zawali.

Panie Prezydencie jak się Panu podoba budżet. Dzisiaj rząd przyjął budżet, zna go Pan już?
Prezydent RP:
Wstępnie, z tych informacji wynika...

Podatek importowy to wywołuje najwięcej dyskusji, podatek 5 procentowy i opłaty wszystkich przekraczających granice i obcokrajowców.
Prezydent RP:
Trzeba szukać wpływów. To na pewno nie są popularne decyzje. Podatek importowy ma co najmniej dwie słabe strony , pierwszą, że on może podrażać koszty polskich przedsiębiorstw, które importują różne części produkty niezbędne i w ten sposób osłabia dynamikę gospodarczą a poza tym mamy pewną akcję do przeprowadzenia tzn. reakcję Unii Europejskiej i Światowej Organizacji Handlu. Im trzeba wytłumaczyć dlaczego na rok, na dwa nie dłużej . Ja uważam, że prof. Belka w czasie tworzenia rządu powinien spotkać się z partnerami w świecie i wytłumaczyć dlaczego, co oni o tym sądzą , dlaczego tego rodzaju potrzeba.

To zostanie według Pana?
Prezydent RP:
Nie wiem. Na pewno zależy od tego, jak to powiedział Belka, jadłospisu, który trzeba będzie na koniec wybrać, żeby strawa, czyli reforma finansów publicznych i naprawa budżetu była nie trująca, zjadliwa patrząc na to bardzo realistycznie. Budżet na rok 2002 będzie chyba od czasu wielkiej zmiany i tzw. reformy Balcerowicza 89/90 najtrudniejszym budżetem jaki będziemy musieli zaproponować. Będzie musiał być przyjęty.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.