przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, Ameryka pała chęcią zemsty. Jak jej możemy pomóc w tej zemście?
Prezydent RP:
Zemsta to jest mocne słowo. Myślę, że w tej chwili najważniejsze jest określenie, kto to zrobił i to precyzyjnie, żeby nie było pomyłki. Czy za tym stało jeszcze jakieś państwo? Czy ta grupa terrorystyczna, świetnie zorganizowana, która musiała od wielu, wielu miesięcy, a może i lat działać na terenie Stanów Zjednoczonych, uzyskała wsparcie z jakiegokolwiek państwa? I wtedy trzeba zastanowić się nad środkami retorsyjnymi. Ale dopiero wtedy. To nie może być działanie na oślep i myślę, że w tej chwili prezydent Bush i jego otoczenie, jego sztab właśnie takie analizy prowadzą. Natomiast druga rzecz - z punktu widzenia Ameryki, świata, nie mniej ważna - to pytanie, co zrobić, żeby nie było takich możliwości, żeby nie było takiego zaskoczenia. Dlatego, że to co jest bardzo niepokojące, to, to, że można przygotować taką szeroką akcję terrorystyczną w kraju najlepszych możliwości przeciwdziałania terroryzmowi

I można pokonać służby specjalne, wywiad
Prezydent RP:
Wywiad, CIA, FBI czy wszystkie służby, które wydawało się, że dysponują ogromnymi możliwościami i wiedzą. To jest pytanie.

Cały świat, wszystkie oczy skierowane są przeciwko Bliskiemu Wschodowi. Czy Pan wierzy Arafatowi? Widzieliśmy ucieszonych Palestyńczyków. To był jedyny naród, który się cieszył wczoraj
Prezydent RP:
Ja bym nie bagatelizował oświadczenia Arafata, dlatego, że jest on, ze względu na swoja przeszłość człowiekiem, który zna terroryzm, który był w to włączony. Sądzę, że jasne stanowisko Palestyny, że są przeciwko tego rodzaju aktom, jest ważne. Jeśli chodzi o samych Palestyńczyków, o ich radość, no cóż mogę powiedzieć, to tragiczne, jeżeli oni tak doświadczeni, gdzie też jest mnóstwo ofiar, w wyniku różnego rodzaju działań wojskowych, w wyniku konfliktu, jeżeli oni radują się z powodu śmierci tysięcy ludzi, to wydaje mi się straszne. Być może jest jakieś nagromadzenie emocji, które w ten sposób się uzewnętrzniły, ale to źle. Gdybym był przewodniczącym Arafatem, to bym poza tak ważnym oświadczeniem politycznym powiedział do swojego narodu: nie czyńcie tego, bo czynicie sobie i światu krzywdę. Pokazujecie Palestyńczyków, jako ten naród, który w ten sposób przyjmuje moralną współodpowiedzialność za zbrodnię. Bo to co stało się w Nowym Jorku, to jest zbrodnia ludobójstwa.
(Wypowiedź Szymona Peresa: "Tylko ludzie opętani przez diabła mogli dopuścić się takiego ataku. I odpowiedź musi być tak silna jak samo zło. Wiemy skąd może pochodzić taki straszny terroryzm, znamy adresy, ale na razie nie mamy konkretnych informacji. I do czasu, kiedy nie zdobędziemy więcej pewności kto stoi za tym zamachem nie możemy obwiniać nikogo.)

Nie można obwiniać nikogo, ale prezydent Bush dodaje, że nie mogą być spokojne kraje, które chronią terrorystów.
Prezydent RP:
To powiedział Peres, to jest mądra odpowiedź. Uważam, że rzeczywiście ten rewanż, to jest może złe słowo, musi być zdecydowany, silny pod warunkiem, że dobrze wiemy kto to zrobił, że wiemy jakie kraje, jakie państwa, czy jaki kraj stał za tym. I wtedy te działania powinny mieć bardzo zdecydowany charakter nie tylko amerykański, ale i międzynarodowy.

No właśnie. Czy nie jest tak, że Europa za słabo wspierała do tej pory Amerykę?
Prezydent RP:
W walce z terroryzmem? Nie sądzę. Myślę, że w walce akurat z terroryzmem współdziałanie było bardzo dobre i poglądy były jednoznaczne. Nie znam sytuacji, w której kraje europejskie bagatelizowały problem terroryzmu czy uznawały, że nie trzeba walczyć z nim wszelkimi metodami. Natomiast oczywiście to co się stało, to jest coś wykraczające poza wyobraźnię. Nikt nie spodziewał się tego. Wczoraj powiedziałem, że gdyby ktoś opowiedział taki scenariusz filmowy, to prawdopodobnie byśmy powiedzieli, no ciekawe, ale tego jest za dużo. To jest zbyt nieprawdopodobne. A to co przeżyliśmy wczoraj nie było żadnym scenariuszem filmowym, to była tragiczna rzeczywistość, którą oglądaliśmy na ekranach telewizorów. To jest przerażające. I to jest rzeczywiście dzieło szatańskie. To są w stanie uczynić tylko ludzie całkowicie myślący w kategoriach dla nas nierozpoznawalnych, takich, których my nie możemy zaakceptować nawet w jednym procencie.

Leopold Udgar w dzisiejszej "Gazecie Wyborczej" napisał tak: Niech ci, którzy z takim często pełnym hipokryzji oburzeniem potępiali amerykańską, widać nie wystarczającą, ripostę po zamachu na ich ambasady w Afryce pomyślą, czy nie byłoby dla świata lepiej, gdyby Amerykanie poszli wtedy znacznie dalej?.
Prezydent RP:
Amerykanie zdecydowali się zrobić to, co zrobili. I oczywiście to mogło wtedy wywołać różne reakcje. Wydawało się, że te metody, które stosujemy w stosunku do terroryzmu są wystarczające. Dzisiaj mamy nową sytuację. Dzisiaj mamy zupełnie nowe wydarzenie i jakość. I sądzę, że metody, jakie w tej chwili muszą być zastosowane, będą wykraczać poza to wszystko, co znamy do tej pory. Ale wierzę, że Amerykanie będą reagować nie na oślep, że nie będzie to reakcja ot po prostu, żeby uspokoić własną opinię publiczną, tylko to będzie reakcja wymierzona w centra terroryzmu światowego. Które? Przecież wywiady ze sobą współpracują, w tym uczestniczy również i polski wywiad, te miejsca terroryzmu, te centra z których wychodzą dyspozycje, są dość dobrze znane.

Czy te centra nie powinny być zniszczone? Czy nie powinni być zniszczeni ci terroryści, którzy są znani, bo mamy listę tych terrorystów, tych najgroźniejszych?
Prezydent RP:
Żeby udało się ich ująć, osądzić, to było by to najbardziej cywilizowanym sposobem. Jeżeli to jest niemożliwe, to trzeba podjąć z nimi walkę tak, żeby z tych centrów nie mogła wyjść kolejna, nawet w 1/100 czy 1/1000 akcja podobna do tej z Nowego Jorku.

Czy to oznacza zwycięstwo terroryzmu nad demokracją?
Prezydent RP:
Nie. To nie oznacza zwycięstwa terroryzmu nad demokracją w żadnym stopniu. Jestem przekonany, że demokracja jest nie porównywanie silniejsza, natomiast to jest próba sterroryzowania świata na pewien czas. Tu się toczy batalia o wolność i demokrację i te uniwersalne prawa z jednej strony, a z drugiej strony żeby to załamać, czy przynajmniej zamrozić na pewien czas. Trzeba to podjąć i tu solidarność międzynarodowa ma ogromne znaczenie. Musimy jako świat cywilizowany wiedzieć, że to nie stało się w Nowym Jorku, czyli daleko, tylko, że to się stało w Nowym Jorku, czyli u nas w domu.
Jan Nowak-Jeziorański: Okazało się, że uzbrojone po zęby mocarstwo, dysponujące wręcz niebywałą potęgą, jest bezsilne jak dziecko w obliczu ataku i terrorystów. Jakie będą skutki tego nie sposób w tej chwili powiedzieć, ale będą one na pewno ogromne. Bo to co się stało, to jest wojna terrorystyczna wypowiedziana Stanom Zjednoczonym"

Czy to co się stało, to jest początek wojny Panie Prezydencie?
Prezydent RP:
To jest na pewno bez precedensu atak terrorystyczny, który musi mieć odpowiedź ze strony zarówno Ameryki, jak i wszystkich państw demokratycznych. Więc to nie jest wojna i to nie powinno prowadzić do wojny. I tutaj chcę uspakajać polską opinię publiczną, tak również jak i wczoraj starał się o tym mówić prezydent Bush, tu nie ma powodów, aby z tego dramatu, z tej tragedii były jeszcze większe tragedie, które przede wszystkim obejmą całkiem niewinnych ludzi. To co jest przecież straszne, najstraszniejsze , może nawet za mało mówimy, wczoraj w Nowym Jorku zginęli absolutnie niewinni ludzie, i zapewne również i z kraju pochodzenia terrorystów, więc ich rodacy, ludzie, którzy przyszli pracować, którzy rozpoczęli kolejny dzień i którzy zostali zaskoczeni śmiercią, od której nie mieli żadnej ucieczki, żadnego ratunku. Sądzę, że odpowiedzialność nasza, polityków polega w tej chwili na tym, żeby trafić celnie, żeby sprawcy zostali ukarani, żeby z tego wydarzenia nie wyszło więcej nieszczęść i jeszcze więcej ofiar. ? A czy nie obawia się Pan tego o czym mówił dzisiaj w Radiu "Zet" minister obrony Bronisław Komrowski, że to co się wydarzyło wczoraj, w biały dzień zaatakowano Nowy Jork, może zachęcić innych terrorystów, inne grupy terrorystyczne do podobnych zamachów, może nie na tą skalę, ale...
Prezydent RP: Obawiam się bardzo, że to może być zachęta dla ludzi szalonych, dla grup terrorystycznych, dla różnych sekt, czy innych fundamentalistów, którzy po prostu realizują swoją ideę nie bacząc na to, ile ofiar ona kosztuje. Ale też jest ta druga strona medalu, że z jednej strony jest zachęta, może to być zachętą dla zamachów terrorystycznych, ale z drugiej strony od wczoraj już wiemy, że coś takiego jest możliwe, czyli państwa korzystając ze swoich instrumentów, ze swoich mechanizmów będą się starały przed tym ochronić. Nie wyobrażam sobie, żeby pozostawić tak samo w tej chwili jak do tej pory np. system kontroli tego, co dzieje się na pokładzie samolotu, że wystarczy zabić czy unieszkodliwić pilotów i właściwie samolot staje się...

Zabawką w ich rękach
Prezydent RP:
bombą, czy pociskiem, czy rakietą bez jakiejkolwiek kontroli. Ten wczorajszy przypadek tez przyniesie bardzo wiele zmian w systemie kontroli powietrznej, kontroli granic, współpracy wywiadów, monitoringów właśnie tych środowisk, które uznajemy za terrorystyczne czy zbliżone do terroryzmu. Sądzę, że będą też i uciążliwości. Sądzę, że przez najbliższe wiele, wiele miesięcy trudniej się będzie przekraczało granice, dłuższe będą kolejki z paszportami, więcej kontroli kto gdzie przylatuje itd. Ale trzeba się pogodzić z taką ceną, jeżeli chcemy wykluczyć z tej milionowej rzeszy ludzi uczciwych tych, którzy są gotowi nas zabijać. System samozachowawczy nakazuje nam tak działać.

A czy to co się wczoraj wydarzyło może oddalić dialog między Izraelem a Palestyną. Posłuchajmy p.Weissa: Nowy Jork doznał tego, co doznają ludzie mieszkający w Izraelu. Kiedy patrzyliśmy na to, co się działo w Jerozolimie, kiedy ginęli ludzie, to patrzyliśmy na to jak na film. Czasami po trudnych tragediach otwierają się nowe drogi. Niedawno przeszliśmy takie ogromne tragedie, kiedy rząd terroryzmu, mówię o Hitlerze, o faszyźmie, zwyciężył prawie całą Europę, wszystkie prawie demokratyczne siły. Nie wiem kiedy, ale musi być możliwe, bo inaczej dokąd idziemy? W tym momencie to szkoda żyć." Dokąd idziemy? Można sobie zadać takie pytanie po wczorajszej tragedii, w jakim świecie się dzisiaj obudziliśmy, Panie Prezydencie?
Prezydent RP:
Niestety w świecie gorszym, który nas, jak sądzę solidaryzuje złudzeniem, choćby takim, że takie sceny jak w Nowym Jorku można oglądać tylko wyłącznie na filmach. Sądzę, że jesteśmy wszyscy poturbowani i mamy poczucie nie tylko współczucia i bólu w związku z tymi tysiącami ofiar, ale czujemy się dzisiaj wszyscy razem, no bo to mogło się zdarzyć wszędzie na świecie. Po tym momencie bólu i przeżyciu tej tragedii, myślę, że trzeba wrócić do działania, do akcji. Trzeba pokazać gdzie jest miejsce terrorystów i jednocześnie pokazać, że można wierzyć w bezpieczny świat. On nie musi iść w taką stronę

Nie wiem czy można po tym wczorajszym wydarzeniu uwierzyć w bezpieczny świat, jeżeli takie supermocarstwo jak Ameryka została tak łatwo pokonana?
Prezydent RP:
No tak, ale w sumie z tego właśnie trzeba wyciągnąć wnioski. Gdybyśmy dzisiaj powiedzieli, że prawdopodobnie tak może być zawsze, w każdym momencie, to byłaby to zła wiadomość. Tak zresztą traktuję swój obowiązek, jako prezydenta, żeby przeanalizować wszystkie mechanizmy, wszystkie sposoby naszego działania, żeby jednak można było ludziom powiedzieć: to się nie może więcej zdarzyć. Na to są sposoby od rozpoznania grup terrorystycznych, od ich wyeliminowania poprzez systemy kontrolne, żeby tak się zdarzyć nie mogło. Ale niewątpliwie źle zaczynamy ten XXI wiek. To jest wielki sygnał, taki bardzo alarmujący, że możemy być wodzeni nie tylko za nos, ale i być skazywani na śmierć przez niewielkie, ale za to zdeterminowane, fanatyczne grupy. Kiedyś to niebezpieczeństwo czyniły wielkie zbrodnicze ideologie państw, które stały za tymi ideologiami. Dzisiaj się okazuje, że są grupy ludzi na terenie danego państwa, które mogą coś takiego przygotowywać. To jest niebezpieczeństwo ogromne, wymagające współdziałania wszystkich państw, wszystkich rządów, władz, po to, żeby je wyeliminować. Pani pytała mnie o dialog. Dla tego dialogu dzisiaj jest klimat najgorszy z możliwych i w ogóle nie wiem, czy można mówić o dialogu, ale na pewno nie może być również ta sytuacja zachętą do zwiększania przemocy. Po obu zresztą stronach. Mam nadzieję, że Arafat pójdzie dalej w stronę tego co powiedział, że nie tylko powie światu jak bardzo współczuje ofiarom, jak bardzo jest przeciwko takim aktom terrorystycznym, ale powie to swojemu narodowi, że tutaj jest granica nie przekraczalna. Poparcie czy zrozumienie, czy wyrażenie solidarności z tymi, którzy wczoraj zamordowali, podkreślam zamordowali dziesiątki tysięcy ludzi oznacza właściwie wykluczenie się z międzynarodowej społeczności.

Czy nie obawia się Pan wojny między Rosja a Afganistanem, gdzie ukrywa się terrorysta, na którego patrzy teraz cały świat?
Prezydent RP:
To jest wielki problem. Mówimy teoretycznie, nie mam tutaj danych, choć niewątpliwie wszystkie podejrzenia idą właśnie w stronę grupy bin Ladena, która ma pieniądze i która ma zorganizowane struktury. Gdyby okazało się, że to oni, to niewątpliwie nie tylko Rosja, ale w ogóle musi być podjęte działanie międzynarodowe...

Ale przeciwko Afganistanowi?
Prezydent RP:
Przeciwko tym, którzy organizują takie akty terrorystyczne. A to, że oni są na terenie Afganistanu, to jest problem Afganistanu...

A wracając do wojny?
Prezydent RP:
Niech wydadzą bin Ladena do trybunału międzynarodowego. Bo tylko tak będzie test dla władz Afganistanu i tego społeczeństwa, które przecież też dokonało straszliwej, innej zbrodni parę tygodni temu. Być może zbagatelizowanej trochę przez opinię publiczną. Bo pamięta Pani, pamiętacie Państwo, to wysadzanie w powietrze figury w jednym z najbardziej historycznych miejsc świata..

I społeczność przyjęła to...
Prezydent RP:
tak ze zdziwieniem, tak trochę z bólem, ale nie uznała, że ktoś, kto zdolny jest niszczyć dziedzictwo cywilizacji, może również niszczyć ludzi bez żadnych oporów.

Chciałam się dowiedzieć od Pana Panie Prezydencie, czy możemy czuć się spokojnie, czy mamy dobre służby specjalne, dobry wywiad. Czy nasza przestrzeń powietrzna jest chroniona, czy dobre są kontakty między prezydentem premierem i służbami?
Prezydent RP:
Jeśli chodzi o koordynację, to ona jest w tej chwili absolutnie pełna i to się stało dosłownie kilka minut po pierwszych informacjach z Nowego Jorku. Współdziałamy ze sobą. Odbyło się posiedzenie sztabu, nazwijmy to kryzysowego. Dzisiaj będzie ono powtórzone i zapewniam, że koordynacja jest. Po drugie, z informacji jeszcze z godzin 4-5 rano wynika, zarówno jeśli chodzi o przestrzeń powietrzną, o granice i to wszystko co jest monitorowane, że nie ma niczego, co by odbiegało od normy, czyli tu można mówić, że jesteśmy bezpieczni. Polska nie jest celem ataku terrorystycznego. Jeśli chodzi o placówki dyplomatyczne, BOR, który ma tu wielką role do odegrania, podjęło wysiłki, aby wszystkie placówki, i amerykańskie, i izraelskie, wszystkie arabskie, co podkreślam, były chronione. Bo nie chcemy absolutnie być krajem, w którym dokona się jakaś prowokacja, która by mogła jeszcze bardziej ten proces zaostrzyć

Jesteśmy zagrożeni, bo jesteśmy członkiem NATO i byliśmy krajem, który stworzył koryto powietrzne dla Żydów z Rosji, którzy byli przewożeni do Izraela. Pamięta Pan?
Prezydent RP:
Pamiętam oczywiście. W latach 80-tych byliśmy krajem, który organizował te przejazdy Żydów rosyjskich do Izraela. To jest dość dawno. Natomiast, co jest dość istotne? Wszystkie obiekty publiczne są szczególnie chronione. Jest większy reźim we wchodzeniu. Nie wiem, czy Pani doświadczyła tego na sobie wchodząc tu do Pałacu Prezydenckiego?

Jest reżim Panie Prezydencie
Prezydent RP:
Staramy się zapewnić pełne bezpieczeństwo. Będziemy jeszcze o tym rozmawiać.

Dziękuję za rozmowę.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.