przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

To była bezsenna noc dla Pana Prezydenta?
Prezydent RP:
W dużej mierze. Zbieranie informacji, a także analizę tego, co się dzieje w Polsce, zakończyliśmy grubo po trzeciej w nocy. O tyle można było się zdrzemnąć, że sygnały przynajmniej płynące z Polski były uspokajające, nie zauważyliśmy niczego, co mogłoby świadczyć o groźbie. A to, co widzieliśmy w Nowym Jorku było tragiczne, straszne, ale wyraźnie widać, że terroryści zakończyli swoje działania, przynajmniej teraz, ten atak nie będzie kontynuowany w godzinach nocnych, co też jest w tym całym nieszczęściu w sumie lepszą wiadomością.

Teraz Pan Prezydent patrzy na pierwsze strony gazet. Na zdjęciach - World Trade Center i co Pan myśli?
Prezydent RP:
Myślę, że stało się coś wyjątkowego, niedobrego dlatego, że nie chodzi tylko o skalę tej tragedii, chodzi o to, że przekroczyliśmy wszystkie granice. To wydarzenie przekracza wyobraźnię, a jednocześnie terroryści zdecydowali się działać w sposób, który nie mieści się w niczym. Bo nie chodzi przecież o żadne negocjacje, uzyskanie czegoś. Nawet nie wiemy do tej pory, kto to zrobił. To jest po prostu wielki akt zniszczenia, akt zniszczenia nie liczący się z życiem ofiar i własnym, czyli coś, co wymyka się z jakichkolwiek kategorii, które znamy: moralności, etyki, sprawiedliwości, miłości. Jeżeli nawet działoby się to pod hasłem walki z szatanem amerykańskim, to naprawdę ci, którzy to zrobili podjęli dzieło szatańskie, to w takich metafizycznych wręcz kategoriach trzeba ujmować.

Ponieważ takie jest zdanie niemal wszystkich komentatorów, to w takim razie, co dalej?
Prezydent RP:
Kluczową rzeczą jest na pewno określenie, kto stoi za tymi zamachami, dlatego że od tego będą uzależnione reakcje. To, kto to zrobił jest ważne zarówno jeśli chodzi o grupę terrorystyczną, która przygotowała - trzeba powiedzieć bardzo precyzyjnie, przemyślnie - ten plan, plus pytanie, czy stoi za tym jakieś państwo, czy uzyskali oni wsparcie ze strony jakiegokolwiek państwa. To by oczywiście oznaczało konsekwencje bardzo daleko idące, gdyby jakiekolwiek władze jakiegokolwiek państwa były zaangażowane w ten atak, wtedy retorsje ze strony Ameryki i opinii międzynarodowej musiałyby być bardzo dolegliwe. Więc dzisiaj główne pytanie brzmi, kto to zrobił? Proszę zauważyć, że Amerykanie, prezydent Bush są bardzo ostrożni w formułowaniu takich opinii. Dziennikarze oczywiście mówią, sugerują bin Ladena, co z dotychczasowych doświadczeń wydaje się dosyć logiczne. Ale władze - słusznie i myślę, że my też jako władze Rzeczpospolitej, powinniśmy zaczekać na jednak większą sumę informacji, żeby powiedzieć, kto, no i jest później pytanie o działania, które miałyby na celu ukaranie sprawców, to, o czym prezydent Bush w swoim nocnym, o wpół do trzeciej nad ranem, wystąpieniu mówił. Sprawcy muszą być ukarani, powinni ponieść konsekwencje. A z punktu widzenia świata bardzo ważne są dwa elementy. Po pierwsze, żeby samemu się zabezpieczyć przed atakami, co jak widać nie jest proste, bo żaden kraj nie dysponuje takimi instrumentami jak Stany Zjednoczone, a jednak miało to miejsce. A po drugie, musimy wszyscy wykazać wielką międzynarodową solidarność w walce z terroryzmem. Tu nie może być żadnego kompromisu, tu nie może być żadnych podwójnych standardów, puszczania oka, że skoro to nas nie dotyczy, to my się tym nie martwimy. Jest to moment, w którym międzynarodowa solidarność nabiera znaczenia nie tylko w słowach, ale też i w działaniu.

Ale trudno sobie wyobrazić Panie Prezydencie, w jaki sposób świat może się zabezpieczyć przeciwko takim aktom terroru?
Prezydent RP:
Eliminując takie grupy, informując się nawzajem, pomagając w zwalczaniu tego typu ugrupowań, organizacji. One nie są tak zupełnie nieznane. One są rozsiane w różnych miejscach świata i trzeba po prostu podjąć walkę z nimi. Najpierw na poziomie wywiadowczym, wiedzieć gdzie są, a później także innymi metodami.

Zagrożenie ze strony terroryzmu zostało dawno zdefiniowane i okazało się, że służby wywiadowcze na całym świecie są bezradne, skoro tak wielkiego zamachu nie przewidziały.
Prezydent RP:
Myślę, że to jest w tej chwili jeden z głównych problemów, jakie ma prezydent amerykański i Amerykanie, dlaczego tak się stało. Przyznam szczerze, że to jest najbardziej zastanawiające w tym wszystkim, poza oczywiście skalą draństwa terrorystów, dlaczego nie było żadnego sygnału, dlaczego było aż takie zaskoczenie. Nie potrafię odpowiedzieć. Myśmy wczoraj na spotkaniu w Kancelarii Premiera z przedstawicielami wszystkich służb, też mówili, jak w Polsce monitorujemy taką sytuację. Ona jest monitorowana. Teoretycznie zawsze się wydaje, że jest dobrze, a dopóki nas nie sprawdzą - nie wiemy.

Jak trudno walczyć z terroryzmem można się przekonać patrząc, jak operacja była doskonale zaplanowana, i że wykonało ją kilka osób uzbrojonych w noże.
Prezydent RP:
Wydaje mi się jednak, że więcej. W każdym samolocie sądzę było kilka osób, musiało być centrum dowodzenia, akcja była niebywale skoordynowana. A co jest najbardziej przerażające, że przecież za sterami musieli siąść ludzie, którzy umieją obsługiwać takie maszyny jak Boeingi, a więc o wysokim poziomie inteligencji, wiedzy. I żadnemu z nich nawet nie przyszło do głowy, że mógłby zostać dobrym pilotem. Może kiedyś tylko wykonali takie samobójcze i zabójcze misje? Na pewno akcja musiała być prowadzona z terenu Stanów Zjednoczonych, ci ludzie musieli na terenie USA przebywać nie wzbudzając zainteresowania służb amerykańskich, musieli tę akcję skoordynować, przeprowadzić. Gdybym był prezydentem amerykańskim, to bym miał dzisiaj bardzo wiele żalu i złości wręcz zarówno do CIA, jak i do FBI, bo tutaj przydarzyło się coś, co odziera te formacje z takiego mitu formacji najwyżej profesjonalnych.

Ale ponieważ są odarte, to mimo wszystko Pan Prezydent wierzy w to, że będzie wskazany sprawca, prawdziwy sprawca tego ataku terrorystycznego?
Prezydent RP:
Mam taką nadzieją. To jest bardzo potrzebne. Jestem przekonany, że teraz prace właśnie na tym polegają, żeby dotrzeć do informacji, do kontaktów i żeby znaleźć bezpośrednich sprawców, te mózgi, które tym kierowały, jak i sponsorów w świecie. Tutaj mogę liczyć, że nawet w ramach rehabilitacji w tej chwili służby amerykańskie zrobią wszystko, żeby tych ludzi określić.

Komentarze: świat nie będzie taki sam po tym zamachu. Ale jaki będzie ten świat, co się w nim zmieni?
Prezydent RP:
Nie będzie taki sam, dlatego że okazało się, iż można dysponować najlepszymi metodami, systemami ochrony, monitorowni, najlepszą bronią i jest to niewystarczające jeżeli naprzeciwko stają fanatycy, że wobec takich aktów jesteśmy w istocie bezradni. To oczywiście może być, tego też się obawiam, zachętą dla wielu ludzi, grup, które chcą zaistnieć, zrealizować swoje całkowicie szalone cele. I w tym sensie nasze poczucie bezpieczeństwa, które mieliśmy, jest nieporównanie mniejsze. To może się zdarzyć wszędzie, w każdej chwili i jest to właściwie nieczytelne, bo najtrudniej zrozumieć motywację człowieka, który gotowy jest iść na śmierć. On jest po prostu całkowicie nieprzewidywalny. Z drugiej strony to, że zaatakowano właśnie Nowy Jork, Stany Zjednoczone, świadczy także o, powiedziałbym, bezczelności tych, którzy to czynią. A więc niema tu celów niemożliwych do osiągnięcia. Skoro atakuje się Stany Zjednoczone, to każdy inny kraj ma dużo mniejsze w tej chwili poczucie własnego bezpieczeństwa, bo jest dużo bardziej bezradny niż Ameryka. A co jest w tym wszystkim istotne - nie było łatwo uzyskać pewnego stanu zaufania międzynarodowego. On był nadwerężony przez wiele wydarzeń, chociażby te na Bliskim Wschodzie, ale po tym akcie terrorystycznym stan zaufania międzynarodowego jest zdecydowanie niższy. To trzeba będzie odbudowywać w tej chwili przez wiele lat, nie tylko w kontaktach politycznych, ale na wszystkich możliwych płaszczyznach, żeby znowu zaufać, że coś takiego nie może się zdarzyć, że w tej sprawie będzie zawsze działało choćby wzajemne ostrzeganie międzynarodowe, że tacy ludzie nie znajdą azylu gdziekolwiek na świcie, że oni będą wydani choćby tak jak zbrodniarze z wojny jugosłowiańskiej, Trybunałowi w Hadze. To są wszystko elementy budowania wzajemnego zaufania, które jest bardzo kruche, które jest bardzo wrażliwe. I właściwie jeśli chodzi o ten świat terrorystyczny, cały czas nie mówimy, kto to zrobił, choć mamy swoje teorie, to jednak obniżyło poziom zaufania w stosunkach międzynarodowych. .

Ale walka z terroryzmem jest jak walka z cieniem czyli jest to taka walka którą trudno sobie wyobrazić żeby świat cywilizowany mógł taką walkę wygrać.
Prezydent RP:
To jest jak utajniona choroba, która jest i która czasami przebiega ostrzej, a czasami słabiej, ale ja przypominam, że to nie jest przecież pierwsza fala terroryzmu, przeżyliśmy to i w Europie w latach 60 tych i 70 - tych. Widzieliśmy to na świecie i zawsze kiedy była zdecydowana reakcja, była solidarna reakcja ta fala opadała. Myślę, że tak samo będzie w tej chwili. To co jest przerażające to to, że skala jest tego inna, to nie jest atak grupy terrorystów na hotel z turystami, czy nawet na sportowców, którzy są na igrzyskach olimpijskich, to jest atak na wielkie wielomilionowe miasto, to jest atak gdzie straty się liczy w tysiącach ofiar.

Nie da się szacować ile osób zginęło w Nowym Yorku
Prezydent RP:
Tak jest i metody są wyjątkowo wyrafinowane, porwanie samolotu z ludźmi żeby działał jak rakieta, jak pocisk, no to jest coś czego nie było. Tutaj zdarzyła się rzecz straszna, bo przekroczono wyobraźnię, przekroczono to co do tej pory było złe i było oprotestowywane, ale jednak jeszcze mieściło się w jakiś wyobrażalnych ramach walki, czy domagania się swoich racji. Tutaj dokonano dzieła szatańskiego

I to jest pytanie do prezydentów krajów cywilizowanych, w jaki sposób cywilizowany świat może się bronić przeciwko takim atakom?
Prezydent RP:
Pierwsza obrona jest jasną deklaracją, wczoraj właściwie wszyscy politycy najważniejsi takie deklaracje złożyli - solidarności ze Stanami Zjednoczonymi, bólu, współczucia i gotowości współdziałania w walce z terroryzmem. Ważne, że takie deklaracje padły z ust Prezydenta Putina, ważne że padły z ust przewodniczącego Arafata, bo to , że one padają z moich ust czy Prezydenta Chirac`a nie jest niespodzianką. Ale to jest ogromne ważne, że tu jest jednolity front. Po drugie trzeba doprowadzić do współdziałania służb, szczególnie wywiadów w celu uzyskiwania informacji, żeby lista terrorystów na świecie była listą znaną, aby była swoistym listem gończym

Ale państwa na świecie ze sobą współpracują od wielu lat
Prezydent RP:
Jak widać różnie to było. Nie potrafię powiedzieć dlaczego stopień zaskoczenia w Ameryce w tej sprawie był tak wielki. Dni najbliższe pokażą, co tam się wydarzyło. W każdym bądź razie to jest drugi element. Trzeci - trzeba zdecydowanie reagować na akty terroryzmu i nie stosować tu żadnej taryfy ulgowej, nawet jeżeli niektóre działania terrorystyczne będą prowadzone z najwyższych pobudek, czy walki o niepodległość, czy walki o religię, czy walki o prawa jakiejś grupy. Jeżeli stosowane są metody terrorystyczne to musi być napiętnowane i odrzucone dlatego , że powinniśmy w naszym świecie i w XXI wieku stworzyć inne mechanizmy, mechanizmy wykluczające agresję, wykluczające przemoc i zbrodnię

Szimon Peres w komentarzu do wczorajszych zdarzeń powiedział "oni chcą zmienić nasz świat w dżunglę".
Prezydent RP:
Coś w tym jest. Oni chcą po prostu narzucić swoje reguły, reguły, które mają zastraszyć ludzi normalnych, ludzi przeciwnych i mają doprowadzić do sytuacji, że będziemy bali się chodzić po ulicach, będziemy bali się wjeżdżać na wysokie piętra wieżowców, będziemy bali się spotykać na różnych międzynarodowych tworach, po prostu będziemy sterroryzowani. Ja wczoraj powiedziałem to wieczorem, że walka się toczy w tej chwili o to czy świat będzie wolny czy sterroryzowany i to jest jakby esencją tego wczorajszego wydarzenia.

Był Pan Prezydent kiedyś w World Trade Center
Prezydent RP:
Byłem, kilka razy. Byłem też na tej wieży widokowej. Są to budynki, których szczególnie jako turyści nie omijaliśmy, bo one nie dość, że stanowiły symbol Nowego Yorku to rzeczywiście stamtąd jest niesamowity widok na Nowy York i na Long Island

I tam w tych budynkach podejmowało się ważne decyzje, np. dotyczące gospodarki światowej. Jakie to będzie miało znaczenie, bo to symbole kapitalizmu, które legły w gruzach?
Prezydent RP:
Być może i to była jakaś motywacja, choć na ten temat nic nie wiemy. Wydaje się jednak, że bardziej mamy do czynienia z fanatyzmem o podłożu religijnym i politycznym niżeli o podłożu ekonomicznym. Nie wierzę żeby to zrobili antyglobaliści. Bo przy całej ich agresywności na ulicach, to wydaje mi się, że do takich czynów byliby niezdolni. Ale to jest moja teza. Natomiast jeśli chodzi o wpływ na gospodarkę, sądzę, że czeka nas parę dni zawirowań, no bo jednak w Stanach Zjednoczonych efekt musi być silny. Natomiast zgadzam się z Prezydentem Bushem, zniszczono fundamenty najwyższych budynków w Nowym Yorku, ale nie zniszczono fundamentów, ani Stanów Zjednoczonych, ani demokracji, nie zniszczono fundamentów rynku światowego. Myślę, że to wróci do normy. Ameryka dysponuje środkami finansowymi żeby podjąć bardzo szybki wysiłek odbudowy. Więc to też będzie nawet w sensie koniunktury nie przeszkadzało a pomagało, więc nie wydaje mi się, żeby ten atak terrorystyczny miałby być początkiem jakiś gwałtownych reakcji gospodarczych, choć wywoła na pewno jakieś kilkudniowe istotne turbulencje. Wczoraj na spotkaniu był również Szef Komisji Papierów Wartościowych i słusznie zaproponował, żeby wszystko działo się normalnie, żeby giełda warszawska dzisiaj rano rozpoczęła pracę. Bo to jest też właśnie jedna z ważnych odpowiedzi przeciwko terroryzmowi , że robimy swoje, że nie pozwalamy się sparaliżować i na pewno nie będą to jakieś dni nadzwyczajnych operacji czy hossy, bo nie ma powodu, zresztą jej nie było i w ostatnich tygodniach ale instytucje finansowe, instytucje rynkowe muszą działać normalnie.

A jak prezydent ocenia reakcję polityków czy polskiego państwa, czy jest na tyle sprawne czy wszystko wczoraj według jakiegoś określonego scenariusza się układało?
Prezydent RP:
Tak, zaraz jak tylko te informacje się ukazały, ja byłem w kontakcie ze wszystkimi ministrami, Premier, choć ze szpitala nawiązywał kontakt. Wieczorem o godzinie 19.00 doszło do spotkania w gronie tych ludzi, którzy dysponują i informacjami i władzą nad odpowiednimi służbami. Wydaje mi się, że na obecnym etapie wszystko jest pod kontrolą, nie ma żadnych powodów do paniki, nie ma żadnych powodów do strachu. No ale też jest ważne, że monitorujemy sytuację i nie widzimy żeby Polska była tutaj jakimkolwiek celem. Choć jeśli okazałoby się, że ktoś z Polski chce uczynić cel no to dopiero byłby sprawdzian. Ale chcę raz jeszcze polskiej opinii publicznej dziś rano powiedzieć, że według wszystkich danych, według służb granicznych, wojska, kontroli przestrzeni powietrznej, nic nie dzieje się innego niżeli tydzień temu, czy 10 dni temu czy w ostatnich miesiącach. Jest normalnie.

Co Pan Prezydent pomyślał w momencie kiedy Pan usłyszał czy zobaczył pierwsze zdjęcia z Nowego Yorku?
Prezydent RP:
Ja mam ten zwyczaj, jak pracuję a nie mam gości, to CNN jest takim moim źródłem informacji, no i widziałem ten płonący wieżowiec, później widziałem ten samolot. Wydawało mi się to jakąś symulacją komputerową czy czymś co ma być dowodem jak to mogło się wydarzyć. Albo, że to jest reklama kolejnego filmu science fiction. CNN nie robi jednak reklam filmów science, fiction więc tutaj wiedziałem, że coś się dzieje. Tym bardziej, że World Trade Center miał już tę przygodę sprzed paru lat, kiedy usiłowano go wysadzić w powietrze. Myślałem, że mamy do czynienia znowu z jakimś atakiem, z jakąś tam podłożoną bombą na którymś piętrze i stąd ten dym. Kiedy zobaczyłem ten samolot, który wpada w budynek powodując takie zniszczenia, byłem w absolutnym szoku i natychmiast zacząłem nawiązywać kontakty po pierwsze ze swoim BBN, żeby rozpoczęło monitorowanie sytuacji, rozmawiałem z Ministrem Spraw Zagranicznych, Ministrem Obrony Narodowej, Ministrem Spraw Wewnętrznych, żeby szybko podjąć działania na granicach. Rozmawialiśmy z premierem, wicepremierem, uzgodniliśmy spotkanie. Później, przy całym przerażeniu tym wszystkim, co się działo w Nowym Jorku, niezrozumieniu przyczyn i powodów tej tragedii, nasze działania jednak już dotyczyły Polski i zapewnienia maksymalnej koordynacji tego, co się dzieje w różnych służbach. Pamiętajmy, że wielką rolę tu ma do odegrania BOR, my musimy chronić nie tylko placówkę amerykańską czy izraelską, ale także wszystkie placówki arabskie, żeby w Polsce nie miała miejsce żadna prowokacja wobec kogokolwiek, bo nie chcemy być tą kroplą, która może przelać czarę czyjejś nienawiści. Więc to jest sytuacja bardzo odpowiedzialna i póki co muszę powiedzieć, że wszystkie służby działają właściwie.

A kiedy Pan Prezydent będzie w kontakcie z Prezydentem Stanów Zjednoczonych?
Prezydent RP:
Wczoraj przekazałem swoje kondolencje w oficjalnych oświadczeniach; wysłałem list, to samo uczynił pan premier Buzek, ministrowie do swoich partnerów. Sądzę, że w tej chwili prezydent Bush jest w sytuacji, w której musi przede wszystkim rozmawiać ze swoimi współpracownikami, ze swoimi służbami. Zresztą żadne telefony tam w tej chwili nie są odbierane, pamiętajmy, że prezydent Bush też docierał do Waszyngtonu na raty, ze względów bezpieczeństwa. Amerykanie w tej mierze mają swoje procedury i oni wiedzą, jak długo prezydent powinien być zatrzymany w powietrzu, w jakiej bazie wojskowej ma wylądować, wszędzie ma znakomitą łączność. No ale wieczorem, czyli już w nocy polskiego czasu, przemawiał z Białego Domu i to miało, uważam, psychologiczne znaczenie dla Amerykanów, że prezydent jest u siebie i że zagrożenie jeśli chodzi przynajmniej o otoczenie Białego Domu jest oddalone.

Jeśli człowiek się zastanawia, to ten samolot, który uderzył w Pentagon, mógł równie dobrze uderzyć w Biały Dom. To nie tylko symbol...
Prezydent RP:
To się nie mieści w głowie, to są rzeczy, których ja nie potrafię sobie wyjaśnić. Ja mogę tylko wyobrazić sobie, jak wyglądają dzisiaj rozmowy prezydenta Stanów Zjednoczonych z szefem CIA i szefem FBI i nie chciałbym być w skórze ani jednego szefa służby, ani drugiego. Dlatego, że największy żal, który ja bym miał jako prezydent - to o całkowite zaskoczenie, w sytuacji, która nie jest jednostkowa. Kiedy to jest kilka samolotów, to musi to być akcja zorganizowana. I że tak bardzo hermetycznie potrafiono to zrobić, to to jest niewątpliwie zaskoczenie.

Chociaż były ostrzeżenia, oczywiście po fakcie, ktoś przypomniał, że bin Laden powiedział, że będzie Dżihad czyli Święta Wojna ze Stanami Zjednoczonymi, że będą jakieś zamachy w USA.
Prezydent RP:
Tym bardziej się dziwię, że było tak wielkie zaskoczenie.

Panie Prezydencie, co Polska może zrobić dla Stanów Zjednoczonych?
Prezydent RP:
Myślę, że ogromnie ważne są wszystkie gesty humanitarne. Sądzę, że dla Amerykanów te świeczki czy znicze, kwiaty przed Ambasadą to jest coś, co jest bodaj najważniejsze, bo daje poczucie, że nie są sami w tym nieszczęściu. Mówiliśmy również o problemach krwi, bo to jest w tej chwili najbardziej deficytowy towar, który jest potrzebny w Nowym Jorku. Pamiętajmy, że poza ofiarami, tam prawdopodobnie są dziesiątki tysięcy rannych. To będzie problem i tutaj rozpoczęło się zbieranie krwi przez wojsko. Myślę, że każdy gest w tej mierze byłby przyjęty z najwyższym uznaniem, przede wszystkim formy o charakterze moralnym, tzn. każdy rodzaj poparcia, każde dobre słowo, każdy wpis do księgi, która zapewne będzie wyłożona w ambasadzie USA. To drobiazgi, które w takim momencie są potrzebne, bo one się liczą. Ludzkie odruchy są w najwyższej cenie i są najwyższej wagi dla naszych relacji ze Stanami Zjednoczonymi.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.