przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie pierwsze reakcje dziennikarzy, którzy obserwowali Pańskie dzisiejsze spotkanie z prezydentem Putinem były takie, że to było chłodne i oficjalne spotkanie. Czy to znaczy, że zdecydowane stanowisko Polski w sprawie korytarzy eksterytorialnych, a raczej ich braku popsuje nasze z trudem budowane stosunki z Rosją?
Prezydent RP
: Po pierwsze, ani chłodne, oficjalne o tyle o ile. To była wizyta robocza. Natomiast atmosferę oceniam jako dobrą. Z prezydentem Putinem dobrze się rozmawia, bo jest osobą kompetentną, otwartą, mówi to, co uważa, nie ma w tym żadnych taktycznych frazesów. Natomiast, jeśli chodzi o sprawy Kaliningradu, to myślę, że mamy problem, który nie jest łatwy, ale który jest do rozwiązania. Ten problem polega na tym, że Okręg Kaliningradzki jest częścią Federacji Rosyjskiej. Oczywiście argument, że mieszkający w Kaliningradzie ludzie powinni mieć swobodę poruszania się do swoich bliskich, którzy mieszkają w Moskwie, ze względu na pogrzeb, na urodziny, na chorobę trudno odrzucić. Ze względu na cokolwiek, ale nawet ten wymiar humanitarny, który podnosi prezydent Putin jest zrozumiały. Z drugiej strony Rosjanie lepiej, po moich wypowiedziach, rozumieją, że dyskusja o korytarzach jest dyskusją złą, prowadzącą do złych wspomnień historii, a pomysł taki, który prezydent Putin przedstawia, że by to były zaplombowane pociągi czy autobusy mnie przeraża, bo to jest najgorsza praktyka, którą znamy z okresu zimnej wojny. Więc trzeba szukać ...

To jest łamanie praw człowieka jednak?
Prezydent RP
: Tylko po czyjej stronie? Czy tych, którzy plombują pociągi czy tych, którzy nie pozwalają wysiąść na poszczególnych stacjach. W ogóle trzeba powiedzieć, że tranzyt, między Kaliningradem a Rosją jest to problem bardziej litewski niż nasz. Ale nie o to chodzi. Chodzi o to, że musimy zrozumieć te racje, które przemawiają za stroną humanitarną i prawem Federacji Rosyjskiej do kontaktu ze swoją częścią. Natomiast....

To znaczy, że 1 lipca 2003 roku wprowadzamy wizy?
Prezydent RP
: Wizy wprowadzamy. To jest nasze zobowiązanie. Natomiast chcielibyśmy i tak muszą wyglądać nasze rozmowy z Bruskelą, żeby to były wizy, tak jak powiedziałem wielokrotne, długoterminowe, tańsze wielokrotnie aniżeli wizy rosyjskie. To powiedziałem również prezydentowi Putinowi. Dzisiaj wiza rosyjska kosztuje od 60 do nawet 100 $. To są ceny ogromne. Chcielibyśmy, aby nasze wizy były dostępne, być może dla niektórych grup takich jak młodzież czy studenci powinny być bezpłatne. I trzeba szukać rozwiązania. I to rozwiązanie, w moim przekonaniu, jest możliwe i powinno być na miarę XXI wieku, a w moim głębokim przekonaniu, XXI wiek musi się skończyć tym, że w ogóle wiz nie będzie. Któregoś dnia będziemy żyć w świecie na tyle bezpiecznym i dobrze zorganizowanym, że poruszanie nie będzie związane z żadnymi trudnościami.

Ale to są na razie nasze marzenia, ale rzeczywistość jest taka, że te wizy będą. I teraz jest pytanie, jak Unia Europejska przyjmie Pański pomysł tego, żeby te wizy były tanie, długoterminowe i wielokrotne?
Prezydent RP
: Myślę, że w interesie Unii Europejskiej jest budowanie dobrych stosunków z Rosją. Po podpisaniu porozumienia NATO-Rosja, nie ma żadnych powodów, żeby Unia Europejska była miejscem konfliktów z Federacją Rosyjską. Natomiast oczekuję, że UE zrozumie, że Polska wchodząc do Unii Europejskiej powinna być miejscem porozumienia czy dialogu między krajami, które są w Unii i nie są w Unii , a nie żadnym krajem frontowym. Mówię od wielu lat, że to jest zasadnicza część polskiej polityki. Nie możemy odwrócić się plecami od naszych wschodnich sąsiadów będąc w Unii Europejskiej. Obwód Kalininradzki w sumie pod względem liczbowym jest jakby najmniejszym problemem. Dużo większym problemem i sprawą zasadniczą jest np. uregulowanie kwestii wizowych z 50-milionową Ukrainą czy z Białorusią. Polska polityka musi polegać na tym: chcemy być w Unii Europejskiej, będziemy w Unii Europejskiej, ale nie odwracamy się plecami od naszych wschodnich sąsiadów, czyli od Ukrainy, Białorusi, czyli od Rosji. To trzeba załatwić. Nie będzie to proste, ale moim zdaniem jest to możliwe.

Panie Prezydencie, ale jest też tak, że rosyjscy komentatorzy mówią, że sprawa korytarzy to jest rosyjski krok dyplomatyczny. Po pierwsze, że większość mieszkańców Kaliningradu nie ma paszportów, a po drugie, że Rosjanom tak naprawdę zależy na tym, żeby dostać jak najwięcej unijnych pieniędzy na inwestycje w Kaliningradzie, że w ten sposób pokazując, w porządku ustąpimy w sprawie korytarza, ale dajcie nam więcej pieniędzy. W ten sposób, chcą to wygrać?
Prezydent RP
: Jeżeli nawet to jest gdzieś tam w myśleniu rosyjskim, to trudno. Trzeba o tym rozmawiać. W interesie polskim, w interesie Unii Europejskiej, w interesie całego rejonu bałtyckiego jest to, żeby Kalinigrad był częścią normalną, żeby nie był, ani wielką bazą wojskową, ani nie był izolowaną częścią tego regionu. Tam mieszka milion, może nieco więcej aniżeli milion ludzi. Dziś nie mają paszportów. Jutro mogą mieć. To jest żaden dzisiaj problem. To samo ich możliwość kontaktowania się powinna być nieograniczona. To są tacy sami ludzie jak my i myślę, że jeżeli będziemy zachowywać się w sposób uczciwy i zgodny ze standardami, które chcielibyśmy, żeby nas samych obowiązywały, to tych problemów nie widzę. Jeżeli nawet chodzi o jakieś pieniądze, bo zazwyczaj, jeżeli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze, to nie są to pieniądze niewyobrażalne, to nie są pieniądze, których należałoby skąpić, gdyby szło rzeczywiście o to, żeby Kaliningrad stawał się normalną częścią i rejonu bałtyckiego i współczesnej Europy. Bym się tego nie obawiał.

Panie Prezydencie, Moskwa był to tylko przystanek w Pańskiej podróży powrotnej z Korei. Czy po spotkaniu z koreańskim prezydentem i premierem widzi Pan szanse dla zakładu Daewoo?
Prezydent RP
: Na ratunek w kształcie dotychczasowym, nie. Ponieważ ta sprawa jest przesądzona. Daewoo jako firma upadła. Natomiast z rozmów i z prezydentem Korei i premierem wynika gotowość pomocy, tzn. wejścia w ten plan, który zaproponowaliśmy, czyli nowej fabryki, która zajmowałaby się produkcją samochodów i która by musiała mieć zapewnione dostawy koreańskie przez kilka najbliższych lat i która mogłaby pozyskać nowego inwestora zagranicznego, europejskiego już prawdopodobnie. Taki dokument na piśmie przedłożyłem i premierowi, z którym miałem długą rozmowę i prezydentowi. I trzeba trochę złośliwie powiedzieć, że polscy piłkarze nie przeszkodzili w budowaniu dobrych stosunków z Koreą. Powiedziałbym, że w jakimś sensie pomogli, ponieważ Koreańczycy z wyniku są bardzo zadowoleni. I myślę, że klimat dla załatwienia tych spraw jest lepszy niż kiedykolwiek. Oczekuję, że przedstawiciele...

Minister skarbu powiedział nawet, że on gotów byłby oddać w Korei następne dwie bramki, żeby to było 0:4 byle by tylko ratować te zakłady?
Prezydent RP
: Wyniku meczu nie zmienimy. Natomiast mam wrażenie, że ze strony koreańskiej jest taka rzetelna gotowość podjęcia tematu i pomocy.

A czy wiadomo, jaki to byłby inwestor zagraniczny?
Prezydent RP
: Mniej więcej wiadomo, ale nie mogę tego powiedzieć. Ale jest. To jest najważniejsze. Jest to poważny inwestor europejski, ale ze względu na tajemnicę handlową nic powiedzieć nie można. Natomiast kluczem do rozwiązania sprawy są gwarancje dostaw koreańskich, żeby można było przez czas jakiś kontynuować produkcję koreańskiego samochodu, bo do tego przygotowana jest cała technologia. I tu Koreańczycy wykazują zrozumienie i chęć włączenia się, choć, jak mówię, Daewoo, jako firma jest na cenzurowany. To jest nasza strata.

Panie Prezydencie, Pan wrócił dziś wieczorem do Warszawy. Nie widział więc Pan, jak A.Lepper i posłowie Samoobrony wysypywali na tory, tym razem w Warszawie. Pamiętamy takie sceny. Pamiętamy szefa rolniczej Solidarności Rafała Zagórnego, którego Pan ułaskawił. Czy, gdyby A.Lepper został skazany, to też by Pan go ułaskawił?
Prezydent RP
: Nie mieszajmy dwóch rzeczy. Każdy wniosek o ułaskawienie jest indywidualny. Tam wchodziły w grę względy humanitarne, sytuacja zdrowotna, rodzinna itd. Nie dyskutujmy o tym. Chcę powiedzieć rzecz zasadniczą. Tam gdzie jest łamane prawo musi działać państwo. Najpierw poprzez policję, później przez wymiar sprawiedliwości. Nie może być tak, że działa się w imię własnego widzi misię. Jeżeli jest problem importu zboża do Polski to są komisje sejmowe, jest Sejm, są media, gdzie trzeba o tym dyskutować. Sam chętnie zapytam, dlaczego ten pan importuje to zboże i czy rzeczywiście nie mógłby kupić polskiego zboża w ten sposób pomagając polskim rolnikom. Ale to niczego nie usprawiedliwia. Nie usprawiedliwia działań bezprawnych. I tutaj w pełni rozumiem postawę rządu, ministra spraw wewnętrznych, policji. Tak jest, oni muszą działać i immunitet w tej mierze nikogo nie może chronić. Natomiast, oczywiście, jaki będzie dalszy ciąg sprawy - zobaczymy. Przestrzegam tylko przed eskalowaniem tego rodzaju metod, bo to jest droga do anarchii, to jest droga, która w finale odwróci się przeciwko tym, którzy zaczynają taką metodę stosować.

A nie obawia się Pan, że na krótką metę, po tym, co dzisiaj zrobił A.Lepper i to, co zapowiada na jutro, jego notowania znów zaczną rosnąć?
Prezydent RP
: Nie wierzę w to. Rozumiem frustrację wielu Polaków, rozumiem ich zmęczenie sytuacją, tylko stosowanie metod bezprawnych obraca się na końcu przeciwko każdemu. Dlatego, że jeżeli bezprawnie można zrobić to, co robi p. Lepper to jutro można okraść mieszkanie, pojutrze można komuś zabrać samochód, później można jeszcze dokonać innych czynów, dlatego, że nic nie obowiązuje. Pamiętajmy, że ludzkość istnieje między innymi, dlatego, że przyjęła pewne zasady wzajemnego działania, honorowania siebie itd. Gdyby tego nie było, gdyby nie obowiązywało prawo ten świat prawdopodobnie już by nie istniał. Więc pamiętajmy zaczyna się od drobiazgów i można powiedzieć: cóż to jest wysypanie iluś tam ton zboża na tory? Tak, ale to jest jakby wyłom w całym systemie, który nas chroni, razem. I przecież po to są instytucje demokratyczne, po to jest Sejm, po to są inne sposoby wypowiadania swoich racji i zadawania pytań i także walki o swoje racje aniżeli łamanie prawa. I nie wierzę, żeby większość Polaków akceptowała taką metodę, bo jak mówię, ona na końcu odwróci się przeciwko każdemu z nas, bo nie będziemy pewni, co się stanie wychodząc na ulicę czy będąc nawet we własnym domu.

Panie Prezydencie, tuż przed Pańskim wyjazdem spotkał się Pan z premierem. Premier poprosił Pana o zwołanie Rady Gabinetowej. Czy w trakcie tego posiedzenia Rady opowie się Pan po którejś ze stron, po stronie rządowej, po stronie RPP i NBP?
Prezydent RP
: Myślę, że to nie tak. Rada Gabinetowa prawdopodobnie będzie zwołana w końcówce przyszłego tygodnia, ponieważ terminarz jest napięty i po stronie Pana premiera, który ma i wyjazdy zagraniczne i inne obowiązki i także po mojej. Trzeba omówić sytuację dotyczącą zarówno naszej gospodarki jak i spraw finansów publicznych, jak i złotego jak i relacji między rządem a RPP. Mam nadzieję, że będzie to dyskusja konstruktywna. Mam nadzieję, że będę mógł po niej sformułować wnioski, które przedstawię także i Pani i Państwu. Dzisiaj nie uważam, żeby ta Rada miała zakończyć się wyznaniem uczuć przez Prezydenta czy bardziej lubi rząd czy RPP.

To nie chodzi o to tylko chodzi o to czy jest Panu bliżej do argumentów, które przedstawia rząd, czy jest Panu bliżej do obrony niezależności Banku Centralnego i RPP?
Prezydent RP
: W tej sprawie, gdyby Pani tak stawiała ten dylemat, to w ogóle nie mam manewru, dlatego, że moim obowiązkiem jest bronić Konstytucji, moim zdaniem w Konstytucji jest jasno zapisana niezależność RPP i gdyby rząd chciał dokonać zamachu na tę niezależność, to muszę zdecydowanie protestować. Ale uważam, że rząd nie chce dokonywać zamachu. Rząd szuka rozwiązania i oczekuje współdziałania z RPP w sprawach tak zasadniczych jak sytuacja gospodarcza, jak kwestia złotego, jak sytuacja polskich przedsiębiorstw, eksportu itd. O tym trzeba rozmawiać. I o tym będę rozmawiał prawdopodobnie osobno zarówno z rządem, czyli w ramach Rady Gabinetowej jak i z NBP, być może także z RPP, która, jak sądzę, nie odmówi mi rozmowy, gdy o taką poproszę.

Panie Prezydencie był Pan na inauguracyjnym meczu, który przegraliśmy 0:2. W kraju rozgorzała dyskusja na temat wykonania hymnu przez Edytę Górniak. Czy gdyby, kto inny zaśpiewał hymn i Pana nie było na trybunach, to byśmy wygrali t ten mecz?
Prezydent RP
: Nie widziałem jeszcze żadnego meczu, w którym czy wykonanie hymnu, czy obecność kogokolwiek z publiczności decydowałoby o wyniku.

Przecież PZPN powiedział, że Pan nie przynosi szczęścia, jak Pan siedzi na trybunach?
Prezydent RP
: Nie, nie. To było, że tak powiem, poszukiwanie w tym wszystkim jakiejś nadziei. Gramy z Portugalią. Życzę polskim piłkarzom jak najlepiej. Widziałem ich twarze, widziałem trenera Engela po meczu, bo byłem w szatni. Trochę reprezentacja przypominała wojska Napoleona wycofujące się spod Moskwy. Tak to wyglądało. Mam nadzieję, że się otrząsnęli i mam nadzieję, że trener, który jest wybitnym fachowcem, dokona niezbędnych zmian. Drużyna musi wyzwolić, tak jak powiedziałem, żegnając ich tutaj, to wszystko, co umie plus jeszcze trochę. Inaczej się nie wygrywa na mistrzostwach. Oni zagrali po prostu słabo. Zagrali rozczarowująco. Żeby nie wiem jak śpiewać hymn to nic by to nie pomogło.

A podobało się Panu jak Edyta Górniak śpiewała hymn?
Prezydent RP
: Nie wiem, dlaczego zdecydowali się organizatorzy na takie rozwiązanie zaśpiewanie hymnu takie a nie inne. Moim zdaniem pomysł był od początku zły, jeśli chodzi o polski hymn i koreański, dlatego, że na stadionie było 60 tys. kibiców koreańskich, którzy od przynajmniej kilku godzin grali na bębnach, wykrzykiwali, jak myślę, dobre dla drużyny koreańskiej hasła. I kto by tam nie śpiewał i gdyby było tam nawet trzech Pavarottich i jeszcze dwóch Placido Domingo to i tak nic by nie było słychać, ponieważ nie było takiej możliwości. I myślę, że następnym razem, ten wysiłek, bo doceniam ten wysiłek i p. Edyty, która zdecydowała się taki szmat drogi jechać, był trochę skazany na niepowodzenie od samego początku. Tam na tym stadionie nie było słychać ani koreańskiego hymnu, ani polskiej piosenkarki, ani nikogo innego tylko te bębny. Myśmy sami siebie nie słyszeli. Proszę naprawdę mi wierzyć, pod tą kopułą stadionu, wspaniałego stadionu w Pusan, tam było słychać tylko tych kibiców, którzy żądali zwycięstwa i dostali to zwycięstwo.

To miejmy nadzieję, że z Portugalią pójdzie nam lepiej bez względu na to, kto będzie śpiewał hymn przed następnym meczem.
Prezydent RP
: Wszystko jest w głowach, przede wszystkim w głowach piłkarza, a później także w ich umiejętnościach, w ich nogach. Oni muszą dać z siebie to, co umieją plus jeszcze trochę. A w meczu z Koreą nie tylko nie było plus, to minus tego, co potrafią. Tak się meczu nie wygrywa.

Dziękuję bardzo za rozmowę.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.