przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Panie Prezydencie, gdzie ten "okrągły stół"?
Prezydent RP: Zawsze czeka w piwnicy na okazję i jak będzie potrzeba wykorzystamy go .

Myśli Pan, że teraz będzie taka okazja, żeby wokół okrągłego stołu siedział premier Leszek Miller, Leszek Balcerowicz i będą rozmawiać na temat polityki pieniężnej państwa.
Prezydent RP: Być może dojdzie do takiej potrzeby i spotkania, które byłoby przydatne. Na razie jesteśmy trochę na innym etapie. Jestem po spotkaniu Rady Gabinetowej. Wysłuchałem bardzo krytycznych uwag rządu - nie tylko w stosunku do Rady Polityki Pieniężnej - ale w ogóle dotyczące sytuacji gospodarczej. 18 czerwca spotkam się z Radą Polityki Pieniężnej. Mam nadzieję, że będzie to również bardzo interesujące i konstruktywne spotkanie. Zobaczymy co będzie dalej. Czy jest możliwość ustanowienia pewnych form współpracy i dialogu czy nie? Dlatego, że mam takie wrażenie, iż co do głównych celów właściwie wszyscy się zgadzają. Te główne cele to rozwój gospodarki, więcej miejsc pracy, wejście do UE. Więcej - na te główne cele jest również zgoda większości społeczeństwa, co jest najważniejsze. A jeśli chodzi o sposób dochodzenia do tych celów to mamy jakby różne szkoły, różne podejścia. Dla mnie interesujące pytanie jest, czy przy tych różnych podejściach, które nie są niczym nadzwyczajnym, one występują między różnymi rządami a bankami centralnymi, są punkty styczne, czy ich całkowicie nie ma. Ale o tym będę wiedział więcej 18 czerwca.

Ale więcej?. Przecież już tyle było wywiadów, wielu wypowiedzi udzielił profesor Balcerowicz , profesor Rosati, Leszek Miller i wicepremier Kalinowski. Także Pan Prezydent wie wszystko, zna każde stanowisko.
Prezydent RP:
Ja jednak się obawiam, że te wywiady zaciemniają obraz, a niczego nie rozjaśniają. Jak czytam wywiady, wszystko jedno, czy ze strony rządowej czy ze strony Rady Polityki Pieniężnej, czy samego prezesa banku - wczoraj był duży wywiad w Gazecie Wyborczej - to tam pada wiele sformułowań, które utrudniają porozumiewanie się a nie ułatwiają. Ja tu nikogo nie oskarżam . Te emocje występują po obu stronach . Może warto trochę te emocje zmniejszyć. To, co miało być powiedziane zostało powiedziane, a teraz nadchodzi czas na konstruktywną debatę wewnętrzną, gdzie po prostu konsylium siada za stołem i zastanawia się, co z tym pacjentem. A tym pacjentem jest polska gospodarka. Należy zrobić, żeby wyzdrowiał, żeby nawet trudne środki medyczne przeżył i żebyśmy na końcu mogli się cieszyć z jego witalności, czyli tego pacjenta, czyli z polskiej gospodarki. To jest celem. Nie mam wątpliwości, że dobre intencje są po obu stronach. Tu nie ma złośliwości. Złośliwości są wzajemne, ale nie ma złośliwości wobec głównego celu jakim jest rozwój polskiej gospodarki, czy troski o jej dobry stan. Tu jestem przekonany, że jest dobra wola ze strony rządu, Rady Polityki Pieniężnej - bo inaczej być nie może. Gdybym mógł gdzieś powiedzieć, że ktoś w sposób świadomy chce szkodzić to byśmy musieli tego człowieka natychmiast nazwać z imienia i nazwiska i po prostu wyeliminować go z działań. Takiej sytuacji nie ma.

Ale jak są takie dwa różne stanowiska, to może jedna ze stron, tak jak powiedział wczoraj premier Leszek Miller , nie wie co mówi. Tylko nie wiadomo, która to strona.
Prezydent RP:
Ale ja mam inne wrażenie. Mam wrażenie, że mamy do czynienia z dwiema różnymi terapiami. Trochę jako osoba, która nie jest aż takim ekspertem jak profesorowie ekonomii mam kłopot. Komu w takim sporze przyznać rację. Myślę, że każdy z nas w swoim życiu spotkał się z sytuacjami, gdzie mówiąc o tym samym każdy proponuje zupełnie inne sposoby działania. Czy jest możliwość znalezienia punktów stycznych to dla mnie jest bardzo interesujące. I myślę, że to nie jest tak wcale niemożliwe jakby się to zdawało na podstawie wywiadów. Przecież jak pan zauważy linię sporu wokół obniżania stóp procentowych, to ona nie dotyczy tego, czy stopy obniżać czy nie, ponieważ są one obniżane. Natomiast dotyczy jedynie głębokości obniżek oraz tempa, czy rytmu, w którym jest to dokonywane. To nie są już jakieś fundamentalne różnice. Mielibyśmy fundamentalną różnicę, gdyby rząd mówił - patrzcie jest niska inflacja więc obniżajcie stopy, bo one są potrzebne dla ułatwienia dostępu do kredytu, więc rozwoju gospodarki, a bank mówi: nie, mimo że inflacja spada to my będziemy te stopy podwyższać. Wtedy mielibyśmy do czynienia z zupełnie schizofreniczną sytuacją, a ona jest dużo bardziej normalna , choć pełna emocji, które trzeba ostudzić.

Na czym ta mediacja ma polegać?
Prezydent RP:
Wczoraj powiedziałem przedstawicielom rządu to, co uważam za istotne. Że nie można się skupiać wyłącznie na polityce pieniężnej, ponieważ przyczyn kłopotów jest dużo więcej i one dalece wykraczają poza stopy procentowe czy nawet kurs złotego. Z drugiej strony w moim przekonaniu my nie możemy decydować o różnych kwestiach w Polsce w oderwaniu od wizerunku Polski w świecie, szczególnie w końcówce negocjacji z UE. Natomiast Radzie Polityki Pieniężnej trzeba powiedzieć, że ich praca to nie jest praca w ekonomicznym laboratorium. To jest działalność, która odbywa się w konkretnym społeczeństwie, w kontekście politycznym, który musi być przynajmniej przedyskutowany , ja nie mówię, że uwzględniany , ale jeżeli mamy do czynienia z wzrostem nastrojów negatywnych, z podważaniem sensu instytucji demokratycznych, a mamy z tym do czynienia, z łamaniem prawa to nie wystarczy powiedzieć - państwo i policja muszą robić to co do nich należy, bo to jest oczywiste. Natomiast trzeba się zastanowić, czy w swoim zakresie, w tym ograniczonym i konstytucyjnie określonym jest możliwość przeciwdziałania takim zjawiskom czy nie. Sądzę, że takie uwrażliwienie społeczne też jest bardzo ważne nie tylko dla Rady Polityki Pieniężnej - dla wszystkich nas, także dla mediów.

Ale, czy nie jest tak, że właśnie bank centralny dlatego jest niezależny, żeby nie brać pod uwagę tego wszystkiego, czyli m.in. nastrojów społecznych w swojej polityce i w swojej doktrynie?
Prezydent RP:
Nie, generalnie oczywiście bank jest niezależny po to żeby mógł podejmować decyzje jak najbardziej wynikające z własnej wiedzy i sumienia. Natomiast ja nie wyobrażam sobie, żeby dobry ekonomista nie brał pod uwagę kontekstu społecznego, bo ekonomia to jest taka nauka, - jeżeli w ogóle jest to nauka, która dzieje się w społeczeństwie, która ma do czynienia z żywymi organizmami. Słusznie prof. Belka wielokrotnie podkreślał, że to nie jest fizyka, to nie jest matematyka. Nie da się sprowadzić ekonomii do wykresów ekonometrycznych, do liczb, wskaźników dlatego, że za tymi liczbami kryje się człowiek i np. wiara w średnie jest przecież nieskuteczna, bo cóż to oznacza średnia. Jeżeli mamy społeczeństwo gdzie jednym powodzi się bardzo dobrze i zastanawiają się na jaki samochód zamienić ten, którym jeżdżą, a drudzy - drugi, czy trzeci rok nie mogą dostać pracy, to średnio wychodzi, że każdy jeździ średnim samochodem, a tak naprawdę to przecież ten świat wygląda zupełnie inaczej. Więc ja oczekuję od ekonomistów tego właśnie spojrzenia w kontekst społeczny, bo to ma swoje znaczenie, poza tym akurat w Radzie Polityki Pieniężnej zasiadają ludzie, którym to nie jest obce. Prof. Balcerowicz był przez 5 lat członkiem rządu, ministrem finansów, minister Rosatati był ministrem spraw zagranicznych i wie jak się dyskutuje o tych sprawach również z innego punktu widzenia , prof. Łączkowski był członkiem Trybunału Konstytucyjnego, więc również ma innego typu spojrzenie.

Mimo tej wiedzy jest bardzo trudno, znaczy nie ma tego punktu wspólnego między rządem, a Radą Polityki Pieniężnej.
Prezydent RP:
Jak powiedziałem, kierunek, czy cele główne są bardzo podobnie definiowane, różnica jest co do środków jakimi da się to osiągnąć, więc dajmy czas na porozmawianie, nie dzieje się nic nagłego.

Wypadkowa dwóch poglądów - z jednej strony prof. Belki, z drugiej strony prof. Balcerowicza np. jeśli chodzi o kurs złotówki...
Prezydent RP:
Zobaczymy, wie pan nie chciałbym w tej chwili niczego przesądzać sam chętnie wysłucham, po raz pierwszy będę miał okazję spotkać się z całą Radą Polityki Pieniężnej, ponieważ wielokrotnie spotykałem się, spotykam się z prezesem banku, także z moimi przedstawicielami w Radzie Polityki Pieniężnej. Po raz pierwszy wysłucham całej palety opinii, zobaczymy. Ja jestem przekonany, że jeżeli rozmawiają ludzie poważni, którzy mają poczucie odpowiedzialności za to, co w Polsce się dzieje, to zawsze jest możliwość porozumienia.

A czy po wczorajszym wywiadzie, o którym Pan Prezydent już mówił - Gazety Wyborczej, prof. Balcerowicz mówi o psuciu demokracji, o tym, że jest atak na Radę Polityki Pieniężnej, jest atakiem na istotę demokracji. Pan się z tym zgadza, czy nie?
Prezydent RP:
Jeżeli mówimy o próbach takiego zapisania roli banku, czy Rady Polityki Pieniężnej, które jest niezgodne z Konstytucją, to oczywiście trzeba wtedy bić na alarm i jako Prezydent będę robił wszystko, żeby tak się nie stało. Natomiast gdy spór i dyskuisja dotyczy jak mają być wysokie stopy procentowe, to jest normalna dyskusja w demokratycznym państwie, nie tylko w Polsce się taka odbywa. Więc tu bym był dużo bardziej ostrożny w sformułowaniach, dlatego, że jak mówię - środki do zastosowania mogą być różne - jeden ekonomista uważa, że trzeba obniżać i głęboko, drugi uważa, że średnio, a trzeci uważa, że w ogóle nie obniżać i zaczekać. A rząd musi podejmować decyzje, rząd musi działać z dnia na dzień wobec różnych problemów i zagrożeń, więc często i tutaj jest spór, bo horyzont czasowy, w którym działa bank centralny jest nieco inny aniżeli horyzont czasowy działania rządu. I w tym też nie ma nic dziwnego, tak po prostu w demokracji jest, a używanie tak mocnych argumentów - i to adresuję do obu stron - i do rządu i do banku, tylko utrudnia rozmowę, bo jak zaczniemy wytaczać argumenty już na samym początku dyskusji, to co później ma być.

Pacjent, powiedział Pan - polska gospodarka. Pacjent jak długo jeszcze wytrzyma? Właściwie bezrobocie jest na tym samym wysokim poziomie, ale tak naprawdę nie widać takich oznak ożywienia gospodarczego.
Prezydent RP:
Pewne oznaki widać. Wczoraj rozmawialiśmy na Radzie Gabinetowej i zarówno pan premier Miller, jak i pan premier Belka podkreślają, że ten plan rozwoju gospodarczego, czyli 1 rok bieżący, 3% PKB - rok przyszły, 5% - rok 2004 - już po wejściu do Unii Europejskiej, przy zabsorbowaniu pewnych środków z UE, jest ciągle planem realnym.

Jeśli tak panie Prezydencie, to o co chodzi w całym tym sporze?
Prezydent RP:
Chodzi o to, że łatwiej to będzie osiągnąć i według rządu pewniejsze jest osiągnięcie tego celu gdyby stopy procentowe były obniżone głębiej, czyli o jeszcze kilka, ale kilka to znaczy też mówimy o punkcie, półtora, do dwóch, gdyby stopy procentowe były obniżone głębiej i gdyby one zostały bardziej wstrząsowo tzn. raz, nawet z zamrożeniem na dłuższy okres dlatego, że wtedy prawdopodobnie miałoby to wpływ na kurs złotego, osłabiło by złotego. To by poprawiło sytuację eksporterów, nie mówimy o sytuacji importerów, którym by to oczywiście pogorszyło sytuację i to by było impulsem - według rządu podkreślam - impulsem rozwojowym. Myślę, że w tym rozumowaniu jest sporo sensu, to nie jest rozumowanie bez znaczenia podobnie jak to o czym mówi premier Miller, także i wczoraj, że rozmawiając z Unią Europejską, która zwraca uwagę na różne nasze kłopoty, także obawia się właśnie tych zamachów - jak oni to nazywają w uproszczeniu - na niezależność banku, że Unii też powinno zależeć żeby Polska wchodziła do Unii jako kraj gospodarczo silniejszy, a nie słabszy.

Sądząc po tym co się dzieje i w przemyśle i co się dzieje w rolnictwie, to siła Polski jest coraz mniejsza
Prezydent RP:
Nie jest mniejsza, bo nawet jak mówię, nawet jednoprocentowy wzrost jest wzrostem. Kiedy mówimy o współodpowiedzialności za państwo to i media ponoszą tą współodpowiedzialność. Nie ma powodów do formułowania w Polsce opinii o krachu, o kryzysie, choć natura Polaków jest taka, że wolą widzieć to gorsze, niż to dobre i wpadają z jednego nastroju w drugi - od nadziei, niczym uzasadnionej, że będziemy mistrzami świata do rozpaczy, że w ogóle jest katastrofa.

Ale politycy pomagają, w czasie kampanii wyborczej opozycja...
Prezydent RP:
Pomagają obywatele, wszyscy pomagają, a ja apeluję żebyśmy byli w tym wszystkim racjonalni. I teraz chcę panu wyjaśnić. Gospodarka wolno, ale jednak się rozwija, bezrobocie zostało zatrzymane, co jest o tyle warte podkreślenia, że my mamy demograficzny wyż, więc u nas zatrzymanie bezrobocia już jest sukcesem dlatego, że przecież ta fala, która kończy szkołę i która prawdopodobnie pojawi się po wakacjach to jest prawdziwy problem, który może skokowo zwiększyć poziom bezrobocia, ale opinie prof. Hausnera, którego bardzo cenię, ministra spraw socjalnych są takie, że zrobimy wszystko żeby to utrzymać ale utrzymanie jest sukcesem. Mamy niską inflację, o czym wszyscy mówią jak o skaraniu boskim. Natomiast ja wczoraj mówiłem to na konferencji prasowej, powtarzam wobec pana - to, że Polska od kilku miesięcy ma inflację na poziomie ok. 3%, ta inflacja nie zwiększa się więc nie ma charakteru przejściowego tylko trwały, to jest wielki sukces, okupiony niemałymi kosztami. W tej chwili jeśli chodzi o inflację mamy wskaźnik rzeczywiście europejski i za to powinniśmy być chwaleni, a zresztą też jest bardzo istotne z punktu widzenia konsumenta, z punktu widzenia obywatela, rencisty, emeryta, bo to oznacza, że to co on dzisiaj ma nie podlega jakiejś dewaluacji.

Ale to jest zasługa m.in. Rady Polityki Pieniężnej?
Prezydent RP:
Tak, oczywiście

I za to jest ganiona Rada Polityki Pieniężnej
Prezydent RP:
Ale to jest także zasługa rządu, to jest zasługa obywateli, którzy to wytrzymali i myślę, że tu warto też pokazać coś nie uznać za oczywiste, że w Polsce nie ma inflacji, bo jeszcze 10 lat temu ona była kilkusetprocentowa.

Ale jak Pan Prezydent popatrzy na wyniki rozmaitych sondaży, to wytrzymali, ale czy wytrzymają?
Prezydent RP:
To już jest duże pytanie do nas wszystkich i chcę panu powiedzieć tak - jeżeli będziemy opowiadać właśnie tylko o tych złych elementach to nie wytrzymają dlatego, że w psychologii społecznej jest znane zjawisko przenoszenia nastrojów, demonstracji tego stanu kryzysowego. Ale moim zdaniem nie ma powodu do formułowania takich wniosków. I my musimy wspólnie rzeczywiście - i to jest zadanie dużo szersze aniżeli tylko rządowe, czy bankowe, czy moje, mówić co udało nam się osiągnąć, co trzeba jeszcze zrobić i pokazywać, że mimo tych trudności, które nie są też czymś nadzwyczajnym, inne kraje też przeżywały takie trudności. My możemy mieć żal, że piłkarze się nie zakwalifikowali, ale co ma powiedzieć Argentyna, która niedość, że ma głęboki kryzys ekonomiczny, który jest rzeczywiście dramatyczny to jeszcze ma piłkarzy na miarę mistrzostw świata i odpada w pierwszej rundzie. Przepraszam, że tak to porównuję, może zbyt frywolnie ale przecież nie jesteśmy krajem, który znalazł się w jakiejś nadzwyczajnie dramatycznie sytuacji.

I piłkarze Argentyny nie dostają pieniędzy za swój udział w Mistrzostwach.
Prezydent RP:
I słusznie.

A polscy 110 tysięcy dolarów każdy. Dobra płaca za złą pracę.
Prezydent RP:
Tak, to są decyzje Związku Piłki Nożnej, który być może nadmiernie, tak jak i piłkarze ucieszył się samym awansem i za małe postawił zadania przed samymi Mistrzostwami. Ale to jest jakby inny temat. Ja chcę zakończyć to następująco: mamy trudności tak jak wiele narodów na świecie, mamy kłopoty, które są i z naszej i z nie naszej winy, ale jesteśmy na tyle narodem zdolnym, zorganizowanym, konsekwentnym i pracowitym, że jesteśmy w stanie dać sobie z tym radę i chciałbym na to zwracać uwagę.

A teraz jeszcze Pan prezydent nie ma takiego dzwonka, który dzwoni i obwieszcza, że jest jakiś poważny kryzys polskiej demokracji. Widział Pan co się ostatnio działo w polskim Parlamencie.
Prezydent RP:
Widziałem i moim zdaniem jest to naganne i niedobrze, że tak się dzieje, natomiast mnie samego ostre czy nawet tego rodzaju kuriozalne dyskusje w Parlamencie dziwią, ale jakby nie nadmiernie przerażają. Dużo gorzej gdy mamy do czynienia z łamaniem prawa na ulicach, a jeszcze gorzej kiedy uzyskuje to przyzwolenia społeczne. Bo ze wszystkich rzeczy, które się wydarzyły ostatnio to najbardziej dla mnie niepokojące jest to co widziałem w telewizji - sonda, w której 10 Polaków uważa, że wysypywanie zboża jest w porządku, a tylko jeden na tych jedenastu uważa, że nie. Gdyby okazało się, że jest przyzwolenie na tego typu działania, de facto na bezprawie. (...) Ja tu nie wchodzę w przyczyny, bo moim zdaniem trzeba by się zająć tym importerem zboża i zastanowić się jaki on robi z tego interes i czy jest to rzeczywiście fair, szczególnie gdy jest posłem i politykiem, ale to jest inna historia. Natomiast samo przyzwolenie na tego rodzaju metody jest ryzykowne. Tu odczuwam niepokój i tu moim zdaniem cała klasa polityczna, ludzie odpowiedzialni w Polsce muszą stanąć na wysokości zadania.

Ale właściwie jeden czy dwóch polityków przemawiają i rozmawiają z ludźmi i to jest właśnie Andrzej Lepper, szef Samoobrony, który jeździ po całej Polsce i ma wiece spontaniczne i kilkutysięczne.
Prezydent :
Po pierwsze kilkutysięczne, to jest jeszcze nie wydarzenie, natomiast uważam, że inni politycy też powinni jeździć i przekonywać do swoich racji. Byłoby źle gdyby jedynym politykiem, który kontaktuje się ze społeczeństwem był Andrzej Lepper, ale z tego co wiem to również kontaktują się przedstawiciele z koalicji rządzącej. Jestem pewny, że w ramach kampanii wyborów samorządowych wszyscy będą jeździć i przekonywać. Mógłbym się zastanawiać dlaczego inni np. kandydaci w wyborach prezydenckich poza Panem Lepperem tyle nie jeżdżą, szczególnie ci, którzy nie mają dziś obowiązków rządowych. Mogliby, a zadowalają się miganiem od czasu do czasu po ekranie telewizyjnym. Lenistwo w polityce nie jest dobrą cechą.

Tutaj w piwnicy jest ten okrągły stół, a ten autokar, którym Pan Prezydent kiedyś jeździł po Polsce...
Prezydent RP:
On był wypożyczony, ale na pewno go można spokojnie wypożyczyć bo w Polsce akurat dzisiaj firmy transportowe nie mają wszystkich zamówień i namawiam polityków do poważnej rozmowy ze społeczeństwem, dlatego, że demokracji nie da się obronić siedząc wyłącznie w sali sejmowej i mając rację. Tę rację trzeba przekazać społeczeństwu i to jest ta pora bo wybory samorządowe pod tym względem też będą ważnym momentem i testem.

A Engel powinien być dalej trenerem polskiej kadry?
Prezydent RP:
Ja mam wielki szacunek do trenera Engela, który po pierwsze po 16 latach doprowadził drużynę do finałów. Na pewno popełnił błędy, o których już wie. On musi sam sobie odpowiedzieć czy misja się już nie wyczerpała, bo w ogóle bycie trenerem to bardzo trudny zawód. A poza tym jeśli on związał się z pewną grupą zawodników, którym zaufał, a oni tego zaufania mu nie odpłacili to to jest swoista pułapka, z której innego wyjścia jak odejście nie ma.

Dlaczego?
Prezydent RP:
Dlatego, że po prostu ci ludzie prawdopodobnie już nigdy tego zaufania nie spłacą, a jemu będzie bardzo trudno rozstać się z tą grupą.

A jak się Pan czuł na stadionie w Korei?
Prezydent RP:
Smutno, choć same Mistrzostwa Świata są świetnie przygotowane, stadion w Pusan jest piękny. Chciałbym żeby choć pół takiego obiektu było w Polsce.

Czyli jedna bramka?
Prezydent RP:
Nie, ale mówię pół w sensie nie może 60 tys. miejsc, ale niechby było 30 tys. miejsc. Smutno mi było ponieważ ta drużyna słabo grała, w tej grze nie było nic, co mogłoby podobać się czy zachwycić. Jedyna dobra rzecz to to żeśmy meczu nie wygrali, więc stosunki z Koreą będą się rozwijać bardzo dobrze.

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.