przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Negocjacje z UE zakończone. Zakończenie powszechnie ocenia się jako sukces. Czy to co polscy rolnicy otrzymają od Unii również można oceniać w kategorii naszego sukcesu?
Prezydent RP:
Przede wszystkim to trzeba uznać jako sukces, ale w ogóle negocjacje zakończyły się bardzo dobrym wynikiem. Mówię to jako ten który widział jak się ta decyzja kształtuje. Byłem w wielu stolicach europejskich, rozmawialiśmy przed Kopenhagą i wydawało się, że może być ten rezultat trudniejszy. To co jest na końcu dzięki wytrwałości naszych negocjatorów, dzięki uporowi Premiera, wicepremiera Kalinowskiego jest naprawdę bardzo dobrym wynikiem. Muszę tez wobec wszystkich Państwa oddać honor Premierowi Danii – jego zasługa w tym ostatecznym rezultacie jest naprawdę ogromna. Oczywiście to są bardzo korzystne wyniki dla rolników przede wszystkim, dlatego że główne postulaty rolnicze zostały spełnione. Dopłaty bezpośrednie są dużo wcześniej aniżeli proponowano nam wcześniej z możliwością również dopłat z budżetu własnego, kwoty mleka lepsze niż chcieliśmy, inne elementy o których już zapomnieliśmy, ale też na poziomie co najmniej korzystnym. To jest dobry rezultat negocjacji, natomiast cała reszta jest przyszłością, jest w naszych rękach.

Ale Pan wie jakie były oczekiwania środowisk rolniczych. 65% to mniej niż 100%.
Prezydent RP:
Wie Pan 65% jest mniej, ale 65% to dużo więcej niż 20%. Z drugiej strony bardzo trudno się rozmawia na ten temat kiedy to konfrontujemy z innym punktem widzenia. Pamiętam swoje rozmowy z Prezydentem Chirakiem, który jest człowiekiem znającym się na rolnictwie, był nawet ministrem rolnictwa w przeszłości, który mówi, że wyjście powyżej 50 – 55% dopłat dla polskich rolników powoduje, że oni są zbyt silni konkurencyjnie np. wobec francuskich i mają pełne dopłaty. Dlatego, że koszty produkcji w Polsce są ciągle niższe. Jaka jest prawda to pewnie nie wie ani Chirac ani Kalinowski, ani ja ani Pan i ta prawda się ukształtuje dopiero w wyniku praktyki, którą będziemy mieli. Natomiast nie ma żadnych wątpliwości, że Polska będzie dysponowała poważnymi instrumentami wsparcia dla polskich rolników.

Czy Polskę stać na te instrumenty? Część tych dopłat, duża część ma pochodzić z naszego budżetu.
Prezydent RP:
Zobaczymy. Część tych dopłat jakby istnieje w różnych postaciach. Natomiast w moim przekonaniu jest tutaj pole manewru, jest tutaj pole do decyzji. Tak samo jak sprawą, która powinna być rozstrzygnięta przez rząd to jest w jaki sposób jednak te pieniądze wykorzystywać, żeby one były bardziej na rzecz produkcji, na rzecz rozwoju, a nie tylko pomocą socjalną. Myśmy przyjęli formułę uproszczoną czyli każdy uprawiający ziemię będzie otrzymywał te pieniądze. Właśnie tego się obawiam żeby za dużo pieniędzy nie okazało się tylko dopłatą, która też jest dobra ale żeby to było bardziej dla produkcji, rozwoju i dla konkurencyjności polskiego rolnictwa.

Tak, ale jeśli w takim razie byśmy wsparli tych najlepszych to co się stanie z tymi najsłabszymi?
Prezydent RP:
Politycznie, społecznie inna decyzja nie mogła być podjęta. Dzisiaj mamy zbyt dużo rolników w bardzo trudnej sytuacji żeby ich pozbawić tej możliwości wsparcia. Pytałem Panią prof. Duczkowską – Małysz przed wejściem tutaj na rozmowę jaka to będzie kwota w ciągu trzech lat. To jest kwota niemała, bo to jest 6 – 7 miliardów złotych w tym czasie. a więc ta dodatkowa kwota jest na pewno zauważalna. Ona jest bardziej zauważalna tam gdzie ziemi jest więcej, będzie jakąś formą pomocy dla tych którzy mają jej także mało. Natomiast chodzi o to żebyśmy nie przekształcili tego wszystkiego wyłącznie jako element polityki socjalnej i wyrównywania sytuacji na wsi, której się wyrównać nie da. Dlatego, że dobry, aktywny, konkurencyjny gospodarz jest po prostu w lepszej sytuacji od tego, który jest ubogi. Żeby skończyć ten wątek, naprawdę otworzyły nam się duże możliwości, od nas zależy jak je wykorzystamy. Polscy rolnicy, polska wieś będą pierwszymi, którzy tak naprawdę skorzystają z wejścia Polski do UE. Nie należy wierzyć tym wszystkim, którzy opowiadają niesamowite rzeczy o zagrożeniach. Rolnicy w wielu krajach europejskich też mieli wątpliwości i po latach wiedzą, że to się opłaciło i że to daje szanse. Natomiast to wymaga aktywności, wymaga decyzji, wymaga rezygnacji z tego co jest nieprzydatne czy co jest nierynkowe, zastanowienia się nad przyszłością własnych gospodarstw. Polscy rolnicy nie z takich zadań, nie z takich wyzwań wychodzili obronną ręką.

Panie Prezydencie jest tyle nadziei związanych z integracją, ale także wiele obaw. Może zacznijmy od tych nadziei. Co tak konkretnie polskiemu rolnikowi da przystąpienie naszego kraju do UE?
Prezydent RP:
O jednej rzeczy już mówiliśmy – pieniądze. Dwa – wsparcie dla ważnych dziedzin czy rodzaju produkcji rolnej, która stanie się produkcją w ramach rynku europejskiego. Finansowaną, chronioną ale podlegającą oczywiście rygorom – jakościowym, standardom, itd. Myślę, że Polacy w wielu dziedzinach mogą stać się bardzo ważnym partnerem i tego się część Unii obawia. Partnerem na rynku mięsa, przetworów mięsnych, przetworów mlecznych, mleka, części spirytualiów itd. My nie jesteśmy żadną konkurencją gdy idzie o pomarańcze, o oliwki ale już jeśli chodzi o jabłka, warzywa...

Brzoskwinie
Prezydent RP:
..... Ale już jabłka na przykład, już nie mówię o ziemniakach, jest wiele produktów polskich, które mają dzisiaj jakość naprawdę wysoką. Polska przewaga wynika z dwóch kwestii: jednak ciągle niższe koszty i dwa – ekologia. My nie jesteśmy tak bardzo sztuczni czy nie tak podlegaliśmy tym różnym modom na chemię, nawozy, na różnego rodzaju wspomagania w związku z tym wiele polskich produktów przypomina to co było na początku świata. Polskie jabłko. Tez trochę żałuję, że tu straciliśmy pewną świeżość. Prawdopodobnie to jabłko, które zostało zerwane w raju to właśnie była kosztela moim zdaniem. Nie chcę wchodzić w dyskusję teologiczną ale tak to jest. To jest pierwsza rzecz. Druga rzecz: miejsce na rynkach. Trzecia rzecz – infrastruktura. Wiele funduszy służy budowaniu infrastruktury wiejskiej, która jest rozumiana bardzo szeroko, to są drogi, wodociągi, ochrona środowiska, wysypiska śmieci, utylizacja śmieci, recycling, czyli przetwarzanie towarów czy produktów zużytych, usługi, telekomunikacja, ochrona zdrowia. I to jest co chcę podkreślić również – edukacja czyli np. dzięki środkom unijnym, dzięki tej koncepcji, która została wypowiedziana i w Lizbonie i w Bolonii uzyskujemy dużo więcej możliwości wykorzystania środków na rzecz tworzenia społeczeństwa informacyjnego czyli dostępu do internetu, dostępu do nowoczesnych technik komunikacyjnych. To się nie stanie z dnia na dzień. Ci wszyscy, którzy straszą, że 1 maja 2004 roku stanie się albo nieszczęście, albo ci optymiści, którzy mówią, że stanie się cud, to ani jedni ani drudzy nie mają racji. Natomiast w ciągu kilku lat, a ja uważam, że na świecie wszystko dzieje się szybciej więc szybciej odczujemy efekty niż później, w ciągu kilku, kilkunastu lat dokona się naprawdę zasadnicza zmiana. Polska będzie bliżej tego dobrego europejskiego standardu, wieś polska skorzysta na tym najbardziej.

Powiedział Pan Prezydent o plusach, a powiedzmy też o minusach, o obawach. W tych krajach, które...
Prezydent RP:
Niech Pan roztoczy czarną wizję.

Może nie czarną, ale powiem Panie Prezydencie jak było w krajach, które przystępowały do Unii: wzrost bezrobocia, napływ taniej żywności z importu, ograniczenie własnego przetwórstwa. Czy taki scenariusz jest możliwy w Polsce?
Prezydent RP:
Zacznę od końca. My jesteśmy już częścią rynku europejskiego, myśmy wraz z podpisaniem układu stowarzyszeniowego na początku lat dziewięćdziesiątych de facto tworzyli swój rynek. Czyli to co miało nas zalać i co w jakiejś części nas zalało miało miejsce. Dzisiaj nie mamy obawy, że nagle oto przyjdzie towar, który dzisiaj w Polsce na rynku nie mógł znaleźć miejsca, bo niby dlaczego? Więcej, my mamy doświadczenie, które pozwala nam swój rynek chronić bardziej. Zaczęliśmy budować politykę celną dużo bardziej rozsądnie broniąc swojego produktu. Oczywiście będą zawsze koszty, będą też koszty transportu, będą koszty sprzedaży więc to mamy za sobą. Ja się nie obawiam dzisiaj, że nagle wraz z wejściem Polski do UE coś jeszcze wpłynie. Mamy i zagraniczne trunki, mamy i europejskie przetwory mięsne, przetwory mleczne, wszystko to co się miało stać w tej mierze się stało. Sprawa druga – to jest oczywiście o naszą możliwość ekspansji. Więc ona się w tym momencie otwiera, ona jest dużo bardziej dla nas otwarta niż do tej pory dlatego, że jednak rynek europejski uchronił się - nawet przy tej umowie stowarzyszeniowej którą podpisaliśmy, był nieufny wobec polskich produktów. Czasami ta nieufność wynikała z cynicznej polityki, czasami był to. brak pewności czy standardy jakościowe polskie produkty spełniają. To w tej chwili stanie się całkowicie zunifikowane. Każdy będzie wiedział, kupując polską kiełbasę, polskie mleko czy polski ser, że to jest tak samo standaryzowane jak europejskie. Więc to jest dla nas plus. Natomiast jak Pan mówi o bezrobociu, to oczywiście to jest problem z którym już mamy do czynienia i który być może w niektórych dziedzinach nawet nam wzrośnie. Ale co robić? Czy można z ręką na sercu powiedzieć, że Polska nie wchodząc do UE nie miałaby kłopotów z górnictwem? Czy my możemy jako jedyny kraj w Europie powiedzieć – nas nie interesuje różnica ceny gazu, ropy i węgla i będziemy mieli tylko elektrownie węglowe, będziemy używać węgla w gospodarstwach domowych, nas nie obchodzi to, że gaz jest wielokrotnie tańszy? Nas nie obchodzi to, że z węgla te wszystkie ekologiczne kwestie są dużo trudniejsze później do wyeliminowania niż z gazu czy ropy? Musimy patrzeć prosto i widzieć jak to wygląda. Bezrobocie jest związane z modernizacją, a modernizacja jest nieuchronna czy my jesteśmy w UE czy nie. Jeżeli dzisiaj mówimy o górnictwie, hutnictwie, przemyśle zbrojeniowym, jeżeli mówimy o włókienniczym, jeżeli mówimy o dziesiątkach branż, także o rolnictwie to trzeba powiedzieć, że czy w Unii czy bez Unii modernizacja jest konieczna. Jeżeli ktoś np. nie może dzisiaj produkować mleka pierwszej klasy, tego, które jest kupowane przez mleczarnie to czy on będzie w Unii czy nie to ma ten sam kłopot. On musi spowodować żeby to mleko było pierwszej klasy.

W takim razie zbierzmy to o czym do tej pory powiedzieliśmy: te plusy i te minusy. Jaki bilans?
Prezydent RP:
Uważam ten bilans w ogóle zdecydowanie na plus, tylko że więcej wysiłku. To nie jest tak, że to będzie dane. W bardzo wielu środowiskach sądzono, że wejście do UE to jest prawie tak jak Święty Mikołaj, który przychodzi, obdarowuje miłymi prezentami i tyle. Jesteśmy w okresie świątecznym więc porównanie jest dobre. My tez wiemy, że wiele z tych prezentów choinkowych to jest radość na kilka chwil przy choince, a później to gdzieś leży. Tylko dobre prezenty nas cieszą, te które dają nam jakieś zainteresowanie, chcemy się nimi dalej bawić, korzystać z nich. W związku z tym to samo jest z UE. UE jest przede wszystkim szansą. Pierwsza szansa jest taka: siadamy w najbardziej ekskluzywnym klubie wśród 25 państw, gdzie jesteśmy jednym z ważniejszych, gdzie decydujemy jak ma być, co ma być, co będzie dalej. Gdzie dyskutujemy o kwotach, o przepisach, o zasadach i przyszłości. Czyli nie czekamy, nie oglądamy telewizji nerwowo – co powiedzą, co zadecydują – tylko uczestniczymy, jesteśmy w środku. A będziemy w środku z bardzo silną pozycją, będziemy w środku jak Hiszpania mniej więcej czyli gdzieś tam na szóstym, siódmym miejscu w Europie. I też musimy wiedzieć, że nie będziemy grali takiej roli jak Niemcy czy Francuzi czy Brytyjczycy ale możemy grać rolę Hiszpanii, oczywiście też z czasem, nie od razu. Natomiast jesteśmy w tym klubie. To jest największy zysk. Drugi zysk – Europa zjednoczona, ta którą będziemy mieli od 2004 roku to jest ogromna szansa dla nas wszystkich: na rynek, na rozwój gospodarczy, na respektowanie zasadniczych standardów demokracji, praw człowieka, na konkurencję międzynarodową, na bezpieczeństwo. Na to, że zapewnimy - nam Polakom i całej Europie spokój i rozwój. Jak ja jako Prezydent zastanawiam się co mogę więcej dać mojej Ojczyźnie to myślę: spokój, rozwój choć brzmi to w sumie dość prosto i banalnie, ale to są najważniejsze rzeczy.

Panie Prezydencie są też opinie zupełnie inne, że członkostwo w Unii grozi utratą naszej suwerenności państwowej, tradycji, kultury, że sprzedaż ziemi obcokrajowcom to tak jak sprzedawanie matki ziemi.
Prezydent RP:
Po pierwsze, ziemi nie trzeba sprzedawać jeżeli nie chcemy jej sprzedawać. Gdybym ja miał ziemię to bym się zastanawiał czy ją sprzedawać i nie widzę powodu. Miejmy więcej zaufania do siebie. Sprawa ziemi dla mnie jest sztuczna, a w dużej mierze podszyta przekonaniem, że Polacy są patriotami kiedy mówią o tym, ale nigdy kiedy już jest dylemat czy sprzedać własną ziemię czy nie. Jestem głęboko przekonany, że Polacy, a szczególnie polscy chłopi, ludzie polskiej wsi są naprawdę wielkimi patriotami, którzy nie takie czasy przetrwali oni przecież przetrwali czasy okupacji, oni przetrwali czasy zaborów, przetrwali okres kiedy nie było państwa polskiego, a dzisiaj my nie mówimy o takich złych rzeczach. My nie mówimy o tym, że trzeba przetrwać, mówimy że trzeba wykorzystać wielką szansę. Polacy będą mieli możliwości rozwoju w UE. Pytanie brzmi inaczej: nie czy my się boimy, że nam wykupią polską ziemię i nagle my się rozmyjemy w UE, pytanie brzmi tak: czy dobrze jest, że polska firma Orlen kupiła 500 stacji benzynowych w Niemczech, czy chcemy kupować ziemię we Francji, Belgii, Holandii itd. Myślę, że tak naprawdę gdybyśmy za 10 lat spotkali się w takiej audycji to my będziemy mówili o ekspansji Polaków w Europie, a nie problemach z Europą w Polsce. Polacy wykażą swój potencjał, swoją dynamikę, swoją siłę. Jak dziś słyszę, że my nie chcemy żeby byli jacyś europejscy politycy, którzy decydują w naszym imieniu, to za 10 lat, gwarantuję Panu, to się zmieni, bo to polscy politycy w imieniu Europy będą decydować o różnych losach.

Panie Prezydencie te wszystkie mity pochodzą od polityków.
Prezydent RP:
Od dziennikarzy też.

W społeczeństwie rośnie poparcie dla Unii, w tej chwili około 74% Polaków jest za, tymczasem politycy przeciwni integracji zwierają szyki. Co jako zwykli obywatele mamy robić?
Prezydent RP:
Macie słuchać, wypowiadać się i macie pytać. Uważam, że to, że debata europejska będzie gorąca to jest tylko z korzyścią. Po pierwsze ta korzyść to jest frekwencja w referendum, które zapewne będzie 8 czerwca i to jest otwarcie dyskusji. Ja nie obawiam się przeciwników UE, tym bardziej, że coraz bardziej widać, że ich argumenty stają się coraz słabsze, jałowe. Ale ich istnienie też jest ważne. Antyeuropejska opozycja była istotnym czynnikiem dla bardzo zróżnicowanego stanowiska polskiego w Kopenhadze. Jest takie mądre przysłowie „nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło” i ja myślę, że w referendum będziemy mieli z tym też do czynienia. Natomiast nie wolno ludziom robić, jak to się mówi, wody z mózgu, nie wolno kłamać, nie wolno opowiadać rzeczy nieprawdziwych. Wejście do Unii nie jest cudem, wejście do Unii nie jest tragedią. Wejście do Unii jest szansą, to jest jak przekroczenie progu naprawdę ekskluzywnego europejskiego klubu, który się sprawdził, który nie jest nowy, który nie eksperymentuje na nas, bo on istnieje 50 lat i który stwarza nam możliwość żeby rozwijać się, żeby zapewnić nam bezpieczeństwo, pokój, stworzy szansę dla Polaków. Natomiast ogromnie dużo zależy od nas, bo to nie jest klub który mówi: słuchajcie, my bierzemy teraz wszystkie kłopoty wasze na siebie, my wam rozwiążemy problem bezrobocia, postępu, edukacji. Nie. Oni mówią: są środki, projekty, doświadczenia więc korzystajcie z tego.

Jak ja słyszę wędka, a nie ryba
Prezydent RP:
To jest i wędka , i ryba i pomoc i wsparcie i wszystko naraz. Przecież my mówimy o konkretnych pieniądzach, które otrzymamy. Skoro o tych pieniądzach mówię - jak ja słyszę - że oponenci Unii mówią dobrze: oni nam obiecali w funduszach strukturalnych ileś tam miliardów euro, ale my tego nie wykorzystamy to, jako Prezydent dostaję szału. Jeżeli tamci mówią: słuchajcie, budujcie autostrady, my wam pomożemy, budujcie drogi, zapewnijcie bezpieczeństwo na tych drogach, niech mniej ludzi ginie w wypadkach samochodowych, dajcie wodę i gaz na wsi, my mamy pieniądze i wam pomożemy... A my mówimy, fajnie, że nam dajecie tylko nie potrafimy z tego skorzystać. To co my jesteśmy warci, kim my jesteśmy, gdzie my się pchamy, to w ogóle o co tu chodzi. Przecież oni nie mówią, wy zamykajcie to co jest pozytywne, to co jest dobre. Oni nam mówią: słuchajcie, wiemy, że macie te problemy, my wam pomożemy, tylko skorzystajcie z tej okazji. Uważam, że to jest niedopuszczalny sposób myślenia, to jest naprawdę skrajnie nieodpowiedzialny sposób myślenia, jeżeli w Polsce zaczniemy mówić: co z tego, że oni dają mi pieniądze, jak ja nie wiem jak z nich skorzystać. To znaczy, że jestem kretyn i po prostu nie zasługuję na poważne traktowanie.

Panie Prezydencie, a wracając do referendum. liczy Pan na udział mieszkańców wsi?
Prezydent RP:
Bardzo liczę i uważam, że wobec tej argumentacji wieś naprawdę ma poważny interes żeby w tym wziąć udział. Będziemy oczywiście informować, będziemy przekazywać bardzo konkretne dane dotyczące bezpośrednich form pomocy, funduszy strukturalnych. Dawno sformułowałem tezę, parę lat temu, że jeżeli nawet na wejściu do UE nie skorzysta każdy rolnik, to na pewno skorzysta polska wieś. Polska wieś jako całość, polskie rolnictwo, perspektywa polskiego rolnictwa. To jest nadzwyczajna szansa i chcę powiedzieć, że to co zrobił rząd Premiera Millera, co udało się uzyskać Panu Kalinowskiemu godne jest szacunku. To na pewno nie jest deszcz złota, który tam gdzieś pada i nie wiadomo co z nim zrobić. To jest bardzo rzetelna i dobra dla polskiego rolnictwa oferta, którą powinniśmy wykorzystać.

Panie Prezydencie za kilka dni Święta Bożego Narodzenia, nie we wszystkich domach będą one dostatnie, chociaż takie życzenia sobie składamy: pogodnych i dostatnich świąt. Kiedy dostatek zawita na polką wieś?
Prezydent RP:
Myślę, że to żal i wielki smutek, że w wielu polskich domach ten nastrój świąteczny jest nastrojem obawy, nawet mniej może niedostatku, bo myślę, że tego nam się generalnie udaje się uniknąć. Natomiast takiej obawy co będzie w przyszłości i jak będzie wyglądało jutro. Powinniśmy uczynić wszystko, żeby perspektywa dla polskiej wsi, dla młodych ludzi, dla wszystkich, którzy żyją w Polsce była jak najlepsza i wierzę, że to się dzieje. To się dzieje właśnie w tej chwili, budujemy solidne fundamenty na dobrą przyszłość. Niech mi Pan pozwoli, że nie tylko o rolnictwie powiem. Kończę siódmy rok prezydentury, rok 2002, który dla mnie był rokiem bardzo ważnych fundamentów dla przyszłości. Bo to była Kopenhaga i zakończenie negocjacji z Unią, ale to było także wejście naszych sąsiadów: Litwy, Słowacji i innych krajów naszego regionu do NATO. To jest więcej bezpieczeństwa dla nas. To była ważna wizyta w Ameryce, która oznacza, że Stany Zjednoczone, też ważne dla wielu ludzi pochodzących ze wsi i w ogóle dla nas wszystkich partner, jest rzeczywiście tym przyjacielem i strategicznym kontrahentem. Była ważna wizyta Prezydenta Putina w styczniu, szansa na odbudowanie dobrych stosunków z Rosją, na to, że więcej interesów rolniczych z Rosją. Była wizyta Papieża, która jak zawsze jest wzruszająca, ale mam nadzieję, że ona również zostawia taki ślad dobroci w naszych sercach i będziemy dzięki temu lepsi. Czyli jakby z każdej dziedziny wziąć coś, to można powiedzieć, że rzeczywiście tworzymy całkiem solidny fundament pod to wszystko co ma się zdarzyć w przyszłości. Nie tylko następnego roku, ale następnych lat kilkunastu i wierzę, że będzie więcej dostatku, więcej nadziei, więcej przekonania, że jest szansa. Natomiast pamiętajmy, że jakby nie układały się te wszystkie sytuacje zewnętrzne, to ogromnie wielkie zależy od nas samych. To my jesteśmy kowalami własnego losu, to my jednak musimy decydować co chcemy, jak chcemy to zrealizować i pokonywać trudności. Ani w Bibli, ani w dokumentach politycznych, ani w literaturze nie da się zapisać recepty na szczęśliwe życie. Można zapisać zasady, można zapisać wartości, można napisać o celach do których dążymy. Reszta zależy od nas. Pamiętajmy, my jesteśmy twórcami tego wszystkiego co się dzieje, jesteśmy podmiotem, autorami i jesteśmy odpowiedzialni za własny los. Myślę, że historia z UE to będzie ostateczny dowód, że polska wieś właśnie tak umie działać, bo cała historia polskiej wsi pokazuje, że to są ludzie o ogromnej sile, sile twórczości, działania, pracy i odpowiedzialności. Nie ma co wsi straszyć, ani się bać wsi, trzeba po prostu dać jej ogromną szansę i sądzę, że właśnie tak może się stać.

Panie Prezydencie dziękując za rozmowę, chciałem życzyć w imieniu zespołu redakcyjnego „Tygodnia” pogodnych, radosnych świąt Bożego Narodzenia, wszelkiej pomyślności w Nowym Roku dla Pana i rodziny.
Prezydent RP:
Dziękuję bardzo. Dziękuję Panu, dziękuję współpracownikom audycji, którą bardzo cenię. Uważam, że jesteście bardzo dobrym medium, które pozwala rozmawiać z ludźmi wsi, z polskimi rolnikami, chłopami. Drodzy Państwo, spokojnych świąt, wszelkiej pomyślności w Nowym Roku i z ufnością patrzmy w przyszłość. Drzwi są otwarte. W jakiej formie, w jakim stylu i z jakimi efektami je przejdziemy, co zrobimy w przyszłości od nas zależy. Damy radę. W was wierzę. Wszystkiego dobrego.



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.