przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A
Wybór większego dobra



Panie prezydencie, cieszy się pan?
Prezydent RP:
Oczywiście.

Kopenhaga to - pana zdaniem - sukces? Nie wszyscy polscy politycy w pierwszych komentarzach tak uważają.
Prezydent RP:
Oczywiście, że sukces. Udało się przede wszystkim uzyskać przesunięcie miliarda euro, który niewątpliwie stabilizuje polski budżet. Również w innych sprawach, szczególnie rolnictwa, podjęto nowe decyzje. Pamiętamy jeszcze niedawne dyskusje o 25-procentowych dopłatach do rolnictwa, a dzisiaj mówimy o większych, choć uzupełnianych z polskiego budżetu. Uzgodnione w piątek warunki są tylko częścią całego pakietu. Jestem zresztą trochę zmartwiony, że nie mówimy o całości korzyści wynikających z wejścia do Unii. Generalnie twarda, kompetentna postawa negocjatorów - co podkreślam - i wcześniej, i podczas szczytu w Kopenhadze, przyniosła efekty. Doceniam też wysiłki wszystkich rządów na drodze do Europy. Ale oczywiście przed nami jeszcze ciężka praca. Pamiętajmy o tym.

Nawołuje pan dziś do realizmu?
Prezydent RP:
Do realizmu w sensie drogi, którą musimy przejść. Otworzyliśmy sobie szansę, której Polska do tej pory nie miała. Ale nie jest tak, że szansa ta zrealizuje się jednego dnia, ona spełni się po wielu latach. Punktem odniesienia dla Polski powinna być Hiszpania. Gdyby udało się nam w ciągu kilkunastu lat odnieść taki sukces jak Hiszpanom, to z czystym sumieniem moglibyśmy mówić, że należymy do pierwszej ligi europejskiej. Polska w UE nie jest skazana na marginalizację. Używając sportowych porównań - będziemy grać według tych samych reguł co inni, ale czy będziemy wygrywać i zdobywać mistrzostwo w Europie, będzie zależało tylko od nas.

Któremu z członków Unii Polska zawdzięcza najwięcej?
Prezydent RP:
Jeżeli dzisiaj mielibyśmy złożyć komuś szczególne podziękowania, to na pewno Duńczykom. Podczas swojej prezydencji wykazali wielką determinację. Mieli odwagę pójść ze swoimi propozycjami dalej, aniżeli chcieli Francuzi czy Niemcy. Przekonali wielkich, co nie jest łatwe. Szczyt w Kopenhadze to sukces Danii i premiera Rasmussena.

Wiedział pan, że Unia co nieco nam dorzuci?
Prezydent RP:
Negocjacje muszą się kończyć kompromisem i do tego kompromisu dochodzono. Taką ofertą była propozycja duńska, później jej korekty. Myślę, że nasza postawa w Kopenhadze również zrobiła swoje.

Ale pojawiają się głosy, iż dramaturgia tego dnia była nieco wyreżyserowana.
Prezydent RP:
To nie tak. Negocjacje to skomplikowany proces. Rozmawia się w cztery oczy, ale negocjuje z całą "15" i trzeba później przekazać opinie wszystkim jej przedstawicielom. Każdy działa pod presją czasu. Warunki gry są określone. Nie sądzę, żeby to była jakaś nadzwyczajna reżyseria. Poza tym, pamiętamy inne rundy europejskie - w poprzednich rozszerzeniach też bywało gorąco.

W Polsce coraz bardziej uaktywniają się eurosceptycy. Obawia się pan o wynik referendum?
Prezydent RP:
Nie lekceważę tego problemu w najwyższym stopniu. Sondaże nie powinny nas uspokajać. Uważam, że nic nie jest przesądzone. Polskiej opinii publicznej należy się rzetelna informacja, rozmowa na temat polskiej integracji.

Jak pan będzie przekonywał Polaków do Unii?
Prezydent RP:
Zaczynam po podpisaniu traktatu akcesyjnego. Odwiedzę małe i duże miasta, wsie, będę rozmawiał ze wszystkimi. Druga kadencja prezydencka, zgodnie z konstytucją, jest ostatnią. To dodatkowa próba uwiarygodniająca moją kampanię. Liczę też bardzo na ludzi młodych.

Polska - co również jest efektem szczytu w Kopenhadze - będzie brała na równych prawach udział w pracach nad nową europejską konstytucją. Jaki pana zdaniem byłby najlepszy dla Polski kształt przyszłej Unii?
Prezydent RP:
Europa nie jest przygotowana, żeby stać się Stanami Zjednoczonymi, tzn. krajem federalnym, z wielką wspólną władzą. Siłą Europy jest różnorodność - zróżnicowanie kulturowe, językowe itd. Dzisiaj musimy przyjąć, że podstawą Unii będą państwa narodowe i wzrośnie rola funkcji wspólnej Unii Europejskiej. Będziemy dochodzić do coraz większego zakresu działań wspólnotowych, czyli podejmowanych przez właściwe instytucje - Parlament Europejski, Komisję Europejską itd., ale ciągle będzie się to odbywało z pełnym poszanowaniem państw, rządów i parlamentów narodowych. W tym sensie nie musimy się obawiać, nic się nie stanie szybko i bez naszej woli. W traktacie konstytucyjnym powinniśmy się zatrzymać na formule Unii Europejskiej, takiej, jaką ona jest w tej chwili. Wzmocnić i uporządkować relacje między instytucjami europejskimi. Ale niczego na siłę nie przyspieszać.

Skąd data szczytu - 13 grudnia?
Prezydent RP:
Oznacza co najwyżej, że Duńczycy nie są przesądni. Myślę, iż termin wynikł z czystej praktyki. Prezydencja kończy się w grudniu, później są święta i słusznie chciano, aby to był piątek dający rezerwę na weekend. Jestem przekonany, że nikt organizujący szczyt nie nawiązywał do polskiego stanu wojennego. Tylko dla nas jest to symboliczne. W 1981 r. w czasie stanu wojennego nie wybierano mniejszego zła, a dzisiaj - dyskutujemy o wyborze większego dobra. To naprawdę epokowa zmiana.

Rozmawiała Ewa Kluczkowska



Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.