przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Przed chwilą dowiedzieliśmy się, że jest porozumienie i co więcej – wszystkie nasze postulaty zostały spełnione. Czy wierzył Pan w taki sukces?
Prezydent RP:
Wierzyłem, że zakończymy to sukcesem. Postulatów było wiele. Te ważne zostały spełnione. Pamiętajmy, że negocjacje trwały wiele, wiele lat. Ogromna ilość polskich próśb, oczekiwań została również wypełniona wcześniej. Finał zwieńczył dzieło i ten finał jest szczęśliwy. 1 maja 2004 roku będziemy mogli być w Unii Europejskiej – na dobrych warunkach, a przede wszystkim otwierając sobie szansę, ponieważ wszystko to, o czym dyskutowano w Kopenhadze, dotyczy bardzo krótkiego okresu: roku 2004, 2005, 2006. Natomiast wejście do Unii Europejskiej, ta decyzja polityczna, która zapadnie i która musi być potwierdzona przez polskie społeczeństwo w referendum, to decyzja na lata. Ona będzie oznaczała szanse rozwoju, będzie oznaczała bezpieczeństwo dla Polski i udział w najbardziej ekskluzywnym klubie europejskim, jaki tylko możemy sobie wyobrazić.

Przez cały dzień z Kopenhagi dochodziły dramatyczne informacje. Mówiło się nawet o tym, że polska delegacja wróci po prostu do Warszawy. Czy obawiał się Pan tego, czy spodziewał się Pan, że coś takiego może nastąpić?
Prezydent RP:
Byłem w nieco innej sytuacji. Miałem stały kontakt z premierem, z członkami polskiej delegacji, z ministrem spraw zagranicznych, więc wiedziałem, jak to się toczy. Doceniam twardość, doceniam determinację i chcę podziękować polskiej delegacji za taką właśnie postawę. Oni wiedzieli, jaki jest cel. Celem było, żebyśmy weszli do Unii Europejskiej i celem było również uzyskanie najlepszych warunków. Cieszę się, że nasi partnerzy europejscy, a szczególnie Niemcy zrozumieli, że pokazali na finale, że nie tylko słowa się liczą, ale też ważne są czyny i że przejawiają istotną wrażliwość wobec Polski. To też ważne i to będziemy pamiętać, bo to będzie określało klimat naszych stosunków politycznych w przyszłości.

Ale nie obawiał się Pan tego przeciągania struny, że możemy wszystko stracić, więcej stracić niż zyskać?
Prezydent RP:
To są negocjacje. Ja w niejednych uczestniczyłem – w tym Pałacu choćby wiele lat temu mieliśmy obrady Okrągłego Stołu. W pewnym momencie istnieje taka filozofia obu stron, że trzeba doprowadzić do szczęśliwego i dobrego finału, że nie można się rozejść, bo za wiele wysiłku było po obu stronach. Pamiętajmy, że Unia Europejska też dokonała ogromnej pracy. Duńczycy, którzy przygotowali finał kopenhaski w ciągu pół roku naprawdę pokazali się jako wspaniali Europejczycy. Ja chcę to głośno polskiej opinii publicznej powiedzieć: te małe kraje europejskie – średnie, żeby ich nie urazić, są rzeczywiście bardzo zorientowane na współpracę. One myślą w duchu solidarności europejskiej często dużo bardziej niż europejscy mocarze.

Teraz najważniejsze wydaje się to przygotowanie referendum w Polsce. Pan już powiedział, że włączy się Pan w kampanię referendalną. Ale jak chce Pan przekonać tych, którzy wątpią w sens naszego wejścia do Unii?
Prezydent RP:
Właśnie chcę przekonać tych, którzy wątpią. Tych, którzy uważają, że „nie” i są bardzo twardzi w swoich postawach będzie pewno trudno przekonać. Natomiast uzyskujemy dokument – od dzisiaj w istocie rozmawiamy już o konkretach, które dadzą się przeliczyć, wyjaśnić, opisać. Ale w płaszczyźnie filozoficznej naprawdę mówimy o wydarzeniu nadzwyczajnym, jakiego nie przeżyła Polska ani Europa w ostatnich setkach lat. Będziemy zintegrowani, będziemy pracować razem, będziemy mogli dzielić się swoimi doświadczeniami. Różnorodność europejska nie będzie przeszkodą, nie będzie tragedią jak przez ostatnie lata, ale będzie bogactwem. My nie będziemy z powodu różnorodności organizować wojen, tylko będziemy organizować współpracę, zaufanie. Otwiera się naprawdę nowy rozdział dla Polski i dla Europy. Jest tak, jak powiedziałem wczoraj. To Europa wraca do Polski, to Europa zrozumiała, że bez tych wschodnich płuc – jak to Papież kiedyś powiedział, ona nie może oddychać pełną piersią, ona nie może być zdrowa. Na naszych oczach dokonał się akt ogromny, o konsekwencjach zasadniczych. I jeżeli będą nawet trudności – a będą, choć ja ich nie przeceniam, nie uważam, żeby one były nie do pokonania – to pamiętajmy, że to wszystko jest ceną, którą warto zapłacić za wydarzenie, które śniło się naszym pradziadom, dziadom, którzy walczyli o to. Oto Europa bez ograniczeń, bez wiz, bez kłopotów będzie naszą wspólnotą, będzie naszym wspólnym, europejskim domem. Słuchałem nawet, schodząc tutaj, że niektórzy z moich współpracowników nie kryli wzruszenia, mieli łzy w oczach. Tak jest, proszę Państwa, te łzy są uzasadnione. Stało się coś dobrego, wyjątkowego, historycznego i tylko skorzystajmy z tej szansy.

Wierzy Pan w sukces referendum?
Prezydent RP:
Oczywiście, że wierzę i dołożę własnych starań. Jak powiedziałem – to będzie moja w jakimś sensie trzecia kampania prezydencka. Postaram się dotrzeć wszędzie, rozmawiać ze wszystkimi, odpowiadać również na pytania, pokonać różne stereotypy, które są, polemizować z bardzo cynicznymi wypowiedziami, które nawet dzisiaj słyszałem – ludzi, którzy o Unii czy o tym sukcesie Polski chcą myśleć dzisiaj w kategoriach takich partyjnych, cząstkowych interesów, albo po prostu są ślepi na tę perspektywę historyczną, którą przed sobą mamy. Wchodzimy do wspólnej europejskiej rodziny, gdzie obowiązują reguły, a te reguły to są: demokracja, poszanowanie praw ludzkich, dobra gospodarka, rozwój. Naprawdę w tej rodzinie jest więcej dobrego niż złego i my możemy być również istotną częścią tej europejskiej rodziny.



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.