przeskocz do treści | przeskocz do menu głównego
Oficjalna strona Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
| |
A | A | A

Prezydent RP Aleksander Kwaśniewski telefonicznie z Chile

Jest Pan od wczoraj honorowym obywatelem Santiago, stolicy Chile. Dostał Pan klucze do tego miasta. Czy to się wiąże przywilejami, gdyby w przyszłości miał Pan odwiedzić stolicę Chile?

Prezydent RP:
Nie, ale myślę, że jest to zachętą, aby przyjechać tu raz jeszcze, bo warto. Oczywiście miasto jest imponujące i musze powiedzieć, że przez takie podróże, daleko od Polski, człowiek uczy się trochę pokory, bo widzi, że na świecie są ludzie dobrze zorganizowani, pracowici, którzy maja kolosalne osiągnięcia i Chilijczycy na pewno do nich się zaliczają. Santiago, to jest nowoczesna metropolia, bardzo interesująca, ładnie utrzymana, dobrze zorganizowana, także warto tu będzie jeszcze kiedyś przyjechać, kiedy będzie trochę więcej czasu.

Czy sądzi Pan, że ta wizyta, którą powoli kończy Pan w Chile będzie miała wpływ na stosunki gospodarcze z tym krajem?

Prezydent RP:
Mam nadzieję. To jest jeden z głównych motywów naszych rozmów. Stosunki polityczne między Polską i Chile są bardzo dobrze. W Polsce w 1999 roku gościł poprzedni prezydent - Edward Frey. Teraz jest moja oficjalna wizyta. Były wizyty parlamentarzystów. Był tutaj premier Buzek swego czasu. Więc jeśli chodzi o kontakty jest ich dużo, natomiast jeśli chodzi o handel, to mieliśmy okres bardzo udany. Były duże zamówienia chilijskie na statki ze stoczni szczecińskiej, to były setki milionów dolarów, ale ten kontrakt się skończył i w tej chwili rzeczywiście jest kłopot bo musimy tutaj znaleźć nowe pomysły na zarabianie pieniędzy. Wydaje się, że jest to możliwe w różnych dziedzinach, od górnictwa poczynając, na przemyśle lotniczym kończąc. Ale to wymaga pracy, rozmawiania, namawiania partnerów chilijskich, bo oni mogą korzystać z różnych ofert, nie tylko polskich. Ale klimat jest dobry. Oni Polaków lubią, cenią, pamiętają o wielkiej roli, którą odegrał tu Ignacy Domeyko, którego 200-lecie urodzin świętują bardzo godnie. Więc mamy tutaj dobre notowania i chodzi o to, żeby za tym poszła bardzo konkretna oferta handlowa i gospodarcza.

Przed Panem jeszcze podczas tej wizyty Kolumbia i Peru, czy Peru i Kolumbia. Jaka jest kolejność?

Prezydent RP:
Kolumbia i Peru.

To po raz pierwszy głowa państwa Rzeczypospolitej Polskiej będzie odwiedzał te kraje?

Prezydent RP:
Tak jest. O pierwszej wizycie w takim kraju, dosyć burzliwym, szczególnie Kolumbia, gdzie toczy się poważna walka polityczna z grupami partyzanckimi. 1/3 terytorium Kolumbii właściwie jest władana przez te grupy tych ludzi, ale nie zmienia to faktu, że to są wszystko ważne kraje, partnerzy którzy mogą być dla nas i politycznie interesujący, a także i gospodarczo. Sądzę, że i w Kolumbii, i w Peru możemy zaproponować wiele z naszych towarów, które mogą być tam użyteczne.

Panie Prezydencie, Pan jest tysiące kilometrów od kraju, a tymczasem w Polsce dzieje się wiele interesujących rzeczy. Większość tych informacji na pewno do Pana dociera, choćby wczorajsze manifestacje i protesty związkowców przeciwnych nowelizacji Kodeksu pracy, choć z drugiej strony Pan już miał okazję skomentować porozumienie OPZZ z pracodawcami z jedną z organizacji pracodawców dotyczące tych właśnie zmian, czyli jak się okazuje można się dogadać, jeśli nawet pod naciskiem, to można.

Prezydent RP:
Tak. Można się dogadać i to dobrze, bo trzeba się dogadywać, a poza tym, z perspektywy choćby mojej obecnej wizyty, widać, że poszukiwanie rozwiązań i dla nowych miejsc pracy, i dla rozwoju gospodarczego musi się odbywać na różnych polach. Na pewno jednym z takich pól jest zmiana Kodeksu pracy, żeby był bardziej elastyczny, bardziej odpowiadał współczesnej Polsce i współczesnej polskiej gospodarce, ale z drugiej strony musimy więcej eksportować, bo to będą miejsca pracy w Polsce. Z zazdrością patrzę na wiele państw, które potrafią sobie dać z tym radę i mają swoje towary, swoje przeboje eksportowe. My jesteśmy pod tym względem słabi i tu też trzeba na to położyć akcent. Ale jak mówię jedno nie wyklucza drugiego. Działania w tej chwili na rzecz rozwoju rynku pracy muszą być wszechstronne i nowelizacja kodeksu należy to takich właśnie instrumentów, których należy użyć.

Czy spodziewa się Pan większej aktywności związkowców, którzy będą protestowali przeciwko próbom zmian w Kodeksie pracy czy też raczej po tych porozumieniach OPZZ z pracodawcami sytuacja troszkę się uspokoi, dołączy do tego „Solidarność”? Będą negocjować, dyskutować i wreszcie wypracują wspólne stanowisko?

Prezydent RP:
Uważam, że trzeba rozmawiać, trzeba negocjować, szukać rozwiązań, które będą racjonalne. Wierzę w rozsądek związkowców, bo przecież oni żyją w tym samym świecie w który wszyscy jesteśmy. I widzą 3-milionowe bezrobocie, widzą, że przedsiębiorcy są zbyt spętani różnymi przepisami. Trudno im po prostu tworzyć nowe miejsca pracy i sądzę, że tutaj nie musimy „wylewać dziecka z kąpielą”, tzn. zmiana Kodeksu nie musi oznaczać pewnego zaniechania troski o ludzi pracy, o ich godność, gwarancje ich bezpieczeństwa i to są rzeczy, które we współczesnym świecie są chronione i my także powinniśmy je chronić. Natomiast nie sposób zatrzymać się na rozwiązaniach, które były dobre 20, 30 lat temu i które dzisiaj zbyt nas krępują. Wierzę, że i OPZZ, i „Solidarność”, i inne organizacje związkowe do takich wniosków dojdą. Natomiast ich prawem jest także upominanie się o interesy swoich członków, swoich branż, więc to też musimy zrozumieć. Ale pamiętajmy, na końcu będzie się liczyło czy Polska będzie się rozwijała gospodarczo, czy będą miejsca pracy, czy będziemy umieli eksportować nasze towary. Bo konkurencja w świecie jest bezwzględna. Tutaj nikt na nikogo nie będzie czekał. Nie może być dla nas usprawiedliwieniem, że czegoś nie potrafimy zrobić, bo mamy na przykład archaiczny i nie przystosowany do współczesności Kodeks pracy.

Panie Prezydencie, wczoraj po raz pierwszy w tej kadencji zebrała się Narodowa Rada Integracji Europejskiej. Premier Leszek Miller powiedział, że należy uczynić wszystko, aby skłonić Polaków do udziału w referendum w sprawie integracji naszego kraju z Unią Europejską. Zachęcić ich do decyzji pozytywnej. Takie jest marzenie premiera, ale z drugiej strony premier kilka dni temu w wywiadzie dla Reutersa powiedział, że jeśli referendum zostanie przegrane, to rząd poda się do dymisji. Stawka jest wysoka, Panie Prezydencie, zwłaszcza z punktu widzenia tego, co powiedział premier?

Prezydent RP:
Tak. Ale łączymy zbyt dużo rzeczy naraz. Otóż po pierwsze referendum będzie za rok, jak sądzę z kilkoma miesiącami. Musimy rzeczywiście do tego czasu poinformować opinię publiczną precyzyjnie o wszystkim. Zakończą się negocjacje. Pamiętajmy, że referendum nie będzie dotyczyło UE ot tak, tylko będzie dotyczyło zatwierdzenia przez społeczeństwo porozumienia, jakie Polska uzyska z Unią Europejską o naszym wejściu, o naszym członkostwie w Unii. Więc to będzie konkretny dokument, który urodzi się dopiero na przełomie tego roku. Więc też pamiętajmy, to będzie to coś bardzo konkretnego, co musi być przekazane społeczeństwu. Wierzę, że w tym referendum Polacy wezmą powszechnie udział i wierzę, że powiedzą „tak” dla wejścia Polski do Unii Europejskiej. Więc ja bym dzisiaj nie dramatyzował, tym bardziej bym nie łączył zbyt wielu wątków. Moim zdaniem to, o czym mówi premier jest godne szacunku, bo jego rząd, nasz rząd, polski rząd chce przyjęcia naszego kraju do UE i stawka, jak Pan powiedział, jest wysoka. Czy to się uda, czy nie będzie decydowało o ocenie tego rządu i samej wewnętrznej ocenie rządu na temat swoich możliwości działań? To wszystko jest przed nami. Ja bym w tej chwili nie dyskutował, czym się zakończy referendum, ani czy rząd poda się do dymisji czy nie, natomiast zrobiłbym wszystko, żeby informacja na temat UE była jak najbardziej pełna i żeby Polacy podejmowali decyzje świadomie. A wierzę, że kiedy będą znali wszystkie fakty, to ta decyzja będzie za „tak”.

Panie Prezydencie, z tym unijnym referendum wiąże się ciekawa sprawa, o czym rozmawiali wczoraj politycy i wybitni specjaliści, znawcy prawa, mianowicie może być tak, że niezbyt wiele osób pójdzie wziąć udział w referendum. Pójdzie poniżej 50 proc. uprawnionych do głosowania. I nawet jeśli większość powie „tak” dla Unii Europejskiej, to czy to referendum będzie ważne?

Prezydent RP:
To jest kolejna dyskusja dość teoretyczna.

Nie teoretyczna. Jeśli Pan pozwoli, Panie Prezydencie, bo pojawia się coraz więcej głosów, że trzeba coś zrobić z naszą Konstytucją, która na temat pewnych bardzo ważnych spraw nie wypowiada się w ogóle, a jest to niezbędne akurat w przypadku referendum Polski z Unią.

Prezydent RP:
W sprawie referendum wypowiada się bardzo precyzyjnie. Mówi o tym, że referendum jest wiążące, kiedy bierze w nim udział więcej niż połowa uprawnionych, a wyniki referendum są ważne i kiedy też większość powie „tak” czy inaczej. Więc ja nie uważam, żeby obawiać się dzisiaj już, że nie będziemy mieli frekwencji 50 procentowej, bo to by znaczyło o bardzo niekorzystnym zjawisku – czy społecznej apatii, czy niezrozumienia całej sprawy. Akurat moja intuicja podpowiada, że to referendum będzie miało wysoką frekwencję. Przypominam, że myśmy już raz referendum przeprowadzili w sprawie Konstytucji, co prawda tam nie było tego wymogu, bo on powstał wraz z nową Konstytucją, ale głosowała więcej niż połowa uprawnionych. Więc dzisiaj bym raczej zastanawiał się, co zrobić, żeby informacja na temat referendum była jak najpełniejsza. I wtedy frekwencja będzie odpowiednia. Natomiast jest druga sprawa, o której Pan mówi, czy to co będzie podpisane w porozumieniu z Unią będzie wymagało noweli pewnych przepisów Konstytucji, czy nie. To trzeba będzie przeanalizować bardzo precyzyjnie i są tu różne możliwe rozwiązania, zarówno zmieniać Konstytucję w tych punktach, gdzie specjaliści uznają, że jest to niezbędne, ale też jest możliwość na przykład poczynienia zmian przepisów w pewnym uzupełnieniu Konstytucji czy dodatkowym rozdziale, który byłby poświęcony tylko zabiegom dostosowawczym. To też się da usprawiedliwić przepisami konstytucyjnymi i zwyczajem, który choćby w innych krajach został zastosowany. Ale to wszystko jeszcze jest przed nami. Uważam, że taka rozmowa ze specjalistami prawa konstytucyjnego będzie potrzebna w najbliższych miesiącach. Na pewno dużo na ten temat będziemy słyszeć przy okazji obchodów 5. rocznicy Konstytucji, wejścia w życie Konstytucji. Przypominam, że to będzie 17 października tego roku. W Pałacu też chcę zorganizować duże seminarium na ten temat, czego nas Konstytucja nauczyła, gdzie się sprawdza i będziemy też rozmawiać, na ile wejście do Unii Europejskiej będzie wpływało na niektóre przepisy konstytucyjne. Ale niczego bym jeszcze nie przesądzał. Moim zdaniem tutaj da się wytłumaczyć zarówno potrzebę zmian konstytucyjnych, jak i da się wytłumaczyć, że nie jest to wcale takie niezbędne.

Jeszcze słowo w tej sprawie dotyczącej ew. możliwości zmian w Konstytucji. Szef Pana Kancelarii, Pani minister Jolanta Szymanek-Deresz zapowiedziała Pańską inicjatywę w sprawie referendum unijnego. Na czym ta inicjatywa miałaby polegać?

Prezydent RP:
Pracujemy w tej chwili. Powołałem zespół ze znakomitymi specjalistami, którzy pracują nad ustawą właśnie o referendum w sprawie Unii Europejskiej, bo pamiętajmy, że musi być określone zarówno pytanie, jak i cały terminarz i sposób informowania o referendum. To jest poważne wydarzenie o charakterze społecznym także prawnym z konsekwencjami. I ten przepis, który jest zawarty w Konstytucji musi być rozpisany już na wszystkie niezbędne szczegóły, bo na przykład kwestia, jak ma być sformułowane pytanie w referendum unijnym, nazwijmy to umownie, to jest ważne, to będzie na pewno wywoływało niejedną jeszcze dyskusję. Czy ma być pytanie, czy jesteś za Unią czy przeciw, moim zdaniem, jest zbyt ogólnie sformułowanym pytaniem, czy raczej musi to być pytanie o przyjęcie porozumienia Polski z Unią Europejską wraz załączeniem na przykład całego porozumienia, jako dokumentu, który de facto, jest właśnie treścią referendum konstytucyjnego. Ale to zobaczymy. W tej chwili pracujemy nad tym. Jak mówię, powołałem zespół ekspertów. Sądzę, że w ciągu najbliższych kilku miesięcy będziemy już gotowi z opiniami i wtedy wystąpię z odpowiednią inicjatywą ustawodawczą.

Panie Prezydencie dziękujemy bardzo za rozmowę. U nas już w pół do ósmej, u Pana 6 godzin wcześniej. Dziękujemy, że znalazł Pan tych parę minut dla słuchaczy Programu Pierwszego Polskiego Radia, dla słuchaczy „Sygnałów Dnia”.

Prezydent RP:
Dziękuję. Pozdrawiam wszystkich.

Miłej podróży życzymy, bezpiecznej zwłaszcza w Kolumbii. Kłaniamy się.

Prezydent RP:
Dziękuję bardzo.



 

Poleć znajomemu


Opuszczasz oficjalny serwis Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej


Dziękujemy za odwiedzenie naszej strony.

Zapraszamy ponownie.